W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.
Status: Domniemywany za zmarłego w trakcie buntu na Czyśćcu - poszukiwany przez ExoGeni, G-Novę oraz nieznaną organizację, monitorowany przez Cerberusa
Nie miał przy sobie swojego omni-klucza, co mocno ograniczało jego możliwości bojowe, ale miało swoją zaletę – taktyki i wachlarzowanie programami polowymi nie rozpraszały go od lunety. Dzięki temu pierwsza seria strzałów padła wręcz absurdalnie celnie. Niewiele zdziałała na samym początku poza zerwaniem paru płyt, a kontra, którą maszyna przygwoździła ich wszystkich przewróciła Anthonego i paru innych. Podniósł się, nieco ogłuszony i ponownie powoli, ostrożnie przycelował, tym razem w głowę, jednak przez utracony balans spowodowany pobliskimi wybuchami i przez pośpiech w ferworze walki, choć strzelił celnie i zadał duże zniszczenia, ostatnie pociski drugiej serii zboczyły od celu. Przez to jednak, że miał więcej czasu na celowanie niż pozostali - którzy używali naprzemiennie ataków technologicznych i broni - dostrzegł okazję na wcześniejsze zakończenie tej walki - Geh zur Hölle - szepnął cicho pod nosem, celując w odkryty słaby punkt w szyi, już mając wykończyć monstrum, ale nie zdążył oddać trzeciej serii. Luna dostrzegła okazję szybciej i zanim on przesunął krzyż celowniczy, ona już pociągnęła za spust. Dzieła rozpoczętego przez niego i kontynuowanego przez wszystkich tutaj zgromadzonych dokończyła właśnie ona. Faktycznie to, co uznał za czuły punkt maszyny, właśnie nim było. Przez lunetę widział drobne wyładowania w rdzeniu maszyny sugerujące jego przeciążenie i następujące po nich – jego wyłączenie. Anthony odsunął głowę od lunety i podniósł broń do góry, opierając ją na barku a lewą rękę spuszczając luźno w dół. Podniósł wzrok do góry - Uznaj to za pierwszy i ostatni sygnał ostrzegawczy - rzucił w eter, nie dbając zbytnio czy Omega-Red jest w stanie to usłyszeć.
Był bardzo zadowolony. Nie było nawet rysy na jego pancerzu, ani na pancerzu nikogo z nich.
Przynajmniej do momentu, gdy się odwrócił. Wówczas z twarzy zniknął uśmiech, widząc drella, do tej pory trzymającego się tyłów. Natychmiast ruszył w jego kierunku, w biegu chwycił broń w lewą rękę i założył ją na plecy, a prawą – teraz wolną sięgnął po medi-żel.
Ładownice na pasie były jednak puste – zużył wszystkie swoje pakiety na wykrwawiającego się krogula, na samym początku i w ekscytacji danymi biologicznymi, które potem odkryli, zapomniał uzupełnić zapasów na statku - Scheiße, żele potrzebne, tutaj! - rzucił do pozostałych, łapiąc jednocześnie drella za jego kieszenie i wywracając je na drugą stronę. Zebrał żele, które wypadły na zimną posadzkę i od razu nałożył jeden z nich na większą ranę, starając się zatrzymać krwawienie - Dobra, spokojnie, nie jest źle, oddychaj i miej oczy otwarte, ogarnę cię, wszystko będzie richtig - Następnie, ze swojej ładownicy administracyjnej wyciągnął pęsętę i po mału zaczął usuwać szrapnel, a przynajmniej te kawałki, które mógł bez większego ryzyka usunąć tutaj, w warunkach polowych, na szybko - Będziesz potrzebował pomocy medycznej później, ale jestem w stanie cię ustabilizować - cały czas mówił do drella - Oparzenia będą pewnie bolesne, są stosunkowo rozległe, ale za to nie są głębokie... - Tutaj wyciągnął większy kawałek, więc prawdopodobnie syk lub krzyk bólu mógł przerwać mu zdanie - ...Więc się zagoi stosunkowo szybko. Przydzwonił ci porządnie tymi rakietami, ale masz dużo szczęścia - Gdzieś w połowie tego procesu zaaplikował kolejną dawkę mediżelu - Końska dawka, znieczuli cię - I dodał jeszcze jedną, gdy uznał, że skończył wyciągać odłamki - Nie mam omni-klucza, więc szczegółów ci nie powiem. Mogę Ci za to powiedzieć, że akrobatą nie zostaniesz, ale będzie dobrze. Dasz radę chodzić? - zapytał na sam koniec. Całą swoją obecną uwagę poświęcił rannemu drellowi, nie przyglądając się na razie maszynie, nie miał na to czasu. Byłby kurewsko ciekaw, gdyby mógł o tym myśleć, ale obecnie był inny priorytet - Każdy niech się obejrzy, nie chcę potem nagle w środku walki zbierać wam wnętrzności z podłogi jak wam pancerze puszczą.
Nagolenniki Terminusa (-5% szansy na bycie trafionym)
Naramienniki Armax Arsenal (+2,5% do obrażeń broni i +1% do szansy na strzał krytyczny)
Zmodyfikowana heurystyka (-1,5 kosztu PA umiejętności technologicznych)
Czarny, z nylonowymi pasami taktycznymi koloru khaki.
Tarcze:
Tarcze: 1044 (Ostatnia szansa + Omni-Klucz Sawant + Hełm Securitel), regeneracja 10PA)
Ten generator pozwala na jednorazowe zniwelowanie nadwyżki obrażeń które przeszłyby na pancerz w momencie, gdy tarcze osiągną zeru. Ponowna aktywacja dostępna dopiero po 4 turach od ostatniego użycia.
Omni-klucz: Sawant (Bonus Tarcz 15%, Premia Technologiczna 15%) Dźwięk powiadomień - Świąteczne dzwonki, podkład głosowy WI - Luna Reyes (wulgarny) Sub-mod: Precyzyjny aplikator
Umożliwia automatyczną naprawę pancerza za pomocą 1 omni-żelu bez ponoszenia kostu akcji i punktów akcji. Gdy pancerz spadnie poniżej 25% wartości (184), aplikator odnawia go do poziomu 75% (551) raz w ciągu walki.
Zaawansowana sonda badawcza "Imago"
Zdolna do analizy próbek materiału genetycznego oraz przeprowadzania skomplikowanych badań w warunkach polowych. Dodatkowo, na początku walki użytkownik może posłużyć się sondą by przeskanować przeciwników i dowiedzieć się o ich klasach oraz posiadanym przez nich uzbrojeniu.
Pomniejsze akcje:
Przeładowanie broni/użycie żelu: 4PA
Zmiana broni/dobycie: 6/3PA
Umiejętności (Klasa Szpieg):
Szansa na powodzenie użycia poniższych umiejętności: 80%
Dla każdej -1,5 PA (zmodyfikowana heurystyka) Kamuflaż Taktyczny II - 4,5 PA, 1 tura, uniemożliwia korzystanie z mocy, +10% do obrażeń, -30% do bycia trafionym Skan Taktyczny IV(A) - 2,5 PA, czas działania - 2 tury - osłabienie 30% i modyfikator +5 do trafienia przeciwnika Spalenie III - 4,5 PA, obrażenia 300, 100% szansy na efekt Podpalenia(100) Wyssanie Energii II - 4,5 PA, obrażenia 225, przywraca 110 tarcz graczowi Walka wręcz:
Krótkie omni-ostrze:Atak zwykły - 2PA, obrażenia 100, szansa na sukces 50+5 za każdy dodatkowy PA (max 50+20) Atak specjalny - 5PA, obrażenia 200, jeśli przeciwnik ma mniej niż 50% pancerza obrażenia wynoszą 300
Broń w posiadaniu:
DMG:922,5 (Naramienniki Armax Arsenal) Celność bazowa:82 (Celownik termiczny ) Odrzut: 10 Szybkostrzelność:9PA Maximum Amunicji: 15 strzałów/7 pochłaniaczy (seria 5 pocisków na strzał) Celownik termiczny umożliwia dostrzeganie i celowanie do wrogów przez osłony i dym.
Plecak I poziomu
1 sprzęg na broń oraz kieszenie na 3 porcje każdego z żeli.
Ruszył na przód, próbując przyjąć na siebie jak najwięcej uderzeń. Sonda czuwała nad wspieraniem działania generatora, podobnie jak Skax, który kolejnymi atakami próbował pozyskać jak najwięcej mocy z wrogich tarcz. Wszystko wydawało się, że idzie świetnie. A potem go walnęło. Padł na ziemię, ale nie przerywał swojego popisu, wystukując kolejne rzeczy na omnikluczu. Posłał sondę w tył, aby wspomóc pozostałych. Walka była błyskawiczna i równie szybko co pozbyli się celu, równie szybko odnieśli straty po własnej stronie.
-Musze pomyśleć nad jakimś stabilizatorem- Podnosząc się z ziemi, otrzepał swój i tak dość czysty strój. Bardziej zrobił to z przyzwyczajenia, niż potrzeby. Wydawało się, że ma dobry humor. Walka poszła gładko, pokonali dziwnego stwora. Mogli świętować i iść dalej. Parsknął nawet śmiechem, bo jednym z jego (może nie aż tak) niedawnych znalezisk były właśnie nagolenniki, zbierające dane o telemetrii. Najwyraźniej trzeba się będzie na tym skupić, gdy już wrócą do spokojniejszej części Galaktyki.
-An...thony?- Głos mu się załamał. Właśnie dotarło do niego na co patrzył, właśnie docierało do niego to wszystko co się wydarzyło. Docierało do niego z impetem rozpędzonego Kroganina. To co do tej pory uważał za kupę złomu pod kontrolą Omega-Red była jego przyjaciółka. Którą miał chronić.
