W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 mar 2025, o 16:47


Obrazek Sub Silentio
Akt 3

"Adaequatio rei et intellectus.
Correspondence of mind and reality."

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wylot Wraitha z tunelu Przekaźnika przypominał powrót w rodzinne strony, które opuściło się całe dekady temu. System Hydra w układzie Argos Rho nie wyróżniał się niczym szczególnym, ale stanowił próg przestrzeni, która oddzielała bezprawnego Terminusa oraz ziemię niczyją pod postacią Trawersu Attykańskiego, a tereny cywilizowane. Stanowił nie dom, z którego większość załogi pirackiego okrętu kiedyś pochodziła, a skraj miasteczka w którym się wychowała - wciąż odległy od punktu który można było uznać za swój, ale wystarczająco znajomy, bo przywołać obrazy oraz niechciane wspomnienia. Nie jeden z nich odbywał tutaj szkolenie, brał udział w misji patrolowej czy wykonywał takie lub inne obowiązki żołnierza floty, która nigdy nie próżnowała. Hawk nie była wyjątkiem.
Jej powrót do Argos Rho nie był tak spokojny jak innych, ale pozwalało to na chwilę odwrócić uwagę od tego co na nich czekało. Postępując zgodnie z poleceniami Sayi oraz odliczaniem, które wyświetliło się na panelach Kodiaka, gdy ten został uruchomiony na najniższych obrotach, mogła zająć myśli najprostszą częścią zadania, które miało rozpocząć ich infiltrację stacji - opuszczenie okrętu na którym tu przylecieli. Prom uniósł się nieznacznie nad powierzchnię hangaru, który opuścili wszyscy członkowie załogi, gdy pomieszczenie wywentylowywało całe powietrze, czekając na zielone światło z centrum dowodzenia Wraitha oraz na wylot z samego Przekaźnika.
Na żadne z nich nie musieli długo czekać.
Odzyskanie masy przez piracką fregatę zakończyło gwałtownie ich lot przez tunel z sąsiedniego systemu. Hawk widziała wyłącznie wnętrze hangaru oraz błyskające lampki promu, ale poczuła te znajome, chwilowe dreszcze, gdy statek niespodziewanie się przebudził, jego systemy zaczęły pracować pełną parą, silniki rozgrzały się od zastrzyku energii, a pod butami dało się wyczuć drżenie pokładu wracającego z krainy chwilowego zawieszenia, do brutalnej rzeczywistości. Światło na głównym panelu Kodiaka rozpaliło się na pomarańczowo, a chwilę później wrota hangaru zaczęły się otwierać bezgłośnie, odsłaniając bezkresną przestrzeń pustki kosmicznej.
Minutę później blask zmienił się na zielony. Byli gotowi. Kodiakiem szarpnęło, gdy silniki otrzymały niewielki zastrzyk mocy nim całe zasilanie promu zostało wyłączone, terminale zgasły i jego wnętrze pogrążyło się w ciemności. Ekrany pozostawały aktywne jednak wystarczająco długo, by Hawk mogła obserwować cofające się ściany hangaru, a potem oddalający się zarys jego drzwi wlotowych i malające punkciki na które składały się elementy stołów warsztatowych, zabezpieczonych skrzyń i urządzeń. Ogromne skrzydła pomieszczenia zaczęły się zamykać, a Wraith maleć, całkiem wciąż jednak wypełniając sobą wnętrze kokpitu, aż w końcu ostatnie tchnienie prądu się wyczerpało i iluminatory również zgasły, odcinając ten widok na dobre. Pozostawiając Hawk w ciemności.
Minęły trzy minuty nim rzeczywistość przypomniała sobie, że nie jest w niej jednak sama.
- Dlaczego zdecydowałaś się na tą misję, Hawk?
Głos Rhysa był cichy i pozbawiony zwyczajowego jadu lub kpiącego sarkazmu, jakby oddzielająca ich ciemność pozbawiła go tych nieprzyjemnych cech. Wciąż było słychać w nim napięcie, ale to niespodziewanie ustąpiło miejsca zmęczeniu, które tliło się w całości na powierzchni jego słów - prawdziwe lub dopowiedziane, gdy umysł próbował łatać dziury wywołane brakiem wizji.
Wnętrze Kodiaka było idealnie czarne i Hawk ledwo widziała zarys siedzącego mężczyzny. Nie widziała jego twarzy ani wzroku, ale jego głowa skierowana była do dołu, ku oczekującej go przemytniczej skrzyni w podłodze Kodiaka.
- Dlaczego tak bardzo potrzebujecie tych kredytów?

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Hawk
Ostatnio zmieniony 25 mar 2025, o 21:11 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 mar 2025, o 17:13

Wyświetl wiadomość pozafabularną Z początku cisza była błoga. Odgłos zamykanych za nimi drzwi przyjęła z namiastką czegoś, co w innych okolicznościach przypominałoby ulgę. Rozluźniła się nieco, opadając na oparcie fotela i przyglądając wrotom hangaru, które wkrótce miały wypuścić ich na zewnątrz. Z każdą jednak chwilą spędzoną w miejscu, tak, jak wcześniej brak pośpiechu przepełniał jej ciało napięciem, tak teraz, gdy wreszcie znaleźli się w punkcie bez odwrotu, nie potrafiła odnaleźć w tym ukojenia, którego poszukiwała wcześniej.
W ferworze myśli czuła się jednocześnie oderwana od wnętrza promu, w którym siedziała, jak i boleśnie świadoma każdego drżenia pokładu, energii w powietrzu i otaczającego ją, metalowego kadłuba pirackiej łajby.
Błysk gwiazd wdzierający się do wnętrza wygaszonego promu wydawał jej się chłodny, nieprzyjazny. Jakby znów dryfowała w okolicach Shield of Valor, bezskutecznie starając znaleźć orientację w przestrzeni w ruchu obrotowym, w który wprawiła ją ucieczka. Świat zawirował gdy Kodiak wysunął się delikatnym pchnięciem na zewnątrz i przygasł, sunąc nadanym mu pędem w stronę stacji, której nie była w stanie jeszcze dostrzec, ale której istnienia nie potrafiła zignorować.
Głos mężczyzny wyrwał ją z odrętwienia, przypominając o jego obecności. Gdyby posiadała jakieś wolne myśli, które mogłyby skierować się w jego stronę, być może założyłaby, że już schował się w ich skrytce bądź siedział w fotelu pasażera przygotowując się na to, co miało nadejść w równym stopniu co ona.
Było wiele odpowiedzi na jego pytanie.
Najprostsza była dość oczywista - nikt w Terminusie nie przymknąłby oka na milion kredytów. A przynajmniej żadna osoba pozbawiona funduszy absurdalnie bogatej siostry-fixerki, powiązanej z Sojuszem Systemów Terminusa, z sekretami Cerberusa i cholera wie jeszcze jakimi mackami rozciągającymi się po Galaktyce. Może w słowach Castella była prawda gdy mówił o tym, jak wiele kosztowało ich budowanie tego od zera - ale kobieta z pewnością wyciągnęła ze swojej pracy dla Iluzji informacje, zasoby i różne źródła przewagi, takie jak schematy Neptuna, podczas gdy Hawkins z poprzedniego życia zabrała jedynie swój okręt i własne oszczędności.
Wraz z załogą, która zasługiwała na znacznie więcej niż po prostu przeżyć. Od zlecenia do zlecenia, chcąc płacić ludziom godziwe stawki i jednocześnie utrzymywać okręt, rzadko kiedy mogli pozwolić sobie na coś poza tym. Mógłby kłócić się z nią mówiąc, że w Terminusie godziwe stawki, dach nad głową i załoga godna zaufania były towarem luksusowym, ale, jak słusznie już zauważył, nie pochodziła z tej części galaktyki. Dla niej to była podstawa, na której zawsze pragnęła budować a rzadko kiedy mogła sobie na to pozwolić.
Świadomość posiadania przez Kestrel schematów zapaliła też czerwone lampki w jej głowie. Pragnęła przeznaczyć część środków na przebudowę i modernizację systemów Wraitha. Wiedziała, że nie starczy im ani czasu, ani kredytów by zrobić wszystko od razu, ale wspomnienie tego, z jaką łatwością unieszkodliwiono jej statek w doku na Cytadeli - oraz razem z tym ją samą - nie pozwalało jej spać spokojnie ze świadomością, że ktoś mógłby zrobić to ponownie.
Każda z tych odpowiedzi stanowiła kolejną nitkę wychodzącą z kłębka, którego nie zamierzała dotykać - a w szczególności jeśli miałoby to w jakiś sposób ją przed nim odsłonić.
- Zabijałam za mniej - odrzuciła zamiast tego, zerkając na zegarek odliczający pół godziny od opuszczenia Wraitha. - Czym ta robota różni się od innych?
Tkwiła w bezruchu, w odbiciu szyby Kodiaka dostrzegając zaledwie cień w miejscu, w którym siedział. Wbrew sobie, wyczuła fałsz w obojętnym tonie własnego głosu - a może stanowiło o nim echo, z jakim odbijał się od metalowych ścian puszki, w której się znalazła.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 mar 2025, o 17:58

