Jeżeli Rhys zarejestrował pierwsze pochlebne słowa, które wyszły z jej ust w jego kierunku, to nie dał tego po sobie poznać. W trybie walki o przetrwanie, na granicy którego balansowali, żadne z nich zdawało się nie zwracać uwagi zarówno na drobne uszczypliwości, jak i komplementy - bez względu na to jak bardzo te ostatnie były nieprawdopodobne i do tej pory niespotykane. Kiedy wyciągnęła dłoń po komunikator, bez zawahania oddał go jej, dyskretnie wsuwając w dłoń. Znajdowali się na granicy tłumku zebranego w strefie buforowej, ale nikt nie zwracał na nich uwagi; uwaga wszystkich pochłonięta była zablokowanymi przejściami i niespodziewanymi wydarzeniami, które rozbiły chwilowo rutynę, która musiała towarzyszyć tutejszym żołnierzom przez ostatnie tygodnie.
Kiedy Hawk napisała wiadomość i oddała mu urządzenie, Rhys zerknął na nie i przeczytał szybko treść, którą miał wysłać, nim po prostu skinął oszczędnie głową. Jeżeli miał wątpliwości co do tego planu, nie było ich po nim widać. Oboje byli pozbawieni lepszych opcji, a czas który mieli na wymyślanie bezpieczniejszego rozwiązania gwałtownie się kurczył z każdą kolejną minutą. Reszta wyjść z sekcji z pewnością była już zablokowana i w głąb pomieszczenia musiały już zacząć przesuwać się grupki ochroniarzy sprawdzających każdy zakamarek oraz legitymujących wszystkich napotkanych pracowników.
-
Powodzenia - rzucił krótko, nim przeniósł swoją uwagę na grupę ochroniarzy.
Tłumek niechętnie rozstępował się przed Hawk, gdy ta ruszyła w stronę skanerów. Jak przez mgłę słyszała zdziwione mruknięcia lub poirytowane komentarze, gdy zaczęła się przepychać na przód zgromadzenia, ale nikt jej nie zatrzymał. W końcu dopchała się poza linię ludzi, wychodząc na otwartą przestrzeń. Przy trzech z sześciu bramek stali ochroniarze, pilnując żeby nikt nie szedł w stronę grodzi, podczas gdy pozostała trójka stała przy samym przejściu, kierując ostatnich wychodzących i przechodzących.
Jak tylko piratka wyszła przed tłum, jeden z mężczyzn uniósł dłoń, pokazując jej, żeby się nie zbliżała.
-
Przejście do doku jest tymczasowo zamknięte - odezwał się zdawkowo, zapewne powtarzając formułkę, którą musiał wypowiadać przez ostatnią minutę lub dwie. -
Proszę zostać po tej stronie strefy.
Pomimo słów ochroniarza, kiedy zaczęła do nich podchodzić, nikt nie wycelował jednak w jej stronę karabinów. W oczach ochroniarzy z pewnością musiała wyglądać jak reszta tutejszych żołnierzy i chociaż dostrzegała w ich ruchach napięcie wywołane alarmem, nie była to jednak agresja lub napędzana adrenaliną groźba przemocy w przypadku niezastosowania się do wytycznych. Dopiero jej cicha wypowiedź sprawiła, że mężczyzna spojrzał na nią inaczej, a w jego wzroku pojawiła się czujność.
-
Jak dawno temu? - zapytał, ale nie zdążył kontynuować, bo jego komunikator piknął cicho. Uniósł wolną dłoń, dając jej znać, żeby poczekała i aktywował swoje urządzenie, czytając wiadomość. Hawk kątem oka dostrzegła, że reszta ochroniarzy robi to samo.
-
Zostań tutaj - odezwał się po chwili, a w jego głosie pojawiło się napięcie. Odwrócił się od niej i ruszył do innego z ochroniarzy, który stał kawałek dalej i który miał wyższe oznaczenia na naramienniku. Hawk usłyszała jeszcze krótkie
"Sir, mamy świadka potwierdzającego strzały...", nim ochroniarz oddalił się na tyle, żeby znaleźć się poza zasięgiem jej słuchu. Stojąc przed bramkami widziała jak dwóch mężczyzn się naradza cicho, nim ten wyżej w hierarchii spogląda w stronę grodzi, dostrzegając, że ta jest na granicy zamknięcia i podejmuje decyzję; chwilę później podniósł nieco głos, zwołując czterech ze swoich pozostałych kompanów i wydając im nowe rozkazy. Nowa wiadomość oraz naoczne potwierdzenie musiało okazać się ważniejsze niż
niemal wykonane zadanie zabezpieczenia przejścia, szczególnie gdy w treści ostrzeżenia pojawiło się ryzyko zdrowia oraz życia jednej z ich oficerów.
