Sub SilentioAkt 3
"Adaequatio rei et intellectus.
Correspondence of mind and reality."
Correspondence of mind and reality."
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Wylot Wraitha z tunelu Przekaźnika przypominał powrót w rodzinne strony, które opuściło się całe dekady temu. System Hydra w układzie Argos Rho nie wyróżniał się niczym szczególnym, ale stanowił próg przestrzeni, która oddzielała bezprawnego Terminusa oraz ziemię niczyją pod postacią Trawersu Attykańskiego, a tereny cywilizowane. Stanowił nie dom, z którego większość załogi pirackiego okrętu kiedyś pochodziła, a skraj miasteczka w którym się wychowała - wciąż odległy od punktu który można było uznać za swój, ale wystarczająco znajomy, bo przywołać obrazy oraz niechciane wspomnienia. Nie jeden z nich odbywał tutaj szkolenie, brał udział w misji patrolowej czy wykonywał takie lub inne obowiązki żołnierza floty, która nigdy nie próżnowała. Hawk nie była wyjątkiem.
Jej powrót do Argos Rho nie był tak spokojny jak innych, ale pozwalało to na chwilę odwrócić uwagę od tego co na nich czekało. Postępując zgodnie z poleceniami Sayi oraz odliczaniem, które wyświetliło się na panelach Kodiaka, gdy ten został uruchomiony na najniższych obrotach, mogła zająć myśli najprostszą częścią zadania, które miało rozpocząć ich infiltrację stacji - opuszczenie okrętu na którym tu przylecieli. Prom uniósł się nieznacznie nad powierzchnię hangaru, który opuścili wszyscy członkowie załogi, gdy pomieszczenie wywentylowywało całe powietrze, czekając na zielone światło z centrum dowodzenia Wraitha oraz na wylot z samego Przekaźnika.
Na żadne z nich nie musieli długo czekać.
Odzyskanie masy przez piracką fregatę zakończyło gwałtownie ich lot przez tunel z sąsiedniego systemu. Hawk widziała wyłącznie wnętrze hangaru oraz błyskające lampki promu, ale poczuła te znajome, chwilowe dreszcze, gdy statek niespodziewanie się przebudził, jego systemy zaczęły pracować pełną parą, silniki rozgrzały się od zastrzyku energii, a pod butami dało się wyczuć drżenie pokładu wracającego z krainy chwilowego zawieszenia, do brutalnej rzeczywistości. Światło na głównym panelu Kodiaka rozpaliło się na pomarańczowo, a chwilę później wrota hangaru zaczęły się otwierać bezgłośnie, odsłaniając bezkresną przestrzeń pustki kosmicznej.
Minutę później blask zmienił się na zielony. Byli gotowi. Kodiakiem szarpnęło, gdy silniki otrzymały niewielki zastrzyk mocy nim całe zasilanie promu zostało wyłączone, terminale zgasły i jego wnętrze pogrążyło się w ciemności. Ekrany pozostawały aktywne jednak wystarczająco długo, by Hawk mogła obserwować cofające się ściany hangaru, a potem oddalający się zarys jego drzwi wlotowych i malające punkciki na które składały się elementy stołów warsztatowych, zabezpieczonych skrzyń i urządzeń.
Ogromne skrzydła pomieszczenia zaczęły się zamykać, a Wraith maleć, całkiem wciąż jednak wypełniając sobą wnętrze kokpitu, aż w końcu ostatnie tchnienie prądu się wyczerpało i iluminatory również zgasły, odcinając ten widok na dobre. Pozostawiając Hawk w ciemności.Minęły trzy minuty nim rzeczywistość przypomniała sobie, że nie jest w niej jednak sama.
- Dlaczego zdecydowałaś się na tą misję, Hawk?
Głos Rhysa był cichy i pozbawiony zwyczajowego jadu lub kpiącego sarkazmu, jakby oddzielająca ich ciemność pozbawiła go tych nieprzyjemnych cech. Wciąż było słychać w nim napięcie, ale to niespodziewanie ustąpiło miejsca zmęczeniu, które tliło się w całości na powierzchni jego słów - prawdziwe lub dopowiedziane, gdy umysł próbował łatać dziury wywołane brakiem wizji.
Wnętrze Kodiaka było idealnie czarne i Hawk ledwo widziała zarys siedzącego mężczyzny. Nie widziała jego twarzy ani wzroku, ale jego głowa skierowana była do dołu, ku oczekującej go przemytniczej skrzyni w podłodze Kodiaka.
- Dlaczego tak bardzo potrzebujecie tych kredytów?
Wyświetl wiadomość pozafabularną
@Hawk







Podobnie jak reszta, nosił na swoim opancerzeniu oznaczenia, ale te akurat niewiele mówiły Hawk. Po zachowaniu pozostałych, wyglądało jednak, że reszta obecnych wykonuje jego rozkazy. Jego plakietka imienna informowała, że nazywa się N. Caligon.