W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

30 gru 2025, o 23:44

OKRĄG ROZRYWKOWY - STREFA WYŁADUNKOWA Wyższość ochroniarzy ponad resztą była wyraźnie zaznaczona - ich elegancki i drogi sprzęt, ułożone fryzury, nieskazitelne, białe uniformy. A jednak szybko dało się zorientować, że w żaden sposób nie różnili się od innych. Umierali tak samo, przygniatani ciężkimi, metalowymi prętami klatki.
I tak samo uciekali, dostrzegając przewagę przeciwnika.
Mężczyzna o złotym zębie nie próbował wygrać walki, w której miał według siebie mniejsze szanse. Nie zważając na dumę i ego, rzucił się do ucieczki w poszukiwaniu wsparcia. Może to oddzielało tę ochronę od bezmózgich najemników wynajmowanych na Omedze - resztka racjonalności myślenia, której próżno było szukać u krogan.
Gdy Striker przestąpił koło klatki, czuł na sobie nieobecne spojrzenie młodego chłopaka, którego ciało zwinęło się i stężało gdy wydarto z niego życie.
Otworzenie klatki quarianki nie było trudne - miał w tym już wprawę. Połączył się z jej panelem, wystukując odpowiednie formułki. Wkrótce pole siłowe się wyłączyło, a kobieta naparła na drzwi, wydostając się na zewnątrz.
- Zajmę się resztą - sapnęła, odnajdując w Charlesie sojusznika - choćby tymczasowego.
Wspólnymi siłami udało im się otworzyć sześć klatek z ochotnikami - tylko tyle osób było skłonnych do wyjścia na zewnątrz. Reszta kuliła się daleko od wyjścia, starając się nie zwracać na siebie uwagi. Pragnęli przeczekać sytuację, oczekiwali powrotu ochroniarzy, którzy na razie nie wracali do wnętrza transportowca.
Wśród ochotników znalazła się dwójka asari, turianka, jeden vorcha mamroczący niezrozumiałe przekleństwa i trzech mężczyzn. Wszyscy wyglądali na zmęczonych, obitych podróżą i trudnym życiem, ale w ich głosie brzmiała determinacja.
- Czy ja też mogę wyjść? - pisnął cichy głos, który Striker słyszał już wcześniej - prosił go o pomoc w uwolnieniu. Gdy rozejrzał się, szukając źródła, dostrzegł schowane w klatce dziecko. Mała dziewczynka, odziana w luźne ubranie i kaptur założony na głowę, siedziała na ziemi, jej dłonie obejmowały kraty. Nie mogła mieć więcej niż siedem, osiem lat.
- Nie będzie z ciebie pożytku - fuknął turianin, widząc w dziecku przeszkodę - lub potencjalną gąbkę na pociski gdy wyjdą na zewnątrz.
Striker odnalazł pudełko ze swoim omni-kluczem w pobliżu swojej klatki. Okazało się zamknięte.
- Mogę złamać zabezpieczenie, ale zajmie mi to trochę czasu - ostrzegła quarianka, sięgając pod warstwy swojej odzieży. Ku zdumieniu pozostałych, wydobyła z jakiejś skrytki małe urządzenie osobiste. - Może szybciej będzie rozwalić pudełko. Ale nie wiem, czy to nie uszkodzi zawartości.
Czas przesypywał im się przez palce - pozostali byli zniecierpliwieni, zdenerwowani. Zerkali w stronę wyjścia z hangaru, to na Strikera w oczekiwaniu na polecenia.
- Nie mamy broni - zauważył jeden z mężczyzn. - A może odpalimy prom i po prostu stąd wylecimy? - zagadnęła asari, patrząc w przeciwnym kierunku - do przejścia prowadzącego do kokpitu.
OKRĄG ROZRYWKOWY - AUKCJA Napięcie w oczekiwaniu na rozpoczęcie aukcji było wyczuwalne w powietrzu. Ludzie rozmawiali ze sobą podekscytowanymi głosami, spekulując na temat eksponatów, które miały być dostępne w sprzedaży.
Niezidentyfikowany pisze:Zapamiętam to sobie.
Gauthier przestąpiła z nogi na nogę. Z nudów, a może ze stresu, wypiła już całego drinka i trzymała pustą szklankę w dłoni. Najwyraźniej jej próba pozostania trzeźwym nie przeżyła pierwszego spotkania ze słodkim i z pewnością pysznym drinkiem, który zamówiły w barze.
- Pracujecie w zawodzie omni-kluczy? - zmarszczyła brwi, prowadzona do jednego ze stolików, które właśnie się zwolniły. Pstryknęła palcami, gdy chwilę później ją olśniło i postanowiła naprostować swoją wersję - Nie wiedziałam, że omni-klucze mają wpływ na to, jak się strzela. Czy to dlatego Mila tak panikuje?
Sygnał na urządzeniu D'veve nagle się zmienił. Gdy wyszły z loży barowej, omni-klucz Račan ruszył w stronę drzwi i znajdował się teraz gdzieś w wyjściu z niej. Przez zgromadzony przy barze tłum ludzi stojących w kolejce Isha nie widziała osoby, która go miała ze sobą, ale na ułamek sekundy w wyrwie między osobami dostrzegła uniform obsługi.
Nie potrzebowali ptasich kształtów - twarz Ivory sama w sobie stanowiła piękną maskę.
Kobieta zdawała się kompletnie nieświadoma przytyków, które kierowała w jej stronę Račan. Wręcz przeciwnie, traktowała słowa Chorwatki jak komplement - jakby doceniła to, że w jej oczach była osobą na tyle interesującą, że ta podeszła do niej bez Zoé uwieszonej na ramieniu.
- Podobasz mi się - rzuciła zadziornie po ty, gdy zaśmiała się perliście na wzmiankę o braku ubrań.
Nadejście Kiru chwilowo odwróciło jej uwagę od Chorwatki. Ivory wyciągnęła rękę przed siebie - zupełnie nie tak, jak inni goście Hemery patrzący na nich z góry, witając się z Yahgianką w sposób kulturalny.
- Kiru, co za piękne imię - odpowiedziała, brzmiąc na realnie zaskoczoną i uśmiechnęła się przepraszająco. - Po twoim wyglądzie spodziewałam się czegoś innego. Jakiegoś wiesz, Barona Nashora, czy coś. Kroganie się w końcu tak dziwnie nazywają.
Odchrząknęła, wracając swoim skupieniem do Račan.
- Obawiam się, że zabrali go już na zaplecze. Ale aukcja niedługo się rozpocznie, mogę szturchnąć cię, kiedy go wyprowadzą - mrugnęła do niej porozumiewawczo. W jej oku pojawił się błysk. - W zasadzie skoro tu już jesteście, może do nas dołączycie?
Przekrzywiła lekko głowę, wskazując na kotarę za sobą. Półprzeźroczysty materiał ujawniał sylwetki po drugiej stronie, ale nie podpowiadał im co znajdowało się w środku loży.
- Mamy tutaj małe przyjęcie. Prywatne - dodała subtelnie, splatając ze sobą dłonie.
Światła zaczęły przygasać. Zostało im pięć minut do rozpoczęcia aukcji i grająca na scenie asari powoli kończyła swój występ, a wokół rozlegały się brawa.
↑ 078
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

2 sty 2026, o 19:45

Gdy dotarło do niego, że Jack nie żyje. I to tak na serio. Niestety poczuł delikatne ukłucie w swojej duszy. Idiota zginął przez niego, a do tego Ząbek nie miał problemu z zastrzeleniem go. Oznaczało to, że musiał być wyjątkowo tani. W myślach już się cieszył jak ten obraz zapisze się w jego głowie na później żeby go torturować. Uwielbiał tą prace.
- Mam taką nadzieję. - Rzucił marudnie odprowadzając ja wzrokiem gdy ruszyła do otwierania klatek. Skoro stereotyp się zgadzał to wolę to zostawić profesjonalnemu hakerowi. On po prostu dalej szukał klucza. Jego priorytety były trochę inne. Bunt niewolników był jego pobocznym projektem. Do tego co niby miał z nimi zrobić? Większośc wyglądała jakby miałą się potknąć o własne nogi i umrzeć z niedożywienia. Z takimi ciałami nawet jednej kuli by nie zatrzymali. Nawet do bycia tarczami się nie nadawali.
Mlasnął niezadowolony odnajdując skrzynkę ze swoimi kluczem. Oczywiscie klucz strażnika zaginął, a on skończył z kolejnym problemem. Nigdy nic nie było tak proste jakby chciał. Z plusów przynajmniej nie siedział już w klatce. Teraz mógł tracić zmysły w znacznie większej bo póki co nie widział zbytnio drogi ucieczki bez śmierci większości niewolników. Znał jednak życie więc mógł założyć, że wszystkich.
Obrócił głowę w stronę głosu, który słyszał już wcześniej. Do jego naćpanego mózgu zaczynało docierać, że te chore skurwysyny naprawdę miały tutaj dziecko. Teraz już musiał na pewno znaleźć Ząbka. Nie musiało to być teraz, ale na pewno zapyta kogo trzeba o informacje. Najpierw jednak dowie się gdzie mieszka jego Matka.
- Cześć. - Rzucił starając się mówić trochę bardziej delikatnym głosem. Nie miał wprawy w interakcjach z dziećmi. Nigdy nie myślał, że będą mu potrzebne takie umiejętności. Los postanowił go dzisiaj wyruchać porządnie, bo nawet nie pamiętał żeby zrobił sobie bachora. - Za chwilę…
Na słowa Turianina cały się spiął. Obrócił się wściekle w jego stronę.
- Nie! - Wskazał na niego oskarżycielsko palcem. - Przestań! - Machnął palcem w jego stronę. Chyba w życiu nie wykrzesał z siebie tyle oburzonego tonu. Obrócił się po chwili do dziewczynki.
- Nie musisz. - Gdy zorientował się, że mówi podniesionym tonem od razu zrobił przerwę. - Nie musisz słuchać co mówi ten śmieć.- Rzucił do dziewczynki delikatniej. - Nie musi cię obchodzić ich opinia. Dobrze?
Wyciągnął tą śmieszną broń, którą dało mu się zdobyć. Spojrzał na Turianina.
- Hej.-Zwrócił się do niego. - Hej! - Wyrzucił z pełną agresją w jego stronę by zwrócić jego uwagę. - Przepraszam, że podniosłem głos, ale to stresująca sytuacja dla nas wszystkich. Mógłbyś jednak nie zachowywać się jak zwierz wobec dziecka? Ona nie skończyła w klatce bo była jebanym idiotą.
Warknął poirytowany, że w ogóle musiał tłumaczyć tak podstawowe rzeczy. Zabrał pudełko i ruszył w stronę Quarianki.
- Najpierw dzieciak. Potem pudełko. - Podał jej mając nadzieje, że nie zajmie jej to tak długo jak obiecywała. Potrzebował klucza. Czuł się bez niego jak bez ręki. Nie miał jak zagłuszyć myśli przeglądając extranet i banki danych Przymierza.
To, że nie mieli broni było problemem. Nawet nie było z czego zrobić prowizorki. Jeszcze przez chwilę starał się wymyślić cokolwiek. Jednak to słowa Asari wyrwały go z zamyślenia.
- I gdzie niby polecimy? - Zapytał ironicznie rozkładając ręce. Po chwili jednak zrozumiał, że miał gdzie polecieć. - To nie jest głupie. To może się udać. - Musiał to tylko jakoś dobrze sprzedać Gauthier. Uratowanie niewolników zawsze daje jakieś tam dodatkowe punkty dla złotych serc galaktyki. Będzie mogła sobie to wpisać w portfolio.
Ruszył w stronę kokpitu. Ochrona Omegi była okrojona przez sylwestra, a większość siedziała właśnie tutaj. Mieli jeszcze trochę czasu zanim ochrona będzie gotowa na szturm. Miał tylko nadzieję, że pilot nie zdążył uciec albo jego Hakerka miałą umiejętności odblokowania takiej maszyny. Trasę do domu Gauthier jako tako pamiętał. W razie czego wspomoże się mapą.
Szczerze mówiąc pozyskanie promu było ogromnym atutem patrząc na rozwój sytuacji. Musiał się tylko przegrupować w Villi. Najpierw jednak trzeba było przejąć statek. Złapał za broń. Był gotowy kontynuować budowania drogi do swojego celu.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Isha D'veve
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 384
Rejestracja: 17 paź 2021, o 18:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Hemera
Status: Wolna od Cerberusa
Kredyty: 21.500
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

