W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

[Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 gru 2025, o 15:53

Mknięcie za Conflagrationem przypominało desperacką pogoń, a nie paradę dwójki intruzów z Systemów Terminusa. Bulwark na pierwszy rzut oka dawał wrażenie potęgi, której nie posiadała w Kodiaku - na drugi zaś, po kilku sekundach zorientowała się, że dotrzymanie tempa pobudzonej do życia fregacie będzie równie trudne, co w posiadanym przez Wraitha - dotychczas - transportowcu.
Zaklęła pod nosem, oglądając tysiące kropek reagujących na nadciągające zagrożenie na radarze. Usiłowała wyobrazić sobie, jak w tej chwili wyglądało wnętrze którejś sali dowodzenia. Czy stawił się w nim już głównodowodzący? Czy towarzyszył mu Garret, którego poznała na Omedze? Z pewnością Krucjata spodziewała się zagrożenia z każdego miejsca, ale nie z samego środka swojego kompleksu stacji - nie w postaci jednego z wraków, którego nikt już nie podejrzewał o posiadanie choćby krzty energii w sobie.
Ta wątła iskra zgasła tak szybko, jak się pojawiła. Niemal słyszała krztuszenie się napędów, jak gdyby właśnie docierało do nich, że wcale nie powinny działać. Pustka była wybaczająca - na tyle, że gdy ogień we wnętrzu Conflagrationa zgasł, tym razem na zawsze, jego bezwładne ciało dalej mknęło do przodu, równie niebezpieczne co wcześniej.
- Uwa... - zaczęła, dostrzegając błyski wystrzałów - nie w ciemności, w której dzieliły ją od nich setki, tysiące kilometrów, ale na radarach ich okrętu, ostrzegającego przed odłamkami. Choć strzały nie były wycelowane w ich dwójkę, coś przewróciło się w jej żołądku na ich widok.
Urwała, gdy pierwsze z nich uderzyły w ceramiczną powłokę Bulwarka, zasnuwając panele promu czerwienią.
Siarczyste przekleństwo wydarło się z jej ust gdy większy z nich znalazł się w jej polu widzenia - zbyt wielki, zbyt szybki by zdołała zareagować. Gdy nagłe uderzenie cisnęło nimi w bok, biel na ułamek sekundy zastąpiła czerwień ostrzeżeń, przysłaniając jej wzrok. Huk w jej uszach wzmógł, dołączyło do niego dzwonienie, gdy tępy ból rozlał się z boku jej głowy.
Była zbyt pochłonięta ich potencjalnie skazaną na porażkę ucieczką by poświęcać mu myśl.
Gwałtownie obróciła prom, nakierowując go na wątły, jasny punkt w przestrzeni - miejsce, w którym według radarów znajdował się Przekaźnik Masy. Gdy tylko trajektoria została zapisana w systemie, sięgnęła do panelu sterującego, natychmiast odcinając zasilanie.
Zamarła w ciszy i ciemności, która zapadła wewnątrz promu. Niewidoczni na tle kosmicznej otchłani, byli jednocześnie ślepi i głusi na to, co działo się w Acheronie. Odwróciła głowę, napotykając wizjer hełmu należącego do mężczyzny gdy brak zasilania otoczył ich zwodniczą, nietrwałą bańką śmiertelnie niebezpiecznego spokoju.
- Jakie chciałbyś, żeby były twoje ostatnie słowa? - rzuciła przez ramię, choć sarkazm w jej głosie nieudolnie maskował napięcie.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

9 gru 2025, o 14:46

Ciemność, która zapadła po wyłączeniu zasilania, była totalna. Bulwark nie posiadał okien przez które można byłoby wyglądać i polegał wyłącznie na zewnętrznych kamerach, wybierając bezpieczeństwo oraz wzmocnienie konstrukcji ponad potencjalnie słabe punkty, które mogłyby narazić jego załogę na szwank zbłąkanego pocisku lub taktycznie wystrzelonej rakiety. Oznaczało to jednak, że przy braku zasilania, byli w równym stopni bezpieczni co i ślepi na otaczający ich świat. Do wnętrza pojazdu nie wpadało światło odległej Hydry, nie widać też było przebłysków wystrzałów czy eksplozji wtórnych, które mogły pokrywać szczątki Conflagrationa. Na zewnątrz równie dobrze mogła rozpocząć się pełna bitwa i w ich stronę mogły mknąć setki wymierzonych salw, a oni nie mieliby o tym pojęcia.
Co w pewnym sensie mogło nie być takie złe.
Rhys nie odpowiedział od razu, ale słyszała, że przesuwa się w tylnej sekcji promu. Jego pancerz zazgrzytał o metal, gdy podniósł się z podłogi i usiadł na jednej z ław umieszczonych wzdłuż przedziału.
- Widziałem rzeczy, którym wy ludzie nie dalibyście wiary? - odezwał się po chwili. Napięcie, które również było słyszalne w jego głosie, tliło się blado w porównaniu z tym w słowach Hawk, zamiast tego przytłoczone zmęczeniem, którego mężczyzna nie próbował już ukrywać - jakby wyłączenie zasilania i oddanie się w ręce losu było ostatnim, co zamknęło drzwi ich możliwości i sprawiło, że kontrola znalazła się już całkowicie poza ich zasięgiem. Słyszała jak odetchnął cicho, wypuszczając z siebie powoli powietrze, próbując się rozluźnić. - Trochę mało oryginalne, przyznaję. Daj mi chwilę, wymyślę coś lepszego.
Bulwark milczał, lecąc leniwie przez pustkę. Ich wzrok przyzwyczajał się powoli do ciemności, ale nie było tu światła, które mogłoby coś zmienić - nawet tego najbardziej delikatnego. Pojazd wydawał się być jednak w jednym kawałku. Chociaż oboje byli poobijani, to w miarę tego jak upływały kolejne minuty, Hawk uświadomiła sobie, że finalne uderzenie, którego doświadczyli, nie mogło pochodzić z którejś wystrzelonych salw, bo zwyczajnie już by tu ich nie było. Pociski z akceleratora masy pancernika lub ogromnych stacji bojowych zdmuchnęłyby Bulwarka z planu istnienia, więc prawdopodobnie oberwali czymś pośrednim - falą uderzeniową śmiertelnego okrzyku ponownie umierającego generatora Conflagrationa lub może którymś z jego większych odłamków, ciśniętym w ich stronę eksplozją torpedy.
- Zabawne, że skończyliśmy tak samo jak zaczęliśmy przylatując do tego systemu - przerwał ciszę Rhys po dłuższym momencie. - Chociaż zdecydowanie wygodniej siedzi się w przestronnym przedziale niż zbyt ciasnym schowku pod podłogą.
Brak zasilania oraz jakiejkolwiek nawigacji miał jednak swoje wady. Bulwark sunął przez kosmos w ciszy, a Hawk była pewna, że w tych ostatnich sekundach dobrze obrała kurs i zmierzali w stronę Przekaźnika. Jak daleko jednak byli? Czy na ich drodze nie znajdował się jakiś okręt, który przesunął się tam nieświadomie między chwilą, gdy obrała kurs i wyłączyła napięcie? Czy zostali przeskanowani przez stacje bojowe i właśnie zmierzały do nich myśliwce lub promu pokroju Bulwarka, ale wypełnione po brzegi żołnierzami Przymierza? Wiedziała, że pomimo braku energii, wciąż jest szansa, że zostaną wykryci - ich ciała, chociaż schowane w pancerzach i wielkiej puszce, wciąż odcinały się na tle absolutnego zera po drugiej stronie, a cichy szum systemów pancerzy oraz omni-kluczy generował minimalne pola elektryczne, które bardzo czułe urządzenia mogły wykryć. W pewnym momencie trudno było jednak nawet ocenić co było minutą, co kwadransem, a co zaledwie parunastoma sekundami, gdy cały ich punkt referencji zniknął.
- A ty? - Kiedy Rhys zadał swoje pytanie równie dobrze mogła minąć godzina. - Jakie chciałabyś, żeby były twoje ostatnie słowa? - dodał, doprecyzowując.
A jednak wskazówka metaforycznego zegara przesuwała się coraz dalej i nic się nie działo.
Conflagration w swoim finalnym geście zapewnił im osłonę, z której niejako teraz korzystali. Setki odłamków, zarówno większych jak i mniejszych od nich, zostało rozrzuconych w każdą stronę systemu. Niektóre wciąż naładowane, niektóre po prostu zimne i martwe. Istniała szansa, że Acheron przygląda się każdemu z nich, ale jak dokładnie? Jak bardzo byli zdeterminowani, żeby upewnić się, że któryś z nich nie jest utraconym promem, który wiezie w sobie dwójkę szpiegów?
Czy może założyli, że to lot Conflagrationa był ich pojazdem ucieczkowym i że na nim zakończyli swoje życie?
Ciężko było powiedzieć ile czasu minęło, ale w pewnym momencie Rhys powiedział jej, żeby ponownie włączyła zasilanie. Nawet jeżeli zamierzali się o to kłócić, to prędzej czy później musieli to zrobić, żeby zorientować się gdzie się znajdują i nie dryftować przez wieczność. Gdy w końcu to zrobili, systemy Bulwarka zaczęły budzić się z powrotem do życia - o wiele chętniej niż wcześniej Conflagration, świadcząc o dobrym stanie samego pojazdu. Kiedy lampki wewnątrz promu rozpaliły się, ponownie umożliwiając im widzenie, Rhys przeszedł przez przedział desantowy i usiadł w sąsiednim fotelu drugiego pilota, rzucając okiem na radary oraz wizualizacje na ekranach, która ponownie ujawniła przed nimi stan kosmosu. A także ich miejsca w nim.
Znajdowali się poza granicami Acheronu, poza strefami stacji bojowych oraz wytyczonymi obszarami kontroli. Przestrzelili Przekaźnik Masy i znajdowali się jakieś pięć minut lotu za nim, zmierzając w stronę granicy systemu oraz całkowitej pustki, ale jakimś cudem nie zostali wykryci.
Hawk usłyszała jak Rhys wypuszcza z siebie powoli powietrze, które musiał wstrzymywać przez ostatnie kilkadziesiąt sekund włączania się systemów. Gdzieś po jej lewej stronie zamigotała lampka gotowości do rozpoczęcia transferu przez Przekaźnik, gdy tylko znajdą się w jego zasięgu. Bulwark, podobnie jak Kodiak, posiadał własny układ do skakania między systemami, chociaż jego paliwo pozwalało to zrobić zaledwie raz na pojedynczy zbiornik.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

