Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Apartamentowiec Vespera

18 lut 2025, o 14:43

przysięgam
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

18 lut 2025, o 15:02

Wnętrze promu podzieliło się na strefy - czy też na ludzi, którzy w różny sposób zareagowali na rezultat ich spotkania z Aaliyah. Zdecydowana większość opancerzonego oddziału była znacznie bardziej rozluźniona teraz, niż podczas drogi w stronę Kamaris. Najwyraźniej sam fakt tego, że nie skończyło się to rozlewem krwi i bitwą w wieżowcu był dla nich wystarczającym osiągnięciem, by uznali efekt końcowy za satysfakcjonujący.
Jedynie trójka osób z całego promu nie wydawała się tym faktem zadowolona. Lexi pośpiesznie rzuciła się do ładownicy przy pasku by wyciągnąć z niej lizaka dla jednej z nich. Choć nie był w stanie osłodzić Fel gorzkiego posmaku, jaki zostawiło po sobie to spotkanie i bezsilność, do której została zmuszona, zajął czymś jej ręce. I usta, chętne do wypowiedzenia słów, których nie powinni słyszeć pozostali.
Yasmin również nie wydawała się zadowolona - nie całkiem. Jej skwaszona mina sugerowała, że dobrze wiedziała, kim był Breznev i podobnie jak Cassian, podejrzewała, że nie będzie to zadanie łatwe. Kapitan ich wszystkich milczał przez całą drogę. Jego wzrok uciekał na zewnątrz, obserwował pochmurnie świat mijany przez lecący w stronę innej dzielnicy prom. Odezwał się tylko wtedy, gdy został poproszony o wybór kryjówki - wskazał konkretną jednym słowem, nim znów wrócił do swojego cichego zamyślenia.
Znaleźli się w dzielnicy handlowej. Gdy prom lądował na prywatnym lądowisku na dachu, Iris widziała błysk słońca odbijający się od strzelistych wieżowców dookoła, a także kolorowe barwy neonów. Oddział wytoczył się leniwie na zewnątrz, najwyraźniej zaznajomiony z miejscem, w którym się znaleźli. Yasmin ruszyła im na przodzie, pochód zamykała Lexi.
Cassian nie ruszył się ze swojego siedzenia. Przez otwarte drzwi do opustoszałego promu wpadł rześki, letni wiatr gdy siedzieli naprzeciw siebie, a jego wzrok natrafił na kobietę - a później na wycelowany w niego oskarżycielsko lizak.
- Jestem pod ogromnym wrażeniem, że udało ci się ustać w miejscu - odrzucił z nutą rozbawienia, której jeszcze minutę temu w nim nie było. Pochylił się lekko w jej stronę, wymijając różowego lizaka w kształcie serduszka - złośliwość błysnęła w jego spojrzeniu. - Kto by pomyślał, że jednak potrafisz słuchać poleceń.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

18 lut 2025, o 15:51

Obejrzała się przez ramię na opuszczający prom oddział do kolejnego miejsca, o istnieniu którego nie powinna wiedzieć. Zostali sami. We dwoje. Z lawiną myśli oraz uczuć, które Fel zdecydowanie zbyt długo dusiła w sobie, zmuszona stać w cieniu, skryta w przebraniu kogoś, kim nie była. I nigdy nie chciała się stać.
Wbiła w Cassiana dwukolorowe tęczówki ociekająca wściekłością, bezsilnością, uporem, któremu ktoś na siłę założono kaganiec, frustracja i niezgodą, ale także całkiem wyraźnym strachem. Lękiem, absolutnie nie o siebie samą. Nie dostrzegł we wzburzonych, jak ocean podczas sztormu, czy też burzowe niebo nad cmentarzyskiem statku sprzed doby odbicia jego rozbawienia.
Wręcz przeciwnie. Tam, gdzie próbował zażartować, Fel pozostawała absolutnie poważna.
Tak niewiele dzieliło żmije od użycia implantu na Daharisie. Oboje byli tego świadomi.
Mogła powalić go na kolana. Zadać ból, zmusic do zrobienia czegoś, czego nie wybaczyłby sobie do końca życia, ponieważ nie patrzyłby w którą stronę lecą pociski.
Pozwoliła mu z o b a c z y ć wszystko to, co doświadczyła, co czuła i co nie dawało jej spokoju w refleksach bijących z na wpół przymrużonych oczu.
A potem, bez ostrzeżenia oraz bez słowa, choć te wydawałoby się, że ciągną kąciki jej ust w grymasy, cofnęła się o krok. Potrząsnęła głową, opuszczając ramiona wzdłuż ciała w sposób sztywny, jak i formalny. Spojrzała na niego wzrokiem tym razem wypranym z jakichkolwiek emocji. Ostrożnym, beznamiętnym. Przytaknęła do twarzy maskę z łatwością, z jaką naciągała na głowę kaptur.
Znał ją już na tyle, że wiedział, iż w innych okolicznościach nie hamowałaby słów, tylko je również wyrzuciła z siebie. Ale wczoraj wyraźnie nakreślił granicę, tak więc stopy Fel o minimetr nie przekroczyły tego żłobienia pomiędzy ich dwójką.
- Zachowaj swoje pochwały dla kogoś, kto chce ich słuchać - odezwała się w końcu, przełamując piętrzącą się ciszę. Tembr jej głosu był celowo bezczelny. Wykorzystała moment zaskoczenia, aby dosięgnąć do ramienia mężczyzny i wymusić na nim, aby pochylił się ku niej jeszcze bardziej.
- Gdybym wiedziała, że zachowasz się w ten sposób, zwolniłabym Cię z obietnicy, którą mi dałeś wręczając nieśmiertelnik, jeszcze na Aeris. Powinieneś się zgodzić na jej żądania - patrzyła w jego oczy, kiedy słowa opuszczały jej usta. Po omacku, trochę na oślep, jej palce odnalazły w pancerzu mężczyzny pusty fragment. Przesunęła po niej opuszkami, badając zagłębianie i nierówną powierzchnie. Objęła pustą przestrzeń rozcapierzonymi palcami.
- Chciałabym doczekać sie czasu, kiedy w końcu przedłożysz swoją osobę nade moją... A tymczasem. Słyszałam, że wybierasz się na bal - skrzywiła się, przekrzywiając lekko głowę, aby dobrze przyjrzeć się Cassianowi. Jego mimice. Cieniom pęknięć w murze uwidaczniającym się w jego profilu.
Odsunęła się od mężczyzny tylko na tyle, aby swobodnie wyciągnąć rękę i sięgnąć po coś, co leżało porzucone tutaj w drodze do niego na miejscu pasażera. Egzotyczny kwiat, który zerwała z bukietu w atrium żmii kiedy nikt inny poza Lexi nie zwracał na nią uwagę, wyglądał w jej ręku jak płomień zatrzymany w ruchu. Długie, smukłe i falujące na końcach płatki, miał zakrzywione do tyłu, co tworzyło kształt języków ognia. Ich kolor przechodził od żółtego u nasady do intensywnie czerwonego na końcach. Cienka oraz giętka łodyga pozwoliła jej swobodnie wsunąć kwiat za wystający element na pancerzu Cassiana mniej więcej na wysokości butonierki w garniturach, czy frakach.
- Chciałabym iść tam z Tobą. Ale Ty się pewnie uprzesz, że to nie miejsce dla mnie, będzie zbyt niebezpiecznie - westchnęła ciężko, imitując oburzenie Daharisa. - Nie mam sił wymieniać tysiące argumentów, którymi sypałbyś jak z rękawa, a co dopiero przekonywać Cię, abyś się zgodził... Weź więc chociaż coś, co będzie ci przypominać o mnie. O tej chwili. To glorioza - dodała ciszej, ale nie rozwijając, ani nie argumentując, dlaczego ze wszystkich roślin, które miała pod ręką w siedzibie Orchisu, wybrała akurat ten kwiat.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