3 sty 2026, o 18:56

Isha zorientowała się nagle, że tupie nogą dość intensywnie. Jej kolano ciągle drżało, nie mogąc uspokoić się nawet na moment od napięcia, które jej się udzielało. Zawsze była dosyć ruchliwą kobietą niepotrafiącą usiedzieć spokojnie w miejscu, ale obecna sytuacja tylko wzmacniała jej tendencje.
Wydawać się mogło, że Zoe robiła sobie z niej żarty. Nie była już pewna na jakiej stopie wtajemniczenia była. Każda teoria Ishy w jej temacie zakładała, że Gauthier ma jakąś ukrytą mądrość, jakąś intrygę, koneksję z SST, która dodawała jej kompetencji, których postanawiała z jakiegoś powodu nie użyć.
Dopiero teraz dopuściła do siebie myśl, że może faktycznie jest po prostu durna.
- Można by tak powiedzieć, tak w zasadzie - odpowiedziała jej. - Zależnie od jakości, można łatwiej zarządzać swoimi tarczami. No i niektórzy używają ich do różnych sztuczek. Więc niedziwne, że panikuje - wyjaśniła chyba najprościej jak się dało.
Marlon nie będzie już dla niej wsparciem. Raczej się nie spotkają, jeśli postanowił jej nie okłamać. Myśl ta przyprawiła ją o niepokój - dodatkowy w miarę kompetentny gość mogący zastąpić Karajeva byłby bardzo, bardzo mile widziany.
Zastanawiała się co zrobić z członkiem obsługi. Starała się skupić na nim wzrok, zobaczyć gdzie dokładnie jest, jednocześnie nie zostawiając Zoe za sobą. Ostatecznie jej rolą było upewnienie się, że bogaczce nic się nie stanie.
Mila Račan
Awatar użytkownika
Posty: 393
Rejestracja: 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmować Muszę Albo Się Uduszę
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Horyzont
Status: Cud że jeszcze żyje
Kredyty: 23.895
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

4 sty 2026, o 11:19

Wierciło ją w środku. Miała ochotę wyskoczyć z siebie, zacząć szarpać Ivory, może ją przerzucić przez barierkę balkonu i potrząsać jak workiem treningowym, byle tylko przestała tak okrężnie się wyślizgiwać. Mila nie była subtelną osobą i jej miny również nie mogły być subtelne, a nawet jeśli próbowałaby, to raczej by tak nie wyglądały. A nie próbowała, więc czarnowłosa musiała zdawać sobie sprawę z tego, co Mila robiła. Dlatego było to podwójnie frustrujące i na twarzy Mili pomimo uśmiechu, krzywiejącego, pojawiała się lekka irytacja.

Pozwoliła Kiru na przedstawienie się i wymianę uprzejmości, przyjmując do wiadomości jej idealne zachowanie względem yaghanki - bez uprzedzeń, bez zachowywania się jak wobec dzikiego zwierzęcia. Nie wiedziała jednak tutaj, czy miała wystarczającą styczność z wyjątkami, by nie zakładać ujemnej inteligencji, czy po prostu ponownie tak idealnie maskowała. Uśmiechnęła się szerzej, gdy Ivory zaproponowała szturchnięcie. — A proszę bardzo — odpowiedziała, po czym wysłuchała propozycji. Mocno już znużona lawirowaniem, odrobinę się ożywiła tą propozycją, bowiem już na poważnie rozważała porwanie babska i zagrożenie jej. Miała jednak przeczucie, że coś za tą kotarą może być ciekawego, a nawet tematycznego. Zerknęła na chwilę na Kiru, pytając ją spojrzeniem, po czym wzruszyła ramionami. — Chętnie dołączę — powiedziała za siebie, a jeśli Ivory poprowadziła ją do środka, poszła za nią, natychmiast starając się rozrysować potencjalną sytuację - ilość ludzi, broni, kamery, rozmieszczenie oraz potencjalne wyjścia, gdyby stwierdziła, że porwanie Ivory nadal wchodzi w grę.
ObrazekObrazek
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

4 sty 2026, o 11:39

- Tak samo jak ludzie, mamy imiona o różnym brzmieniu. - odpowiedziała na komplement dotyczący swojego imienia, ale nie ciągnęła tego tematu, gdyż wyglądało to na taktykę wyciągania osobistych informacji od rozmówcy.
- Jeśli już rozmawiamy o dziełach sztuki, to ciekawe czy gdybym sprowadziła jakieś z mojej planety, to czy miałyby wzięcie. Ostatecznie, takie okazy są trudno dostępne w pozostałej części galaktyki. – rzuciła jakby od niechcenia by podtrzymać rozmowę w obszarze przedmiotów wystawionych na aukcję. Ivory pewnie nie byłaby na tyle głupia by przyznać się do wystawiania na aukcję skradzionego dysku, ale można było pokrążyć wokół tego tematu aż trafi się jakaś okazja.
- Ja również chętnie się przyłączę – odpowiedziała na propozycję przejścia do prywatnej sali. Pójście z Ivory na zaplecze mogło być równie dobrze bardzo dobrym i jak i bardzo złym pomysłem, ale skoro na razie i tak nie miały lepszych opcji równie dobrze mogły popłynąć z prądem i zobaczyć dokąd je to zaprowadzi.
Zanim weszły za kotarę odpaliła omniklucz i wysłała szybką wiadomość do Ishy.
Idziemy z Ivory do prywatnej sali. Dawaj znać jakby coś się działo.
Jeśli w pobliżu mogła kręcić się ich konkurencja z Cerberusa, to głupotą byłoby sobie od tak zniknąć z horyzontu nie informując reszty ekipy co się dzieje.
Po wejściu do środka szybko omiotła wzrokiem pomieszczenie w poszukiwaniu istotnych szczegółów, takich jak kamery, przejścia na zaplecze, widoczna broń i wszystko co mogło im się przydać jeśli doszłoby do układania jakiegoś planu.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

6 sty 2026, o 12:22

otwieranie skrzynki z omni-kluczem
Od razu < 10 < Na końcu tego posta < 40 < W następnym poście
Rzut kością 1d100:
17


znalezienie jakiejś broni
A<33<B<66<C
Rzut kością 1d100:
96


wejście do kokpitu
A<33<B<66<C
Rzut kością 1d100:
62
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