14 gru 2025, o 17:08

Choć wielokrotnie w swoim życiu decydowała, że czasem lepiej było nie wiedzieć, to wrażenie zniknęło niemal równie szybko, jak światło wewnątrz zamkniętego pojazdu. Co prawda nie mogła obserwować wędrujących wokół odłamków i żaden z ich nie podnosił jej ciśnienia bliskością w stosunku do ich pojazdu, ale jednocześnie nie sprawiło to, że zniknęły. Wiedziała w głębi duszy, że gdyby podróżowali Kodiakiem, nie zauważyłaby lecącego ku nim pocisku przez szyby gdyby nie było zbyt późno, by coś z tym zrobić - ale brakowało jej tych okien. Brakowało jej czegokolwiek poza bezkresną ciemnością, głosem odbijającym się echem od metalowych ścian promu, który nagle przekształcił się w ich sarkofag.
Nie miała problemów z ciasnymi przestrzeniami, ale w tej jednej chwili wyczuła z bolesną dokładnością otaczający ją metal. Jej żołądek zwinął się w supeł podczas gdy ściany zaczynały napierać, a choć nie widziała żadnych odłamków na radarze, jej serce mknęło tak, jakby w każdej chwili znajdowało się ich wokół tysiąc - każde, w każdej chwili, mogąc zakończyć ich ucieczkę na zewnątrz.
Słowa mężczyzny przedarły się przez głuchą ciszę z większą skutecznością niż blask jej omni-klucza gdy sprawdziła godzinę - jedyną wartość, jaką mogła odliczać, sprawdzać, choć przecież nie mogła połączyć się z extranetem. Jego słowa zabrzmiały znajomo, jakby pochodziły z czegoś starego - może antycznego wręcz. Była pewna, że słyszała je wcześniej, ale w tej chwili jej umysł pędził w zbyt wielu kierunkach by dostrzec ten jeden, na którym powinna się skupić.
- Twoja siostra mogłaby ich nie docenić - przyznała cicho, gdy jej myśli odruchowo przeskoczyły z rzeczy na wy ludzie. Castell miał przecież osoby w swoim życiu, z którymi mógłby chcieć się pożegnać - o ile nie zrobił tego wcześniej, w hangarze.
Ona się nie żegnała.
Wmawiała sobie, że krótka rozmowa ze Scottem w jej kajucie się nie liczyła, więc nadal mogła przyjmować to jako swoją zasadę.
Ktoś mógłby nazwać to potęgą manifestacji, inni byciem dobrym dowódcą - ale zawsze przywdziewając pancerz zakładała, że wróci by móc go zdjąć. Zakorzeniona w jej służbie wojskowej potęga robienia dobrej miny do złej gry nigdy nie obejmowała ludzi, których miała pod swoim dowodzeniem, ale zawsze ciasno oplatała ją samą. Niezachwiane przekonanie, że nie jest w stanie umrzeć było jedną z najgrubszych fasad, jakie stworzyła w ciągu swojego życia, a zarazem fundamentem jej codziennego funkcjonowania. Maskowała strach przed końcem tak, jak słodkie perfumy przykrywały smród zgnilizny - nie na tyle, by mógł zniknąć, ale wystarczająco by wszyscy wokół zgodnie udawali, że go nie ma.
Jej pytanie okazało się zbyt trudne, by sama stworzyła na nie odpowiedź.
Pieprzcie się, skurwysyny mogło być pierwszą - tą, którą stworzyłaby na podstawie wściekłości, mknącej na pierwszym miejscu w każdym wyścigu targających ją emocji. Gdyby miała teraz odejść, byłoby to niczym innym, jak przegraną i nawet przeważające siły przeciwnika w jej umyśle z jakiegoś powodu tego nie wyrównywały. W jej pewności siebie chowało się wypielęgnowane przez lata sukcesów ego, które w chwilach takich jak ta zaślepiało jej racjonalność. Bo ona jedna była warta więcej - więcej niż grupa żołnierzy napierający wewnątrz Conflagrationa, więcej niż oddziały w dwóch promach bojowych oddających do niej strzały, więcej niż cała flota poszukująca jej w odłamkach zgliszczy, które poruszyły się pod jej wpływem.
To samo ego tkwiło w miejscu gdy pierwsza fala emocji przechodziła, zostawiając po sobie Nie w ten sposób. Wyszła przecież z niczego, własnymi rękami wydrapała dla siebie przyszłość, przypięte do piersi medale, błyszczącą odznakę Widma. Renomę pirackiej łajby, budzącej postrach nawet w jaskini pełnej bestii. Zawsze wyobrażała sobie, że odejdzie w sposób równie spektakularny, w jaki żyła. W blasku chwały, w chwili niosącej ze sobą ogromne znaczenie - a nie takiej kierowanej przez niebezpieczny miks jej pychy i chciwości. Pieniądze od Kestrel, jeszcze dobę temu witalne, warte każdej ceny, nagle stawały się kompletnie jej pozbawione gdy uświadomiła sobie, że może umrzeć właśnie teraz, właśnie tak. Zamknięta w nieaktywnym promie, trafiona przez losowy odłamek okrętu, który sama pomogła puścić w ruch - lub gorzej, przez zbłąkany pocisk ekipy kosmicznych śmieciarzy, neutralizujących falę stworzoną przez Conflagrationa. Bycie zamordowaną przypadkiem wydawało jej się jeszcze gorsze, niż gdyby stało się specjalnie.
Kolejne myśli przeniosły ją w dal, w stronę ukrytego gdzieś w innym systemie Wraitha - w stronę tych ludzi, których miała i ona. Piracka łajba zacumowała w jej myśli na morzu pełnym ukrytych obaw. Wiedziała, że Nephiett tylko połowicznie wziął jej polecenia na poważnie - chcąc ją udobruchać, ale, podobnie jak ona, czepiając się idei, że przecież wróci, jak zawsze wracała. Bała się ambicji, tej samej, która napędzała ich do działania. Brania na siebie kolejnych zleceń, funkcjonowania okrętu bez niej. Scott traktował statek jak dobrze naoliwioną maszynę, ale brakowało mu zbliżenia się do załogi, luzu, który przecież zagościł w każdej łajbie Terminusa, a który tworzył szkodliwy dla okrętu chaos. Adams z kolei miał tego luzu zbyt dużo, zbyt spodobała mu się nowa rzeczywistość, szklanka whisky w kokpicie podczas nudnych zmian, bójki wywołane różnicami zdań i kantowaniem w pokera. Żaden z nich za to, nawet, gdyby działali wspólnie, nie posiadał tego, co w Terminusie liczyło się najbardziej - nie potrafił złapać załogi za mordę, gdy wymagała tego potrzeba, w sposób, który wydawał się jednocześnie sprawiedliwy, i całkowicie bezlitosny.
Gdzieś pod tym wszystkim, pod złością, ambicjonalnym żalem i strachem o dobre funkcjonowanie załogi, którą pozostawiała za sobą, tkwiło coś jeszcze. Coś, czemu nie chciała się przyglądać, znajdowało się bowiem zbyt blisko czeluści, do której upychała wszystko inne.
- Nie wiem - wymijająca odpowiedź zabrzmiała dopiero wtedy, gdy systemy Bulwarku zaczęły budzić się do życia - minuty, godziny, może pieprzone d n i odkąd wylecieli z wyrwy w poszyciu Conflagrationa.
Na widok przekaźnika masy na horyzoncie uniosła dłoń w stronę systemów. Nagle zmęczonymi, skostniałymi palcami wymusiła na pojeździe obranie kierunku i, gdy pojawił się komunikat, wejście do tunelu Przekaźnika.
Do domu.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

22 gru 2025, o 19:23

Milczenie Rhysa, które nadeszło po jej odpowiedzi, trwało kilka sekund, nim mężczyzna odezwał się ponownie.
- Nie, pewnie nie – mruknął na tyle cicho, że ledwo usłyszała jego głos ponad szum pracujących systemów promu.
Chociaż system Hydry wciąż świecił agresywną czerwienią od ilości poruszających się na radarze kropek, to żadna z nich nie skierowała się w ich stronę. Jeżeli ich nagłe pojawienie się w układzie zostało zarejestrowane i odnotowane jako coś niebezpiecznego lub wartego reakcji, to nie dane było się im o tym przekonać. Być może Bulwark znajdował się już zbyt blisko Przekaźnika, a być może sensory stacji bojowych skupiały się tylko na zagrożeniu bezpośrednio wylatującym z tuneli między systemami, ale gdy rozpoczęli procedurę skoku, nikt nie skierował w ich stronę dział ani nie nadeszła żadna wiadomość. Kilkanaście myśliwców poruszyło się na wizualizacji układu, ruszając z grubsza w stronę Przekaźnika, ale równie dobrze mogło to być spowodowane setką innych powodów, włączając w to napięcie rządzące myślami Hawk.
Napęd piezo Bulwarka rozkręcił się z cichym, narastającym wizgiem, po czym prom został pochwycony wiązką z Przekaźnika Masy i parę sekund później zewnętrzne iluminatory zostały przesłonięte przez wielobarwne smugi promieni Czerenkova, mknące dookoła pojazdu, a jego praca przycichła do swobodnego trybu oszczędzania energii.
Rhys podniósł się ze zgrzytem pancerza z ławy i przeszedł przez luk desantowy, zaglądając do kokpitu. W milczeniu sięgnął do panelu nad jej głową, odnajdując jeden z przełączników i przestawił go z cichym kliknięciem. W odpowiedzi z kratek wentylacyjnych Bulwarka zaczął dobiegać jednostajny szum, a wskaźniki atmosfery wnętrza pojazdu zaczęły się zmieniać, gdy ta zaczęła być ponownie wtłaczana do środka, wypełniając pustkę.
Mężczyzna usiadł ciężko z powrotem na ławie, ale bliżej, tuż przy wejściu do kokpitu. Kiedy powietrze ponownie wypełniło wnętrze Bulwarka w wystarczającym stężeniu, żeby nadawać się do oddychania, od razu ściągnął hełm z cichym syknięciem zaczepów i odłożył go na siedzisko obok siebie, po czym wypuścił z siebie powoli powietrze. Wilgotne kosmyki włosów przylgnęły do jego czoła i twarzy, nim odsunął je wierzchem opancerzonej dłoni. Błękitne i purpurowe smugi migotały we wnętrzu pojazdu, tańcząc również po ich pancerzach oraz twarzach.
Chociaż mknęli już przez bezpieczny tunel Przekaźnika, odcięci od świata na najbliższe kilka godzin, przez chwilę nic nie mówił. Udało im się wydostać z niemożliwej sytuacji i pomimo wszelkich przeciwieństw, które stanęły im na drodze, uciec z bazy Przymierza, ale na jego twarzy próżno było szukać euforii lub radości. Zamiast tego odpiął od pasa moduł, który do tej pory zwisał mu przy biodrze i położył go sobie na kolanach, przesuwając powoli dłonią po jego powierzchni; kompozytowy materiał rękawic z łatwością strzepał z powierzchni urządzenia szron, który pozostawiła po sobie zimna pustka kosmiczna. Pomimo nawałnicy pocisków oraz uderzeń omni-ostrzy, moduł pozostał nietknięty, być może również objęty niepewną mocą koniczynki zawieszonej na szyi piratki.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

27 gru 2025, o 16:44

Świadomość przedarcia się przez najeżoną zębami Hydrę nie przebijała się przez barierę czerwieni zasnuwającą jej umysł. Radar, który jeszcze sekundę temu pokazywał setki, może tysiące szkarłatnych kropek przesuwających się niebezpiecznie po planszy wokół kompleksu stacji, wypalił się na jej powiekach. Nawet, gdy zewnętrzne iluminatory zalały niebieskie smugi promieniowania Czerenkowa, świat przed jej oczami pozostał przykryty alarmową czerwienią przez kolejne kilka chwil, które umknęły dopiero po którymś uporczywym mrugnięciu.
Adrenalina opuszczająca jej ciało była jak powietrze ulatujące z przekłutego balonika. Godzinę temu mogła mknąć w stronę nieba nie zważając na grawitację, teraz jej siła wgniatała ją w fotel kokpitu. Niemal nie spostrzegła, gdy mężczyzna znalazł się obok, odnajdując kontrolkę systemów podtrzymywania życia. Wcześniejszy dyskomfort zlewał otrzymane przez nią obrażenia w jeden, jednostajny ból rozciągający się od czubka głowy aż po okute metalem podeszwy butów. Teraz, gdy jej energia wysuwała się spomiędzy szczelin w ceramicznych płytkach, kłujące, ostre wrażenia powróciły, atakując jej żebra, bark, nawet skroń, w której odczuwała znajome uczucie napięcia pod zaschniętą warstwą krwi.
Gdy powietrze wtłaczało się do wnętrza kokpitu, usiłowała przypomnieć sobie, jakie wrażenie pozostawiły po niej dwa miliony kredytów obiecane jej przez Kestrel. Mieliła w głowie jej słowa, starając przypomnieć kolory skycara, nad którymi dywagował Deuce. Błękitny, pomarańczowy? Nawet z jej przezornością, z naturalną umiejętnością odnajdywania dziur w miejscach, które powinny być całe, czuła wtedy podkradającą się euforię. Za te pieniądze mogli zrobić wszystko.
Jeden milion, wydrukowany na metce przymocowanej do trzymanego przez mężczyznę modułu, wydawał się okupiony kosztem tak wielkim, że nie wiedziała, czy dwa, schowane w środku placówki Czarnej Straży, będą w ogóle tego warte.
Niechętnie sięgnęła do panelu na swoim ramieniu, do kolejnych, czerwonych lampek i błyszczących wykrzykników. Poleganie na maszynie i systemach jej pancerza by te powiedziały jej, w jakim jej ciało było stanie, wydawało jej się znacznie lepszym rozwiązaniem niż skupienie na ogniu w jej żebrach. Zresztą, medi-żel nie ułatwiał autodiagnozy, a jedynie sprawiał, że człowiek uczył się nie polegać na własnych odczuciach, nie wiedząc, które są prawdziwe, a które stępione do znośnego dla umysłu poziomu.
Ikonka wyrównanego ciśnienia rzuciła jej się w oczy gdy tylko zamigotała na holograficznej desce rozdzielczej Bulwarka. Nagłe, gwałtowne uczucie chwyciło ją za trzewia - światło promieniowania Czerenkowa padające na jej błękitny pancerz, na logo Przymierza na jej napierśniku, osmolonym, skropionym czernią, w której doszukiwała się obcej krwi. Zdusiła w sobie desperacką potrzebę zrzucenia z siebie pancerza, zdarcia koloru, z którym od dawna nie było jej już do twarzy - który przywodził na myśl nie tylko odległe, bolesne wspomnienia, ale i te zupełnie świeże, mające zaledwie kilkadziesiąt minut.
Pancerz w tej chwili przypominał szkielet, utrzymujący jej zmęczone, ranne ciało w fotelu, w którym bez niego mogłaby się zapaść.
Zamiast tego sięgnęła do zaczepów swojego hełmu, uchylając je wszystkie. Gwałtownym, zdecydowanym ruchem zdarła osłonę ze swojej głowy i zacisnęła zęby, dusząc za nimi syk bólu, który poszukiwał ujścia gdy wyścielający wnętrze ceramiki materiał spotkał się z jej obitą czaszką. Odrzuciła go na bok, bezmyślnie, z frustracją. Chłodne powietrze przynosiło otrzeźwienie, ale nie wiązało się z nim żadne uczucie ulgi. Powiodła opancerzonymi palcami po swojej skórze, zrywając plaster przykrywający jej bliznę i nie sięgając dalej, w stronę zlepionych krwią włosów - posiadając na tyle sensu, by nie ruszać ich rękawicą, lecz nie na tyle by ją zdjąć.
Dostrzegła kątem oka moduł w dłoniach siedzącego przy kokpicie mężczyzny. Nie odwróciła się ku niemu w fotelu, tkwiąc w tej samej, zamrożonej pozycji jakby w obawie, że gdy ją zmieni zniknie wrażenie odrętwienia, trzymające ją w tej chwili w ryzach.
- Co jest w tej placówce? - zapytała krótko, po czasie milczenia tak długim, że jej głos zabrzmiał obco nawet dla jej samej. - Jakie schematy są tego warte?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

