Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Apartamentowiec Vespera

19 lut 2026, o 10:54

Towarzyszące jej kobiety nie miały pojęcia o wymianach wiadomości, które działy się jednocześnie na omni-kluczu Fel. Lexi zerknęła na jej urządzenie gdy uśmiech walczył o pojawienie się na powierzchni jej mimiki, jej brew uniosła się w górę lecz postanowiła nie pytać, ani nie drążyć.
Nieznany pisze:Niestety nie lubię herbaty.
Wiadomość tym razem przyszła z lekkim opóźnieniem, jakby droga, w trakcie trwania której mężczyzna pisał wiadomości, właśnie się kończyła wymagając od niego jakichś działań.
Nieznany pisze:Znikam. Pamiętaj o tym, co mówiłem.
Bądź grzeczna zostało niewypowiedziane po raz drugi, ale wystarczyło, by przesunęła okienka wiadomości odczytując poprzednie by znów na nie natrafić. Po tej wiadomości jej omni-klucz zamilkł, a mężczyzna nie odezwał się ponownie.
Twarz Yasmin zdradzała ogromne napięcie. Kobieta wydawała się dość łatwa do sprowokowania, nie była to więc nowa mina w jej repertuarze, lecz Fel wiedziała, że tym razem miała dobry powód. Na słowa blondynki parsknęła pozbawionym wesołości śmiechem i uniosła dłoń do głowy, odgarniając pasemka ciemnych włosów, które wymknęły się z jej niedbale związanego koka.
- Jeśli puścimy cię wolno uznając, że sama o siebie zadbasz, narażę nas wszystkich na coś jeszcze gorszego niż inni z Sojuszu - prychnęła cicho, a Lexi w tle wreszcie przestała się wiercić.
- Cassian nas wtedy zabije - przytaknęła, bawiąc się sprzączką od paska, który wcześniej wyciągnęła spod siebie. Zmarszczyła brwi, przyglądając się przedmiotowi z nagłym zainteresowaniem. - To chyba nie jest damski pasek...?
Niezainteresowana jej odkryciami Yasmin pokręciła głową, nie podchwytując tematu. Być może doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co się wydarzyło poprzedniej nocy, a może podejrzewała, ale nie chciała znać żadnych szczegółów.
- To tylko kilka godzin, ale będziesz musiała udać się do bezpiecznego miejsca. Przydzielę ci cały oddział ochroniarzy - kontynuowała, wpatrując się intensywnie w Fel. - Gdy tylko Cassian wyjdzie, zagrożenie minie. Ale pod jego nieobecność na pewno każdy przynajmniej spróbuje cię złapać. A na to nie możemy pozwolić. Radna czy nie, wciąż jesteś dla nich wartościowa.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

19 lut 2026, o 12:09

Uniosła subtelnie brew, odczytując treść kolejnej wiadomości. Starała się trzymać swoją wyobraźnie na wodzy, nie ulegać podszeptom tego, co mogło się tu i teraz dziać z Cassianem. Ostatecznie, był częścią SST. I choć ta cała zbieranina okazywała się być o wiele bardziej skomplikowanym tworem, niż początkowo zakładała Rada Cytadeli, starała się uspokoić coraz to głośniejsze w jej głowie niepokoje racjonalnym stwierdzeniem, że badż co bądź jest wśród swoich. A zawarta z nimi umowa chroni go przed szeregiem konsekwencji oraz przykrych wypadków.
Zdecydowanie powinna martwić się o siebie, jednakże - jak zwykle - łatwiej było skupić się na kimś innym, niż na samej sobie.

Będę czekać.


Zamaskowała drżenie palców towarzyszące ostatnim, nadanym znakom i opuściła rękę, opierając obie swe dłonie na kolanach. Czuła pod opuszkami palców miękki materiał trekkingowej kurtki pachnącej jeszcze górskim, ostrym powietrzem i resztkami wolności.
Przeskoczyła spojrzeniem od Yasmin do Lexi. Najmniejszy mięsień nie drgnął na jej twarzy, choć różowowłosa prawie że wymachiwała przed jej twarzą paskiem Daharisa.
- Prawdopodobnie - przyznała, ucinając temat, zanim Lexi zaczęłaby drążyć i sięgać po inne, porzucone części garderoby swojego dowódcy.
- Jesteś pewna, że to najlepsze rozwiązanie? - zwróciła się do Yasmin, lekko przekrzywiając twarz ku jej profilowi.
- Cassian... Powiedział mi, abym ufała tylko Tobie. Nie chce zostać źle zrozumiana, ale... Czy osoby, które wyznaczyłabyś do mojej ochrony, są bezwzględnie lojalnie Twoim i Daharisa rozkazom? Sojusz nie zdoła przekupić ich, albo zagrozić na tyle przekonywająco, aby przestali mieć skrupuły? - wbiła spojrzenie w Yasmin, oczekując, że kobieta zaprzeczy i stwierdzi, że każdy z tych żołnierzy wykona rozkazy bezwzględnie na wszystko. Nie znała ich. Sama nie mogła mieć takiej pewności, a skoro miała spędzić z nimi co najmniej kilkadziesiąt najbliższych godzin, nie zgodzi się bez stu procentowej pewności.
- Mam pewien pomysł, ale najpierw powiedzcie mi proszę jaki Sojusz ma stosunek do Cerberusa?