6 sty 2026, o 13:20

OKRĄG ROZRYWKOWY - STREFA WYŁADUNKOWA Chaos panujący wewnątrz ich promu utrudniał komunikację. Wszyscy ci, którzy domagali się wypuszczenia, teraz stanęli przed tym samym problemem, przed którym stał Striker - nie mieli żadnej broni, ani nawet żadnego planu odnośnie tego, co było dalej. Niektórzy rozglądali się w poszukiwaniu czegoś improwizowanego - inni przyklęknęli przy ciele zabitego strażnika, przegrzebując jego kieszenie. Jakaś asari wyjęła z kieszonki z przodu paczkę fajek.
Quarianka zajęła się żmudnym otwieraniem skrzynki z jego omni-kluczem, klnąc pod nosem siarczyście w słowach, których nie wyłapywał jego translator. Dopiero gdy krzyknął, zatrzymała się na sekundę, podenerwowana. Orientując się, że jego krzyk skierowany był do turianina, wznowiła pracę.
Dziewczynka zadrżała od jego niskiego głosu i brzmiącej w nim złości. Skuliła się, wciskając plecy w kraty klatki i odruchowo odsuwając od mężczyzny gdy kucnął obok. Wiedział, że jego aparycja i potężna postura nie zachęcała dziecka do obdarzenia go jakimkolwiek zaufaniem, lecz jego słowa zdawały się odrobinę ją uspokajać. Po dłuższej chwili niepewności kiwnęła lekko głową na zgodę. Ściskała coś w dłoniach, wyglądało jak maskotka - a przynajmniej było nią wiele miesięcy, lub lat wcześniej. Teraz wyglądała jak postrzępiony zlepek materiału w kształcie, który trudno było zidentyfikować.
- W najlepszym wypadku będzie pałętać się pod nogami, w najgorszym oberwie kulkę jak tylko ochrona się tu pofatyguje - prychnął turianin, unosząc dłoń by zatrzymać quariankę, która chciała odruchowo podejść i zająć się otwieraniem klatki. Mężczyzna był w stanie to zrobić samemu i zabrał się za klatkę od razu, mamrocząc pod nosem. - To będzie twoja odpowiedzialność, nie moja.
W tle wszyscy przeszukiwali prom w nadziei na odnalezienie czegoś, co mogło im posłużyć za broń - niestety na daremno. Klatka dziewczynki otworzyła się ze stukotem chwilę później, tchnięta wprawą, którą nabrał turianin w otwieraniu klatek. Dziecko zawahało się, przyglądając, jak drzwi otwierają się szeroko. Turianin machnął ręką, ze zniecierpliwieniem ponaglając je by się ruszyło.
Dziewczynka wygramoliła się z ziemi, powoli wychodząc na zewnątrz. Jej ciało trzęsło się ze strachu, spod naciągniętego na głowę kaptura wystawały niegdyś spięte w kucyk włosy, teraz pozostawione w nieładzie, częściowo umykające gumce do włosów. Ściskając zabawkę w jednej dłoni, drugą bez wahania chwyciła Strikera za rękę gdy ten obrócił się w stronę drzwi prowadzących do kokpitu.
- Absurd - burknął turianin pod nosem gdy Charles, z uczepionym jego dłoni dzieckiem, przeszedł do badania drzwi prowadzących do kokpitu.
Były zamknięte - zablokowane, wymagając technicznego przeszkolenia. Quarianka stanęła obok, kończąc pracę nad jego skrzynką.
- Mogę je odblokować, ale na ich miejscu postawiłabym całą strefę załadunkową na nogi. Co, jeśli ruszymy i od razu nas zestrzelą? - zapytała, zerkając z niesmakiem na stojące obok dziecko. - Poza tym, co dalej? Czy oni nie mieli floty?
Dwie rzeczy wydarzyły się jednocześnie - zamek skrzynki szczeknął, a wraz z nim z odległych drzwi prowadzących do wyjścia dobiegł huk. Wszyscy poderwali się na nogi gdy z wyjśćia dobiegły krzyki. Ochroniarze już tutaj byli, nie mieli zbyt wiele czasu.
- Nie wiedzą, że mamy otwarte klatki. Wejdźmy do środka i wyskoczmy na nich jak podejdą - sapnęła asari, pośpiesznie próbując wymyślić jakiś plan gdy okazało się, że ich czas właśnie się kończył. - Ilością przytłoczymy przynajmniej paru. Ale musiałbyś odwrócić ich uwagę.
Dziewczynka rozglądała się bez żadnego zrozumienia sytuacji, uczepiona jego boku, nieświadoma tego, że i ona będzie stanowić odwrócenie uwagi, jeśli nie wróci do własnej klatki - czego ewidentnie nie zamierzała robić.
OKRĄG ROZRYWKOWY - AUKCJA Członek obsługi, który poruszał się wraz z pingami omni-klucza Račan nie był zbyt łatwy do uchwycenia. Teraz, gdy napięcie wypełniało całą salę, ludzie przechodzili z baru i od stolików z jedzeniem na środek, pragnąc zająć dobre miejsce przed aukcją. Jego sylwetka migotała Ishy, która nie opuszczała boku swojej klientki. Był mężczyzną, człowiekiem, dojrzała również, że miał na sobie uniform obsługi. Patrząc na niego z tyłu, nie potrafiła rozpoznać, czy widziała go wcześniej, czy nie. Kręcił się w okolicy, czujnie rozglądając wokół.
- Mam tego dość - zadecydowała nagle Gauthier, odkładając pusty kieliszek po swoim alkoholu na tacę przechodzącego obok kelnera. - Ile będziemy tutaj tak tkwić i stać? Bezczynnie? Gdzie one w ogóle polazły? Przecież nawet jeśli Ivory tu jest, to nie ma tego dysku przy sobie. Jest już na zapleczu, czeka na aukcję. Na zapleczu, na które miały się dostać!
]Rumieniec na jej twarzy wskazywał, że nie tylko złość, ale i alkohol musiały wpłynąć na jej niecierpliwość - a może to stukająca z częstotliwością karabinu maszynowego noga D'veve stojącej obok udzieliła się rudowłosej, wzmagając jej własne napięcie.
- Dziękuję za ochronę, Isha. Ale nie wiem jak ty, ja mam dość stania tutaj i czekania chuj wie na co. Ten dysk nie może trafić do kogoś innego - prychnęła, otrzepując sukienkę z nieistniejącego kurzu. Odchrząknęła, poprawiając włosy dłonią. - Jak chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, musisz zrobić to sam - rzuciła, ni to do stojącej obok asari, ni to do siebie.
I natychmiast wskoczyła w tłum ludzi tłoczący się w sali, zmierzając w stronę sceny.
Uśmiech Ivory pogłębił się, jakby dostrzegła zgodę w oczach Račan nim ta ją wypowiedziała - lub jakby ciemnowłosa dostrzegała kotłujące się we wnętrzu Chorwatki emocje, których nie mogła zwerbalizować. Jej wyraz twarzy pozostawał trudny do odgadnięcia i gdyby Mila wraz z Kiru nie wiedziały od Zoé, że kobieta miała podły charakter, nie byłyby w stanie domyślić się tego same.
- Ależ oczywiście, Kiru. Im bardziej egzotyczne okazy tym więcej są warte. Podejrzewam, że mało kto na tej sali w ogóle wie, skąd pochodzisz - zaszczebiotała, sięgając do swojego omni-klucza. - Mój mąż zajmuje się sprowadzaniem i sprzedażą dzieł sztuki w obrębie Trawersu Attykańskiego, ale czasem wpada mu coś z Terminusa i... bardziej niestandardowych rejonów galaktyki. Przekażę ci moją wizytówkę. Jeśli będziesz chciała kiedyś coś zaoferować naszej społeczności, załatwi ci dobrą cenę.
Mrugnęła porozumiewawczo, oferując swój kontakt Kiru, jeśli ta go przyjęła. Klasnęła w dłonie gdy zgodziły się na jej propozycję.
- Doskonale, zapraszam. Nie będziecie żałować - uśmiechnęła się, odwracając w stronę półprzeźroczystej kotary. Skinęła głową stojącemu przed nimi ochroniarzowi. - Niektóre przyjęcia na Hemerze są lepsze niż sama aukcja.
Kotara rozchyliła się, wpuszczając je do środka.
Pięć stołów tkwiło wewnątrz obszernej loży, połowicznie wypełnionej ludźmi. Na każdym z nich tkwiła tancerka - półnagie, odziane w przeźroczyste uniformy kobiety wiły się w rytm muzyki grającej z głośników, zupełnie innej od tej, która przed chwilą skończyła grać na scenie głównej. Przed każdym stolikiem tkwiły miękkie, obite skórą kanapy. Siedzący w nich goście spojrzeli na dwójkę przybyłych, niektórzy w oceniający sposób. Większość z nich była ludźmi - do jednych Ivory pomachała. Wśród nich Račan dostrzegła jej męża, jego ostre rysy kontrastowały z miękką maską, którą miał wcześniej na balu, oraz szpakowatymi włosami.
Tancerka wijąca się na środku przykuła ich uwagę.
Jej długie blond włosy spływały kaskadą wraz z każdym, powabnym ruchem. Wydawała się eteryczna, podświetlona blaskiem neonowych świateł, z półprzymkniętymi oczami, jak gdyby nie zdawała sobie sprawy z tego, w jakim miejscu się znalazła, zbyt oddana muzyce. Dopiero gdy weszły, subtelnie, nie zwracając na ten ruch większej uwagi, przeniosła swój wzrok na dwójkę kobiet. Jej usta wygięły się w drapieżnym uśmiechu gdy rozpoznały w niej jedną z tych, którzy zaatakowali ich jeszcze na gali.
- Och, to jest... Veronica? - mruknęła do nich Ivory, wyraźnie z trudem przypominając sobie imię. - Musicie zamówić u niej prywatny taniec, jest wprost niesamowita.
Skinęła im głową, nim ruszyła do swojej loży. Wyczuły, jak spojrzenia niektórych, w tym tańczącej blondynki, spoczywają na nich. Powietrze zgęstniało, dało się wyczuć rosnące napięcie. Za ich plecami, ochroniarze przeszli na ich stronę kotary, zagradzając drogę - choć nie potrafiły określić, czy zrobili to świadomie, czy też woleli kontrolować sytuację wewnątrz loży, w której tylko dwie one były opancerzone.
Na głównej sali zgasły światła. Rozpoczynała się aukcja.
Rudowłosa zniknęła gdzieś w tłumie w pobliżu sceny, do której próbowała się dostać. Tymczasem omni-klucz Račan zmierzał wraz z członkiem obsługi do wyjścia z sali.

↑ 074
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

8 sty 2026, o 22:00

- Na pewno będę miała to na uwadze gdy coś ciekawego wpadnie mi w ręce- powiedziała przyjmując wizytówkę od Ivory. Nie musiała jej lubić, chodziło bardziej o rozbudowanie rynku zbytu na bardziej nietypowe przedmioty i być może uzyskanie lepszych cen niż u zwykłych handlarzy w Układach Terminusa.
Gdy tylko weszły za zasłonę okazało się, że konkurencja z Cerberusa była znacznie bliżej niż myślała, gdyż poznana na tarasie blondynka tańczyła właśnie na środku prywatnego pokoju. Co prawda była świadoma, że gdzieś na nią wpadnie, ale te okoliczności były niemal komiczne. Na drapieżny uśmiech blondynki odpowiedziała zlustrowaniem jej od góry do dołu, połowicznie w celu oceny jej uzbrojenia a połowicznie by dać jej znać, że również dobrze ją pamięta.


Szybko napisała kolejna wiadomość do Ishy. O ile to możliwe, pozwalając ją przeczytać również Mili.
Blondynka z tarasu jest tutaj. Miej oczy szeroko otwarte.
- Tak, doprawdy niezwykła, niczym postać z mitów – stwierdziła licząc, że jej towarzyszka złapie aluzję – Niestety nie sądzę by było mnie stać na prywatny taniec w tym miejscu. – powiedziała z udawanym żalem, rozglądając się za czymś co mogli wykorzystać na swoją korzyść. Za nimi znajdowały się drzwi prowadzące nie wiadomo gdzie, które dałoby się zapewne wykorzystać gdyby chciały przenieść potyczkę w bardziej dyskretne miejsce.
Ich przeciwniczna na pewno nie była tu dlatego, że chciała dorobić do marnej Cerberusowskiej wypłaty. Skoro jeszcze nie wykonała żadnego ruchu znaczyło, że czekała na jakieś konkretne wydarzenie lub sygnał od swojego kolegi-złodzieja omnikluczy. W tej sytuacji zarówno Kiru jak i Mila miały ograniczone pole manewru. Zarówno zaatakowanie blondynki teraz, jak i poczekanie na rozwój sytuacji, miało swoje wady i zalety. W pierwszym przypadku na pewno zwróciliby uwagę ochrony i wywołali zamieszanie, w drugim traciliby element zaskoczenia i umożliwiali blondynce wzięcie zakładnika. Dodatkowo nie miały pojęcia na ile siedziała w tym wszystkim sama Ivory.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Isha D'veve
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 384
Rejestracja: 17 paź 2021, o 18:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Hemera
Status: Wolna od Cerberusa
Kredyty: 21.500
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