27 gru 2025, o 18:58

Odrzucony na bok hełm wylądował na sąsiednim fotelu i brzdęknął cicho, natrafiając na jedną z klamer pasów bezpieczeństwa. Dźwięk był cichy, ale i tak poniósł się po wnętrzu pojazdu niczym huk wystrzału, przerywając ciszę wypełniającą przestrzeń między nimi. Bulwark przeszedł w tryb minimalnej energii, nie musząc przeznaczać go na nic poza podtrzymywaniem pracy systemów recyrkulacji atmosfery oraz ogólnego zasilania - pozwalając by strumień między dwoma Przekaźnikami ciągnął ich ku ich docelowemu miejscu przeznaczenia. Cichy szum wentylacji oraz okazjonalne potarcie jednej płyty pancerza o drugą, gdy Rhys zmieniał pozycję, był jedynymi dźwiękami, nim sfrustrowany ruch piratki przerwał tą ciszę.
Brat Kestrel podniósł na nią wzrok, zawieszając własne spojrzenie na jej profilu. Nie odpowiedział od razu, ale też nie fuknął, nie rzucił ironicznym komentarzem ani nie zignorował jej otwarcie. Przez kilka długich chwil po prostu przyglądał się jej w milczeniu, być może oceniając powód jej pytania lub ważąc informacje, którymi miał się podzielić. Była pewna, że gdyby zadała to pytanie wcześniej - zresztą nawet to zrobiła - nie dostałaby odpowiedzi.
Ale zaledwie kilka minut wcześniej przeżyli razem coś, co zabiłoby każdą inną osobę. Zaufanie, które wcześniej było zerowe, na pokładzie zarówno Conflagrationa jak i Acheronu, osiągnęło status pewnego porozumienia, które chwilowo wypchnęło na bok wszelkie inne niesnaski, które mieli między sobą. Być może mężczyzna ważył teraz powracający rozsądek oraz przyzwyczajenia z tym, co jeszcze kilkadziesiąt minut temu pozwalało im walczyć ramię w ramię.
- Nie potrafię wyrobić sobie stałej opinii na twój temat.
Gdy w końcu złamał ciszę, jego głos był zamyślony i pozbawiony zwykłej kpiny, którą przesączone były jego słowa, kiedy kierował ją w jej stronę. Chociaż nie spoglądała w jego stronę, czuła, że się jej otwarcie przygląda.
- Zanim spotkaliśmy się na Omedze, miałem pewne spojrzenie na to kim byłaś oraz kim jesteś, ale wciąż podszyte wątpliwościami. Gdy potem je rozwiałaś, myślałem, że już wiem wszystko na twój temat, co muszę wiedzieć. Po Quebui zorientowałem się, że to nieprawda, a po Valorze znowu zacząłem sądzić, że zaczynam wiedzieć co znajduje się w twojej głowie. - Zdobyczny moduł zazgrzytał cicho o metal, gdy Rhys zdjął go z kolan, odkładając na ławę obok siebie. Jego wzrok przeniósł się na chwilę ku niemu. - A potem zgodziłaś się na to szaleństwo z Conflagrationem i dowiedziałem się, że nadal nic nie wiem. Uruchamiasz każdy sygnał alarmowy w mojej głowie, ale równocześnie robisz rzeczy, które sprawiają, że zaczynam kwestionować niektóre z nich. Jesteś wyczerpująca, Hawkins.
Pancerz mężczyzny zazgrzytał, gdy podniósł się z siedziska i zrobił dwa kroki na drugą stronę luku pasażerskiego. Uderzył lekko bokiem dłoni o jeden z paneli na ścianie, otwierając drzwiczki do schowka, który skrywał.
- Jedna myśl podpowiada mi, że zasłużyłaś na pełną informację - kontynuował po chwili, udowadniając, że usłyszał jej pytanie. Grzebał przez chwilę w jego wnętrzu, nim wyciągnął coś ze środka i zamknął drzwiczki. Z jego gardła wyrwało się coś pomiędzy zmęczonym westchnięciem, a cieniem kpiącego parsknięcia. - Druga natomiast nie jest tego taka pewna, bo wie, że wykorzystasz ją do zażądania większej ceny u mojej siostry.
Po wnętrzu luku poniosły się jego kroki, gdy zbliżył się do kokpitu. Zatrzymał się w progu i spojrzał na jej hełm leżący na sąsiednim fotelu, nim bezceremonialnie odsunął go na bok i zajął jego miejsce - usadawiając się jednak nie przodem do kokpitu, a do niej.
- Ale może powinnaś. - Obrócił dłoń, pokazując trzymaną w niej małą apteczkę pierwszej pomocy, którą wyciągnął z pokładowego schowka. Jego spojrzenie zatrzymało się ponownie na jej twarzy, nim skinął nieznacznie w stronę jej włosów oraz skrywanej pod spodem ranie. - Odwróć się. Trzeba ci ją opatrzeć.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

27 gru 2025, o 19:52

Już te kilkanaście - kilkadziesiąt? - minut spędzonych w Bulwarku umacniało ją w przekonaniu, że nie zachowa go dla siebie. Prom z pewnością był znacznie wyższej i lepszej klasy niż Kodiak, którego Wraith miał wcześniej, a jednocześnie wydawał się skrajnie niepraktyczny do operacji, w których zwykle potrzebowali transportowca. Nie mogliby podawać się za zwykły okręt mając w posiadaniu tak potężny arsenał, każda opowiadana przez radio historyjka ginęłaby w chwili, w której faktycznie musieliby go wykorzystać. Nie podobało jej się też, że nie posiadał okien. Jego wnętrze wydawało się nieplastyczne, twarde, ciasne, cholernie klaustrofobiczne.
A może zwyczajnie kojarzyło jej się wyłącznie z czerwienią radarów gdy opuszczali Hydrę, zastępującą dławiącą ciemność i antycypację.
Zagrożenie bezpośrednie minęło, wycelowana w jej czoło broń została zabezpieczona, a jednak w jej słabnących ze zmęczenia mięśniach wciąż mrowiła potrzeba znalezienia się w miejscu innym niż to, a wizja zobaczenia na oczy własnej kajuty - choć bliższa niż kiedykolwiek - nadal zdawała się nieznośnie odległa.
- Ludzie w Terminusie jednak się myją - odrzuciła pod nosem, wracając wspomnieniem do pierwszej interakcji, do jakiej doszło między nimi na pokładzie Anathemy. - Nie była to zbyt wysoka poprzeczka do przeskoczenia.
Poprawiła się nieco w fotelu, korzystając przy tym z komfortu nieukrywania grymasu, który wpełznął na jej twarz. Resztki jej paranoicznego samozachowawczego myślenia zapaliły małą, czerwoną lampkę z tyłu jej głowy gdy Castell otwierał jakąś szafkę. Jedna nitka jej myśli snuła rozważania, czy też teraz, gdy zdobył wreszcie ten moduł, zamierzał pozbyć się jej i oszczędzić siostrze półmilionowej dopłaty do wykonanego zlecenia. Alarm był jednak wątły, odległy, jak dzwony bijące w innym kościele.
Pomimo tego uniosła głowę gdy znalazł się w jej polu widzenia, opuszczając wzrok na trzymaną przez niego apteczkę jakby w jej miejscu spodziewała się dostrzec znajomy błysk broni.
Obserwowała mężczyznę gdy przesuwał jej hełm w bok, zajmując jego miejsce na siedzeniu obok. Kokpit Bulwarka był większy niż ten w Kodiaku, jednak w obecnej sytuacji wciąż wydawał się zbyt mały. Czując wzrok błękitnych tęczówek na sobie mimowolnie wyprostowała się w fotelu nieznacznie - jakby ten centymetr różnicy w sposobie zapadania się w fotel maskował stan, który ogarnął jej ciało.
- Jest gówno i jest gówno - mruknęła do siebie, cytując słowa, które zostawiła za sobą na pirackiej łajbie. Jej wzrok przyciągnął błysk na zewnątrz, intensywność błękitu przemykająca gdzieś ponad jego głową jak zorza polarna na nocnej niebie. Przypomniała jej, jak dawno temu - Dla was to biznes. Kontrakty. Walka o wolność. Niezależność. O naszych i waszych. O tych lepszych z Sojuszu i tych, którzy unicestwiają całe układy. O odkupienie grzechów z przeszłości i walkę o nową przyszłość - westchnęła, a każdy powód, który opuszczał jej usta, zdawał się niewiele lepszy od drugiego. Gdyby w jej ciele zachowało się wystarczająco energii, każdy z nich otoczony byłby grubą warstwą sarkazmu, ale zamiast tego brzmiały obojętnie, bezosobowo. - Ale koniec końców, gdyby Przymierze nie kupiło naszej bajeczki, twoja siostra policzyłaby swoje straty, zorganizowała ci ładny nagrobek ze swojej tajnej bazy we wnętrzu galaktyki i zadzwoniła po kogoś innego, w kogo sypnie pieniądzem. Ja straciłabym wszystko.
Jej wzrok przemknął po twarzy siedzącego naprzeciw mężczyzny, podświadomie ignorując jego słowa - może dlatego, że były jednocześnie tak zwykłe po dopiero co przebytej bitwie, a jednocześnie tak obce w jego ustach, że jakaś jej cząstka zignorowała je bo słyszała je zawsze, a inna - bo nie powinna usłyszeć ich od niego w ogóle.
- Oddałam tej wojnie połowę życia i nie muszę dołączać do drugiej strony by wiedzieć, że pod warstwą dyplomacji różni się jedynie kolorem flag - dodała krótko, nie odwracając głowy, ani spojrzenia w innym kierunku. Nie było sensu zaprzeczać, że już przez myśl przechodziło jej, że dwa miliony były zbyt małą ceną. W obecnej chwili oddałaby tyle, by znaleźć się z powrotem w domu. - Żyję w Terminusie, ale nie zamierzam oddawać swojej skóry tanio w ramach regionalnej solidarności. Jeśli was na mnie nie stać, znajdźcie kogoś tańszego.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