Mężczyzna nie odpowiedział od razu. W promie pozbawionym zasilania, ciemność była niemal namacalna, a mimowolne ruchy struktury pojazdu broniącego się pod naporem próżni rozbrzmiewały co jakiś czas trzeszczeniem kompozytu i cichymi jękami stali. Wzrok Hawk przyzwyczajał się powoli do mroku, ale mógł zdziałać niewiele w pełnej ciemności.
- Często rzucasz się pojedynkę na bazę pełną ludzi, którzy chcieliby widzieć cię martwą lub zamkniętą w najciemniejszej celi jaka jest dostępna? - odparł po chwili, ale pomimo słów, w jego głosie nie było ani kpiny, ani sarkazmu - jakby pytał szczerze. W jego przygarbionej sylwetce było coś nowego, coś co wymykało się pierwszej obserwacji i nie pozwalało się zidentyfikować w mroku.
- Ta misja to samobójstwo. Nikt przy zdrowych zmysłach by się jej nie podjął, nie jeżeli nie miałby wszystkiego do zyskania lub wszystkiego do stracenia.
Chociaż nie widziała jego twarzy, to usłyszała jak jego głowa się obraca. Szelest pancerza był ledwo wyczuwalny, gdy zwrócił twarz ku niej, jak gdyby potrafił dostrzec ją w tej gęstej czerni, przebić ją swoim wzrokiem i wychwycić siedzącą na fotelu pilota kobietę. Jeżeli ironia faktu, że sam zaproponował takie rozwiązanie, mu nie umknęła, to nic na to nie wskazywało.
- A już na pewno nie kapitan okrętu pełnego ludzi, których mógłby wysłać na swoje miejsce.
Skrzypnięcie uginającej się ławy oraz zgrzyt pancerza poinformował ją, że Rhys wstał. Wnętrze promu było pozbawione grawitacji, która uciekła w tym samym czasie, w którym Kodiak oddalił się od Wraitha, ale mężczyzna nie aktywował butów magnetycznych. Poza wyłączonymi ekranami pojazdu nie było widać nic - ani układu, ani świecącej w sercu systemu Hydry, ani nawet oddalającego się Wraitha, który najprawdopodobniej już kierował się z powrotem ku Przekaźnikowi. Każdy obrót leniwie sunącego promu przypominał wnętrze komory sensorycznej, tylko że zamiast sztucznej pustki, otaczała ją ta prawdziwa. Zimna i nieuchronna.
Bardziej poczuła niż dostrzegła obecność kapitana Anathemy obok siebie. Zgrzyt rękawicy zaciskającej się na zagłówku fotela poinformował ją, że mężczyzna zatrzymał się obok niej, a chwilę później dostrzegła zarys jego drugiej dłoni, gdy wyciągnął w jej stronę.
- Wsuń to w swój moduł omni-klucza - powiedział tylko. Nie podnosił głosu, mówiąc cicho jak gdyby nie chciał, żeby jakiekolwiek skany wychwyciły jego słowa lub zaburzyły ciemność, chociaż było to absurdalne, bo każdy radar, który byłby w stanie przebić poszycie Kodiaka, natychmiast by dostrzegł zwiększoną ciepłotę dwóch obiektów. Urządzenie, które jej podawał, było drobne i przypominało bardziej miniaturowego USB sticka z zamierzchłych czasów, niż to czym było w rzeczywistości. - To pasywny odbiornik sygnału z oprogramowaniem, które pomogła pisać twoja hakerka. Gdy zostaniesz poddana skanowaniu, powinien przechwycić jego częstotliwość i odesłać automatyczną akceptację.
Jeżeli Hawk odebrała od niego moduł, odwrócił się i zamierzał ruszyć z powrotem ku swojemu miejscu - tym razem już z zamiarem położenia się w swojej podpodłogowej trumnie.
- Nie będzie działać z każdym skanerem, ale Przymierze od lat korzysta z tych samych modeli.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 mar 2025, o 18:36

Wbrew logice, słowa mężczyzny odrobinę ją zapiekły. Miała świadomość tego, że jest widziana w roli wroga przez Przymierze, ale jakaś jej cząstka trzymała się kurczowo własnej niewinności. Nie była na tyle naiwna by zakładać, że wiele osób w nią wierzyło - ale lubiła podtrzymywać tę fasadę przed samą sobą, zatrzymując pełne goryczy myśli w przedbiegach.
Nigdy nie zamknęła tych drzwi za sobą.
Gdy jej początkowe próby udowodnienia ingerencji Cerberusa spełzły na niczym, z czasem poddała się z przypiętą jej łatką  i rozpoczęła swoje życie gdzie indziej, ale w głębi ducha, wrota do jej przeszłości nigdy nie zostały zamknięte. Wciąż, podświadomie, uważała, że może znajdzie kiedyś dowody. Może udowodni swoją rację - nawet jeśli wszystko to, co zrobiła później, nigdy nie pozwoliłoby jej na powrót w łaski. Między racjonalnością a kompletnymi urojeniami odnalazła przez lata optymalną granicę, która trzymała jej poczucie winy schowane głęboko w ostatniej z szuflad, jednocześnie umożliwiając spoglądanie naprzód.
Usłyszenie, że większość żołnierzy chciałaby widzieć ją martwą, ubodło te pozostawione w jej sercu urojenia.
- Mógłbyś tak powiedzieć o połowie Terminusa - odrzuciła natychmiast, czując przypływ frustracji choć w głosie mężczyzny brakowało zapalników, które zwykle ją wywoływały. Przekrzywiła głowę, przyglądając się niewyraźnemu odbiciu, odznaczającemu od płachty gwiazd po drugiej stronie okna. - W przeciwieństwie do twojej siostry, najwyraźniej nie wiesz o mnie zbyt wiele.
Nie była to pierwsza pozornie samobójcza misja, na którą miała się targnąć. Infiltrowanie bazy zaatakowanej przez Zbieraczy by wyciągnąć z jej serca radną ludzkości było pierwszym przykładem, który natychmiast nasunął jej się na myśl - może dlatego, że właśnie przez tę  straciła wszystko.
Tylko nie własne życie.
Drgnęła, słysząc szelest przesuwanej się sylwetki gdzieś z tyłu. W całkowitym mroku, w jakim pogrążył się prom, głos mężczyzny był jedynym bodźcem, który odwracał jej uwagę od ponurych myśli i choć nie przyznałaby tego przed samą sobą, uczepiała się go chętnie, nagle z niechęcią spoglądając na zegarek odmierzający czas.
- W tej kwestii się różnimy - odparowała, podświadomie napinając się gdy wyczuła, jak mężczyzna podnosi się gdzieś za jej plecami. Uniosła głowę, obserwując cień odbicia podążający za nim wraz z jego krokami. - Ja nie wysłałabym żadnego członka swojej załogi na misję samobójczą gdybym uważała ją za opcjonalną - odwróciła głowę, zadzierając ją w górę gdy znalazł się nieopodal - nawet jeśli w mroku z trudem mogła go dostrzec, wyczuła jak powietrze zgęstniało wokół niej. - Ty nie wysłałeś nikogo na swoje miejsce bo żadnemu z nich nie ufasz.
Jej wzrok zsunął się w dół, na kształt wyciągniętej w jej stronę ręki. W ciemności nie wychwytywała zbyt wielu szczegółów ale i tak nie poruszyła się, dopóki nie wyjaśnił znaczenia oferowanego jej przedmiotu. Wyciągnęła własną dłoń, odbierając moduł i wykonując jego polecenie, pokrzepiona wspomnieniem hakerki. Gdy moduł znalazł się na swoim miejscu, bez słowa podziękowania zamarła, nasłuchując wejścia do skrytki mężczyzny i nerwowo zerkając na zegarek.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 mar 2025, o 20:08

Rhys stał zwrócony do niej tyłem, gdy mówiła i chociaż otworzył już schowek przemytniczy, to czekał z wejściem do środka. Nie odpowiedział od razu, gdy jej słowa przebrzmiały we wnętrzu pogrążonego w mroku, pozwalając im obijać się przez chwilę po kabinie Kodiaka. Kestrel zdawała się wiedzieć wiele rzeczy na temat samej Hawk, jej załogi oraz okrętu - znała jego schematy, wiedziała kto należy do personelu Wraitha, wiedziała na których częściach może im zależeć. Część tych informacji z pewnością pochodziła z jej zasobów z czasów kiedy fregata piracka wciąż latała pod banderą Przymierza, ale część nie była trudna do namierzenia dla kogoś kto pełnił się tym fachem. Załogi lubiły paplać w kantynach, części okrętowe miały określony resurs, którego zużycie można było wykalkulować, a informacje wyciągnąć lub o nie wypytać, szczególnie, że personel Wraitha miał swoją własną reputację, która wyróżniała ich ponad tłum innych, bezimiennych piratów.
Niektórych rzeczy jednak nie wiedziało żadne z nich.
Żadna ilość znajomości czy wpływów nie była w stanie powiedzieć co siedzi w głowie pirackiej kapitan - nie tak naprawdę, nie ponad to co lubiła wystawiać na pokaz dla innych. Brat Kestrel - oraz ona sama - z pewnością miał jakieś własne opinie na ten temat nim w ogóle spotkali się z Hawk po raz pierwszy. Częścią z nich podzielił się podczas ich ostrego starcia w barze na Omedze, część z nich ukrywała się w spojrzeniu jego jasnych tęczówek, ale żadne z nich nie wydawały się permanentne i żadne nie dotykały tego kim była naprawdę.
Pomimo jej słów, nie wróciły do niej jednak żadne kąśliwe odpowiedzi. Jeżeli mężczyzna wyczuł zaczepkę lub mógł ją tak zinterpretować, to nie dał po sobie tego poznać. A może po prostu obracał w głowie jej słowa odnośnie wysyłania własnej załogi na śmierć.
- Widać ty również nie wiesz o mnie zbyt wiele - odpowiedział po dłuższej chwili. Jego pancerz zazgrzytał w ciemności, a zarys jego sylwetki zaczął znikać, gdy mężczyzna wsunął się pod podłogę. Przez kilka chwil słychać było jak próbuje się wcisnąć w wąską przestrzeń, a napięcie unoszące się w powietrzu przecięło ciche przekleństwo, nim w końcu udało mu się to zrobić. Klapa była zbyt wąska żeby widać ją było w mroku, ale kolejny zgrzyt oraz charakterystyczny dźwięk łączenia stali poinformował Hawk, że skrytka została zamknięta.
Tym razem cisza, która nastała, była głębsza, a samotność - pełna.
Czas na zegarze płynął nieubłagalnie, przyspieszając gdy myśli piratki zaczynały błądzić, nie mając niczego do skupienia wzroku poza ciemnością, a zwalniając, gdy włączała wskaźniki, żeby sprawdzić ile jeszcze go zostało. W końcu jednak pół godziny pełne oczekiwania upłynęło i chcąc nie chcąc, Hawk musiała przywrócić zasilanie do Kodiaka. Zimna pustka kosmosu już od pierwszych minut próbowała dostać się do wnętrza, co było widać po gwałtownie opadających wskazaniach temperatury, ale teraz już nawet na ścianach pojazdu zaczął osadzać się szron, co dostrzegła gdy tylko we wnętrzu promu przywrócone zostały blade światła. Ich pancerze ochraniały ich przed bezwględnym chłodem, ale nawet ich minimalne zasoby miały swoje granice, chociaż dalecy byli do ich wyczerpania.
Systemy Kodiaka wracały do życia z oporem, ale wkrótce kontrolki zaświeciły się na nowo, terminale przebudziły, a główny iluminator odżył, ujawniając Hydrę płonącą jasnym blaskiem w sercu systemu. Światło gwiazdy wpadło do wnętrza pojazdu przez zewnętrzne kamery, nadając mu nieco cieplejszej - chociaż złudnej - barwy. Pojedyncze planety były zbyt odległe żeby je dostrzec, ale po boku promu wciąż górował ogromny Przekaźnik, który z tej perspektywy był o wiele, wiele większy niż gdy siedziało się w statku kosmicznym.
Radar pokładowy przebudził się chwilę później, ujawniając kolejne sygnały we wnętrzu systemu w miarę kolejnych minut jak prom zbliżał się do centrum systemu i gdy docierał do niego powrotny, odbity sygnał. Hawk z łatwością odnalazła Sybę na jego powierzchni - gazowy gigant był najdalszym ciałem niebieskim od Hydry, a teraz dodatkowo odróżniał się mnóstwem dodatkowych sygnatur, które mu towarzyszyły. Licząc większe kropki, które ujawniały swoją obecność z każdym obrotem odświeżenia radaru, szybko okazało się, że informacje Kestrel były trafione. Było ich siedem, tak jak powiedziała fixerka - jedna umieszczona tuż nad atmosferą Syby, a sześć pozostałych orbitowało na wysokości jej orbity geosynchronicznej, tworząc nietypowe skupisko.
Skupisko, któremu towarzyszył o wiele większy rój.
Znajome nazwy mieszały się z nieznajomymi, gdy piratka przesuwała wzrokiem po wyświetlaczu. Crusader stał tuż przy centrum stacji, dokładnie na drodze małego promu. Towarzyszły mu dwa mniejsze okręty i chociaż Kodiak nie posiadał identyfikacji Wraitha, to łatwo było domyślić się nazwy krążowników po tym co Hawk słyszała już wcześniej: Sword of Kurinth oraz Wisdom of Dalatrasa. Pomiędzy nimi natomiast przemykała istna ławica punktów, których nazwy nic jej nie mówiły, ale które określały jedną rzecz bardzo wyraźnie.
W Argos Rho stacjonowała flota.
- Knight 13, tu wieża Aegis Noctis I. - Kobiecy, formalny głos, który rozległ się z głośników jej panelu, przerwał ciszę niczym wystrzał ze strzelby. - Wchodzisz w zasięg strefy bezpieczeństwa alfa. - Ton nadawcy był beznamiętny, ale można było wyłapać w nim pojedyncze nutki zdziwienia i ociągania. Najwyraźniej Kodiak został zidentyfikowany od razu jako część kompleksu, bo nie padły żadne ostrzeżenia. Wskazania komunikatora pokazywały, że nadawcą była jedna z trzech stacji odsuniętych nieco od skupiska przy którym stacjonował Crusader. - Widzę twoją przynależność do Shield of Valor, ale ten obecnie znajduje się poza systemem. Proszę o wyjaśnienia.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 mar 2025, o 20:43