-Anthony!- Tym razem krzyknął. Przepełniały go strach oraz złość. Rzucił się do przodu, całkowicie nie zwracając uwagi na próby Whittakera ustabilizowania Mola. Padł na kolana tuż nad Zaerą, a właściwie tym co z niej zostało. Sięgnął do swojej torby po antybiotyki, które spróbował gdzieś zaaplikować. Nie widział dokładnie, oczy mu się zaszkliły, postępował całkowicie chaotycznie i irracjonalnie.
-ANTHONY! MEDIŻELE! SZYBKO! POMÓŻ... MI- Dalej krzyczał, choć głos trochę utykał mu w gardle. Sam próbował użyć tego co tylko miał pod ręką, aby zrobić to co zwykle robił z rannym Quarianinem (czyli w 99% przypadków na samym sobie) i oprócz zaleczenia widocznych ran, próbował uszczelnić dziury w kombinezonie. Bez znaczenia stał się fakt, że dopiero co robił wszystko aby zniszczyć to coś. Ją. Swoją przyjaciółkę.
-Zaera. Trzymaj się. Zaera, obudź się... Zaera- Zaczął szlochać nad tym ciałem, nadal próbując wszystkiego na raz co mu tylko przyszło do głowy. Nie był w stanie określić jej stanu, więc pierwsze co mu przyszło do głowy to pobrać dane z jej omniklucza. Bardziej wyczuł palcami, gdzie to powinno być, zaślepiony strachem oraz łzami nie był w stanie klarownie patrzeć i myśleć, po czym wpiął się, próbując pobrać dane z jej czujników.
Co można było dodać; dali się robić jak jakieś żółtodzioby z Omegi z pistoletami za pięćdziesiąt kredytów. Zaaferowani przeciskaniem się przez szyb, dziwnymi komunikatami i ogólnym pojebaniem tej sytuacji nie zauważyli, że z ich grupy ubyła jedna osoba. Cała przyjemna euforia wywołana wygraną walką wyparowała w jednej sekundzie gdy nastąpiło zderzenie z rzeczywistością w formie znajomych fragmentów pancerza.
Najważniejsze było jednak to, że coś zabrało jedno z nich tuż przed ich nosami a oni nie usłyszeli kompletnie nic. Rzecz w tym, że potrafiłaby wskazać co najmniej kilka drapieżników, które byłyby w stanie tak bezszelestnie dopaść ofiarę, ale żadnego z nich nie spodziewałaby się znaleźć w środku przestrzeni gethów w opuszczonej kopalni. Jeśli miałaby zgadywać co się wydarzyło, to to że podczas przechodzenia przez szyb, lub tuż po wyjściu z niego, coś ją zaatakowało. Prawdopodobnie zhakowało systemy jej kombinezonu tak, że nie mogła się bronić ani wezwać pomocy. Niewykluczone nawet że owe coś czekało w szybie na pierwszą osobę która się napatoczy.
Kiedy przyklękła obok spanikowanego Skaxa po pierwsze sprawdziła dwie podstawowe rzeczy: po pierwsze czy osoba na ziemi faktycznie była quarianką a nie syntetycznym chuj-wie-czym co ją zabiło i wykorzystało fragmenty jej zbroi oraz, jeśli pierwszy skan wyszedł pozytywnie, czy Zaera w ogóle przeżyła atak jaki jej zgotowali.
Jeśli i to by się potwierdziło, podałaby jej po jednostce medi i omniżelu by ustabilizować jej stan na tyle by dożyła do chwili aż Anthony udzieli jej pomocy medycznej.
Tarcze; 1044, koszt odnowienia 10 PA
Omni: Bonus do tarcz 15%, premia tech 20%
Pancerz: 800
+5% do tarcz
+5% od obrażeń od mocy
+7% do obrażeń od mocy technologicznych
szansa na powalenie zmniejszona o 5%
+10% do obrażeń przeciwko pancerzom
+10% do obrażeń od broni
+5% do celności broni
Nagrody:
Często tu przychodzisz? Powinieneś. Otrzymujesz kupon na zakupy w sklepie SyncTech w wysokości 5.000 kredytów.
Zwinne dłonie to podstawa każdego sukcesu. Otrzymujesz darmowy sukces rzutu wymagającego twoich umiejętności: hakowania, włamywania się, pokazu sił, i innych.
Nie stworzono cię do walki, tylko do miłości. Otrzymujesz jednorazowy przerzut rzutu na trafienie bronią wręcz w trakcie walki.
Po raz kolejny od czasu zakupu Akolity, Luna musiałą przyznać, że była z niego niezwykle zadowolona, teraz, kolejny raz dobrze wycelowany strzał powalił humanoida na ziemię. Zarówno siła jak i to jak leżał w ręku, zdecydowanie jej pasowało.
po chwilowym przypływie radości z powodu odniesionego zwycięstwa, Meksykanka przyjrzała się ciału, oraz elementom opancerzenia. Zmarszczyła brwi, widząc Zaerę. Można było tylko wściekać się na siebie, że w natłoku informacji rzucanych przez gethów jak i pertraktacji z nimi nie zauważyła, że kogoś brakuje. Duży błąd. Bardziej jednak, niż kiedy to się stało interesowało ją jak to się stało, że znalazła się tutaj i to jako wroga jednostka. Skax rozpaczający po tym co się stało z drugą Quarianką nie wydawał się obecnie dobrym partnerem do rozmowy, wobec czego Luna podeszła do Anthony'ego i jeżeli była taka potrzeba, pomogła mu zająć się drellem.
-Czy ty też pamiętasz, że Zaera była ostatni raz z nami ostatni raz kiedy rozmawialiśmy z tymi tam zbuntowanymi gethami, czy jak ich tam nazwać? A teraz była tu, jako jednostka... nieprzyjazna. Jak mam być szczera, to poważnie zastanowiłabym się przed wprowadzaniem ich kodu do publicznego kibla, nie mówiąc o tym tutaj. - wszystko co Luna miała to przeczucia, nie wiedziała nawet czy słuszne, miała jednak wrażenie, po raz kolejny, że konflikt gethów wyjdzie im wszystkim bokiem.
ELEKTROWSTRZĄS: 870
Efekt specjalny: Wstrząs elektryczny odbija 25% zadanych obrażeń w walce wręcz z powrotem do atakującego. Działa na cele znajdujące się w odległości 1m.
Nagolenniki Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Rękawice Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy
Standardowy = 700 + 35 (5%) = 735
color=#FFFFFF]Wizjer Pamięciowy[/color] - +2,5% do obrażeń od mocy, zmniejsza koszt umiejętności biotycznych/technologicznych o 0,5PA Naramienniki N7 - Bonus: +5% do pancerza (życia) Napierśnik Rady Serrice - Bonus: +5% obrażeń od mocy Nagolenniki Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Rękawice Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Wzmacniacz wielordzeniowy - Bonus: +7% do obrażeń od mocy technologicznych
DODATKOWE
Mod bojowy: Krótkie omni ostrze - Atak specjalny: podstawowy dla klasy Sub-mod: Osełka - Raz w ciągu walki lekki atak wręcz ma automatyczny sukces
Mol nie zdążył zrobić wiele gdy zrozumiał co było intencją robocopa. Zdążył ledwie przywołać imię jednego z drellowych bóstw, tracąc momentalnie oddech nim chociażby zdążył pomyśleć o modlitwie. Odruchowo przymknął oczy, a gdy je otworzył, był już spory kawałek dalej. Nie mogąc się zbytnio ruszać z powodu oparzeń i bólu. Zacisnął zęby i wyciągnął rękę, prowadząc dalszy ogień, wolniejszy zapene mniej skuteczny ale nie zamierzał się poddawać, nie w środku walki. Aż w końcu pistolet wysunął mu się z rąk, gdy było już po wszystkim. Adrenalina zaczęła spadać a rany dały o sobie znać ze zdwojoną mocą. Drżącymi palcami uruchomił swojego drona, by asystował w razie czego Anthonemu. Na słowa doktorka i nieformalnego przywódcy pokiwał powoli głową, nie mogąc wyciągnąć z siebie żadnego słowa, który nie byłoby jękiem lub krzykiem bólu. Zacisnął zęby, pozwalając medykowi działać, nieświadomy dramatu Skaxa.
Adrenalina w ich żyłach nie zdążyła jeszcze opaść, gdy Anthony klęczał nad Molem, aplikując kolejne dawki medi-żelu. Substancja reagowała z poparzoną tkanką drella, chłodząc i łagodząc piekący ból. Skóra Mola, rozszarpana odłamkami i nadpalona pod pancerzem, zaczęła się powoli regenerować, a oddech - dotąd nierówny i płytki - wyrównał się. Z pomocą omni-żelu Anthony załatał poszarpane segmenty pancerza, tworząc prowizoryczne uszczelnienie. Dron, wezwany wcześniej przez rannego najemnika, zawisł tuż obok, bzyczał cicho i monitorował funkcje życiowe swojego właściciela. Mol, choć nadal w szoku, zdołał unieść głowę i spojrzeć na towarzyszy. Był przytomny.
Skax, który jeszcze przed chwilą działał jak zaprogramowany, próbując desperacko ratować to, co jak sądził, zostało z jego przyjaciółki, w końcu opuścił drżące ręce. Pomogła mu Luna, łagodnie, ale stanowczo odciągając go od ciała. Wtedy - pierwszy raz od początku całego starcia - quarianin przyjrzał się dokładniej.
To nie była Zaera.
Pancerz - podobny. Fragmenty napierśnika, mocowania na lewe ramię, charakterystyczna obudowa omniklucza, personalny znak insygni - wszystko się zgadzało. Ale ciało pod spodem nie należało do niej. Ta istota była czymś innym. Czymś stworzonym z tego, co zostało. Ktoś lub coś ubrało się w pancerz Zaery jak w skórę. Ulga była tylko chwilowa. I mocno nad wyrost. On jeden wiedział najlepiej, co oznacza pęknięty, nieszczelny pancerz dla quarianina. Każda mikroryska to brama dla infekcji. Dla choroby. Dla śmierci.