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

20 lut 2026, o 12:33

Wnioski docierały do Lexi w bardzo spowolnionym tempie - gdy jednak dotarły, zrobiły to z impetem godnym wystrzału broni. W jednej chwili bawiła się sprzączką paska, dostrzegając nieprawidłowość w jego budowie jeśli miałby należeć do Fel. W drugiej, wodziła wzrokiem po sylwetce blondynki, zapewne zastanawiając się, czy w ogóle odkąd się poznały choć raz nosiła jakikolwiek pasek.
W trzeciej podskoczyła w miejscu, odrzucając od siebie trzymany pasek gdy dotarło do niej, do kogo należał. Purpurowa barwa wpełzła na jej policzki gdy odchrząknęła, ignorując stukot przedmiotu uderzającego o podłogę. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, założyła nogę na nogę i poprawiła się w miejscu, jakby to, co przed chwilą się stało, było wyłącznie iluzją w oczach pozostałych, a Lexi tak naprawdę cały czas tak siedziała.
- Lexi - syknęła Yasmin, gdy wreszcie łomot z tyłu zwrócił jej uwagę. Gdy odwróciła głowę z powrotem do Fel, westchnęła ciężko. - A widzisz lepsze?
Jej pytanie nie brzmiało na takie, na które spodziewała się odpowiedzi. Mimo tego, zostało podłapane przez różowowłosą, która skorzystała z okazji na zmianę tematu i włączenie się do konwersacji w sposób inny, niż zrobiła to przed chwilą.
- A nie możemy po prostu wejść na pokład Mirage i odlecieć? - zapytała trzeźwo, prostując się, by zrekompensować sobie odcień swoich policzków, który teraz wpasowywał się idealnie w barwę jej włosów.
Yasmin pokręciła głową tak szybko, że musiała wcześniej również to rozważać.
- Doki to pierwsze miejsce, które obsadziłabym na ich miejscu. Nie dostaniemy się na statek bez krwawej jatki po drodze - odrzuciła jedynie, wzbudzając w Lexi zamyślenie.
Podejrzliwość błysnęła w ciemnym spojrzeniu brunetki na dźwięk niecodziennego pytania zadanego jej przez Iris.
- Sojusz to wielokulturowa społeczność. Z tego co pamiętam, Cerberus nie uznaje za bardzo różnorodności - zauważyła ostrożnie, choć jej brwi zmarszczyły sie w widoczny sposób. - Dlaczego?

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

20 lut 2026, o 17:31

Obserwowała Lexi kątem oka z nutą rozbawienia skrytą za powagą jej spojrzenia, a także całej sytuacji. W chwili, w której zmuszone były decydować, jaki wykonać kolejny krok na naprawdę grząskim gruncie, popis różowowłosej, a także jej nieskrywana ciekawość, dawały namiastkę normalności, w której to zdążyła zasmakować i nie chciała już się z nią rozstawać. Być może powinna uprzedzić Lexi, że ciekawość faktycznie bywała pierwszym stopniem do piekła, a pewnych rzeczy lepiej nie widzieć, nie próbować sobie wyobrażać, uznała jednak, że inżynier do pewnych wniosków doszła sama.
Czy błędnych, czy wyolbrzymionych, Fel postanowiła nie dociekać, podobnie jak swoją postawą nie wskazywać na pewne podejrzenia jako te bardziej, albo raczej mniej prawdopodobne. Istniało przecież setki wytłumaczeń, skąd w jej apartamencie znalazł się pasek Daharisa. Przyparta do ściany, wyrecytowałaby na wstępie co najmniej dziesięć.
Uniosła brew, rejestrując, że Yasmin celowo - bądź nie - nie odpowiedziała na jej pytanie o lojalność innych żołnierzy podlegających pod rozkazy jej, a także Cassiana. Być może winna była Lexi, która z gracją słonia w składzie porcelany odwróciła uwagę żołnierz, lecz podejrzliwość Fel kazała odnotować ten fakt i uznać, że brak odpowiedzi w tym konkretnym przypadku był tak naprawdę odpowiedzią samą w sobie, a ludzie, których chciała wyznaczyć Yasmin do jej ochrony, nie mogli uchodzić za stu procentowo pewnych.
- Żadnych krwawych jatek - pozwoliła sobie wtrącić, jednocześnie zaznaczając, że przez cały ten czas była obecna w pomieszczeniu i nawet, jak się nie odzywała, słuchała uważnie, wyłapując więcej, niż sens dobranych przez kobiety słów. Wygładziła dłonią materiał kurtki, nieco przeciągając w czasie swoje wyjaśnienia, jakby do końca nie była pewna, czy kredyt zaufania do obu z nich udźwignie jeszcze nieco informacji.
- Jeden z tutejszych biznesmenów jest mi winny przysługę. Pracuje dla Cerberusa, dlatego nasza znajomość urwała się dość szybko, ale... Moje Widmo uratowało mu życie podczas bankietu otwarcia Empyrusa i tym samym złożył obietnicę, że wywiąże się z tego długu jeżeli tylko zwrócę się do niego z prośbą. Nie wiem, czy Sojusz szukałby mnie w ekskluzywnym burdelu, bądź kasynie, mogę więc wykorzystać przysługę, abyśmy dostali prywatną salę w jakimś rozrywkowym miejscu i tam zaczekali na Cassiana - przedstawiwszy swoją propozycję, po czym spojrzała na obie kobiety wyczekująco. Nie była, tak jak one, żołnierzem czynnie uczestniczącym w walkach, miała jednak polityczne doświadczenie i potrafiła planować ruchy na szachownicy, o ile tylko miała ogląd na sytuacje, w której nie chciała zostać zapędzona w róg, bądź zmuszona do mata.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

24 lut 2026, o 14:36

Propozycja Iris przeszyła ciszę panującą w pomieszczeniu, na dobre kilka sekund ją podtrzymując. Wyraz zaskoczenie odmalował się zarówno na twarzy Yasmin, jak i na siedzącej na fotelu Lexi. Ze wszystkich rzeczy, o jakie mogły posądzać Fel, najwyraźniej ta była ostatnia na liście. Brunetka nie była w stanie odpowiednio szybko zareagować z dezaprobatą, musiała zatrzymać się na chwilę i mocno to sobie przemyśleć.
- Jeśli ten znajomy będzie korzystał ze środków Cerberusa, jaka jest szansa, że nie zostaniesz zgarnięta przez nich? - westchnęła wreszcie, zastanawiając się nad logistyką. - Nie jesteś już radną, ale znasz ich wszystkie sekrety. Pozbawienie cię rangi nie uczyniło z ciebie przeciętnego obywatela.
Lexi kontemplowała coś intensywnie, zapominając na moment o leżącym na ziemi pasku, który był zdecydowanie męski. Jej nogi machały lekko w powietrzu, podczas gdy wzrok pozostał zamyślony.
- Czy rada wie, że zadajesz się z Cerberusem? - zagadnęła, nagle robiąc minę z rodzaju tych, które pojawiały się gdy ktoś wpadł na coś skandalicznego. Rozdziawiła usta w szoku. - Czy Cassian o tym wie?
Yasmin machnęła ręką, uciszając różowowłosą i tym samym czyniąc odpowiedź Fel opcjonalną. Wyraźnie skupiała się na zaletach i potencjalnym wykorzystaniu tego faktu niż na zagwozdkach moralnych.
- To może się udać. Aailiyah zna nas, zna nasze metody i możliwości. Trudniej nam będzie schować się przed Sojuszem bez wykorzystania zewnętrznych aktywów, a nie wiemy, o których z nich mają pojęcie - przytaknęła wreszcie. - Zróbmy tak, jak mówisz.
Lexi sięgnęła do kieszeni swoich spodni, wydobywając ze środka pomięte opakowanie z lizakiem.
- Poznam kogoś z Cerberusa? - zagadnęła, kompletnie niezrażona irytacją, którą wzbudzała swoimi wtrąceniami u Yasmin.
- Jak szybko jesteś w stanie to zorganizować? - spytała brunetka, zerkając na swój omni-klucz by sprawdzić wiadomości. - Dojechali do kliniki - dodała, pośpieszając przy tym Fel.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

