W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

24 lut 2025, o 10:36

Obrazek
Ostatnio zmieniony 2 mar 2025, o 12:51 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

24 lut 2025, o 11:11


Kompleks badawczy wyrósł z powierzchni jałowych, ciemnoszarych skał niczym martwy pomnik. Jego stalowo-ceramiczne ściany nosiły ślady starzenia i erozji, ale nie było to dzieło czasu – coś wyraźnie uszkodziło strukturę o czym poinformoały sondy skanujące otoczenie. W kilku miejscach widoczne było pęknięcia w ścianach, a jedno ze skrzydeł budynku wyglądało jakby eksplodowało od środka.
Korweta łagodnie osiadła na lądowisku w cieniu budynku. Oficer skinął głową drużynie, odprowadzając ich do wyjścia. Zeszli na twarde skały, pozbawioan tlenu atmosfera wymogła na nich użycia hełmów i masek tlenowych. Droga do środka była tylko jedna, geth ruszył przodem, jakby doskonale wiedział, którędy.
Drzwi śluzy wejściowej tkwiły otwarte, ale migające światła na panelu wskazywały, że systemy pracowały w trybie awaryjnym. Atmosfera wewnątrz powinna być stabilna – ale czy na pewno?
- Odradzam ściąganie hełmów - wtraciła Zaera, po tym, jak ostatnia osoba weszła do środka, skinęła Wayrze, aby ten zatrzasnął za nimi śluzę mechanicznie, odcinając choć jedną drogę potencjalnego ataku wrogich heretyków.
Ich kroki rozchodziły się echem. Zasilanie było niestabilne, czerwone lampy awaryjne rzucały długie cienie na ściany. Powietrze pachniało stęchlizną, jakby czujniki filtracyjne przestały działać już dawno temu.
Na ścianach widać było spalony metal i resztki osmalonych śladów po strzałach – klasyczna wymiana ognia na bliskim dystansie. Brakowało ciał, ani też śladów krwi jak odnotował w myślach Anthony.
Gdzieniegdzie zauważyli połamane, syntetyczne kończyny, jakby niektóre jednostki zostały rozerwane. Przy czymś, co kiedyś musiało być ręką getha, zatrzymał się SN.
- To nie była standardowa eliminacja. Taktyka wskazuje na próbę powstrzymania czegoś od wewnątrz. Brak jednostek organicznych. Ciała musiały zostać… usunięte - zakomunikował.
Szli dalej, zachowując maksymalną czujność. Sensory nie wykrywały ruchu w najbliższym otoczeniu, ale przeczucie nakazywało im nikomu - ani niczemu - nie ufać w tej bazie.
W jednej z bocznych sal dostrzegli złamaną szybę laboratoryjną i fragmenty zniszczonych terminali. Na jednej ze ścian ktoś wyrył ostrzeżenie plazmowym palnikiem:

„NIE DOTYKAJ KONSOLI – OMEGA-RED ZMIENIA KOD”
Litery rzucały się w oczy nawet z daleka. SN przechylił głowę, jego optyki zapuslowały delikatnym światłem.
- Omega-Red. To była część transmisji. Należy odnaleźć centralną konsolę – dane mogą potwierdzić źródło.
- Wiesz, gdzie znajduje się centralna konsola? - zapytała Zaera, opuszczając latarkę ze swojego omni-klucza.
- Struktura kompleksu jest spójna z innymi placówkami badawczymi tego typu. Centralna konsola powinna znajdować się w głównym laboratorium lub centrum dowodzenia. W oparciu o architekturę obiektu, sugerowane lokacje to poziom podziemny lub rdzeń badawczy - odpowiedział od razu SN, z ociąganiem odwracając się plecami do słów na ścianie.
Droga w dół prowadziła zarówno schodami, jak i windą. Awaryjne zasilanie prawdopodobnie powinno wystarczyć na zjazd na najniższy poziom - o ile chcieli zaryzykować.

@Skax @Anthony Whittaker @Luna Reyes @Kiru Heidr Varah @Wayra Talav

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 291
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

24 lut 2025, o 23:27

Kurwa, tak myślałem, że lecimy dalej.
- Dobrze - odpowiedział do oficera - W takim razie przejdę się zabrać te ładunki, w razie czego - rzucił do wszystkich idąc tyłem i machając kciukiem w stronę wyjścia z pomieszczenia. Odwrócił się i ruszył do zbrojowni.

Pakując ładunki miał jeszcze chwilę samotności, która siłą rzeczy poświęcona była na rozważania. Po raz kolejny myślał nad tym, jak wiele rzeczy, perspektyw i poglądów się pozmieniało od kiedy pracował w ExoGeni. Otrzymali sygnał, potencjalnie sugerujący istnienie syntetyczno-organicznej hybrydy. Jeszcze nie tak dawno pierwszy rzuciłby się, żeby to zbadać, opisać, ochronić jako rzadki i cenny artefakt, pozwalający na poszerzenie wiedzy – nawet jeśli był skonstruowany okrutnymi metodami. Obecnie jednak, po tym, co widział na innych zleceniach, po jego doświadczeniach z takimi hybrydami – Joab, Kloto - pierwszym instynktem była chęć zrzucenia atomówki tam, gdzie było źródło sygnału. Nie bez powodu zabrał ładunki wybuchowe. Będzie potrzebował bardzo dobrego powodu, aby ich nie użyć.

Nie do końca jednak wiedział, jak to rozumieć. Przypomniała mu się pewna asari, która mimo podobnych doświadczeń, zachowała etykę naukową w swojej perspektywie tego kuriozalnego, najemniczego świata. Pewnie nieporównywalnie bardziej niż on. I jedną rzeczą było przesuwanie ekwilibrium balansu ryzyka i zagrożeń względem potencjału korzyści, ale kompletnie inną było „strzelanie na zaś”, ku któremu to podejściu Anthony coraz bardziej się zbliżał – na co ewidentnie wskazywały spakowane ładunki wybuchowe na samą myśl o obecności inteligencji podobnej jak ten okaleczony korpus dziewczynki na Joab podpięty do komputera. A z tym podejściem związana była wielka łatwość przekroczenia granic, co już się zdarzało Anthonemu.
Wzdrygnął się na myśl, o syfie, który tam się wydarzył. Greg, tamta nastolatka, która wypruła magazynek w plecy pilot. Wiele rzeczy, które nie powinny były się wydarzyć.

Uruchomił omni-klucz. Wypisywał do Skaxa krótkie, chaotyczne wiadomości jedna za drugą.
Przepraszam za ten wybuch wcześniej
Sporo się działo i szczerze nie mam absolutnie bladego pojęcia co robić dalej
Raz, że odnośnie zleceń, coraz mniej łapię się tych, które mają za sobą jakąś wartość poza pieniędzmi
A dwa
Że trochę zapomniałem jak być naukowcem
A przynajmniej „tym czystym”
Nie wiem, czy wiesz do końca co mam na myśli
No nie wiem, porównaj sobie na przykład mnie i Tori, zgoła inne podejścia
Ale gówno, które widzieliśmy, które musieliśmy zabić tworzone niby „w imieniu nauki”
Trochę przez nie mi się niezbyt chce faktycznie kierować tym ideałami „nie krzywdzić” jak jest tyle śmieci skłonnych do ignorowania ich, dlaczego ja miałbym ich przestrzegać
Po tym, co oni w Cerberusie robili z tymi asari
Jeśli oni mogą torturować nastolatki porwane zdesperowanym rodzicom
Dlaczego ja miałbym mieć opory przed zniszczeniem potworów, które z nich powstały, nawet jeśli jeszcze nimi nie są
Albo ewentualnie ekstrapolować na inne podobne, jak na przykład to, co możemy potencjalnie znaleźć na dole
Czemu mielibyśmy ryzykować, skoro możemy uciąć wszystko ot tak, gdy mamy okazję, dla pewności
Wiesz o co chodzi
A z drugiej strony, gdzie jest ta granica
Nie wiem kurwa
Potrzebuję pogadać
A jednak ty tam byłeś
I masz może trochę więcej zimnej krwi niż ja
Zdecydowanie nawet
Jak przychodzi co do czego, to dobrze sobie radzisz z tym całym gównem wtedy, gdy ma to znaczenie
Wróćmy do tego tematu, jak skończymy robotę na dole, ok?
Wyłączył omni-klucz, postał jeszcze kilka sekund, patrząc się przed siebie w zamyśleniu i ruszył wrócić do reszty.