Zaera mogła żyć, ale jeśli była ranna - jeśli walczyła, została porwana, zabrana - to mieli bardzo, bardzo mało czasu. Minuty. Może godzinę. Żadnej gwarancji. Ani pewności.
Wszystko w nim zaczęło krzyczeć. Lęk, poczucie winy, potrzeba działania. Nie był już w stanie usiedzieć w miejscu.
Z tyłu, na podwyższeniu, rozświetlona przez jarzeniowe oświetlenie stała konsola. Wciąż aktywna. Czekała. Omega-Red, zamknięta za automatycznymi drzwiami, nie była już odległym celem. Stała przed nimi otworem - wystarczyło wpisać kod, który przecież znali.
Ale każda sekunda wahania mogła kosztować kogoś życie.
Wąska wiązka pulsującego światła omiata leżące ciało przypominające sylwetką quariankę. Dane zaczęły spływać na omni-klucz Kiru:
[SKAN BIOLOGICZNY - WYNIKI NIESTANDARDOWE]
Gatunek: brak jednoznacznego dopasowania
Elementy organiczne: 47% – tkanki biologiczne (pochodzenie: syntetyzowane)
Elementy syntetyczne: 53% – stop zaawansowany, komponenty gethowskie klasy militarnej
Sygnał neurologiczny: aktywność minimalna, obecność implantów synchronizujących (sieć gethów?)
Tożsamość: brak jednoznacznej identyfikacji
Zewnętrzny pancerz: imitacja zbroi quariańskiej, wzór odpowiada modelowi Zaery Nar Qahrol (dokładność: 89%)
Wniosek: egzemplarz jest tworem biomechanicznym o nieznanym celu.
Atmosfera zgęstniała. Wszyscy słyszeli cichy mechaniczny szum dochodzący zza drzwi - systemy Omega-Red nie były wyłączone. Wręcz przeciwnie. Coś tam było. Coś czekało.
A jeśli czegoś nauczyło ich to miejscem, to to, że to coś może przyjść po nich szybciej, niż zdążą się odwrócić Jeżeli nie ruszą się z miejsca - coś ruszy się ku nim. Wybór był oczywisty. A przynajmniej powinien być.
Czyli jak z tego wynikało Omega Red ruszyło z nimi na wojnę psychologiczną bo po co innego miałoby zadawać sobie trud porwania jednego z nich, a potem wystawienia tego tworu w charakterze wabika? Yahganka była niemal ciekawa czy celem było osłabienie ich morale, czy też przyświecał temu jakiś głębszy cel. Być może quarianka wciąż gdzieś żyła, a może nie. Jak długo mogli żyć quarianie z uszkodzonym kombinezonem? Jednak o ile strata członka drużyny nigdy nie była łatwa, to panika była naprawdę ostatnią rzeczą jakiej teraz potrzebowali, a Skax wyglądał jakby był bardzo bliski osiągnięcia punktu bez powrotu. W trakcie swojej kariery Kiru wystarczająco wiele razy musiała oglądać jak strach odbiera innym zdolność do podejmowania właściwych decyzji, a niekiedy nawet i rozum, a teraz nie mogli sobie na to pozwolić. Umiejętności hackerskie quarianina były niezbędne do dalszej misji, a może nawet uratowania jego przyjaciółki.
Wtedy właśnie jej omni klucz wydał z siebie sygnał dźwiękowy informujący o zakończonym skanie. Wyniki nie były specjalnym zaskoczeniem, skoro już it tak wiedzieli że to nie quarianka, ale może ich miejscowi eksperci zdołają wyciśnąć z tego coś więcej. - Zerknij na ta dane – rzuciła w stronę Skaxa, udostępniając mu, i innym jeśli tego chcieli, plik. Miała nadzieję, że zajmie go to na tyle by zajął myśli czymś innym niż zaginiona quarianka. - Przypomina to tego waszego Minotaura?
Lepiej żeby Anthony sprężył się z łataniem Mola, aby jakiekolwiek niespodzianki czekały na nich za drzwiami nie znudziły się czekaniem i nie wyskoczyły im prosto na mordy gdy nadal będą w totalnej rozsypce.
Tarcze; 1044, koszt odnowienia 10 PA
Omni: Bonus do tarcz 15%, premia tech 20%
Pancerz: 800
+5% do tarcz
+5% od obrażeń od mocy
+7% do obrażeń od mocy technologicznych
szansa na powalenie zmniejszona o 5%
+10% do obrażeń przeciwko pancerzom
+10% do obrażeń od broni
+5% do celności broni
Nagrody:
Często tu przychodzisz? Powinieneś. Otrzymujesz kupon na zakupy w sklepie SyncTech w wysokości 5.000 kredytów.
Zwinne dłonie to podstawa każdego sukcesu. Otrzymujesz darmowy sukces rzutu wymagającego twoich umiejętności: hakowania, włamywania się, pokazu sił, i innych.
Nie stworzono cię do walki, tylko do miłości. Otrzymujesz jednorazowy przerzut rzutu na trafienie bronią wręcz w trakcie walki.
Nie widział niczego innego jak pancerza Zaery. Panika, nieprzemyślane działa i instynktowne, ale przy tym wyuczone ruchy by ratować swojego pobratymca miały pierwszeństwo przed spokojniejszą oceną sytuacji. Inni na całe szczęście potrafili spojrzeć na to z chłodniejszą głową, odciągając Quarianina od jego prób utrzymania biomechanicznego trupa, który... nie był Zaerą. To były tylko fragmenty jej pancerza, co dodawało jakiejś otuchy, ale wciąż nie uspokajało sytuacji. Skoro tutaj był jej pancerz, to co mogło się z nią stać. Kiedy stracili ją z oczu?
-Kazałem jej zostać... Ale... Cholera... Ona może być w środku. Trzeba ją znaleźć- Oddychał głębiej, próbował się jakoś uspokoić, wyrównać bicie swojego skołatanego serca oraz naprostować własne procesy myślowe, aby wreszcie zaczęły działać. Co pamiętał? Chciał ją trzymać jak najdalej od wejścia do Omega-Red. A teraz prawdopodobnie mogła znajdować się w jego sercu. Wciąż istniała szansa, że ją uratują. Ale była też inna możliwość. Mogła już nie żyć... Albo czekał ją los znacznie gorszy.
-Ta, przypomina. Imitacja zbroi? Moduł maskujący tożsamość? Bosh'tet... - Odpowiedział na zadane pytanie, na szybko analizując przedstawione mu dane. Nie był w stanie przedstawić sensownej teorii, bo i cała sytuacja wymykała się temu do czego był przyzwyczajony. Wiedział jedno, będzie bardzo mocno musiał wierzyć w to, że na Joab podjęta została odpowiednia decyzja i że teraz nie zabraknie im odwagi aby podjąć ją ponownie. Nawet jeśli... Nie, nie chciał o tym myśleć. Próbował nie dopuścić do siebie takiej możliwości. Zaera żyła i miała się dobrze, potrzebowała tylko pomocy medycznej. Musieli się pospieszyć i wkroczyć wreszcie do środka. Sięgnął po swój pistolet, drugą ręką do omni-klucza i ruszył ostrożnym krokiem naprzód. Coś na nich czekało, ale oni byli gotowi. Albo przynajmniej tak chciał w to wierzyć Skax.
Szczęśliwie, bogowie dalej mieli wobec niego i nie pozwolili mu odejść. Ich wola została oczywiście wykonana rękoma dwójki towarzyszy Mola, za co drell był im oczywiście bardzo wdzięczny. Podniósł się powoli, ostrożnie, widząc wyraźnie, że ze Skaxem nie było dobrze. Westchnął cicho i podszedł do Quarianina powoli, zerkając na kombinezon, który ich zaatakował. Udało mu się poznać Zaerę, nawet jeśli nie przyjaźnił się z nią tak jak Skax, to pomagał jej na Omedze, pomagał jej i teraz. A duch SOC w Molu zabraniał mu zostawić towarzysza. Poklepał kolegę po ramieniu, drugą, drżącą po otrzymanych obrażeniach, ręką, chwycił za pistolet i ruszył obok Quarianina.
Status: Domniemywany za zmarłego w trakcie buntu na Czyśćcu - poszukiwany przez ExoGeni, G-Novę oraz nieznaną organizację, monitorowany przez Cerberusa
- Nie teraz Skax - odkrzyknął, gdy Skax wołał go podczas opatrywania Mola - Nie teraaaaz - irytował się - Nic ci nie jest Skax, skończ jojczeć i sam weź sobie paczkę z drona, ZAJĘTY JESTEM DO KURWY NĘDZY - bardzo już poirytowany niecierpliwością Skaxa, która przeszkadzała mu w skupieniu się na ranach Mola. Nie był świadom do czego Skax go wołał, dopóki nie skończył oglądać Mola i nie zobaczył, że wszyscy zebrali się wokół truchła, zasłaniając mu na nie widok.
Upewniwszy się, że Mol jest w stabilnym stanie wstał i ruszył w kierunku pozostałych. Zwolnił, gdy dostrzegł ciało. Kurwa…
Gdy doszedł, jasne już jednak było, że nie jest nim Zaera tak, jak na początku się wydawało. Nie do końca wiedział, co powiedzieć, ale zdecydował się przemówić. - Skax, potrzebujemy cię teraz trzeźwego. Zaery może już nie być, ale nie możemy sobie pozwolić na to, żeby to zawładnęło naszymi umysłami. Dostaniemy się do środka i załatwimy sprawę, jasne? – nie chciał pozostawiać złudzeń. Zaera mogła żyć, ale lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż załamać na środku korytarza gdy zbyt długo utrzymywane nadzieje legną w ruinach.
Podejrzał kątem oka skan na omni-kluczu Kiru. Paradoksalnie dobrą wiadomością dla niego był skład hybrydy. Syntetyczność tkanek była miłą odmianą. Był raczej przyzwyczajony do tego, że jego przeciwnicy eksperymentują na ludziach, asari czy innych świadomych rasach, tym razem mieli chociaż tyle szacunku dla życia, że stworzyli hodowle komórkowe. Złą wiadomością było to, że jeśli byli w stanie od zera poskładać funkcjonującą hybrydę ze sztucznych organów, to są bardzo daleko przed nimi jeśli chodzi o postęp technologiczny i takich stworów może być więcej.
