Wpatrująca się w miękkie zagięcia na ciele blondynki Mila na krótką chwilę zapomniała o bożym świecie, także i o tym, że chciała się dostać na zaplecze. Obserwowała ruchy kobiety, jeśli mogła, zdjęła rękawicę i przesuwała dłonią po jej udzie, z respektem nie wędrując nigdzie indziej. Kiedy jednak sukkub zaczął się odzywać, trochę racjonalizmu wróciło jej do głowy, wzrok nieco stężał, a razem z nim ciało. Gotowa do walki najemniczka słuchała, co szpiegini ma do powiedzenia.
Czyli nie chodziło im ani razu o Zoe. Świetnie. Jakaś inna dziewczyna... i, jak się okazało, Mila miała rację, gdy na samym początku gdybała o żywym towarze. Westchnęła długo, przeciągle. Dyskrecja była rzeczą na Omedze i w jej okolicach, ale męczyło ją to, że nigdy nikt nie potrafił nawet powiedzieć, że zasrana paczka to żywa istota. Naprawdę wszyscy mieliby to w dupie, o ile nie byłoby to jakieś naprawdę posrane moralnie, a ułatwiłoby parę rzeczy, a także ograniczyłoby nieporozumienia. Choć raz najemniczka życzyłaby sobie, by w ostatnim czasie pojawiały się zlecenia proste i wyłożone na stół.
Mając te myśli, krzywiła się okazjonalnie. W końcu, na pytanie, zerknęła z zadumą na Kiru. Czy to była kwestia diablicy, która siedziała jej na kolanie, a nie chłopa, który celował do niej z pistoletu i wyraźnie wzgardliwie się o niej wypowiadał? Prawdopodobnie, ale kusiło ją to, nawet mimo faktu, że miała do czynienia z Cerberusem. Poza tym, trochę była w potrzasku. To znaczy nie była, ale była bez ostrza, którym łatwiej by się wybroniła. W końcu wpadła też na pomysł, jak odzyskać swoje skradzione dobra. Odchrząknęła i nachyliła się bliżej do blondynki, mówiąc jej do ucha.
— Po pierwsze, chcę wiedzieć, czemu jest taka ważna ta dziewczyna. Czysta ciekawość, no i powiedzmy, że oszacowanie, czy warto wyruchać aktualnego pracodawcę. Wiesz, takie skakanie z kwiatka na kwiatek ma swoje konsekwencje i potrzebuję wiedzieć, na czym stoję. Po drugie, i to jest rzecz, którą potrzebuję na już, zwrócicie mi mój omni-klucz. Wiem, że się gdzieś tutaj z nim kręcicie, więc w parę minut powinniście się obrobić. To jako gest dobrej woli powiedzmy obu stron — wciągnęła powietrze nosem, prawdopodobnie doprowadzając perfumy kobiety do swoich dróg oddechowych. — Po trzecie, najważniejsze. Już mówiłam, że przeskakiwanie jest problematyczne i jeśli już rozmawiamy cywilizowanie, to mam nadzieję, że to rozumiesz. O ile ja... jestem skłonna się zgodzić, o tyle jest wśród nas parę takich osób, które mogą nie być tak chętne. Dlatego zakładając zgodę, po przejęciu dziewczyny potrzebowałabym czasu na przekonanie przynajmniej części. Do tej pory miejscem przekazania byłyby lądowiska. I widoczność duża, i wszystko na miejscu, a w razie gdyby kogoś trzeba było przekonać innymi sposobami, tam można by to zrobić bardziej honorowo. Co do stawki, podwójna. Logiczne, jak mniemam? — odchyliła się, kładąc głowę na oparciu, spoglądając poważnie, bez rozmarzonego wzroku na blondynę. Raczej nikt by się nie zgodził. Ona pewnie też. Ale jej zawahanie wewnętrzne, pokusa gotówki, było na tyle mocne, że praktycznie sama w to wierzyła.








]