Anthony po wejściu rozglądał się po placówce nie tylko poszukując informacji, detali czy zagrożeń jak inni, ale również odnotowywał sobie układ ścian i pomieszczeń, starając się przy okazji ocenić które z nich mogą być ścianami nośnymi lub być osłabione na tyle, że ich wysadzenie mogłoby skutkować zawaleniem się większej części konstrukcji. Brakowało mu specjalistycznej wiedzy wyburzeniowej czy architektonicznej, więc bardziej była to ocena „na oko”, niemniej jednak, mając na myśli drogę powrotną, w razie potrzeby ucieczki nie musi być intencji zawalenia, a po prostu zwyczajnego zaminowania i wysadzenia przejścia, w którym znaleźliby się wrogowie. Na razie nie ustawiał jednak żadnych ładunków poza jednym niewielkim, zaraz przy wejściu, którym dostali się do środka – właśnie na potrzeby ewentualnej ucieczki. No, chyba że znalazł jakieś miejsce, które ewidentnie nawet dla niedoświadczonego oka wyglądało na bardzo podatne na zawalenie – w takim razie tam również umieścił solidną dawkę „plastiku”.

- Czyli gethy znowu strzelały się z gethami. Ciekawe, kto wygrał. Skoro ciała usunięte poza paroma kończynami, to co myślisz, SN? Jest to bardziej modus operandi heretyków, czy wasz? Jeśli „nasi” - zaakcentował to słowo, pokazując jedną ręką cudzysłów - Chcieli powstrzymać to, co jest w środku, to jest to teoretycznie też w naszym interesie – skomentował, idąc dalej.

Od pierwszych słów getha po dostrzeżeniu napisu na ścianie twarz Anthonego nabrała grymasu niedowierzania - Ej, hola moment - wciął się w rozmowę getha i quarianki - Mam nadzieję, że nie macie na celu rzucić się od tak do tej konsoli. SN, nie zapominaj, że wciąż ci nie ufam. Jeśli ktoś mówi, żebyś nie wkładał ręki do ogniska, to zastanawiasz się trzy razy zanim to zrobisz, a jeśli się nie zastanawiasz, tylko chcesz wsadzać od razu, to znaczy, że albo jesteś kretynem, albo wiesz coś, czego nie wiedzą inni. A kretynem nie jesteś - zmrużył oczy i silniej złapał chwyt na karabinie - Nie pozwolę ci podejść do tej konsoli, dopóki nie dowiem się, z czym mamy do czynienia. Omega-Red, powiadasz, że kojarzysz z plików, to przypomnijmy sobie, co było w tych plikach. Co możesz nam powiedzieć teraz, policz sobie wszystko jeszcze raz i uwzględnij to, co widzisz tutaj, zniszczenia, ostrzeżenia. Albo powiedz to, co wiesz a nie powiedziałeś do tej pory. Możesz to robić w międzyczasie jak będziemy szli, żeby nie marnować czasu. Proponuję przejść się schodami i sprawdzić najpierw laboratoria. Stamtąd moim zdaniem dowiemy się najwięcej.
Ostatnio zmieniony 26 lut 2025, o 13:42 przez Anthony Whittaker, łącznie zmieniany 2 razy.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 371
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

25 lut 2025, o 22:55

-Wybaczcie ten bełkot. Gethy są obsesją u niemalże wszystkich Quarian, a to...- Lekko się pochylił, w przepraszającej pozie. Tak go zafascynowało nowe znalezisko i wynikające z tego konsekwencje, że całkowicie zapomniał o reszcie. Anthony czuł się tutaj jak ryba w wodzie, a Skax po raz kolejny mógłbyć wdzięczny za jego obecność w takich właśnie momentach.

-... To jest czymś, co ciężko było zakładać, że w ogóle jest możliwe. Trzeba będzie uważać. Wasza gotowość z całą pewnością będzie nam potrzebna- Po ukazaniu kodu z wiadomością SOS jeszcze raz się ukłonił. Przejął nieco zachowań ogólnoakceptowalnych w Galaktyce, aby nie tylko słowami ale również mową ciała dopasowywać się do innych gatunków, aby byli w stanie lepiej zrozumieć jego intencje. Może w tym przypadku wyglądało to trochę jak przerost formy nad treścią, ale uznał, że w takim momencie jest to jak najbardziej potrzebne. Aby oni go zrozumieli. Zwłaszcza, że do tej pory nie ułatwiał tego zadania.

Zawiesił się na chwilę nad wiadomościami przychodzącymi na omni-klucza. Nie potrafił spojrzeć Anthonemu w oczy, ani wyrazić tego na głos, ale zapisanie przynajmniej części swoich myśli w postaci wiadomości przyszło mu odrobinę łatwiej. Nie chciał, aby Whittaker obwiniał się za swoją reakcję. Była uzasadniona.
Nie musisz przepraszać.
Sam ledwie jestem w stanie uzasadnić swoje decyzje.
Dobrze, że tu jesteś. Nie wiem czy ktoś inny zrozumiałby konsekwencje kryjące się za tym wszystkim.
Nie tylko jako naukowiec, ale jako ktoś kto na własne oczy widział do czego takie eksperymenty prowadzą.
Przejście przez kompleks było dziwnym doświadczeniem. Z jednej strony przypominało mu to podziemia Tuchanki. Opuszczone, tajemnicze i skrywające niebezpieczne tajemnice. A z drugiej strony czuł się prawie jak w domu. Kompleks, choć swoje lata świetności miał dawno za sobą, samym swoim budownictwem przywodził na myśl architekturę znaną mu z Flotylli, z ksiąg i zapisków, które tam studiował. Dopiero na końcu dotarł do niego ogrom zniszczeń.

-Obiecaliśmy, że cię odstawimy w domu. Ale, Anthony ma rację, nie możemy pozwolić, żebyś tak po prostu się narażał. Wykonaj kalkulacje, przygotuj skrypty i mi je prześlij. Ja spróbuję się wpiąć. Jeśli ma ktoś ucierpieć to mogę to być ja, a właściwie to mój omni-klucz. Tylko on oberwie, prawda?- Wizja powtórki z wyłączeniem się SN była niezbyt ciekawa i Skax był gotów zaryzykować samym sobą, aby tylko do tego nie doszło. Przeniósł nieco ciężar obaw o ewentualne szkody na własny omni-klucz. W sytuacji gdy mowa była o przenikaniu się algorytmów cyfrowych z mutacjami istot żywych było to bardziej niż głupie założenie. Ale on to wiedział i liczył, że akurat kalkulacjami o tym ryzyku SN niespecjalnie podzieli się z pozostałymi w grupie. Jeszcze ktoś będzie próbował go od tego odwieść.