29 gru 2025, o 19:14

Rhys nie odwrócił wzroku, gdy zatrzymała na nim swoje spojrzenie. Obserwował ją w milczeniu, gdy wymieniała kolejne powody - część z tych, które słyszała z jego ust, część z ust jego siostry, a jeszcze część z wyciągniętych przez siebie wniosków na podstawie ostatnich kilkunastu dni, odkąd poznała Sojuszowe rodzeństwo.
- Nie dla mnie - odpowiedział z ociąganiem po kilku chwilach milczenia. Nie zaprzeczył, że nie miała racji co do jego siostry ani do reszty załogi, ale dostrzegła w jego jasnych tęczówkach cień konfliktu, nim ten zniknął za wzniesionymi barierami. Jego oczy przesunęły się po jej twarzy, zatrzymując się na chwilę na pojedynczej bliźnie przecinającej jej łuk brwiowy.
- Nie dbam o to czy zażądasz od mojej siostry większej zapłaty - mruknął w końcu, wbrew temu co powiedział jeszcze chwilę wcześniej. - Tak naprawdę nigdy o to nie dbałem. Ale dbam o to, co innego możesz zrobić z tą informacją. Jeżeli miałbym pewność, że twoją lojalność wystarczy sobie kupić odpowiednią ilością kredytów, to nie prowadzilibyśmy tej rozmowy. Wszystko byłoby wtedy prostsze, ale nie jest. Bo ty nie jesteś.
Oparł apteczkę o swoje kolano, odwzajemniając spojrzenie jej zielonych tęczówek. Purpurowe i niebieskie promienie Czerenkova lśniły również we wnętrzu kokpitu – Bulwark może i nie miał okien, ale iluminatory wiernie odwzorowywały obrazy z zewnętrznych kamer, ujawniając przesuwające się dookoła okrętu pasma kwantów energii.
- Jej spojrzenie zawsze było skierowane daleko na horyzont. Na biznes. Na kontrakty. Na idee. - Kiedy parafrazował słowa Hawk, jego głos bym spokojny, ale z nutami znużenia, których albo już nie chciał ukrywać, albo które prześlizgiwały się przez jego słowa wbrew jego woli. Pomimo tego, w jego jasnych tęczówkach błysnęła stal. - Moje było skierowane bliżej. Musiało być. Na noże ukryte za plecami, na postacie w ciemnych zaułkach, na fałszywe obietnice i szantaże. Moja siostra może skupiać się na przesuwaniu galaktycznych granic, ale ja nigdy nie wyszedłem z trybu walki o przetrwanie, bez względu na to, ile lat minęło od naszej ucieczki do Terminusa oraz jak bardzo nasz status się od tego czasu zmienił.
Szum systemów był niemal niesłyszalny. W porównaniu z ostatnimi godzinami, podczas których towarzyszyły im nieustanne wystrzały, trzeszczenie metalu, szum rozmów prowadzonych przez tłumy pracowników Acheronu czy echo stali uderzającej o stal w trakcie uciekania korytarzami, ten stał wydawał się niemal nienaturalny.
- Ty masz Wraitha i swoją załogę. Ja mam swoją siostrę. Ona jest moim Wraithem, rozumiesz? - powiedział pół tonu ciszej, nie odrywając wzroku od Hawk. Błękitne plamy igraly na jego twarzy. - Gdybyś była w posiadaniu informacji, która pozwoliłaby zdobyć Wraithowi przewagę i zwiększyłaby jego szansę na dalsze przeżycie, trzymałabyś ją blisko piersi czy łatwo podzieliła nią z innymi? Nawet jeżeli zaczynałabyś im ufać? Czy może kwestionowałabyś to zaufanie do samego końca, bo alternatywa w razie pomyłki byłaby dla ciebie zbyt nieakceptowalna?
Chociaż z jego ust padały pytania, jego wzrok mówił, że wie, że równie dobrze mogły być retoryczne. Pokręcił lekko głową, milknąc na parę sekund.
- Schematy nowych technologii są wiele warte w każdej wojnie - powiedział, wracając do swoich wcześniejszych słów. - Nowe bronie czy pancerze, nawet eksperymentalne, mogą zmienić przegraną w zwycięstwo. W tej placówce jest wiele projektów, które będą stanowiły łakomy kąsek dla każdej części Sojuszu. Orchis, Hybris, Maelstrom... Odpowiednio sprzedane pewnie warte byłyby miliony same w sobie. Ale mojej siostrze zależy na jednym konkretnym o wiele bardziej niż na pozostałych - przyznał po chwili z ociąganiem.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

30 gru 2025, o 20:28

Balansowanie na krawędzi - a tym okazywała się praca z Castellem - było nieskończenie wyczerpującym zadaniem.
Nie należała do osób, które pragnęły zbliżać się do swoich zleceniodawców. Jeszcze do czasu Quebui, nie widziała żadnego problemu w działaniu w oparciu o skąpe, ale wystarczające informacje. Przyjmowała dziwactwa Kestrel, jej holograficzną postać i konszachty z Handlarzem Cieni, swoją ludzką ciekawość zduszając profesjonalizmem. Po terytoriach wpływów Terminusa należało poruszać się płytko, nie tworząc mocnych więzi w miejscu, w którym wszystko zmieniało się w ciągu jednej podróży tunelem Przekaźnika. Hawkins widziała w swoim życiu wiele i na tle jej doświadczeń, nawet tajemniczość i fortuna niepozornej fixerki nie była czymś, co trudno byłoby jej zignorować.
Valor wszystko odmienił.
Nie potrafiła już działać w ciemno, w oparciu o proste polecenia i szczątkowe komunikaty. W chwili, w której Wraith ruszył prosto w szpony krążownika Przymierza, a jej karabin przeszył pociskami błękitne pancerze ocalałych, jej podejście do zleceń fixerki zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Kolejna robota stała się czymś znacznie bardziej osobistym - a jednocześnie, a może przez to, znacznie bardziej niebezpiecznym. Każda kolejna rzecz, którą robiła dla Kestrel, była coraz lepiej opłacana - i coraz bardziej pchała ją w stronę przepaści, której nie chciała oglądać. Wzbudziło to w niej potrzebę wiedzy, dostrzeżenia tej mapy powiązań, odpowiedzi, dzięki którym przed wykonaniem skoku mogłaby stać się lepiej przygotowana na to, gdzie miała wylądować.
Ale odpowiedzi nie były proste - tworzyły własny kalejdoskop powiązań i zależności, w którym nie chciała się zanurzać. Kestrel nie funkcjonowała bez Rhysa, a Rhys nie funkcjonował bez Kestrel. Rodzeństwo miało zupełnie inne podejście do tych samych kwestii, a przez przymus pracy z ich obojgiem, Jean odbijała się od kolejnych, niewidzialnych ścian. Ich tajemniczość miała z kolei podłoża w przeszłości, w zagrożeniach na nich czyhających, tworzących kolejne przeszkody, za którymi ukryte były pożądane przez czerwonowłosą odpowiedzi.
Szczerość była jeszcze rzadszym zjawiskiem w Terminusie niż zaufanie. Żeby otrzymać swoje odpowiedzi, Hawkins czuła, że musi wdepnąć w teren, po którym wcześniej stąpała lekko.
A jednocześnie pod żadnym pozorem nie chciała tego robić.
Posiadanie przez Kestrel schematów Neptuna i jej uczestnictwo w wydarzeniach sprzed siedmiu lat rozdrapały starą ranę w jej sercu, która nie zdążyła się jeszcze zabliźnić. Pogardliwe, pełne wyższości podejście jej brata z kolei tworzyło jego obraz, który łatwo było trzymać na dystans. Tak długo, jak nie znajdywała się blisko prawdy, Castell mógł pozostać tylko tym - diabłem, dla którego zmuszona była pracować. Wściekłym psem na posyłki dla swojej młodszej siostry, sterującej wszystkim z wysokiego zamku. Nie musiał zmieniać się w człowieka z krwi i kości, którego mogłaby zrozumieć, lub którego towarzystwa mogłaby chcieć. Powiązanie z Cerberusem - i rodzinne z własną siostrą - wystarczyło, by w swoim życiu przypięła mu łatkę przeciwnika.
Jego złośliwy charakter i nieznośny upór jedynie jej to ułatwiały.
Ale sporadycznie dostrzegała przebłyski tego, kim był naprawdę. W braku entuzjazmu, który podzielała jego siostra do kolejnych planowanych przez nią przedsięwzięć. Nieufności i potrzebie kontroli wykraczającej poza obietnice fixerki. Zmęczeniu, które zakradało się do jego barków w tych nielicznych chwilach, w których nie skakali sobie do gardeł.
W tym, co powiedział wtedy, w stacji medycznej na Wraithcie.
Umilkła gdy zaprzeczył, dystansując się do wszystkich motywacji, które mogłaby przypisać komuś w jego położeniu. We wnętrzu mknącego przez tunel Bulwarku nastawała kompletna cisza w przerwach między jego słowami, którą instynktownie chciała wypełnić - zaprzeczeniem, wyrażeniem braku zainteresowania, machnięciem ręki, które przełożyłoby się na odpowiednie słowa. Ten sam głos w jej głowie podpowiadał jej, by przestała słuchać. By dalej trzymała go sztywno w ramach, w które został wpisany w pierwszej rozmowie, którą odbyli w hangarze Anathemy. W każdym zdaniu doszukiwała się ataku, bo wolała dostrzec w nim ofensywę niż coś bliskiego i znajomego.
Czuła jego wzrok na swoim profilu gdy jej własny z uporem wpatrywał się w przestrzeń. Zorientowała się, że ten głos stał się cichy - wątły, obity przez wszystkie kłótnie, które odbyli w ostatnich dwudziestu czterech godzinach, poturbowany przez wystrzelane przez nią pochłaniacze ciepła i zbłąkane kule, które zagłębiły się w jej pancerzu. Ogień, który zwykle płonął w jej wnętrzu parząc wszystko, co podeszło zbyt blisko, dogasał w trakcie ich szaleńczej ucieczki. Jego tlące się resztki pozostały w jej sercu gdy opadła na fotel pilota, trzymając mężczyznę na dystans, ale jego słowa były jak zimny prysznic. W miejscu niegdyś żarzących się ogników pozostały zimne węgle i pustka, z którą nie potrafiła sobie poradzić.
W ciszy, która nastała w jej myślach, powoli odwróciła głowę w stronę siedzącego obok mężczyzny. Napotykając uważne spojrzenie błękitnych tęczówek, przez chwilę odpowiadała im własnym. Szybko jednak ześlizgnęło się w bok, wodząc po ciemnych, poskręcanych końcówkach włosów opadających na jego czoło, ostrych rysach twarzy i napięciu schowanym w szczęce. Błękitnych refleksach padających z iluminatorów, odbijających się na wilgotnej od potu i krwi skórze.
Jego słowa rezonowały w jej duszy, natrafiając na te same struny schowane po drugiej stronie. Balans, który pieczołowicie utrzymywała zgłębiając prawdę i jednocześnie zaprzeczając ich podobieństwom, skruszył się bezpowrotnie. Westchnęła cicho; powietrze dźgnęło jej obolałe żebra gdy opuszczało płuca, barki wbiły się mocniej w oparcie fotela, w którym z każdą chwilą zdawała się opadać jeszcze niżej.
- Rodzina - mruknęła, ignorując ostatnie słowa mężczyzny, które wcześniej podchwyciłaby wyłącznie po to by uznać poprzednie za niewartościowe. - Nic nie zmęczy cię bardziej niż ci, których kochasz.
Chwyciła za podłokietniki, poprawiając się w uginającym pod nią siedzeniu. Syknęła z frustracją, gdy uszkodzony bark zaprotestował, nagle niezdolny do uniesienia choćby ciężaru jej własnego ciała. Gdy adrenalina buzowała w jej żyłach, nie czuła się zdolna do odczuwania bólu i zmęczenia - teraz, gdy jej zabrakło, gdy już było po wszystkim, wątpiła, czy udałoby jej się o własnych siłach dotrzeć do śluzy promu gdyby magicznie dolecieli w tym momencie.
- Twoja siostra jest bezpiecznie zamknięta w lokalizacji, którą zna garstka osób. Mam szczątkowe informacje na jej temat i drona, którego mi przekazała. Nie byłabym w stanie jej zaszkodzić nawet, gdybym chciała - dodała, a brak ognia, który zawsze tkwił w jej głosie, uczynił go bardziej łagodnym, niż planowała. - A gdybym chciała, moja rodzina jest tutaj. Żyję i pracuję w Terminusie, który jest pod kontrolą Sojuszu. Twoja siostra ma schematy mojego okrętu, nieskończone środki, koneksje i flotę - urwała, opierając zdrowy bok głowy o zagłówek, przyglądając się siedzącemu obok mężczyźnie. - Karty od samego początku są po waszej stronie. Jedyny wpływ, jaki mam, to liczba zer na końcu przelewu.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