9 sty 2026, o 06:05

Nie miała zielonego pojęcia kto to był. Nowy (miejmy nadzieję, że tymczasowy) właściciel omniklucza Mili wydawał się jej nieznajomy. Jeśli go widziała, to nie miała tego żadnego wspomnienia. Albo więc minęła go, gdy była ranna, albo wcale.
Kiedyś usłyszała o ziemskim koncepcie karmy. Jeśli ty zrobisz coś złego, to potem tobie zostanie zrobione coś złego, albo po śmierci odrodzisz się jako coś podłego, tak, żebyś na pewno ucierpiał. Z kolei jeśli zrobisz coś dobrego, to to samo dobro do ciebie wróci, lub urodzisz się później, hm, córką Radnej, albo czymś równie majętnym. Tak jak z wszelką religią, poza tą Asari, którą lubiła się czasami wysługiwać, Isha uważała to za uroczą, ale ostatecznie bardziej życzeniową wizję. Czas spędzony na pracy najemniczki tym bardziej uświadomił jej, że niektórzy po prostu potrzebowali przyjemnych prawd, gwarantujących sprawiedliwość, jeśli nie teraz, to później, a jeśli nie później, to kiedyś na pewno. Naturalnie sama w to nie wierzyła.
Dopóki nie poznała Zoe Gauthier. Wtedy zrozumiała, że karma jak najbardziej istniała i wracała teraz do Ishy za każdy cholerny raz, kiedy to ona robiła coś głupiego, gdy była młodsza. Za każdy raz, kiedy Shia wyciągała ją z kłopotów. Albo potem Fulvinia i Skax. Albo cała ich reszta.
I to wracała z podwojoną siłą. Zoe miała jedno zadanie. Jedno, pieprzone zadanie. Siedzieć i wyglądać ładnie. Nie umrzeć. Zaufać ściągniętym profesjonalistom, że zrobią to, co do nich należy. Zapowiadało się jednak na to, że nie była szczególnie zainteresowana takim układem.
Było w niej coś, co chciało jej wygarnąć - nie pierwszy zresztą raz tego wieczora.
Ale ani Shia, ani Skax, ani Fulvinia nie zrobiliby czegoś takiego. Musiała być taka, jak oni. Być...cholera, prawdziwym dorosłym? Nie sądziła, że się o to oskarży.
- Kiru daje mi informacje - odpowiedziała jej - Pracują nad tym. Dotarły już do Ivory. Zaczekaj, nie róbmy nic głup-
Nie zdążyła nawet dokończyć, gdy Gauthier wstała. Strzepała sama z siebie kurz. Alkohol widocznie strzelił jej do głowy, co wraz z niecierpliwością i stresem stanowiło wybuchową mieszankę.
- Tak, świetnie mi się cię chroniło, więc mi tego proszę nie utrudniaj...
Prośby nie działały. Wstała i poszła.
Ja pierdolę.
Stanęła przed ciężkim wyborem. Ratować finanse Mili i jej omniklucz i być może nawet dowiedzieć się czegoś o tych zabójcach z Cerberusa, czy ratować Zoe przed własną głupotą? Z jednej strony, koleżanka z pewnością doceniłaby tę pomoc, ale z drugiej, Zoe trzymała jej własne pieniądze przy sobie i - co gorsza - mogła wpędzić się w wielkie tarapaty ze swoją...diabelską inteligencją. A tego Lyssa jej nie wybaczy. Zresztą, pal licho z Lyssą, Gauthier była też ich drogą powrotną z tej przeklętej stacji.
- Wybacz, Mila... - rzuciła sama do siebie pod nosem, unosząc się z krzesła.
Pobiegła za Zoe. Pal licho z dyskrecją, tego już raczej nie odzyskają.
- No dobra, wchodzę w to, ale jak to zrobimy? Myślmy taktycznie.
Miała trochę głupią nadzieję, że Gauthier zatrzyma się i zastanowi, a potem dojdzie do wniosku, że lepiej jest siedzieć i nic nie robić.
Wiedziała, że tak nie będzie. Mogła tylko liczyć na to, że dobra karma jednak do niej wróci i nagrodzi ją za swe wierne ochranianie Zoe.
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

9 sty 2026, o 20:47

Wyświetl wiadomość pozafabularną Na słowa Turianina jego oczy powędrowały w górę tak mocno, że prawie mógł zobaczyć własny mózg. Nie musiał mu tego przypominać. Już stracił Jacka. Niestety oni wszyscy byli teraz jego odpowiedzialnością. Dziecko w szczególności. Wyciągnięcie jej z klatki było priorytetem z wielu powodów. Nie wiedział po co ją tutaj ściągnęli, ale śmierć wydawała się lepszą opcją niż to co by ją spotkało na tej całej licytacji. Wrócił wzrokiem na dziewczynkę i skarcił się w myślach. Plan póki co zakładał wyciągniecie jej stąd żywcem więc przestał się nastawiać negatywnie jak to miał w zwyczaju.
- Już skończ grymasić. - Machnął na mężczyznę ręką jakby chciał odepchnąć od siebie jego negatywny nastrój. Może i był to absurd, ale nie musiał mu tego wypominać. Po prostu udzieliło mu się od pobytu na stacji wśród środowiska, które znał od środka. Był jednak z siebie dumny. Spalił wszystkie możliwe mosty, które pozwoliłyby mu wrócić do takiej pozycji.
Jego ciało na bardzo krótką chwilę zamarło. Jego zmysły wciąż był wyostrzone po zażytych substancjach więc ledwo się powstrzymał przed wyrwaniem dłoni z uścisku. Dotyk był nieprzyjemny. Nie fizycznie, a mentalnie. Sprowadzał go do rzeczywistości, a tego nie lubił. Ścisnął lekko jej dłoń aby upewnić ja, że wszystko jest okay.
- Nie zestrzelą nas. Nie tutaj. Aukcja jest tylko dla najgrubszych ryb. Wszystko tutaj znajduje się w gloryfikowanym akwarium z złotymi sztukateriami. Jeden zły strzał i wartość mieszkań leci w dół. Martwy mieszkaniec to sprawy sądowe za kredyty, których twoje oczy nie widziały. Znam kryjówke na Hemerze. - Spojrzał na nią wzrokiem, który był oburzony jej podstawowymi pytaniami. Po chwili wypuścił ciężko powietrze z płuc. - Zakładam, że przynajmniej siedemdziesiąt procent stanu osobowego ochrony jest na urlopie albo najebana. Patrząc, że padają jak muchy to pewnie wystawili samych świeżaków, którym wolne się nie należało. Do tego nikt nie atakuje w Nowy Rok.
Rzucił z głośnym mlaśnięciem dzieląc się najemniczą wiedzą. Patrząc, że udało mu się dotrzeć tak daleko bez odpalenia jakiegokolwiek alarmu było jakimś cudem. Zabił człowieka na głównej sali i nie dali rady go z niej ściągnąć. W głowie mu się to nie mieściło. Pewnie jak uciekną to już ściągnąć kogoś odpowiedniego do takiego problemu.
Musiał sprawdzić omni-klucz. Od tego gdzie był cel zależały kolejne kroki. Mógł wrócić do Casa del Gauthier i się przebranżowić ale to mogłoby zająć za dużo czasu. Nie miał informacji co do statusu reszty zespołu. Tliła się w nim niewielkie światełko nadziei, że niczego nie zjebali. Śmierć ich sponsorki byłaby chyba najgorszą możliwą komplikacją.
Jego druga połowa mózgu w postaci Asari rzuciła kolejną dobrą propozycją. Delikatnie się uśmiechnął na myśl tego co mógł zrobić. Zakładało to dużo ostentacyjnego zachowania ale akurat to mu nie przeszkadzało. Musiał tylko przyspieszyć z działaniami.
- Dobra. - Rzucił w końcu rozglądając się po niewolnikach w klatkach. - Skoro latanie wam nie pasuje, a nie wszyscy chcą walczyć. - Wypuścił długo powietrze z płuc. - Neutralizujemy strażników, zabieramy ich ciuchy, a resztę tych tutaj opierdolimy na aukcji. Zawsze chciałem być Wodzirejem.
Uśmiechnął się szczerząc zęby do Asari jakby wpadł na najlepszy plan swojego życia. Oczywiście, że nie zamierzał ich sprzedać. Mógł równie dobrze sprzedać trupy strażników. Nie miało to większego znaczenia. Odwalenie takiej akcji brzmiało zbyt dobrze żeby mógł sobie odpuścić.
- Żartuje, co najwyżej złapanych strażników i trupy. - Machnął ręką gdyby nie znali się na żart. Po czym wskazał na jednego człowieka palcem i pstryknął. - Podaj mi tą gaśnice. - Skierował się ponownie do Quarianki. - Spróbuj przejąć kontrolę nad moją klatką i z truchłem Jacka. Może uda się ich nimi zmiażdżyć. Odwrócę ich uwagę.
Podał rączke dziecka Asari. Odebrał swój omni-klucz i założył go z powrotem na swoje miejsce. W końcu odzyskał trochę uzbrojenia.
- Zaraz wracam. - Rzucił do dziecka i położył jej rękę na głowie. Po chwili jednak zaczął dla zabawy szarpać ją za głowę jak robił to swojej młodszej siostrze. - To wszystko się niedługo skończy.
Uśmiechnął się do niej ciepło wypowiadając te dość dwuznaczne słowa. W pistolecie odpalił amunicję dysrupcyjną. Lasso było gotowe, a tarcze pełne. W drugiej dłoni trzymał gaśnicę. Nie było już odwrotu.
Ustawił się tak aby gaśnica była wycelowana prosto w nadchodzących przeciwników. Lasso było zaciśnięte wokół zaworu aby wystrzelić niczym mała rakieta, kiedy nadejdzie dobry moment. Wypuścił ciężko powietrze z płuc. Zaraz przed walką sprawdzał gdzie jest przesyłka.
- Ząbek, czy to ty?! - Wykrzyczał zdradzając specjalnie swoją pozycję. - Dziękuje, że sprowadzasz kolegów! Jest już jeden za jeden. - Zaczął imitować jego głos. - Ilu zdejmę, zanim obsrasz zbroje? Co osiągniesz za nim ich wykończę? - Zarechotał. - Zostaniesz tylko jeden.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mila Račan
Awatar użytkownika
Posty: 393
Rejestracja: 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmować Muszę Albo Się Uduszę
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Horyzont
Status: Cud że jeszcze żyje
Kredyty: 23.895
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

11 sty 2026, o 18:24

Mrucząc coś pod nosem, Mila ruszyła za Ivory do loży, zerkając wokół po zebranych tutaj ludziach. Natychmiast jej oczy przykuły tancerki - powabne, w prześwitujących szatach pozostawiających niewiele wyobraźni, tańczyły wszędzie. Kobieta, idąc powoli była zaciekawiona nimi, nim nacieszywszy wzrok udało jej się zacząć szacować ludzi wokół. Zarejestrowała ochronę - była święcie przekonana, że weszli tutaj tylko dlatego, że obie miały przy sobie sporo broni i pancerza. Przewróciła oczami, a kierując się w stronę loży, mogła także zerknąć na wiadomość Kiru i wyczuć... coś. Nie wiedziała co, ale coś w powietrzu. Podrapała się po głowie na to, co napisała yaghanka, bowiem nie miała pojęcia, o co jej chodzi - nie pamiętała nic o żadnej blondynce, a taras ledwo jej świtał w głowie, że chyba coś tam robił Karajev... wyczuła jednak wędrujące za nimi spojrzenie i udało jej się dodać dwa do dwóch, przynajmniej tak sądziła.

