W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 sie 2025, o 20:16

wykrycie
< 15 [poziom podejrzliwości]
Rzut kością 1d100:
6

dobry start :hmmm:

kogo uda się Rhysowi wysłać do Hawk
oficer < 30 < ochroniarz
Rzut kością 1d100:
44


atak hawk
< 70 (50 + 20 [skok adrenaliny*] + 20 [sprytny fortel] - 10 [bojowe doświadczenie ochroniarza] - 10 [zaalarmowany])
Rzut kością 1d100:
39

*zakładam, że był

Jeżeli się uda, to:
ogłuszenie < 30 < śmierć < 70 < rana
Rzut kością 1d100:
73


Jeżeli się nie uda, to:
nic (zwykła walka) < 70 < odwet ochroniarza (a potem zwykła walka)

się udało :hmmm:
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

9 sie 2025, o 13:30

Łazienka potrzebowała niemal dwóch minut, żeby opustoszeć. Ostatnią osobą, która ją opuściła, była salarianka, która spędziła niemal połowę z tego czasu na pieczołowitym namydlaniu i myciu dłoni, poświęcając temu zadaniu swoją całkowitą uwagę w takim skupieniu, jakby co najmniej rozbrajała ładunek wybuchowy. Dopiero po tym czasie Hawk została sama i mogła przygotować swoją pułapkę, uchylając kolejne drzwi do kabin i rozrzucając przy ostatniej medi-żele, tworząc dyskretną przynętę i ukrywając się w wybranym przez siebie miejscu.
Łazienka nie należała do najbardziej dyskretnych pomieszczeń. Znajdowała się blisko doku przez który przechodziło mnóstwo żołnierzy, a to generowało dość spory ruch w tej okolicy, ale i tak mniejszy niż można było się spodziewać. Wciąż było jednak mnóstwo elementów, które mogły pójść nie tak - Castellowi mogło nie udać się zwabić ochroniarza, ktoś inny mógł wejść do środka i zainteresować się rozrzuconymi medi-żelami, łazienka znowu mogła się zapełnić świadkami i przypadkowymi żołnierzami, którzy akurat potrzebowali udać się za potrzebą. Upływały kolejne, długie sekundy, podczas których Hawk pozostawała jednak sama, a pomieszczenie wypełniał jedynie odgłos jej własnego oddechu oraz cichy szum pracującej klimatyzacji. Musiały minąć kolejne dwie minuty, nim drzwi wejściowe do łazienki ponownie się rozsunęły, wpuszczając do wnętrza zarówno odległy gwar rozmów i chodzących tłumów, jak i fragment konwersacji. Częściowo znajomej.
- ...iała się i zataczała. Nie wiem dokładnie co się stało, ale strasznie długo nie wychodzi.
Głos Castella był pełen napięcia, które - jeżeli był chociaż trochę podobny do Hawk - również tylko częściowo było udawane. Po łazience poniósł się nowy dźwięk stawianych kroków, gdy opancerzone buty spotykały się z jasną posadzką.
- Porucznik Adams? - Drugi głos, który odbił się od ścian pomieszczenia, należał do nieznanej jej kobiety. - Wszystko w porządku?
Syk zamykanych drzwi ponownie odciął dźwięki z zewnątrz, ponownie otulając łazienkę w ciszy. Tym razem Hawk nie była jednak sama. Kroki pracownicy ochrony zbliżały się powoli, zatrzymując nagle, gdy do tych dźwięków dołączył nowy, niespodziewany - ostry, modulowany alarm omni-klucza, który zniknął po chwili, gdy kobieta go wyciszyła. W pomieszczeniu zapadła cisza i bezruch; Hawk nie widziała ze swojej pozycji gdzie stoi druga kobieta, ale po wcześniejszych odgłosach domyślała się, że musiała zatrzymać się mniej więcej w połowie drogi, parę kabin dalej.
- Porucznik Adams, czy wszystko w porządku? - ponowiła po chwili pytanie i tym razem w jej głosie wkradły się nuty nowego napięcia. Kroki ponownie poniosły się po łazience, ale tym razem szybciej i bardziej zdecydowanie, gdy pracownica ochrony skierowała się do ostatniej kabiny, mijając tą, w której ukryta była Hawk. - Czy jesteś ranna?
Tym razem między pytaniem, a działaniem nie było zbyt wiele przerwy. Piratka usłyszała skrzypnięcie zawiasów, gdy druga kobieta od razu pchnęła drzwi do ostatniej kabiny, zamierzając zajrzeć do środka.
Następne parę sekund wydarzyło się w mgnieniu oka.
Hawk, czując znajomy zastrzyk adrenaliny, przeszła do realizacji swojego planu, wysuwając się ze swojej kabiny. Ochroniarz, którego zwabił do jej łazienki Castell, okazał się być ludzką kobietą o lekko skręconych, kasztanowych włosach, które nosiła ciasno upięte. Odziana w alabastrowy pancerz Gwardii Acheronu, nie nosiła hełmu, który obijał się o jej lewe udo, przypięty do biodra, przeciwnego do tego przy którym trzymała schowany w kaburze pistolet. Kiedy Hawk ją zaatakowała, zaglądała właśnie do wnętrza ostatniej kabiny i dostrzegła nagły ruch zbyt późno, co ułatwiło piratce zadanie oraz pchnięcie jej na znajdującą się obok ścianę.
Nie wszystko poszło jednak idealnie.
Głowa kobiety uderzyła o twarde płytki, krusząc jedną z nich i zostawiając na niej krwawą plamę, ale nie straciła przytomności. Z jej gardła wyrwał się jęk bólu zmieszanego z zaskoczeniem, ale kierujące nią instynkty oraz doświadczenie musiały wziąć automatycznie górę. Kiedy Hawk, widząc, że jej ofiara wciąż jest przytomna, ponowiła zaciekle atak - tym razem omni-pazurami - kobiecie udało się go częściowo uniknąć, a częściowo się przed nim zasłonić - błyszczące ostrza ominęły jej twarz, rozcinając brew i krzesząc iskry na panelu ściany. Kobieta próbowała ją odepchnąć, ale jej wzrok był zamglony, a ona sama skołowana od uderzenia; gdy Hawk ponownie zaatakowała, udało jej się ją pochwycić za ramię, ale zbyt późno - pazury wbiły się pod jej żebra, zagłębiając w ciało i wyrywając kolejny jęk, tym razem bardziej gardłowy. Oba pancerze - błękitny piratki oraz biały gwardzistki - starły się ze sobą w chwilowym impasie, tkwiąc w mało eleganckim, brutalnym zwarciu, w którym ofiara Hawk była na zdecydowanie gorszej pozycji, ale wciąż próbowała walczyć.
Otrzymana rana była jednak zbyt wielka i szala wkrótce zaczęła się przechylać na tyle, że już nic nie mogło jej powstrzymać.
Łazienkę wypełniał dźwięk trącego o siebie metalu, zgrzytających paneli ściany na którą napierały plecy gwardzistki, stęknięcia bólu oraz ciężki, wilgotny oddech rannej kobiety. Gwardzistce udało się uderzyć Hawk pojedynczym, słabym ciosem, ale tkwiące w jej ciele pazury tkwiły mocno, nie będąc jednocześnie w stanie się wysunąć z powodu uchwytu ofiary. Coś co miało być szybkim ogłuszeniem lub zabójstwem, ostatecznie stało się minutą cichych, napiętych zapasów, podczas których z ciała gwardzistki nieubłaganie wyciekała krew. W końcu jednak to jej upływ okazał się być finalnym rostrzygnięciem; Hawk dostrzegła jak zielone spojrzenie gwardzistki, do tej pory wbite w nią z widoczną w nim desperacją, wściekłością, bólem oraz adrenaliną, zaczyna słabnąć i się rozmywać. Jej uchwyt się rozluźnił, pozwalając piratce uwolnić w końcu rękę - lub przekierować ostrza głębiej, w stronę serca. Rany, które do tej pory otrzymała pracownica ochrony z pewnością były śmiertelne, chociaż jeżeli otrzymałaby pomoc medyczną, pewnie istniała jakaś szansa na jej przeżycie. Ta obecnie jednak wylądowała w zakrwawionych rękach Hawk, gdy gwardzistka w końcu stała się bezwładna, zaczynając się osuwać bez przytomności pod ścianą lub w ramiona piratki.
Omni-klucz na jej przedramieniu lśnił wciąż aktywny, wyświetlając ostatni komunikat, który otrzymała chwilę przed walką.

