Schody prowadzące w głąb kompleksu były stare, pokryte warstwą kurzu i drobnego, metalicznego pyłu. Każdy krok rozlegał się głuchym echem, jakby budynek był pusty od dekad. Światła awaryjne wzdłuż ścian pulsowały nierównomiernie – czasem gasły na kilka sekund, pozostawiając drużynę w niemal całkowitej ciemności.
Metalowe poręcze były zimne w dotyku, a gdzieniegdzie na nich zauważyli ślady zadrapań, jakby ktoś desperacko próbował się utrzymać podczas pośpiesznej ucieczki. Jeden ze stopni zatrzeszczał groźnie, niemal zapadając się pod naciskiem buta Luny.
SN zatrzymał się na schodach, optyka jego wizjera zapulsowała delikatnym światłem zdradzając analizę. Geth nie odwrócił się od razu, jakby przetwarzał słowa Anthonego – nie w sposób mechaniczny, ale z czymś, co niemal przypominało Whittekarowi oraz innymi postronnym obserwatorom
zastanowienie.
-
Fakt. Gethy eliminowały gethy. Dane. Niepełne. Analiza usunięcia ciał sugeruje jedną z dwóch możliwości – systematyczne sprzątanie pola walki lub adaptacyjny proces, w którym materiał biologiczny i syntetyczny… został wykorzystany ponownie - odparł geth, którego metaliczny głos, uciekł echem w dół.
-
Twój ton wskazuje na ironię, ale logika podpowiada inną perspektywę. Jeśli jedna strona usiłowała powstrzymać to, co jest wewnątrz, a druga próbowała przed tym uciec – sugeruje to, że zagrożenie zostało już uwolnione. Wynik konfliktu jest nieistotny. Istotne jest, czy zdążymy na czas, zanim ono się dostosuje - geth kontynuował wędrówkę po schodach w dół, ale nie spuszczał wzroku z Anthonego, jak również nie dając mu pełnej przewagi w rozmowie. Przez kilka sekund milczał, jakby analizował coś, czego wcześniej nie brał pod uwagę. Optyka jego wizjera zwężała się, światło pulsowało wolniej.
-
Twoje słowa sugerują, że rozważam podejście do konsoli bez zastanowienia. To błąd interpretacyjny. Decyzja nie została jeszcze podjęta - odparł, tylko na moment oglądając się przez ramię na Skaxa.
-
Weryfikacja plików. Omega-Red pojawia się w zapisach jako eksperymentalny kod adaptacyjny. Niesklasyfikowany wśród standardowych protokołów gethów. Nieznane powiązania z systemami Quarian, Ludzi, czy innych ras. Zmienna czynność operacyjna – to oznacza, że kod przystosowuje się do otoczenia, zamiast działać według stałych algorytmów - odpowiedź odnosiła się zarówno do prośby Anthony'ego, jak i polecenia Quarianina. Schody w dół wydawały się nie kończyć, podobnie jak monolog SNa. -
Wnioski. Jeśli wewnątrz systemu działa Omega-Red, jego forma mogła się zmienić. Może nie być już tym, czym było w momencie stworzenia.
Geth przechylił głowę, analizując otoczenie. Na ułamek sekundy wyglądał jak maszyna, która właśnie zastanawiała się, czy jest faktycznie maszyną.
-
Twój argument jest uzasadniony. Podejście do konsoli wymaga potwierdzenia kontekstu. Laboratoria dostarczą dodatkowych danych. Wciąż jednak sugeruję ostrożność – nie zakładaj, że to, co zobaczymy, będzie zgodne z wcześniejszymi schematami. To miejsce… zmieniało kod. A kod… zmienia wszystko.
Na dole schody otworzyły się na długi korytarz, prowadzący do widocznego już z daleka zamkniętego pokoju badawczego; czerwone światło konsoli dostępu migotało ponuro. Ściany, pokryte warstwą rdzawego osadu i plam po czymś, co mogło być olejem syntetycznym lub organiczną tkanką, wydawały się zamknięte w wiecznej stagnacji.
Drobne detale zdradzały historię tego miejsca; porozrzucane narzędzia i uszkodzone datapady – ktoś je porzucił w pośpiechu, otwarta na oścież szafka z medycznym wyposażeniem – fiolki z nieznanymi substancjami leżały potłuczone na podłodze. Kiru w ostatniej chwili powstrzymała krok, który zdeptałby jakiś słoik z ciemną mazią. Terminal laboratoryjny migotał nieregularnie, ekran był rozbity, a system operacyjny wciąż pracował w trybie awaryjnym, uniemożliwiając Skaxowi podłączenie się do sieci, o czym przekonał się od razu, jak tylko spróbował za pomocą swojego omni-klucza wejść do środka.
Wzdłuż ścian ciągnęły się czarne, zaskorupiałe ślady – nie wyglądały jak typowe oparzenia od broni energetycznej, bardziej jak efekt jakiejś reakcji chemicznej lub … biomechanicznej fuzji odezwał się głos w głowie Anthony'ego.
Gdzieś już to widział.
SN zatrzymał się w korytarzu, jego optyka pulsowała nieznacznie szybciej, jakby rejestrował coś, czego nie widzą inni.
-
To miejsce… nie jest puste. Nie w standardowym znaczeniu - głos skanującego otoczenia getha zabrzmiał jakby przyciszony, pełen ostrożności. Jego dłonie zacisnęły się lekko w nerwowym geście, choć syntetyczna istota nie powinna czuć strachu.
-
Brak śladów ciał. Brak rozkładu. Ale dane, które odczytuję, są… niekompletne. Jakby coś celowo je usuwało. To anomalia. To… niepokojące - przez chwilę wydawało im się, że SN próbuje powiedzieć coś jeszcze, ale jego optyka mignęła krótkim błyskiem. W końcu dodał. -
Pokój badawczy jest zabezpieczony. Ktoś lub coś nie chciało, byśmy tam weszli. A to oznacza, że musimy to zrobić.
Wskazał na zamknięte drzwi z odciętym dostępem.
Zaera zastygła w bezruchu, twarzą zwróconą w stronę jedynych drzwi. Kiedy Anthony zbliżył się do niej, zauważa to co quarianka, czyli niemal niezauważalny szczegół – ledwie słyszalne skrobanie dochodzące zza drzwi. Nie było rytmiczne, ani też chaotyczne. Brzmiało jakby ktoś lub coś delikatnie przesuwało coś po metalowej powierzchni – jakby próbowało ocenić, czy po drugiej stronie ktoś jest. Zaera, bezszelestnie zbliżyła palec do usta, nakazując Whittakerowi zastygnął w bezruchu.
A potem… na dolnej krawędzi drzwi dostrzegł drobny cień, który przesuwał się o kilka centymetrów, a następnie zniknął.
Jakby ktoś stał tuż po drugiej stronie, nie chcąc się ujawnić… ale wiedział, że oni już tu są.
@Skax @Anthony Whittaker @Luna Reyes @Kiru Heidr Varah @Wayra Talav
Wyświetl uwagę Mistrza GryDeadline 5.03. włącznie