W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Gromada Ninmah -> Maskim Xul] Przestrzeń kosmiczna

11 lis 2024, o 16:54

Słowa Rhysa uciszyły wściekłego biotyka, ale ciężko było powiedzieć czy stało się tak dlatego, że zaakceptował swoją szansę na jego zmianę zdania, czy po prostu migrena stała się na tyle silna, że pozbawiła go możliwości wyrzucania z siebie sensownych argumentów, na rzecz rozzłoszczonego przeklinania pod nosem i miotania gromów podłogę. Kimiye nic nie powiedziała, pomagając kapitanowi Anathemy usiąść ciężko na ławie, gdy ten dał jej znać. Najwyraźniej nawet jego duma miała swoje granice, gdy pojazdem zaczęło lekko trząść w trakcie wydostawania się poza granicę odłamków Valora.
- Skoro tak mówisz, to od razu poczułem się spokojniejszy - odparł z przekąsem, podnosząc na nią wzrok, który jasno mówił, że wcale tak nie było. - Nie musisz się o to martwić. Moja siostra stosownie wynagrodzi cię za drugi pakiet danych. A także za to co miało tutaj miejsce - dodał, obracając twarz w stronę kokpitu. Za wizjerami promu nie było widać nic poza pustką kosmosu oraz najbliższymi fragmentami Valora, które mijali, ale znajdowali się już na tyle daleko od strefy wraku, że w ich polu widzenia tylko raz na jakiś czas pojawiał się jakiś przypadkowo wystrzelony eksplozją kawałek metalu.
- Lepiej niech już zacznie wyciągać kredyty z banku - odezwała się Telvos przez ramię. - Trzeba będzie odmalować Kodiaka po tym wszystkim. Chociaż i tak byłoby o wiele gorzej, jeżeli zostalibyśmy tam dłużej.
Rhys nie skomentował jej słów, ale jego wzrok wrócił ku Hawkins. Westchnął z mieszaniną zmęczenia i irytacji, po czym pokręcił głową.
- Słuchaj. Nie zamierzam... - zaczął mówić odruchowo, ale przerwał gwałtownie, gdy uświadomił sobie, że czerwonowłosa zgodziła się na jego plan. Zmrużył lekko oczy, milknąc na parę sekund i prawdopodobnie zastanawiając się nad tym niespodziewanym brakiem oporu, przez który planował się przebijać w znojach i trudach przez następne kilka minut, po czym kiwnął ostrożnie głową. - W porządku.
- Musimy dać znać Anathiemie, że lecimy na Wraitha - odezwała się niespodziewanie azjatka. Gdy Rhysowi niepotrzebne było już oparcie, odsunęła się od niego oraz od pozostałych, zajmując jeden z końców ławy.
- Ta. Dopiero teraz byłoby zabawne, gdy wystrzał z Anathemy nas zabił przed doleceniem na pokład - sarknął Remy, łypiąc w stronę Stadtforda. Rudowłosy żołnierz odwzajemnił jego wzrok obojętnie, po czym bez słowa stuknął pięścią o stalowy uchwyt, wywołując tym samym krótki, dźwięczny zgrzyt, który sprawił, że biotyk skrzywił się z nagłego bólu.
- Niech wasz okręt połączy mnie z moim - powiedział zdawkowo Rhys, spoglądając przelotnie na Hawk i ignorując wymianę zdań pozostałych pasażerów. Jeżeli ta wyraziła zgodę, Telvos przekazała ich słowa przez komunikator i chwilę później kapitan Anathemy uniósł dłoń do swojego hełmu, nawiązując transmisję i w paru słowach przekazując wieści osobie po drugiej stronie. Wymiana zdań nie trwała zbyt długo, ale sądząc po lakonicznych i lekko poirytowanych odpowiedziach Rhysa, z których przynajmniej dwa razy powtórzyło się tak, jestem pewien, reakcja również nie była pełna optymizmu.
- Anathema podąży za nami. Nasi piloci zgrają ze sobą podróż i punkt docelowy - rzucił tylko, gdy rozmowa dobiegła końca i gdy rozłączył się ze swoim okrętem. Na radarze inna kropka, oznaczająca drugi prom, poruszyła się z miejsca i ruszyła w stronę jego okrętu. Dane z Wraitha poinformowały, że Anathema zaczyna przygotowywać systemy do odlotu - tak samo jak Wraith.
@Hawk

Wróć do „Galaktyka”