-Nienawidzę portali wind. Chętnie się przejdę schodami- Flasbacki z wielu poprzednich historii z szybami i windami zdecydowanie odwiodły go od jakiejkolwiek próby naciskania na teoretycznie szybszą podróż windą. Nigdy nie była szybsza, a w dodatku niemal zawsze oznaczała wpakowanie się w jeszcze większe kłopoty. W placówce będącej pod wpływem Heretyków lub ich dziwnych genetyczno-cyfrowych modyfikacji tym bardziej byłoby nierozważne skorzystanie z takiej formy transportu.
ObrazekObrazek
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 320
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

26 lut 2025, o 18:50

Kolejny kompleks badawczy, który po doświadczeniach z przeszłości, budził w niej jak najgorsze odczucia i spodziewała się tam spotkać dosłownie wszystko, rzeczy, przy których uwielbiane przez nią horrory puszczane o trzeciej w nocy wyglądały i brzmiały jak zabawki dla dzieci. Ale zamiast strachu, panowała w niej determinacja by być podwójnie czujnym. Strach nie przyda się nikomu, a już na pewno nie kiedy wchodzą grupą, która musi na sobie polegać, a jest dosyć przypadkową zbieraniną, a nie wyćwiczoną jednostką. Niemniej co by nie mówić, to moment, w którym będą mogli się stąd wynieść, mimo, że na razie dość odległy, nie mógł przyjść wystarczająco szybko. Bezpieczniej będzie również ubić cokolwiek się tam znajduje. O ile będzie to w ogóle możliwe.
Ściąganie hełmu nigdy nie przyszło by jej na myśl, kiedy rozglądała się po miejscu, które wyglądało jak typowy przykład intensywnej strzelaniny. -Mam szczerą nadzieję, że wygrali ci 'dobrzy', kimkolwiek oni są. - przysłuchując się monologowi Anthony'ego do getha westchnęła -Dopuszczanie getha pierwszego do jakiejkolwiek konsoli tutaj byłoby skrajną głupotą. A nie chciałabym być zaliczana do kategorii głupich i zimnych trupów. I tak użyjy schodów, zmiażdżonym trupem w windzie też nie chciałabym być.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

27 lut 2025, o 09:02

Na miejscu nie przywitał ich zmasowany ostrzał, co było miłym zbiegiem okoliczności. Mniej miłe były wyraźne ślady bitwy między dwoma grupami gethów, brak ciał i dziwne ostrzeżenie wyryte na ścianie. Te słowa wyraźnie nie były przeznaczone dla załogi tej placówki, tylko dla kogoś takiego jak oni, kto zaplątał się tu w sobie tylko znanych interesach.
- Zgadzam się, zanim dobierzemy się do jakiejkolwiek konsoli lepiej dowiedzmy się czym właściwie jest to całe Omega Red. Jeśli to jakaś SI, wirus czy inne chujstwo, będziemy mieli przejebane jeśli zainfekuje nasz sprzęt lub naszego mechanicznego kolegę – Poprała Anthony'ego. Tak, ruszenie prosto do głównej konsoli bez żadnego przygotowanie byłoby czymś wyjętym prosto z vidu gdzie durni bohaterowie ładowali się prosto w pułapkę. W sumie to nawet widziała kiedyś ludzki vid, gdzie załoga podziemnego laboratorium została wybita przez SI, która nazywała się dość podobnie. Nawet ze wszystkimi możliwymi zabezpieczeniami nie było gwarancji, że ów konsola nie postawi na nogi wszystkich aktywnych gethów, jakie mogły kryć się w tym kompleksie, a wciąż nie wiedzieli czy to "ich" strona wygrała. O ile jeszcze nie wiedziały o ich obecności.
- Słuchajcie, - zwróciła się do Anthony'ego i Skaxa – z nas wszystkich to wy jesteście tymi bystrymi, którzy ogarniają ten cały genetyczno-techniczny szajs. Więc ufamy wam, że nie władujecie nas w jakieś jeszcze większe bagno – to, że w "jakimś" bagnie już byli, co do tego nie było wątpliwości. Tylko, że na razie brodzili mniej więcej do pasa zamiast pływać w nim po samą szyję. - Też wezmę schody, w razie czego łatwiej się w nich ostrzeliwać niż w zamkniętej puszcze.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wayra Talav
Awatar użytkownika
Posty: 137
Rejestracja: 28 sty 2015, o 09:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Attykańska Beta -> Tezeusz -> Feros
Kredyty: 19.896

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

28 lut 2025, o 00:49

Jadąca klatka która mogłaby być zatrzymana zdalnie w dowolnym momencie z nimi w środku na pewno nie była dobrym pomysłem w momencie gdy nie wiedzieli, kto albo co zarządza tym miejscem i jaki jest tego stosunek do nich.
Z zadowoleniem przyjął więc decyzję pominięcia tego punktu programu.

- Blaszaki mają jakiś monitoring czy coś w ten deseń? Może dałoby się ściągnąć z jakiegoś terminala dane i z chociaż z grubsza dowiedzieć się co tutaj zaszło zanim ktokolwiek podepnie się do tego lewego terminala? – mruknął, rezygnując już z marudzenia, że wycieczka po pobojowisku w celu znalezienia czegoś, co nie wiadomo czy było wrogie już mu znacznie mniej leżała.
Ale i w tym wypadku decyzja zapadła.
W tej chwili to było po prostu czyste zgadywanie i nic więcej.
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

2 mar 2025, o 12:53

Spostrzdegawczość 20% - Anthony, Skax, Luna, Liru, Wayra, Zaera
Rzut kością 6d100:
3, 76, 29, 87, 22, 3
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