STAN ALARMOWY: KOD ORION
Szkarłat napisu mieszał się ze szkarłatem spływającej po ekranie krwi kobiety, przesłaniając pojedyncze litery długimi smugami. Wzrok Hawk napotkał swój własny, gdy jej spojrzenie przypadkowo padło na lustra nad umywalkami. Podobna, mokra czerwień barwiła jej policzek, większą część napierśnika oraz niemal całe ramię uzbrojone w omni-ostrze, ale żadna jej część nie należała do niej.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

19 sie 2025, o 22:51

Wyświetl wiadomość pozafabularną To wszystko było jakimś pieprzonym absurdem.
Stała wciśnięta za drzwi kabiny w jednej z łazienek kompleksu stacji Przymierza, w błękitnym pancerzu i brązowych włosach spiętych w gładki, nienaganny kok. W tej nieznośnie długiej chwili oczekiwania, w której towarzyszył jej wyłącznie szum pracującej wentylacji i huk własnych myśli, po raz pierwszy naprawdę, dogłębnie odczuła konsekwencje podjętych przez siebie decyzji. Naprzód zawsze pchały ją dwie, skoordynowane ze sobą cechy - umiejętność odkładania problemów na później, sprawnego upychania ich na dno ostatniej szefy w myśl przekroczenia mostu dopiero gdy do niego dotrze, jak i pewne zakorzenione w niej przeświadczenie, że ze wszystkiego była w stanie wyjść cało. Tak długo, jak ryzyko dotyczyło jej, a nie jej załogi bądź statku, była skłonna robić rzeczy, na które nie pozwoliłaby ludziom będącym pod jej pieczą. Nie miało to jednak zbyt wiele wspólnego z dość ironiczną koniczynką zawieszoną na jej szyi, gdzieś pod błękitnym pancerzem i ciasno przylegającym kombinezonem. Tak po prawdzie uważała się za osobę, do której przykleił się pech, a los nigdy nie spoglądał na nią łaskawym wzrokiem.
Tkwiąc zawieszona w tej ciszy, w oczekiwaniu na nadejście ochroniarza zwabionego przez Rhysa, doszła do wniosku, że za jej decyzjami musiała stać jakaś głęboko zaszyta, samobójcza potrzeba sprawdzenia na ile pozwoli jej świat nim będzie musiała za to odpowiedzieć.
Odgłos otwieranych drzwi sprawił, że jej krew zastygła w żyłach, serce zatrzymało się gwałtownie między jednym uderzeniem a drugim. Do samego końca wątpiła, by Rhysowi udało się kogoś zwabić do środka. Jej pierwszą myślą był inny pracownik, zabłąkana osoba, która zainteresuje się porzuconymi na ziemi śladami ludzkiej bytności, a którą będzie musiała wyeliminować.
Przynajmniej dopóki głos ochroniarz nie przebił ciszy, a ryk alarmu nie wydobył się z jej omni-klucza. Niemal syknęła, natychmiast go wyłączając, podczas gdy jej ciałem zawładnęło napięcie. Ogień zagościł w jej mięśniach gdy wstrzymała oddech, wyczuwając nadejście obcej kobiety.
Przynajmniej walka była łatwa.
Skrzypienie uchylanych drzwi było dla niej sygnałem do ataku - sygnałem odbieranym nie przez jej umysł, a ciało. Wysunęła się zza drzwi, rzucając naprzód, w tym pełnym adrenaliny odruchu pozwalając, by pełne zwątpienia myśli rozmyły się w efekcie działania czystego instynktu. Błękit jej pancerza stał się wyłącznie kolorem - takim jak szkarłat barwiący płytki, o które głowa kobiety uderzyła z pełną mocą. Zawahanie towarzyszące jej od chwili, w której podjęła decyzję na pokładzie Wraitha, nie miało miejsca w tym prostym trybie, w jakim jej ciało nadwyrężało się, zaś umysł znajdował swoje ukojenie. To, kim była, jakie barwy nosiła nie miało znaczenia w tej krótkiej chwili - liczyło się tylko przetrwanie. W zwarciu, nie była zdolna odczuć uderzenia gwardzistki na sobie, nie po tym, gdy jej omni-pazury zagłębiły się w jej ciele. Miała wrażenie, jakby pewna jej część świadomości oderwała się od reszty, obserwując wszystko z perspektywy trzeciej osoby. Dostrzegła brutalność, którą przez lata spędzone w Terminusie nasyciły się jej ruchy. Swoboda, w jakiej zaatakowała niespodziewającą się niczego ofiarę, której ostatnimi słowami było sprawdzenie, czy przypadkiem wszystko było w porządku. Łatwość, w jakiej ostrze zagłębiło się w ciele kogoś, kto był n i e w i n n y.
Patrząc na to z pragmatycznego punktu widzenia, kobieta w żaden sposób nie różniła się od asari zamordowanej w korytarzu frachtowca, załogi przekazanej Kestrel po przechwyceniu Quebui. Nie różniła się od tysięcy innych osób, których impakt morderstwa został sprowadzony do walki o przetrwanie - nawet, jeśli ów walkę to ona zwykle inicjowała. W imię przetrwania wymazała wiele istnień z powierzchni Galaktyki, zawsze potrafiąc oddzielić się od nich grubą linią zapewniającą jej spokój ducha, metalowymi szwami podtrzymując kręgosłup jej moralności w neutralnej pozycji. Ale z jakiegoś powodu gdy żołnierka Przymierza osunęła się na ziemię, linia ta stawała się nieuchwytna. Patrząc na jej pełne szoku spojrzenie, na jej kasztanowe włosy i niewinne oblicze, na umieszczony na piersi emblemat, nie potrafiła uspokoić swojego sumienia.
Nie potrafiła ruszyć dalej.
- Kurwa - syknęła pod nosem. Szkarłat na jej rękawicach kontrastował z błękitem przemalowanej ceramiki. Desperacko ruszyła do umywalki, w jałowym, nic nieznaczącym geście wsuwając dłonie pod bieżącą wodę. Świadoma zawieszonego nad blatem lustra, nie uniosła głowy w górę. Wiedziała, że spoglądając we własne odbicie dostrzegłaby się w sposób, w który widziała ją gwardzistka - a nie była gotowa na to, by na to spojrzeć.
Nie była gotowa zaakceptować, że tym była.
Gdy jej rękawice były czyste, odwróciła się, spoglądając na leżącą na ziemi oficer. Widok krwi wydobywającej się z pozostawionych po pazurach ran zacisnął jej własne szpony na jej wnętrznościach. Porzucenie jej tutaj wydawało jej się niewłaściwe. Nie mrugnęłaby okiem, gdyby zamordowała ją wtedy, w zwarciu, a jej ostatnie tchnienie wydostało się w trakcie walki. Ale jej klatka piersiowa unosiła się w górę pomimo ogromu ran, których doznała. Nie potrafiła zostawić jej tutaj na śmierć - wydawała się bezsensowna, okrutna. W pokrętnej logice tworzonej przez desperacko szukający przetrwania umysł była ogromna różnica między zamordowaniem a zamordowaniem.
Dlatego podeszła do niej, pośpiesznie aplikując jej własny medi-żel gdy odbierała jej omni-klucz - ignorując wrzask myśli nakazujących jej ucieczkę, zabarwionych czerwienią kodu Orion - czymkolwiek, kurwa, był.
- Wiedzą - rzuciła zimno, wychodząc na zewnątrz i stając naprzeciw Castella zarówno w okazie determinacji do ruszenia dalej, jak i całkowitej bezradności chowającej gdzieś w środku. Wcisnęła omni-klucz gwardzistki do dłoni mężczyzny, nie spoglądając w stronę błękitnych tęczówek.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