Powstrzymała się od reakcji na jego słowa, zamiast tego zagryzając zęby i przenosząc swój wzrok na kosmiczną pustkę. Próby wybielenia się przez fixerkę z pomocą metafor, przyrównywania się do broni czy żołnierza wykonującego rozkaz jedynie zaogniły podejście czerwonowłosej do jej osoby. Teraz, choć współpraca z Kestrel była znacznie bardziej opłacalna niż chowanie urazy i pielęgnowanie swojej wrogości, plama na jej osobie odbiła się na sylwetce jej brata. Niezależnie od tego, że tymczasowo stali po jednej stronie barykady, Castell w jej oczach był w to wszystko w jakiś sposób uwikłany - nawet jeśli było tym samo pokrewieństwo i przynależenie do tej samej organizacji. Gdyby wykonać odpowiednią ilość mentalnej gimnastyki, znalazłby się zbyt blisko powodu, dla którego powrót do Argos Rho odkładał się na jej ramionach ciężarem.
Odetchnęła, pod nosem rzucając przekleństwo gdy wreszcie zaczął wchodzić do swojej tymczasowej trumny. Skrytka ich Kodiaka nie była przystosowana do przewożenia żywego towaru i mogła jedynie szukać odrobiny pociechy w tym, że na pewno nie było mu tam wygodnie. Wiecznie balansując pomiędzy chłonięciem każdego słowa i faktu na jego temat a kompletnym odcinaniem się brakiem zainteresowania, w tej chwili uderzyła o to drugie.
Póki szczęknięcie zamka skrytki z powrotem nie wypełniło promu ciszą, przerywaną jedynie szaleńczym biciem serca.
Kosmos obserwowany z rubieży układu zawsze wyglądał w ten sam sposób. Czy w Argos Rho, czy gdzieś w Terminusie, gwiazdy odpowiadały na jej spojrzenie tym samym, anonimowym blaskiem, ale tym razem skuliła się pod atłasowym niebem. Kodiak wydawał się zbyt mały, zbyt łatwy do zestrzelenia, a pustka kosmosu zbyt obca i niebezpieczna. Lubowała się w samotności, lgnąc do niej zawsze gdy serce podświadomie pragnęło kontaktu. W tej chwili, na krótką chwilę, pożałowała, że Rhys zniknął w głębi schowka. Pochyliła się, wspierając łokcie o swoje kolana i przyglądając upływającym sekundom by ich obraz odwrócił jej uwagę od przytłaczającej pustki na zewnątrz i w środku.
Palcami odrętwiałymi od napięcia bardziej niż zimna pobudziła prom do życia gdy odliczanie wreszcie się ukończyło. Skonsternowana spoglądała na ekran radaru i wyświetlające się na nim kropki. Jedna po drugiej, układały obraz, od którego, jak na ironię, odetchnęła odrobinę - ciesząc się, że nie zabrała do Argos Rho Wraitha.
To, w jaki sposób mieli się stąd wydostać i jak mogło to wszystko skomplikować, chwilowo tkwiło na rubieżach jej świadomości, niewpuszczone głębiej.
- W Argos Rho stacjonuje cała flota - rzuciła przez ramię, głośno, by jej słowa dotarły do zamkniętej skrytki. - Crusader jest ze swoją obstawą.
Zamarła na dźwięk komunikatu odebranego przez radio Kodiaka. W odruchu spodziewała się ostrzeżenia na pulpicie, informacji o zostaniu obranym na cel, wrogiej wiadomości przesłanej przez komunikator. Usłyszenie spokojnego powitania wzbudziło w niej kaskadę emocji, które na moment zmroziły ją w miejscu.
Dawno temu jeden ze znajomych z oddziału opowiadał jej o podróżach do rodzinnego domu. O tym, jak przekraczając przez jego próg, z powrotem przekształcał się w dziecko, którym był kiedyś. Rodzinna dynamika jak gdyby cofała go w rozwoju, sprowadzając do znajomych schematów zachowań, zależności względem rodziców. Zmieniała jego zachowanie, myślenie, sposób bycia, zamykając w kapsule czasu własnego dzieciństwa.
Nie miała na Ziemi domu, do którego mogła wrócić. Słuchała jego historii z zapartym tchem, nie wiedząc, jakie mogło to być uczucie.
Nigdy nie sądziła, że je pozna.
- Aegis Noctis I, porucznik Abigail Tern, k-kod identyfikacyjny 4892-AT. - gdy jej palec znalazł się na przycisku komunikatora, drżenie samo wypełniło jej głos gdy nie próbowała go zwalczyć. - Shield of Valor, on... - urwała, w sposób, w który każdy, wstrząśnięty żołnierz próbowałby zakomunikować coś z trudem. Wstrząśnięty żołnierz, którym teraz się czuła. - Statek został zniszczony - dodała, siląc się na sprawniejsze przekazanie komunikatu. - Wszyscy nie żyją.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 mar 2025, o 22:03

Odpowiedź od mężczyzny pod podłogą nadeszła dopiero po dłuższej chwili - i była całkowicie niezrozumiała. Gruby materiał poszycia tłumił większość dźwięków i chociaż on sam prawdopodobnie ją usłyszał i zrozumiał, to jego własne słowa utonęły między warstwami stali, kompozytu i materiałów tłumiących skanowanie, przefiltrowując przez nie wyłącznie sam ton, jeżeli nie konkretną wiadomość.
A ton był taki, że najwyraźniej klaustrofobicznie ciasny i niewygodny schowek skutecznie pozbawił Rhysa wszelkich nostalgicznych lub ponurych nastrojów, które ogarnęły go podczas ich krótkiej samotności, bo chociaż Hawk nie wychwyciła poszczególnych słów, to była pewna, że kapitan Anathemy coś jej odpysknął w podziękowaniu za tą informację.
Kiedy Kodiak zbliżył się do granicy skanu stacji Acheronu, jej towarzysz umilkł jednak na dobre. Głos, który rozległ się w systemach promu, z pewnością dotarł również i do niego - chociaż prawdopodobnie również pozbawiony wszelkiej treści. Wystarczyło to jednak, by oboje zorientowali się, że znaleźli się w punkcie, w którym ich dalsza drogą zaczęła zależeć od samej Hawk - oraz jej krasomówczych zdolności przekonywania.
O ile wcześniej mieli jeszcze drogę odwrotu, tak ta teraz została bezpowrotnie zamknięta.
- Knight 13, przyjęłam. - Odpowiedź która nadeszła z wieży komunikacyjnej była poprzedzona długimi sekundami ciszy, która z pewnością była tylko częściowo poparta niezbędnymi fomalnościami. W głosie kobiety nie pojawiła się wyraźna zmiana, ale na jej obrzeżach Hawk dostrzegła zarówno wahanie jak i coś jeszcze - coś, co odróżniało ją od zautomatyzowanych systemów czy oziębłych koordynatorów na stacjach pokroju Omegi. Współczucie. - Tożsamość potwierdzona. Kieruj się proszę prosto do Juno Caelestis. Będę współpracować z kontrolą stacji, żeby skierować cię do właściwego doku.
Mała ikonka na panelu Kodiaka błysnęła delikatnie, ujawniając jeden ze wspomnianych celów. Rzucona przez kobietę nazwa identyfikowała jedną z siedmiu stacji - tą położoną centralnie w środku największego skupienia.
- Czy potrzebna będzie opieka medyczna?
Ton głosu kobiety pozostał profesjonalny. Kodiak sunął leniwie przez system, mijając granicę wytyczoną przez wyższą orbitę Syby. Na radarze dwa mniejsze punktu oderwały się od skupiska i ruszyły w jego stronę, ujawniając swoje dane im bliżej się znajdowali. Dwie fregaty patrolowe wielkości Wraitha zbliżyły się do promu, zaczynając eskortować go w pewnej odległości; na terminalu Kodiaka mignęło ostrzeżenie o skanowaniu, które zniknęło po krótkiej chwili. Kilkanaście innych, mniejszych jednostek, pomknęło w stronę samego Przekaźnika.
Im bliżej Syby znajdował się Kodiak, tym bardziej jego zewnętrzne kamery wychwytywały to co na zewnątrz, umożliwiając przybliżenie obrazu odległego o tysiące kilometrów i rzucenie go na główny wizjer. Aegis Noctis I okazała się być jedną z siedmiu stacji znajdujących się najbliżej Kodiaka, ale gdy tylko prom zaczął ją mijać w odległości pozwalającej na obejrzenie sobie jej z zewnątrz, jasnym się stało, że informacje od Kestrel nie były w stu procentach właściwe. W Argos Rho miało stacjonować siedem stacji - jedna która wydobywała zasoby z gazowego giganta, druga centralnego dowodzenia oraz pięć pozostałych, służących do rozbiórki.
Aegis Noctis I nie wydobywała niczego z Syby, nie wydawała się być też stacją centralną, do której Hawk została skierowana. Ale zdecydowanie nie była również stacją rozbiórkową. Podobnie jak jej dwie siostry, noszące tą samą sygnaturę, ale z numerami II oraz III.
Była za to uzbrojony po zęby.
Wiele szczegółów ginęło na niewyraźnym, odległym obrazie z monitora, ale Hawk widziała wystarczająco wiele w swoim życiu akceleratorów masy, wyrzutni torped oraz systemów laserowych, by rozpoznać charakterystyczne lufy, doki oraz wieżyczki, którymi upstrzona była smukła, pionowa i cylindryczna stacja, która przypominała fragmenty nagrania z zewnętrznych kamer odzyskanych z Valora tylko z ogólnego kształtu - niczym odległy potomek, z którego wyewoluowała już jakiś czas temu. Nim Kodiak się oddalił, zbliżając się do środka obszaru oddzielającej początek strefy, a serce Acheronu, zdążył jeszcze uchwycić pojedyncze, wygaszone silniki po każdej stronie stacji.
- Knight 13, kieruj się do doku 32B. - Głos kontrolerki odezwał się ponownie, gdy Hawk przekraczała kolejną z granic wytyczających strefy bezpieczeństwa. Stacja, do której zbliżała się teraz, miała zupełnie inną budowę niż pozostałe i przypominała bardziej typowe, które Hawk znała z systemów wewnątrz Rady - pełna podstacji, pięter, modułów, anten oraz doków między którymi kursowały mniejsze statki oraz promy. Juno Caelestis musiała być stacją centralnego dowodzenia, stanowiąc zarówno główny hub całego kompleksu.
I również posiadała liczne, ogromne napędy, które obecnie świeciły czarną, wygaszoną pustką.
Terminale promu zamigotały kilkukrotnie, co jakiś czas oznajmiając nadejście nowego połączenia, skanowania oraz bycia obranym za cel, ale żaden z tych komunikatów nie odezwał się alarmem. Jakiekolwiek certyfikaty potrzebował Acheron, odnalazł je sobie sam wewnątrz systemów Kodiaka.
- Wyższy eszelon pyta o szczegóły. Jaki rozmiar zagrożenia napotkał Shield of Valor? Czego mamy się spodziewać?
Przylot pod główną stację trwał nieco mniej niż pół godziny, ale w tym czasie Hawk dostrzegła, że coraz więcej z okolicznych okrętów zaczyna kierować się w stronę Przekaźnika.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