20 lut 2025, o 16:37

Spotkanie z Aaliyah zdawało się przenieść uwagę mężczyzny w stronę problemów, które teraz zaczynały się przed nimi piętrzyć. W jego ukradkowych spojrzeniach posyłanych widziała jednak, że ich nocna rozmowa wcale nie opuściła jego myśli. Nawet teraz, rozbawienie było pewnym odwróceniem uwagi - maską, pod którą trzymała się ta sama świadomość słów, które zostały między nimi wymienione.
A wraz z nią rezerwa.
Coś na jego twarzy mignęło gdy kobieca dłoń wystrzeliła do przodu, chwytając za ceramikę pancerza. Opancerzenie, które miał na sobie Daharis w niczym nie przypominało tego podziurawionego, zniszczonego dobytku, w którym opuszczał Hirano. Nie wiedziała, czy Sojusz miał tak niesamowitych cudotwórców wśród swoich techników, że w ciągu jednej nocy odwrócili efekt wszystkich zniszczeń, czy też Cassian miał więcej niż jeden zestaw opancerzenia na pokładzie swojego statku.
Ale miał tylko jeden nieśmiertelnik.
Pustka ziała w miejscu na jego ramieniu. Szczelina była subtelna - dla osoby niewiedzącej, czego miałaby szukać, równie dobrze mogła być elementem ozdobnym. Iris jednak wiedziała zbyt dobrze o tym, co powinno znajdować się w tym miejscu - mała, magnetyczna płytka z logiem Sojuszu Systemów Terminusa z jednej strony, jak i jego imieniem i nazwiskiem z drugiej.
Mężczyzna zawiesił swój wzrok na jej dłoni, wędrując nim w górę, przez jej ramię aż do tkwiącej o wiele zbyt blisko twarzy. Pomimo maski, którą przywdziała pod kapturem, zdawał się wyraźnie dostrzegać jej niezadowolenie, złość tlącą się w oczach. I może właśnie to sprawiło, że znów wykrzywił usta w szelmowskim uśmiechu.
- Czegokolwiek nie zrobię, zawsze jesteś niezadowolona - odparował, przekrzywiając głowę gdy sięgnęła do swojej kieszeni. Jego brew uniosła się w górę, jakby spodziewał się, że wydobędzie ze środka podwędzonego Lexi lizaka, ale gdy dostrzegł pęk kwiatu, do góry poszybowała też druga.
Pozwolił jej wsunąć gloriozę w ozdobne załamanie swojego napierśnika. Zawiesił wzrok na jej twarzy w zamyśleniu, na zaledwie kilka sekund odpływając myślami w zupełnie inne miejsce nim mrugnął, orientując się, że nadal do niego mówiła.
A także co do niego mówiła.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że to będzie bal pełen członków Sojuszu, prawda? - odsarknął, opadając na oparcie swojego fotela, czym jednocześnie się od niej odsunął - ale nie wypiął kwiatu ze swojego pancerza. - Chyba nie muszę pomagać ci z argumentami za tym, żebyś na niego nie szła.
Ruchem podbródka wskazał jej wyjście z promu, na skąpane w słonecznym świetle lądowisko zakończone drzwiami wejściowymi do budynku.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

20 lut 2025, o 17:21

Była skłonna założyć się o nie małą sumę kredytów, że jego pancerz wygląda tak dobrze, ponieważ poświęcił te wszystkie, wolne godziny przeznaczone na sen, odpoczynek oraz regeneracje, aby wyklepać ceramikę i własnoręcznie połączyć przerwane ogniwa w każdej, pojedynczej dziurze po uszkodzeniu elementów.
W innych okolicznościach, dużo wcześniej zapytałaby Daharida bez cienia szans na ucieczkę przed odpowiedzią dlaczego tak bardzo się męczy, ale te zostały im odebrane na skutek kilku decyzji. Nie miało to większego znaczenia, czy podjął je przemyślane, czy pod wpływem chwili. Chcąc chronić ją za wszelką cenę, nawet, jeżeli bardzo dobrze wiedział, jak Fel jeżyła się na każdą próbę wmówienia jej, że to dla jego dobra. Jeszcze mu za to podziękuje.
Niedoczekanie.
Nie była do końca pewna, co nią kierowało, kiedy sięgnęła do kwiatu z postanowieniem zabrania jednego ze sobą. Prawdopodobnie te wszystkie, zduszone emocje, uczucia, które nie godziły się na pominięcie, zadeptanie, pozbawienie prawa do głosu. Kwiat równie dobrze wyglądałby wpleciony w jej włosy, co wsunięty w butonierkę garnituru dopasowanego do mężczyzny. Poprawiła go z czułością, wygładzając poplątane pąki. Podniosła spojrzenie, napotykając wpatrujące się w nią oczy mężczyzny.
Powinna.
Powinni...
Prychnęła głośno.
- Dlaczego? Przecież byłabym na nim gościem honorowym - ironizowała, naśladując tembr głosu mężczyzny. Kiedy gestem wskazał jej wyjście, Iris wyłącznie wyprostowała się w miejscu, kręcąc przecząco głową. Jeszcze tutaj nie skończyli, a już na pewno ona nie skończyła z nim.
- Nie chcesz kontynuować tej rozmowy w towarzystwie. Usiądź, proszę - dodała tylko na pozór potulnym głosem. W jej postawie, czy spojrzeniu, teraz z wyższością oceniającym mężczyznę, kiedy obróciła się na kanapie bokiem, nie było absolutnie nic przyjemnego, ani uroczego.
- Jak mówiłeś, to bal. A Ty jesteś żołnierzem, subtelnym niczym słoń w składzie porcelany - słusznie podejrzewał, że porównanie, którego użyła Iris, nie było przypadkowe. Zaakcentowała je dobitnie, był wysportowany, silny oraz zręczny, ale jego postawa, czy maniera, od razu zdradziłaby kto tak naprawdę został siłą ubrany w te eleganckie ubranie.
- Bywałam na różnych przyjęciach. Także tych zamkniętych na Nos Astrze. Nie zdziwiłabym się, gdybym bawiła się na nich z waszymi oficjelami - wspomnienia błądziły na granicy jej świadomości, rozwiała je wszystkie, już od dawna nie było do czego wracać. Pozostała wyłącznie nieodebrana przysługa.
- Nie wiem, jaki masz plan, ale jeżeli to ma się udać, potrzebujesz kogoś, kto będzie Twoim przewodnikiem. Kto odciągnie od Ciebie uwagę i idealnie wtopi się w towarzystwo, abyś mógł dyskretnie zrobić swoje. Zakładałeś, że mogą się Ciebie tam spodziewać? - zauważyła, nie dając sobie wejść w słowo. - Nie ufam tej kobiecie. Równie dobrze może grać na dwa fronty, napuścić Ciebie i tego całego Breznieva na siebie - spojrzała na niego uważnie, szukając potwierdzenia swoich przypuszczeń w napiętym wyrazie twarzy mężczyzny.
- Ja już schowałam swoją dumę do kieszeni, kiedy poprosiłam Cię o pomoc... Czas, abyś Ty zrobił to samo. Wyuzdana sukienka, dobry makijaż i wenecka maska. Niewiele potrzebuje, aby nikt mnie nie poznał. A jeśli mało Ci logicznych argumentów, pragnę zauważyć, że dysponuje czarną materia. Mogę w ułamku sekund przenieść się na drugi koniec pomieszczenia lub za ścianę, sięgnąć komuś do kieszeni i wrócić, nim ten ktoś się zorientuje - zabębniła palcami o puste, oddzielający ich od siebie fotel. - Przez ten portal, może też ktoś przejść.
Zmrużyła oczy. Zorientował się w ostatniej chwili, kiedy podeszła do na szczycie Hirano Tower. Igła już niemalże wbijała się w jego szyję. Gdyby nie tryb bojowy, zasnąłby, nie wiedząc kto, gdzie, jak i dlaczego.
Determinacja biła z siedzącej przed nim Fel. Mowy nie było, aby przekonał ją do pozostania w kryjówce, czy trzymania się z daleka od przyjęcia. Znajdzie się na tym balu. Z nim, bądź wykorzystując inne sposoby. Jeszcze miał szansę ustalić przebieg wieczoru na własnych zasadach, tym bardziej, że wyciągała do niego rękę, chcąc to zrobić ugodowo.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

