W tym momencie Kiru już wiedziała jak czuje się pasta do zębów, leżąca przez kilka dni bez zakrętki, przeciskana przez otwór tubki. Mimo, że stosowała się do technik znanych jej technik przeciskania się przez wąskie miejsca, takich jak odpytani stopami czy poruszanie się do przodu na wydechu to była to mozolna robota. Gdyby była zdrowa, prawdopodobnie nie dałaby rady metodycznie pokonywać kolejnych centymetrów tunelu bez wpadnięcia w panikę. Zwłaszcza w momentach gdy miała wrażenie, że utknęła i musiała korygować swoje położenie w ciasnym tunelu.
- Nie było tak źle – stwierdziła gdy wreszcie wydostała się z przejścia, otrzepując się i rozglądając za sprzętem- Ale dopiero zabawnie będzie jeśli się okaże, że będziemy musieli tamtędy wracać. - powiedziała pół żartem-pół serio. Kto im przecież zagwarantuje, że nawet jeśli zatłuką tę Omegę-chuj-wie-co-Red to reszta bazy będzie nadawała się do przebycia przez istoty organiczne takie jak oni.
Jednym uchem słuchała paplaniny Anthony'ego i Skax'a, wspominających najwyraźniej jakąś dawną misję i jej podobieństwo do ich obecnej
- Dobra, pogubiłam się. Skąd w tym równaniu wziął się jakiś Minotaur? Czy to nie był czasem jakiś potwór z ludzkiej mitologii? - rozumiała, że tamta dwójka znacznie lepiej niż reszta z ich grupy ogarniała co tu się dzieje, ale mogliby wysilić się na jakieś łopatologiczne wyjaśnienie dla tych którzy nie byli na tamtej robocie i nie mieli kilku dyplomów wiszących na ścianie.
Tymczasem wracając do korytarza, wąskie mroczne przejście było niemal równoznaczne ze słowem zasadzka i normalnie rzuciłaby jakimś niewielkim przedmiotem by sprawdzić czy nie ma tam wykrywaczy ruchu, jednak biorąc pod uwagę ich sytuację, lepiej byłoby unikać robienia zbędnego hałasu.
- Może spróbujcie przeskanować ten korytarz czy nie ma tam jakiś czujników czy innego draństwa. Tylko tego brakuje by jakieś drony wyleciały nam prosto na mordy.













)