Przywitała skinieniem głowy męża Ivory, który chyba miał w dupie wszystko, co robiła jego żona, po czym rozejrzała się. Widząc drzwi, stwierdziła, że może w ten sposób uda jej się wykraść na drugą stronę. — Z ciekawości, po ile się taki taniec ceni? Może namówię Zoe... — rzuciła w stronę czarnowłosej z uśmiechem. Wyciągnęła paczkę papierosów z kieszeni, po czym zawahała się na chwilę. — Chyba aukcja się już zaczyna, to nie chcę się przeciskać główną salą. Da się gdzieś indziej dostać do palarni? Tamtędy może? — skinęła głową w stronę drzwi, licząc, że to wystarczy. Jeśli będą sugerować palenie tutaj, Mila zamierzała wytłumaczyć, że preferuje palenie w wybranych do tego miejscach, a najlepiej to na zewnątrz.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

18 sty 2026, o 23:51

Wyświetl wiadomość pozafabularną OKRĄG ROZRYWKOWY - SALA GŁÓWNA Gauthier bywała siłą nie do powstrzymania - szczególnie, gdy w jej żyłach buzowała odpowiednia dawka alkoholu.
Choć jeszcze wcześniej tkwiła przy stoliku razem z D'veve, wyglądając na co najmniej znudzoną i zmęczoną wszystkimi wydarzeniami tego dnia, bez problemu zniknęła w tłumie z prędkością światła. W jednej chwili odwracała się tyłem do asari, w drugiej, sekundę później, znikała za jakimś barczystym mężczyzną, który z zerowym poszanowaniem dla Ishy zasłaniał jej widok na scenę.
W półmroku barwy miały tendencję do zlewania ze sobą, ale światło padające ze sceny było na tyle intensywne, że najemniczka dostrzegła rudowłosą czuprynę zbliżającą się do drzwi prowadzących na zaplecze. Parła naprzód pomimo tego, że była niższa i drobniejsza od co poniektórych gości - łokciami rozpychając się na lewo i prawo, aż utorowała sobie drogę do mężczyzny, który jako jedyny nie zamierzał jej ustępować.
- Na co czekasz? Rusz się. - bezczelne słowa rudowłosej dotarły do Ishy, przebijając się przez cichą muzykę wypełniającą ciszę po występie asari. Ochroniarz zmierzył kobietę wzrokiem i otworzył usta by jej odpowiedzieć, lecz ta uniosła ostentacyjnie palec w górę - każąc mu czekać - i odwróciła się do nadchodzącej D'veve. - Czy ty widzisz, co się tu do jasnej cholery dzieje?
Spojrzenie Gauthier wyglądało na zaskakująco trzeźwe, jej postawa solidna w porównaniu do lekko chwiejnego kroku, którym czmychała od Ishy, jakby ten krótki spacer sprawił, że alkohol z niej wyparował.
- Panienko, proszę wrócić na salę. To przejście przeznaczone jest dla obsługi...
- A ty? WIDZISZ TO? - podniosła głos, gestykulując żwawo dłońmi. - Spójrz!
Gauthier machnęła dłonią, wskazując bliżej nieokreśloną rzecz w sali za nimi. Ochroniarz uniósł brwi, podążając za jej wzrokiem do tłumu ludzi zgromadzonych przy scenie.
- No właśnie! - krzyknęła tryumfalnie, jakby zdołała mu coś udowodnić. - Gdzie jest świetlny pokaz hologramów Madame Quinterre? - zapytała z zimną furią, zbliżając się do mężczyzny. - Ten idiota miał jedno zadanie, jedno zadanie! Wiedziałam, że tak się skończy, kiedy powierzę coś waszemu personelowi. Czy ty wiesz, ile to będzie nas wszystkich kosztowało?
Ochroniarz odchrząknął - jego reakcja na bliskość Gauthier była zupełnie inna niż ta, którą mógłby mieć gdyby to D'veve się zbliżyła. Asari była uzbrojona i opancerzona, łypał na nią pozostając w skupieniu. Odziana w elegancką sukienkę rudowłosa mogła przy nim swobodnie wymachiwać rękami.
- Proszę zgłosić swoje zażalenia do pana...
- Moja głowa wyląduje na pierdolonej tacy jeśli kosztujący piętnaście milionów kredytów pokaz nie zostanie wyświetlony przed startem aukcji. Ale mogę się upewnić, że pana zostanie zaserwowana pierwsza - prychnęła, oceniającym spojrzeniem przesuwając po jego sylwetce. - Panie...?
D'veve widziała, jak ostatnie mury jego wytrzymałości zaczynają się kruszyć. Uniósł dłoń, by potrzeć zmęczone skronie.
- Nie mogę pani wpuścić. Takie są protokoły.
Gauthier skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Dmuchnięciem odsunęła kosmyk rudych włosów opadający jej na policzek.
- Dobrze. To niech pan tam wejdzie - zarządziła, nabierając wdechu by kontynuować. - Niech pan znajdzie Lacey, albo tego idiotę Kerringtona. Mają natychmiast odnaleźć organizatora, może być John, ale szczerze mówiąc najwięcej ogarnia tam Adams... Któregoś z nich, następnie muszą potwierdzić uzyskanie kodów od asystentki Madame. Chyba nazywała się Sofia, a może... Zarrah? Rozpozna ją pan, ma takie długie, niebieskie włosy, strasznie kiczowate jeśli miałabym...
- Niech pani wejdzie. - odcień twarzy mężczyzny przypominał ten sam, który zdobił czuprynę Gauthier. Wyglądał na równie wściekłego, co znużonego jej słowami. - Pięć minut, tyle. Pani i... ochroniarz. Ale jak nie wyjdą panie do pięciu minut to...
- Świetnie! - Gauthier machnęła dłonią sfrustrowana, nie oglądając się za siebie gdy ruszyła do przodu, nieomal zderzając się z ustępującym jej mężczyzną.
Po chwili drzwi się za nimi zamknęły, a Zoé wyprostowała się nieco, grymas zniknął z jej twarzy ustępując uśmiechowi pełnemu samozadowolenia.
- Trzy kroki w dostawaniu się tam, gdzie nie jesteś zaproszona. Pierwszy - udawaj, jakbyś była bardzo zajęta i powinna tam być. Drugi - znajdź kryzysową sytuację, której tylko ty możesz zaradzić i wszyscy umrzecie, jeśli ci nie pozwolą - zaszczebiotała, ruszając wgłąb zaplecza. - W trzecim uznaj swoją przegraną, ale każ komuś innemu wykonać swoje zadanie, tak skomplikowane jak tylko się da. Pracownicy sektora prywatnego w niczym nie różnią się od publicznego. Wszyscy są leniwi.
Rudowłosa zatrzymała się gwałtownie gdy wyszły do dużego pomieszczenia, z którego prowadziło wyjście na scenę - oraz trzy odnogi korytarza. Małe atrium, przedsionek, wypełniała ochrona oraz pracownicy stacji - niektórzy ubrani w uniformy, inny, prawdopodobnie kontraktorzy, odziani byli w pancerze lub, jak Zoé, w eleganckie suknie lub garnitury.
Na środku jednak stali ludzie.
Zakuci w kajdany niewolnicy ustawieni byli w równym rzędzie, równo co półtorej metra od siebie. Ich głowy były zwieszone, odziani byli w różnego rodzaju łachmany, jakby ściągnięto ich z różnych zakątków galaktyki. Niektórzy wyglądali na zadbanych, innych jedynie umyto, odziano w skąpe szmaty i związano bądź ogolono im głowy.
Gauthier przyglądała im się przez dłuższą chwilę. Jej wzrok przeskakiwał z jednej twarzy na drugą z nieodgadnionym wyrazem, gdy wreszcie mrugnęła kilkukrotnie, odwracając się do D'veve.
- Dobra, skupmy się. Mój dysk. Nie wyjdę stąd bez mojego dysku. Załatwmy to szybko - mruknęła, podpierając boki ramionami. - W ogóle to mam wrażenie, że reszty zespołu kompletnie nie interesuje ten kurewsko ważny dla mnie dysk. Nie zauważyłaś? Jak dla mnie nie zasłużyli na nagrodę.
Niewolnicy powoli ruszyli w kierunku wyjścia na scenę. Jeden z nich zawahał się, a zaledwie pół sekundy wystarczyło by stojący przy nim ochroniarz podszedł i pchnął go agresywnie do przodu.
- Pięćdziesiąt tysięcy. Dam ci pięćdziesiąt tysięcy jak znajdziesz mój dysk - syknęła, gdy rozpoczęcie aukcji wzmogło jej stres. - Reszta nie musi wiedzieć, to będzie nasz mały sekret.
Mrugnęła porozumiewawczo do asari nim rozejrzała się wokół.
- Rozdzielmy się, nie mamy czasu - zadecydowała i, ponownie jak wcześniej, ruszyła do przodu, wkraczając w grupę pracowników wydających między sobą polecenia.
Przed D'veve znajdowały się trzy korytarze, po drugiej stronie sali wypełnionej niewolnikami. Środkowy zdawał się przybliżać ją do ich celu. Przy prawym zaś dostrzegła jakąś pracownicę, koordynującą wynoszenie zamkniętych w skrzynie przedmiotów - jeśli dysk miał gdzieś być, całkiem możliwe, że był gdzieś tam.
↑ 027
---
 OKRĄG ROZRYWKOWY - STREFA VIP Ciasne pomieszczenie wydawało się jeszcze mniejsze z dwójką kobiet tutaj. Większość miejsc siedzących była zajęta, część puf była ułożona wokół stolików, część stała luźno na sali tak, by każdy mógł odsapnąć, mając dobry widok na tancerki. Im dłużej tu przebywały, tym bardziej umacniały się w dwóch wnioskach.
Pierwszy - było tutaj gęsto, bardzo gęsto. Dwójka ochroniarzy stojących przy materiałowej zasłonie tworzyło praktycznie zerowe zabezpieczenie na wypadek, gdyby atmosfera została podgrzana i groziła eksplozją.
Drugi - co najmniej połowa osób znajdujących się w loży przestała zwracać na nie jakąkolwiek uwagę. Ich wzrok stał się nieobecny, mglisty, gdy przenosili go na światła bądź wirujące na podwyższeniach tancerki. W powietrzu unosił się zapach jakiegoś palonego specyfiku, na stołach dostrzegły tacki z czerwonym, drobnym proszkiem dostępnym dla każdego. Dwójka ochroniarzy nagle nie była tak małą liczbą gdy okazało się, że część osób wypełniających salę jest zwyczajnie naćpana.
- Możesz tu palić - machnęła dłonią czarnowłosa, zajmując swoje miejsce na skraju pufy w jednej z loży. Jej wzrok przesunął się w stronę Heidr Varah. - Na co czekacie? - zawołała, klepiąc dłonią miejsce obok siebie. - Chodźcie!
Tancerka zawirowała, odwracając swoją głowę w kierunku Račan gdy ta znalazła się obok. Jej usta wygięły się w uśmiechu o zdecydowanie innej naturze niż spojrzenie, którym obrzuciła je na wejściu - chowała się w nim doza tajemniczości, jak i powabnego zaciekawienia.
- Dla ciebie mogę zrobić wyjątek, kochanie - odparła, wychwytując pytanie Mili dotyczące ceny jej tańca. - Pierwszy raz jest on the house.
Obie kobiety dostrzegły jej znaczące spojrzenie gdy wskazała Mili jedną z pustych puf. Nie miała na sobie broni - nie miała nawet generatora tarcz. Jej odzienie było skąpe, nie pozostawało wiele wyobraźni, ale też utwierdziły yahgankę w przekonaniu, że mogła puścić Milę na rozmowę z blondynką. Račan nie miała może omni-klucza, ale była w pełni uzbrojona.
W tym czasie, Ivory nieustannie wyczekiwała jej nadejścia. Gdy Heidr Varah przeszła kilka metrów dalej, zajmując miejsce koło ciemnowłosej, serdeczny uśmiech na twarzy Ivory nabrał ostrości.
- Kiru, tak? - rozpoczęła rzeczowo, chwytając za szklankę z drinkiem, która stała przy niej. - Co to było?
Reszta osób w ich loży nie zwracała najmniejszej uwagi na powrót Ivory. Mężczyzna, który musiał być z nią związany obserwował ją gdy wchodziła, wzrokiem osoby upewniającej się, że nic jej nie jest, po czym wrócił do prowadzonej przez resztę konwersacji na jakiś temat. Muzyka w loży była tak głośna, że Kiru nie była w stanie usłyszeć ich słów.
- Nie obraź się, ale nie jestem zbyt dobra w odczytywanie twojej twarzy. Jesteś taka... permanentnie naburmuszona - wyjaśniła swoje enigmatyczne pytanie, odstawiając szklankę obok. - Ale twarz nowej dziewczyny Zoé wyraża więcej niż tysiąc słów, nie uważasz?
Ivory oparła się o miękkie obicie kanapy, założyła nogę na nogę. Im dłużej Kiru siedziała w loży, tym więcej informacji chłonęła - poza ciemnowłosą kobietą i mężczyzną, który jej się przyglądał a który teraz siedział po drugiej stronie stołu, nikt nie zwracał uwagi na rosłą yahgiankę. Nikt prawdopodobnie nie zauważył jej nadejścia. Ich oczy były przekrwione, policzki zaczerwienione, gestykulowali, żwawo ze sobą rozmawiając, kompletnie nieświadomi jej obecności.
- Czego ode mnie chcecie? - zapytała wprost, pociągając łyka przez słomkę. Jej drink zawirował, migocząc w półmroku.
Veronica z pewnością była kobietą wielu talentów.
Nawet, gdy przestała tańczyć, jej ruchy pozostały eteryczne. Jej ręce muskały lekko powietrze, jasne końcówki włosów podskakiwały gdy schodziła z podestu płynnym ruchem. Głowy niektórych z gości wciąż śledziły ją gdy podchodziła do Chorwatki, jakby ten prywatny taniec, który miała jej zaoferować, cieszył ich oczy równie mocno, jak gdy tańczyła dla wszystkich innych.
Jej twarz na powrót nabrała łagodnego wyrazu gdy zbliżyła się do Račan. Była wyższa od niej, nawet bez butów - dopiero gdy zeszła, Mila zorientowała się, że była boso.
- Masz piękną, naturalną opaleniznę - westchnęła, sięgając do Chorwatki dłonią. Jej palec musnął napierśnik kobiety w śmiałym, ale delikatnym geście - nie pchając, lecz przypominając jej by zajęła miejsce, usiadła na miękkiej pufie. - Bałkany?
Jej pufa znajdowała się bliżej jednego z rogów pomieszczenia. Nikt nie znajdował się na tyle blisko, by przysłuchać się ich rozmowie - mogli jedynie podziwiać z daleka, gdy blondynka oparła swoją dłoń o opancerzone ramię usadzonej przed nią kobiety. Muskając ceramiczną powłokę, zawirowała w rytm rozbrzmiewającej w powietrzu muzyki, powolnym ruchem obchodząc najemniczkę i pozwalając jej dostrzec się z każdej strony, spod każdego kąta.
Gdy wreszcie stanęła naprzeciw kobiety, wydawała się tak zatracona w brzmieniu melodii, jakby całkowicie zapomniała o obecności Mili. Jej dłonie sunęły wzdłuż swojej zgrabnej sylwetki, zarazem atletycznej, jak i niewyzbytej krągłości. Leniwie uniosła powieki, na powrót skupiając się na Račan. Zdawała się ją studiować, wzrokiem obejmować wszystkie szczegóły, każde zakrzywienie i każdą miękkość jej oblicza, zatrzymując się na czerwonych ustach.
Dla opancerzonej Mili zdawała się niemożliwie lekka gdy opadła na jej kolana, nie przestając się poruszać. Cienki, przeźroczysty materiał jej sukni falował na powierzchni jej skóry, ukazując schowane pod nim grzechy. Jasne włosy spłynęły kaskadą na jej ramię, musnęły dłonie siedzącej przy niej kobiety gdy tancerka pochyliła się w jej stronę, wyginając w zmysłowym tańcu.
- Nie musimy ze sobą walczyć - jej słowa brzmiały powabnie, cicho, jakby i one wybrzmiały w dźwiękach muzyki, która zawładnęła jej ciałem. Pochyliła się naprzód w śmiałym geście, schowane pod cienkim materiałem piersi przywarły do ceramicznej powłoki pancerza gdy jej usta znalazły się przy uchu Chorwatki. - Ile chcecie za dziewczynę?
--- OKRĄG ROZRYWKOWY - STREFA WYŁADUNKOWA Jego działania miały jedną, podstawową zaletę - zgadzając się na wypuszczenie tylko tych więźniów, którzy się tego aktywnie domagali, wyeliminował tych, którzy jako pierwsi złamaliby się pod presją. Koncepcja nadejścia ochroniarzy, tym razem absolutnie zmotywowanych do przywrócenia porządku zasiała panikę w sercach tych, którzy wciąż drżeli uwięzieni.
Ci, którzy już wyszli, nie mieli nic do stracenia.
Nie wiedzieli, ile prawdy a ile fałszu było w słowach Ząbka, odgrażającego się wysłaniem ich do maszynki do mięsa. Być może faktycznie miał założony pewien procent mięsa, które nie dotrze na aukcje żywe i nie znajdzie swoich nowych właścicieli. Nie mogli pozwolić sobie na myślenie, że jest inaczej. Że nawet, gdyby weszli z powrotem polubownie do swoich klatek i przeprosili za niesubordynację, spotkałoby ich litościwe traktowanie. W chwili, w której dołączyli do jednego buntownika, któremu udało się wydostać, chcąc, nie chcąc, znaleźli się w tym samym zespole - oraz w sytuacji, z której nie było już odwrotu.
Żart Strikera spotkał się z absolutną ciszą, którą przerwała towarzysząca mu dziewczynka.
- Jest nowy rok? - zapytało dziecko, całkowicie niezrażone rzuconymi przez niego przekleństwami. Wytarmoszone blond włosy sterczały teraz spod jej kaptura, zmierzwione przez braterski gest obcego najemnika. - Co to znaczy?
Turianin miał w sobie dość rozumu by nie być naburmuszonym konfliktem, który mieli przed chwilą. Gdy tylko Charles wziął na siebie odpowiedzialność opieki nad dzieckiem - czy też, gdy dziecko przylgnęło do niego a nie szukało ratunku gdzie indziej - skupił się na tym, co miało nadejść. Przytaknął na jego słowa, zaciskając dłonie w pięści i ruszając wgłąb labiryntu klatek. Striker wkrótce pozostał na samym tyle sam, z gaśnicą podaną mu przez jego uzdolnioną technicznie towarzyszkę.
- Dobry pomysł - rzuciła bez namysłu quarianka, ruszając do pierwszej pustej klatki - w której napotkała martwe ciało zwiniętego w kulkę Jacka. Wzdrygnęła się i, po chwili zawahania, przeszła do otwartej klatki Strikera. Z mniejszą dozą współczucia przestąpiła ponad wyrwanymi drzwiami i ciałem zmiażdżonego ochroniarza, zamiast tego dobierając się do panelu obok.
- Aha - odrzuciło dziecko, krótko, niepewnie, nie wiedząc, czy miała jakąkolwiek możliwość powstrzymania go przed tą decyzją i w pełni nie rozumiejąc, co się dzieje. - Ale nie idziesz daleko? Nie idź za daleko.
Widział, jak przygryzła policzki od środka. Jej dłonie zacisnęły się na maskotce, którą trzymała w swoich objęciach - tym razem obie, desperacko, jakby dzierżyła w dłoniach kotwicę, która trzymała ją wciąż w rzeczywistości.
Omni-klucz Charlesa błysnął aktualizacjami - dziesiątkami wiadomości przesłanych mu przez ich towarzyszy, bzdurnymi aktualizacjami z extranetu i SPAMem, którego nie wyfiltrowała lista jego powiadomień. Na końcu mignął czymś jeszcze. Aktualizacja statusu wyświetliła się na jego holograficznym ekranie, potrzebując chwili by zlokalizować swój cel. Po upływie kilku, cennych sekund, strzałka odwróciła się gwałtownie w bok.
W stronę skulonego przy drzwiach dziecka, które nieustannie tarmosiło krótkie, zniszczone ucho swojej maskotki.
- Wiem, że nie mogłeś się doczekać, ty kupo pierdolonego łajna! - krzyk znajomego głosu przedarł się przez hangar transportowca gdy Ząbek ruszył w stronę klatek.
- Dobra, jedziemy z kurwami - rzucił głośno jakiś mężczyzna. Wydawał się młody, choć nieco krępy i nieco zbyt zadbany na niewolnika, którym nagle się stał. Słysząc nadchodzących przeciwników, odchrząknął, rozluźniając swoje barki. Gdy ruszył w stronę ochroniarzy, z jego gardła wydobył się niski, operowy głos.
Wypełnił ich pole bitwy wojennym śpiewem.
↓ 002
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