2 mar 2025, o 13:20

Schody prowadzące w głąb kompleksu były stare, pokryte warstwą kurzu i drobnego, metalicznego pyłu. Każdy krok rozlegał się głuchym echem, jakby budynek był pusty od dekad. Światła awaryjne wzdłuż ścian pulsowały nierównomiernie – czasem gasły na kilka sekund, pozostawiając drużynę w niemal całkowitej ciemności.
Metalowe poręcze były zimne w dotyku, a gdzieniegdzie na nich zauważyli ślady zadrapań, jakby ktoś desperacko próbował się utrzymać podczas pośpiesznej ucieczki. Jeden ze stopni zatrzeszczał groźnie, niemal zapadając się pod naciskiem buta Luny.
SN zatrzymał się na schodach, optyka jego wizjera zapulsowała delikatnym światłem zdradzając analizę. Geth nie odwrócił się od razu, jakby przetwarzał słowa Anthonego – nie w sposób mechaniczny, ale z czymś, co niemal przypominało Whittekarowi oraz innymi postronnym obserwatorom zastanowienie.
- Fakt. Gethy eliminowały gethy. Dane. Niepełne. Analiza usunięcia ciał sugeruje jedną z dwóch możliwości – systematyczne sprzątanie pola walki lub adaptacyjny proces, w którym materiał biologiczny i syntetyczny… został wykorzystany ponownie - odparł geth, którego metaliczny głos, uciekł echem w dół.
- Twój ton wskazuje na ironię, ale logika podpowiada inną perspektywę. Jeśli jedna strona usiłowała powstrzymać to, co jest wewnątrz, a druga próbowała przed tym uciec – sugeruje to, że zagrożenie zostało już uwolnione. Wynik konfliktu jest nieistotny. Istotne jest, czy zdążymy na czas, zanim ono się dostosuje - geth kontynuował wędrówkę po schodach w dół, ale nie spuszczał wzroku z Anthonego, jak również nie dając mu pełnej przewagi w rozmowie. Przez kilka sekund milczał, jakby analizował coś, czego wcześniej nie brał pod uwagę. Optyka jego wizjera zwężała się, światło pulsowało wolniej.
- Twoje słowa sugerują, że rozważam podejście do konsoli bez zastanowienia. To błąd interpretacyjny. Decyzja nie została jeszcze podjęta - odparł, tylko na moment oglądając się przez ramię na Skaxa.
- Weryfikacja plików. Omega-Red pojawia się w zapisach jako eksperymentalny kod adaptacyjny. Niesklasyfikowany wśród standardowych protokołów gethów. Nieznane powiązania z systemami Quarian, Ludzi, czy innych ras. Zmienna czynność operacyjna – to oznacza, że kod przystosowuje się do otoczenia, zamiast działać według stałych algorytmów - odpowiedź odnosiła się zarówno do prośby Anthony'ego, jak i polecenia Quarianina. Schody w dół wydawały się nie kończyć, podobnie jak monolog SNa. - Wnioski. Jeśli wewnątrz systemu działa Omega-Red, jego forma mogła się zmienić. Może nie być już tym, czym było w momencie stworzenia.
Geth przechylił głowę, analizując otoczenie. Na ułamek sekundy wyglądał jak maszyna, która właśnie zastanawiała się, czy jest faktycznie maszyną.
- Twój argument jest uzasadniony. Podejście do konsoli wymaga potwierdzenia kontekstu. Laboratoria dostarczą dodatkowych danych. Wciąż jednak sugeruję ostrożność – nie zakładaj, że to, co zobaczymy, będzie zgodne z wcześniejszymi schematami. To miejsce… zmieniało kod. A kod… zmienia wszystko.
Na dole schody otworzyły się na długi korytarz, prowadzący do widocznego już z daleka zamkniętego pokoju badawczego; czerwone światło konsoli dostępu migotało ponuro. Ściany, pokryte warstwą rdzawego osadu i plam po czymś, co mogło być olejem syntetycznym lub organiczną tkanką, wydawały się zamknięte w wiecznej stagnacji.
Drobne detale zdradzały historię tego miejsca; porozrzucane narzędzia i uszkodzone datapady – ktoś je porzucił w pośpiechu, otwarta na oścież szafka z medycznym wyposażeniem – fiolki z nieznanymi substancjami leżały potłuczone na podłodze. Kiru w ostatniej chwili powstrzymała krok, który zdeptałby jakiś słoik z ciemną mazią. Terminal laboratoryjny migotał nieregularnie, ekran był rozbity, a system operacyjny wciąż pracował w trybie awaryjnym, uniemożliwiając Skaxowi podłączenie się do sieci, o czym przekonał się od razu, jak tylko spróbował za pomocą swojego omni-klucza wejść do środka.
Wzdłuż ścian ciągnęły się czarne, zaskorupiałe ślady – nie wyglądały jak typowe oparzenia od broni energetycznej, bardziej jak efekt jakiejś reakcji chemicznej lub … biomechanicznej fuzji odezwał się głos w głowie Anthony'ego.
Gdzieś już to widział.
SN zatrzymał się w korytarzu, jego optyka pulsowała nieznacznie szybciej, jakby rejestrował coś, czego nie widzą inni.
- To miejsce… nie jest puste. Nie w standardowym znaczeniu - głos skanującego otoczenia getha zabrzmiał jakby przyciszony, pełen ostrożności. Jego dłonie zacisnęły się lekko w nerwowym geście, choć syntetyczna istota nie powinna czuć strachu.
- Brak śladów ciał. Brak rozkładu. Ale dane, które odczytuję, są… niekompletne. Jakby coś celowo je usuwało. To anomalia. To… niepokojące - przez chwilę wydawało im się, że SN próbuje powiedzieć coś jeszcze, ale jego optyka mignęła krótkim błyskiem. W końcu dodał. - Pokój badawczy jest zabezpieczony. Ktoś lub coś nie chciało, byśmy tam weszli. A to oznacza, że musimy to zrobić.
Wskazał na zamknięte drzwi z odciętym dostępem.
Zaera zastygła w bezruchu, twarzą zwróconą w stronę jedynych drzwi. Kiedy Anthony zbliżył się do niej, zauważa to co quarianka, czyli niemal niezauważalny szczegół – ledwie słyszalne skrobanie dochodzące zza drzwi. Nie było rytmiczne, ani też chaotyczne. Brzmiało jakby ktoś lub coś delikatnie przesuwało coś po metalowej powierzchni – jakby próbowało ocenić, czy po drugiej stronie ktoś jest. Zaera, bezszelestnie zbliżyła palec do usta, nakazując Whittakerowi zastygnął w bezruchu.
A potem… na dolnej krawędzi drzwi dostrzegł drobny cień, który przesuwał się o kilka centymetrów, a następnie zniknął.
Jakby ktoś stał tuż po drugiej stronie, nie chcąc się ujawnić… ale wiedział, że oni już tu są.

@Skax @Anthony Whittaker @Luna Reyes @Kiru Heidr Varah @Wayra Talav

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 371
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

5 mar 2025, o 14:22

-Konsensus może uznać ryzyko za małą zapłatę za potencjalne korzyści. Możliwe, że podejmiesz taką decyzję. Ja nie mogę. Jakiekolwiek byłoby ryzyko, pozwól mi się z tym zmierzyć. Z twoją pomocą będzie to prostsze- Geth górował nad nim zarówno fizycznie, jak i technologicznie. Nie wiedział czy w razie konfliktu byłby w stanie stawić mu czoła na jakimkolwiek polu. Zdecydowanie wolał, aby to się tak nie zakończyło i nawet nie planował zmuszać SN'a do czegoś. Liczył na to, że jego zdolności analizy wykażą potencjalne ryzyko i nie zniwelują go potencjalnymi korzyściami. Niestety dobro wspólne mogło tutaj okazać się czymś co przechyliłoby szalę na podjęcie tej decyzji, która Skaxowi się nie podobała. Czy Geth zrozumie ewentualne poświęcenie samego siebie tak jak rozumieją to jednostki żywe? Ich wspólna przygoda nie była może zbyt długa, ale Skax nie chciał, aby tak się zakończyła. Nie chodziło nawet o dobro Gethów czy ich ewentualne wzmocnienie na skutek rozwiązania jakiegoś konfliktu wewnątrz ich rasy.

Nie wdawał się w dalszą dyskusję na ten temat. Zasób jego słownictwa aby wyrazić odczuwane emocje się wyczerpał. Ruszył schodami w dół aż wreszcie dotarli do pomieszczeń laboratoryjnych. Gdy tylko spostrzegł terminale, chciał spróbować tego co zawsze, ale podłączenie się było poza jego zakresem. Syknął jedynie z niezadowolenia, ale nie podejmował tego tematu. Dopiero potem spokojniej i z uwagą rozejrzał się po reszcie pomieszczenia. Jak na kompleks będący w części w całości opanowanej przez Gethy, wyglądało to całkowicie inaczej niż można by się spodziewać. Biorąc pod uwagę ich wcześniejsze rozważania o ewolucji Gethów, nie napawało to optymizmem. Z każdym spojrzeniem, każdym krokiem i każdą myślą czuł się coraz bardziej zaniepokojony. Słowa SN również w tym nie pomagały. Jeśli jednostka niezdolna do odczuwania strachu przeszła w tryb ostrożności, to trzeba było się bardzo mocno pilnować.

-Albo nie chciało, aby ktoś lub coś stamtąd wyszło. SN cofnij się odrobinkę, nie możemy ryzykować. Nie wiemy co jest źródłem tutejszej anomalii, nie wiemy jak mocno może na ciebie wpłynąć. Pozwól nam się tym zająć, zgoda?- Sam ledwo rozumiał co Geth próbuje im przekazać i wolał nawet nie myśleć ile rozumieć mogli z tego pozostali. A niewiedza w takiej sytuacji tylko będzie potęgować strach oraz skłaniać do błędów oraz lekkomyślnych decyzji. Wykonał lekki gest ręką, aby zachęcić stojącego koło niego Getha do wycofania się. Jego analiza co do wnętrza pokoju mogłaby być przydatna, ale tak jak wcześniej próbował syntetykowi wytłumaczyć - nie ma po co dodatkowo ryzykować. Drugą ręką szybko zabrał się za odpalenie pełnego skanu swoimi zaawansowanymi sensorami. Liczył, że zanim podejmą decyzję co do otwarcia drzwi, uzyskają jakiekolwiek informacje. Skinął też głową do pozostałych, aby byli gotowi na cokolwiek, co mogło się zaraz wydarzyć.
ObrazekObrazek
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

