
- Skoro tak mówisz, to od razu poczułem się spokojniejszy - odparł z przekąsem, podnosząc na nią wzrok, który jasno mówił, że wcale tak nie było. - Nie musisz się o to martwić. Moja siostra stosownie wynagrodzi cię za drugi pakiet danych. A także za to co miało tutaj miejsce - dodał, obracając twarz w stronę kokpitu. Za wizjerami promu nie było widać nic poza pustką kosmosu oraz najbliższymi fragmentami Valora, które mijali, ale znajdowali się już na tyle daleko od strefy wraku, że w ich polu widzenia tylko raz na jakiś czas pojawiał się jakiś przypadkowo wystrzelony eksplozją kawałek metalu.
- Lepiej niech już zacznie wyciągać kredyty z banku - odezwała się Telvos przez ramię. - Trzeba będzie odmalować Kodiaka po tym wszystkim. Chociaż i tak byłoby o wiele gorzej, jeżeli zostalibyśmy tam dłużej.
Rhys nie skomentował jej słów, ale jego wzrok wrócił ku Hawkins. Westchnął z mieszaniną zmęczenia i irytacji, po czym pokręcił głową.

- Słuchaj. Nie zamierzam... - zaczął mówić odruchowo, ale przerwał gwałtownie, gdy uświadomił sobie, że czerwonowłosa zgodziła się na jego plan. Zmrużył lekko oczy, milknąc na parę sekund i prawdopodobnie zastanawiając się nad tym niespodziewanym brakiem oporu, przez który planował się przebijać w znojach i trudach przez następne kilka minut, po czym kiwnął ostrożnie głową. - W porządku.
- Musimy dać znać Anathiemie, że lecimy na Wraitha - odezwała się niespodziewanie azjatka. Gdy Rhysowi niepotrzebne było już oparcie, odsunęła się od niego oraz od pozostałych, zajmując jeden z końców ławy.
- Ta. Dopiero teraz byłoby zabawne, gdy wystrzał z Anathemy nas zabił przed doleceniem na pokład - sarknął Remy, łypiąc w stronę Stadtforda. Rudowłosy żołnierz odwzajemnił jego wzrok obojętnie, po czym bez słowa stuknął pięścią o stalowy uchwyt, wywołując tym samym krótki, dźwięczny zgrzyt, który sprawił, że biotyk skrzywił się z nagłego bólu.
- Niech wasz okręt połączy mnie z moim - powiedział zdawkowo Rhys, spoglądając przelotnie na Hawk i ignorując wymianę zdań pozostałych pasażerów. Jeżeli ta wyraziła zgodę, Telvos przekazała ich słowa przez komunikator i chwilę później kapitan Anathemy uniósł dłoń do swojego hełmu, nawiązując transmisję i w paru słowach przekazując wieści osobie po drugiej stronie. Wymiana zdań nie trwała zbyt długo, ale sądząc po lakonicznych i lekko poirytowanych odpowiedziach Rhysa, z których przynajmniej dwa razy powtórzyło się tak, jestem pewien, reakcja również nie była pełna optymizmu.
- Anathema podąży za nami. Nasi piloci zgrają ze sobą podróż i punkt docelowy - rzucił tylko, gdy rozmowa dobiegła końca i gdy rozłączył się ze swoim okrętem. Na radarze inna kropka, oznaczająca drugi prom, poruszyła się z miejsca i ruszyła w stronę jego okrętu. Dane z Wraitha poinformowały, że Anathema zaczyna przygotowywać systemy do odlotu - tak samo jak Wraith.
@Hawk