30 mar 2025, o 14:26

Wyświetl wiadomość pozafabularną Słowa płynące z radia budziły w jej wnętrzu coś starego i zapomnianego. Z wolna zagarniało szalejącą w jej sercu panikę, ściskając ją i upychając do stworzonych przez siebie ram. Wyprostowała się nieco w swoim fotelu, nawet, jeśli nikt nie był w stanie jej tutaj zobaczyć - ani skryty w schowku Castell, ani właścicielka głosu z wieży komunikacyjnej, ani nawet ona sama, na próżno szukając własnego odbicia gdy szkło Kodiaka wypełniły odległe obrazy stacji, do których się zbliżała. Pozostawała tylko świadomość otoczenia, świadomość własnego wyglądu i sytuacji, w którą wpadła. Głos przypomniał jej o błękitnym pancerzu, który miała na swoim ciele a ten jak gdyby zmienił sposób, w jaki się układało. Dostęp do radia, posiadanie własnego kodu identyfikacyjnego zmieniły sposób, w jaki się porozumiewała, nadając słowom charakterystycznego smaku, którego od dawna nie czuła na własnych ustach.
Widok dwóch okrętów mknących by zapewnić jej eskortę przebudowywał całe jej jestestwo. Odnajdywał dawno zapomniane lub pogubione jej części, chwytał je i siłą przesuwał w miejsca, w których były kiedyś.
W miejsca, do których część z nich już nie pasowała. W miarę jak jej żołądek wiązał się w supeł, czuła, jak te części przekształcają się, wyginają, łamią, by wpasować w obrazek, poza ramy którego wyrosła. Jej barki zaprotestowały pod wpływem napięcia, nienawykłe do ciągłego prostowania się w salucie bądź musztry na korytarzach.
Spoglądając na komunikaty na swoim omni-kluczu, na najeżone stacje kosmiczne wypełniające Argos Rho, wcześniej negatywne odczucia przekształciły się w sprzeczność wwiercającą w jej trzewia.
To był dom.
Dom, w którym od dawna nic na nią nie czekało. Dom, który niegdyś przyjął ja jak glinę, formując na podobieństwo wszystkich innych, dając jej komfort gdy tłamsił te jej elementy, które chowały się w głębi. Dom, w którym wyrosła na przykład, na idealnego żołnierza i dumę samego Przymierza, a do którego już nie pasowała. W którym nie odnalazłaby się na powrót, na zawsze zmieniona wydarzeniami sprzed lat. Dom, który niczego nie mógł jej już zaoferować poza podporządkowaniem się, rozkazami, więzieniem.
A jednak jakaś jej część pragnęła, by słowa wieży kontrolnej nie były skierowały do Abigail Tern, a do niej samej.
- N-nie. Jestem poobijana, ale nic poza tym - wyszeptała w odpowiedzi, odwracając głowę w bok by dłużej przyglądać się najeżonej stacji kosmicznej. Przez chwilę bezmyślnie przesuwała spojrzeniem po akceleratorach masy wystających z jej konstrukcji, nim z długim opóźnieniem do jej umysłu dotarły wnioski.
Wydostanie się z tego systemu będzie znacznie trudniejsze niż przeniknięcie do środka.
Zacisnęła zęby, skupiając się na systemach Kodiaka, w których za wsparciem kontrolera pojawiła się trasa do doku 32B w Juno Caelestis. Napędy w budowie stacji pozostawiły jeden pytajnik z tyłu jej głowy, lecz nim zdążyła się nad nimi zastanowić, głos znów wydobył się z radia.
Odetchnęła przed odpowiedzią.
- To było... To było szaleństwo. Dwa okręty, ale myśleliśmy, że tylko jeden jest wrogi - rozpoczęła chaotycznie nim odetchnęła po raz drugi, tym razem głośniej - tym razem na linii. - Wpadliśmy w zasadzkę. Do układu wleciały dwa okręty w klasie fregaty. Jeden z nich wydawał się ścigać drugi. Pierwszy nawoływał o pomoc. Podawał się za cywila - dodała, cofając się do danych pozyskanych przez Saiyę. - Nic nie wiecie? - zawahała się, udając zaskoczoną. - Dranie zakłócili naszą komunikację, ale myśleliśmy, że przynajmniej jedna wiadomość została wysłana.
Urwała, oddychając ciężko w sposób, który powinien być wychwycony przez radio.
- Wszyscy nie żyją - dodała z trwogą, bezwiednie zaciskając dłonie w pięści gdy podobne emocje pojawiły się w jej sercu, co zabrzmiały w głosie. - Byłam w hangarze gdy wydano rozkaz ewakuacji. Zabrałam Knighta. Bałam się, że nie zdążę do kapsuły ratunkowej. Myślałam, że już po mnie. Ale oni dalej strzelali nawet po tym, gdy Valor upadł - urwała. - Strzelali do kapsuł.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

1 kwie 2025, o 17:03

Zbliżając się w stronę stacji, komputer pokładowy Kodiaka wyłapywał coraz to nowsze sygnatury otaczających ją okrętów. Chociaż te nic jej nie mówiły, to wystarczająco długo latała po kosmosie i brała udział w najróżniejszych konfliktach, by zacząć rozróżniać nawet najbardziej podstawowe charakterystyki statków. Kamery promu ułatwiały przybliżanie dalszych jednostek, a te położone bliżej odcinały się na tle samej stacji oraz odległej gwieździe; promienie słońca oświetlały smukłe profile okrętów, nieco bardziej kanciaste kształty promów desantowych, najeżone uzbrojeniem myśliwce... Metalowy rój jeszcze chwilę temu orbitował spokojnie, ale teraz mogła niemal w czasie rzeczywistym obserwować jak fale jej przyniesionej ze sobą rewelacji tworzą na nim fale uruchamianych silników i systemów budzonych do życia, gdy do ich właścicieli zaczynały spływać nowe rozkazy - nawet jeżeli te najpewniej wciąż polegały tylko na przejściu w stan wzmożonej czujności lub zwiększenia gęstości okolicznych patroli.
- Przyjęłam, Knight 13. - Chociaż odpowiedź od kontrolerki była spokojna i rzeczowa, to nadeszła po zbyt długiej chwili przerwy, która oddzielała żywą kobietę od nieczułej maszyny po prostu przekazującej słowa ocalałej dalej. - Kontynuuj podchodzenie do lądowania. - Krótka przerwa, która nastąpiła po tym poleceniu, poprzedzała ostatnie słowa, które jednak niosły już o wiele mniejszy regulaminowy nacisk, a były nieco łagodniejsze i wręcz współczujące. - Już jesteś wśród swoich, porucznik Tern.
Kodiaka od wylądowania w doku 32B dzieliły już zaledwie minuty. Lądowisko znajdowało się po drugiej stronie stacji patrząc od strony Przekaźnika Masy i kiedy prom wyminął jej konstrukcję, padł na niego kolosalny cień zacumowanego przy niej molocha. Ogromny pancernik przesłaniał cały widok systemu i pozostałych stacji, gdy Kodiak zataczał łuk tuż pod jego zamkniętymi dokami torped i ziejącymi czarną pustką luf akceleratorów masy, podchodząc na ostatnią prostą. Crusader odprowadzał ją długim, metaforycznym spojrzeniem, gdy kierowała prom w stronę śluzy, przekraczając w końcu tą barierę, która oddzielała próżnię kosmosu od wnętrza Juno Caelestis.
Cień rzucany przez ogromny okręt został zastąpiony przez sztuczne światła śluzy, a promem tąpnęło, gdy wylądowała wewnątrz stacji. Za jej rufą zasunęły się bezgłośnie ciężkie wrota, na krótką chwilę zamykając ją w niewielkiej klatce, do której wtłaczany był tlen i wyrównywano ciśnienie. Niecała minutę później czerwone światła ostrzegawcze zmieniły się na zachęcającą zieleń i przejście przed Kodiakiem rozsunęło się na boki, ujawniając wnętrze o wiele większego hangaru, do którego prowadziły jeszcze przynajmniej tuzin podobnych pomieszczeń przystankowych. W rozległej przestrzeni zaparkowanych było przynajmniej jeszcze z dziesięć jednostek podobnych do jej własnej, a między nimi kręciła się blisko setka osób w znajomych, błękitnych uniformach oraz pancerzach. Zataczając półkole pod sufitem hangaru, dostrzegała pośród nich zarówno mechaników ze skrzyniami pełnymi części zamiennych, techników przeprowadzających analizy na swoich omni-kluczach czy spisujących jakieś dane na datapadach, jak i uzbrojonych żołnierzy. Nieco większa grupa tych ostatnich czekała w pobliżu jednego z lądowisk, znajdującego się na niewielkim podwyższeniu, podobnie jak pozostałe.
Nowe instrukcje na masce rozdzielczej pokierowały ją właśnie do niego. Pojazd osiadł po raz ostatni na stalowej powierzchni, a ona dostała dyspozycję do wyłączenia napędów. Oraz opuszczenia jego wnętrza.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