Nagolenniki Terminusa (-5% szansy na bycie trafionym)
Naramienniki Armax Arsenal (+2,5% do obrażeń broni i +1% do szansy na strzał krytyczny)
Zmodyfikowana heurystyka (-1,5 kosztu PA umiejętności technologicznych)
Czarny, z nylonowymi pasami taktycznymi koloru khaki.
Tarcze:
Tarcze: 1044 (Ostatnia szansa + Omni-Klucz Sawant + Hełm Securitel), regeneracja 10PA)
Ten generator pozwala na jednorazowe zniwelowanie nadwyżki obrażeń które przeszłyby na pancerz w momencie, gdy tarcze osiągną zeru. Ponowna aktywacja dostępna dopiero po 4 turach od ostatniego użycia.
Omni-klucz: Sawant (Bonus Tarcz 15%, Premia Technologiczna 15%) Dźwięk powiadomień - Świąteczne dzwonki, podkład głosowy WI - Luna Reyes (wulgarny) Sub-mod: Precyzyjny aplikator
Umożliwia automatyczną naprawę pancerza za pomocą 1 omni-żelu bez ponoszenia kostu akcji i punktów akcji. Gdy pancerz spadnie poniżej 25% wartości (184), aplikator odnawia go do poziomu 75% (551) raz w ciągu walki.
Zaawansowana sonda badawcza "Imago"
Zdolna do analizy próbek materiału genetycznego oraz przeprowadzania skomplikowanych badań w warunkach polowych. Dodatkowo, na początku walki użytkownik może posłużyć się sondą by przeskanować przeciwników i dowiedzieć się o ich klasach oraz posiadanym przez nich uzbrojeniu.
Pomniejsze akcje:
Przeładowanie broni/użycie żelu: 4PA
Zmiana broni/dobycie: 6/3PA
Umiejętności (Klasa Szpieg):
Szansa na powodzenie użycia poniższych umiejętności: 80%
Dla każdej -1,5 PA (zmodyfikowana heurystyka) Kamuflaż Taktyczny II - 4,5 PA, 1 tura, uniemożliwia korzystanie z mocy, +10% do obrażeń, -30% do bycia trafionym Skan Taktyczny IV(A) - 2,5 PA, czas działania - 2 tury - osłabienie 30% i modyfikator +5 do trafienia przeciwnika Spalenie III - 4,5 PA, obrażenia 300, 100% szansy na efekt Podpalenia(100) Wyssanie Energii II - 4,5 PA, obrażenia 225, przywraca 110 tarcz graczowi Walka wręcz:
Krótkie omni-ostrze:Atak zwykły - 2PA, obrażenia 100, szansa na sukces 50+5 za każdy dodatkowy PA (max 50+20) Atak specjalny - 5PA, obrażenia 200, jeśli przeciwnik ma mniej niż 50% pancerza obrażenia wynoszą 300
Broń w posiadaniu:
DMG:922,5 (Naramienniki Armax Arsenal) Celność bazowa:82 (Celownik termiczny ) Odrzut: 10 Szybkostrzelność:9PA Maximum Amunicji: 15 strzałów/7 pochłaniaczy (seria 5 pocisków na strzał) Celownik termiczny umożliwia dostrzeganie i celowanie do wrogów przez osłony i dym.
Plecak I poziomu
1 sprzęg na broń oraz kieszenie na 3 porcje każdego z żeli.
No tak, jeszcze tego brakowało, żeby jedyne dwie osoby, które w jakimś większym stopniu niż podstawowy ogarniają co tu się dzieje i oczym gethy mówią, zaczęły na siebie krzyczeć. Do tego trup, Zaery, bądź nie Zaery jak się miało okazać, to była kolejna część gierek z ich umysłami, w których jak widać gethy się dosyć lubowały. I jak się miało okazać, po wynikach skanu na omni-kluczu Kiru, również z ciałami i organami potrafili się całkiem nieźle bawić.
-Możecie sobie skakać do gardeł niczym baletnice potem, na razie załatwmy, w ten czy inny sposób sprawę do końca. Można mieć tylko nadzieję, że użycie tych kodów nie skończy się naszym rychłym zgonem.
ELEKTROWSTRZĄS: 870
Efekt specjalny: Wstrząs elektryczny odbija 25% zadanych obrażeń w walce wręcz z powrotem do atakującego. Działa na cele znajdujące się w odległości 1m.
Nagolenniki Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Rękawice Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy
Standardowy = 700 + 35 (5%) = 735
color=#FFFFFF]Wizjer Pamięciowy[/color] - +2,5% do obrażeń od mocy, zmniejsza koszt umiejętności biotycznych/technologicznych o 0,5PA Naramienniki N7 - Bonus: +5% do pancerza (życia) Napierśnik Rady Serrice - Bonus: +5% obrażeń od mocy Nagolenniki Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Rękawice Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Wzmacniacz wielordzeniowy - Bonus: +7% do obrażeń od mocy technologicznych
DODATKOWE
Mod bojowy: Krótkie omni ostrze - Atak specjalny: podstawowy dla klasy Sub-mod: Osełka - Raz w ciągu walki lekki atak wręcz ma automatyczny sukces
Echo zwycięskiej walki zdążyło już opaść, pozostawiając po sobie tylko pulsujące sygnały z wnętrza kompleksu i ciężki oddech towarzyszący napięciu. Zaiskrzone szczątki syntetyka, który przybrał twarz Zaery, leżały bezwładnie w półcieniu, a zimne światło statusowe drgało jeszcze na jednym z jego mechanicznych powiek. Skax stał nad ciałem zaciśnięty w milczeniu, jakby wciąż niepewny, czy to, co widzi, naprawdę się skończyło.
Kiru wygasiła omni-klucz, kończąc analizę kodu, który udało się wydobyć. Anthony pomagał Molowi wrócić na nogi, podczas gdy napięcie w powietrzu stawało się coraz gęstsze. Kompleks nie milczał – przeciwnie, wydawał się nasłuchiwać, rejestrować każdy ruch, każde ich słowo. Ostra czerwień konsoli przyćmiła chłód otoczenia. Na ekranie pojawił się znajomy wzór – gethowski, lecz obrobiony, jakby przystosowany do kogoś lub czegoś, co już dawno nie miało wspólnego z oryginalnym projektem.
Wpisali kod.
Na moment wszystko zastygło – nawet własne oddechy wydawały się zbyt głośne. Usłyszeli krótki klik, potem drugi, a na koniec przeciągły, głuchy zgrzyt mechanizmu. Coś ogromnego zaczęło się rozsuwać – wrota ustąpiły, ukazując ciemność, która nie była tylko brakiem światła, ale raczej obietnicą czegoś nieznanego.
Światło z zewnątrz padło na wnętrze, lecz nie sięgało daleko. Za drzwiami czekała przestrzeń, której architektura wymykała się jasnej klasyfikacji – coś pomiędzy wnętrzem żywego organizmu a konstruktem syntetycznym. Ściany pulsowały delikatnie czerwienią, jakby oddychały. Nie było tam klasycznych kabli czy monitorów – raczej struktury przypominające nerwy i szpiki, przeplatające się z gładkimi, zimnymi panelami o nieznanym przeznaczeniu.
Powietrze uderzyło ich chłodem, ale nie sterylnym – niosło ze sobą słodkawy, elektryczny posmak, który drażnił gardło i nie pozwalał zapomnieć, że miejsce to żyje, choć nie tak, jak powinno. Podłoga uginała się lekko pod butami – nie jak metal, raczej jak coś sprężystego, miękko tłumiącego dźwięk każdego kroku. Przestrzeń wydawała się obserwować, chociaż żadne oczy nie były widoczne – tylko czarne, wypalone miejsca w ścianach i zagłębienia, które wyglądały jakby kiedyś pełniły funkcję receptorów.
Lub otworów gębowych.
Omni-klucze natychmiast zgubiły orientację. Sygnały zewnętrzne wyparowały, mapowanie zostało odrzucone. To miejsce nie chciało być odwiedzane – i nie chciało być zrozumiane.
Gdzieś w głębi rozbłysły czerwone punkty. Dziesiątki, może setki. Nie poruszały się. Były jak oczy – albo sensory – osadzone w ścianach lub głębiej, w mechanicznych bytach, których sylwetki majaczyły na granicy widzenia. Ale jeszcze nie ruszały. Jeszcze.
Systemy wewnętrzne błyskały w HUD-ach: coś zarejestrowało trzy źródła energii. Jedno – silne, pulsujące gdzieś w centrum kompleksu, niestabilne. Drugie – zbliżone do sygnatury Zaery, lecz słabe i głęboko pod nimi. Trzecie – nieregularna aktywność gethowskiej sieci, która przypominała coś bardziej organicznego. Jakby ktoś próbował naśladować układ nerwowy człowieka w syntetycznej strukturze, ale nie do końca zrozumiał, jak to działa.
I wtedy powtórzył się znajomy dźwięk – ten sam sygnał, który rozbrzmiał po wprowadzeniu kodu. Tym razem nie pochodził z konsoli. Kod został przechwycony i rozesłany. Drzwi się otworzyły – ale nie tylko dla nich.
Wewnątrz panowała cisza – głęboka, nienaturalna, od której aż bolały uszy. Jakby kompleks oddychał między słowami i czekał na ich ruch.
Omega-Red była otwarta.
I wszystko w niej zdawało się gotowe, by ich powitać.