1 sty 2026, o 21:56

Cichy śmiech, który wyrwał się z gardła Rhysa, był krótki i zabarwiony ponurymi nutami.
- Słowa warte wzniesienia toastu przy następnej okazji - odpowiedział zdawkowo, ale na jego usta wpłynął oszczędny uśmiech. Jego oczy przez chwilę błądziły po twarzy Hawk, nie tyle próbując przebić jej myśli, co prawdopodobnie nakładając nowe obrazy na te, z którymi utożsamiał ją do tej pory. Jego ramiona rozluźniły się nieco, jakby jej wygłoszona na głos myśl, zniosła jakąś barierę między nimi - być może tą samą, którą i ona próbowała oddzielać ich podobieństwa.
Sięgnął do zaczepów rękawic, odpinając je i ściągając z dłoni, gdy zaczęła łagodnie wymieniać argumenty mające potwierdzać bezpieczeństwo Kestrel. Kompozytowe ochraniacze brzdęknęły cicho, gdy odłożył je za siebie, obok jej hełmu. Kiedy wspomniała swój niewielki wpływ na cokolwiek, przekrzywił lekko głowę.
- Moja siostra by się z tym nie zgodziła. Dajcie mi właściwego człowieka, a poruszę Ziemię, to jedno z jej ulubionych powiedzeń - odpowiedział po chwili, otwierając apteczkę. - Wszyscy mamy większy wpływ na swoje otoczenie, niż chcemy w to wierzyć. Chociaż ryzykuję brzmienie zupełnie jak ona - stwierdził, parskając cicho, z mieszaniną niechęci i rozbawienia.
Wewnątrz apteczki znajdowały się zwykłe bandaże, plastry, środki odkażające oraz kilka pakietów medi-żelu. Rhys przysunął je bliżej do siebie, po czym podniósł wzrok na Hawk.
- Trzeba cię opatrzyć. Mamy przed sobą kilka godzin lotu - powtórzył krótko, ale w jego głosie pojawiły się łagodniejsze nuty. Wskazał na jej ranę głowy, dając znać żeby obróciła się w drugą stronę. Nie potrafiła powiedzieć czy uderzenie w bok hełmu było głębokie, czy nie, ale wciąż czuła z niego gorące pulsowanie, a znajdowało się poza jej zasięgiem.
- Ja również bym się z tym nie zgodził - odezwał się po dłuższej chwili, niezależnie od tego czy obróciła się, pozwalając mu oczyścić ranę w jej włosach, czy nie. - Jesteś śmiertelnie zaradna, Hawkins. Wiedziałem to już po Quebui, ale ostatnie godziny mnie w tym utwierdziły. Wierzę, że gdyby chodziło o dobro twojej załogi lub wasze przetrwanie, ani cały Sojusz, ani jego flota, ani nieskończone środki mojej siostry byłyby w stanie łatwo ciebie powstrzymać. - Pomimo swoich słów, w jego głosie nie było ani sarkazmu, ani wyrzutu. Nie brzmiały również jako wymówka, której używał, żeby jednak zachować dalsze informacje wewnątrz własnej głowy. Jego spojrzenie ślizgało się po jej niegdyś ogniście czerwonych włosach a teraz ukrytych pod ciemną farbą, być może szukając pośród nich kosmyków, które były bardziej szkarłatne niż brązowe, ale było również zamyślone.
- Co wiesz o extranecie? - zapytał po paru sekundach, chociaż zmiana tematu wydawała się z początku abstrakcyjna do ich sytuacji. - O tym jak działa?

@Hawk
Ostatnio zmieniony 2 sty 2026, o 20:59 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

2 sty 2026, o 14:17

Być może gdyby zgłębiła relację rodzeństwa wcześniej, domyśliłaby się tych prostych wniosków, którymi się z nią podzielił - ale za wszelką cenę nie chciała tego robić. Teraz, gdy zostały wypowiedziane głośno, wyczuła jak jakiś trybik we wnętrzu jej głowy przeskoczył na swoje miejsce. Coś się zmieniło, wprawiając ją w zamyślenie, w którym w ciszy przyglądała się jego dłoniom gdy zdejmował z siebie rękawice.
- Uważaj, bo jeszcze uznam to za komplement. - odrzuciła krótko, wymijająco, bo choć z jego ust padła wyłącznie prawda, nie czuła potrzeby jej zgłębiać.
Kestrel sama w sobie była nietykalna. Nigdy nie spotkała jej na żywo i podejrzewała, że choć kobieta mogłaby się ewentualnie na to zgodzić, nie było jeszcze dobrej sposobności o zapytanie. Gdyby jednak coś zagroziło jej okrętowi, a fixerka postanowiła ją zdradzić, Jeanette również wierzyła w swoją zaradność. Znalazłaby sposób, by przemknąć przez wszystkie zabezpieczenia, które miały oddzielać Kestrel od świata zewnętrznego.
I użyłaby do tego jej brata.
Studiowała przez chwilę nieprzyjemne wrażenie, pulsujące na powierzchni jej skóry, zastanawiając się nad tym jak bardzo wymagało interwencji. Jej nawyk znoszenia dyskomfortu przekroczył pewien próg, po którym kilka godzin lotu malowało wizję trudną do zniesienia. Tym bardziej, jeśli ten stan miałby się pogarszać.
Westchnęła, niechętnie, z oporem obracając głowę w inną stronę. Jej szczęka odruchowo zacisnęła się w oczekiwaniu na niedelikatność żołnierskich palców, tak odmienną od sposobu działania Veronique. Gdy jednak Castell pochylił się w jej stronę, powietrze w jej płucach zamarło, boleśnie świadome bliskości mężczyzny. Jej ciało napięło się bezwiednie, gdy jeszcze chwilę wcześniej myślała, że nie było już do tego zdolne.
- Hm? - powtórzyła za nim, zbita z tropu i zaraz po tym syknęła, gdy przyziemne pytanie wyrwało ją z kontekstu, w którym krążyły jej myśli - a wraz z nim, zniknęło odwrócenie uwagi, trzymające ją z dala od bólu opatrywanej rany. Jej umysł wrócił na logiczne tory z ociąganiem. - To, czego uczą w szkołach. Boje komunikacyjne powiązane ze sobą tworzą sieć. Łączysz się z boją, łączysz się z extranetem.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

3 sty 2026, o 19:36

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Rhys wydał z siebie coś między rozbawionym mruknięciem, a cichym parsknięciem, nie odrywając jednak spojrzenia od jej rany. Widziała zarys jego odbicia w jednym z bocznych ekranów Bulwarka - wystarczająco wyraźny, by dostrzegać powierzchowną mimikę oraz kierunek wzroku, ale jednak nie na tyle, by odczytywać głębsze niuanse. Jeżeli wyłapał w jej słowach nawiązanie do jego własnej wypowiedzi, gdy lecieli w stronę wraku, to nie dał tego po sobie poznać.
- Jeżeli cię to pocieszy, to nadal uważam, że jesteś niemożliwa.
Dotyk jego palców był zaskakująco delikatny. Czuła jak ostrożnie odsuwa jej włosy na bok, oglądając obrażenia oraz obchodząc się łagodnie tam gdzie krew zdążyła już częściowo zaschnąć, sprawiając że jej kosmyki były sztywne. Jedną ręką sięgnął do apteczki, wyciągając z niej jakieś waciki oraz środek dezynfekujący, zaczynając oczyszczać ranę; produkt musiał być łagodny albo wymieszany ze środek dezynfekującym, bo ostry ból którego oczekiwała, nie nadszedł, zamiast tego skutkując zaledwie lekkim i chwilowym szczypaniem.
- To prawda, chociaż z ogólnego poziomu nie brzmi to tak ciekawie, jak w rzeczywistości. - Głos Rhysa był zamyślony, gdy dzielił uwagę między swoje zajęcie, a wyjaśnienia. Wyglądało jednak na to, że ta prosta czynność, jak zajęcie się jej obrażeniami, pomaga mu dzielić swoją wiedzą łatwiej, obchodząc naturalne opory. Jego głos miał niemal dydaktyczne nuty, gdy jego myśli uciekały gdzieś dalej. - Mało kto pamięta, że każda boja komunikacyjna to bardzo mały i bardzo prymitywny przekaźnik masy, a sieć extranetowa stworzona jest z dziesiątek mikroskopijnych korytarzy pola masy takich jak ten, w którym właśnie lecimy. Tylko między nimi, zamiast statków lub kradzionych promów, podróżują pakiety informacyjne w surowej postaci.
Błękitne refleksy promieniowania Cherenkova przesunęły się po wnętrzu promu, przechodząc z lazurowych barw w głęboki fiolet, nim wróciły z powrotem do barwy nieba.
- Mamy potwierdzenie, że w placówce, której szukamy, znajduje się technologia umożliwiająca przechwycić taki sygnał. To samo w sobie jest warte fortunę - mruknął ciszej. - Ale implikacje, którym taka technologia potencjalnie otworzyłaby drogę...
Nie dokończył, pozwalając przebrzmieć swoim słowom w powietrzu. Przykleił delikatnie mały opatrunek na skórze Hawk, bezwiednie odgarniając jej włosy łagodnie na bok, żeby nie wchodziły mu w drogę. Jego palce musnęły jej kark i szyję, zatrzymując się tam na dłużej, półświadomie, gdy jego uwaga również wróciła z powrotem do rzeczywistości; niemal podświadomie wyczuła, że zamarł. W trakcie całego zabiegu przysunął się bliżej na fotelu, żeby łatwiej było mu manewrować, ale teraz sprawiało to, że niemal czuła ciepło jego oddechu na karku i tym fragmencie szyi, który nie był skryty pod kołnierzem pancerza.
Gdy uniosła wzrok z powrotem na ekran odbijający jego twarz, napotkała w nim jasne spojrzenie jego tęczówek.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 sty 2026, o 15:23