21 lut 2025, o 15:01

PERSWAZJA
30% [trudny rzut] + 40% [trafne argumenty] + 5% [stuff] = 75%
Rzut kością 1d100:
1
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

21 lut 2025, o 15:23

Choć podniósł się z miejsca, wciąż wpatrywał się w nią w oczekiwaniu, zamierzając puścić ją przodem. Dopiero gdy Fel pokręciła głową, nie zamierzając tego zrobić i oczekując, że i on usiądzie, westchnął ciężko. Opadł na siedzenie, ale nie po kilku sekundach zwłoki - jakby nie chciał by pomyślała, że z łatwością przychodzi mu wykonanie rzuconego przezeń polecenia.
Sceptycyzm malował się na jego twarzy gdy tylko zaczęła mówić. Przyjęcie, na którym nie tylko mieli pojawić się członkowie SST, ale też w takiej ilości by poczuli się swobodnie, nie mogło być bezpiecznym miejscem dla radnej. Wenecka maska mogła skryć jej oblicze, ale miała jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w Galaktyce w chwili obecnej. Wystarczyło jedno potknięcie, słowo zbyt dużo, a może spotkanie kogoś, kto już ją znał, by znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Daharis wydawał się tego boleśnie świadomy - w przeciwieństwie do, jak wyraźnie mu się wydawało, Fel, która strzelała argumentami jak z rękawa.
- Myślę, że nawet taki słoń jak ja sobie poradzi - odrzucił sarkastycznie, jakby jej uwaga o byciu mało subtelnym żołnierzem nie do końca trafiła na podatny grunt. Nie mogła jednak znać go od innej strony - od ich pierwszego spotkania na piersi mężczyzny tkwił pancerz, a wokół latały pociski. Poza jednym wieczorem w Lavoisier, ich znajomości daleko było do normalności, w której mógłby wykazać się cechami innymi niż skuteczność w walce, bezpośredniość i brutalność idącą z nią w parze.
- To nie jest Cytadela, Iris - odpowiedział ostro, ale jej słowa zasiały do jego spojrzenia zamyślenie. - Najgorszym, co może cię spotkać na tym przyjęciu, nie będzie społeczna wtopa. Ci ludzie są niebezpieczni i nie zawahają się przed niczym jeśli któryś cię rozpozna.
Umilkł, pozwalając jej dokończyć. Jego głowa oparła się o zagłówek siedziska, a Fel dostrzegła zwycięstwo na horyzoncie jeszcze zanim wybrzmiało w jego słowach. Lekka rezygnacja w spojrzeniu niebieskoszarych tęczówek zamigotała pod wpływem któregoś z jej argumentów, aż wreszcie mężczyzna niechętnie wypuścił powietrze z ust, podejmując decyzję.
- W porządku - mruknął wreszcie, pochylając się do przodu, jego łokcie wsparły się o kolana. - Pod pewnymi warunkami. Nie będziesz oddalać się ani robić niczego na własną rękę. Jeśli poproszę cię, żebyś coś zrobiła - lub tego nie robiła - wysłuchasz mnie - dodał, podkreślając słowa. Coś w jego spojrzeniu błysnęło, kącik ust uniósł się w górę. - To nie jest dla mnie kwestia dumy, niczego nie muszę chować do kieszeni. Chyba, że czekasz aż poproszę cię, żebyś założyła wyuzdaną sukienkę.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

21 lut 2025, o 17:00

- Wiem - westchnęła. Może nie sprawiała takiego wrażenia na skutek determinacji sprawującej kontrolę nad postawą Fel, ale podobnie jak on, ona również zdawała sobie sprawę jak bardzo będzie to niebezpieczne miejsce.
I ile szczęścia zmuszona będzie wyszarpać od losu, aby wszystko poszło względnie zgodnie z planem.
- Ci ludzie sprawili, że przestałam już być bezbronną Radną, Cassian - weszła mu w słowo. Musieli przestać ignorować ten jeden, istotny fakt. Stała się furią. Czarna materiał zespoliła się z jej biotyką. Było to jej przekleństwo, ale w kilku aspektach również błogosławieństwem. - Myślisz, że ktokolwiek przepuścił mnie w Hirano Tower kłaniając się? Musiałam sobie wywalczyć drogę do Ciebie - a ta, uścielona była trupami. Urwała, choć przeżycia były w niej świeże i cisnęły się na zaciśnięte usta. Echa odbijały się w spojrzeniu, nawet, jeżeli Fel odpychała je od siebie.
Przyglądała mu się z pełnym napięcia oczekiwaniem. Zauważyła, że jej argumenty były trafne i nawet uparty Cassian musiał jej przyznać tutaj racje; potrzebowali każdej, dostępnej przewagi, aby orżnąć Breznieva z omni-klucza i danych tak bardzo cennych dla żmii. Czy wolałaby ten wieczór spędzić inaczej? Po stokroć. Ale skoro Daharis i jego podkomendni byli gotowi ryzykować dla niego nich dosłownie wszystko, Iris nie zamierzała dać się zamknąć w bezpiecznej kryjówce. Nie byłoby to fair. Ci ludzie, także on, nie byli jej absolutnie nic winni.
Wszyscy, albo nikt.
Żadna uprzywilejowana pozycja nie uchroniłaby jej od podjęcia takiego samego ryzyka, co musiała być gotowa zrobić Yasmin, czy Lexi. W pewien pokraczny sposób czuła się częścią tej drużyny. I tak jak Cassian, brała odpowiedzialność za każdego, kto szedł obok nich w ogień.
- Wysłucham czy posłucham? - odparła, uchwyciwszy błysk w jego stalowych tęczówkach.
- To interesujące, że najbardziej utkwiła Ci w pamięci wyuzdana sukienka. Bez obaw. Poproszę Lexi o pomoc, znajdzie mi taką, że nie będziesz zawiedziony - dodała. Część napiętych jak struna mięśni odetchnęło z ulgą i puściło. Iris wahała się tylko przez ułamek sekundy. Zsunęła z rąk rękawice i wyciągnęła ją do Cassianna, oczekując, że tym prostym gestem przypieczętują umowę.
- Obiecuje, że na miejscu będę się Ciebie słuchać i posłucham, kiedy poprosisz, abym coś zrobiła, bądź czegoś nie robiła - parafrazując jego warunki, dała mu słowo. Choć zacisnęła swoje palce na jego zimnej rękawicy, albo szorstkiej dłoni, jej dotyk był ledwo wyczuwalny.
- Przez chwile myślałam, żenaprawdęużyjeimplantunaTobie - mruknęła, słowa wymsknęły się jej wargom z prędkością pocisków, które zawsze, niezmiennie, z jakiej strony były w ich dwójkę wymierzone. Iris wyplątała dłoń z uścisku mężczyzny szybciej, niż splotła ich palce ze sobą, po czym odwróciła głowę. Spojrzała przez szybę na budynki na dole, krzykliwe, neonowe reklamy.
To był moment.
Decyzja podjęta pod wpływem chwili.
Ignorując ponownie głos rozsądku.
- Do przyjęcia jest jeszcze trochę czasu, prawda? Zanim wrócimy do nich, zaczniesz się zadręczać planami i pokaże Wam, co potrafi ta czarna materia... Daj się porwać na spacer, Cassian - wypaliła niespodziewanie. Tak, jak dla niej kompletnym zaskoczeniem był fakt, że mężczyzna naprawdę się zgodził, aby mu towarzyszyła wieczorem, tak teraz zaproszenie Fel uderzyło w Daharisa. Za słowami podążyły jej oczy pełne nieuchwytnego, niezdefiniowanego czegoś, co patrzyło się na niego nie z wyższością, w sposób rozkazujący, jak dosłownie przed momentem, tylko prosząc. Z niejakim rozmarzeniem, uciekając do zwykłego świata za szybą, który był tak blisko, jak nigdy wcześniej.
- Moglibyśmy w końcu przejść się jakąś boczną uliczką, bezkarnie iść razem, obok siebie, mając pełną anonimowość. Wypić kawę, albo zjeść te śmieszne, strzelające lody, które kroją, kiedy przygotowują z obrzydliwie słodkimi posypkami... Proszę. To tylko jedna kawa i jeden spacer.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