24 lut 2026, o 15:48

Wytrzymała zaskoczone, a także oceniające spojrzenia z chłodnym zdystansowaniem. Nie utrzymałaby się tak długo na swojej pozycji nie mając kilku asów w rękawie. Pole walki nie zawsze było usłane łuskami i krwią. Czasem miało marmurowe posadzki, kryształowe żyrandole i uśmiechy ostrzejsze niż omni-ostrza. Polityka nauczyła ją czytać ludzi szybciej, niż oni orientowali się, że zostali prześwietleni. Nauczyła ją ustępować o pół kroku po to, by przeciwnik zrobił dwa. Nauczyła ją też milczeć tak długo, aż druga strona sama zaczynała zdradzać zbyt wiele. Miała swoje atuty - cierpliwość, pamięć do szczegółów, umiejętność budowania zobowiązań, które procentowały po latach - ... i jeśli Sojusz uważał ją za słaby punkt, to popełniał klasyczny błąd. Mylił brak munduru z brakiem broni.
- Przysługa, o której wspomniałam, nie ma nic wspólnego z Cerberusem ani z tym, dla kogo obecnie pracuje. Kiedyś uratowałam mu życie. To był… Polityczny incydent, który mógł zakończyć jego karierę, a nawet skończyć się czymś znacznie gorszym. Zainterweniowałam. Teraz mam okazję pozwolić mu spłacić dług. To relacja osobista. Nie operacyjna. Aby nam pomóc, może skorzystać ze swojego zaplecza, nie angażując w to Cerberusa. Powinien mieć na tyle oleju w głowie, aby nawet nie próbować.
Na moment zawiesiła spojrzenie na Yasmin, upewniając się, że ta rozumie subtelną różnicę.
- Jeśli jednak uważasz, że wciąganie go w to zwiększa ryzyko, możemy załatwić sprawę inaczej o ile dysponujesz dojściami. Prywatna loża w burdelu, klubie dla członków zamkniętych stowarzyszeń, cokolwiek z zapleczem, które gwarantuje dyskrecję i kontrolę dostępu. Miejsce, gdzie monitoring jest wybiórczy, a ochrona lojalna wobec kredytów, nie ideologii.
Wyliczała, po raz kolejny udowadniając, że faktycznie nie myślała tu i teraz sztampowo. Zamiast uciekać na łeb na szyję z planety, szukać kryjówki w apartamentowcach, czy hotelach, zamierzała wyjść na widok. Chować się tam, gdzie było najciemniej, czyli pod latarnią.
- Aailiyah jest ostrożna, ale też próżna. Odpowiednio dobrane otoczenie może być skuteczniejsze niż półoficjalne kanały.
Podniosła się z miejsca, domyślając, że nie zostało im zbyt wiele czasu. W połowie kroku obróciła się ku Lexi, którą dotąd ignorowała nie chcąc brnąć w czcze domysły.
- To, że znam kogoś z Cerberusam, nie oznacza, że utrzymuję z nimi kontakty, bądź się z nimi zadaje. Obiecuje, że zaspokoję Twoją ciekawość, jak już znajdziemy się na miejscu.
Obejrzała się na Yasmin, szukając w jej spojrzeniu decyzji, a kiedy takową dostrzegła, uruchomiła omni-klucz, wpisując numer, który zapadł jej w pamięć. Przysługa miała być nigdy nie spełnioną obietnica, a jednak, niespełna dwa lata po wydarzeniach na Emphyriusie, zmuszona była sięgnąć po tę kartę przetargową, chcąc wyszarpnąć choć odrobinę przewagi na obcym terytorium o zdecydowanie zbyt dużych wpływach SST.
Pamiętaj, robisz to dla Cassiana, nie dla siebie, powtarzała w duchu jak mantrę, czekając na odpowiedź po drugiej stronie.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