5 mar 2025, o 19:52

- A czy te pliki nie wspominały o sposobach, żeby ten kod, nie wiem, wyłączyć? Jakiś kluczach dostępu, tylnych drzwiach? - rzuciła pytanie do osób, które powinny lepiej się na tym znać. Chłopski rozum podpowiadał, że nie powinno się budować czegoś, czego nie byłoby się w stanie potem wyłączyć, nawet jeśli ów czymś byłby samozmieniający się program. Jednak patrząc na to, jak rozwinęła się sytuacja w tej placówce, takie zabezpieczenie albo nie istniało w ogóle, przestało spełniać swoją funkcję gdy kod za bardzo się zmienił albo załoga nie zdążyła go użyć. Gdy po dłuższej chwili bezowocnych poszukiwań stanęli przed zabezpieczonym pokojem badawczym, wydawało się to niemal zbyt piękne żeby być prawdziwe. Jednak by dowiedzieć się czy w pomieszczeniu faktycznie znajduje się coś wartego uwagi, musieli najpierw przejść przez właściciela przesuwającego się pod drzwiami cienia.
- Albo zabezpieczyło go celowo, żeby zwabić nas w pułapkę – stwierdziła. Podobne taktyki z zastosowaniem choćby zamkniętych skrzyń-pułapek czy wirusów poukrywanych w zaszyfrowanych danych wcale nie były niespotykane. A patrząc na to jak z każdą upływającą minutą poziom pojebania tej sytuacji rósł wykładniczo, musieli być gotowi na absolutnie wszystko.
Podczas gdy Skax dokonywał skanu Kiru zdecydowała się na bardziej bezpośrednie podejście.
- Wiemy, że tam jesteś i ty wiesz, że my jesteśmy tutaj. Więc może oszczędzisz nam czasu i otworzysz te drzwi? - zwróciła się do obecności po drugiej stronie drzwi. Jeśli cokolwiek tam było, było zdolne do komunikowania się, być może się czegoś dowiedzą. A jeśli nie, to i tak dowiedzą się przynajmniej na czym stoją.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wayra Talav
Awatar użytkownika
Posty: 137
Rejestracja: 28 sty 2015, o 09:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Attykańska Beta -> Tezeusz -> Feros
Kredyty: 19.896

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

5 mar 2025, o 20:19

- Usługi dodatkowe są płatne ekstra, przynajmniej zwykle.. – burknął, zostawiając innym zgadywanie co i dlaczego zaszło, samemu rozglądając się za jakimś działającym terminalem, czy czymś, co mogło rzucić choć trochę światła na wydarzenia.

Przeładował broń, sprawdził czy programy w omni były poprawnie załadowane.
Nie żeby przy ostatnim spotkaniu z pancernym blaszakiem na coś się przydały.
I prawdę mówiąc – to go teraz najbardziej martwiło. Znaczenie bardziej niż istota, czym to RED OMEGA mogło być.
Bo logika była prosta. Ewolucja raczej działała w kierunku lepszego niż gorszego przystosowania. W znaczeniu jej ostateczny efekt, bo sama w sobie potrafiła być dosyć przypadkowa. Ale zakładając, że ta wersja 2.0 się ulepszała a nie tylko zmieniała przypadkowo i biorąc pod uwagę, jaki duży problem mieli z poprzednią, nie ulepszoną wersją gethów wcale nie miał ochoty, najmniejszej, dowiadywać się, co tam udało się poprawić.
Nie było z nimi kroganina, żeby się za nim bohatersko schować. A dziury na nim goiły się dużo oporniej niż na przeciętnym kroganinie.

Tak czy siak. Gdy Yahg odezwał się, namierzył w pierwszej kolejności miejsce, które mogło mu zapewnić ewentualną osłonę, by tam się zaraz znaleźć z pistoletem w garści jakby dyskusja zmieniła się inną wymianę uprzejmości w drzwiach...
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 291
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

5 mar 2025, o 21:53

Anthony nie zastanawiał się długo nad pierwszymi słowami getha
- Znając szczęście jest to ta druga opcja i… - dostrzegając niecodzienny sposób przeprowadzonej analizy SN powstrzymał się przed dokończeniem zdania, które miało brzmieć „wówczas to rozpierdolimy- …I no - Z każdą chwilą coraz mniej ufał gethowi. Był przekonany, że ten coś ukrywa, a jeśli jest częścią tego – co coraz bardziej zdawało się być prawdopodobne – jest spora szansa, że w niego również zostanie wycelowana lufa Raptora, niezależnie od przekonań Skaxa. Wolał jednak nie obwieszczać tego tak bezpośrednio. Na razie. W umyśle Anthonego zaczęła rodzić się jednak myśl, że SN już tutaj był. Że może to on był tym czymś, lub był z tym powiązany bliżej, bezpośrednio.
- Moje słowa sugerują - silnie zaakcentował Anthony, nie dając za wygraną - Że wiesz coś, czego nam nie mówisz i omijając tę część mojej wypowiedzi utwierdzasz mnie w tym przekonaniu. Możesz zacząć o opowiedzeniu o Omega Red.
Wysłuchał odpowiedzi getha.
- Super, czyli twoja interpretacja podzielenia się wiedzą o Omega Red sprowadza się do powtórzenia tego, co ja i Skax już wcześniej powiedzieliśmy, jakieś nie wiem, kurwa trzy minuty temu? - warknął, wyraźnie już poirytowany. Silniej chwycił karabin, ale powstrzymał się od skakania do działań, które kłębiły mu się w głowie od samego początku, gdy geth zaczął odpowiadać. ”Może nie być już tym, czym było w momencie stworzenia” – czyli na przykład z mojej perspektywy może chodzącym, gadającym trupem zaczynającym się na S? - pomyślał gniewnie.

W „normalnych” okolicznościach zacząłby biegać po laboratorium, intensywnie przeszukiwać je, obserwować czym mogły być rozlane jak i nierozlane odczynniki, jak opisane mogłyby być kolby, szalki i probówki. Analizowałby do jakich procedur się je stosuje, co mogło tutaj być badane. Hurtowo zgrywałby dane. Teraz jednak zamiast tego jedynie rozglądał się pobieżnie, mało spuszczając ze wzroku SNa. Gniewnego wzroku, którego prawdopodobnie nawet najciemniejszy wizjer nie zamaskowałby, bo dla czujnego oka całe jego ciało pulsowało kompletnym zniecierpliwieniem do poziomu agresji. Zatrzymał się nieco wcześniej, gdy geth wchodził do środka, trzymając dystans od niego, wówczas się rozejrzał nieco uważniej po laboratorium ale wciąż nie tak uważnie jak zwykle. Nie umknęły jednak jego uwadze ślady na ścianach. Kojarzyły mu się z jego wcześniejszymi wyjściami. Przez rozproszenie Snem trudno było mu je połączyć z czym dokładnie... Joab czy bardziej Kloto?

Anthony już miał krzyknąć "Dość tego kurwa, za długo już czekałem" i wycelować karabin w getha, ale pojawiło się coś bardziej niespodziewanego niż geth wykazujący podejrzane zachowania. Może dobrze, że się powtrzymał do tego momentu, choć niewiele zabrakło a byłoby za późno. W momencie zorientował się, z czym mogą mieć do czynienia i wszystko łącznie z zachowaniem SNa stało się jasne. Na Joab poradzili sobie fartem, ale nie miał zamiaru wierzyć, że tutaj również będzie podobnie, z łaski jakiejś hybrydy, która tym razem umiała chodzić. Tutaj mieli okazję przejąć inicjatywę. Przyłożył palec do ust, na wzór Zaery, a następnie wskazał na swój karabin, na drzwi, za którymi widział cień i na końcu na wyjście, którym przyszli do laboratorium, finiszując gesty sygnałem dowodzenia formacji linii. Miał oczywiście na myśli, żeby się ludzie ustawili przy wyjściu i wcelowali w to pomieszczenie.
- Dobra kurwa, Wayra dobrze mówi - zaczął cicho umieszczać ładunek wybuchowy przy zamkniętych drzwiach - Jebać to wszystko, sami widzicie, że nic tu nie działa, a za to nikt nam nie zapłaci. Mieliśmy getha tylko dostarczyć na miejsce i zadanie wykonane, zabieramy się teraz stąd - powiedział głośno, aby istota po drugiej stronie mogła to usłyszeć, a jednocześnie krzyżował palce lewej ręki tak, żeby wszyscy widzieli, że blefuje. Do getha skierował się ponownie z gestem, który przez intensywność z jaką dokonał ruchu palcem wskazującym do ust nie oznaczał już zwykłego „cicho”, a wręcz „zamknij mordę teraz”. Jemu palcem nakazał stanięcie z boku – wystarczająco daleko, aby wybuch za osłoną go nie zmiótł, ale nie w formacji razem z nimi. Nie ufał mu na tyle, by narażać się na cios. Jednocześnie, nie chciał mieć go w linii strzału jeśli tamto coś wyjdzie i zaatakuje od razu.