21 sie 2025, o 23:52

Klatka piersiowa rannej oficer ledwo unosiła się do góry, przez kilka pierwszych sekund sprawiając wrażenie, że być może sumieniu piratki się upiekło i kobieta zmarła tuż po wyciągnięciu z jej ciała pazurów - niemal bezgłośny, chrapliwy oddech, który jej ciało próbowało zaciągnąć, zniweczyło jednak tą myśl. Kiedy Hawk pod naciskiem impulsu zaaplikowała jej medi-żel, z gardła rannej wyrwało się ciche westchnięcie - balansujące na granicy między ostatnim tchnieniem z którym opuściłoby ją życie, a nieświadomą ulgą, gdy przeciwbólowe właściwości medykamentu przytłumiły uszkodzone nerwy naruszonego brutalnie organizmu i zatamowało rozległe krwawienie, kupując jej kolejne minuty.
Kiedy Hawk otworzyła ponownie drzwi łazienki, wychodząc na zewnątrz i zostawiając w jej wnętrzu zakrwawioną scenę swojej zbrodni, dźwięki korytarza uderzyły w nią z całą swoją siłą. Cichy szum pracujących wentylatorów został zamieniony na niewiele głośniejszy, bezkształtny szum rozmów, tupotu butów na posadzce stacji i oraz ogólnego ambientu tła charakterystycznego dla dużych pomieszczeń, ale w porównaniu z grobową ciszą łazienki, różnica była diametralna.
Niemal od razu dostrzegła Rhysa, który ze skrzyżowanymi ramionami stał tuż przy wejściu, obserwując resztę sali. Na syk rozsuwanych drzwi łazienki od razu obrócił się w jej stronę, ale widząc ją w progu rozluźnił się nieco, chociaż gdy jego wzrok przesunął się po jej twarzy, ponownie wróciło w nim napięcie.
- Jak wiele? - zapytał oszczędnie, przyjmując od niej omni-klucz. Jego spojrzenie uciekło na drzwi za jej plecami, prawdopodobnie odruchowo próbując domyślić się co wydarzyło się w środku łazienki, ale nie zapytał na głos. Być może domyślił po sztywnej postawie piratki, po jej zimnym głosie albo po prostu uznał, że nie ma to znaczenia, ale w jego tęczówkach mignęło coś nowego. Uniósł mimowolnie rękę, jakby chciał sięgnąć do jej twarzy, ale zatrzymał ją gwałtownie w połowie drogi, gdy rozsądek zwalczył odruchy.
- Masz krew na policzku - rzucił cicho tylko zamiast tego, opuszczając rękę i wskazując nią w stronę przejść do hangarów. - Chodźmy. Jeżeli o nas wiedzą, to nie możemy mieć zbyt wiele czasu. Przejrzymy dane w drodze na drugą stację. Tu i tak przyciągnęliśmy już za dużo uwagi.
Chociaż zdobyczny omni-klucz kobiety informował o trwającym stanie alarmowym, na zewnątrz łazienki nic się nie zmieniło. Nie było szkarłatnych świateł, nie było wyjących syren, nie było głośnych komunikatów ani obrazów wyświetlających ich podobizny. Gdyby nie dowód w ich rękach, że coś wywołało stan alarmowy, nie byliby świadomi, że cokolwiek się zmieniło.
Gdy Hawk się poruszyła, Rhys sięgnął za jej plecy i położył dłoń na panelu wejściowym drzwi do łazienki. Jego dłoń zalśniła błękitem na krótką chwilę, otoczona płomieniami biotyki, które spłynęły na mechanizm autoryzacyjny. Z zewnątrz urządzenia nic się nie zmieniło, ale w środku dało się słyszeć cichy zgrzyt ściskanego metalu i łamanej elektroniki; kiedy pojawiły się pierwsze iskry, mężczyzna zabrał rękę i bez słowa ruszył szybkim krokiem ku celowi ich podróży. Zablokowane, świecące czerwienią konsoli drzwi od łazienki zostały za nimi, ukrywając przed światem swoją zawartość.
- Czymkolwiek jest kod Orion, wymaga on stawienia się wszystkich członków personelu ochrony przy najbliższym wejściu do sekcji, w której obecnie się znajdują. Oficer Elster dostała rozkaz natychmiastowego skierowania się do wejścia A - dodał krótko, gdy ruszyli i gdy zaczął pobieżnie przeglądać omni-narzędzie, które Hawk mu podała, szukając chociaż szczątkowych odpowiedzi na pytania dotyczące ich obecnej sytuacji. Z jego gardła wyrwało się niezadowolone mruknięcie. - Niedobrze, część jej dostępów została poblokowana. Ale powinno wystarczyć, żeby wykorzystać jej uprawnienia do wydania nam autoryzacji na opuszczenie stacji.
Ich wędrówka nie była zbyt długa. Wejście do strefy buforowej między pomieszczeniem sekcji, a dokiem H znajdowało się kilkadziesiąt metrów dalej, ale gdy przebyli połowę tej odległości, Hawk jako pierwsza zorientowała się, że coś jest nie tak. Kiedy po raz pierwszy weszli do sali, przepływ ludzi był tu płynny i nieustanny. Część żołnierzy wychodziła ze strefy buforowej, wracając z wizyt na innych stacjach i ruszając w swoich własnych kierunkach, a część mijała ich i wchodziła do środka, również w celu skorzystania z promów dostępnych w hangarze, przez co serce sali wydawało się zawsze być w ruchu. Teraz jednak go zabrakło. Żołnierze, technicy i mechanicy stali przed strefą buforową, rozmawiając ze sobą, a w powietrzu można było wyczuć mieszankę rozdrażnienia, zaniepokojenia i zdziwienia.
Wystarczył jeden wzrok na holograficzną tablicę informacyjną umieszczoną na środku sali, by znaleźć powód: wszystkie doki w hangarze H świeciły czerwienią, pokazując status TYMCZASOWO ZABLOKOWANE.
Jeszcze nim Rhys dostrzegł komunikaty, w głowie Hawk pojawiło się zrozumienie. Była żołnierzem Przymierza wystarczająco długo, by zdobyta w nim wiedza na dobre zakorzeniła się w jej umyśle, nawet po tylu latach. Nie wiedziała czym jest kod Orion - chociaż nazewnictwo przepisów oraz procedur przeważnie nie zmieniało się w obrębie armii jednego sojuszu, to inne floty, niezależne stacje, okręty bojowe czy całe grupy zmilitaryzowane niemal zawsze posiadały swoją własną nomenklaturę i tym razem nie było inaczej. Ale potrafiła dostrzec znaki, potrafiła powiązać to co znała z tym co było obce, ale co powinno być znajome. Nazwy były inne, oznaczenia różne i szczegóły odmienne, ale esencja protokołów bojowych zawsze zostawała ta sama - a tych każda zorganizowana militarna grupa zawsze miała pod dostatkiem na różne okazje. Inne rozkazy obowiązywały, gdy stacja została najechana przez oddziały wroga, inne gdy została zaatakowana atakiem elektronicznym, a jeszcze inne, gdy ogłaszano stan zagrożenia biologicznego czy nieszczelności jakiejś sekcji. Kiedy Hawk służyła w Przymierzu, potrafiła wyrecytować każdy z protokołów oraz co się z nimi wiązało - było to konieczne. Nikt nie doczytywał przepisów, gdy światła zmieniały się na czerwień, a syreny zagłuszały własne myśli.
Przymierze miało również protokoły na obecność zidentyfikowanych sił wroga infiltrujących obiekt militarny. Instruktorzy wojskowi wbijali niektóre kwestie rekrutom tak długo, aż ci mogli wyrecytować je w środku nocy tuż po przebudzeniu.
Centralizacja dowodzenia i dostępów, odcinając potencjalny niezautoryzowany dostęp.
Lockdown obiektu i wyizolowanie wszystkich sekcji, uniemożliwiając drogi ucieczki.
Systematyczne przeszukiwanie każdej z nich oraz identyfikacja napotkanego personelu.
Zabezpieczenie zweryfikowanej załogi oraz wykrytych infiltratorów.
Rhys dostrzegł tablicę informacyjną chwilę później i zaklął cicho, ale nie zmienił kierunku. Dotarli w końcu pod strefę buforową, przepychając się między stojącymi ludźmi, aż znaleźli się przy wejściu do sekcji bezpieczeństwa - identycznej jak ta, którą Hawk mijała wraz z obstawą przy opuszczaniu innych doków po dotarciu na Acherona. To pomieszczenie było większe (prawdopodobnie żeby uwzględnić większy ruch) i składało się z sześciu bramek skanujących oraz sześciu stanowisk komputerowych, za którymi stało po jednym ochroniarzu. Wszystkie holograficzne przejścia świeciły jednak obecnie szkarłatem, informując o braku dostępu. Korytarz do doku H, który znajdował się po drugiej stronie sekcji buforowej, nie był zablokowany, ale tylko zrządzeniem przypadku - za bramkami bezpieczeństwa jeszcze przechodziły ostatnie osoby opuszczające doki, które ochrona zaganiała na jedną stronę masywnej grodzi zabezpieczającej, która ze względu na ruch nie miała jeszcze okazji się zamknąć i odciąć ich stacji na dobre. Jej lampki ostrzegawcze świeciły jednak ostrą czerwienią, informując o zbliżającej się blokadzie, gdy tylko korytarz zostanie oczyszczony.
Najwyraźniej dotarli właśnie do drugiego punktu.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