1 kwie 2025, o 23:29

Obserwowanie ilości stacjonujących w Hydrze jednostek przypominała zwolnienie skycara tylko po to, by z bliska przyjrzeć się wypadkowi na podniebnej autostradzie. Jej wzrok przeskakiwał z jednej sygnatury na drugą podczas gdy umysł z wolna przeskakiwał kolejne etapy, jakby się wydawało, żałoby. Z początku krzesała w głębi siebie logikę, która tak długo podtrzymywała ją na chodzie w złych sytuacjach - oceniała ruchy przeprowadzane przez flotę, wyróżniała klasy poszczególnych okrętów i liczyła je w głowie. W pewnym momencie jednak liczenie to okazało się pozbawione wszelkiego znaczenia.
Spodziewała się, że wykonanie zlecenia dla Kestrel będzie trudne, jednak do samego końca zakładała, że być może w najgorszym wypadku będą mieli pancernik na swoim ogonie - ze swoją strażą przyboczną. Kilka stacji, część nieukończona, część o neutralnym przeznaczeniu. Posiadała zbyt wiele pewności siebie by, mimo dyskomfortu związanego z perspektywą przywdziania błękitnego pancerza, zakładać, że sytuacja będzie aż tak beznadziejna.
W pewnym momencie jednak gdy Kodiak powoli wsuwał się do właściwego hangaru i w odpowiedzi na mrowie przeciwników w układzie pojawiło się ich równie dużo obok, w pełnych opancerzeniach i uzbrojeniu, poczuła narastające rozbawienie. Zawsze spodziewała się, że jeśli nadejdzie jej koniec - w więzieniu czy poza nim - będzie to w jakiś sposób wyjątkowe, ale nawet jej umiejętność okłamywania siebie samej nie potrafiła wykrzesać z niej odrobiny optymizmu.
Bardzo jednak rozbawiło ją to, w jaki głupi sposób skończyła.
Plan Castella nagle wydał jej się najbardziej idiotycznym przedsięwzięciem, jakiego w życiu się podjęła i gdy Knight lądował na wyznaczonym miejscu, przyglądała się światu po drugiej stronie szyby czując pewne odrealnienie. Chwila humoru natychmiast uleciała jak powietrze z pękniętego balonika gdy wyłączyła napęd, boleśnie świadoma tego, że praktycznie sama wparowała do wnętrza swojej celi dla obietnicy jakichśtam pieniędzy.
W jakimś próżnym zakątku jej umysłu niemal jej to uwłaczało.
Z trudem zwlokła się z fotela. Rozważała przekazanie wiadomości Castellowi, na przykład mamy przesrane, ale uznała, że jeśli mają do końca dnia skończyć w celach bądź martwi, równie dobrze mogła nie ryzykować tym, że w jakiś sposób zostanie to wykryte. Nawet, jeśli uda im się zlokalizować moduł Kestrel, odnaleźć go i dotrzeć do promu, którym mogliby uciec, na zewnątrz czekała ich ponad setka akceleratorów masy chętnych do zestrzelenia ich jak muchy. Z tą świadomością przygniatającą ją niemal tak samo, jak potencjał martwych towarzyszy zostawionych w systemie, chwyciła swój hełm pod ramię - z przyzwyczajenia - po czym otworzyła drzwi śluzy, wychodząc na zewnątrz.
Stając naprzeciw oddziału z ponurą miną, zlokalizowała po oznaczeniach najwyższego rangą oficera i zwróciła się w jego stronę, sztywno salutując tak, jak robiła to tysiące razy.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

3 kwie 2025, o 14:37

Przeszukanie promu
<10%
Rzut kością 1d100:
90
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

3 kwie 2025, o 14:53

Drzwi Kodiaka rozsuwały się z bolesną powolnością, wpuszczając do jego wnętrza chłodne, przesycone zapachem rozgrzanego metalu, smarów oraz pobudzonego elementu piezo powietrze hangaru. Już przekraczając jego próg, dostrzegła wycelowane w swoją stronę karabiny, a kiedy jej wzrok przyzwyczaił się do intensywnie jasnego światła w porównaniu do półmroku promu, kolejne detale otoczenia zaczynały wpadać na swoje miejsce. Oczekująca ją grupa składała się z nieco ponad tuzina żołnierzy - głównie ludzkich, ale również i pojedynczych turian, asari i jednego salarianina. Większość tych pierwszych nosiła znajome, błękitne pancerze, które wciąż posiadały oznaczenia Przymierza, ale pancerze pozostałych były w kolorze białym, przeplatanym pojedynczymi elementami czerwieni. Kiedy Hawk zeszła na pokład stacji i zasalutowała, karabiny szybko przesunęły się na pojazd za nią; część żołnierzy obeszła ją, sprawnie wchodząc do środka Kodiaka w wojskowych manewrach, omiatając jego wnętrze lufami broni i sprawdzając czy to jest puste, zabezpieczając je na wypadek nieprzewidzianych gości.
- Porucznik Tern. - Namierzenie najwyższego rangą oficera nie było trudne, bo ten stał pośród żołnierzy i jako jedyny nie nosił pancerza. Starszy mężczyzna o poważnej, surowej twarzy, wystąpił teraz poza swoją obstawę, podchodząc do kobiety. Miał na sobie błękitny mundur, a złote oznaczenia na jego pagony informowały o stopniu komandora sztabowego, co niemal naturalnie wyskoczyło z pamięci piratki. Plakietka z nazwiskiem głosiła: E. Hudson. - Spocznij.
Za swoimi plecami słyszała stukot licznych, opancerzonych kroków, gdy żołnierze przeszukiwali Kodiaka. Po chwili zbliżył się do nich turianin w alabastrowym pancerzu, który wcześniej wydał rozkaz sprawdzenia wnętrza promu; płytki skórne mężczyzny były popękane, a tam gdzie nie skrywały jego aparycji, między czarnymi tatuażami wiły się zmarszczki, wskazujące na nieco starszy wiek żołnierza. Podobnie jak reszta, nosił na swoim opancerzeniu oznaczenia, ale te akurat niewiele mówiły Hawk. Po zachowaniu pozostałych, wyglądało jednak, że reszta obecnych wykonuje jego rozkazy. Jego plakietka imienna informowała, że nazywa się N. Caligon.
- Czysto - rzucił ochryple. Komandor Hudson skinął głową w podziękowaniu, na co dwójka towarzyszących mu ludzi ludzi, którzy również nie byli odziani w pancerze - a w białe kitle lekarskie - od razu podeszła do sztywno wyprostowanej kobiety.
- Dziękuję, Numenusie. - Oficer przeniósł wzrok na Hawk. Jego twarz wyglądała, jakby nie uśmiechał się zbyt często. - Myślę, że dalej poradzimy sobie sami.
Dwójka medyków, nawet pomimo protestów piratki, jeżeli ta planowała to robić, zaczęło ją skanować i oglądać jej obrażenia, robili to jednak szybko i bez zbędnej ingerencji, najwyraźniej upewniając się na razie, że rzeczywiście jest w stanie chodzić. Promienie skanera przesuwały się po jej pancerzu, przebijając przez warstwę kompozytu i badając jej opatrzone już obrażenia, ale jeżeli żaden z mężczyzn tego nie skomentował. Trwało to zaledwie minutę, a gdy ta upłynęła, jeden z nich kiwnął głową.
- Nic zagrażającego życiu - poinformował komandora. - Ale i tak musimy wykonać pełną diagnostykę. Dr. Pérez została już poinformowana i...
Hudson machnął oszczędnie dłonią, uciszając medyka.
- Jeżeli mój żołnierz jest w stanie salutować, to znaczy, że jest w stanie również odpowiadać na pytania. Mam rację, porucznik Tern? - odparł lakonicznie, nie spoglądając w stronę mężczyzny. - Zostaliśmy zaatakowani. Przekażcie doktor Pérez, że będzie miała swoją kolej za godzinę.
Medyk z wahaniem zerknął na piratkę, po czym skinął z ociąganiem głową i wygasił swój omni-klucz. W trakcie oględzin Kodiaka oraz jej własnym, inne pary oczu w hangarze kierowały się w ich stronę, przyciągane nagłym zbiorowiskiem - lub też samymi plotkami. Hawk wystarczająco znała Przymierze, by wiedzieć, że każdej większej bazie wojskowej plotki szerzyły się z prędkością epidemii. Nawet jeżeli zdecydowana większość nie wiedziała jeszcze o ataku, to zapewne było to kwestią czasu.
Starszy oficer odwrócił się na pięcie i dał znać, żeby Hawk ruszyła za nim. Część eskorty podążyła za nimi, a pozostałą grupę mężczyzna odwołał kilkoma krótkimi rozkazami. Ta grupa, która nosiła białe pancerze, a również oddaliła się, ale z przewodzącym im turinianem; kilkoro z nich pozostało przy samym Kodiaku, rozmawiając z żołnierzami Przymierza oraz technikami, którzy zaczynali być ściągani z innych miejsc hangaru, prawdopodobnie wrzucając los Knighta do grupy rutynowych zadań naprawczo-diagnostycznych, które towarzyszyły każdemu powrotowi jednostki ze strefy walki. Dalszy los pojazdu - oraz ukrytemu w jego wnętrzu bratu Kestrel - stał się jednak nieznany, gdy Hawk przekroczyła wraz z resztą swojej eskorty jedne z wielu drzwi prowadzących do hangaru, opuszczając pomieszczenie.
Jeżeli piratka próbowała coś opowiadać, idący krok przed nią komandor tylko uciszył ją krótkim gestem. Medycy również się oddalili, aż w końcu cały oddział - teraz złożony z oficera oraz czterech żołnierzy Przymierza - dotarł do kolejnego, znajomego elementu jej przeszłości.
Wysoki skaner biometryczny blokował korytarz, oddzielając błękitną barierą równo rozłożonej siatki kwadratów, za którą znajdowało się stanowisko trójki żołnierzy oraz terminal, który obsługiwał jeden z nich.
Hudson jako pierwszy przekroczył jego powierzchnię, czekając cierpliwie aż niebieskie światło prześlizgnie się po jego sylwetce. Skaner zapikał krótko, przepuszczając go bez problemu, po czym wzrok obecnych padł na Hawk, która była następna. Kiedy chcąc nie chcąc zrobiła krok we wskazane miejsce i blask skanera objął jej ciało, tym razem piknięcie było jednak inne - przypominało agresywny zgrzyt sygnału błędnej odpowiedzi w programie turniejowym, a kolor lasera zmienił się na czerwony, zalewając pomieszczenie szkarłatem.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