Status: Domniemywany za zmarłego w trakcie buntu na Czyśćcu - poszukiwany przez ExoGeni, G-Novę oraz nieznaną organizację, monitorowany przez Cerberusa
Anthony wciąż nie był pewny, co właściwie chce osiągnąć, gdy dotrą do tego rdzenia, ale póki co przeważała opcja zniszczenia i wypatroszenia Omega-Red. Nie był przekonany co konkretnie miałoby tak być, co mogłoby przekonać go do pozostawienia tego Behemota przy życiu, ale był otwarty na propozycje. Choć to wymagało zaufania, a wątpił w to, że Omega-Red byłaby zdolna do wskrzeszenia go w nim.
Czekał na rozwój wydarzeń z bronią w ręku.
Tym razem nie było monologu, głośnych rozważań na temat „z czym mogą mieć do czynienia”. Bo tym razem Anthony nie miał odwagi wysnuwać przypuszczeń. Gdyby to, co przychodziło mu do głowy okazało się prawdziwe, to mieliby spory kłopot. Omega-Red była ogromna, a oni właśnie znajdowali się w jej środku. Nie chciał zapeszyć, ani straszyć towarzyszy.
- Ruchy, musimy dostać się jak najszybciej do rdzenia - rzucił, ale ku zaskoczeniu jego samego, słowa nie opuściły jego ust tak donośnie jak oczekiwał. Anthony miał w tym momencie gdzieś Zaerę, nie poznał jej nigdy i jeśli jak najszybciej nie zniszczą Omegi-Red, oni sami zginą, a jej śmierć pójdzie na marne. Wiedział jednak, że Skax ot tak nie porzuci jej, jeśli nie dostanie uzasadnienia.
Musiał powiedzieć to, co dobijało mu się do głowy, co wypierał i co zapewne cisnęło się na myśl wszystkim.
Zatrzymał się i złapał quarianina za bark - Słuchaj mnie uważnie. Ufasz mi? – dał Skaxowi chwilę na odpowiedź - Jeśli uważasz, że tak albo że jesteś mi coś winny, to wysłuchaj mnie. Przykro mi Skax, ale Zaera nie żyje. To z czym walczyliśmy to swego rodzaju „neutrofil”. Pierwsza fala odpowiedzi odpornościowej. Wszystko tutaj to żywy organizm. I jeśli miał na sobie pancerz Zaery, to prawdopodobnie została już strawiona i wchłonięta a następnie jej składniki wykorzystane do budowy „komórek”. Jedyne, co teraz możemy zrobić to ją pomścić, nie możemy pozwolić sobie na tak duże ryzyko w imię cienia nieuzasadnionej nadziei. Musimy udać się do mózgu. Tam zobaczymy co da się zrobić.
Nie miał oczywiście pewności co do tego, ale nie zamierzał ryzykować życia tylu ludzi dla jednej quarianki.
Nagolenniki Terminusa (-5% szansy na bycie trafionym)
Naramienniki Armax Arsenal (+2,5% do obrażeń broni i +1% do szansy na strzał krytyczny)
Zmodyfikowana heurystyka (-1,5 kosztu PA umiejętności technologicznych)
Czarny, z nylonowymi pasami taktycznymi koloru khaki.
Tarcze:
Tarcze: 1044 (Ostatnia szansa + Omni-Klucz Sawant + Hełm Securitel), regeneracja 10PA)
Ten generator pozwala na jednorazowe zniwelowanie nadwyżki obrażeń które przeszłyby na pancerz w momencie, gdy tarcze osiągną zeru. Ponowna aktywacja dostępna dopiero po 4 turach od ostatniego użycia.
Omni-klucz: Sawant (Bonus Tarcz 15%, Premia Technologiczna 15%) Dźwięk powiadomień - Świąteczne dzwonki, podkład głosowy WI - Luna Reyes (wulgarny) Sub-mod: Precyzyjny aplikator
Umożliwia automatyczną naprawę pancerza za pomocą 1 omni-żelu bez ponoszenia kostu akcji i punktów akcji. Gdy pancerz spadnie poniżej 25% wartości (184), aplikator odnawia go do poziomu 75% (551) raz w ciągu walki.
Zaawansowana sonda badawcza "Imago"
Zdolna do analizy próbek materiału genetycznego oraz przeprowadzania skomplikowanych badań w warunkach polowych. Dodatkowo, na początku walki użytkownik może posłużyć się sondą by przeskanować przeciwników i dowiedzieć się o ich klasach oraz posiadanym przez nich uzbrojeniu.
Pomniejsze akcje:
Przeładowanie broni/użycie żelu: 4PA
Zmiana broni/dobycie: 6/3PA
Umiejętności (Klasa Szpieg):
Szansa na powodzenie użycia poniższych umiejętności: 80%
Dla każdej -1,5 PA (zmodyfikowana heurystyka) Kamuflaż Taktyczny II - 4,5 PA, 1 tura, uniemożliwia korzystanie z mocy, +10% do obrażeń, -30% do bycia trafionym Skan Taktyczny IV(A) - 2,5 PA, czas działania - 2 tury - osłabienie 30% i modyfikator +5 do trafienia przeciwnika Spalenie III - 4,5 PA, obrażenia 300, 100% szansy na efekt Podpalenia(100) Wyssanie Energii II - 4,5 PA, obrażenia 225, przywraca 110 tarcz graczowi Walka wręcz:
Krótkie omni-ostrze:Atak zwykły - 2PA, obrażenia 100, szansa na sukces 50+5 za każdy dodatkowy PA (max 50+20) Atak specjalny - 5PA, obrażenia 200, jeśli przeciwnik ma mniej niż 50% pancerza obrażenia wynoszą 300
Broń w posiadaniu:
DMG:922,5 (Naramienniki Armax Arsenal) Celność bazowa:82 (Celownik termiczny ) Odrzut: 10 Szybkostrzelność:9PA Maximum Amunicji: 15 strzałów/7 pochłaniaczy (seria 5 pocisków na strzał) Celownik termiczny umożliwia dostrzeganie i celowanie do wrogów przez osłony i dym.
Plecak I poziomu
1 sprzęg na broń oraz kieszenie na 3 porcje każdego z żeli.
-Tak, tak... Jasne- Odparł Anthonemu, próbując jakoś wrócić do normalności. Gdyby nie on i Kiru, zapewne dalej próbowałby reanimować te szczątki. Co to w ogóle mogło być i w jaki sposób zdobyło fragmenty pancerza Zaery? Skax nie mógł teraz o tym myśleć, odrzucił od siebie te myśli. Jak najwięcej, zarówno tych panicznych, wynikających z najzwyklejszego strachu, ale także i te, które mogły naprowadzić go na właściwą odpowiedź. Anthony miał rację. Musieli dostać się do środka i załatwić sprawę. O szczegóły będzie się martwił później. Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić.
Drzwi się otwarły, a Quarianin poczuł się jakby trafił do zupełnie obcego świata. Widział podobieństwa do wnętrza statku Zbieraczy. Natychmiast chciał zweryfikować swoją teorię, puszczając wszystkie potrzebne skany. Na próżno. Omniklucz nieco zwariował, Omega-Red odcinała go od informacji zwrotnych, co spowodowało, że Skax został praktycznie bez swoich zabawek i danych. Był niemalże nagi. Nie w sensie fizycznym, bo pancerz wciąż zachowaną miał szczelność, ale technologicznie był ograbiony ze wszystkiego.
Lekko wzdrygnął się, gdy został złapany za kark, jakby go ktoś raził prądem. Było widać, że jest chodzącym kłębkiem nerwów. Nie wiedział co z Zaerą, nie wiedział gdzie jest, nic nie mógł sprawdzić. Trochę zaczynał czuć się jak w celi na Joab, o której myślał, że już zdążył zapomnieć. A teraz to wszystko wracało. Gdy usłyszał pytanie pokiwał głową. Oczywiście, że mu ufał, nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
-A... Ale... Zaera. Musi istnieć...- Przywalono mu prawdą prosto między oczy. Ręce mu drżały, to jak spięty byłjego kark było prawie wyczuwalne przez kombinezon. Próbował walczyć z tymi słowami. Próbował przekonać samego siebie, że tak nie może być, że jest inne wyjście. Ale nie zdążył wypowiedzieć nawet jednego zdania do końca, aby głos utknął mu w gardle. Nie wiedział, co miałby powiedzieć i dotarło do niego, że nie powinien. Anthony miał rację.
-Zbieracze... Mieli maszyny... Do przerabiania tkanek... Mielenia, trawienia... Nie wiem. Myślisz, że to mogą być oni?- Kolejna trauma była wypisana na jego twarzy. Przypomniał sobie teraz doskonale jak próba otwarcia kogoś z maszynerii zakończyła się całkowitym przerobieniem osoby znajdującej się w środku na papkę. Gdy padło sformułowanie o strawieniu i wchłonięciu, to kolejne podobieństwa z tamtymi wydarzeniami zdawały się do niego docierać. Czy to ma sens? Omega-Red ma coś wspólnego ze Zbieraczami? Może Zbieracze polegali na czymś z Omega-Red? Klasyczny dylemat. Co było pierwsze, kura czy jajko? Ponownie zbyt wiele myśli, aby to ogarnąć, zwłaszcza w takim stanie. Podniósł swój pistolet, łapiąc za uchwyt swojej broni dwoma rękami, aby odrobinę zamaskować trzęsące się ręce.
Wnętrze tego miejsca, to całe Omega Red, przerosło wszystko, co Mol Saerth widział do tej pory. Jego towarzysze mogli być bardziej nawykli do takich widoków, ale on nie. Widział ciemniejszą stronę Cytadeli, widział brud Omegi, ale to? O czymś takim nie mógł śnić w najgorszych koszmarach. Zacisnął dłonie na pistolecie, jakby miało mu to dodać trochę otuchy i szedł razem ze swoimi towarzyszami, obserwując swój sektor i modląc się duchu. Nie odzywał się, z obawy, że chociażby jedno słowo mogłoby zagłuszyć zbliżające się niebezpieczeństwo. Nic tutaj nie było logiczne. Wszystko było jak żart z życia i z maszyny, przerażająca amalgamancja. Zapomniane przez bogów miejsce.