Piątka ochroniarzy ruszyła przez tłum, zdejmując z pleców karabiny i przygotowując się do walki. Ostatni z nich, który został, otrzymał zadanie dokończenia rozpędzania przechodzących, które było już na ukończeniu.
Nikt nie zwracał na nią uwagi i dopiero, gdy ruszyła w stronę wrót, przechodząc przez lśniące czerwienią skanery, które piknęły w proteście, ostatni z mężczyzn spojrzał w jej stronę, zwabiony dźwiękiem bramki.

-
Proszę zostać po drugiej stronie przejścia... - zaczął mówić, wyciągając ku niej dłoń, ale w tej samej chwili z tłumu wyodrębniła się niewielka grupa, również ruszając w stronę grodzi. Pośród trzech żołnierzy i dwóch inżynierów Hawk dostrzegła Rhysa, który wyszedł na przód.
-
Hej, powie nam w końcu ktoś co się dzieje? Możemy coś zrobić, żeby pomóc? - rzucił głośno, zwracając na siebie uwagę gwardzisty. Towarzyszący mu ludzie i jedna asari kiwnęli głowami, najwyraźniej stanowiąc grono najbardziej niecierpliwych, których mężczyźnie udało się na szybko wyłapać i którego nagła inicjatywa przerwała ich niezdecydowanie.
-
Wszystko jest pod kontrolą. Możecie pomóc zostając na miejscach - zaczął mówić ochroniarz, obracając się w ich stronach, a w jego głosie pojawiła się irytacja. Czerwone skanery piknęły kolejny raz, gdy przeszedł przez nie Rhys, a potem kolejny, gdy zaczęli przechodzić pozostali.
-
Słuchaj, nie jesteśmy cywilami, więc nie musisz nas tak traktować. Wszystko pójdzie sprawniej, jeżeli dacie nam pomóc - odrzucił Rhys, nie zwalniając kroku. Jego wzrok przesunął się na Hawk, a następnie na gródź.
Czerwone, migające światło zmieniło się na żółte i przestało migać.
-
Otrzymaliście jasne rozkazy - warknął gwardzista, robiąc krok w stronę mężczyzny. -
Macie zostać po...
Mężczyzna nie zdążył dokończyć, bo nagle jego ciało otoczyła błękitna poświata i szarpnęła nim do przodu, przewracając. Rhys rzucił się do biegu, opuszczając rękę i przeskakując nad leżącym; przez tłum za ich plecami przeszedł szmer, ale nie dane było im zobaczyć dalszej reakcji pozostałych żołnierzy. Gródź zaczęła się zasuwać jeszcze nim Hawk i brat Kestrel przekroczyli jej próg, i była w połowie, gdy oboje do niej dopadli.
Sekundę po tym jak prześlizgnęli się na drugą stronę przejścia, to zamknęło się za nimi z głuchym zgrzytem, odcinając zaskoczone okrzyki oraz gwar po drugiej stronie. Lampka nad grodzią, widoczna również po tej stronie, zmieniła się na zieloną.
Znaleźli się w korytarzu prowadzącym bezpośrednio do doków. Sami.
Hawk napotkała spojrzenie Rhysa, który odetchnął krótko i skinął jej głową w niemym geście albo aprobaty, albo po prostu cienia ulgi ich małego sukcesu.
Przejście do którego trafili, po parunastu metrach rozszerzyło się na wejście do przestronnego hangaru i znaleźli się w końcu w doku H - przestronnym pomieszczeniu, które na niewielkich podwyższeniach mieściło ponad trzy tuziny ustawionych w równe rzędy niewielkich, czteroosobowych promów transportowych wymalowanych w białe barwy. Po prawej stronie hangaru znajdowały się schody przytulone do ściany, które prowadziły do znajdującego się na piętrze "akwarium" - przeszklonego pomieszczenia kontroli, które sterowało zarówno pojazdami, samymi dokami, jak i dziesięcioma śluzami prowadzącymi na zewnątrz stacji. Zgodnie z przewidywaniami wszystkie z grodzi były już pozamykane, ale tłumy obecne w hangarach były o wiele mniejsze. Między promami kręciła się zaledwie garstka mechaników i ochroniarzy, a także innych żołnierzy, którzy utknęli po tej stronie sekcji, ale nikt nie zwracał uwagi na dwójkę nowoprzybyłych.
-
Pewnie mamy góra minutę, nim tutejsza ochrona dostanie aktualizację o tym co się właśnie wydarzyło - rzucił Rhys z napięciem, błądząc wzrokiem po doku.
@Hawk