Prychnięcie, które wydostało się z jej ust pod wpływem jego słów było w równej mierze wyrazem irytacji, co zwykłego rozbawienia. Ściany Bulwarka zamykały się wokół nich niczym bańka, szczelnie odgradzająca wszystkie konflikty, które udało im się wykrzesać z ich wspólnego zadania na terytorium Przymierza. Echo własnej wściekłości docierało do niej wielokrotnie mniej intensywne, jakby w tunelu Przekaźnika oddalali się nie tylko od Argos Rho, ale też od wszystkich jadowitych słów, które na języku czekały na werbalizację.
- Nie możesz mieć ze mną zbyt łatwo, Castell - odparła jedynie, ignorując kąciki ust, które jak za pociągnięciem niewidzialnej nici zaczęły piąć się w górę. Zmęczenie było skłonne im na to pozwolić.
Zamiast tego usiłowała skupić się na jego słowach. W zasadzie nie wiedziała, czego spodziewała się po tajnych schematach przechowywanych w ukrytej placówce Czarnej Straży - prawdopodobnie czegoś bardziej morderczego niż to, o czym mówił. Jego tłumaczenie zarazem oferowało odrobinę ulgi, jak i zupełnie inną, nową warstwę niepokoju. Po Mindoirze w duchu przygotowywała się na kolejny atak, śmiercionośny w skutkach i być może dotykający bezpośrednio w jej załogę, której rodziny i bliscy nadal przebywali w przestrzeni Rady. Świadomość, że nie przyłoży do tego ręki na swój sposób była dla niej pocieszająca - ale myśl, że w ręce Sojuszu wpadłaby technologia przechwytywania informacji przez prywatne komunikatory tworzyła miriadę zupełnie innych obaw. Podejrzewała, że Wraith mógł być sam w sobie przed tym chroniony, ich protokoły bezpieczeństwa były równie zaawansowane, jak ich elektroniczna ofensywa. Mimo wszystko dokonała mentalnej notki by pomówić o tym z Kestrel, gdy już dotrą bezpiecznie na swoje okręty i znużenie wywietrzeje z jej ciała na tyle, by myśl o kolejnym zakładaniu pancerza i śmiercionośnej misji nie wywoływała w niej wstrętu.
- Sam mówiłeś, że Sojusz jest mocno podzielony. Jeśli dostaną możliwość sprawdzania infiltrowania kanałów komunikacji, podejrzewam, że jest równa szansa na ich zniszczenie Przymierza co samych siebie - mruknęła, wychwytując wątpliwość w jego głosie. Zastanawiała się na ile podzielał przekonania swojej siostry w kwestii wykorzystania tego typu technologii. - Od tej wojny paruje mi głowa.
Choć jej rana wymagała opatrywania, samej czynności nie towarzyszył ból, którego nie była w stanie znieść. Środki znieczulające obecne w każdej apteczce stały się nieodłącznym elementem pierwszej pomocy, podobnie jak noszony przez wszystkich medi-żel.
Jakaś jej cząstka tego żałowała.
Ta, która czuła dotyk jego palców na swojej skórze, gorący oddech muskający jej kark w zimnym wnętrzu promu. Zastanawiała się, czy gdyby musiała zaciskać zęby z bólu, łatwiej byłoby zignorować jej dystans pomiędzy nimi - dystans, który zdawał się marginalny, zbyt mały odkąd przysunął się bliżej, by lepiej widzieć wykonywaną przez siebie pracę. Napięcie, do którego jej ciało zdawało się nie być zdolne jeszcze chwilę temu teraz wwiercało się w jej trzewia, utrzymując wcześniej zapadającą się w fotelu sylwetkę w pionie.
- Jak nazywał się twój statek? - wydarło się z jej ust, niechciane, po nieznośnie długiej chwili milczenia, która w praktyce mogła trwać jedną sekundę. Czas zakrzywiał się w jego pobliżu, jakby jego bliskość tworzyła osobliwy horyzont zdarzeń, zakłamując jej postrzeganie rzeczywistości i ciszy, która zagościła między nimi. - Ten, który straciłeś.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 sty 2026, o 14:13

Wzrok mężczyzny błądził po odbiciu jej twarzy w monitorze, nie odzywając się od razu. Wahanie, które wychwyciła w jego słowach wcześniej, tylko się potwierdziło, gdy wymownie milczał, obracając w głowie jej słowa, zamiast od razu zaprzeczyć.
- Tylko jeżeli się o niej dowiedzą - odezwał się po dłużej chwili z wyraźnym ociąganiem. Jego jasne tęczówki zawiesiły się na zielonych oczach piratki, nie unikając ich, jakby sam fakt spoglądania nie bezpośrednio na nią, a na jej odbicie w lustrzanej powierzchni, ułatwiał takie wyznania. - Powiedziałem, że to mojej siostrze zależy na tej konkretnej technologii. Nie mówiłem nic o Sojuszu.
Jej ostatnie słowa sprawiły, że z jego gardła wyrwało się ciche westchnięcie, które było zabarwione cieniem zmęczonego, ale szczerego śmiechu. Odwrócił spojrzenie na pozostałe ekrany, na krótką chwilę przenosząc wzrok na plamy purpurowego i błękitnego światła, które pełzały po kokpicie; zamyślenie i częściowo surrealistyczne wnętrze promu sprawiło, że jego ramiona opadły lekko, poddając się rozluźnieniu oraz odsuwając na bok napięcie.
- Parowanie głowy to niedopowiedzenie stulecia - mruknął. - Nawet współpracowanie z kapitanami okrętów identyfikujących się z banderą któregoś ze stronnictwa przypomina próbę ustalenia czegoś w sali pełnej przedszkolaków, których ktoś uzbroił w noże i pistolety. Z tego co wspominała Kestrel, to na najwyższym szczeblu wcale nie jest lepiej. Myślę, że trochę dlatego udało jej się tak skutecznie wypełnić tą niszę. Sojusz potrzebuje takiego neutralnego łącznika, który z jednej strony jednak jest częścią rodziny, ale który wciąż pozwala pchnąć rzeczy do przodu, nawet jeżeli któreś z dzieci nie chce akurat ze sobą rozmawiać, bo nie dogadują się w kwestii swoich zabawek albo czyja akurat jest pora na korzystanie z komputera.
Pokręcił delikatnie głową, jakby tym gestem próbował fizycznie odsunąć od siebie myśli, które mogły mu chodzić po głowie. Jego wzrok wrócił ku odbiciu Hawk. Apteczka, którą wcześniej trzymał w dłoni, teraz leżała na jednym z paneli, ale pomimo tego, że skończył ją opatrywać, nie odsunął się na swoje miejsce. Jego wzrok oderwał się od ekranu z zarysem jej twarzy, niemal nieświadomie prześlizgując się powoli po profilu kobiety, po odsłoniętym uchu, za którymi wsunęły się kosmyki jej włosów, gdy pracował nad jej raną oraz po linii jej szyi.
Jeżeli jej pytanie - a raczej nagła zmiana tematu - go zaskoczyły, to nie było tego po nim widać. Ale widać było za to zamyślenie w jego jasnych tęczówkach, a tym razem milczenie, które nadeszło, było o wiele dłuższe. Kiedy ich wzrok ponownie się spotkał, dostrzegła w jego oczach, że wie, że chociaż jej pytanie mogło być niewinne, to doskonale zdaje sobie sprawę z reperkusji, które mogła nieść za sobą jego odpowiedź. Znajomość nazwy jego statku otwierała drzwi, które do tej pory trzymał szczelnie zamknięte - bo za nimi znajdowało się wszystko to, co mogłoby dać komukolwiek chociaż cień szansy na identyfikację jego lub jego siostry. Do tej pory rodzeństwo stanowiło pełną niewiadomą pod kątem swojej historii lub prawdziwych imion czy tożsamości. Jeżeli jednak ktoś wiedziałby na jakim statku służył brat Kestrel, jak bardzo skomplikowanym byłoby namierzenie go, a co za tym idzie - również i jej? Hawk wciąż miała znajomości w wojsku, a nawet gdyby sama nie była w stanie nic znaleźć, to taka informacja mogła okazać się wyjątkowo cenna dla innych, zainteresowanych tajemniczą fixerką siedzącą na swoim małym tronie.
Widziała to wszystko w jego tęczówkach. Tą świadomość, wahanie, nowo zmaterializowane napięcie, które przez chwilę zaczęło konkurować z tym już obecnym we wnętrzu Bulwarka, chociaż zupełnie innym. Decyzję, którą ważył, być może obracając w głowie ich ostatnie wspólne godziny i dni. Dostrzegła kątem oka jak mimowolnie zaciska powoli dłoń w pięść, po czym niespodziewanie ją rozluźnia, gdy podjął wybór.
- Nadal oczekujesz, że wsadzę ci w dłoń pistolet? - zapytał cicho, gdy jego milczenie zaczęło wydawać się permanentne. W jego głosie nie było jednak ani urazy, ani oskarżenia, gdy przywoływał swoje własne słowa z jednego z ich pierwszych spotkań, które odbyło się w zupełnie odmiennej atmosferze.
W jego oczach mignęła nowa emocja, której wcześniej tam nie widziała - cień prawdziwego, głębokiego smutku.
- Connie. - Chociaż prom pracował na najniższych obrotach, a większość jego systemów była wyłączona, jego głos ledwo wzniósł się ponad szum terminali. - SSV Conwy.
Nazwa niewiele jej mówiła, ale nie było to dziwne. W Przymierzu latały setki różnych fregat. Jeżeli Wraith - Neptun - kiedykolwiek zetknął się z nią za czasów swoich żołnierskich czasów, to nie miała żadnych wspomnień na ten temat.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 sty 2026, o 21:38

Nie wątpiła w wartość tego typu technologii w ręku ukrytej przed światem fixerki. Mimo wszystko, jej myśli pomknęły w stronę tych skąpych detali zlecenia, którymi się z nią podzieliła - klientki, wysoko postawionej w Sojuszu, która była zainteresowana tą technologią. Wątpiła, by Kestrel nie podzieliła się takim szczegółem z własnym bratem, dlatego też zastanawiała się bliżej której strony tkwiła prawda. Hawkins miała względem Sojuszu ambiwalentne odczucia, nie czuła się lepiej ani gorzej z perspektywą zdobywania ich wyłącznie dla fixerki.
Koniec końców, nawet jeśli zamierzała przekazać dane komuś z Sojuszu, naiwnym było zakładać, że jednocześnie nie zostawi sobie ich kopii dla siebie.
Jej wzrok zatrzymał się na leżącej na panelu apteczce, na majaczącym na jej powierzchni symbolu Przymierza. Terminus wydawał się w tej chwili bardzo daleki, nie tylko pod względem dzielącego ich dystansu. Wszystkie zawiłości Sojuszu, jego skomplikowana polityka i plemienne usposobienie były czymś, co jeszcze nie dotknęło jej bezpośrednio i nie czuła się z tego powodu wykluczona. Znacznie lepiej czuła się w swojej bańce pirackiej łajby, na pokładzie okrętu, który, wraz z załogą, nie przynależał już do nikogo ani do niczego.
Wyłącznie do nich samych.
Pod gęstą, gwałtowną powierzchnią emocji w jej codziennym życiu zawsze chowała się również warstwa pragmatyzmu. Ta, która analizowała każdy, następny ruch swój i ludzi wokół, spoglądała na świat przez pryzmat potencjalnych zysków i strat. Ta sama, która świadomie ignorowała niektóre detale. Kwiaty w pobliżu Kestrel, jej uciekający w bok wzrok, świadomie przymykając oko wszystko to, co mogło nadać jej osobie głębi, a wraz z nią - ludzkiej twarzy. Również ta tchnęła ją do sprzedania Quebui, zignorowania schowanych w jego pokojach cywili, do pozbycia się kapsuł ratunkowych pełnych żywych świadków jej przestępstwa. Czasem to właśnie pragmatyzm przejmował nad nią kontrolę skuteczniej niż emocje, odruchowo, natychmiastowo, śpiesząc się, by uczucia nie zdążyły go dogonić. By później musiała upychać konsekwencje własnych działań do miejsc, na które nie padał blask jej świadomości, a z którego wychylały się w mroku męczących nocy.
Nie on jednak wypluł z jej ust ostatnie słowa.
Dopiero widząc zawirowania w jego jasnych tęczówkach, świadomość wagi własnego pytania powoli do niej dotarła, goniąc coś innego, od czego zwykła uciekać.
Nie przeszło jej przez myśl, że dzięki temu mogłaby odkryć, kim byli naprawdę. Nie tylko dlatego, że na razie żadne z nich nie dało jej powodu, by tego potrzebowała - ale też przez skrupulatne pielęgnowanie bezosobowości ich relacji. Terminus nie sprzyjał nawiązywaniu wartościowych relacji, zdecydowana ich większość prędzej czy później kończyła się metalicznym posmakiem w ustach i zapachem prochu w powietrzu. Dusiła więc w sobie własną ciekawość, sprowadzając Castella i jego siostrę do roli pośredników, pozbawionego twarzy źródła lukratywnych zleceń. Jeszcze tydzień temu nie czułaby żadnej potrzeby wyszukiwania ich danych w extranecie.
Za to trzy dni temu zapytała o jego nazwisko.
Jej głowa przekrzywiła się lekko na dźwięk znajomych słów, które zdawały się równie odległe jak miejsce, w którym zostały wypowiedziane. Brązowe kosmyki jej włosów - zbyt ciemne, zbyt nienaturalne - zsunęły się w dół, opadając na jej policzek pod wpływem grawitacji. Dziesięć lat temu były krótkie, łatwe w utrzymaniu - właśnie przez fakt tego, jak bezużyteczne bywały upięcia w bitwach takich jak ta.
- Connie - powtórzyła półgłosem, pozwalając, by na jej usta wpełznął cień uśmiechu. Nie była w stanie przywołać tej nazwy ze swoich wspomnień, ale i bez tego dostrzegła w jego spojrzeniu coś znajomego. - Brzmi na kawał dobrego statku.
Westchnęła bezgłośnie, gdy jej spojrzenie zsunęło się z męskiej twarzy w dół, na błękitny napierśnik. Farba zdarła się w miejscach, w których omni-ostrze i kule przedarły się przez przeciążone tarcze, zostawiając na ceramice ślady. Wiedziała, że zadrapania i dziury znikną w przeciągu kilku godzin od ich powrotu na okręt, przejęte przez techników, którzy naprawią i wzmocnio tworzywo. Farba zostanie zmieniona, powierzchnia przemalowana na kolor, w którym była oryginalnie.
W głębi duszy czuła jednak, że biały symbol zostawi po sobie ślad, którego nie pozbędzie się tak łatwo.
- Nie brakuje ci tego? - spytała, na wydechu, jakby i to pytanie wypchnęło na zewnątrz coś, co wypierała od tak dawna, że nie była teraz w stanie dostrzec jego nadejścia. Uniosła wzrok znad białego symbolu, z powrotem ku niebieskim tęczówkom. - Czasem?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