4 wrz 2025, o 13:11

W jednej chwili straciła jakąkolwiek ochotę na powolne, a przy tym przemyślane działanie. Gdy tylko drzwi do łazienki zamknęły się za nią z sykiem, odczuła przemożną potrzebę oddalenia się od miejsca zdarzenia najszybciej, jak tylko była w stanie - przy obojętności, która nagle nią zawładnęła gdy zastanawiała się nad kierunkiem. Stając naprzeciw Castella, czuła na sobie jego badawcze spojrzenie gdy jej własne utkwione było w omni-kluczu. Jej usta zacisnęły się w wąską linię gdy napięcie i adrenalina przekształciły jej ciało w kamienne naczynie, nad którym nie odzyskała pełni władania. Błękitne tęczówki wypalały dziurę w masce, którą pośpiesznie zlepiała z roztrzaskanych kawałków, usiłując przywrócić dystans między tym, co wydarzyło się przed chwilą a tu i teraz. Nie potrzebowała jego oceny, złośliwego wspomnienia o tym, że coś zajęło jej zbyt długo czasu - w głowie miała już tysiące odpowiedzi na każdy, hipotetyczny komentarz, który miał paść z jego strony. Zdawała sobie sprawę z tego, że ich pośpiesznie stworzony plan nie zakładał wszczynania alarmu na stacji, a szybkie wyciągnięcie dostępów od jakiegoś oficera bądź ochroniarza miało być dyskretne. Choć omni-klucz tkwił na wyciągniętej w jej stronę, męskiej rękawicy, świadomość porażki wypełniała jej myśli i trzewia, i wyłącznie instynkt samozachowawczy zaprogramowany u podstawy jej czaszki podtrzymywał jej skupienie - przekuwając tę porażkę we wściekłość na osobę, która wydawała się najlepszym dla niej celem.
Z początku wydawało jej się, że się przesłyszała - gdy ten wreszcie się odezwał, a rękawica uniosła się w jej stronę. Drgnęła, natychmiast unosząc własną dłoń do twarzy, jak za szarpnięciem więzów, których oplot zaciskał się z każdą chwilą stania w miejscu. Nie odpowiedziała ani słowem, ocierając policzek wierzchem rękawicy - wciąż mokrej od pośpiesznie umytych rąk, wciąż splamionej tym, czego woda nie była w stanie zmyć. Nie spojrzała na to, co robił, gdy sięgnął do panelu - ruszyła już, powoli, w stronę wyjścia, chcąc oddzielić się możliwie największym dystansem od łazienki i leżącej w jej wnętrzu kobiety o pancerzu tej samej barwy, której był jej własny w tej chwili.
Przytaknęła, w duchu przeklinając nazwisko, które padło w skierowanych do niej słowach. Naprawdę nie musiała wiedzieć tego, jak się nazywała. Zlepek liter na jej pancerzu błysnął jedynie na chwilę, nie zwracała na niego uwagi - a raczej świadomie go unikała, gdy jej ciało wystrzeliło do przodu. Ich walka nie mogła trwać dłużej, niż kilku sekund, a jednocześnie wydawała się nieznośnie długa teraz, gdy wracała do niej myślami.
Czerwone światło bariery i otaczający ich tłum ludzi przywrócił jej trzeźwość myślenia gdy wkroczyli do doków. Rozejrzała się wokół, natrafiając na zaniepokojone bądź rozdrażnione miny. Nie musiała rozwodzić się zbyt długo nad znaczeniem kodu Orion - wystarczyło rozejrzeć się wokół i natrafić na boleśnie znajome objawy procedur, do których wciąż sięgała pamięcią.
A to oznaczało, że zostali wykryci.
- Musimy się tam dostać - mruknęła do mężczyzny, spoglądając na ostatnią, otwartą gródź, przez którą wciąż wychodzili ludzie. Jej umysł wskoczył na znajome tory, choć ciała nie opuściło odrętwienie. Nie miała żadnych pomysłów, które byłyby dobre - nie było argumentu, który pozwoliłby im przejść dalej bez rozpoczynania walki. Otoczeni przez żołnierzy, nie mieli zbyt wielu szans na otwartym polu.
- Ranna oficer w łazienkach niedaleko odwróciłaby uwagę części ochroniarzy, ale wciąż będziemy musieli przedrzeć się siłą - dodała dyskretnie, świadoma upływającego czasu. - O ile nie masz pomysłów na wszczęcie ogólnej paniki, w której moglibyśmy... zwiększyć swoje szanse.
Biegający żołnierze stanowili osłonę samą w sobie.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

6 wrz 2025, o 15:05

Rhys kiwnął głową, zgadzając się z jej słowami, ale jego wzrok błądził w napięciu po sali oraz tłumku zbierających się ludzi.
- Możliwe, że nadal nie wiedzą gdzie jesteśmy. Jeżeli odcinają wszystkie sekcje, żeby rozpocząć poszukiwania, to znaczy, że hangary również będą zablokowane - odpowiedział półgłosem, najwyraźniej również podłapując w końcu te same detale co ona i dochodząc do tych samych wniosków. - Jeżeli przebijemy się siłą, zwrócimy uwagę całej stacji na tą sekcję.
Przerwał na chwilę i przeczesał palcami włosy w niespokojnym geście, po czym zaklął bezgłośnie, najpewniej dostrzegając beznadziejność sytuacji. W jego wzroku pojawiła się irytacja ze złością potęgowaną adrenaliną, ale ta była skierowana dookoła, a nie konkretnie w stronę piratki. Zapewne zdawał sobie sprawę jak blisko byli, żeby przeniknąć i opuścić stację bez bycia wykrytymi, a zamiast tego nagle całość stała się o wiele trudniejsza.
- Jak znajdziemy się już w hangarach, kieruj się od razu do najbliższego promu. Powinienem dać radę odpalić go na krótko, jeżeli je również zablokowali zdalnie - dodał pomimo tego, krzywiąc się i zaciskając dłonie w pięści. Jego spojrzenie przeskakiwało po strażnikach oraz po twarzach w tłumie, obracając w głowie jej słowa i próbując samemu dojść do jakiegoś pomysłu.
- Mamy komunikator Elster. Możemy przesłać informacje, że zostałaś widziana w innej części tej sekcji albo że potrzebne jest pilne wsparcie bojowe. Może odciągnie to paru gwardzistów. Może - powiedział po chwili. Zmarszczył brwi, patrząc po kolejnych żołnierzach i oficerach, którzy czekali w grupach, rozmawiając ze sobą i najwyraźniej próbując dojść do tego co się dzieje. - Możemy też spróbować wysłać jakąś informację, że ktoś ci pomaga i wrzucić zdjęcie kogoś z tego tłumu. Może odciągnęłoby to ochronę grodzi i wznieciło trochę chaosu.
Główne wrota prowadzące do hangarów wciąż tkwiły otwarte, ale czerwone, ostrzegawcze światło migało natarczywie. Żołnierze wychodzący z wnętrza doku powoli się przerzedzali, ale część próbowała rozmawiać z popędzającą ich ochroną, tworząc dodatkowe zatory. Większość jednak utrzymywała dyscyplinę, przypominając o tym, że bądź co bądź znajdowali się w ośrodku wojskowym - którego pracownicy byli mniej odporni na panikę niż zwykli, nieprzeszkoleni cywile - i po prostu zmierzali w kierunku, w którym wskazywała im ochrona.
- Zamykanie grodzi prawdopodobnie jest automatyczne - mruknął Rhys, zmieniając obiekt swojej obserwacji na mechanizm pracujący nad odcięciem obiektu. Rozprostował i zacisnął palce. - System zapewne sam odetnie tą sekcję jak tylko przejście się zwolni i nawet tutejsza ochrona nie będzie mogła nic z tym zrobić. Może to zadziałać na naszą korzyść, jeżeli zdecydujemy się na walkę.
Jego spojrzenie wróciło przelotnie ku Hawk; widać było po jego ciele, że to samo napięcie i impulsy, które wrzuciły jej ciało w tryb automatycznej walki z zagrożeniem, zaczynają aktywować się również i u niego.
- Masz jakieś inne pomysły?

