Ciemność, która zapadła po wyłączeniu zasilania, była totalna. Bulwark nie posiadał okien przez które można byłoby wyglądać i polegał wyłącznie na zewnętrznych kamerach, wybierając bezpieczeństwo oraz wzmocnienie konstrukcji ponad potencjalnie słabe punkty, które mogłyby narazić jego załogę na szwank zbłąkanego pocisku lub taktycznie wystrzelonej rakiety. Oznaczało to jednak, że przy braku zasilania, byli w równym stopni bezpieczni co i ślepi na otaczający ich świat. Do wnętrza pojazdu nie wpadało światło odległej Hydry, nie widać też było przebłysków wystrzałów czy eksplozji wtórnych, które mogły pokrywać szczątki Conflagrationa. Na zewnątrz równie dobrze mogła rozpocząć się pełna bitwa i w ich stronę mogły mknąć setki wymierzonych salw, a oni nie mieliby o tym pojęcia.
Co w pewnym sensie mogło nie być takie złe.
Rhys nie odpowiedział od razu, ale słyszała, że przesuwa się w tylnej sekcji promu. Jego pancerz zazgrzytał o metal, gdy podniósł się z podłogi i usiadł na jednej z ław umieszczonych wzdłuż przedziału.
-
Widziałem rzeczy, którym wy ludzie nie dalibyście wiary? - odezwał się po chwili. Napięcie, które również było słyszalne w jego głosie, tliło się blado w porównaniu z tym w słowach Hawk, zamiast tego przytłoczone zmęczeniem, którego mężczyzna nie próbował już ukrywać - jakby wyłączenie zasilania i oddanie się w ręce losu było ostatnim, co zamknęło drzwi ich możliwości i sprawiło, że kontrola znalazła się już całkowicie poza ich zasięgiem. Słyszała jak odetchnął cicho, wypuszczając z siebie powoli powietrze, próbując się rozluźnić. -
Trochę mało oryginalne, przyznaję. Daj mi chwilę, wymyślę coś lepszego.
Bulwark milczał, lecąc leniwie przez pustkę. Ich wzrok przyzwyczajał się powoli do ciemności, ale nie było tu światła, które mogłoby coś zmienić - nawet tego najbardziej delikatnego. Pojazd wydawał się być jednak w jednym kawałku. Chociaż oboje byli poobijani, to w miarę tego jak upływały kolejne minuty, Hawk uświadomiła sobie, że finalne uderzenie, którego doświadczyli, nie mogło pochodzić z którejś wystrzelonych salw, bo zwyczajnie już by tu ich nie było. Pociski z akceleratora masy pancernika lub ogromnych stacji bojowych zdmuchnęłyby Bulwarka z planu istnienia, więc prawdopodobnie oberwali czymś pośrednim - falą uderzeniową śmiertelnego okrzyku ponownie umierającego generatora Conflagrationa lub może którymś z jego większych odłamków, ciśniętym w ich stronę eksplozją torpedy.
-
Zabawne, że skończyliśmy tak samo jak zaczęliśmy przylatując do tego systemu - przerwał ciszę Rhys po dłuższym momencie. -
Chociaż zdecydowanie wygodniej siedzi się w przestronnym przedziale niż zbyt ciasnym schowku pod podłogą.
Brak zasilania oraz jakiejkolwiek nawigacji miał jednak swoje wady. Bulwark sunął przez kosmos w ciszy, a Hawk była pewna, że w tych ostatnich sekundach dobrze obrała kurs i zmierzali w stronę Przekaźnika. Jak daleko jednak byli? Czy na ich drodze nie znajdował się jakiś okręt, który przesunął się tam nieświadomie między chwilą, gdy obrała kurs i wyłączyła napięcie? Czy zostali przeskanowani przez stacje bojowe i właśnie zmierzały do nich myśliwce lub promu pokroju Bulwarka, ale wypełnione po brzegi żołnierzami Przymierza? Wiedziała, że pomimo braku energii, wciąż jest szansa, że zostaną wykryci - ich ciała, chociaż schowane w pancerzach i wielkiej puszce, wciąż odcinały się na tle absolutnego zera po drugiej stronie, a cichy szum systemów pancerzy oraz omni-kluczy generował minimalne pola elektryczne, które bardzo czułe urządzenia mogły wykryć. W pewnym momencie trudno było jednak nawet ocenić co było minutą, co kwadransem, a co zaledwie parunastoma sekundami, gdy cały ich punkt referencji zniknął.
-
A ty? - Kiedy Rhys zadał swoje pytanie równie dobrze mogła minąć godzina. -
Jakie chciałabyś, żeby były twoje ostatnie słowa? - dodał, doprecyzowując.
A jednak wskazówka metaforycznego zegara przesuwała się coraz dalej i nic się nie działo.
Conflagration w swoim finalnym geście zapewnił im osłonę, z której niejako teraz korzystali. Setki odłamków, zarówno większych jak i mniejszych od nich, zostało rozrzuconych w każdą stronę systemu. Niektóre wciąż naładowane, niektóre po prostu zimne i martwe. Istniała szansa, że Acheron przygląda się każdemu z nich, ale jak dokładnie? Jak bardzo byli zdeterminowani, żeby upewnić się, że któryś z nich nie jest utraconym promem, który wiezie w sobie dwójkę szpiegów?
Czy może założyli, że to lot Conflagrationa był ich pojazdem ucieczkowym i że na nim zakończyli swoje życie?
Ciężko było powiedzieć ile czasu minęło, ale w pewnym momencie Rhys powiedział jej, żeby ponownie włączyła zasilanie. Nawet jeżeli zamierzali się o to kłócić, to prędzej czy później musieli to zrobić, żeby zorientować się gdzie się znajdują i nie dryftować przez wieczność. Gdy w końcu to zrobili, systemy Bulwarka zaczęły budzić się z powrotem do życia - o wiele chętniej niż wcześniej Conflagration, świadcząc o dobrym stanie samego pojazdu. Kiedy lampki wewnątrz promu rozpaliły się, ponownie umożliwiając im widzenie, Rhys przeszedł przez przedział desantowy i usiadł w sąsiednim fotelu drugiego pilota, rzucając okiem na radary oraz wizualizacje na ekranach, która ponownie ujawniła przed nimi stan kosmosu. A także ich miejsca w nim.
Znajdowali się poza granicami Acheronu, poza strefami stacji bojowych oraz wytyczonymi obszarami kontroli. Przestrzelili Przekaźnik Masy i znajdowali się jakieś pięć minut lotu za nim, zmierzając w stronę granicy systemu oraz całkowitej pustki, ale jakimś cudem nie zostali wykryci.
Hawk usłyszała jak Rhys wypuszcza z siebie powoli powietrze, które musiał wstrzymywać przez ostatnie kilkadziesiąt sekund włączania się systemów. Gdzieś po jej lewej stronie zamigotała lampka gotowości do rozpoczęcia transferu przez Przekaźnik, gdy tylko znajdą się w jego zasięgu. Bulwark, podobnie jak Kodiak, posiadał własny układ do skakania między systemami, chociaż jego paliwo pozwalało to zrobić zaledwie raz na pojedynczy zbiornik.
@Hawk