23 lut 2025, o 22:37

Życie Fel uległo drastycznej zmianie odkąd pierwszy raz trafiła do Hirano Tower. Droga, którą przebyła by wrócić do zakazanej wieży była wyboista, usłana trupami, a jednak gdy Cassian spoglądał na nią w skąpanym w blasku wnętrzu promu, wydawał się spoglądać poza tymi zmianami. Widzieć to, kim była wcześniej, dostrzegać tę zagubioną kobietę rozdartą między obydwa światy, którą grzebała głęboko w sobie nie pozwalając sobie na chwilę słabości.
Mimo tej sprzeczności, którą pragnął wykorzystać by wymusić na niej zostanie, jej argumenty trafiły celu. Niezależnie od tego, w jakim miejscu zaczynali oboje - teraz znajdowali się w jednym wózku i choć mężczyzna chciał za wszelką cenę trzymać ją z dala od konsekwencji jej własnych wyborów, w tej sytuacji mijało się to z celem.
- Słucham? - odrzucił z niebezpiecznym błyskiem w oku, a jego ręka zatrzymała się w połowie drogi, jakby rozważał, czy warto jest pieczętować umowę po tym, co Fel wypowiedziała pod nosem. Pokręcił z politowaniem głową, ale ujął jej rękę. Nawet w rękawicy, osłaniającej skórę grubą warstwą ceramiki, jego uścisk był mocny i zdecydowany.
Prom dzielił obraz świata na zewnątrz na pół. Po lewej stronie od Iris znajdowało się wyjście, a okna prezentowały widok na lądowisko, które zdążyło już opustoszeć. Ludzie Daharisa, najwyraźniej zaznajomieni z kryjówką, do której przylecieli, już dawno przeszli przez drzwi i skierowali się w dół, zostawiając ich dwójkę w promie i łapiąc subtelną aluzję, że potrzeba im prywatności. Po prawej stronie zaś szpice wysokich budynków połyskiwały na tle błękitnego nieba, a krzykliwe neony wabiły obserwatorów do schowanych w dole centrów handlowych wypełnionych błyszczącymi, nowymi przedmiotami.
Wewnątrz ich pojazdu zaszła pewna zmiana. Cassian wyczuł jej napięcie jeszcze zanim otworzyła usta by przekazać mu swoje pragnienie. Coś w jego spojrzeniu złagodniało. Szaroniebieskie tęczówki rozbłysły, przybierając barwę nieba, którego za chwilę miał jej odmówić.
Ponieważ i ona wyczuła odpowiedź zanim mężczyzna ją wypowiedział.
- Chciałbym - powiedział cicho, z wahaniem i tym razem jego słowa nie przybrały barwy kłamstwa. W oczach wkradła się odrobina żalu gdy podniósł na nią swoje spojrzenie. - Ale jeśli ktokolwiek rozpozna mnie w tłumie, z tym implantem w mojej głowie nasz spacer może skończyć się bardzo szybko i bardzo krwawo. Jestem pewien, że Aaliyah wyśle swoich szpiclów by dopilnowali, że wykonam zadanie.
Prowokowanie żmii nawet jemu wydawało się złym pomysłem - teraz, gdy był odsłonięty na potencjalny atak.
- Pójdź z Lexi - zaproponował lekko, jakby chcąc wynagrodzić jej coś, czego wcale nie musiał jej dawać. - Ciebie nie rozpoznano w Kamaris. Wyjdź z nią, znajdź sobie sukienkę i napij dobrej kawy. Ufam, że nie straci cię z oczu. I że akurat jej nie uciekniesz.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

24 lut 2025, o 12:17

Bywały chwile, właściwie to tylko ich ułamki, kiedy tęskniła za tym, co było wcześniej; jak wyglądało jej życie przed porwaniem, przed atakiem na Mindoir, przed zaginięciem jej brata. Za tą myślą, bardzo szybko pojawiała się kolejna, uzmysłowiająca, jak wiele wtedy ominęłoby ją, ile nie mogłaby doświadczyć, kogo w życiu nie miałaby szansy poznać.
Choćby tego, kto siedział teraz naprzeciwko niej.
Popatrzyła na Cassiana, kiedy uścisnął jej rękę. Gdzieś głęboko w środku, potrafiła zrozumieć jego postępowanie. Miała podobnie jak mężczyzna zwyczaj, aby osoby, na których jej zależy, trzymać z dala od zagrożenia. Robiła to przecież wielokrotnie, niekiedy nie pytające głównych zainteresowanych o zdanie. Gdyby nie upór, a także odrobina przekory, być może sprzeciwiałaby mu się mniej zaciekle, czy nie aż tak otwarcie.
Tylko czy aby na pewno?
Przez większość życia szła samotną ścieżką. Wiedziała, że tak będzie. Miała tego świadomość, kiedy decydowała się na rolę i akceptowała obowiązki jako Radna. Ostrzeżono ją, że w wielu sytuacjach, zdana będzie wyłącznie na siebie. Nie była więc nauczona, aby prosić o pomoc. Aby dzielić się z kimkolwiek swoimi obawami, cz lękiem. Miała zbyt wiele do stracenia, aby obdarzać innych zaufaniem.
A bez zaufania ten ich wspólny wagon daleko nie pojedzie, o czym mieli już okazje przekonać się na wyboistej drodze.
Ciche westchnięciem wyrwało się jej ustom, kiedy dostrzegła nieme przepraszam w oczach Daharisa. Domyślała się, że odmówi, a mimo to żałowałaby, gdyby nie zapytała.
- Dopiero co poznałam tę całą Aaliyah, a już jej nie lubię.
Podniosła oczy na panoramę Nos Astry po przeciwnej do lądowiska strony. Dotknęła palcami wolnej, od uścisku mężczyzny ręki szyby, przesuwając po szkle opuszkami z bliżej nieokreśloną emocją.
- Spotykałam się kiedyś, dawno temu, z biznesmenem z Nos Astry. Znajdowanie pretekstów, aby zatrzymać się na Ilium okazało się być banalnie łatwe... - urwała, jakby konfrontacja z dawno zapomnianymi wspomnieniami, nie była dla Fel łatwa. Lekko potrząsnęła głową, decydując się kontynuować.
- Nie wiem, dokąd zaprowadziłaby nas ta znajomość, ale pewnego poranka znalazłam w jego apartamencie dowody wskazujące na powiązanie z Cerberusem. Zerwałam znajomość, nie konforntując z nim, czy to prawda, nie pytając go, czy to wszystko było tylko rozkazem szpiegowania mnie. Powinnam go wydać, ale... Nie zrobiłam tego. Nie jego pierwszego - dodała ciszej, zaciskając palcem na szkle, aż te zaczęły się ślizgać po szybie.
- Dużo wcześniej pomogłam uciec z Cytadeli swojemu Widmu oskarżonemu o współpracę z wrogiem. Uwierzyłam w jej niewinność... Czy słusznie? Nadal wierzę, że tak... Śledztwo utknęło w martwym punkcie, a z tego co wiem, ma teraz swój piracki statek i dobrą renomę w Terminusie. Może dla mnie też jest jednak nadzieja? - puściła do Cassiana perskie oczko, rozwiewając wątpliwości, czy powinien w jakiekolwiek sposób skomentować jej moment szczerości.
Nie oczekiwała żadnej, istotniejszej reakcji od mężczyzny. I choć walczyła z pokusą, aby tu i teraz naciągnąć na twarz kaptur, aby zniknąć sprzed jego intensywnego spojrzenia, zamiast tego cmoknęła.
- Cwany jesteś. Nie możesz iść ze mną, więc proponujesz mi wyjście z inną kobietą, a może powinnam zaprosić na kawę Barnesa? Wydaje się całkiem zabawny.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

27 lut 2025, o 14:07

spostrzegawczość
30%
Rzut kością 1d100:
29
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