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 13:32

Ich anonimowość była ostatnią barierą, która wciąż utrzymywała skupienie ochroniarzy z dala od ich dwójki. Nawet w umyśle tak rozedrganym wydarzeniami sprzed chwili potrafiła pragmatycznie ocenić sytuację, w której się znaleźli. Tłum ludzi w hangarze miał zarówno swoje plusy, jak i minusy. Niewiele osób spoglądało bezpośrednio na nich - większość zastanawiała się w jaki sposób miała wykonywać swoje obowiązki i dotrzeć tam, gdzie zamierzali, w obliczu tego co się działo. Inni dyskutowali między sobą kontemplując, czy był to fałszywy alarm, czy też nie - bądź kto był na tyle butny, by infiltrować stację wypełnioną wojskowymi przedstawicielami każdej z ras Rady Cytadeli. Znała procedury, wiedziała, że przeciętnego porucznika nie interesowały szczegóły tego, co się działo - myślenie zarezerwowane było dla oficerów, oraz dla sekcji bezpieczeństwa, która usiłowała zażegnać temu kryzysowi. Osobiście irytowałoby ją, że drzwi mają się przed nią zamknąć, a przecież musiała dostać się dalej.
Wściekłość uleciała z jej ciała wraz z paniką, której szpony chwyciły jej trzewia w chwili wyjścia z łazienki, jak gdyby w przeciwieństwie do Castella, którego bezgłośne przekleństwo wyczytała z ruchu warg. Nawet ta świadomość, że byli tak blisko, w żaden sposób nie prowokowała jej do gwałtowniejszej reakcji - wręcz przeciwnie. Odnajdywała absurdalny, sprzeczny z własnymi odruchami spokój w świadomości tego, że być może jeden, zły ruch wystarczył, by cała ta pieprzona sytuacja wreszcie się skończyła.
W ten czy inny sposób.
- Dobry pomysł - odrzuciła, zbyt automatycznie by komplement zatrzymał się na którejś z jej wewnętrznych murów i zamiast tego prześlizgnął się na zewnątrz. Dyskretnie sięgnęła po jego komunikator, bądź też napisała wiadomość na własnym i pokazała mu jej zawartość - wybierając sposób postępowania w zależności od tego, ile osób mogłoby dostrzec ich ruchy.
Zlokalizowałam intruzów. Kontakt ogniowy. Trzech przeciwników, uzbrojonych. Jestem ranna. Proszę o natychmiastowe wsparcie. Sekcja buforowa doku H.
Wiadomość, którą napisała, była oszczędna - i nie wcisnęła przycisku wyślij, zamiast tego oddając mu urządzenie.
- Wyślij dopiero po tym, gdy dotrę do ochroniarza - rzuciła, skanując wzrokiem pomieszczenie nim zerknęła przez ramię na towarzyszącego mu mężczyznę. - Bądź gotowy do biegu.
Potrzebowała tylko jednego ochroniarza - najlepiej takiego, który był w pewnym oddaleniu od reszty grupy, a jeśli taki nie istniał, wybrała najmniejszą. Do najbardziej wyizolowanego celu ruszyła pośpiesznie, przepychając się pomiędzy żołnierzami wypełniającymi dok, zbyt skupiona, zbyt napięta by dostrzec samobójcze aspekty decyzji, którą podjęła. Przepchnęła się do ochroniarza, pozwalając, by cała ta panika, którą wcześniej stłumiła w sobie z pomocą adrenaliny, wypłynęła na zewnątrz.
- Sir - rzuciła nisko, cicho - zwracając na siebie uwagę osoby, którą wyhaczyła. Nachyliła się w jego stronę, jakby to, co miała mu do przekazania, nie powinno być wypowiadane głośno - nie chciała zwracać uwagi wszystkich wokół, ani siać w nich niepokoju czy gorzej - chęci do działania. - Przed chwilą słyszałam strzały w okolicach łazienek.
Liczyła na to, że Castell wyśle swoją wiadomość właśnie teraz - potwierdzając jej słowa i podkreślając, że nie mogła mieć z tym nic wspólnego, ponieważ stała tutaj, przed ochroniarzem, nie mogąc napisać tej wiadomości sama.
Trzech przeciwników było kłamstwem - ale w ich morzu kolejne nie miało znaczenia. Chciała stworzyć wrażenie sytuacji pilnej, wymagającej natychmiastowej reakcji wielu ochroniarzy - pozbyć się ich jak najwięcej z pomieszczenia i przepchnąć się do wrót, które wkrótce miały się zamknąć.
Reszta nie miała znaczenia.

@Mistrz Gry

Wyświetl wiadomość pozafabularną
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 15:40