19 sty 2026, o 14:46

Nadrabiał najszybciej jak się dało wszystkie wiadomości. Wychodziło na to, że tylko on cokolwiek robił żeby wyruszyć w stronę celu. Brak potwierdzenia zdobycia wisiorka mocno go rozsierdził. Znaczy zakładał ten scenariusz, tylko nie wiedział czy problem leżał po stronie zespołu czy Ivory. Patrząc jednak jak był traktowany przez tą czarnowłosą nowobogacką pindę to pewnie problem leżał po jej stronie. Nawet nie wiedział jaki problem sobie zrobiła. Charles nie miał za dużo do roboty w życiu. Miał za to dużo czasu by rozpierdalać życie innym. Choćby i jego to miało zabić.
- Ja pierdole. - Zmęczony ton nigdy go nie opuszczał w takich sytuacjach. Przez chwilę nawet się zastanawiał po co on w ogóle leci z zespołem. Finalnie i tak musi za wszystkich odwalić całą robotę, żeby na koniec zostać nazwany przygłupem.
Zaskoczeniem było jednak, że cel był zaraz obok. I los chciał, że nie był to Jack! Dużo szczęścia w nieszczęściu. Musiał po walce wyciągnąć z niej lokalizator. Może był w maskotce. Gorzej jeśli w ciele. Wyciągnął z omni-klucza małą słuchawkę i wsadził ją sobie do ucha. Wybrał kontakt Ishy. Stukał stopą w gaśnicę czekając, aż odbierze.
- Zabezpieczam przesyłke. Jestem na bieżąco z sytuacją. - Obrócił się w stronę dziewczynki i uniósł kciuk w górę. - To dziecko. Chyba jest jakimś… Czekaj. - Nagle urwał gdy usłyszał wiadomość zwrotną od Ząbka. Po krótkim zastawianiu wydarł się. - URODZIŁEM SIĘ GOTOWY TY WSOBNY WIEPRZU PIERDOLONY. URWĘ CI ŁEB I NASRAM CI DO SZYI. - Zamrugał kilka razy szybciej zaskoczony skąd mu się wzięła akurat ta odzywka. Po chwili przypomniał sobie, że ma Ishe na linii. - Dobra jestem. Przeproś ode mnie Gauthier. Powiedz, że przyniosę jej głowę Ivory z dyskiem na złotym platerze.
Warknął do komunikatora. Nie byli nawet w stanie siłowac odebrać jej tego wisiorka. Teraz rana zadana zabolała trochę bardziej.
- Na chuj ja się staram. - Rzucił cicho pod nosem, a potem znowu się wydarł. - W DUPE CI WSADZĘ TEN ROZKŁAD JAZDY. - Jęknął zmęczony tym całym darciem się. Mogli już zacząć ten szturm. Nie chciał sobie zedrzeć gardła. Gdy nagle ktoś inny postanowił wykorzystać moment do wykorzystania swoich strun głosowych. - Słyszysz to? - Prawie zadławił się podczas parsknięcia śmiechem. Jako ochroniarz przesiedział swoje w dziwnych miejscach. Nie spodziewał się, że usłyszy muzykę z Cyganerii w takim miejscu. Że niby to on był Rodolfo? Po chwili westchnął. Znali się na tyle długo, że znała ten ton. Naturalny ton jego głosu. - Przepraszam, że zrobiłem problem z tym dyskiem.
Dźwięk zbliżających kroków stawał się coraz trudniejszy do zignorowania. Nie musiał przeżyć, ale musiał ich zabić. Bezpieczeństwo dziecka było teraz priorytetem numer jeden. Choćby miał spalić tą stacje do gołej blachy i wszystkich wyrzucić w próżnię. Co zrobi z nią później nie miało teraz znaczenia. Zacisnął pętlę na butli gotowy do walki.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Isha D'veve
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 384
Rejestracja: 17 paź 2021, o 18:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Hemera
Status: Wolna od Cerberusa
Kredyty: 21.500
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