27 lut 2025, o 14:20

Pancerz wydawał się pasować do przestronnego wnętrza promu transportowego, ale nie był z kolei na miejscu do rozmowy, którą prowadzili. Ta wydawała się znacznie bardziej pasować do eleganckiego Lavoisier, czy też spaceru, który proponowała wcześniej. Nie do pośpiesznych, ukradzionych chwil przed dołączeniem do pozostałych, którzy zeszli już do wnętrza apartamentowca.
Dostrzegła zaskoczenie na jego twarzy gdy sięgnęła pamięcią w tył, wyciągając na światło dzienne wspomnienia, które zwykle tkwiły głęboko zagrzebane w jej wnętrzu. Brwi mężczyzny - w tym ta wciąż przecięta świeżą raną - pozostały w górze przez cały czas, gdy mówiła, ale zauważyła, że na swój sposób, te niepokojące wyznania sprawiły, że jakiś wiecznie napięty mięsień na jego twarzy wreszcie rozluźnił się nieco. Jakby to, co wzbudziłoby niepokój u jej towarzyszy z Rady Cytadeli bądź gdziekolwiek po drugiej stronie galaktyki, sprawiło, że jakiś element układanki wskoczył dla niego na swoje miejsce, czyniąc jej obraz znacznie bardziej czystym i klarownym.
- To wiele wyjaśnia - parsknął pod nosem, bardziej do siebie niż do niej, ale choć jego komentarz pozostał oszczędny i krótki, dostrzegła zamyślenie w jego oczach.
Przynajmniej dopóki nie wspomniała o wzięciu ze sobą kobiety.
- Proszę bardzo, weź Barnesa - żachnął się, może nieco zbyt szybko niż powinien. W jego zrelaksowanej pozycji i obojętnym spojrzeniu dostrzegła iskierkę złości na samą myśl, którą starał się zawzięcie stłumić. - Nawet lepiej, Lexi wciągnęłaby cię tylko w następne kłopoty.
Wskazał podbródkiem drzwi do wyjścia, nagle spięty w sposób, którego nie potrafił już ukryć.
- Panie przodem.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

27 lut 2025, o 15:55

Nie przyznałaby się nikomu z Radzie Cytadeli, ani żadnemu innemu przyjacielowi z wąskiego grona zostawionego w innej części wszechświata; paradoksalnie, powiedzenie komuś, kto z natury stał po przeciwnej stronie barykady, okazało się łatwiejsze. Zaufał jej. Pozwolił, aby poznała członków jego najbliższej załogi, spędziła kilka godzin na pokładzie statku, a także wraz z jego ludźmi, wylądowała w kryjówce, z kolei lokacje kilku innych poznała mimochodem. Nie oczekiwał rewanżu, ale Fel uznała za uczciwe, aby oboje dysponowali pewnymi wrażliwymi danymi, które ucisza oburzone ich wzajemnymi konszachtami głosy rozsądku.
- Czyżby? - uniosła brew, a kiedy podniósł na nią oczy, napotkał jej spojrzenie, które bardzo starało się zachować powagę i nie parsknąć mu prosto w twarz.
Wyczuła podatny grunt niemalże od razu. Daharis sam się jej podłożył, reagując w sposób, o który być może sam siebie nie podejrzewał. Zadarła niego głowę, jej uśmiech wyostrzył się, a w dwukolorowych tęczówkach refleksami odbijało się światło, które wydawałoby się, że po wczorajszej, trudnej rozmowie, zgasło bezpowrotnie w źrenicach Fel.
Nie byłaby sobą, gdyby ugryzła się w język, odpuściła, darowała sobie. Miałby do niej o to żal, choć naturalnie, duma nie pozwalałaby mu się przyznać do tego otwarcie.
- Jeszcze się zdziwisz, jaką sukienkę wspólnie znajdziemy na wieczór - mruknęła, leniwie podnosząc się z miejsca. Kręg po kręgu, niczym kot przeganiany z legowiska gdzie zażywał swoją popołudniową drzemkę w blasku słońca. - Mam tylko nadzieję, że jest dobrym doradcą. W końcu pierwszy zobaczy mnie w tych wszystkich fatałaszkach - dodała niewinnie, wymijając Cassiana tak, że nawet jej oddech nie otarł się o jego nastawiony policzek.
Zachichotała, niespodziewanie zatrzymując się w połowie drogi do wyjścia. Obróciła się, ufając refleksowi mężczyzny, a jeżeli na nią wpadł, zamyślony rzucanymi pod nosami przez Iris słowami, cmoknęła z dezaprobatą.
- Bez obaw, Cass. Masz bystre oko i cięty dowcip, Ciebie w końcu też zaprosi na kawę jakaś Radna - cofnęła się o krok, ledwo kończąc swoją wypowiedź, a rozbawienie zdominowało jej wzrok, a także postawę.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

2 mar 2025, o 22:29

Mężczyzna zmrużył lekko oczy, ale nie dał po sobie w żaden inny sposób pokazać swojego oburzenia. Pośpieszał ją za to, wtedy, gdy leniwie podnosiła się z miejsca by wreszcie opuścić prom - jakby nagle zdał sobie sprawę z tego, ile czasu w nim przesiedzieli, bądź też tematy rozmowy skręciły w kierunku, który przestał mu odpowiadać w tak ciasnej przestrzeni.
Albo jedno i drugie.
Poczuła jego dłoń na swoich plecach gdy zatrzymała się w drzwiach, ale jeśli miał ogromną chęć wypchnięcia jej na zewnątrz siłą, dość sprawnie ją w sobie zdusił.
- Widzę, że dowcip się ciebie trzyma - odrzucił sarkastycznie, gdy wreszcie wysunęła się z promu i znalazła na płycie lądowiska. Słońce nad Nos Astra grzało, ale efekt jego promieni rozganiał przyjemny, chłodny wiatr, bez którego dzień z pewnością byłby upalny - szczególnie w pełnym opancerzeniu.
Kontrast między tym, a Korlusem przysłoniętym warstwą chmur i ścianą lodowatego, kwaśnego deszczu, był niczym dzień i noc.
- Na szczęście mam jeszcze dwie do wyboru - dodał z rozbawieniem, gdy ruszyli płytą lądowiska do znajdujących się na drugim końcu drzwi.
Gdy te uchyliły się przed nimi, weszli do krótkiego, eleganckiego korytarza prowadzącego do zestawu dwóch wind. Daharis wcisnął przycisk tej po prawej stronie, znajdującej się na ich piętrze. Druga obecnie tkwiła na piętrze czterdziestym siódmym - o jedno niższym od tego.
- Mamy tutaj piętro na własność, ale lepiej będzie, jeśli nie będziesz kręciła się po reszcie budynku na wszelki wypadek - wyjaśnił pokrótce, wchodząc do wnętrza windy. - Dostaniesz swój apartament. To tymczasowe, na dzisiejszą noc, zakładając, że uda nam się załatwić sprawę dla Aaliyah podczas przyjęcia. Reszta z nas będzie obok, jeśli czegoś będziesz potrzebowała.
Winda ruszyła w krótką drogę na piętro czterdzieste siódme, a Daharis zerknął na nią z góry.
- Mam podać ci numer pokoju Barnesa? - spytał niewinnie, ale w jego oczach chował się błysk.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