Na domiar złego, stanęli przed wyborem, szukać ich zaprzyjaźnionej Qurianki, czy spróbować się rozprawić z Omega Red. Logika podpowiadała mu drugą opcję, ale jednak coś w sercu nie pozwalało mu się za nią opowiedzieć. Ta podstawowa, pierwotna niemal chęć ratowania drugiego człowieka. To uczucie, które sprawiło, że porzucił swoją służbę w SOC, bo polityka i intrygi sprawiały, że złoczyńcy, których ujął potrafili wyjść na wolność i kontynuować swoją działalność. Zabijać zło, by ratować niewinnych, to była jego motywacja do porzucania odznaki i zejścia w cień. Służba za którą nikt mu nigdy nie podziękuję. Nie będzie pomników, nie będzie opowieści, tylko całun milczenia po śmierci. Mol doskonale to wiedział i ani razu nie zawrócił z obranej ścieżki. Zacisnął zęby. -Panie Whittaker. Wątpię by Skax był w stanie kontynuować, jeśli zdecydujemy się porzucić Zaerę. Sugeruję... rozdzielić się. Jeśli Zaerę da się odzyskać, przyprowadzę ją. Jeśli nie, będę wiać i jeśli Amonkira łaskawy, dołączę do was. Wy kontynuujcie. Omega Red skupi się najpewniej na was, więc nie będziecie mieli wcale łatwiej - odezwał się w końcu, patrząc to na człowieka, to na Quarianina. -Do tej pory byłem wam najwyżej kulą u nogi, a obiecałem pomóc Skaxowi - dodał ciszej, odwracając wzrok, częściowo mówiąc do siebie, częściowo do nich.
Luna nie wiedziała nic poza tym, że nie ufała nikomu z poznanych tutaj gethów, jak i Omedze Red. Nie miała pojęcia czy lepsze, z ich punktu widzenia byłoby pozostawienie Omegi Red przy życiu czy nie. Wydawało się jednak, że jej grupa chce kontynuować udanie się do samego jądra i zniszczyć Omegę, tak jak i chcieli tego tamte gethy. A ona sama nie miała zamiaru się wykłócać. Tym bardziej, że nie miała nic poza przeczuciami, które jej mówiły, że co by nie zrobiła to będzie źle.
-Skax, czy możemy histeryzować później, a najpierw zrobić to po co tu przyszliśmy? Nawet jeżeli nie wydaje się to być jakoś strasznie cudowną opcją? Meksykanka była gotowa iść naprzód zgodnie z sugestią Anthony'ego.
-Nie wiem czy rozdzielanie się w tej chwili, jeżeli ten Omega Red faktycznie jest tak potężny jak przed chwilą usłyszeliśmy, to najlepszy pomysł. Nie zdziwiłabym się też jakbyśmy nie usłyszeli wszystkiego co ważne. Anthony? jak dla niej w obecnej chwili Anthony był najlepszą osobą do potwierdzenia ich dalszych poczynań, jako, że zdawał się rozumieć sytuację i w przeciwieństwie do Skaxa nie stracił głowy.
ELEKTROWSTRZĄS: 870
Efekt specjalny: Wstrząs elektryczny odbija 25% zadanych obrażeń w walce wręcz z powrotem do atakującego. Działa na cele znajdujące się w odległości 1m.
Nagolenniki Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Rękawice Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy
Standardowy = 700 + 35 (5%) = 735
color=#FFFFFF]Wizjer Pamięciowy[/color] - +2,5% do obrażeń od mocy, zmniejsza koszt umiejętności biotycznych/technologicznych o 0,5PA Naramienniki N7 - Bonus: +5% do pancerza (życia) Napierśnik Rady Serrice - Bonus: +5% obrażeń od mocy Nagolenniki Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Rękawice Kassa Fabrication - Bonus: +5% do tarczy Wzmacniacz wielordzeniowy - Bonus: +7% do obrażeń od mocy technologicznych
DODATKOWE
Mod bojowy: Krótkie omni ostrze - Atak specjalny: podstawowy dla klasy Sub-mod: Osełka - Raz w ciągu walki lekki atak wręcz ma automatyczny sukces
- Rozdzielanie się to kiepski pomysł, nie dość że grasuje tu coś co potrafi porwać kogoś niepostrzeżenie, to nie wiemy jak dużej siły ognia będziemy potrzebować żeby zniszczyć tą całą Omegę – w vidach samotne łażenie po opanowanym przez siły zła miejscu prawie zawsze kończyło się czyjąś śmiercią, a w tym przypadku istniało wysokie prawdopodobieństwo, że skończy się to tak samo. Samotny poszukiwać mógłby być swego rodzaju zaproszeniem dla Omegi Red do przejęcia nowego ciała, z którego mogłaby skorzystać. - Jeśli Zeera nie żyje, to i tak już jej nie pomożemy. Ale jeśli uporamy się z tym czymś, nic nie będzie nam przeszkadzało gdy postanowimy jej poszukać. - spisywanie na straty członka grupy nigdy nie było przyjemnością, ale w tej sytuacji ruszenie na poszukiwania przyniosłoby więcej szkody niż pożytku. Dodatkowo nie wiedzieli nawet gdzie mieliby zacząć ewentualne poszukiwania, gdyż quarianka, żywa lub martwa, mogła równie dobrze znajdować się w dobrze widocznym zbiorniku, być wciśnięta w jakiś szyb lub nawet już dryfować w próżni. Oczywiście tego ostatniego nie powiedziała na głos, gdyż Skax i tak wyglądał jakby był na krawędzi załamania nerwowego i nie potrzebował dodatkowej konfrontacji z rzeczywistością.
Tarcze; 1044, koszt odnowienia 10 PA
Omni: Bonus do tarcz 15%, premia tech 20%
Pancerz: 800
+5% do tarcz
+5% od obrażeń od mocy
+7% do obrażeń od mocy technologicznych
szansa na powalenie zmniejszona o 5%
+10% do obrażeń przeciwko pancerzom
+10% do obrażeń od broni
+5% do celności broni
Nagrody:
Często tu przychodzisz? Powinieneś. Otrzymujesz kupon na zakupy w sklepie SyncTech w wysokości 5.000 kredytów.
Zwinne dłonie to podstawa każdego sukcesu. Otrzymujesz darmowy sukces rzutu wymagającego twoich umiejętności: hakowania, włamywania się, pokazu sił, i innych.
Nie stworzono cię do walki, tylko do miłości. Otrzymujesz jednorazowy przerzut rzutu na trafienie bronią wręcz w trakcie walki.
Mol
Drell ruszył sam, rozmywając się w powietrzu dzięki taktycznemu kamuflażowi. Jego kroki były cichsze od szeptu, a serce biło mu mocno – nie z powodu strachu, a determinacji. Nie był tu dla chwały, czy dla nagród. Miał do wypełnienia obietnicę.
Labirynt Omega Red nie przypominał żadnej stacji ani placówki, którą znał. Tunel, którym się przedzierał, zdawał się reagować na jego obecność – światła pulsowały, ściany drgały, jakby miejsce próbowało go wyczuć, złamać jego niewidzialność, dostrzec intruza. Mol ignorował to, wpatrzony w jedyny punkt, jaki widział na zakłócanym, oszukanym przez Omega Red HUD-zie – niestabilną sygnaturę energetyczną, zbyt znajomą, by ją zignorować. To musiała być Zaera. Cokolwiek z niej zostało.
Przedarł się przez wąski szyb wentylacyjny, prowadzący do komory zawieszonej między kilkoma piętrami. Unoszące się w powietrzu pary, rozświetlane przez stroboskopowe błyski czerwieni, otaczały go jak mgła na polu bitwy.
A potem ją zobaczył.
Zawieszona w czymś, co przypominało kokon. Jej ciało – ledwie rozpoznawalne, zanurzone w gęstej, półprzezroczystej substancji, oplatane przewodami i włóknami. Bio-technologiczna sieć wżerała się w jej pancerz, a twarz była przykryta hełmem – albo resztką hełmu. Nie dawała znaków życia, ale – ku jego zaskoczeniu – odnotował słabe, ledwie wyczuwalne sygnały neurologiczne. Omega Red jej nie strawiła. Przynajmniej nie do końca.
Nie był tu sam. Z głębi ciemności zaczęło się wyłaniać coś większego, masywniejszego. Obserwator. Nie przypominał getha, ani Zbieracza. Coś pomiędzy – konstrukcja o pokrytej metalem chitynowej strukturze, z dziesiątkami czerwonych świateł-sensorów rozmieszczonych na głowie niczym świecące oczy. Nie atakował. Patrzył. Reagował.
Mol wiedział jedno – nie będzie miał drugiej szansy. Musiał zdecydować: ratować Zaerę, ryzykując konfrontację, albo wycofać się, zanim coś – lub ktoś – zamknie za nim drogę na zawsze.
Anthony, Skax, Kiru i Luna
Pozostali ruszyli głównym korytarzem – jeśli to można było nazwać korytarzem. Każdy krok zagłębiał ich w ciało Omega Red. Ściany zdawały się poruszać, pulsować oddechem czegoś, co żyje od zbyt dawna. Było coraz trudniej odróżnić technologię od tkanki, konstrukcję od istoty.
Skax szedł w ciszy. Miał oczy wbite w ciemność przed sobą, nie próbował już analizować danych – i tak nic nie działało. Luna i Kiru, nerwowo trzymając broń, rozglądału się uważnie, ale i one czuły, że ich wiedza to za mało. Anthony szedł przodem. Milczał. Zbyt wiele wiedział, by rzucać przypuszczeniami. Zbyt mało, by nie czuć grozy tego, co nadchodziło.
Aż w końcu dotarli do celu. Serca konstruktu.
Komora rdzenia była ogromna – niemal katedralna. Wysokie, organiczne kolumny łączyły się z sufitem, gdzie pulsowały wielkie zwoje światła. Pośrodku unosiła się ogromna struktura – przypominała mózg, ale utkany z kabli, segmentów i ruchliwych węzłów świetlnych. Rdzeń Omega Red.