Jeśli jest tutaj to, co on myślał że tu jest, to chciał zakończyć to, od czego się zaczęło się absolutnie wszystko od początku jego pracy w ExoGeni i miał zamiar dokonać tego na swoich zasadach, wyciągając potwora z jego nory na pole, a nie pakować się prosto w jego szpony. Wyłączył i ściągnął omni-klucz, poświęcając swoje technologie bojowe na rzecz izolacji technologicznej od nieprzewidywalnej natury i możliwości skrajnie technologicznego przeciwnika i ściągnięte urządzenie również pokazał towarzyszom, proponując im pójście w jego ślady, jeśli są na tyle odważni. Przed tym jedynie spróbował (na ile było to możliwe, nie był pewien bo do tej pory nie rozstawał się z omni-kluczem) uruchomić kamuflaż optyczny z kilkusekundowym opóźnieniem, aby być mniej widocznym jeszcze przez chwilę po ściągnięciu omni-klucza. Mogło to się jednak nie udać.
- No, SN, trzymaj się ciepło, nara - Odsunął się od drzwi i idąc ciężkimi krokami stanął na drugim końcu laboratorium, za osłoną, którą pewnie stanowiły jakieś blaty. Czekał, aż pozostali również się ustawią, a następnie zaczekał jeszcze dłuższą chwilę, żeby sprawdzić, czy stwór sam wyjdzie, licząc na to, że pomyśli, że wszyscy poza gethem wyszli. W prawej dłoni ułożył palec na spuście, w lewej zaś trzymał detonator.

Jeśli stwór nie wyszedł sam z siebie przez cały czas trwania kamuflażu, Anthony spojrzał po pozostałych, aby upewnić się, czy ma zgodę reszty na wysadzanie drzwi lub zerwanie blefu i wezwanie go.

Jeśli ten wyjdzie powoli… To może Anthony tych ładunków nie wysadzi od razu i da istocie dojść do słowa.

Ale jeśli drzwi zostaną od środka wyważone i/lub mostrum wyskoczy z impetem, ładunki wybuchną i pociski polecą w ciągu czasu reakcji palców Anthonego, który przez ostatnie miesiące zdążył się poprawić.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Luna Reyes
Awatar użytkownika
Posty: 320
Rejestracja: 16 gru 2021, o 11:01
Miano: Luna Reyes
Wiek: 27
Klasa: Strażnik
Rasa: Człowiek
Zawód: Błękitne Słońca
Lokalizacja: -
Kredyty: 47.205

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

5 mar 2025, o 22:47

Luna z każdą chwilą zdobywała coraz większą pewność, nie to, żeby wcześniej jej nie miała, że zbytnio naukowa gadanina, na przykład taka jaka się tutaj odbywała, to nie była jej mocna strona, co więcej szybko potrafiła przyprawić ją o ból głowy. Nie pomagało to w jej skupieniu, którego brak skończył się źle postawioną nogą, czego sygnałem był groźny dźwięk dochodzący z podłogi.
-Popieram pomysł ze znalezienim zamka, kodu dostępu, czegokolwiek konkretnego, dzięki czemu moglibyśmy mimo wszystko posunąć się naprzód. zauważyła kiedy znaleźli się przed zamkniętymi drzwiami. Wszyscy już wiedzieli, że coś lub ktoś jest po drugiej stronie. Z gethami miała taki problem, że cały czas miała z tyłu głowy myśl, że mogą trafić na coś, przede wszystkim jakiegoś wroga, na którym ich broń nie będzie robić zbytniego wrażenia. Można było mieć tylko nadzieję, że czymkolwiek jest OMEGA RED to jeszcze nie ten poziom, ani, że cokolwiek jest za drzwiami nie jest jakąś nowinką technologiczną gethów - heretyków lub jakichkolwiek innych. Nie pozostało nic innego jak być przygotowanym z bronią w ręku na to co miało się wydarzyć w najbliższych momentach.
ObrazekObrazek Statystyki:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

10 mar 2025, o 17:27

Tajny rzut MG
Rzut kością 1d10:
8
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

10 mar 2025, o 18:26

Wycofali się w głąb korytarza, chowając się tak, aby widzieć zamknięte drzwi do laboratorium i sylwetkę getha. W ukryciu, obserwowali jak SN zostaje sam. Ich kroki ucichły, jedynym dźwiękiem, które wyłapywali, pozostało ciche buczenie awaryjnych systemów kompleksu.
Geth nie wykonał żadnych, gwałtownych ruchów. Stał nieruchomo pośrodku pustego korytarza, jego optyka pulsowała jednostajnym światłem. Czekał. Analizował.
Bez ostrzeżenia ciszę przerywa metaliczne zgrzytnięcie.
Z końca korytarza, przez wąskie przejście prowadzące do jednej z bocznych komór laboratorium, wyłaniły się gethy. Szły zgarbione, ostrożne, a ich ruchy były szybkie oraz spięte, jakby spodziewały się zagrożenia dosłownie zewsząd. Trzy jednostki – lekko uzbrojone, każda z nich nosiła ślady uszkodzeń: wypalone panele pancerza, gdzieniegdzie popękana warstwa ochronna, ledwie działające optyczne sensory. Cała trójka wyminęła Anthony'ego, nieświadoma jego zakamuflowanej obecności bliżej, niż pozostałych.
To, co najbardziej rzucało się w oczy, to ich postawa – nie wyrażała agresji, lecz… strach.
Pierwszy z nich, oznaczony jako Epsilon-3, zatrzymał się nagle i zesztywniał. Jego optyka zwęziła się w reakcję przypominającej ludzkie oszołomienie.
- Niemożliwe. Theta-9? To… niemożliwe.
Druga jednostka - Sigma-7 - momentalnie cofnęła się o pół kroku, jakby nie wierzyła w to, co widzi.
- To sprzeczne z danymi. Theta-9 nie może tu być. Theta-9 został…
Urwał. Nie dokończył zdania.
SN również wydawał się zdezorientowany – na tyle, na ile geth może to okazać. Jego optyka mignęła kilkukrotnie, jakby przetwarzał nagły nadmiar informacji.
- Zidentyfikowano jednostki kolektywu. Wasza reakcja wskazuje na znajomość mojej tożsamości. Ja tej znajomości nie posiadam - odparł pewnym siebie głosem.
Odpowiedziała mu cisza. Gethy patrzyły na siebie, a potem znowu na Theta-9.
- To… złe. To bardzo złe.
- Theta-9, jeśli nie pamiętasz – to oznacza, że twoje dane zostały usunięte. Musimy odejść. Natychmiast.
Optyka SNa zwęziła się. Obrócił się gwałtownie, lecz broń trzymał w pogotowiu. Nie celował do jednostek. Zaera niecierpliwie przestąpiła z nogi na nogę, trudno było jej usiedzieć w miejscu.
- Negatyw. Nie odejdę bez pełnych informacji. Wyjaśnijcie, co tutaj się stało. Jaka jest funkcja tej placówki? Kto usuwał moje dane?
- Nie możemy. Każde słowo… każdy bit danych o tym miejscu może doprowadzić do infekcji - padła natychmiastowa odpowiedź.
- Dane nie mogą infekować - kontrował SN twardym, pewnym siebie głosem.
Jeden z trójki gethów, ten, który nie nosił żadnego ostrzeżenia i dotąd milczał, wszedł SNowi w słowo. Jego głos zadrżał, przypominał panikę.
- Te mogą!
Epsilon-3 nagle złapał Theta-9 za ramię, zaciskając swój mechaniczny chwyt z desperacją.
- Theta-9, jeśli nas rozpoznajesz, to znaczy, że kod wciąż jest w tobie! Jeśli nas pamiętasz, to oznacza, że wciąż istnieje część kolektywu, która nie została… skażona!
SN momentalnie wyszarpał rękę, gotów odepchnąć getha. - Kolektyw nie ulega skażeniu. Kolektyw adaptuje. Wyjaśnijcie.
- Nie, Theta-9. To coś… zepsuło kolektyw - z trudem wyłapali przyciszony głos geths.
- Nie byliśmy pierwszymi, którzy przybyli do tej placówki. Przed nami był oddział analityczny. Wysłaliśmy ich… by odzyskali dane.
- Nie wrócili.
- Lambda-22 był ich dowódcą. Ostatnia transmisja przed jego zaginięciem zawierała pojedynczy komunikat: 'Omega-Red to nie wirus. To zasada'.
Optyka SNa gwałtownie zapulsowała.
- Lambda-22… to imię, którego również nie pamiętam.
- Jeśli nie pamiętasz, to znaczy, że on… przestał istnieć.
- Nie. To znaczy, że jego dane zostały pochłonięte - ton głosu getha przybrał konspiracyjny wydźwięk.
- Jeśli Lambda-22 został pochłonięty, to przez co? - dopytywał SN, skupiony na całej trójce.
- Przez Omega-Red - głos mu zadrżał. - Ono nie infekuje systemów. Ono staje się systemem.
Theta-9 stał nieruchomo. Jego procesory wykonywały najprawdopodobniej miliony obliczeń na sekundę, ale żadne z nich nie prowadzi do logicznej odpowiedzi.
Epsilon-3 odwrócił głowę w kierunku zamkniętego laboratorium – tam, gdzie według raportów Lambda-22 zaginął.
- Jeśli naprawdę chcesz odzyskać pamięć, Theta-9… jeśli chcesz dowiedzieć się, dlaczego nas nie pamiętasz…
- …to musisz tam wejść - dokończył za niego drugi geth.
Zaera ścisnęła rękę Skaxa. Cokolwiek było po drugiej stronie tych drzwi… to coś potrafi usuwać gethy z kolektywu.
Nie tylko je niszczyć.
Nie tylko je przeprogramować.
Ono wymazywało ich istnienie.