Jeżeli Rhys zarejestrował pierwsze pochlebne słowa, które wyszły z jej ust w jego kierunku, to nie dał tego po sobie poznać. W trybie walki o przetrwanie, na granicy którego balansowali, żadne z nich zdawało się nie zwracać uwagi zarówno na drobne uszczypliwości, jak i komplementy - bez względu na to jak bardzo te ostatnie były nieprawdopodobne i do tej pory niespotykane. Kiedy wyciągnęła dłoń po komunikator, bez zawahania oddał go jej, dyskretnie wsuwając w dłoń. Znajdowali się na granicy tłumku zebranego w strefie buforowej, ale nikt nie zwracał na nich uwagi; uwaga wszystkich pochłonięta była zablokowanymi przejściami i niespodziewanymi wydarzeniami, które rozbiły chwilowo rutynę, która musiała towarzyszyć tutejszym żołnierzom przez ostatnie tygodnie.
Kiedy Hawk napisała wiadomość i oddała mu urządzenie, Rhys zerknął na nie i przeczytał szybko treść, którą miał wysłać, nim po prostu skinął oszczędnie głową. Jeżeli miał wątpliwości co do tego planu, nie było ich po nim widać. Oboje byli pozbawieni lepszych opcji, a czas który mieli na wymyślanie bezpieczniejszego rozwiązania gwałtownie się kurczył z każdą kolejną minutą. Reszta wyjść z sekcji z pewnością była już zablokowana i w głąb pomieszczenia musiały już zacząć przesuwać się grupki ochroniarzy sprawdzających każdy zakamarek oraz legitymujących wszystkich napotkanych pracowników.
- Powodzenia - rzucił krótko, nim przeniósł swoją uwagę na grupę ochroniarzy.
Tłumek niechętnie rozstępował się przed Hawk, gdy ta ruszyła w stronę skanerów. Jak przez mgłę słyszała zdziwione mruknięcia lub poirytowane komentarze, gdy zaczęła się przepychać na przód zgromadzenia, ale nikt jej nie zatrzymał. W końcu dopchała się poza linię ludzi, wychodząc na otwartą przestrzeń. Przy trzech z sześciu bramek stali ochroniarze, pilnując żeby nikt nie szedł w stronę grodzi, podczas gdy pozostała trójka stała przy samym przejściu, kierując ostatnich wychodzących i przechodzących.
Jak tylko piratka wyszła przed tłum, jeden z mężczyzn uniósł dłoń, pokazując jej, żeby się nie zbliżała.
- Przejście do doku jest tymczasowo zamknięte - odezwał się zdawkowo, zapewne powtarzając formułkę, którą musiał wypowiadać przez ostatnią minutę lub dwie. - Proszę zostać po tej stronie strefy.
Pomimo słów ochroniarza, kiedy zaczęła do nich podchodzić, nikt nie wycelował jednak w jej stronę karabinów. W oczach ochroniarzy z pewnością musiała wyglądać jak reszta tutejszych żołnierzy i chociaż dostrzegała w ich ruchach napięcie wywołane alarmem, nie była to jednak agresja lub napędzana adrenaliną groźba przemocy w przypadku niezastosowania się do wytycznych. Dopiero jej cicha wypowiedź sprawiła, że mężczyzna spojrzał na nią inaczej, a w jego wzroku pojawiła się czujność.
- Jak dawno temu? - zapytał, ale nie zdążył kontynuować, bo jego komunikator piknął cicho. Uniósł wolną dłoń, dając jej znać, żeby poczekała i aktywował swoje urządzenie, czytając wiadomość. Hawk kątem oka dostrzegła, że reszta ochroniarzy robi to samo.
- Zostań tutaj - odezwał się po chwili, a w jego głosie pojawiło się napięcie. Odwrócił się od niej i ruszył do innego z ochroniarzy, który stał kawałek dalej i który miał wyższe oznaczenia na naramienniku. Hawk usłyszała jeszcze krótkie "Sir, mamy świadka potwierdzającego strzały...", nim ochroniarz oddalił się na tyle, żeby znaleźć się poza zasięgiem jej słuchu. Stojąc przed bramkami widziała jak dwóch mężczyzn się naradza cicho, nim ten wyżej w hierarchii spogląda w stronę grodzi, dostrzegając, że ta jest na granicy zamknięcia i podejmuje decyzję; chwilę później podniósł nieco głos, zwołując czterech ze swoich pozostałych kompanów i wydając im nowe rozkazy. Nowa wiadomość oraz naoczne potwierdzenie musiało okazać się ważniejsze niż niemal wykonane zadanie zabezpieczenia przejścia, szczególnie gdy w treści ostrzeżenia pojawiło się ryzyko zdrowia oraz życia jednej z ich oficerów.
Piątka ochroniarzy ruszyła przez tłum, zdejmując z pleców karabiny i przygotowując się do walki. Ostatni z nich, który został, otrzymał zadanie dokończenia rozpędzania przechodzących, które było już na ukończeniu.
Nikt nie zwracał na nią uwagi i dopiero, gdy ruszyła w stronę wrót, przechodząc przez lśniące czerwienią skanery, które piknęły w proteście, ostatni z mężczyzn spojrzał w jej stronę, zwabiony dźwiękiem bramki.
- Proszę zostać po drugiej stronie przejścia... - zaczął mówić, wyciągając ku niej dłoń, ale w tej samej chwili z tłumu wyodrębniła się niewielka grupa, również ruszając w stronę grodzi. Pośród trzech żołnierzy i dwóch inżynierów Hawk dostrzegła Rhysa, który wyszedł na przód.
- Hej, powie nam w końcu ktoś co się dzieje? Możemy coś zrobić, żeby pomóc? - rzucił głośno, zwracając na siebie uwagę gwardzisty. Towarzyszący mu ludzie i jedna asari kiwnęli głowami, najwyraźniej stanowiąc grono najbardziej niecierpliwych, których mężczyźnie udało się na szybko wyłapać i którego nagła inicjatywa przerwała ich niezdecydowanie.
- Wszystko jest pod kontrolą. Możecie pomóc zostając na miejscach - zaczął mówić ochroniarz, obracając się w ich stronach, a w jego głosie pojawiła się irytacja. Czerwone skanery piknęły kolejny raz, gdy przeszedł przez nie Rhys, a potem kolejny, gdy zaczęli przechodzić pozostali.
- Słuchaj, nie jesteśmy cywilami, więc nie musisz nas tak traktować. Wszystko pójdzie sprawniej, jeżeli dacie nam pomóc - odrzucił Rhys, nie zwalniając kroku. Jego wzrok przesunął się na Hawk, a następnie na gródź.
Czerwone, migające światło zmieniło się na żółte i przestało migać.
- Otrzymaliście jasne rozkazy - warknął gwardzista, robiąc krok w stronę mężczyzny. - Macie zostać po...
Mężczyzna nie zdążył dokończyć, bo nagle jego ciało otoczyła błękitna poświata i szarpnęła nim do przodu, przewracając. Rhys rzucił się do biegu, opuszczając rękę i przeskakując nad leżącym; przez tłum za ich plecami przeszedł szmer, ale nie dane było im zobaczyć dalszej reakcji pozostałych żołnierzy. Gródź zaczęła się zasuwać jeszcze nim Hawk i brat Kestrel przekroczyli jej próg, i była w połowie, gdy oboje do niej dopadli.
Sekundę po tym jak prześlizgnęli się na drugą stronę przejścia, to zamknęło się za nimi z głuchym zgrzytem, odcinając zaskoczone okrzyki oraz gwar po drugiej stronie. Lampka nad grodzią, widoczna również po tej stronie, zmieniła się na zieloną.
Znaleźli się w korytarzu prowadzącym bezpośrednio do doków. Sami.
Hawk napotkała spojrzenie Rhysa, który odetchnął krótko i skinął jej głową w niemym geście albo aprobaty, albo po prostu cienia ulgi ich małego sukcesu.
Przejście do którego trafili, po parunastu metrach rozszerzyło się na wejście do przestronnego hangaru i znaleźli się w końcu w doku H - przestronnym pomieszczeniu, które na niewielkich podwyższeniach mieściło ponad trzy tuziny ustawionych w równe rzędy niewielkich, czteroosobowych promów transportowych wymalowanych w białe barwy. Po prawej stronie hangaru znajdowały się schody przytulone do ściany, które prowadziły do znajdującego się na piętrze "akwarium" - przeszklonego pomieszczenia kontroli, które sterowało zarówno pojazdami, samymi dokami, jak i dziesięcioma śluzami prowadzącymi na zewnątrz stacji. Zgodnie z przewidywaniami wszystkie z grodzi były już pozamykane, ale tłumy obecne w hangarach były o wiele mniejsze. Między promami kręciła się zaledwie garstka mechaników i ochroniarzy, a także innych żołnierzy, którzy utknęli po tej stronie sekcji, ale nikt nie zwracał uwagi na dwójkę nowoprzybyłych.
- Pewnie mamy góra minutę, nim tutejsza ochrona dostanie aktualizację o tym co się właśnie wydarzyło - rzucił Rhys z napięciem, błądząc wzrokiem po doku.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 16:48