13 sty 2026, o 15:45

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Smutek w tęczówkach Castella na krótką chwilę przesłoniła mgła wspomnień, gdy jej słowa zwróciły jego uwagę ku przeszłości, która prawdopodobnie leżała niewiele bliżej niż jej własna. Kąciki jego ust uniosły się mimowolnie do góry, ale uśmiech, który na nich przelotnie zawitał, był zabarwiony żalem - żalem kogoś, kto patrzy na zakurzone zdjęcia wyciągnięte z dawno zapomnianego pudełka schowanego na strychu, oglądając czasy, które już dawno przeminęły. Czasy lepsze, ale wciąż wywołujące to znajome, chociaż słabe ciepło w klatce piersiowej, mimo że upłynęły lata.
- Bo takim była - odpowiedział cicho. - Najlepszym.
Jego wzrok przesunął się po twarzy piratki, wracając do rzeczywistości łagodnie, jakby stare obrazy i nowe w jakiś sposób niewiele się od siebie różniły. Może podświadomie próbował porównywać tą kobietę, którą miał przed sobą, z tą o której słyszał za czasów swojej służby, a może to porównanie było o wiele bardziej proste. Granica, która do tej pory ich rozdzielała, sztucznie próbując postawić ich po dwóch zupełnie różnych stronach przeżyć oraz historii, na siłę wymuszając między nimi różnice, teraz zdawała się zacierać. Widziała to w jego jasnych tęczówkach, gdy świadomość podobieństw powoli wyłaniała się na powierzchnię - czy to poprzez jej wyrwane ciche słowa, jego współdzielony żal lub też okoliczności, które odbijały się w lustrze jej własnych przeżyć, które chociaż ostatecznie wytworzyły zupełnie odmienny pancerz, to pochodziły z tego samego miejsca.
- Każdego dnia. - Tym razem jego milczenie było o wiele dłuższe. Jego spojrzenie prześlizgnęło się niżej, nieświadomie orbitując dookoła jej ust. - Staram się o tym nie myśleć, ale czasami wystarczy tylko pojedyncze skojarzenie. Jedno zdanie wypowiedziane przez któregoś oficerów. Losowy kadr jakiejś przypadkowej reklamy.
Nie odsunął się od niej, chociaż już dawno skończył. Gdy pracował przy ranie w jej włosach, dzieliły ich centymetry. Teraz gdy byli twarzą w twarz, ta odległość wydawała się o wiele mniejsza; cichy szum pracujących systemów promu oraz wielobarwne plamy tańczące po jego wnętrzu tylko pogłębiały wrażenie odcięcia od reszty świata, zamykając ich w o wiele mniejszej przestrzeni nawet niż kokpit Bulwarka.
- Ale niektórych rzeczy nie potrafię pogrzebać, nieważne jak bardzo bym próbował. - Jego milczenie wypełniło na chwilę ciszę między nimi, niemal szukając zrozumienia tam, gdzie zaczęło mieć nadzieję je znaleźć. - A jakaś część mnie nie wie, czy tak naprawdę chcę to zrobić.
Jego wzrok opadł na jej własny symbol, częściowo zakryty krwią oraz sadzą, nim wrócił powoli ku jej tęczówkom, prześlizgując się po ciemnych kosmykach przesłaniających część twarzy.
- Nie wiem jak ty sobie z tym radzisz. - Chociaż wypowiedziane półgłosem słowa nie były pytaniem, to to, niedopowiedziane, zawisło między nimi niczym niepewny cień.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

15 sty 2026, o 14:20

Wyświetl wiadomość pozafabularną Jasne, niebieskie tęczówki znajdujące się tak blisko jej własnych z wolna przekształcały się w taflę lustra.
Wirujące w ich głębi emocje wydawały się boleśnie znajomym odbiciem tych jej odczuć, którym czasem udawało się przebić na powierzchnię. Tym, które wspominały czasy wypełnionej ludźmi mesy, śmiechów ponad regulaminowymi posiłkami. Idealnie wyprasowanego munduru, bezwiednie poprawianego w lustrze pomimo braku jakiejkolwiek skazy. Poczucia solidarności z każdym nieznajomym, który na piersi nosił to samo odznaczenie.
Zwolnienia z analizowania własnej moralności, które oferowały błękitne pancerze i wypisane przez jakiegoś bohatera wojennego rozkazy.
Życie w Przymierzu było dla niej dużo prostsze - nie tylko pod kątem utrzymania własnej załogi i zarabiania pieniędzy. Wydawane polecenia rzadko kiedy bywały kwestionowane, eliminując wszystkie etyczne zagwozdki. Poniekąd, już wtedy operowała w przekonaniu my albo oni, a nie dobrzy i źli - i to przekonanie z nią zostało nawet tutaj, po drugiej stronie Galaktyki.
Nawet wtedy, gdy Błękitni znajdowali się na drugim końcu lufy jej karabinu.
Słowa mężczyzny rezonowały w jej sercu, odbijając się od dawno zatrzaśniętych drzwi - tych, które nie chciały pozostać zamknięte, które musiała zabarykadować, przyspawać do ściany, a których desperackie szarpanie powracało do niej nocami. I właśnie przez to podobieństwo, przez lustrzane odbicie, które dostrzegała w jego spojrzeniu, coś w jej wnętrzu zaprotestowało. W pierwotnym odruchu, pragnęła zaprzeczyć, odsunąć tę problematykę od siebie i tym samym pozostawić go w niej osamotnionym. To nie tak, że nie była świadoma tego wszystkiego, o czym mówił - ale nie znaczyło to, że była gotowa usłyszeć to na głos.
A może nie była gotowa usłyszeć ich od niego.
Zaufanie w Terminusie było towarem deficytowym. Spotykając Castella, stworzyła w swojej głowie obraz człowieka, z którym łatwo mogło jej się pracować - lub którego łatwo mogło jej się pozbyć, gdyby zaszła taka potrzeba. Teraz, gdy znajdował się tak blisko, a jego słowa szarpały za odpowiednie struny, resztką racjonalności pojmowała, że dawno wyszedł spoza tych ram, w których go zamknęła - i nie była pewna, czy uda jej się wepchnąć go w nie z powrotem.
- Moja załoga poświęciła wszystko żebyśmy mieli teraz to życie, tutaj. - uciekła, choć w innym kierunku niż zamierzała z początku. Skręcając, zamiast zatrzymując się i cofając o sto osiemdziesiąt stopni od tematu, który sama rozpoczęła. - Nie mogę sobie pozwolić na patrzenie wstecz.
Jej spojrzenie stało się nieobecne, utkwione w drobnej bliźnie na jego twarzy, uwidocznionej przez ostre, błękitne światło oplatających prom smug.
- A jeśli muszę wystrzelić z broni, którą ktoś dał mi do ręki, dla nich to zrobię - dodała krótko, gdy wspomnienie czekającej na nią załogi i odpowiedzialności, którą nosiła na barkach, na powrót wyostrzyło jej rysy. - Jestem im to winna.
Mrugnęła, jakby dopiero dostrzegając dystans, w którym się znajdowali. Jej ciało zesztywniało odruchowo, odsuwając się lekko, wymykając z tej bańki, która na moment odcięła ich od rzeczywistości, niemalże w popłochu.
- Dziękuję - mruknęła, unosząc dłoń do opatrzonej rany z boku swojej głowy nim jej wzrok, uparcie unikający siedzącego obok mężczyzny, zerknął na pulpit promu w poszukiwaniu godziny. - Zabiłabym za drinka, prysznic i łóżko - prychnęła pod nosem, poprawiając się w fotelu, choć jej poszukiwanie komfortowej pozycji przy takim stopniu zmęczenia okazało się próżnym zajęciem. - Za ile godzin dotrzemy na miejsce?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

17 sty 2026, o 18:21

Problem z przeszłością zamkniętą w więzieniu własnych myśli, pogrzebaną i ukrytą, polegał na tym, że chociaż świat zewnętrzny o niej nie wiedział i nie mógł jej dostrzec, to jednak wciąż tam była. Każdego dnia, każdej godziny. Niewiele osób mogło się poszczycić pełnym i całkowitym wyzbyciem się rozważań o tym co było kiedyś, a nawet zeznania tych co tak twierdzili, mogły nie być do końca szczere. Wszyscy mieli jednak swoje powody, by jej unikać. By ją kontrolować i trzymać z daleka.
Jedni robili to dla siebie, żeby nie poddać się napierającej na nich fali mroku i desperacji, która mogła ich pochłonąć i bezpowrotnie rzucić w szaleństwo lub depresję tak głęboką, że nie różniła się niczym od śmierci. Inni robili to dla innych. Bo czuli, że są im to winni, a zachowanie stoickiej postawy z wysoko podniesionym czołem, udając że wszystko jest w porządku, dawało oparcie tym, których własne myśli chwiały się niepewnie - nawet jeżeli ta postawa była udawana i podtrzymywana wyłącznie żelaznym uchwytem własnej determinacji.
Rhys nie odezwał się, ale z ociąganiem skinął powoli głową. Być może w normalnej sytuacji mógłby zinterpretować jej słowa jako groźbę lub ostrzeżenie, ale tej było daleko od tego co jeszcze kilka dni temu. Dostrzegła w jego jasnych tęczówkach, że rozumiał - jej własna twarz odbijała się na tle błękitu, niemal w taki sam sposób jakby przez te kilka uderzeń serca nie było pomiędzy nimi żadnego dystansu. Na krótką chwilę w obydwu murach pojawiła się szczelina, a to co było ukryte za nimi, wymieniło między sobą spojrzenia pełne świadomości drugiego, jak para żołnierzy z dwóch przeciwnych obozów, która mierzy do siebie z karabinów, gotowa pociągnąć za spust, ale nie ze złości lub nienawiści, a lustrzanej konieczności, większej niż oboje z nich, która postawiła ich przed sobą i zmusiła do walki o przetrwanie.
Ciche westchnięcie wyrwało się z ust mężczyzny, gdy Jean przełamała ich mały świat, odsuwając się o kawałek. Rzeczywistość wróciła nagle, przypominając o sobie. Wielobarwne plamy, płynące po wnętrzu promu, przestały być abstrakcyjnym tłem ich własnej bańki, w której byli schowani, a ponownie stały się po prostu odbiciami pulsarów i przesuniętego światła, które przemykało dookoła ich statku, gdy mknęli tunelem. Szum systemów stał się głośniejszy, a praca układów wentylacji wcięła się w ciszę wypełniającą wnętrze, usuwając ją na bok. Rhys również się wyprostował sztywno, obracając w fotelu i odsuwając nieco.
- Ja też - odmruknął po chwili. Jego wzrok prześlizgnął się po panelach oraz ekranach Bulwarka, ale odnalezienie właściwej informacji zajęło mu dłużej, jakby potrzebował chwili, by przypomnieć sobie na co patrzy i gdzie się znajduje. - Niecałe trzy godziny. Wystarczająco, żeby medi-żele przestały działać - dodał, otwierając apteczkę i wyciągając z niej dwa pakiety, które położył na pulpicie w pobliżu Hawk, sobie również zostawiając dwa. Personalne zapasy obojga, z którymi polecieli na Acheron, były całkowicie wyczerpane, pozostawiając zarówno ich pancerze jak i ciała w opłakanym stanie.
Jego pancerz zaskrzypiał cicho, gdy podniósł się ze swojego miejsca. Przez chwilę wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale ostatecznie tylko bez słowa wrócił do przedziału desantowego, zostawiając piratkę samą w kokpicie - chociaż tak naprawdę dzielił ich tylko próg i niecałe dwa metry, gdy zajmował miejsce na jednej z ław w tylnej sekcji promu.
Lot fregatą lub jakimkolwiek innym, większym okrętem przez Przekaźnik, był o wiele przyjemniejszy niż lot niewielkim promem. Na Wraithu, godziny spędzone na oczekiwaniu mogły być spożytkowane na rozmowach z resztą załogi, na spaniu we własnej kajucie, na czytaniu książki lub setce innych, drobnych przyjemności, które pozwalały jakoś zabić momenty nudy. Bulwark niestety nie oferował żadnej z tych rzeczy. Gdy trzy godziny w końcu dobiegły końca, otrzymane rany oraz zmęczenie doskwierwały im jeszcze bardziej niż na początku i nawet odrętwienie oferowane przez medi-żele nie bardzo pomagało. Prom jednak w końcu oświadczył rozpoczęcie przygotowań do opuszczenia tunelu i chwilę później błękitne pasma pulsarów zniknęły, zastąpione przez głęboką czerń kosmosu, upstrzoną odległymi światłami gwiazd oraz światłem pobliskiej Iera.
Rhys podniósł się z ławy w przedziale desantowym i stanął w progu, w milczeniu wpatrując się we wskazania systemów oraz napływające do nich dane. Ich omni-klucze zapikały radośnie, ponownie łącząc się z extranetem i zaczynając ściągać utracone dane z ostatnich kilkunastu godzin, a radar Bulwarka ostrożnie zaczął badać system, w którym się znaleźli. Kilka punktów piknęło na mapie, ujawniając obecność różnych okrętów, ale część z nich miała nieznane im numery wywoławcze, a część swoich nie transmitowała.
Według planu, zarówno Wraith jak i Anathema miały czekać na nich w tym systemie. Wywołanie Nephietta wiadomością z omni-klucza lub zwykłym wykręceniem jego numeru powinno być proste i od razu pozwolić jej towarzyszom ujawnić swoją lokalizację, pozwalając odebrać nowoprzybyły prom. Ale takie nie było.
Nieważne czyj numer Hawk wybrała, nikt z załogi Wraitha nie odpowiadał.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