@Anthony Whittaker @Skax @Luna Reyes @Kiru Heidr Varah @Wayra Talav

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 291
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

12 mar 2025, o 17:49

Anthony należał do wąskiej grupy szczęśliwców – czy jak wolał to postrzegać – ludzi na tyle pracowitych i inteligentnych, że rzadko kiedy zdarzało się im nie mieć choćby elementarnego zrozumienia zjawisk, z którymi mają do czynienia. Tym razem jednak nadszedł ten dziwny twór nieczęsto spotykany przez jego dumną osobę – sytuacja, której nie był w stanie objąć umysłem w żaden sposób. Jeszcze rzadziej – jako człowiekowi nauki – zdarzała się pokusa, aby to, czego nie rozumie puścić z dymem bez zbytniego zastanowienia się. A jednak, tutaj czuł z nagła rosnącą ochotę wysadzenia tego miejsca i palce leżały na dźwigni detonatora, choć nie zacisnęły jej jeszcze.

To nie naukowa ciekawość powstrzymywała go jednak przed pociągnięciem za spust ani lojalność wobec Skaxa. Te gethy rozmawiały w sposób do tej pory niespotykany przez niego, w taki… Ludzki sposób. Tłumaczyły sobie informacje tak, jak ludzie, łącznie z mową ciała, którą w oczach Anthonego nie możnaby było odróżnić od konwersacji ludzi, quarian, turian czy asari za wyjątkiem obecności dużej ilości metali. Nie należało jednak Anthonego wstrzemięźliwości od czynu interpretować jako litości czy faktycznego respektowania ich jako istoty żywe - doktor był zwyczajnie sparaliżowany kuriozum, które zjawiło się na jego oczach do tego stopnia, że przez chwilę nie byłby w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji, nawet jeśli zależałoby od tego jego życie tu i teraz.

Otrzeźwiał mniej więcej w połowie rozmowy i intensywnie analizował wszelkie scenariusze. Pozostawienie przy życiu gethów – jeśli są istotami prawdziwie świadomymi mogłoby być niebezpieczne. Nie podobało mu się to. Z drugiej jednak strony, były to wówczas istotny świadome, co konfliktowałoby z etyczną naturą. Przypomniał sobie jednak myśli niewypowiedziane przez niego na głos na Joab miesiące temu, przerwane wówczas przez zamieszanie wywołane przez destrukcję placówki, teraz jednak dzwoniące mu w głowie w obliczu kolejnej konfrontacji z rozwijającą się nową formą sztucznej inteligencji: „Może to rozsądek i okoliczności powinny regulować percepcję moralności, a nie sztywna etyka dyktować decyzje…” Suchy rachunek zysków i strat to jedyne, czym w tej sytuacji dysponował, a zdawało mu się, że nikt nie kwapi się do podjęcia własnej decyzji spośród jego towarzyszy. Jeśli pozwolą gethom odejść, nie sposób przewidzieć konsekwencji, a jeśli będą negatywne, mogą być monstrualne w skutkach. Jeśli te gethy zginą natomiast tu i teraz… Nic się nie zmieni w niczyim życiu. Nikt nie straci ani nie zyska. Co więcej nie miał bynajmniej najmniejszego interesu w bezinteresownym pomaganiu gethom, jego własne dotychczasowe spotkania z SI nie były przyjazne i nie dały mu powodów do ufności, na tej misji był tylko dla reputacji na Omedze i dla Skaxa, ale był skłonny poświęcić te rzeczy – ponownie, jeśli w rozrachunku może się to przyczynić do dobra galaktyki. Palce mocniej zacisnęły się na detonatorze.

Nie zacisnęły go jednak do końca, zatrzymując się w połowie oporu dźwigni, gdy zdał sobie sprawę z pełnego znaczenia sytuacji. Jest jeszcze Omega Red. Jeśli jest to zagrożenie dla gethów… Odpowiednim byłoby sprawdzić, dlaczego. Ocenić, czy może to być narzędzie do walki z nimi, czy niebezpieczeństwo również dla istot organicznych, czy może coś zupełnie obcego, nowego.

Kurwa mać…


- Dobra dosyć pierdu pierdu, nie ruszać się - wyłonił się z kamuflaża Anthony, trzymając karabin w prawej ręce karabin skierowany lufą w Epsilon-3, z kolbą zablokowaną łokciem o bok, aby wspomóc przedramię w utrzymaniu masy broni, a w lewej ręce trzymał na widoku detonator – Co się wydarzy, gdy on tam wejdzie? Czym jest Omega Red i jak ono powstało, proszę odpowiadać bez krzyżówek i metafor, do brzegu, kurwa, do brzegu, treściwie.

Tak czy inaczej, kusiło go, żeby po prostu wysadzić te gethy, w razie potrzeby dobić, cofnąć się do statku po więcej ładunków wybuchowych i zniszczyć całą placówkę. Takie rozwiązanie jednak wbrew pozorom nie zawsze wyrywa problem razem z korzeniami, zwłaszcza jeśli problemem jest oprogramowanie i Anthony zdawał sobie z tego sprawę. A jeśli Omega Red okazałoby się większym zagrożeniem niż lokalny superkomputer, byłaby to bardzo zła decyzja, wymagane było szersze rozeznanie się.

Niemniej, do zdetonowania ładunków leżących przy gethach wystarczyłby tylko byle pretekst. Ta sprawa była prostsza i chciał, żeby gethy również zdawały sobie tego sprawę, stąd nie krył się ze swoim detonatorem.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Skax
Awatar użytkownika
Posty: 371
Rejestracja: 16 paź 2021, o 23:29
Miano: Skax`Lilan nar Tonbay
Wiek: 23
Klasa: Inżynier
Rasa: Quarian
Lokalizacja: statek
Kredyty: 148.001
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

12 mar 2025, o 20:53

Na pytanie o sposoby na wyłączenie kodu, klucze dostępu i tylne drzwi Skax na chwilę spojrzał na Getha. Największe umysły Quarian, za czasów ich świetności, pomyśleli o wszelkich możliwych sposobach zabezpieczenia się, a jednak rasa syntetyków zbuntowała się, co w efekcie zmieniło bieg wydarzeń całej Galaktyki. To nie było takie proste, żeby mieć pod kontrolą całkowicie syntetyczną rasę. A teraz dochodził jeszcze tutaj aspekt naturalnej ewolucji... Cholera, to wymykało się dotychczasowemu pojmowaniu całej sprawy przez młodego inżyniera. Do tego jeszcze reakcja Anthonego i pozostałych. Wykonali misję i chcieli się stąd zabierać. To było logiczne i rozsądne. Ale Quarianowi ciężko było tak po prostu się wycofać. Będąc jednak w pojedynkę, względem reszty oddziału, a w dodatku biorąc pod uwagę obecność Zaery, nie protestował. Opuścił jedynie nieco głowę, dając pozostałym zdecydować co dalej.