2 mar 2025, o 22:53

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Obejrzała się przez ramię, posyłając Daharisowi w odpowiedzi wymowne spojrzenie; wiatr targał jej wyswobodzonymi z upięcia kosmykami, porywał do szalonego tańca. Przez moment, właściwie to jego ułamki porównywalne do pojedynczego uderzenia serca, poczuła się tak, jakby otaczająca ich rzeczywistość przestała być ważna. Liczyła się tylko ta mała uszczypliwość, wzajemne dogryzanie sobie. Namiastka utraconej normalności.
Jakby wcale nie dzielił ich cholernie długi miesiąc rozłąki.
Chip w jego głowie.
Czarna materia w jej żyłach.
Cel do zlikwidowania.
Rada, którą zdradziła.
Maelstrom polujący na Daharisa.
Zamrugała, ostre promienie słońca zmusiły ją do odwrócenia głowy oraz przyspieszenia kroku, aby w końcu znaleźć się w bezpiecznym cieniu eleganckiego wnętrza. Zatrzymała się przed windą, nie pytając, dlaczego jechać będą jedno piętro do góry, zamiast iść schodami; jak tylko drzwi windy zamknęły się za nimi, położyła dłoń i objęła rozcapierzonymi palcami panel, uniemożliwiając Daharisowi wciśnięcie przycisku.
Nie wyczerpał tematu rozmowy, która ją nurtowała, w promie.
- Doceniam, że myślisz o moim komforcie, ale jeżeli to problem... Nie potrzebuje osobnego salonu, czy sypialni. Wątpię, abym dzisiaj była w stanie zasnąć - dodała ciszej, wędrując oczyma po gustownie obitej drogim materiałem ścianie, aby bardzo powoli, bez pośpiechu, dotrzeć do wbitych w nią oczu mężczyzny.
Westchnęła cicho, obracając się na palcach cała ku niemu.
- Naprawdę myślisz, że planuje wycieczki krajoznawcze? Trochę wiary, Cassian - odcięła się bez ostrzeżenia, nasuwając na głowę kaptur. Wspomniał co prawda, że mieli wynajęte tu piętro na wyłączność, aczkolwiek zawsze istniało niewielkie ryzyko, że tu i teraz, ktoś wejdzie do środka, trafi na ich obecne piętro, po czym naciśnie przycisk przywołujący windę, która tkwiła w bezruchu... Przekrzywiła głowę, celowo to, co dało się dostrzec pomiędzy materiałem, ukrywając przez niesfornie opadające jej na oczy pukle.
- Nawet nie próbuj psuć mi zabawy i zdradzać... Sama się dowiem - mruknęła, podejmując rękawice.
- ... Ale możesz mi zdradzić numer swojego pokoju - dodała, jednocześnie wciskając przycisk zwalniający zatrzymanie windy i w tej samej chwili zabierając rękę.
Winda ruszyła niespodziewanie w górę. Szarpnięcie, na które nie była gotowa, rzuciło ją prosto w ramiona mężczyzny na skutek utraconej równowagi oraz potknięcia o własne nogi; bez większego zastanowienia, objęła go za szyje, zarzucając mu ręce tak, jak zrobiła to podświadomie w momencie, w którym po prostu zrobiła krok do przodu i... zeskoczyła z dachu wraku na cmentarzysku podczas ich spaceru w kwaśnym deszczu.
Ciepły oddech musnął jego policzek. Poczuł czubek nosa na swojej żuchwie, a także miękkość jej ust... Które rozszerzyły się w szerokim uśmiechu przy jego uchu.
Zaplanowała to.
- No popatrz. Nie możesz się ode mnie uwolnić, choć jawnie groziłeś, że wybierzesz inną - słowa otarły się o płatek jego ucha, a Fel zgrabnie wyplątała z jego objęć, stając na własnych nogach, nim winda wjechała na piętro. Wyprostowała się, jak gdyby nigdy nic. Słusznie podejrzewał, że pod kapturem czaił się triumf, kiedy po raz kolejny udowodniła, że nadchodzący wieczór może przynieść niespodzianki być może choć raz pomyślne dla nich, a nie tylko uprzykrzające im życie. Znała nieczyste zagrania i inne, paskudna sztuczki lepiej, niż po niej by się tego spodziewał.
Nie łączyli jeszcze wspólnie swoich sił. O ile tylko będzie skłonny zaufać jej, mogła kazać się być jego kartą przetargową podającą mu na tacy Breznieva.
- Ile mamy czasu do przyjęcia?

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

12 mar 2025, o 22:32

Drzwi zamknęły się za ich dwójką, odcinając od jasnych promieni słońca padających na lądowisko. Korytarz, w którym się znaleźli, był schludny, o ozdobnych światełkach umieszczonych na podłodze przy krawędziach ścian, w których wnękach ukryte były donice o posadzonych w środku kwiatach. Roślinność była zielona, nie było w niej kolorowych pęków mogących cieszyć oko, ale nadawała powietrzu wilgotności i charakterystycznego, niemal tropikalnego zapachu.
Wnętrze windy było ciasne - a może wyłącznie tak jej się wydawało gdy znalazła się w nim z mężczyzną i obydwoje byli opancerzeni. Daharis zdawał się wypełniać całą wolną przestrzeń wokół swoją posturą, ale też energią, która roztaczała się wokół niego. Powietrze wypełniło się subtelnym, lekko cytrusowym zapachem, a jednocześnie temperatura podniosła się, drażniąc jej gardło.
- Dlaczego miałby to być problem? - odparował natychmiast, patrząc na nią z szelmowskim uśmiechem gdy jej wzrok błądził po ścianach windy. - Ale jeśli chcesz, nie musisz mieć osobnego pokoju. Lexi przyda się współlokatorka. Albo Barnesowi.
Wyzwanie błysnęło w jego oczach - dostrzegła je na chwilę przed tym, gdy winda zatrzymała się gwałtownie.
A biotyczka poleciała do przodu.
Wyczuła, jak pod grubą warstwą ceramiki męskie ciało napina się bezwiednie. Oddech, który niemal z czułością musnął jej kark, zatrzymał się gwałtownie, a ramiona mężczyzny mimowolnie wystrzeliły do przodu, obejmując ją, chwytając w miejscu i pomagając przywrócić równowagę. Gdy uniosła wzrok, odsuwając się lekko, spostrzegła, że jego zwykle bladoniebieskie spojrzenie pociemniało, a usta zacisnęły się w wąską linię.
Męskie dłonie oderwały się od jej talii z pewnym opóźnieniem, jakby rękawice przywarły do jej ceramicznego pancerza jak do zaczepu magnetycznego, podtrzymywane w miejscu tajemniczą siłą.
- Jesteś nieznośna - oznajmił pod nosem, bardziej do siebie niż do niej gdy odwracała się, uwalniając drzwi z windy. - Trzy godziny. A ja jestem w pokoju obok. Obrazek Apartament, który został jej przydzielony, tylko z nazwy mógł być pokojem. Duża przestrzeń stała w kontraście z kajutą przydzieloną jej na Mirage. Drzwi zaprowadziły ją do głównego pokoju, którego naprzeciwległą ścianę przykrywało okno. Do środka wpadało dzienne światło, a także obraz nieba i innych, otaczających ich budynek wieżowców. Panorama Nos Astry przecinana była sznurkiem promów latających korytarzami powietrznymi na wytyczonych w powietrzu drogach. Część okna okazała się drzwiami przesuwnymi - prowadziły na wąski balkon i gdy je uchyliła, klimatyzacja wpuściła do środka ciepłe powietrze dnia.
W głównym pokoju stało szerokie łóżko, na którym spokojnie mogłyby pomieścić się trzy osoby. Po naprzeciwległej do niego stronie stał stolik kawowy, długa, miękka kanapa oraz holograficzny ekran, którego system natychmiast wyświetlił jej nowe wiadomości galaktyczne - jeśli nie przełączyła kanału, bądź nie wyłączyła całkiem telewizora.
Łazienka apartamentu była przestronna, podzielona na trzy segmenty. W głównym segmencie spojrzało na nią jej własne odbicie gdy podeszła do umywalki by przemyć ręce czy twarz. Wchodząc pod prysznic nieopatrznie uderzyła łokciem w holograficzny panel w rogu i jego ściana z wyciemnionej stała się przeszklona, ukazując jej widok własnego apartamentu z drugiej strony.
Cassian nie pojawił się przez trzy godziny, które miała do zagospodarowania. Lexi okazała swój zawód gdy okazało się, że Iris nie zamierza wychodzić na zewnątrz. Sukienka, którą dla siebie wybrała wraz z maską trafiła na wycieraczkę jej drzwi wejściowych zapakowana w eleganckie pudełko i nie wymagała od niej kontaktu z żadnym człowiekiem - choć gdy wychyliła się na zewnątrz, zobaczyła Barnesa wychodzącego z pokoju, który oszczędnie spytał, czy powinien sprawdzić paczkę, ale nie nalegał gdy odmówiła.
Wnętrze jej apartamentu zalane było złotym światłem, a niebo przybrało różową barwę gdy trzy godziny później rozległo się w nim ciche stukanie.
- Gotowa? - mężczyzna stanął w drzwiach, z początku wpatrzony w swój omni-klucz. Choć okoliczności ich różnych spotkań bywały eleganckie - jak wtedy, na dachu Lavoisier, pierwszy raz miała okazję zobaczyć go w butach innych, niż wojskowe.
Daharis odziany był w garnitur skrojony idealnie na jego sylwetkę. Ciemne spodnie i marynarka uszyte były na modłę popularną obecnie na Cytadeli, z asymetryczną, skośną klapą i wysokim kołnierzykiem, spod którego wystawała biel koszuli. Gdzieniegdzie krawcowa wplotła srebrne akcenty, podkreślające jego szerokie ramiona i ozdabiające pierś guziki. Ciemne włosy, zwykle pozostawione w bezładzie, były tym razem schludnie ułożone, a ze szczęki zniknął zarost, z którym chodził wcześniej.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