27 lut 2026, o 23:41

Yasmin pod wieloma względami przypominała Cassiana - pomimo jej przynależności do Sojuszu Systemów Terminusa, nie przypominała osób wyświetlanych w extranecie w ramach propagandy pokazywanej przez Radę. Nie była osobą pełną brutalności, dzikusem pragnącym nadziać jej czaszkę na pal jak ci, którzy według mediów odpowiedzialni byli za zniszczenie Mindoiru.
Poniekąd, cały Sojusz nie był taki, jak go ukazywano.
Fel poznała go od środka na tyle, by wiedzieć, że rzeczywistość była znacznie bardziej przyziemna. Sojusz nie był hordą plemienną, atakującą cywilizowaną społeczność po drugiej stronie Galaktyki z pomocą swoich prymitywnych metod i impulsywnego charakteru. W porównaniu do Przymierza czy Rady był znacznie luźniej sformowany i pozbawiony zbędnej etykiety, ale wciąż był tylko tym - rządem. Pełnym ludzi, którzy dążyli do celu bez emocji, metodycznie i opierając się na taktyce.
Rzeczowe argumenty Fel trafiały do kobiety łatwiej, niż trafiłyby w przypadku Daharisa. Po ostatnich dwudziestu czterech godzinach mogła mieć nie tylko podejrzenie, ale i pewność, że tendencja do sprzeczania się mężczyzny nie była wadami, które dostrzegał w jej planach, ale zwykłą obawą o jej dobrobyt. Yasmin również miała na celu zapewnienie jej przetrwania, ale mogła podejść do tego zadania bez żadnych uczuć utrudniających decyzję.
- W porządku - odpowiedziała wreszcie, a Fel widziała zachodzące w jej głowie procesy myślowe. Nie ustały gdy podniosła omni-klucz by napisać wiadomość - tekst poleciał w eter, z początku nie uzyskując odpowiedzi.
Lexi zatrzęsła się w miejscu, po czym wyprostowała jak struna. Wyglądała, jakby walczyła, by nie wyjść z siebie i stanąć obok, a jej oczy rozszerzyły się gwałtownie.
- Idziemy do burdelu? - spytała z nutką dobrze znanej Iris ekscytacji osoby, która przez długi czas przebywała w zamknięciu statku kosmicznego i każde, szalone odstępstwo od znanej jej rutyny wydawało jej się na wagę złota.
Zobaczę, co da się zrobić.
Nieoczekiwanie, Yasmin odchrząknęła lekko. Wyglądała na zmieszaną.
- Odnośnie tego... - zaczęła, przestępując z nogi na nogę. Ten sam wyraz strapienia wpełznął na jej mimikę, sugerując blondynce, że nie tylko plan utrzymania jej przy życiu ciążył jej na sumieniu, ale coś jeszcze. - Cassian oddelegował mnie, żebym cię pilnowała.
Nieoczekiwana miękkość pojawiła się w jej rysach - miękkość osoby, która właśnie zamierzała o coś poprosić.
- Musisz zrozumieć - powiedziała cicho, podejrzewając, że Iris może wiedzieć, o co pragnęła ją poprosić, lecz nie wiedząc jak się za to zabrać. - Straciliśmy go na tak wiele czasu. Ufam swoim ludziom, ale nie ufam tej suce.
Nie wypowiedziała reszty na głos, ale Fel dostrzegła to w jej twarzy, usłyszała w słowach - Yasmin pragnęła złamać jego rozkaz, udać się do kliniki i upewnić, że Hybris dopełni umowy.
Wiedziała też, że Cassian nigdy by jej na to nie pozwolił.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

28 lut 2026, o 00:24

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Różnice między Radą i Przymierzem Systemów a Sojuszem Systemu Terminusa nie były do końca czarno-białe, choć obie dokładnie tak próbowały je malować. Rada tonęła w ceremoniale, w warstwach dyplomacji, słowach wygładzonych do tego stopnia, że traciły ostrość. Przymierze było bardziej bezpośrednie, ale wciąż ubrane w regulaminy i łańcuch dowodzenia, które dawały iluzję przejrzystości. Tymczasem Sojusz wydawał się jej surowy, mniej przywiązany do formy, bardziej pragmatyczny. Nie udawał, że działa z pobudek moralnych; działał, bo coś się opłacało albo było konieczne. Od środka nie przypominał barbarzyńskiej hordy z propagandowych transmisji po Mindoirze. Był rządem jak każdy inny - z ambicjami, frakcjami, kalkulacją. Ta świadomość bolała; być może nigdy już nie będzie jej dane stanąć znów przed Radą i powiedzieć im, że ich obraz jest uproszczeniem. Że potwory, które widzą w transmisjach, mają twarze ludzi, a prawda jest bardziej niewygodna niż chcieliby ją do siebie dopuścić.
A może…
A może to ona już zbyt długo patrzyła z tej strony barykady. Może przesiąkła SST bardziej, niż chciała przyznać i utraciła obiektywność, którą kiedyś uważała za swoją największą cnotę?
Zamrugała, skupiając wzrok na swoim omni-kluczu. Wysłanie wiadomości do starego znajomego zostawiło w niej ambiwalentny ślad. Satysfakcję z uruchomienia starego zobowiązania mieszała z niechęcią do wciągania w to wszystko kogokolwiek spoza tej układanki. Minęły niespełna dwa lata od wydarzeń na Empyriusie; dwa lata, które w kalendarzu wyglądały niepozornie, a w jej pamięci rozciągały się jak dekada. Tamta Iris wydawała się młodsza, przekonana, że kontroluje kierunek wydarzeń. Ta obecna wiedziała już, jak łatwo grunt usuwa się spod nóg.
- Skoro już idziemy do burdelu, może chcesz wybrać coś odpowiedniego?
Obejrzała się na Lexi i wskazała dłonią na sukienki zgromadzone w apartamencie na wczorajszą galę. Tkaniny wciąż wisiały w szafie, jak relikt innego planu.
- Sugeruje coś mniej oficjalnego, ale wystarczająco efektownego, by odwracało uwagę.
Słysząc ciche chrząknięcie, odwróciła się do Yasmin. Przyglądała się jej dłużej, niż wymagała tego sytuacja, analizując napięcie, sposób, w jaki przestępowała z nogi na nogę, krótkie zawahanie przed kolejnym zdaniem. To nie była tylko kwestia taktyki. To było coś osobistego. Prośba, która grzęzła w gardle. Dostrzegła w jej oczach tę samą lojalność, którą widziała u Cassiana; i tę samą skłonność do złamania rozkazu, jeśli w grę wchodziło bezpieczeństwo kogoś dla niego ważnego.
Zrozumiała, zanim w ogóle wybrzmiały słowa. Milczała tylko przez chwilę. Pojedyncze uderzenia serca. Pochyliła się minimalnie, tak by tylko Yasmin mogła ją usłyszeć.
- Nie chciałabym po raz drugi go stracić - wymamrotała. Naprawdę rozumiała i nie zamierzała ją zatrzymywać. Wręcz przeciwnie. Gotowa była zarzekać się, że to ona odesłała kobietę pod byle pretekstem, albo umknęła jej, upierając się, że zrobi to po swojemu. Pod wpływem chwili, emocji, które refleksem odbijały się w ich spojrzeniu, dotknęła ramienia Yasmin, aby życzyć jej powodzenia w tym, co zamierzała zrobić. Tak szybko, jak jej dłoń musnęła ręki ciemnowłosej, chwyciła omni-klucz Brezneva, przekazując go nie kobiecie, tylko Lexi.
- Jeszcze jedno. Jesteś w stanie wyciągnąć z niego dane bez ingerencji w system i bez pozostawiania śladu? Zależy mi na czymś istotnym dla mnie, ale bezpiecznym dla Was - sprecyzowała, bębniąc palcem o urządzenie.
- Potrzebuję zabezpieczenia na wypadek, gdyby sprawy podczas tego wieczora przybrały bardzo niekorzystny obrót.
Nie powiedziała tego wprost, ale prowadzący interesy na Nos Astrze biznesmen nie był jedynym asem w jej rękawie. Były przysługi, do których naprawde wolałaby się nie odnosić, ale skoro Daharis i Yasmin zaryzykowali dla niej tak wiele, absolutnie nie zamierzała pozostać im dłużna.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