Otworzyła usta, chcąc odpowiedzieć mężczyźnie na to pytanie nawet, jeśli nie sformułowała tej odpowiedzi jeszcze w głowie - ale nie musiała. Przyglądała się mu w napięciu gdy zerkał na swój omni-klucz wiedząc, że odczytywał właśnie wiadomość przesłaną mu przez Castella. Kątem oka liczyła pozostałych - jeden po drugim, wyróżniali się z reszty nawet opancerzonych żołnierzy oczekujących na przejście przez gródź.
Cofnęła się, gdy mężczyzna dobył broni i ruszył w stronę wyjścia - coś, co nie wyglądało w tych okolicznościach na podejrzane znajdowało swoje źródło w zupełnie podejrzanych odruchach, które nabyła w przeciągu lat spędzonych poza Przymierzem. Gdy patrzyła na grupę ochroniarzy ruszających w stronę łazienek, przez myśl przeszło jej, że gdyby ta konwersacja skończyła się w jakikolwiek inny sposób, znalazłaby się na wprost luf dzierżonych przez nich karabinów.
Inny, znacznie cichszy głos podświadomości podpowiedział jej, że dzięki temu porucznik, którą pozostawiła na ziemi zakrwawioną w łazience, zostanie odnaleziona żywa - co, choć wiązało się z większą ilością problemów niż zalet, na swój bezsensowny sposób przyniosło jej odrobinę ukojenia.
Przedzierając się przez tłum doświadczonych w boju, a niekiedy uzbrojonych żołnierzy czuła się jak stąpając po polu minowym. Jedna, zła osoba znajdująca się zbyt blisko, jedno, zbyt ciekawskie spojrzenie rozpoznające rysy uwiecznione na jej liście gończym. Parła naprzód, wbrew instynktowi, który podpowiadał jej ostrożność - wbrew czerwieni skanerów i wyciągniętej ręki pozostałego ochroniarza. Gródź była tak blisko. Odwróciła się tylko na chwilę - wtedy, gdy dotarł do niej głos Rhysa, zwracającego na siebie uwagę pozostałych. Podburzenie chętnych do działania żołnierzy również mogło okazać się niefortunne długoterminowo, ale było kolejnym, dobrym pomysłem. I choć kłamstwo zawsze było tylko kłamstwem, nie sądziła, by ona była w stanie to zrobić. Między ochroniarzem, kimś, kto w teorii był nad nią w chwili obecnej, a szeregowymi żołnierzami niewiele różniącymi się od niej kiedyś, widziała podstawową różnicę - nawet, jeśli nigdy nie potrafiłaby jej wytłumaczyć.
Błękit był dla niej sygnałem. Rzuciła się naprzód, do ucieczki przed falującą, ludzką masą, którą pozostawiła za swoimi plecami, przemykając w pośpiechu na drugą stronę grodzi, która zatrzasnęła się za ich plecami. Wypuściła powietrze z ust dopiero gdy gwar i pełne zaskoczenia okrzyki ucichły, hermetycznie izolując ją od tamtego miejsca - od poprzedniego etapu ich nieskończenie długiej misji, na którą niepotrzebnie się zgadzała. Odwróciła się w bok, upewniając, że Castell wciąż stoi obok. Dziwna, obca myśl zagościła w jej umyśle gdy to sprawdziła - nie chciałaby, żeby został po drugiej stronie.
- Czyli biegniemy do najbliższego promu - powtórzyła jego polecenie, nie biegnąc, lecz ruszając przyśpieszonym krokiem nie chcąc jeszcze zwracać na siebie uwagi - nie teraz, gdy wciąż mieli cenne kilka, kilkanaście sekund wolności, która zaraz się skończy. - Zakładam, że naszego tu nie przeniesiono - dodała, bo o ile doceniałaby komfort powrotu do ich promu, patrzyła na to pod pragmatycznym kątem - Kodiak należący do Wraitha, choć przemalowany, był zupełnie pozbawiony oprogramowania wiążącego go z Acheronem.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 17:43

Blokada wszystkich sekcji na stacji była zarówno przekleństwem, jak i w tej chwili błogosławieństwem. Centralne sterowanie zabezpieczeniami, które z pewnością zostało przekierowane do kogoś o wiele wyżej postanowionego i zlokalizowanego w centrum dowodzenia lub innym bezpiecznym miejscu, sprawiało, że potencjalni infiltratorzy nie mieli szansy na lokalne przełamanie zabezpieczeń lub wykorzystanie kogoś przekupionego lub sympatyzującego z nimi do wypuszczenia ich w głąb stacji, ale robiło również to samo z personelem ochrony, który był przydzielony do konkretnych sektorów. Sekcja buforowa przestała być dla nich problemem i zapewne będą musiały minąć długie minuty nim gródź zostanie ponownie podniesiona. Kłopot stanowiła jednak sekcja, w której obecnie się znaleźli. Hawk podejrzewała, że informacja o nagłym przełamaniu kwarantanny nie będzie potrzebowała zbyt długo, by dotrzeć do właściwych uszu. Wiadomość od powalonego żołnierza trafi wyżej tym samym kanałem z którego skorzystała oficer Elster, a kolejne rozkazy trafią już do gwardzistów ulokowanych po nowej stronie grodzi. W doku. Wciąż mieli jednak czas.
Niewiele, ale mieli.
- Prawie. Ty biegniesz do promu - odpowiedział Rhys po chwili milczenia, gdy szybkim korkiem wyszli z korytarza, idąc przez płytę hangaru i wchodząc między promy. Kilka osób zwróciło na nich uwagę, ale tylko przelotnie; Hawk widziała grupki inżynierów stojących przy niektórych pojazdach, zebrane w podobny sposób co te, które gromadziły się w strefie bezpieczeństwa i zapewne w podobny sposób kontemplujący nagłe odcięcie sekcji. Parę osób dalej pracowało, dłubiąc przy wyłączonych z użytku pojazdach lub wypełniając na omni-kluczach jakieś dokumenty - zapewne będąc tu od początku i uznając, że nagła blokada niczego im nie zmienia. - Ktoś musi otworzyć śluzy, a tylko ja mam przeszkolenie techniczne, żeby zrobić to wystarczająco szybko. - Jasne spojrzenie mężczyzny zatrzymało się na krótko na Hawk. Mężczyzna miał spięte ramiona, ale w jego wzroku błyszczało zdecydowanie oraz ta sama świadomość upływającego czasu.
- Obawiam się, że nie. Zwrócimy ci za niego koszt, Hawkins, bo wątpię, żebyśmy jeszcze byli w stanie wrócić na tą stację i odlecieć tą samą drogą - odpowiedział pod adresem starego promu, ale coś w jego głosie złagodniało, zabarwione pojedynczą, wisielczo rozbawioną nutą. - Chociaż biorąc pod uwagę co udało nam się zrobić do tej pory, to kto wie. Może za godzinę będziemy przekradać się przez środek centrum operacyjnego Acheronu - dodał, pozwalając sobie na napięty, najlżejszy z uśmiechów. Jego wzrok oderwał się od twarzy kobiety, przesuwając się w stronę akwarium. Obecnie weszli między pojazdy, ale brat Kestrel w pewnym momencie odbił w bok, zamierzając ruszyć w ku położonym kilkadziesiąt metrów dalej schodom prowadzącym na wyższe piętro.
- Znajdź i zabezpiecz nam jakiś prom, ja pójdę do centrum kontroli, otworzę nam śluzę i dam dostęp do startu. Podlecisz po mnie jak tylko będzie to możliwe - powiedział cicho, ostrożnie ważąc słowa. Jego wzrok po raz ostatni zatrzymał się na jej tęczówkach, nim ruszył inną drogą.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 18:33

Tkwienie w tym stanie było dla niej pewną abstrakcją - z jednej strony wszczęto alarm i obsługa stacji zdawała sobie sprawę z tego, że gdzieś w Juno znajdowali się ludzie, którzy nie powinni tutaj być. Ledwo uniknęli rozpoczęcia bitwy, o ile nie rzezi w samym przejściu prowadzącym do hangarów i wciąż czuła buzującą w jej żyłach adrenalinę po starciu w łazienkach z oficer Elster.
Z drugiej zaś, znów musiała wymusić na sobie spokój, zwolnić tempo, nie rozglądać się zbyt ostentacyjnie dookoła - w dodatku tylko na chwilę. Ile mogli mieć czasu? Minutę? Pół?
Ruszając za bratem Kestrel zauważyła pewną łatwość, z jaką weszli we współpracę. Zgadzając się na jego warunki w Zaświatach, czy przyjmując go później rannego na Wraithu nie spodziewała się, że będzie w stanie z nią kooperować. Jego nieznośne cechy charakteru przebłyskiwały w chwilach rozluźnienia, ale zawsze, gdy sytuacja stawała się napięta, znikały jak za odjęciem ręki.
Zatrzymała się na krótką chwilę, zaskoczona jego słowami. Podejrzewała, że będąc na jego miejscu nie potrafiłaby zaprezentować takiego planu ze swobodą - pomimo tego, że jak na razie nie było między nimi problemów. Sama myśl, że mogłaby zostać porzucona na Juno Caestis, rzucona na pożarcie bestii w sercu ich legowiska, wzmagała jej stres, a przecież sytuacja była odwrotna. Nie ufałaby sobie samej w tej sytuacji.
A już z pewnością nie ufałaby jemu.
- Ufasz mi? - zapytała krótko, ironicznie, przyglądając się rozświetlonej mocnym blaskiem lamp, naznaczonej napięciem twarzy. Kącik jej ust mimowolnie uniósł się w górę w krzywym uśmiechu gdy odpowiedź nadeszła do niej szybciej, niż zdołał jej odpowiedzieć. - Ufasz, że gdy otworzysz tę śluzę, nadal będę cię potrzebować.
Odwróciła się, ruszając w innym kierunku - pośpiesznie rozglądając wokół. Usiłowała znaleźć prom, przy którym nie kręciło się zbyt wielu techników - idealnie próbowałaby znaleźć strefę przylotów i odlotów wiedząc, że transport zaparkowany w tamtym miejscu byłby w pełni sprawny. Tak długo, jak nikt nie zwracał na nią uwagi, nie sięgała po broń - choć musnęła omni-klucz, przygotowując się na potencjalne starcie skokiem adrenaliny.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 19:51