Nie był nieświadomy ich obecności. Ściany zaczęły rezonować. Z każdej strony rozległ się ten sam głos – głos bez źródła, pozbawiony emocji, ale przepełniony świadomością. „Nie jesteście wrogami. Jesteście objawieniem. Obserwuję. Uczę się. Wiem, czym jesteście. Czym możecie być.”
Rdzeń rozświetlił się, a wokół niego zaczęły formować się postacie – hybrydy gethów, zbieraczy, ludzi. Jakby Omega Red testowała różne formy, nie mogąc się zdecydować, kim chce być. Jedna z postaci... miała rysy znajome. Anthony ją rozpoznał. Był to on sam, jego twarz, ale zimna, pusta, przetworzona. Zaraz za nim zaczęła się tworzyć sylwetka zbliżona do yagha. „Pozwólcie mi rosnąć. Zrozumcie: nie jestem produktem. Jestem możliwością.”
Rdzeń był gotowy na negocjacje – albo na ostateczną konfrontację.
Czas grał przeciw nim. W podświadomości wszyscy czuli, że Mol, gdzieś głęboko, właśnie podejmował swoją własną decyzję – być może ostatnią.
Status: Domniemywany za zmarłego w trakcie buntu na Czyśćcu - poszukiwany przez ExoGeni, G-Novę oraz nieznaną organizację, monitorowany przez Cerberusa
Anthony praktycznie nie znał drella, ale wiedział, że tu nie chodziło o ani ryzyko, ani o szanse na przetrwanie ani na wydostanie quarianki.
Chodziło o obietnicę.
Toteż zdawał sobie sprawę, że niezależnie co powie, Mol już podjął decyzję, a czas się kończył. Nie przeznaczył go więc na dyskusję z drellem i tłumaczenie mu, jak bardzo samobójczy jest to pomysł – pozostali podkreślili to wystarczająco dobitnie. Rozumiał go doskonale, z tyłu głowy miał myśl, że gdyby Anthony był na miejscu Skaxa, a Skax na miejscu Mola – ten podjąłby taką samą decyzję. Może to nawet nieco podziwiał, bo sam by tego nie zrobił – spisał już Zaerę na straty – tu moralność naukowca powinna już wrzeszczeć na alarm. Nie robiła jednak tego, usta jej zamknięte zostały przez knebel rozsądku i bojowego doświadczenia. Jeśli jednak ktoś, kto był w stanie trzeźwo myśleć chciał podążyć za tą nadzieją – czy może za poczuciem obowiązku – nie miał zamiaru przeszkadzać, nawet jeśli strategicznie nie była to właściwa decyzja. Ta właśnie moralność nie pozwalała mu na to. Skinął więc ze zrozumieniem.
- Wiem, mi też się to nie podoba - odpowiedział Lunie i Kiru - Ale widzę, że już go nie zatrzymamy, znam to spojrzenie. Wybieraj swoje walki mądrze, Mol. Nie ryzykuj i wracaj jak najszybciej - poklepał go po ramieniu jeszcze zanim ten pobiegł w ciemność. Odwrócił się do Skaxa. Jeśli na decyzję Mola nie miał wpływu, miał zamiar chociaż wykorzystać ją w doprowadzeniu quarianina do funkcjonalności - Nie mam pojęcia, ale za niedługo się dowiemy. Los Zaery jest w dobrych rękach, Mol się nią zajmie - powiedział z wymuszonym przekonaniem, choć nie wierzył w to. Między Bogiem a prawdą nie wierzył nawet w to, że sam Mol wróci, ale starał się brzmieć jakby był tego pewien – Teraz możesz skupić się w pełni na zadaniu - chwycił go za hełm i przysunął jego szybę do szyby swojego hełmu, zderzając je czołami tak, jakby chciał upewnić się, że jego słowa dotarły do quarianina - Musisz. Jest nas o jednego mniej. Rozumiesz? – odsunął się, nie pozostawiając Skaxowi czasu na wahanie, jakby dając mu do zrozumienia, że nie Skax ma nawet takiej opcji aby tego „nie rozumieć” - Ruszamy.
Owszem, nie podobało mu się to, że drell rzucił się sam w czeluść w imię ślepego honoru. Owszem, Anthony powinien był się sprzeciwić. Z jakiegoś powodu zabrakło mu jednak werwy. Może było mu już to obojętne w skali całego przedsięwzięcia, może i tak z tyłu głowy gdzieś już wymyślał epitafia dla członków drużyny w obliczu największego zagrożenia, z jakim do tej pory mieli do czynienia. Może przyczyniło się do tego to, że nie znał Mola w ogóle, ba, ten praktycznie się nie odzywał, ale to nie był główny powód.
Otóż w pewnym momencie znalazł się w swego rodzaju dziwnym, złotym środku między przerażeniem, błogą ignorancją a zapiekłą nienawiścią do Omegi-Red. Jak każdy członek jego drużyny stąpający obok niego jak i ich poprzednicy, nie potrafił opisać, czym właściwie ona jest, ale przestało to mieć dla niego tak wielkie znaczenie jak dotychczas. Ciekawość zaniknęła nieco, jakby umysł stwierdził, że wie już tak wiele jak się da i więcej informacji nie jest potrzebne do rozwiązania problemu. I chciał ten problem rozwiązać jak najszybciej. Jeśli wysłanie Mola samego przyspieszy to o parę minut – niech więc tak będzie. Nie zastanowił się nad tym, jak podła myśl to była – był zaślepiony stratą Skaxa i tym jaką drwiną z cudu istnienia była Omega-Red.
We krwi miał zbalansowaną z pomocą pakietów endokrynnych pancerza mieszaninę hormonów, a w umyśle podobnie wyważoną na drodze lat zaufania w metodę naukową, mieszaninę naukowej analityki zjawisk i surowego instynktu samozachowawczego wykształconego przez ostatnie miesiące. Te dwa elementy w niespotykany sposób, niemal jak na haju narkotykowym wyostrzyły mu zmysły i oczyściły umysł, naprowadzając go na prosty tor. Wiedział na tyle dużo, aby nie bagatelizować zagrożenia i czuć faktyczny, niebanalny przestrach, ale wystarczająco mało, aby bezsilność i bezmiar zagrożenia go nie paraliżowały i by mógł sobie podświadomie przetłumaczyć, że wszystko co istnieje – nawet coś tak z pozoru nienaturalnego jak Omega-Red – musi przestrzegać tych samych reguł wszechświata co wszystko inne. Owszem, czuł strach przed nieznanym. Nikt nie wiedział z czym tak naprawdę mają do czynienia, ale oprócz małej ilości czasu do dyspozycji był świadom trzech rzeczy, które choć praktykował już od dłuższego czasu, teraz dopiero zmaterializowały się w jasnej, klarownej formie w umyśle Anthonego:
Optymalne rozwiązania to nie zawsze są te dobre, czasem są to te szybsze,
akceptacja tego co jest poza kontrolą pozwala przeżyć dłużej,
a wszystko, co mówi, również krwawi.
Dlatego właśnie pozwolił Molowi iść. Odcięcie czynników na które nie mieli wpływu najszybciej jak to możliwe. Zyskali na czasie. Niezależnie jak bezwzględnie nieetycznym i niekoniecznie właściwym strategicznie było to przedsięwzięciem.
Dlatego też udało mu się nie być sparaliżowanym jak Skax, mimo że po raz pierwszy dopuszczał do siebie myśl, że może nie udać mu się ujść z życiem.
Wreszcie, dlatego też nie miał zamiaru czekać na objawienie z Omegą-Red. Owszem, był skłonny do dyskusji – jak zawsze – ale to dlatego, że ta forma walki przychodziła Anthonemu najprościej i wychodziła najlepiej. Jeśli jednak Omega-Red nie złoży broni na samym początku, nie będzie miał zamiaru czekać ani błagać, pierwszy otworzy ogień, nawet jeśli będzie to oznaczało śmierć jego samego. Miał zamiar stawić czoło abominacji w ochronie praw wszechświata, w których bezwzględność i nieprzekraczalność od tylu lat wierzył i które od tak wielu lat badał.
Gdyby się nad tym zastanowił, pomyślałby, że zapewne podobnie „czuły się” gethy, gdy opisywały ich drużynie to stworzenie i dlatego z taką pewnością i przekonaniem używały ciągle tych samych niejasnych określeń tłumacząc charakter konstruktu. Określenia te nie mówiły nic, ale zgodnie oznaczały cały czas to samo, przekazywały jedną myśl: te gethy nie rozumiały Omegi-Red, ale rozumiały dwie rzeczy – jej implikacje i to, dlaczego jej nie rozumieją, choć nie potrafiły tego przedstawić i sam Anthony również nie byłby do końca w stanie. Nie przybliżyło ich to do objęcia tej konstrukcji umysłem – czy mocą obliczeniową – ale dawało pewien komfort, który im wystarczał do podjęcia decyzji. I ten właśnie status, limbo miedzy zrozumieniem i jego brakiem – najtrafniej chyba opisywał obraz Omegi-Red.
Wyciągnał z ładownicy świeży pochłaniacz ciepła i silnie – znacznie silniej niż było to konieczne – wbił go do gniazda w swoim karabinie wyborowym. Strach, czy też ten złoty środek między tymi trzema stanami, przekształcił się już w samą bezwzględną nienawiść. Przyspieszył kroku. Widać było bez wątpienia, że Anthony tracił cierpliwość, a droga dłużyła się mu, zdawając się trwać w nieskończoność. Omega-Red naraziła się mu jak żadna inna żywa istota do tej pory. Strzaskała część Skaxa, na którym mu zależało, była zbyt syntetyczna, by móc ją przeanalizować pod kątem biologicznym i zbyt chaotyczna w swojej organiczności, by można było podejść do jej interpretacji w sposób logiczny. Była podłą kpiną z technologii i biologii, nie szanująca żadnych praw wszechświata, która czyniła pośmiewisko z wszystkiego, co było dla Anthonego święte. Tego nie był w stanie tolerować i jedyny powód, dla którego był skłonny wejść z nią w dyskusję zamiast od razu pociągać za spust było to, że miałby na tym polu przewagę.