28 lut 2026, o 00:57

Napięcie widoczne na twarzy Yasmin zdradzało, że doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji. Cassian nie należał do ludzi szczególnie elastycznych - przynajmniej nie w kwestiach dowodzenia, do których podchodził w sposób sugerujący pozostałe w nim nawyki i musztrę z Przymierza. Jako dowódca pokazywał zupełnie inne oblicze niż na co dzień, gdy los dawał im możliwość spędzania czasu w normalny sposób.
W tym wypadku było jednak na odwrót.
Z perspektywy służby to dowódca miał największe znaczenie. Fel nie była już taką kartą przetargową, jak niegdyś - teraz stała się trofeum, na którego zdobyciu zależało wielu, lecz równie spora ilość członków Sojuszu marzyła o dogodnej sposobności takiej jak ta by pozbyć się zbuntowanej jednostki raz na zawsze. Z logicznego punktu widzenia, to, co proponowała Yasmin, było znacznie sensowniejsze - upewnić się, że dowódca przetrwa, nie ryzykować jego życiem nadmiernie dla jednostki.
Daharis mógłby zgodzić się z tym rozumowaniem jako kapitan, lecz Iris wiedziała, że nie zgodzi się z nim jako osoba, z którą spędziła dzisiaj czas.
- Przydzielę ci najlepszych ludzi, którzy nam zostali - przytaknęła, z widoczną ulgą malującą się w oczach - najwyraźniej nie spodziewała się, że Iris się z nią zgodzi. Dostrzegła jednak zrozumienie w tonie głosu blondynki jeszcze zanim dotarło ono do niej w jej słowach. - I Lexi. Lexi zadba o to, żeby nic się nie stało.
- - Lexi na pewno spróbuje - odrzuciła ją dziewczyna, krzyżując ręce na klatce piersiowej. - Ale Cassian to was obie ukatrupi. Jeśli sam przeżyje, oczywiście.
Omni-klucz Iris odezwał się odpowiedzią.
Ilu ludzi, jaki czas? I za ile będziesz gotowa? Potrzebujesz transportu?

- Ja mogę iść tak - dodała Lexi, wracając do propozycji Fel po zerknięciu na jej garderobę. - Chyba wystarczy? To w końcu burdel będzie, no nie? Tam nie będzie zbyt czysto.
Yasmin krytycznie zerknęła na jej ubiór - szeroką, szarą bluzę i zwykłe, dresowe spodnie wtapiałyby Lexi w ulicę Omegi, ale niekoniecznie w miejsce pokroju agenta Cerberusa, do którego napisała Iris. Nie skomentowała tego jednak, zostawiając ten problem Iris.
- To nie jest takie proste, bo jest zablokowany - westchnęła dziewczyna, podchodząc i sięgając ręką by Iris wręczyła jej omni-klucz. - Mogę zobaczyć.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

28 lut 2026, o 10:42

Nie była niczyim trofeum. Nie przedzierała się przez galaktykę, nie paliła za sobą mostów i nie zrywała politycznych więzi tylko po to, by stać się nagrodą w cudzej grze. Jeśli ktokolwiek - Sojusz, Aaliyah, Breznev czy inna hydra - postrzegał ją jako symbol do zdobycia albo usunięcia, mylił się. Nie była przedmiotem sporu. Była stroną.
Rozluźniła zaciskające się mimowolnie dłonie w pięść, skupiając swoje spojrzenie na Yasmin. Jej logika nie była pozbawiona sensu. Z perspektywy struktury dowodzenia Cassian był zasobem o znacznie większej wartości operacyjnej. Spinał cała tą niepokorną maszynerię w jedną, skuteczną całość. Ona z kolei stanowiła zmienną. Czynnik ryzyka. I choć nienawidziła takiego rachunku, potrafiła go zrozumieć.
Tyle że rozum to jedno.
Cassian był gotów na naprawdę wiele, by zapewnić jej bezpieczeństwo. Dostrzegała to w jego decyzjach, a także w tym, jak ustawiał się zawsze pół kroku bliżej zagrożenia niż ona. Nie zamierza pozostać mu już dłużej dłużna. Uczucia nie były najlepszym doradcą, a jednak tym razem nie zamierzała się cofnąć. Jeśli rachunek miał być brutalny, to zmuszona będzie go przyjąć. Zrobi wszystko, by to Daharis przede wszystkim przeżył. Nawet jeśli bilans okaże się dla niej niekorzystny.
Między tymi myślami przemknęła świadomość tak wyraźna, że aż ją zaskoczyła; już dawno niczego nie była tak pewna.
- Zrób wszystko, co musisz, bylebyście do nas wrócili.
Ulga w oczach brunetki była zauważalna, ale przyjęła ją bez komentarza. Na słowa Lexi uniosła lekko brew, w duchu prosząc, aby inżynier się myliła.
-Na pewno przeżyje i będzie miał powód, by się gniewać. To ryzyko, które biorę na siebie - dodała tonem nie znoszącym sprzeciwu. Wiedziała, że jako dowódca Cassian nigdy by się na to nie zgodził. Ale jako mężczyzna, który dzisiejszego ranka podał jej kawę w zmiętej koszuli, powinien ją zrozumieć. Nie była egoistką. Jego gotowość do poświęcenia splatała się z jej decyzjami.
Omni-klucz zabrzęczał w jej dłoni. Zerknęła na wyświetlacz, nie pozwalając, by twarz zdradziła jakiekolwiek napięcie. Odpisała, podając liczbę osób, którą podyktowała jej Yasmin oraz punkt odbioru również wybrany przez kobietę. Po chwili wahania dodała krótkie Dziękuję..
Zamrugała, gdy słowa Lexi wyrwały ją z odmętów wspomnień. Popatrzyła na kobietę, na to, co miała na sobie, kręcąc głową.
- Możesz iść tak - przyznała spokojnie. - I będziesz wyglądać jak ktoś, kto wszedł tam przez pomyłkę albo przyszedł po tanią sensację.
Podeszła bliżej garderoby i delikatnie odsunęła jeden z pokrowców, odsłaniając ciemną, prostą sukienkę.
- To nie będzie speluna z dolnych poziomów Omegi. Prywatna loża oznacza klientów, którzy płacą za dyskrecję i pozory. Tam brud nie jest widoczny. Jest drogi.
Obejrzała się na Lexi, zapraszając inżynier bliżej siebie.
- Chciałabym, żebyś wyglądała jak ktoś, kogo nie wolno zignorować. Nie jak ktoś, kogo można wyprosić z uśmiechem. Strój to komunikat. A dzisiaj potrzebujemy, by ten komunikat brzmiał wiemy, co robimy. Poza tym, jeśli mamy odwracać uwagę, lepiej robić to świadomie.
Gestem wskazała na kilka sukienek - jedną w głębokiej czerwieni, drugą w chłodnym odcieniu granatu.
- Wybierz coś, w czym poczujesz się pewnie. Resztę dopracujemy. A co do omni-klucza... - podała jej komunikator Brezneva, czując mieszankę ulgi, ale również napięcia, gdy przekazywała jej urządzenie. - ... Nie ryzykuj, jeżeli okaże się, że nie będziesz w stanie zrobić niczego bez pozostawiania śladu.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