Pojawienie się kolejnych Gethów spięło ostatnie kilka mięśni w ciele Skaxa, które jeszcze nie były spięte. W pamięci miał inne spotkanie i walkę tych metalowych monstrów. Można było poczuć się nieswojo, gdy wyobrażałeś sobie jak metalowe ramiona syntetyka rozrywają cię na pół. A jednak nie było to nawet w jednym procencie tak mrożące krew w żyłach jak sama ich rozmowa. Te Gethy same zachowywały się, jakby były przerażone, niezdecydowane i zaskoczone takim obrotem spraw. Ich analityczne komputery nie potrafiły pojąć tej sytuacji, a co dopiero umysł młodego Quarianina, który sam nie wiedział czego w ogóle chce.

Jedynym bardziej zdecydowanym w swoim podejściu w tej sytuacji był Whittaker. Jego nagłe działanie może nie było takie o jakie Skax chciałby prosić, ale przynajmniej nie poszli (przynajmniej póki co) w kierunku takiej, o której Skax wolałby nie myśleć. Mierzenie z karabinu do trzech Gethów wymagało jaj. I choć o brak takowych Anthonego nigdy nie podejrzewał, tak nawet jak na niego było to bardziej niż śmiałe zagranie.

-Możemy pomóc! To my przyprowadziliśmy S... Theta-9 tutaj z powrotem. Prosimy o wyjaśnienia- Wyprostował się, aby wystawać ponad swoją dotychczasową osłonę. Miał zamiar podnieść obie ręce, aby gestem uspokoić zarówno Gethy jak i Anthonego, jednak jedną rękę zostawił w dole, dalej mocno trzymając Zaerę, zapewne wciąż schowaną. Uniósł więc jedną, wyprostowaną rękę na wysokość swojej klatki piersiowej w kierunku syntetyków, wykonując delikatne opuszczenie o kilka centymetrów, licząc na to, że jego próba ostudzenia całej sytuacji. Nie chciał przeczyć słowom Anthonego. Mimo wszystko nadszarpnął jego zaufanie i w tym momencie musiał bardziej stać po jego stronie. Nawet Zwłaszcza gdy sprawy przybiorą zły obrót, wolał upewnić towarzysza, że stanie po jego stronie.
ObrazekObrazek
Wayra Talav
Awatar użytkownika
Posty: 137
Rejestracja: 28 sty 2015, o 09:38
Miano: Wayra Talav
Wiek: 22
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Kurier / Przemytnik / Najemnik / Pilot
Lokalizacja: Attykańska Beta -> Tezeusz -> Feros
Kredyty: 19.896

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

13 mar 2025, o 14:51

Włączył w omni tryb rejestracji, na analizę tego co właśnie się działo może będzie czas później.

„Matka by była przeszczęśliwa gdyby tu była ” - zupełnie niezwiązana z sytuacją myśl przewinęła się po głowie, gdy jednocześnie rejestrował (bo słuchał było nie do końca dobrym określeniem rozmowy blaszaków. Fascynującej, w pewnym zupełnie abstrakcyjnym sensie przez fakt jej prowadzenia w taki i nie inny sposób. I w większości – równie niezrozumiałej przez jego brak kontekstu, zrozumienia i ilość niedopowiedzeń w samej komunikacji).

Ostatecznie nie wiele było tego, co zrozumiał. Poza tym, że w rozumienia Gethów cała ta Omega była jakąś formą anomalii czy innego wynaturzenia, toster miał z całą sprawą coś wspólnego bo w końcu inaczej nie miałby skasowanych wspomnień.
Tak czy siak była formą zagrożenia. Przynajmniej dla nich.

- Ok. To skoro ta cała Omega jest takim zagrożeniem, dlaczego nie wysadzić tej całej rudery w pizdu? Ciepła, mała reakcja termojądrowa nie zostanie z tego miejsca nic, co mogłoby w przyszłości być zagrożeniem, nie ważne czy to jest wirus, jakaś tajna broń heretyków czy inny pokemon? – mruknął w końcu zirytowany.

Blaszaki używały słów jak infekcja, ale być może po prostu nie rozumiał kontekstu albo źle interpretował, ale skoro była infekcja, było jakieś źródło zakażenia. „Staje się…” Przez moment przypomniał mu się jakiś stary ziemski, jednowymiarowych film o gościu, który przeniósł się do wnętrza starego komputera i próbuje wydostać się z stamtąd jednocześnie wplątując się w walkę o władzę między nowym a starym systemem operacyjnym… Durne widowisko klasy B.
A on musi łapać słówek i zdań bo zwyczajnie brakuje zrozumienia sytuacji.

W sumie.

Jeśli ta Omega rozmontowywała gethy…Na pewno Quarianom powinno zależeć na pozbyciu się jej a nie na wzmocnieniu tej „epidemii” – przechylił głowę, wbijając oczy w kobietę w kombinezonie, absolutnie jednak zachowując swoją myśl dla siebie. Raz, że rezydenci Floty najwyraźniej lubili chodzący toster. Dwa – nowi znajomi tostera, nomen omen – również z klubu sprzętu AGD mogli nie docenić propozycji rzuconej w dobrej wierze.
Bo na razie to wyglądało jak problem wyłącznie właściwy dla Gethów. Inne pytanie, co dostaniemy zamiast gdyby to się udało, skoro staje się nowym systemem, pewnie nie można byłoby liczyć na tajemniczą epidemię, która by tajemniczo pozbyła się całej rasy, raczej na zmianę przywództwa i priorytetów działania.
Naprawdę – była zachwycona – przemknęła mu w wyobraźni postać starszej, surowej z twarzy kobiety która pewnie zaraz zaczęła rozważać sytuację w różnych kontekstach.

Tak czy siak, doktorek się przygotowywał do wejścia, nie pozostało nic innego jak znaleźć sobie bezpieczną pozycję strzelecką i załadować do omni oprogramowanie do sabotażu. Z który – notabene – nie wiązał wielkich nadziei, sądząc po skuteczności na heretykach...
>> Ibris << >> Theme #1 << >> Theme #2 <<
ObrazekObrazek
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [Odległa Krawędź] Kompleks badawczy na księżycu

13 mar 2025, o 22:43

Propozycja Wayry, żeby wszystko wysadzić w pizdu, była bardzo rozsądna. Pytanie tylko czy zajdą gdzieś wystarczająco mocny ładunek oraz gdzie powinni go umieścić by uzyskać najbardziej niszczycielski efekt. Dodatkowo ta cała Omega, czymkolwiek była, wydawał się posiadać jakiś rodzaj inteligencji, a przyjemniej bezpieczniej było zakładać że tak jest i się rozczarować, niż odwrotnie. Jeśli tak było w istocie, to przy próbie zniszczenia mogła zacząć się bronić.
Mimo wszystko jednak, ten plan był warty rozważenia.
- Też jestem za wysadzeniem tego wszystkiego. Znaczy możecie najpierw spróbować swojego technicznego hokus-pokus, ale jeśli wam się nie uda to kilotona albo dwie załatwią sprawę - poparła najemnika.
Podobnie jak Wayra, Kiru trzymała broń w pogotowiu na wypadek gdyby wyskoczyło na nich jakieś zagrożenie w postaci shakowanego getha, jakiegoś mutanta czy chuj wie czego jeszcze. Miała tylko nadzieję, że owe coś da się powalić pociskami i nie będą musieli znowu łatać pancerzy.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wróć do „Galaktyka”