19 sty 2026, o 00:29

Zwykle podróże przekaźnikiem masy przynosiły jej pewien rodzaj ukojenia. Gwarantowały święty spokój, nietykalność, która od zawsze była deficytowym towarem we wnętrzu Terminusa. Oferowały również inny rodzaju spokoju - taki, który był niemal wymuszony przez świadomość tego, że nie było innych rzeczy do zrobienia. Nie było extranetu, z którym mogłaby się połączyć, nie było radaru, na który mogłaby spoglądać. W tunelach Przekaźnika mogła zamknąć oczy i odetchnąć, nawet gdy jej ciało chciało uparcie przeć naprzód.
Słowem kluczowym okazało się jednak to z w y k l e.
Siedzisko w kokpicie Bulwarka przypominało narzędzie tortur, z każdą krawędzią wpijającą się w jej obolałe mięśnie schowane pod grubą warstwą ceramicznego pancerza. Jej zmęczony umysł tkwił w zawieszeniu, gdzieś pomiędzy wielkim wyczerpaniem pragnącym zamknięcia oczu i poddania się sennym marom, a skrajnym pobudzeniem wszystkim, co się wydarzyło - a także rozmową, którą odbyli przed chwilą.
Trzy godziny upłynęły jej na bezcelowym wpatrywaniu się w migoczące smugi promieniowania po drugiej stronie wizjera. Każda minuta zdawała się rozciągać w czasie, w czasie, w którym jej pancerz z każdą chwilą stawał się coraz mniej wygodny, a posmarowane medi-żelem rany przypominały o swojej obecności i jego ulotnym działaniu. Przez ten czas była też świadoma obecności mężczyzny siedzącego gdzieś w tyle, w luku pasażerskim, podobnie jak ona skupionym na przetrwaniu kolejnych kilku sekund, po których miały nadejść jedynie następne.
Gdy poderwał się z miejsca by poszukać dla siebie odrobiny prywatności we wnętrzu ich promu, który nagle zdawał się ciasny, w jej sercu zagościła nawet odrobina żalu. Zbyt mała, by zdołała przedrzeć się przez jej potrzebę nabrania dystansu, pozostania samą z własnymi myślami.
Zbyt duża, by potrafiła ją zignorować.
Gdy zbliżający się wylot z tunelu przekaźnika tchnął życie w panel ich promu, powoli, z ociąganiem świadomość kresu ich podróży zrobiła to samo z jej ciałem. Z trudem oderwała się od oparcia siedzenia, poruszając zmęczonymi, obolałymi i przede wszystkim skostniałymi kończynami. Wnętrze Bulwarka wydawało jej się zimne, jakby systemy podtrzymywania życia nie zdołały w pełni wyprzeć chłodu kosmicznej otchłani napierającej na poszycie i ta wkradła się przez szczeliny do środka.
Brak odpowiedzi na jej omni-kluczu na moment wzbudził w niej jedynie konsternację. Czerwone lampki z wolna zaczęły zapalać się w jej głowie, ale i one zdawały się reagować leniwie. Powoli budziły się do życia gdy jej wycieńczony umysł usiłował dodać dwa do dwóch.
- Odbierasz coś? - rzuciła przez ramię, nie czekając, aż jej omni-klucz po raz kolejny wykona tę samą, jałową czynność. Dopuszczała do siebie możliwość, że była zbyt zmęczona, by dokładnie pamiętać ich ustalenia. Czy wylądowali w złym układzie? - Od Anathemy, albo swojej siostry?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

19 sty 2026, o 19:45

Rhys zmarszczył tylko brwi na jej słowa, w milczeniu aktywując swój własny omni-klucz. Przez kilka chwil wyszukiwał coś na ekranie, nim stuknął wybraną przez siebie opcję. Hawk usłyszała charakterystyczny dźwięk nawiązywania połączenia, który zaraz został przerwany, gdy to zostało niemal od razu odebrane.
- Jasna cholera, wygląda na to, że wygrałam właśnie całe mnóstwo kredytów. - Nieznany, zaskoczony żeński głos poniósł się po wnętrzu pojazdu. - Nadal żyjesz.
Na usta Rhysa wpłynął mimowolny cień uśmiechu, który niechętnie walczył swoją obecnością ze zmęczeniem oraz mackami napięcia, które wkradły się w ciało mężczyzny. Hawk dostrzegła, że wyprostował się nieznacznie, unosząc wyżej ramiona przygniecione wyczerpaniem i odsuwając je od siebie jakby wcale nie byli na nogach przez ostatnie kilkanaście godzin, a ich ciała nie były wymęczone ranami. Znała doskonale tą maskę.
Sama przywdziewała ją ilekroć musiała podtrzymywać pozory przed swoją załogą.
- Miałaś kiedykolwiek co do tego jakieś wątpliwości, Val? - odrzucił lakonicznie, jednocześnie wolną ręką przesyłając połączenie na systemy Bulwarka. Terminal po środku pulpitu zamigotał i na jego powierzchni wyświetliła się twarz kobiety, z którą rozmawiał. Jasne, niemal białe włosy otaczały jej głowę niczym niesforna, lwia grzywa, kontrastując z ciemniejszym makijażem. Tło połączenia pokazywało wnętrze kokpitu okrętu - zarówno podobne do tego, które można było znaleźć we Wraithu, jak i zupełnie od niego odmienne ilością przełączników, żarzących się lampek oraz nowoczesnych ekranów. Kobieta poderwała się z pozycji półleżącej, prostując jak struna; wyglądało na to, że chwilę wcześniej leżała w fotelu pilota, wyciągając długie nogi na drogie terminale oraz przełączniki, jakby te były podnóżkiem.
- Nigdy. Gdybym miała, byłabym teraz o wiele biedniejszą kobietą. - Jasne tęczówki przeniosły się na drugą piratkę, gdy obróciła głowę w stronę piratki; skryte pod burzą włosów stalowe kolczyki zatańczyły przy tym geście. - Kapitan Hawkins, żyjecie oboje. Wygląda na to, że cudom nie ma końca. Val. Valentina. Skromna zastępczyni szorstkiego dżentelmena, z którym miałaś przyjemność podróżować oraz pilot tej pięknej maszyny jaką jest Anathema - dokonała szybkiej prezentacji, machnąwszy ręką dookoła siebie, wskazując na swoją osobę. - Z Wraithem jest wszystko w porządku, lecą tuż za wami - dodała od razu, niemal czytając im w myślach, jeszcze nim Rhys lub ona sama zdążyliby otworzyć usta. Mężczyzna zerknął odruchowo na radar, jakby spodziewał się tam dostrzec znajomą kropkę, ale za nimi znajdował się tylko Przekaźnik Masy. Można było poznać, że jego procesy poznawcze również próbują nadgonić z trudem rzeczywistość.
- Za na...
- Z Hydry - doprecyzowała kobieta. Kokpit za jej plecami się poruszył, gdy obróciła się w fotelu, sięgając do jakiegoś przełącznika. - Scott wysłał nam wiadomość trzy minuty po tym jak wskoczyliście do Przekaźnika, a Kestrel uprzedziła nas chwilę temu. Nie byliśmy pewni czy to faktycznie wy, ale wiele na to wskazywało. Scott Nephiett, zastępca na Wraithu - wyjaśniła Rhysowi, widząc, że ten otwiera usta. Skinęła lekko ku Hawkins, jednocześnie pochylając się nad jednym z terminali przy którym piratka dostrzegła wystający mikrofon. - Nie wyglądacie za dobrze, ale podobno zrobiliście tam niezłą jatkę. Założę się, że będziecie mieli co opowiadać. Jeszcze nie było nic konkretnego w wiadomościach, ale już czuć, że wsadziliście kij w mrowisko i...
- Val - Rhys przerwał kobiecie z lekkin naciskiem. Jasnowłosa gwizdnęła niewinne i obróciła się z powrotem do kamery.
- Przepraszam. Kawa. Dużo kawy. Prawdopodobnie za dużo kawy - odrzuciła, chociaż w jej głosie na próżno było szukać poczucia winy. Jej uwaga na ekranie trwała równe dwie i pół sekundy, po których przeniosła się z nowym zainteresowaniem na kubek leżący na jednym z terminali. To zainteresowanie jednak również okazało się krótkotrwałe, a za nim pojawił się zawód, gdy jego zawartość okazała się być pusta.
- Lecicie po nas?
- Od pięciu minut. Chowaliśmy się w cieniu Strażnika. Duży ruch Cywili się tu zrobił w przeciągu ostatnich godzin. Ciekawe dlaczego - wyjaśniła.
Niemal w tym samym momencie radar Bulwarka piknął cicho i na jego ekranie pojawiła się nowa kropka - o wiele bliżej niż wszystkie pozostałe statki. Opis transpondera figurujący przy niej określał ją jako transportowiec Armax Apollo, ale zaledwie kilkanaście sekund później systemy promu poinformowały ich o nadchodzącym skanowaniu.
- To jaki jest plan, moi kapitanowie? - Valentina odłożyła kubek i zakręciła się na fotelu, obracając w stronę pulpitu sterującego. Obraz z jej omni-klucza zatańczył szaleńczo. - Wracasz na pokład Rhys?
- Nie wiem czy od razu. Na pokładzie Wraitha wciąż jest Remy, Kimiye i Hati - odparł mężczyzna z ociąganiem, spoglądając ku Hawkins. - Możemy dokonać szybkiej przesiadki, a potem oddalimy się stąd jak najszybciej - mruknął wymownie, zerkając przelotnie w stronę Przekaźnika Masy, jakby spodziewał się, że zaraz wyleci z niego flota.
- Szałowo. - Valentina sięgnęła do odległego przełącznika, przestawiając coś. - W takim razie dogadamy punkt odbioru z Wraithem, bo widzę, że pojawili się w systemie.
Omni-klucz Hawk zaczął pikać nadchodzącym połączeniem. Od Nephietta.

@Hawk

Wróć do „Galaktyka”