3 mar 2026, o 20:05

Dostrzegła ulgę w oczach Yasmin - ulgę, którą mogła zrozumieć nawet, jeśli decyzja była dla niej bardzo prosta do podjęcia. Brunetka nie znała jej tak dobrze, jak robił to Cassian. Nie mogła mieć pewności, czy przypadkiem Iris nie będzie bardziej dbać o własne przetrwanie nawet pomimo wszystkich tych rzeczy, które dokonała by pomóc mu się wydostać. Przytaknęła, w cichej formie powiedzenia dziękuję.
Wydawało się, jakby świat uparcie dążył do ich rozdzielenia, rozłączenia losów, które czystym przypadkiem splotły się w ruinach świątyni na Ilos. Fel nie była niczyim trofeum, ale wiedziała, że czyhające na nią zagrożenia były poważne - widziała to w oczach tych, którzy poprzysięgli ją chronić.
- Miejsce publiczne ma jeszcze jedną zaletę. Jego ochrona stanie po naszej stronie jeśli ktokolwiek miałby zaatakować - przyznała, od razu formując w swojej głowie plan działania. - Wyślę naszych, żeby zorganizowali sobie przebrania. Gdy będziesz miała adres, podaj mi go, a część poślę przodem żeby duża grupa nie zwracała na siebie uwagi.
Jej omni-klucz piknął, informując jakimś statusem przesłanym przez kogoś innego. Jej twarz zbledła lekko, co wyraźnie podpowiedziało Fel, że musiała otrzymać aktualizację od zespołu wysłanego razem z Cassianem, co tchnęło w nią nową dozę niecierpliwości.
- Poradzisz sobie? - spytała jeszcze, chcąc uzyskać całkowitą pewność, nim kiwnęła blondynce głową i skierowała się do wyjścia.
Pozostawiając Iris z zupełnie innego rodzaju wyzwaniem.
- Brud może być drogi? - zapytała Lexi, wpatrując się tępo we wskazywane przez kobietę sukienki. Jej lizak nerwowo poruszał się z jednego policzka na drugi, wydymając je gdy zmieniał swoje miejsce. - Ale ja wolę być ignorowana. Uwierz mi, nie ma niczego miłego w tym, jak ludzie się w ciebie wpatrują. Mi bardzo miło jest pod ścianą. Wiesz, nie na widoku.
Z ogromnym wahaniem obrzuciła spojrzeniem najpierw jedną sukienkę, a później drugą.
- Czerwień nie pasuje do różowego - jęknęła, jakby to był sensowny argument, a przynajmniej spróbowała się go chwycić. - A ty? - dodała, zabierając od niej granatową sukienkę i wchodząc głębiej do garderoby, w której zaczęła zrzucać z siebie bluzę. Omni-klucz Brezneva wylądował obok, na jednej z półek, tymczasowo odłożony na czas przebierania się. - Jak ja muszę się stroić do burdelu, to mam nadzieję, że nie będę w tym sama.
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