21 sty 2026, o 21:09

Wydawało jej się z każdym momentem, że próby Zoe staną fiaskiem. Niekoniecznie dlatego, że nie wierzyła w samą strategię, co w to, że na stacji tak prestiżowej jak Hemera, pracownicy wykażą się taką...niechlujnością. Widziała roboty wykonywane doraźnie i po przysłudze wykonywane znacznie bardziej rzetelnie, niż to, co właśnie tu zachodziło. Co prawda miała momenty, w których była przekonana, że już zaraz zostaną wypieprzone na zbity łeb. Być może nawet skrycie na to liczyła - tak byłoby łatwiej, mogłaby utrzymać Zoe w relatywnym bezpieczeństwie, o ile Cerberusowskie świnie nie były na tyle bezczelne, by po prostu odpalić do niej ogień w środku tłumu.
A jednak się udało. Musiała przyznać sama przed sobą, że nie miała pojęcia, czy imiona i nazwiska, które podawała, były prawdziwe, czy nie. Ostatecznie doszła do wniosku, że pewnie nie. I że świadczyło to o tym ochroniarzu jeszcze gorzej. "Pięć minut" bardzo szybko mogło zamienić się w piętnaście, a piętnaście w dwadzieścia. Jeśli już bowiem tam znikną, to ciężej będzie je znaleźć. Być może nawet na to nie będzie miał ochoty.
Uznała, że nie ma co mu się dziwić.
Nieco mniej pewnie podążyła za pracodawczynią. Kiwnęła parokrotnie głową, gdy robiła jej swój poradnik.
- Działa tylko, jeśli jesteś bardzo dobra w udawaniu kogoś i masz coś, czego możesz się złapać - odpowiedziała niby przyjemnie, przenosząc się myślami do wszystkich nieudanych prób podobnych strategii. - Współczuję skurwysynowi, pewnie straci pracę.

Coś w niej zamarzło, gdy zobaczyła tabun niewolników. Potrzebowała chwili, by w ogóle przeprocesować to, co widzi. Oczywiście doświadczyła gorszych scen. Została ostrzeżona o tym, że takie rzeczy się tu dzieją. A jednak, konfrontacja z tym przypominała jej o dziurze zwanej Omegą i o skraju Terminusa. Podobno byli w cywilizacji. Okrucieństwo miało jednak to do siebie, że nie znało stanu.
Ostrze wbiło się w pierś, gdy zrozumiała, że nie może w tym momencie nic z tym zrobić. Że manewr Conestogi nie da jej teraz nic.
- Ja pierdolę - sapnęła sama do siebie.
Zadaniowość i pewna ignorancja Gauthier wyrwały ją z wytartych ścieżek myślowych.
- No cóż, z wierności do nich nic nie powiem - chrząknęła.
Aukcja się zaczynała. Kończył im się czas, cholera, a one gadały o pierdołach. Bo za pierdoły uznała to narzekanie, dopóki nie padła konkretna oferta, wymagająca od Ishy pewnego przewartościowania swoich priorytetów. Pięćdziesiąt tysięcy to było znacznie więcej, niż pewnie zarobiłaby od Lyssy. Znaczyło to tyle, że równie dobrze mogła przyjąć na to zlecenie z całym swoim profesjonalizmem.
- Za takie pieniądze, to mogę jeszcze napluć im na buty, a potem zejść na kolana i... - powstrzymała się, zastanawiając się co sobie za to kupi. Jeśli dostanie jeszcze zwrot za koszta medyczne...
- Okej, powinnyśmy... - nie zdążyła dokończyć. - Ehe, się rozdzielić. Powodzenia.
Obróciła się. Zaczęła się rozglądać. Bolało ją serce, że nie mogła pomóc tym niewolnikom. Miała jeszcze dwie opcje - paczka lub miejsce, z którego przenoszono skrzynie. Przez chwilę była nawet skonfliktowana, ale potem...zadzwonił Striker.
Tego jeszcze jej brakowało.
- Co? Co kurwa zabezpieczasz? Jak to jesteś na bieżąco? Skąd? Co tam się, cholera, u ciebie dzieje? - Jakimś cudem udało jej się utrzymać ton na tyle niski, by nie zacząć drzeć się w magazynie pełnym strażników. -Dziecko? Kurwa, to nie jest kontrakt na bycie niańką. Ja pierdolę. Lyssa, przysięgam, że cię zastrzelę. - wzięła głębszy wdech. Striker nie odpowiadał na jej pytania. Słyszała, jak na kogoś się drze. Cokolwiek tam się działo, musiało być bardzo blisko niej, patrząc na nadajnik.
- Tak. Słyszę. Czym jest? Możesz mi wyjaśnić o co...och, nie mam czasu, muszę odzyskać ten pierdolony dysk! Radzisz sobie? Tak? To świetnie. Jestem...niedaleko, jakby co. I nie, nie mam pojęcia, co robi reszta.
- Przekażę jej, jeśli się nie zgubiła...
Rozłączyła się. Im więcej czasu spędzała na tej stacji, tym bliżej było jej do myśli, że jest jedyną osobą w tym domu wariatów.
Bogini, potrzebowała znowu drinka.
Ruszyła w kierunku pracownicy koordynującej skrzyniami. Zamierzała wyłudzić trochę informacji, podchodząc do tego jednak nieco bardziej ludzko, co nie do końca było zgodne z poradnikiem Gauthier.
- Hej, sorry... - zagadała z zakłopotanym uśmiechem. - Wiem, że zaraz się zaczyna, ale moja szefowa zjebała i wystawiła dwa towary o różnych wartościach pod innymi numerami. Jeśli tego TERAZ nie ogarniemy, to będziecie stratni o półtorej bańki, a my o połowę tego. Jeszcze są tylko niewolnicy, tak? Jeszcze można to ogarnąć? Proszę powiedz mi, że jeszcze się da, nie chcę kurwa do nich dołączyć...
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

22 sty 2026, o 23:29

- Taki już mam krzywy ryj, chociaż zazwyczaj ludzie twierdzą, że wyglądam jak demon z piekła – odpowiedziała wzruszając ramionami, kątem oka obserwując Milę. Miała nadzieję, że, chorwatka sobie poradzi, ale i tak na wszelki wypadek była gotowa natychmiast zareagować.- Z tego co zaobserwowałam, wy ludzie jesteście bardzo ekspresyjni, być może najbardziej ze znanych ras.
Loża była wypełniona coraz bardziej naćpanymi bogaczami i coraz mocniej podejrzewała, że musieli mieć ludzi od licytowania dla nich przedmiotów, bo sami zdawali się szybować już w innej galaktyce. Czy byli napiaskowani czy też zostali poczęstowani jakimś bardziej egzotycznym specyfikiem było pytanie, które jak na razie pozostawało bez odpowiedzi.
-A czy masz coś czego moglibyśmy chcieć? – postanowiła na razie podejść do tematu okrężną drogą. Niewykluczone było iż brunetka domyśliła się prawdziwego celu ich spotkania, a wręcz bardzo prawdopodobne, ale to wcale nie oznaczało, że musiała ruszać prosto do celu. Zwłaszcza, że Isha jak na razie się nie odzywała – Jeśli tak było, to w tej galaktyce wszystko zazwyczaj jest kwestią odpowiedniej ceny.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mila Račan
Awatar użytkownika
Posty: 393
Rejestracja: 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmować Muszę Albo Się Uduszę
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Horyzont
Status: Cud że jeszcze żyje
Kredyty: 23.895
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

23 sty 2026, o 00:09

Mila nie pamiętała zbytnio, kim była blondynka. Coś jej świtało, ostrzeżenia od Ishy i Kuru, ale nie potrafiła tego teraz umiejscowić w czasie, gdy gapiła się bezczelnie na wirujące ciało. Bez większych oporów dala się zaprowadzić na kanapę, gdzie rozwaliła się szeroko, śledząc ruchy kobiety, ale gdzieś zachowując z tylu świadomość.

Na jej pytanie zrobiła rozczarowana minę. Choć raz wolała, by cos okazało sie tym, czym bylo, a nie od razu biznes, zdrady. Jesli mogła trzymać ręce na tancerce, to zdjęła je i odchyliła głowę do tylu, by spojrzeć z szerszej perspektywy na kobietę. I znowu ci o tej Zoe. Westchnęła, ale twarz miała teraz... otwarta na propozycję.

- Nie dasz sie człowiekowi nacieszyć. I znowu to samo, znowu o Zoe. Zanim zaczniemy w ogóle targowanie sie, czego wy od niej tak bardzo chcecie? Kim ona jest, ze jesteście tak upierdliwi? Od niej sie niczego nie dowiedziałam to może ty będziesz pomocna. Wtedy mozemy zacząć rozmawiać.

Zerknęła, jak blisko byla kobieta - i czy mogłaby wbić ostrze, a także czy w razie czego Mila byłaby w stanie ja katapultować biotyka.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

26 sty 2026, o 16:53

hakowanie klatek
ilość klatek, które udało się zhakować quariance
1 - 5, gdzie 5 to 0 (czyli 1-4 klatek + żadna)
Rzut kością 1d5:
1


isha - perswazja
50% + 30% [trafne argumenty] = 80%
Rzut kością 1d100:
4
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13455
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