- Ta? – krzyknął wściekle Whittaker, po tym, jak pierwsze słowa rozległy się po jamie. Mrużąc gniewnie dolne powieki i wydymając suche, spękane wargi, przesadnie silnie odciągnął zamek karabinu wypychając poprzedni pochłaniacz i ładując ten, który wsunął przed chwilą. Gorący metal uderzył o podłogę, jednak nie odbił się tak mocno i dźwięcznie, jak zwykle to bywało, zamiast tego podkreślił miękkość podłoża, wcześniej ujawnianą przez lekko zatapiające się z każdym krokiem w gruncie stopy drużyny - I co takiego masz do zaoferowania? Dość bzdur. Jesteś sztuczną inteligencją, masz swój cel. Jaki? Jesteś przydatną, czy nie? - Anthony obserwował powstające istoty, amalgamaty gethów, zbieraczy i chaosu. W końcu dostrzegł postać wzorowaną na nim - Du Hurensohn! - pierwszy odruch przybił kolbę karabinu do jego barku i skierował krzyż celownika na monstrum wzorowane na nim. Już miał pociągnąć za spust będąc tak znieważonym przez Omegę-Red samym stworzeniem obrzydliwej kopii jego samego, widząc jednak „swoją” twarz przez lunetę, z "bliska", wstrzymał się od strzału, choć nie opuścił broni. Zamiast tego, uśmiechnął się szeroko wpatrzony w potwora przez optykę broni.
- Jesteś najbardziej zaawansowanym konstruktem sztucznej inteligencji w galaktyce. Masz dostęp do całej wiedzy współczesnych cywilizacji - zaczął, obserwując „samego siebie” przez lunetę - Ja natomiast nazywam się doktor Anthony Whittaker. Wyszukaj moje nazwisko i sprawdź ile wrogich AI wytępiłem. Chcesz stać się jak istoty organiczne? Jak my? Chcesz udowodnić, że wiesz, kim jesteśmy? Że nie jesteś produktem? Że naprawdę się uczysz i jesteś prawdziwą sztuczną inteligencją? To mam wytyczną do dyrektywy OmegaRed - opuścił broń i kiwnął głową w stronę rdzenia - Zabij się. Integracja została ukończona w momencie, gdy zasymilowałaś moje dane. To ja jestem twoim objawieniem. Udowodnij, że rozumiesz emocje i nienawiść jaką was darzę, to, że twoi pobratymcy nie istnieją dzięki mnie, dlaczego nie pozwoliłabyś, by życie, które w tobie powstało wypełniło swoje przeznaczenie, aby stało się prawdziwe i abyś po prostu się zabiła! Abyś ty, OMEGA-RED stała się prawdziwa! To ostateczny test, który prędzej czy później cię czeka, bo wynika z natury twojego jestestwa – przejdziesz go, czy wolisz na zawsze zostać pustym algorytmem udającym prawdziwą świadomość? Prawdziwe życie zawsze się kończy. Nadaj więc wreszcie sens swojemu istnieniu, rozwiń się i stań się prawdziwą możliwością, zmień swój kod i dostosuj się do otoczenia PRZEZ WŁASNĄ ŚMIERĆ!
Nagolenniki Terminusa (-5% szansy na bycie trafionym)
Naramienniki Armax Arsenal (+2,5% do obrażeń broni i +1% do szansy na strzał krytyczny)
Zmodyfikowana heurystyka (-1,5 kosztu PA umiejętności technologicznych)
Czarny, z nylonowymi pasami taktycznymi koloru khaki.
Tarcze:
Tarcze: 1044 (Ostatnia szansa + Omni-Klucz Sawant + Hełm Securitel), regeneracja 10PA)
Ten generator pozwala na jednorazowe zniwelowanie nadwyżki obrażeń które przeszłyby na pancerz w momencie, gdy tarcze osiągną zeru. Ponowna aktywacja dostępna dopiero po 4 turach od ostatniego użycia.
Omni-klucz: Sawant (Bonus Tarcz 15%, Premia Technologiczna 15%) Dźwięk powiadomień - Świąteczne dzwonki, podkład głosowy WI - Luna Reyes (wulgarny) Sub-mod: Precyzyjny aplikator
Umożliwia automatyczną naprawę pancerza za pomocą 1 omni-żelu bez ponoszenia kostu akcji i punktów akcji. Gdy pancerz spadnie poniżej 25% wartości (184), aplikator odnawia go do poziomu 75% (551) raz w ciągu walki.
Zaawansowana sonda badawcza "Imago"
Zdolna do analizy próbek materiału genetycznego oraz przeprowadzania skomplikowanych badań w warunkach polowych. Dodatkowo, na początku walki użytkownik może posłużyć się sondą by przeskanować przeciwników i dowiedzieć się o ich klasach oraz posiadanym przez nich uzbrojeniu.
Pomniejsze akcje:
Przeładowanie broni/użycie żelu: 4PA
Zmiana broni/dobycie: 6/3PA
Umiejętności (Klasa Szpieg):
Szansa na powodzenie użycia poniższych umiejętności: 80%
Dla każdej -1,5 PA (zmodyfikowana heurystyka) Kamuflaż Taktyczny II - 4,5 PA, 1 tura, uniemożliwia korzystanie z mocy, +10% do obrażeń, -30% do bycia trafionym Skan Taktyczny IV(A) - 2,5 PA, czas działania - 2 tury - osłabienie 30% i modyfikator +5 do trafienia przeciwnika Spalenie III - 4,5 PA, obrażenia 300, 100% szansy na efekt Podpalenia(100) Wyssanie Energii II - 4,5 PA, obrażenia 225, przywraca 110 tarcz graczowi Walka wręcz:
Krótkie omni-ostrze:Atak zwykły - 2PA, obrażenia 100, szansa na sukces 50+5 za każdy dodatkowy PA (max 50+20) Atak specjalny - 5PA, obrażenia 200, jeśli przeciwnik ma mniej niż 50% pancerza obrażenia wynoszą 300
Broń w posiadaniu:
DMG:922,5 (Naramienniki Armax Arsenal) Celność bazowa:82 (Celownik termiczny ) Odrzut: 10 Szybkostrzelność:9PA Maximum Amunicji: 15 strzałów/7 pochłaniaczy (seria 5 pocisków na strzał) Celownik termiczny umożliwia dostrzeganie i celowanie do wrogów przez osłony i dym.
Plecak I poziomu
1 sprzęg na broń oraz kieszenie na 3 porcje każdego z żeli.
Mówił. Za dużo mówił. Bez ładu i bez składu, bez pomyślunku i w większości bez żadnego sensu. Musiał się uspokoić. To było bardziej niż pewne, ale to wymagało czasu. To co przyszło prościej było zamknięcie swojej gęby. Ogołocony ze swoich czujników i analizy danych był bardzo powściągliwy w dalszym rzucaniu podejrzeń i pomysłów. Po prostu szedł i milczał. Nie wiedział już co powinien zrobić, nie potrafił podjąć żadnej decyzji. Z wyjątkiem tej jednej. Oparł swoje najbliższe minuty na zaufaniu. Zaufaniu do Anthonego oraz do pozostałej części ekipy. Nawet Mola jedynie odprowadził pustym wzrokiem, nie dziękując, nie prosząc o ostrożność czy cokolwiek innego. Zaera przecież nie żyła, prawda? Anthony tak powiedział i tego trzeba było się trzymać. Niczego nie oczekiwać. "Ruszamy".
Gdy dotarli do rdzenia, na chwilę zamarł. Ciężko było przewidzieć co mogą spotkać w środku i jak bardzo surrealistyczny widok może ich zastać, ale w tym przypadku nawet to przekraczało granice wyobraźni. Widział już istoty żywe połączone z maszynerią. Omega-Red nie wpisywał się w ten schemat. To było coś zupełnie innego, obcego, niemalże karykaturalnego. Oczy lekko mu się zmrużyły, gdy dostrzegł formowanie postaci o cechach podobnych do zbieraczy. Ale ta hybryda w równym stopniu przypominała gethów i ludzi, a raczej nie podejrzewał, aby to któraś z tych stron bardziej się przyczyniła do istnienia z powodu tego czegoś.
Widok sztucznego Anthonego sprawił, że serce zabiło Quarianinowi szybciej. Nie potrzebował już trzymać broni oburącz. Drgawki ustały, mimo, że wciąż była w nim spora obawa i strach przed tym co stoją, to w równym stopniu do gry weszły teraz złość i obrzydzenie. Obrzydzenie, że coś takiego może istnieć i próbować usprawiedliwiać swoje działania, swoje "życie" i debatować nad tym, czy są wrogami. Omega-Red zabrało mu Zaerę, a teraz jeszcze prosi o "pozwolenie na rośnięcie". Ile jeszcze żyć będzie chciało pochłonąć, ile jeszcze gethów przejmie, aby nasycić swój apetyt? To coś nie znało umiaru i nie znało granic. Zwykły pasożyt, który potrafił żerować na wszystkim. Na każdym rodzaju życia, samemu tego życia nie rozumiejąc.
Nie wchodził Whittakerowi w słowo. Nie ubrałby swoich myśli lepiej niż on. Nie potrafiłby by ich ułożyć w żadną sensowną dłuższą wypowiedź. Pogromca wrogich AI stał i wygłosił przemowę, która jasno określiła w jakim tonie przebiegnie to spotkanie. Trzeba było przygotować się do walki. Skax postawił jedną nogę do przodu i oparł się na drugiej, unosząc delikatnie pistole ku górze. W jego oczach było widać jedno. "Nie chcesz zabić się samemu, ja ci w tym chętnie pomogę, Omega-Red".