4 mar 2026, o 17:35

Dostrzegła ulgę w oczach Yasmin i przyjęła ją bez słowa, z tym cichym zrozumieniem, które rodzi się między ludźmi stojącymi po tej samej stronie barykady, nawet jeśli każde z nich patrzy na pole walki z innej perspektywy. Na jej delikatne skinienie odpowiedziała równie subtelnym gestem, jakby przypieczętowywały właśnie nieformalny pakt.
Odprowadziła kobietę wzrokiem do wyjścia. Sylwetka Yasmin zniknęła za drzwiami, a wraz z nią część ciężaru odpowiedzialności, a także część niepokoju. Oby zobaczyli się znowu wszyscy troje. I oby stało się to szybciej, niż wszechświat uzna za stosowne.
Może i Ilos był przypadkiem, ale Korlus już na pewno konsekwencją. To, co działo się teraz, było próbą. A ona miała już dość prób, w których nagrodą było samo przetrwanie.
Gdy drzwi się zamknęły, a w apartamencie pozostały już tylko ona i Lexi, wyprostowała się nieznacznie, jakby strząsała z ramion niewidzialny ciężar. Niepokoje miały swoje miejsce, ale nie tu i nie teraz. W tym konkretnym momencie potrzebowała jasności. Planów. Odpowiednich działań. Podeszła do garderoby, gdzie Lexi stała w pół drogi między buntem a kapitulacją, z lizakiem przesuwającym się nerwowo po wnętrzu policzka.
- Brud może być drogi. A drogi brud oznacza ludzi, którzy płacą za to, by ich nazwiska nie pojawiły się w raportach. To działa na naszą korzyść - odparła rzeczowo. Tak, jak mówi się o faktach, nie o gustach. Skinęła głową z aprobatą na wybór sukienki.
- Rozumiem, że wolisz ścianę. Dziś ściana będzie lożą. Prywatną. Z widokiem, ale bez reflektora skierowanego w twarz.
Sięgnęła po wybraną wcześniej dla siebie kreacje - ciemną, elegancką, o prostym kroju, która w świetle mieniła metalicznymi nićmi wplecionymi w subtelne, ozdobne akcenty. Wskazała Lexi drzwi do łazienki, sama z kolei przebrała się w pokoju, nie chcąc już dłużej trwonić czasu. W biegu, wyplątała kwiat ze swoich włosów i wsunęła roślinę do pustego wazonu będącego jednocześnie fikuśna rzeźbą, nałożyła delikatny makijaż, spięła włosy dłuższą kokardą i wpięła w uszy kolczyki maskujące sygnał. Wisiorek, który podarował jej Daharis, schowała pod materiałem sukienki. Spojrzała w lustro, aby upewnić się, czy widzi w nim opanowanie. Nie pozwoliła sobie szukać w swoim odbiciu niczego więcej. Strach, tęsknota, gniew; wszystko to zamknęła za starannie postawioną fasadą. Obecnie liczyła się tylko strategia.
- Zajmiemy miejsce w loży, zamówimy drinki. Będziemy rozmawiać, śmiać się, jeśli trzeba. A jeśli ktoś jednak zdecyduje się podejść uznamy, że jesteśmy bardziej zainteresowane którymś z towarzyszących nam mężczyzn - nakreśliła plan, uruchomiwszy omni-klucz, aby potwierdzić punkt odbioru.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

8 mar 2026, o 21:17

kopiowanie plików z klucza - powodzenie yasmin
A<33<B<66<C
Rzut kością 1d100:
23
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

8 mar 2026, o 21:28

Lexi z wyraźnym wahaniem przytakiwała na słowa rzucane jej przez Iris, ale Fel wyczuła, że robiła to w sposób, w który potakiwali ludzie z natury ugodowi - jakby chciała ją zadowolić, a niekoniecznie była do tego wszystkiego przekonana. Oznaczało to, że może i uda jej się doprowadzić dziewczynę na miejsce, ale gdy przyjdzie co do czego, ich ustalenia mogą okazać się mało warte.
- To będzie jak w vidach. Będziemy pod przykrywką, tak? - odpowiedziała, nagle znajdując kąt, pod którym ta cała wizja zaczynała jej się podobać. - Wiesz, dwie kobiety na tajnej misji, udające, że spędzają czas w klubie. No, w naszym wypadku to będzie burdel...
Mruknęła coś pod nosem, cofając się do garderoby po omni-klucz Brezneva, którego prawie zapomniała ze sobą z powrotem zabrać.
- Czy potrzebujemy innych nazwisk? - spytała z nieudawaną ekscytacją, tkwiąc w przejściu i odmawiając wejścia do łazienki - głównie dlatego, że bardzo wiele pomysłów przechodziło jej w tym momencie przez głowę. - Nasze przykrywki potrzebują detalu! Imiona, nazwiska, wiek... może któraś z nas będzie modelką? Zawsze chciałam być modelką, ale chyba nie mam na tyle... - urwała, wepchnięta do łazienki przez Iris, która, chcąc się przygotować, wymagała prywatności w pokoju - a Lexi ewidentnie tego nie rozumiała. Zniknęła w środku z granatową sukienką i parą butów - niewysokich, ale eleganckich obcasów, które również pasowały na jej nogi.
Przygotowania nie trwały długo. W ich trakcie, adres wpadł na skrzynkę odbiorczą Fel - wskazywał na wysoko postawiony lokal w samym centrum, oferujący usługi premium. Dziesięć minut później blondynka była gotowa, ubrana i przygotowana na wieczór tak, jakby nie spędziła pierwszej połowy tego dnia na wspinaczce w górach.
Lexi wytoczyła się z łazienki aż piętnaście minut później, ponaglana przez blondynkę. Gdy wreszcie wyszła, nie miała na twarzy ani makijażu, ani jej włosy nie były szczególnie ułożone - miała na sobie sukienkę i buty, które mogła włożyć w minutę, więc trudno było dostrzec na pierwszy rzut oka co zabrało jej tak wiele czasu.
- Mam! - krzyknęła zachwycona, wychodząc na zewnątrz i nie dostrzegając nawet różnicy w detalach między nią a Iris. - Valentina Esposito, dwudziestoośmioletnia modelka alternatywna pracująca dla znanych marek na Sur'Kesh.
Rozłożyła lekko ręce i dopiero gdy w jej dłoni błysnął omni-klucz, odbijając światło słońca wpadające do środka, Lexi drgnęła.
- A, udało mi się też skopiować omni-klucz Brezneva. W całości - dodała, jakby od niechcenia, choć w jej głosie i wyrazie twarzy widać było dumę. - Pomyślałam, że możemy użyć tego jako przynęty na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. Sekrety tamtego buraka na pewno też są coś warte.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