3 kwie 2025, o 17:56

Widok wycelowanych w nią luf karabinów był dziwnie otrzeźwiający. Nie spodziewała się przywitania z otwartymi ramionami - świadomość o własnej winie nakłaniała ją do założenia, że wszyscy będą zwracać się do niej z podejrzliwością. Nikt nie ucieszyłby się na widok karabinów wycelowanych we własną głowę, ale, irracjonalnie, ułatwiło jej to skupienie, przesuwając jej chaotyczny teraz umysł w stronę działania zerojedynkowego, charakterystycznego dla każdego stanu bezpośredniego zagrożenia życia.
Łatwiej było jej myśleć i, wbrew pozorom, łatwiej było jej odetchnąć gdy prześlizgnęła po wszystkich wzrokiem, chłonąc wszystkie szczegóły otoczenia i licząc oddział, który został wysłany na jej przywitanie.
Stanęła sztywno, w miejscu gdy komandor sztabowy wyszedł jej naprzeciw. Przyglądała się odznaczeniu na jego błękitnym mundurze, nie zerkając za siebie gdy reszta minęła ją, ruszając do środka Kodiaka. Wiedziała, że skrytka, w której schowany był Castell, nie była łatwa do odnalezienia przy rutynowym przeszukaniu - potrzebowała tylko znaleźć się w innym miejscu, najlepiej z mniejszą ilością uzbrojonych osób wokół, nim wreszcie odnajdą brata Kestrel.
Chciała zaprotestować gdy dwójka medyków ruszyła w jej kierunku. Nie wiedziała, na ile podejrzane może być dla nich to, że była już opatrzona - z drugiej strony Vinnet zbyt wiele nie musiała przy niej robić, a równie dobrze mogła sama zdjąć pancerz w drodze i owinąć pogruchotane żebra bandażem wyjętym z zestawu pierwszej pomocy. Wiedziała, że jako porucznik, szczególnie w sytuacji tak napiętej jak potencjalny atak na siły inicjatywy, nie powinna odzywać się niepytana - dlatego nie powiedziała ani słowa, z cierpliwością czekając, aż udzieli im się pozwolenia na ruszenie dalej.
Podążając za komandorem Hudsonem, czuła się tak, jakby jej dusza opuściła ciało i spoglądała na wszystko z innej perspektywy. Jakaś jej część chciała odezwać się, wypluć z siebie wszystko, co wydarzyło się w systemie z perspektywy, którą powinna posiadać porucznik Tern. Mieć to już z głowy, sprawdzić, czy jej uwierzą, czy wsadzą ją do więzienia bądź przyłożą lufę pistoletu do czoła w sposobie, do którego widoku przywykła już w Terminusie. Oba te światy mieszały się w jej myślach gdy choć jej ciało poruszało się tak, jak gdyby nigdy nie opuściły go lata musztry, umysł nie potrafił znaleźć wyciszenia i ukojenia w zasadach, którymi jej świat rządził się wtedy.
Szkarłat zalał jej pole widzenia gdy odruchowo weszła za komandorem w wiązkę lasera. Serce podeszło jej do gardła wraz z chłodnymi podrygami wściekłości - na plan opracowany przez Rhysa, który nie wypalił w przedbiegach, na mikrochip stworzony przez Sayę, który nie zadziałał jak powinien, a nawet na ten pieprzony skaner, który zapragnął ją zdemaskować choć niczego jeszcze nie zrobiła.
Zatrzymała się na widok czerwieni, jak zautomatyzowany prom w korytarzu powietrznym na skrzyżowaniu. Powtarzała sobie, że w ostateczności, przynajmniej na początku, wykryją, że nie jest porucznik Tern - ale nie będą wiedzieli kim była naprawdę. W ostateczności wrzucą ją do jakiejś celi na przesłuchanie - celi, z której może się wydostanie, bądź zrobi to Castell.
Porucznik Tern nie miała nic do ukrycia. Dlatego stojąc, przeniosła swój wzrok na komandora.
- Sir - rzuciła jedynie, czekając na jego decyzję, czekając na pozwolenie na samo poruszenie się jak żałosny porucznik, którym była.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

5 kwie 2025, o 15:09

Skaner - próba 1
30 + 20 [Sayia pracowała przy urządzeniu] + 20 [Rhys pracował przy urządzeniu] < 70%
Rzut kością 1d100:
58


Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

5 kwie 2025, o 16:02

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Komandor Hudson spojrzał beznamiętnie na żołnierza stojącego za terminalem skanera, sprawiając, że ten poruszył się niespokojnie. Szkarłatne światło zalewało pomieszczenie jeszcze przez chwilę, nim zniknęło, gdy mężczyzna za terminalem nacisnął coś na swoim panelu.
- Sierżancie? - Głos oficera był lekko poirytowany, jak gdyby ta chwilowa przeszkoda była tylko tym - tymczasowym problemem, który nie stanowił zwykłego kłopotu. Chociaż wzrok pozostałych osób w korytarzu ochrony przesuwał się po piratce udającej porucznika, to nikt nie sięgnął po broń, nikt nie zaczął kierować dłoni ku przyciskom ogłaszającym alarm, nikt nie ruszył w jej stronę, żeby powalić na ziemię i spętać fałszywego impostora, który przekradał się właśnie do wnętrza ich stacji.
- Przepraszam, sir. Skaner czasami tak robi - wyjaśnił przepraszającym tonem mężczyzna przy komputerze, aktywując urządzenie ponownie. Błękitny blask po raz kolejny rozświetlił wnętrze pomieszczenia, gdy siatka laserów przesunęła się wzdłuż szyn wiodących, omiatając ciało Hawk.
Tym razem pozostał jednak błękitny.
Skan prześlizgnął się po jej sylwetce, doszedł do końca i z terminala obsługującego go sierżanta wydobyła się triumfalne, krótkie piknięcie, oznaczające proces zakończony sukcesem. Mężczyzna skinął głową i komandor odwrócił się na pięcie, nie zainteresowany dalszym czekaniem. Gdy Hawk ruszyła za nim, pozostali członkowie eskorty również zaczęli ich doganiać, każde po kolei przechodząc przez swój moment skanowania. Wszyscy musieli zapewne przechodzić ten proces przynajmniej kilkanaście razy dziennie, sprawiając, że zabezpieczenie stacji przed niepowołaną ingerencją podzieliło los wielu podobnych systemów bezpieczeństwa, zostając pochłonięte przez niezmienną rutynę i zmniejszając tym samym jego skuteczność. Nawet bliskość wojny zdawała się tego nie zmieniać - przynajmniej w samym sercu stacji otoczonej przez flotę okrętów, pilnowaną przez masywny pancernik i bronioną przed o wiele bardziej oczywistymi zagrożeniami.
W końcu kto byłby na tyle szalony, żeby spróbować się do niej zakraść?
Wydarzenia na Cytadeli - zarówno te pierwsze, które pojawiły się w sieci pełne nagłówków dotyczących terrorysty, który przejął jej systemy, jak i te późniejsze, gdy sama Wieża została zaatakowana - sprawiły, że procesy zabezpieczeń były wielokrotnie weryfikowane i usprawnione, a wiele dziur wywołanych tymi atakami zostało załatanych, ale galaktyka była ogromna, a biurokracja - oporna. Fala zmian poruszała się powoli, kosztowała wiele kredytów i pomimo popełnionych wcześniej błędów, im dalej od epicentrum ich przyczyny się znajdowała, tym słabiej wypełniała szczeliny, łatała dziury i uzupełniała ubytki. Szczególnie w miejscach, gdy zderzały się ze sobą nie dwie wielkie frakcje, a cztery.
To ostatnie było widoczne szczególnie im głębiej w stację się kierowali. Komandor Hudson szedł szybko, stawiając długie kroki, które sprawiały, że niemal pędzili korytarzami obiektu. Po drodze mijali najróżniejszą mieszankę żołnierzy zamieszkujących Juno Caelestis, a im bardziej oddalali się od hangaru, tym bardziej skala ludzi i innych ras się zmieniała. Hawk nie dostrzegała żadnych oficjalnych oznaczeń, które oddzielałyby sekcje od siebie, ale wyglądało na to, że stacja miała swoje własne, wewnętrzne środowisko, które naturalnie podzieliło zjednoczoną flotę, sprawiając, że część z obszarów była bardziej zaludniona przez jednostki z tego samego przydziału, a część z innych. Idąc krętymi korytarzami, przechodząc przez wysokie pomieszczenia magazynowe oraz huby łączące sektory Juno, a raz nawet wsiadając do zautomatyzowanego transportu mknącego po magnetycznych szynach, dostrzegała turian wciąż noszących emblematy Hierarchii, asari odziane w smukłe pancerze Republiki czy salarian z Unii w prostych uniformach, pracujących przy otwartych panelach technicznych lub przeprowadzających jakieś analizy niezidentyfikowanych skrzyń, beczek oraz pakunków, ale tam gdzie zmierzali, nadal dominował błękit poprzetykany pojedynczymi białymi pancerzami mieszanych oddziałów, stanowiących najwyraźniej ochronę stacji. Państwo w państwie. Efekt magnesu przyciągającego takie same jednostki, które w taki sam w jaki gangi Omegi wycinały dla siebie fragmenty stacji bezprawia, tak samo pozajmowały sekcje blisko siebie, obejmując położone najbliżej sektory we władanie, chociaż wciąż pozostając pod nadzorem jednej, wyższej władzy.
Ich podróż trwała niemal dwadzieścia minut, po których w końcu dotarli do drzwi, które otworzyły się przed prowadzącym ją oficerem. Mężczyzna pokazał jej gestem, żeby weszła do środka, po czym zatrzymał się w progu i zerknął na swój omni-klucz, który pikał od przynajmniej tuzina różnych wiadomości.
- Poczekaj tutaj - rozkazał jej, nim zamknął za sobą drzwi, zostawiając ją samą.
Pokój w którym się znalazła, był bardzo znajomy.
W końcu posiadała identyczny na swoim okręcie.
Sala przesłuchań Juno Caelestis, zapewne jedna z wielu, była podobnie prosta i pozbawiona ozdób, ale również lepiej utrzymana. Stalowy stół, który stał na środku, nie był porysowany ani zabrudzony, a podłogę zdobiła biała posadzka, na której próżno było szukać starych plam krwi. Klimatyzacja, ukryta wewnątrz zakratowanych paneli pod sufitem, pracowała bezgłośnie, pozbawiona irytującego stukania poluzowanych wentylatorów wymagających serwisowania, które towarzyszyło im na Wraithu, a światła wkomponowane w sufit były tylko nieznacznie przyciemnione. Nawet krzesła (cztery - jedno po jednej stronie stołu, trzy po pozostałej) były zwykłe, kompozytowe i lekko wyściełane. Nie było tu okien, szyb ani luster, ale z rogu pokoju mrugało pojedyncze oko kamery, śledzące każdy jej ruch.
Hudson zostawił ją na cały kwadrans, który zmuszona była spędzić w samotności, otoczona jedynie przez białe, pozbawione szczegółów ściany. Dopiero po nim drzwi rozsunęły się ponownie i mężczyzna wszedł do pomieszczenia, zajmując jedno z trzech miejsc i wskazując jej to naprzeciwko, jeżeli jeszcze na nim nie siedziała.
- Wszystko w porządku, porucznik Tern? - zapytał krótko, ale nawet jeżeli odpowiedź nie była twierdząca, po prostu kiwnął głową i wbił w nią uważny wzrok. - Opowiedz mi wszystko. Od początku, odkąd przylecieliście do układu.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