12 mar 2025, o 23:13

Wstrzymała oddech. Intensywna woń bergamotki atakowała jej nozdrza. Czuła, lepiej, niż by tego sobie życzyła, jak ciało Daharisa reaguje na jej bliskość; dłonie, które zarzuciła na szyję mężczyzny, zacisnęła mimowolnie. To był moment. Raptem ułamek sekundy. Pojedyncze bicie serca. Wtuliła nos w zagłębienie jego szyi. Hirano Tower, a właściwie całe SST odebrało jej tak wiele, że czuła determinacje, aby odpłacić się Sojuszowi pięknym za nadobne i również uszczknąć dla siebie coś, co nigdy się jej nie należało.
Co było zbyt nierealne, aby mogło się okazać prawdziwe.
Ruch był dyskretny. Ulotny. Opleciony tęsknotą i uczuciem bliżej niezdefiniowanym.
Wyślizgnęła się z jego objęć równie szybko, jak w nie wpadła. Pod kryształową maską jej usta wygięły się w lustrzany uśmiech do grymasu mężczyzny. Fel zadarła wysoko głowę, nie wychodząc z windy, choć ta zatrzymała się na jak domniemywała na ich piętrze.
- Wiesz, że nie musisz mieć osobnego pokoju, prawda? Mogę podzielić się z Tobą kanapą - puściła mężczyźnie perskie oczko, po czym zniknęła za drzwiami, zmuszając Cassiana, aby dogonił ją na korytarzu.
Weszła do środka apartamentu w prawdziwym tego słowa znaczeniu; rozejrzała się po przestronnym wnętrzu, które rozgałęziało się na kilka osobnych pomieszczeń. To miejsce tak naprawdę nie różniło się od innych, w których bywała, goszcząc w koloniach, czy na planetach Ras Rady. Oczyma wyobraźni widziała cały sztab otaczających ją ludzi, słyszała Clarisse, która recytowała na zmianę z Anyą plan dnia. Zacisnęła palce w pięść, puszczając dopiero, kiedy poczuła, jak wbija paznokcie w skórę. Zamrugała, wspomnienia rozmyły się, a ona znów była na Ilium.
Westchnęła cicho, podchodząc do okna, skąd rozpościerał się widok zapierający dech w piersi. Trzy godziny z jednej strony wydawały się być sporym zapasem czasu, ale Fel wiedziała z doświadczenia, że to bardzo niewiele na przygotowania na dzisiejszy wieczór. Od razu zajęła się organizacją stroju, mając bardzo sprecyzowane życzenia co do kreacji oraz maski. Wiedziała do kogo zgłosić się w sytuacji kryzysowych, z tym wyjątkiem, że zamówienie nie było podyktowane dla Radnej. Poprosiła Lexi o pośredniczenie, posiłkując się sugestiami kobiety.
Odmówiła na propozycje wspólnego wyjścia; powinna trzymać dystans. Ich znajomość miała termin ważności, dla bezpieczeństwa inżynier i innych członków załogi Cassiana lepiej, aby ten był krótki. Wzięła szybko prysznic, ponieważ nie spodziewała się wielu osób na tym pietrze, drzwi pozwoliła sobie otworzyć w szlafroku. Uniosła brew, posyłając Barnesowi zaskoczone spojrzenie. Jeżeli nie bał się oglądać damskich fatałaszków, pozwoliła mu zajrzeć do środka. Z błąkającym się na ustach uśmiechem, zabrała przesyłkę z rąk mężczyzny, nie tłumacząc, dlaczego ta suknia ma tak skandalicznie niewiele materiału.
Jasno określone cele i zadania pozwoliły jej skupić się na tym, co tu i teraz. Nie uciekała myślami poza Nos Astrę, nie błądziła nimi na orbicie Ilium, czy dalej. Kusiło ją, aby zerknąć w wiadomości galaktyczne i przekonać się, czym obecnie żyła Cytadela, ale nie mogła sobie pozwolić na rozkojarzenie.
Później.
Jutro.
Nie teraz.
Pukanie do drzwi wyrwało ją z ferworu przygotowań. Cicho syknęła, wychodząc do salonu, a materiał szeleścił miękko z każdym jej ruchem.
- Nie. Musisz wejść i mi pomóc zapiąć sukienkę. Zazwyczaj mam co najmniej trzy asystentki, aby nie martwić się o zamek, czy zaplątane we włosy kolczyki... - podniosła spojrzenie na Cassiana. Zapewne dostrzegł, jak uważnie przesunęła po jego sylwetce oczyma, napotykając każdy, najmniejszy szczegół, który układał się na wygląd eleganckiego dygnitarza, a nie śmiertelnie niebezpiecznego zabójce.
Wyglądał prawie tak dobrze, jak ona.
Soczyście zielona suknia ciągnęła się za nią po ziemi. Satynowy materiał mienił się w świetle, tworząc iluzje dla oka. Prawdziwy mirage. Nagie plecy opasały skrzyżowane przedłużenie bardzo cienkich ramiączek. Wyprostowała swoje loki, długie, płowe fale opadały ne jej plecy oraz jedno ramię, odsłaniając drogie kolczyki, w które wpięty był mechanizm Clarissy podrasowny przez Lexi. Całość dopełniały długie, sięgające łokcia rękawiczki, mocny, wyrazisty makijaż oraz czekająca na stoliku kawowym zabudowana maska. Zasłaniała ona oczy, nos, a także policzki, pozostawiając widoczne wyłącznie podkreślone czerwienią usta. Składała się z dziesiątek cekinów, które przypominały pawie pióra.
Obróciła się do niego plecami, prostując przygarbione ramiona. Zgarnęła włosy, odsłaniając do połowy zaciągnięty, schowany w miękkim materiale zamek.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