9 mar 2026, o 19:29

Wdech. Podniosła oczy, skupiając się na sylwetce na równej tafli. Patrzyła w lustro, próbując upewnić się, że odbicie naprawdę należy do niej. Elegancka sukienka, starannie ułożone włosy, usta ułożone w pozbawionym wesołości półuśmiechu; wszystko było na swoim miejscu. A jednak obraz, który widziała, miał w sobie znajomy fałsz. Kolejną maskę.
Jeszcze niedawno przygotowywała się do wystąpienia przed Radą i całym Prezydium. Tamta maska była maską dyplomatki, kogoś, kto mówi prawdę w sposób na tyle wygładzony, by nikt nie poczuł się nią uderzony. Ta była inna. Zamiast wyjść do Sali Posiedzień, wkroczy do burdelu, by uniknąć ludzi, którzy najchętniej zamknęliby ją w celi i łamali, aż uzyskają odpowiedź na dosłownie każde pytanie. Paradoks galaktycznej polityki.
Jej spojrzenie na moment zmiękło, gdy w myślach pojawiła się twarz Cassiana. Dla niego. Robiła to dla niego. Powtórzyła to w myślach jeszcze raz, jak mantrę. I po raz trzeci, zanim pozwoliła sobie odsunąć emocje na bok. Sentymenty musiała zostawić w tym apartamencie. Na miejscu, zmuszona będzie działać instynktownie, aby zapewnić sobie, Lexi i innym przeżycie tego długiego wieczoru.
Gdy drzwi łazienki otworzyły się w końcu i Lexi wytoczyła się z niej na zewnątrz, zdążyła już odzyskać ten spokój, który zwykle towarzyszył jej przed ważnymi spotkaniami. Entuzjazm dziewczyny uderzył w nią jak nagły powiew świeżego powietrza. Uniosła lekko brew, słuchając jak inżynier z triumfem opowiada o swojej nowej tożsamość.
- Valentina Esposito. Modelka alternatywna z Sur’Kesh - powtórzyła powoli, smakując nazwisko.
- Brzmi przekonująco.
Jeszcze większe wrażenie zrobiło na niej jednak to, co Lexi dodała chwilę później. Zerknęła na cenny omni-klucz w jej dłoni, a potem na dziewczynę, w której twarzy malowała się nieskrywana duma.
- Skopiowałaś go w całości? - dopytywała z autentycznym uznaniem. Przez moment przyglądała się Lexi uważniej, jakby widziała ją w nowym świetle. To nie był ruch kogoś, kto ślepo trzyma się regulaminów, tylko kogoś, kto myśli kilka kroków naprzód i improwizuje, gdy sytuacja tego wymaga. Zupełnie jak ona. W innym świecie naprawdę mogłyby zostać dobrymi przyjaciółkami. Myśl, że mimo wszystko musiała trzymać się od różowowłosej na dystans zakuła ją, ale nie dała tego po sobie poznać. Zbliżenie się do Cassiana skomplikowało wystarczająco sprawę, podobnie jak cichy sojusz z Yasmin, którą wbrew pozorom nie zostawiłaby na lodzie.
- Ale... jak? Wiesz co, nie ważne. Opowiesz mi o tym w drodze. To cholernie mądry i dobry pomysł. Omni-klucz mamy zabrać ze sobą? Zmieścisz go do kopertówki? - machnęła ręką w stronę szafki, na której leżało kilka torebek, których nie dopasowała do wczorajszej kreacji na galę.
- Skoro tak dbamy o detale… Celene Virel. Trzydzieści jeden lat. Aktorka holo-dramatów produkowanych na Ilium i Thessii. Aktualnie między kontraktami - kącik jej ust drgnął lekko. Powiedziała to tak naturalnie, jakby powtarzała coś, co mówiła setki razy. - I najwyraźniej spędzająca dzisiejszy wieczór w towarzystwie starej, dobrej znajomej. Chodź, Valentino. Czas, żeby Celene Virel i Valentina Esposito pojawiły się w mieście.
Raz jeszcze objęła spojrzeniem apartament. Mogła tu już więcej nie wrócić, nie zostawiała w nim jednak niczego, co potrzebowałaby mieć przy sobie. Nieśmiertelnik Cassiana, podobnie jak ostatnie dwie dawki leku z Instytutu na Księżycu znajdował się na dnie jej torebki. Podarowany przez Cassiana wisiorek trzymała blisko serca. Reszta... Odcięła się od napływających myśli, kierując do wyjścia z pokoju.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Apartamentowiec Vespera

17 mar 2026, o 15:06

Reakcja kobiety zdawała się wskazywać, że to wymyślenie odpowiedniej przykrywki zajęło jej więcej czasu niż włamanie się do dobrze zabezpieczonego omni-klucza Brezneva. Mimo wszystko, z wyrazem zadowolenia na twarzy wskazała na małe urządzonko, które wyglądało dokładnie tak samo, jak wcześniej, nie nosząc widocznych śladów jej ingerencji. Stanowiło pewne odwrócenie uwagi na wypadek, gdyby tego potrzebowały.
- Każdy, brudny sekrecik Brezneva jest już w naszym posiadaniu - odparła beztrosko i, gdy uderzyła ją myśl o tym, jak bardzo mogły być brudne, na jej twarz wpełznął wyraz obrzydzenia. - Nie wiem jak ty, ale ja chyba nie chcę tego nawet sprawdzać. Chociaż nie powiem, żeby mnie nie kusiło.
Omni-klucz bez problemu mieścił się w małej torebce, nawet, jeśli miała wyłącznie ozdobną funkcję. Urządzenie zwykle zapięte wokół nadgarstka po złożeniu miało wielkość staromodnej monety.
- Ten palant na pewno go szuka. Jeśli będziemy potrzebowały odwrócenia uwagi, wystarczy go włączyć. Powinien zacząć nadawać lokalizację - potwierdziła, pokazując Fel jak to się robi. - Wezmę go, na wszelki wypadek. Ale jakbyś wolała sama go nosić to daj znać.
Przykrywka wybrana przez Fel naznaczyła twarz różowowłosej szerokim uśmiechem. Najwyraźniej do samego końca nie była pewna, czy jej personalia są odpowiednie, widząc jednak zaangażowanie po stronie Iris, natychmiast poczuła się lepiej z całym ich planem pójścia do drogiego burdelu.
- Celene, kopę lat! - zaśmiała się, chwytając kobietę pod ramię gdy skierowały się do wyjścia. - Trochę dziwne miejsce na spotkanie, nie uważasz? - trajkotała w drodze do windy, jeszcze nie czując na sobie stresu działania pod przykrywką.
Nie czuła go aż do chwili, w której wyszły na lądowisko w towarzystwie dwójki wyznaczonych przez Yasmin ochroniarzy. Jednego z nich rozpoznała od razu - Barnes z rozbawieniem przyglądał się ich dwójce gdy wchodziły do środka. Na sobie miał znów ten garnitur, w którym wyszedł wraz z nimi na galę. Fel mogłaby przysiąc, że jego ukradkowe spojrzenia skręcały w stronę Lexi zdecydowanie częściej, niż powinny.

Wróć do „Nos Astra”