6 kwie 2025, o 19:59

Gdyby jej umysł nie był tak zaabsorbowany kontemplowaniem swoich szans i przewidywaniem następnych scenariuszy, błękit skanera zalałby jej ciało gwałtownym poczuciem ulgi. To było jednak zbyt odrętwiałe, zbyt napięte od znalezienia się w tym znajomym, a zarazem obcym miejscu by jej postrzeganie nie było na pewien sposób ograniczone. Ruszając za komandorem Hudsonem - nieskuta, jedynie eskortowana do właściwego miejsca - czuła się osaczona czystymi ścianami, jasnym blaskiem lamp sufitowych i mijanych przez nich przedstawicieli różnych ras. Jej wzrok pozostał utkwiony w męskich plecach idącego przed nią przełożonego, a obrazy korytarzy i ich oznaczeń przesuwały się po jego peryferiach. Czuła się jak królik zapędzony w pułapkę - choć znalazł się w jej wnętrzu, mózg przełączony w tryb walki o przetrwanie nie dostrzegał koloru ścian czy podłogi.
Błękit na jej piersi przygniatał ją swoim ciężarem, lecz korytarze przypominały jej bardziej Cytadelę niż stację Przymierza. Widok obcych, poruszających się tymi samymi trasami co żołnierze choć posiadających inne odznaczenia na swoich uniformach przywodził jej na myśl projekty Rady, w których czasem uczestniczyła jako Widmo. Gdzieś tam, pod grubym całunem tu i teraz, jej myśli krążyły wokół Inicjatywy z ciekawością, którą pień mózgu trzymał siłą w podświadomości.
Tak długo, jak znajdowała się pod przykrywką Abigail Tern, nic z jej otoczenia nie miało żadnego znaczenia. Świadomość tego, że jeden, nieostrożny ruch mógłby zakończyć jej wolność, bądź życie w mniej niż pięć minut skutecznie pozbawiała ją chęci eksploracji bądź rozglądania się wokół.
Wsunęła się do wskazanego jej przez Hudsona pomieszczenia. Świadoma obecności kamery w środku jeszcze zanim dostrzegła ją własnymi oczyma powoli, z wahaniem zajęła miejsce przy stole. Nie walczyła z drżeniem dłoni, które odłożyła na stole. Jej wzrok skupił się na jednym miejscu w przestrzeni i pozostał na nim zawieszony, gdy umysł błądził po wszystkich zakamarkach tej niebezpiecznej, a zarazem ironicznej sytuacji, w której się znalazła.
Z własnej woli wtargnęła do wnętrza gniazda, choć to ona była w nim żmiją.
Minuty dłużyły jej się w oczekiwaniu. Zastanawiała się nad tym, czy kamera już zarejestrowała jej wizerunek i porównała ze zdjęciem Tern w bazie danych Przymierza. Czy dowództwo właśnie naradza się, co z nią zrobić i kogo po nią wysłać. Czy znów zobaczy komandora na oczy, czy też wróci w akompaniamencie dwójki uzbrojonych osób, które mogłyby zająć wolne miejsca przy stole.
Drgnęła gdy drzwi z cichym sykiem z powrotem się uchyliły, choć jej wzrok pozostał nieobecny tak długo, jak mężczyzna nie zajął miejsca przed nią. Puste pomieszczenie było tylko mirażem, zaburzonym przez szklaną ścianę i kamerę przy suficie. Nie czuła kameralności ich spotkania. Ale podejrzewała, że zdążyłaby go zamordować, gdyby on spróbował zrobić to pierwszy.
Coś, co nie powinno mieć miejsca w szeregach Przymierza.
W sytuacjach zagrożenia, gdy jej serce gnało z prędkością, która kiedyś doprowadzi ją do grobu, odnajdywała pewien komfort. Logika zawsze potrafiła okiełznać jej podstawowe instynkty, analizując, myśląc, usiłując znaleźć wyjście z tej sytuacji. Wiedziała, że nie odnajdzie go w suchych faktach. Nie znała przebiegu misji Shield of Valor - jedynie domysły, wskazówki. Zdaniem porucznik na Valorze, była to jedynie rutynowa misja patrolowa - zbieg okoliczności, który nie spodobał się Kestrel. Ale w suchych faktach wystarczyło jedno, źle dobrane słowo by wszystko straciło na znaczeniu i zostało poddane w wątpliwość. Potrzebowała czasu.
Wiedziała też, że wszystkie, kotłujące się w niej negatywne emocje były zbyt żywe, zbyt prawdziwe by ktokolwiek mógł nazwać je fałszywą maską. Teraz, gdy Hudson przełamał ciszę, pozwoliła im wypłynąć. Pozwoliła twarzy wykrzywić się w panice, którą czuła w głębi, błysnąć złością w zielonym spojrzeniu i zadrżeć poczuciem winy w głosie.
- Nic nie jest w porządku - szepnęła w łamiący sposób, jakby początkowy komfort odnalezienia się wśród swoich, szok wszystkiego, co się wydarzyło wreszcie opadł, a ściana, za którą chowała emocje, runęła bezpowrotnie. - Musicie tam wrócić. N-na pewno... na pewno komuś udało się przeżyć. Na pewno którejś kapsuły nie zestrzelili. Ktoś z nich musi żyć. Musi.
Uniosła dłonie do twarzy, gdy jej ciałem wstrząsnął szloch. Jej oczy pozostały suche, ale wiedziała dobrze, że w pustym spojrzeniu chowało się czasem więcej emocji niż w rzewnych łzach.
- To wszystko moja wina - dodała gwałtownie, odsuwając opancerzone dłonie od twarzy, odsłaniając rozbiegane spojrzenie. - Ja powinnam tam być. Ja! Powinnam być w jednej z tych kapsuł. Powinnam być razem z nimi, gdy to wszystko się działo. Złożyłam przysięgę. N-nie wierzę... Nic nie miało się dziać. Czekaliśmy na powrót pozostałych. Było tak cicho. Było spokojnie. Anthony mówił, że nic się nie stanie. Bitwa była już wygrana. Zwyciężyliśmy. Zwyciężyliśmy, do cholery!
Zdusiła krzyk w swoim gardle, podnosząc drżące ręce do góry, wyciągając je w stronę komandora jak roztrzęsiony żołnierz, zbyt przytłoczony wszystkim, co się wydarzyło - w tym własną winą.
- Zakujcie mnie, komandorze - zawyła, potrząsając dłońmi. - Nie siedźcie tutaj. Złamałam przysięgę. Zdradziłam swoich towarzyszy. Zabierzcie mnie przed sąd wojskowy.
Cofnęła dłonie, znów chowając w nich twarzy.
- To była moja wachta. Powinnam tam być - szepnęła, jakby do siebie samej. - Ja powinnam tam być.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 kwie 2025, o 13:28

nominacja do oskara
30 + 35 [aktorka w roli głównej] + 10 [kostiumy i charakteryzacja] - 5 [aktualna podejrzliwość] < 70%
Rzut kością 1d100:
45
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 kwie 2025, o 14:15

Tama, która przerwała się pod naporem kolejnych zdań wypływających z ust porucznik Tern, wypełniła wnętrze sali przesłuchań potokiem rozpaczliwych słów. Pomieszczenie o tym samym przeznaczeniu, które znajdowało się na jej okręcie, było świadkiem wielu podobnych błagań oraz próśb, chociaż te z reguły dotyczyły pertraktacji o własne życie, zdrowie czy pieniądze. Sale, w których odbywały się przesłuchania na Juno Caelestis, chociaż miały ten sam cel, z pewnością przyjmowały jednak innych ludzi. Jeżeli przez ich cztery ściany przewijali się jeńcy pochwyceni w bitwach Crusadera, to nie było po tym śladów ani na posadzce, ani w beznamiętnym mruganiu pojedynczego oka kamery, a jeżeli stanowiły tylko punkt przejściowy dla żołnierzy zamykanych w areszcie stacji za jakieś mniejsze przewinienia, to ich traktowanie z pewnością odbiegało od tego, które otrzymywali prawdziwi wrogowie - czy to piratów, czy też samego Przymierza. Kariera Hawkins była idealna, ale wiedziała jak wygląda wnętrze takiej sali.
A także punkt siedzenia osoby po drugiej stronie stołu.
- Porucznik Tern! - Głos Hudsona huknął donośnie, gdy mężczyzna podniósł głos, przebijając się ponad błagania oraz zbierający się szloch kobiety. - Weźcie się w garść, żołnierzu.
Twarz mężczyzny była nieprzenikniona, a jego oblicze surowe i nawykłe do posłuszeństwa oraz dyscypliny. Jeżeli posiadał jakieś współczucie do kobiety oraz zrozumienie jej stanu, to te były ukryte głęboko pod jego własną maską determinacji oraz charakteru twardego jak skała. Hawkins swego czasu napotkała różnych żołnierzy na najróżniejszych stanowiskach w Przymierzu - poczynając od zwykłych szeregowych, przez oficerów wyższego szczebla, a na komandorach czy admirałach kończąc i każdy z nich potrafił różnić się od siebie pod każdym względem. Znała oficerów, którzy otrzymali swoje stanowiska po znajomości i czasami bali się podnieść głos lub wzbudzić niechęć w swoich podwładnych; znała kapitanów, którzy objęli stołek zbyt szybko i którym władza uderzyła do głowy, co sprawiało że albo wyżywali się na swoich podwładnych, albo upierali się w swojej racji bez względu na wszystko, byleby tylko udawać, że ją posiadają; znała również takich dowódców, którym wystarczyło pojedyncze, ciche słowo, by zaprowadzić porządek oraz takich, którzy wzbudzali szacunek swoich ludzi po prostu wchodząc do pomieszczenia. Widziała poruczników sztabowych, którzy utrzymywali przyjacielskie stosunki ze swoimi podwładnymi, widziała też takich, którzy wyraźnie wytyczali linię tego co wolno, a co nie. Znała ludzi, którzy zostali żołnierzami, bo uważali to za słuszne, znała też ludzi, którzy urodzili się żołnierzami.
Komandor Hudson, chociaż podniósł głos, nie wydawał się być wściekły. W jego oczach tliła się irytacja, ale piratka nie była pewna czy skierowana jest w jej stronę, czy nie - lub czy stanowi jego nieodłączny element charakteru.
- Nikogo nie zdradziliście, Tern. Kwestia tego co zrobiłyście lub nie, nie jest w tej chwili przedmiotem naszej rozmowy - odpowiedział twardo. Jego wzrok błądził po jej twarzy, nieustannie pod przykryciem zmarszczonych brwi. - Będzie jeszcze czas na opłakiwanie zmarłych oraz wytykanie sobie własnych win, ale musicie się teraz opanować. Potrzebujemy twoich informacji. Jeżeli istnieje ryzyko, że okręty, które was zaatakowały stanowią tylko forpocztę większych sił, to musimy znać wszystkie szczegóły. Czy rozumiesz to, porucznik Tern? Opanujcie swój płacz, bo może od tego zależeć życie kolejnych twoich towarzyszy.
Krzesło zaszurało nieznacznie, gdy mężczyzna przysunął się bliżej, żeby oprzeć łokcie na blacie biurka i złączyć dłonie razem w pięść. Surowy wzrok nie złagodniał, ale też nie był wrogi.
- Jesteś żołnierzem Przymierza, czy nie, porucznik Tern? Trenowaliście na takie sytuacje. Co twoi towarzysze pomyśleliby o tobie, gdyby zobaczyli jak się teraz rozklejasz? Gdzie wasza dyscyplina? - powiedział stanowczo, żeby nie powiedzieć - bezlitośnie. - Wiemy, że Crusader natknął się na trzy pirackie okręty, które odmówiły kapitulacji i że Shield of Valor został na miejscu, żeby pilnować wraków aż Charon przetransportuje je do nas na odzysk materiałów. Co wydarzyło się później? Jak wyglądały statki, które was napadły? Ile czasu upłynęło po odlocie Crusadera nim nastąpił atak?