26 sty 2026, o 17:51

OKRĄG ROZRYWKOWY - ZAPLECZE SCENY Gauthier nie traciła czasu - podczas gdy D'veve nawiązywała nić porozumienia z wcześniej uwięzionym Strikerem, rudowłosa zniknęła w tłumie plątających się po zapleczu osób. Nie zdążyła przekazać jej przeprosin mężczyzny nim rudowłosa wzięła własny los w swoje ręce i tym samym rozpoczęła pewien wyścig między nimi - wszak jeśli uda jej się odnaleźć dysk jako pierwszej, nie będzie winna Ishy żadnych pieniędzy.
Asari widziała, że ich cel poruszał się nieco - metr w jedną, metr w drugą stronę, aż wreszcie zamarł. Dziecko, o którym mówił Charles, ewidentnie znajdowało się w jednym pomieszczeniu i nie próbowało uciec, co mogło utwierdzić Ishę w przekonaniu, że mogła zająć się tymczasowo innym zadaniem - a Striker zajmie się odebraniem ich przesyłki.
Znudzona kobieta stojąca u drzwi prowadzących do pomieszczenia z przedmiotami aukcyjnymi ledwie podniosła wzrok znad swojego omni-klucza na Ishę. Przekrzywiła głowę, wysłuchując jej argumentacji i ewidentnie tracąc nią zainteresowanie po zaledwie kilku zdaniach. Wreszcie uniosła dłoń, zatrzymując D'veve przed kończeniem jej historii.
- Załatw to szybko - warknęła, usuwając się z drogi i wpuszczając kobietę do środka.
Sala nie była jedyną, w której przetrzymywano wartościowe rzeczy - ale i tak była ogromna. Asystenci i pracownicy plątali się po jej wnętrzu wraz z opancerzonymi wysłannikami swoich zleceniodawców, przenoszący przedmioty z miejsca na miejsce. Isha dostrzegła od razu sekcję, w której mogłaby znaleźć dysk - podpisaną informacje. Była skromna, nie przez ilość znajdujących się w niej rzeczy, ale przez ich mały rozmiar - wyłożone w aksamitnych pudełkach dyski, kamery i skomplikowane urządzenia wydawały się mieć wartość głównie polityczną lub społeczną, ale informacja oznaczała potęgę.
D'veve widziała jednak więcej.
Część pomieszczenia wypełniało opancerzenie, skomplikowane, błyszczące elementy ceramiki, które mogła założyć na siebie. W innej tkwiły bronie, zarówno palne jak i białe, niektórych nie widziała nigdy wcześniej. Tuż obok niej zaś czekały implanty, zapakowane w medyczne, szczelne pudełka wszczepy o chwytliwych nazwach. Wszystko to musiało być warte ogromne pieniądze.
A w tej chwili nikt nie patrzył się na nią.
---
 OKRĄG ROZRYWKOWY - STREFA VIP Usta Ivory wygięły się w subtelnym uśmiechu w reakcji na okrężną odpowiedź, którą zaoferowała jej yahgianka. Uniosła szklankę do ust, z początku ważąc jej słowa i nie reagując. Jej wzrok leniwie przesuwał się po pomieszczeniu, natrafiając na udzielającą prywatnego tańca Chorwatce blondynkę, którą wcześniej im zarekomendowała.
- Wymijająca odpowiedź. Sprytnie jak na demona z piekieł - odparła, cytując jej własne słowa. Powróciła spojrzeniem do siedzącej obok Heidr Varah i choć wcześniej to ona była mistrzynią krążenia dookoła tematu, yahgianka dostrzegła, że tym razem brnie prosto do przodu. - Myślałam, że będziecie bardziej zaangażowane w odzyskiwanie tego, co według was ukradłam - dodała bezwiednie, a choć jej słowa brzmiały jak przyznanie się do winy, ludzie wokół nich byli zbyt zaaferowani sobą by je usłyszeć.
Coś w obliczu brunetki się zmieniło, jej mimikę zabarwiła szczerość, którą Kiru bez problemu dostrzegła. Prawdopodobnie byłaby bardziej otwarta gdyby Heidr Varah podzieliła się z nią tym samym.
- Co was łączy z Gauthier? - spytała nagle, jakby to pytanie trapiło ją od samego początku.
Veronica wydawała się rozkoszować spojrzeniem Chorwatki, które mknęło po jej wirującej w tańcu sylwetce - ale Račan mogła domyślić się, że takie było jej zadanie. Nie była w stanie dostrzec wyrachowania w jej mimice czy ruchach, zdawała się naturalna, chętna do bliskości i zafascynowana drugim człowiekiem, jedynie więc wyszkolenie najemniczki podpowiadało jej, że taka była jedynie jej praca.
A w tej chwili to Milę pragnęła uczynić wyjątkową.
Nie zraziła się rozczarowaniem, które wpełzło na twarz swojej klientki - ani też intensywnymi spojrzeniami wszystkich wokół, gdy zbliżyła się tak do najemniczki, siadając na jej kolanach. Nikt nie zwracał uwagi na konwersację, którą mogły prowadzić w tej chwili, wszyscy skupieni byli na giętkim ciele blondynki, idealnie wpasowanym do ceramicznego opancerzenia siedzącej na miękkim obiciu najemniczki.
Bliskość była zasłoną, za którą z łatwością się schowały.
- Chcemy tego samego, co przysparza nam wielu kłopotów - odparła zmysłowo, jakby nie rozmawiały na tematy biznesowe, a dyskutowały o planach odnalezienia czterech kątów dla siebie gdy ten utwór się skończy. - Nie mówię o Gauthier - dodała, podkreślając, na wypadek, gdyby Račan umknęły jej słowa w dźwiękach. - Mówię o dziewczynie.
Odsunęła się nieco - na tyle, by móc ocenić ją spojrzeniem, w którego głębi Chorwatka dostrzegła napięcie.
- Dziewczyna zostaje z nami, wy odlatujecie z Hemery pokojowo - zaproponowała, prężąc się na jej kolanach. - Czego chcecie w zamian?
---
 OKRĄG ROZRYWKOWY - STREFA WYŁADUNKOWA Przekleństwa prawdopodobnie nie wywarłyby na dziecku takiego wrażenia - gdyby nie ton, którym były wypowiadane. Gdy Striker wrzasnął, a jego głos echem poniósł się po całym hangarze ich promu, dziewczynka skuliła się zdecydowanie. Jej chęć wydostania się na zewnątrz powoli zaczynała konfrontować się z powagą zaistniałej sytuacji. Ich prom nie był wypakowany pod same brzegi, a jednak klatek było sporo - tworzyły klaustrofobiczne wrażenie, źle wróżąc rzezi, która miała nadejść.
- Mam! - sapnęła quarianka, ignorując dziecko wciskające się do ściany jak najdalej od wyjścia z hangaru. Machnęła dłonią, wskazując Strikerowi jego własną klatkę - pozbawioną drzwi, które tkwiły na ziemi wraz z trupem schowanym pod spodem. - Udało mi się złamać zabezpieczenia układu sterowniczego. Nie ma to w sobie zbyt wiele mocy, ale gdyby pierdolnąć nią z całej siły, na pewno wyrządzi jakieś szkody...
Głośny rechot dotarł do nich zza labiryntu klatek, przebijając się nawet przez arię operową rozbrzmiewającą w metalowym kadłubie.
- NIE BĘDZIESZ MIAŁ CZYM SRAĆ JAK MOJA PIĘŚĆ WYRWIE CI MIGDAŁKI PRZEZ DUPĘ! - wściekły krzyk nadszedł chwilę później, zatrzymując śpiew jednego z mężczyzn na stosowną chwilę. - Kurwa, źle to zab...
Jego słowa utonęły w gardłowym zawodzeniu, które rozległo się z całą mocą wewnątrz hangaru.
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1587
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

26 sty 2026, o 18:48

Cisza w słuchawce mówiła o jego sytuację znacznie więcej niż chciał wiedzieć. Dlatego wolał pracę samemu. Przynajmniej wiedział, że nie ma co liczyć na wsparcie drużyny. Bolało to mniej gdy nie miało się świadomości, że reszta robi cholera wie co. W tym momencie równie dobrze mogło ich nie być.
- Lepiej żeby chociaż zabezpieczyli tego dzieciaka. - Rzucił przyglądając się strażnikom, którzy zaczęli szykować się do walki. Póki co miał szczęście. Nikt nie był nim zainteresowany oprócz Ząbka. Co oznaczało, że był znacznie lepszy niż mu się wydawało albo nie doceniali jego samego. Trudno było mu się zdecydować na lepszą opcję, ale wybrał bezpieczne trzymanie odległości. Szczególnie, że klucz mu coś gadał o wykryciu Szpiega. Odpalił amunicję dysrupcyjna. Adrenalina zaczęła coraz bardziej buzować w jego organizmie.
- Postaraj się odciąć przynajmniej kilku od walki. Niech klatki stworzą zwężenie na środku. To powinno trochę ułatwić sprawę. - Rzucił okiem klatkę z martwym Jackiem. Mógł nią wystrzelić w strażników. Blokowałaby im to drogę do więźniów. W głowie liczył kupiony czas. - Chce do domu.
Nie brzmiało to tak pozytywnie gdy się go nie miało. Niby każde miejsce wtedy mogło nim dla ciebie być. Dla niego najczęściej wyglądał właśnie tak.
Nie było już krzyków z jego strony. Chociaż musiał przyznać, że szanował kreatywność Ząbka. Przynajmniej na tyle, że chciał mu zafundować dość szybką śmierć. Przynajmniej tyle udało mu się wytargować. Póki co był na lepszej pozycji niż Ivory. Najpierw jednak musiał się stąd wydostać.
Zacisnął pętlę lassa odrywając zabezpieczające zawory. Gaśnica była wycelowana prosto w nadchodzącego Ząbką i jego kompanów. Miał nadzieję, że kupi chociaż trochę czasu aby podejść bliżej.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Isha D'veve
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 384
Rejestracja: 17 paź 2021, o 18:53
Miano: Isha D'veve
Wiek: 109
Klasa: Adept
Rasa: Asari
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Hemera
Status: Wolna od Cerberusa
Kredyty: 21.500
Medals:

Re: [Nexus Hadesu -> Hekate] Hemera

29 sty 2026, o 10:11

Gdy tylko postawiła pierwsze kroki w tym specyficznym magazynie, jej żal, hm, może nie wyparował, ale został mocno zakopany. Myśli dalej co prawda pędziły - po co Lyssie - a przez to i Sojuszowi - jakieś dziecko? Co zamierzają z nim zrobić? Miała nadzieję, że to po prostu czyjaś córka. Tak byłoby chyba najlepiej dla wszystkich zaangażowanych.
Nie mogła jednak nic z tym teraz zrobić. Podpisała cholerny cyrograf z Zoe i zamierza się z niego wysłowić. Ishę można było opisać wieloma przymiotnikami i choć mało kto przy pierwszym poznaniu określiłby ją pragmatyczną, to taka właśnie z natury była. Te kilka chwil bez niej nie ocali Strikera, który i tak był najbardziej kompetentnym z ich bandy. A jeśli D'veve dobrze rozegra swoje karty, to wilk (jej chciwość) pozostanie syty i żadna owca nawet na tym nie ucierpi. Co prawda, było w tym coś z hazardu, ale pragmatyczna Isha też miewała swoje wady i nałogi.
Poza tym, cholera jasna, ile tu było...najróżniejszych rzeczy? Och, zabolało ją w kieszeń. Tyle sprzętu. Niestrzeżonego. Kompletnie, absolutnie niestrzeżonego. Co prawda, pewnie gdyby się zorientowali, to próbowaliby ją dopaść, ale nie będą mieli na to czasu, patrząc na to, co Charles wyrabiał teraz...gdziekolwiek on tam nie był. W zasadzie nie wiedziała, co dokładnie się z nim dzieje. Ich połączenie było krótkie i chaotyczne.
Planowała nawet coś zawinąć, ostatecznie jednak resztki rozumu wygrały i skupiła się na zadaniu. Nie wiedziała do końca od czego zacząć szukanie dysku, uznała jednak, że nawet jeśli nie ma tu jakiegoś terminala, po którym może wyszukać numer, to na pewno dorwie się w końcu do bardziej trafnej kategorii i potem będzie już mogła iść po opisie, który dostała od Zoe.
A jeśli zostanie jej trochę czasu, to może nawet coś zawinie. Była jednak profesjonalistką - jeśli kraść, to wpierw na zlecenie. Miała niedużo czasu, bo wprosiła się "na chwilę" już dwa razy i miała wrażenie, że trzeciego nie będzie, bo po prostu wyrzucą ją na zbity pysk i tyle będzie z jej nagłego wzbogacenia się.

Wróć do „Galaktyka”