17 mar 2025, o 12:51

Słowa, które posłała w jego kierunku z pewnością nie były tymi, których się spodziewał. Trzy godziny to było w końcu mnóstwo czasu na przygotowanie się do wyjścia na przyjęcie, na którym ich celem nie miała być świetna zabawa, a zwyczajne wykonanie podarowanego im zlecenia. Być może Daharis założył, że wybranie kreacji i maski zasłaniającej jej twarz nie potrwa więcej, niż godzinę, a ze środkami, które posiadali i możliwością zorganizowania wszystkiego z dowozem, zastanie Fel już dawno gotową do wyjścia.
Oderwał wzrok od swojego omni-klucza, choć dłoń z urządzeniem pozostała zawieszona w górze, bezmyślnie. Spojrzenie mężczyzny przeniosło się na sylwetkę stojącej naprzeciw kobiety - na zieleń materiału opinającej ją sukni, od długiego trenu spoczywającego na podłodze aż po cienkie ramiączka odcinające się od bladej skóry. Bladoniebieskie tęczówki sunęły po jej krzywiznach gdy ich właściciel zamarł, jakby na moment zapominając, że kobieta wyraźnie go o coś poprosiła. Drgnął dopiero gdy odwróciła się tyłem, uświadamiając, że przyglądał jej się przez dłuższą chwilę. Nie musiała posiadać doświadczenia w odczytywaniu ludzi by dostrzec, że jej widok zrobił na nim wrażenie.
Wpadające przez balkon okno musnęło jej kark gdy chwyciła za włosy, odsuwając je by nie stały na przeszkodzie zamka. Usłyszała ciche kroki za swoimi plecami gdy mężczyzna zbliżył się, początkowo nic nie mówiąc. Gdy powietrze wokół niej wypełnił znajomy zapach, wyczuła bijące od jego ciało ciepło gdy stanął blisko, a jego palce musnęły jej skórę zmierzając w dół, w kierunku problematycznego zapięcia.
- Zapamiętam na przyszłość, że księżniczka potrzebuje swojej trzyosobowej służby by przygotować się do wyjścia. - żartobliwe słowa przecięły ciszę, która zapadła odkąd wszedł do środka, ale nie umniejszyły napięciu otulającemu ich jak kokon. Wyczuła, jak chwycił delikatnie za materiał i, choć bez zbędnych komplikacji, niemożliwie powoli zapinał tkwiący w nim zamek. - Proszę.
Odsunął się, a ciepło wraz z nim umknęło, pozostawiając po sobie chłód klimatyzowanego wnętrza. Gdy odwróciła się w jego stronę, wyraz jego twarzy był nieprzenikniony.
- Ładnie wyglądasz - wypowiedział wreszcie, ignorując ciche piknięcie jego omni-klucza, na który nadeszła nowa wiadomość. Jego wzrok podchwycił kolczyk odkryty przez włosy, nim rozejrzał się nim dookoła - po apartamencie, w którym spędziła ostatnie trzy godziny. - Moja maska została w promie. Wydaje mi się, że nie powinniśmy rzucać się w oczy. Nie będziemy jedyni.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

17 mar 2025, o 13:52

Wybór stroju był pierwszym punktem na długiej liście rzeczy do odhaczenia przed stwierdzeniem, że może wyjść z apartamentu. Poświęciła dobrą godzinę na zatuszowanie szwów na ramieniu oraz rozcięcia na policzku; skórą wydawała się być idealnie miękka, choć dobrze wiedział, że została ranna w obu tych miejscach. Całe ciało obsypane miała drobnym brokatem. Dostrzegł ten subtelny błysk w świetle zachodzącego słońca, który padał na jej drobną sylwetkę niczym jupitery, bądź reflektory. Mienił się podobnie, jak ozdoby na masce. Zadbała o najmniejszy szczegół, każdy ze sobą współgrał, tworząc apetyczną całość kobiety doskonale wiedzącej, jak wykorzystać swoją przewagę.
Widziała, jak jawnie pożera ja wzrokiem. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, pozwoliła mu nacieszyć oko w najlepszym świetle wyzywającej pozy. Podświadomie, wstrzymała oddech, kiedy zamek przesuwał się w górę z ruchem jego ręki. Nie czuła jego dotyku, był zbyt ulotny, ale wdzierajace się w nozadrza zapachy bergamotki oraz oddech tuż przy jej odsłonietym karku działał na wyobraźnię.
Być może lepiej, niż sam był tego świadom.
- Następnym razem zadbaj też o partnera, który wie, że nie wypicie kawy przed wyjściem grozi pechem - dodała pół żartem pół serio. W jej spojrzeniu, kiedy zerkała na mężczyznę przez ramię, mógł odszukać jawna prowokacje. Igrała z nim.
- Dziękuje - mruknęła po chwili. Pozwoliła włosom swobodnie opasc, musnawszy jego dłoń, kiedy wycofywał swoją, a Fel przestała obejmować pasma wyprostowanych, jasnych pukli. Obróciła się ku niemu, zadzierając brodę.
- Sama nie wiem - cmoknela, poddajac w watpliwosc jego stwierdzenie. - Chyba nie widziałeś siebie w lustrze. W garniturze wyglądasz... Nienajgorzej. Prawie tak samo dobrze jak w pancerzu - zadziorny uśmiech rozgościł się na jej twarzy. Znał ją na tyle, aby widzieć, że pierwotnie inne słowo kończyło tę zdanie, ale przekora wtrąciła się w ostatniej chwili.
Zgarnęła ze stolika maskę, zamiast jednak kierować do wyjścia, tak, jak stała, rozsiadła się na podłodze. Materiał rozlał się obok Iris, poklepała miejsce obok siebie, sugerując Daharisowi, aby do niej dolaczyl na ziemi.
- Usiądź. Na minutę - poprosiła. - To taki... Mój mały rytuał. Kiedy z początku zjadał mnie stres przed wystąpieniami publicznymi, przed wyjściem zatrzymywałam się w tym pędzie na dosłownie minute i zbierałam myśli, skupiałam się na niczym innym, niż na własnym oddechu. Z czasem przestałam tego potrzebować, ale o nawyku nie zapominam. Dobrze nie zapominać, choć zmienia się dosłownie wszystko dookoła nas - wyjaśniła, przeczesując palcami opadające na oczy kosmyki.
- Możesz mi przez te minute opowiedzieć, jaki jest plan, albo po prostu posiedzmy w milczeniu - nalegała.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

20 mar 2025, o 13:53

Promienie zachodzącego słońca oplatały ich swoim złotym blaskiem, nadając głębi zielonej sukni i czerni jego garnituru. W zaledwie dwadzieścia cztery godziny ich sytuacja znów zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Zamienili szarość otulonego deszczem Korlusu na blichtr słonecznego i letniego Illium. Bandaże i rozerwane kombinezony, które zwykle nosili pod opancerzeniem, ustąpiły eleganckim i drogim materiałom. Jedyną stałą była ich dwójka i choć Fel odkryła na Ilos, a później na Korlusie i Aeris, że jest w stanie przynależeć do tego drugiego świata - walki o przetrwanie i brutalnych metod Sojuszu, tak najwyraźniej stojący naprzeciw niej mężczyzna odkrywał to samo w odwrotnej sytuacji.
Na swój sposób, stanowili dwie strony jednej monety.
Cassian parsknął pod nosem na dźwięk jej krótkiego komplementu, po którym natychmiast pojawił się jej uśmieszek. Nie wydawał się być zmieszany, czy też nieswój pozbawiony pancerza. W garniturze stał przed nią nosząc się równie naturalnie, jak bez niego. Czuła na sobie jego spojrzenie gdy ruszyła by zabrać maskę. Skiną głową, gotów skierować się do wyjścia i dopiero gdy opadła na ziemię, zamarł, wyraźnie tym zaskoczony.
- Czy rada ciagłe spóźnia się na swoje obrady? - rzucił żartobliwie, ale, z lekkim wahaniem, posłuchał jej prośby. Podszedł, zajmując miejsce naprzeciw niej. Wyprostował poła swojej marynarki gdy usiadł na ziemi - zauważyła, że wymagało to od niego odrobinę wysiłku. Bandaże być może nie były widoczne na zewnątrz, ale nadal czaiły się gdzieś pod jego białą koszulą.
Przyglądał jej się przez dłuższą chwilę - parę uderzeń serca, po których skinął głową, rozumiejąc jej prośbę.
- Przyjęcie odbędzie się w drugiej, ukończonej wieży Dantius. To posiadłość jednej wpływowej w tych okolicach asari. Z tego co wiem, kilka lat temu była dyplomatką na Cytadeli nim nie przeniosła się do Nos Astry. W mieście dorobiła się reputacji obrotnej, ale pozbawionej skrupułów. Jak zresztą prawie wszyscy tutaj - wzruszył lekko ramionami, kontynuując. - Nassana próbuje zakręcić się wokół Sojuszu, o ile już tego nie zrobiła. Wojna to dużo możliwości. Illium zawsze czerpało zyski z kontaktów z Terminusem i wątpię, żeby była w tej kwestii jedyna. Oficjalnie to będzie jej prywatna impreza.

@Iris Fel

Wróć do „Nos Astra”