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3050
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 kwie 2025, o 17:24

W kalejdoskopie różnych osobowości jakie napotkała w wojsku z największą łatwością dostrzegała ludzi takich jak ona. Tych, których do Przymierza nie zagnało poczucie obowiązku, honoru bądź chęć zmiany świata na lepsze, charakteryzujące tak wielu oficerów w pośrednich rangach. Odnajdywała tych, którzy na własnej skórze odczuli, dlaczego taka zmiana byłaby potrzebna. Którzy do armii zaciągnęli się w poszukiwaniu bezpieczeństwa w tym nagle zdecydowanie większym świecie, ucieczki z pułapki biedniejszych dzielnic i chęci przynależenia do grupy, która zapewni ciepłą koję i dach nad głową.
Tacy jak ona zwykle milkli gdy podpite konwersacje w mesach przenosiły się na wybijanie paskudnych turian, ludzką ekspansję i podbijanie kosmosu bądź obronę pięknej ojczyzny przed zagrożeniami. W ich służbie brakowało kolorowych haseł nadających się na werbunkowe reklamy w extranecie. Wojsko z konieczności przetrwania przekształcało się w styl życia i choć usta powtarzały ideały, których oczekiwali od nich podwładni, serce nigdy do końca nimi nie nasiąknęło.
Paradoksalnie dlatego była w stanie przetrwać to, co przydarzyło jej się osiem lat temu i rozpocząć diametralnie inne życie w odległym zakątku galaktyki. Nawet w otoczce własnych ambicji i wysokiego ego, miała świadomość tego, że może i nigdy nie była najsprytniejsza, ani najsilniejsza w swoim otoczeniu - ale potrafiła adaptować się do wszystkiego, co rzuciło w nią życie.
Wzdrygając się od huku, z jakim przywracał porucznik Tern do porządku komandor Hudson, kontemplowała, czy w bazie Przymierza powinna czuć się bardziej żmiją, czy karaluchem.
Kłamstwo miało jakieś granice. Głupszej osobie potrafiłaby wmówić, że niebo na Ziemi miało różową barwę, ale spryt czasem był dyskretny, a sytuacja, w której się znalazła, zbyt niebezpieczna by mogła pozwolić sobie na przesadną pewność siebie. Dlatego sięgnęła po wszystkie emocje, które od chwili zamknięcia w swojej kajucie na Wraithcie pieczołowicie upychała w głębi siebie i pozwoliła im wypłynąć na zewnątrz.
Jako porucznik, która przetrwała jako jedyna spośród swojej załogi, z pewnością czułaby żal i ból - może też wściekłość, jak i zwykły strach. Czułaby winę, jak każdy, kto przetrwał coś, czego przetrwać nie powinien - i czego nie przeżyli ludzie jej bliscy. Pozwoliła sobie drżeć, świadoma puszki, do której sama weszła, kamery przy suficie, przeszklonej ściany i bardzo gównianej perspektywy tego, w jaki sposób to wszystko się skończy gdy zdradzi się jednym słowem za dużo.
I jednocześnie chłonęła jego słowa. Przypuszczenia, które wysnuli na Wraithcie znalazły potwierdzenie w słowach mężczyzny. Zacisnęła usta w wąską linię, prostując się z pomocą odruchów, których nie udało jej się wyplenić przez ostatnie lata, jedynie zagrzebać warstwą nowych wspomnień. Wciągnęła powietrze do płuc, spazmatycznie, usiłując odnaleźć spokój tak, jak tego oczekiwał.
I tylko w tyle głowy poczuła irytację tym, że miał prawo tak się odezwać.
- Minęła doba - zaczęła, walcząc z drżeniem głosu. - Nie pamiętam dokładnie. Dwadzieścia pięć, może dwadzieścia sześć godzin od zakończenia bitwy. Do systemu wleciały dwa okręty o klasie fregaty. Wyglądało to na pościg, sir.
Urwała, zaciskając dłonie w pięści pod blatem.
- Pierwszy okręt ruszył w naszą stronę. Podawał się za cywilny. Nawoływali nas przez radio. Błagali o pomoc. Mówili, że mają na pokładzie ludzi. Dzieci. Q-... Quebui. Tak się nazywał. Transmitowali wiadomość na cały układ - kontynuowała, urywając i marszcząc brwi, jakby nie pamiętała dokładnie. - N-nie wiem jak nazywał się ten drugi. Ale pościg wyglądał realistycznie. Podobno zaczęli strzelać do cywilnego okrętu.
Zaczerpnęła wdech, siłując się z własnymi wspomnieniami.
- Kapitan D'Angelo zgodził się udzielić im pomocy. Ruszyliśmy do walki - dodała, urywając, nim, na krótką chwilę, znów zamknęła twarz w dłoniach. - Zakładaliśmy się, sir. Wśród załogi. O to, czy zdążymy pomóc Quebui nim tamci ich dopadną - jej usta zadrżały gdy oderwała dłonie, znów pozwalając im opaść na blat. - Stawiałam na to, że ich zestrzelą.
Znów wciągnęła powietrze przez nos, tak, jakby resztką sił zmuszała się by kontynuować historię zbyt trudną, by ją opowiedzieć.
- Oba okręty zwróciły się przeciwko nam. Ich technologia... Nie rozumiem, co się działo. Ich technologia zupełnie przerastała pirackie statki, jakie kiedykolwiek widziałam. Dostali się do naszych systemów. To było tak... szybkie. Tak nagłe, że... - urwała drastycznie, podnosząc na niego wzrok. - To była pułapka. Przejęli nasze systemy. Wyłączyli nas.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

15 kwie 2025, o 15:33

Drżący głos przesłuchiwanej oraz ewidentny ciężar przejść, których doświadczyła, zdawały odbijać się od surowej aparycji oraz zdyscyplinowanego stylu bycia komandora Hudsona, ale mężczyzna z uwagą przysłuchiwał się jej słowom. Gdy jąkała się, próbując ubrać swoje zeznania w mieszaninę fałszu i prawdy, śledził ją wzrokiem, marszcząc brwi w geście, który mógł być zarówno głębokim zamyśleniem, jak i irytacją na widok wszelkich ludzkich odruchów, które prezentowała siedząca przed nim porucznik. Być może jednak to nie jej słowa, a właśnie te szczeliny w pancerzu - częściowo spreparowane, częściowo prawdziwe, a częściowo wypaczone zupełnie innymi doznaniami piratki, które jednak skutecznie udawały inne ich źródło - sprawiały, że jej kamuflaż wytrzymywał ten uważny wzrok, nie zwiększając całunu podejrzliwości, który musiał w mniejszym lub większym stopniu otaczać jej osobę. Samotny żołnierz wracający z przegranej bitwy zawsze przyciągał do siebie niechciane myśli i wątpliwości, jak gdyby w samej naturze ludzkiej było wątpić w szczerość swoich pobratymców - szczególnie, gdy tocząca się wojna dopiero wychodziła z cieni, wciąż jeszcze trzymając w nich jedną rękę i ukryte w niej karty.
Kiedy z ust kobiety padła pierwsza konkretna nazwa, komandor Hudson odchylił się lekko i sięgnął do omni-klucza. W milczeniu wstukał rzuconą nazwę okrętu, być może próbując ją wyszukać w przepastnej bazie danych Przymierza, a być może po prostu zapisując ją na własny użytek. Szkarłatne oko kamery, które obserwowało ich z rogu bez nawet pojedynczego mrugnięcia, z pewnością również ją zanotowało, a znając podobne sytuacje, Hawk podejrzewała, że w pobliżu znajdował się mały oddział oficerów oraz asystentów, który również rzucił się do sprawdzania tego co powiedziała.
- Pułapka - powtórzył po niej po chwili, marszcząc czoło w niezadowoleniu. Przygasił swoje omni-narzędzie, ponownie łącząc dłonie przed sobą i zasłaniając nimi na chwilę usta. - Zniszczone przez was okręty mogły nadać ostrzeżenie i mógł to być atak odzewowy, co oznacza dwie rzeczy. Znasz jakichś piratów, którzy współpracują i mszczą się za swoich? - Chociaż słowa Hudsona miało wszelkie znamiona pytania, mężczyzna ewidentnie traktował to jako retoryczną dywagację. - Conflagration musiał być częścią Sojuszu. Kalevala miał rację.
Wzrok komandora pociemniał, gdy dochodził do jakichś własnych wniosków. Jego spojrzenie ponownie zawisło na przesłuchiwanej ocalałej. Jeżeli przyjął do wiadomości jej zachowanie odnośnie zakładanie się o los uciekającej fregaty, to postanowił to zignorować - być może uznając to za sprawę drugo lub wręcz trzeciorzędną w obecnej sytuacji lub po prostu zdając sobie sprawę jakie nastroje i małe rytuały panują wśród żołnierzy Przymierza. Niektóre mogły zdawać się nieczułe i bezduszne, inne zakrawały o łamanie przepisów, ale niemal wszystkie brały się z takiej lub innej metody radzenia sobie z rutyną, adrenaliną oraz służbą wymaganą w długotrwałych misjach kosmicznych.
- Twoje słowa są... niepokojące, porucznik Tern. Mówią nam, że Sojusz posiada o wiele lepszą technologię, niż byśmy ich o to podejrzewali - odezwał się po długiej chwili, a w jego głos wdały się poirytowane tony. Zamilkł na chwilę, zbierając myśli nim ponownie się odezwał.
- Zarządzałaś uzbrojeniem na Valorze, zgadza się? - zapytał sucho. - Czy jest coś jeszcze, co pamiętasz z samej bitwy? Poza atakiem elektronicznym? Każdy szczegół się liczy, porucznik Tern. Wysyłamy oddziały z powrotem do Ninmah oraz żeby zabezpieczyć Morze Cieni. Wszystko co ci się przypomni ma szansę pomóc naszym żołnierzom i twoim towarzyszom w uniknięciu podobnej pułapki.
Komandor otworzył usta, żeby powiedzieć coś jeszcze, ale jego omni-klucz odezwał się krótkim piknięciem. Aktywował go krótkim machnięciem ręki z irytacją, na co ten odezwał się męskim głosem, ale jednocześnie dał znać Hawk, że ma kontynuować.
- Doktor Pérez już czeka, Nadzorco Hudson.
- I jeszcze poczeka - uciął komandor, nim zwrócił się z powrotem do Hawk. - Opowiedz mi o ucieczce. Co jeszcze widziałaś?

@Hawk

Wróć do „Galaktyka”