Rhys
A < 30 < B < 70 < C
Rzut kością 1d100:
15
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 20:02

Pytanie sprawiło, że Rhys również zatrzymał się po zrobieniu jednego kroku. Przez chwilę tkwił w bezruchu, odwrócony do niej plecami, nie odpowiadając. Być może jej słowa sprawiły, że zaczął się nad tym zastanawiać albo po prostu poruszyły niewiadomą, która chodziła mu po głowie od początku ich wyprawy, ale którą z taką samą wprawą jak ona odsuwał ciągle na dalszy plan - dopóki jej pytanie nie wyciągnęło jej na wierzch, zmuszając do faktycznego zastanowienia się nad odpowiedzią.
Tyle, że nie mieli na to czasu i oboje zdawali sobie z tego faktu sprawę.
Rhys przez chwilę wyglądał jakby zamierzał odpowiedzieć w swoim zwyczajowym tonie i podświadomie wyczuwała formułującą się kąśliwą uwagę na końcu jego języka, ale niespodziewanie ta nie nadeszła.
- Miałaś już łatwiejsze momenty, żeby się mnie pozbyć - odparł po paru sekundach milczenia - sekundach, których mieli tak boleśnie mało. Jego ramiona wyprostowały się nieznacznie. - Ufam temu, że masz świadomość, że jak mnie zostawisz, to Juno Caestis dostanie cynk, którym promem leci ich infiltratorka - dodał, już bardziej kąśliwym tonem, nim w końcu ruszył dalej.
Hangar stał się o wiele większym miejscem, gdy ponownie się rozdzielili. Przechodząc między zaparkowanymi promami, Hawk widziała w prześwitach pojedyncze, alabastrowe pancerze ochrony, która krążyła po doku. Dość szybko się zorientowała, że w tej części gwardziści poruszają się trójkami, metodycznie przesuwając się od lewej strony pomieszczenia do prawej, ku centrum kontroli. To czego początek mieli okazję doświadczyć w sekcji buforowej, tutaj już się rozpoczęło jeszcze bez ostrzegawczych informacji otrzymanych z komunikatorów. Ochroniarze zatrzymywali inżynierów oraz grupki pracowników, każąc się im wylegitymować, a potem kierując ich ku jednemu z rogów hangaru. Wciąż znajdowali się jeszcze daleko od samej piratki, dając jej możliwość niezauważonego przemykania się między pojazdami, ale pole jej manewru zmniejszało się z każdą kolejną chwilą.
Gdy dotarła do sekcji odlotów, znalazła tam sześć czekających promów - i zgodnie z jej trafna dedukcją, nie było przy nich żadnych techników, a one same zdawały się po prostu czekać na swoich pasażerów. Żaden nie był również zamknięty, umożliwiając jej wślizgnięcie się do pierwszego wybranego przez siebie i zajęcie jednego z miejsc w środku.
Wnętrze promu różniło się od Kodiaka - te przypominały bardziej komercyjne taksówki niż pojazdy nawykłe do podróży międzygwiezdnych. W środku znajdowały się dwie pary miejsc skierowanych przodem ku sobie, a wydzielona część kokpitu była niewielka i przystosowana bardziej do automatycznego sterowania, niż do faktycznego pilotażu. I chociaż znajdował się tam fotel oraz wolant sterowniczy, to całość była raczej surowa i przeznaczona do sytuacji awaryjnych, wymagających przejęcia kontroli przez któregoś z pasażerów, gdy zajdzie taka potrzeba. Transfer między Juno Caestis, a pozostałymi stacjami musiał być na tyle częsty, że praktyczniejsze musiało być po prostu zaprogramowanie promów na poruszanie się określonymi trasami lub sterowanie nimi zdalnie przez stacje kontroli.
Zajmując miejsce w fotelu, Hawk dostrzegła przez jedną z szyb, że ich czas w końcu dobiegł końca - najbliższa trójka gwardzistów, których była w stanie zobaczyć (a którzy wciąż byli oddaleni o dobre kilkanaście metrów), zatrzymała się i niemal równocześnie uniosła do uszu dłonie, nasłuchując jakichś komunikatów. Chwilę później jeden z nich zaczął pisać coś na omni-kluczu, a pozostali spojrzeli po sobie i dobyli broni. Gdy wznowili poszukiwania, ich ruchy starły się o wiele bardziej skonkretyzowane i celowe, a ostrożność ze zwykłej kontroli zamieniła się w bojową czujność.
Odpalenie promu nie było skomplikowane, ale gdy piratka to zrobiła, przywitał ją szereg szkarłatnych komunikatów, informujących o braku dostępu. Cicha praca silnika nie zwracała jeszcze na siebie uwagi, ginąc w ogólnym szumie pracujących wentylatorów doku oraz innych dźwięków. Ze swojego punktu obserwacyjnego niewiele jednak widziała - zaledwie śluzy przed sobą, kilka promów po swoich bokach oraz odległą, zawieszoną na piętrze przeszkloną ścianę centrum kontroli. Trójka gwardzistów zniknęła gdzieś między pozostałymi pojazdami, ale po drugiej stronie mignęli jej kolejni, również z tą samą systematycznością dołączając do poszukiwań.
Kolejne sekundy upływały niczym smoła, a minuta oczekiwania wydłużała się niczym godzina. Siedząc w promie Hawk widziała jak pętla poszukiwań zaciska się dookoła jej kryjówki coraz bardziej i bardziej - gwardziści byli dokładni i uważni, sprawdzając zarówno między pojazdami, jak w ich wnętrzu. Zerkając w stronę akwarium, wydawało jej się, że przez chwilę dostrzegła w środku błysk błękitu lub wystrzału, ale równie dobrze mogło to być przewidzenie. Wnętrze przeszklonego centrum było niewidoczne z tej odległości, odbijając na powierzchni szyb zniekształcone fragmenty hangaru oraz światła wysoko zawieszonych jarzeniówek.
Gdy kolejna minuta dobiegała końca, światła kokpitu jej promu niespodziewanie zmieniły kolor z czerwonego na zachęcający błękit, a chwilę później na ekranach zaczęły się pojawiać znajome wskaźniki, obrazy oraz parametry, budząc HUD do życia. Gwardziści, którzy kilka sekund wcześniej zaczęli oglądać prom oddalony od jej własnego o zaledwie trzy miejsca, unieśli niespodziewanie broń - ale nie w jej stronę, a ogólnie, dookoła siebie. Szum silników się nasilił i dotarło do niej, że rozbrzmiewa nie tylko z jej pojazdu, ale również ze wszystkich dookoła.
W części wylotowej hangaru wszystkie śluzy zmieniły kolor z nieprzyjaznego szkarłatu na gotową zieleń.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 20:27

Ruszając w zupełnie innym kierunku poczuła, jak inny rodzaj napięcia wkrada się do jej ciała - świadomość tego, że znów została zupełnie sama. Nie wiedziała, gdzie kończyło się potencjalne wsparcie bojowe mężczyzny, a gdzie rozpoczynało to psychiczne, które zapewniała jej jego obecność. Druga osoba do odbijania pomysłów, do odnajdywania ich tam, gdzie ona nie miała własnych - patrząc na to zupełnie z logicznego punktu widzenia, znajdowała mnóstwo powodów, dla których powinna po niego przylecieć gdy już znajdzie dla nich odpowiedni prom.
Nie chciała przyjmować do wiadomości, że gdzieś poza tą logiką, jego towarzystwo i zrozumienie sytuacji, w której się znajdowała samo w sobie budziło w niej głęboko skrywany komfort.
Przynajmniej nie musiała już udawać - przemykając pomiędzy promami wypatrywała bieli pancerzy ochrony i pojedynczych pracowników kontynuujących swoją pracę. Docierając do sześciu zaparkowanych Kodiaków wybrała pierwszy z brzegu, do którego mogła pośpiesznie wejść - a następnie szczelnie się w nim zamknąć. Obrzuciła spojrzeniem przestrzeń główną upewniając się, że nikt inny nie przebywa w środku i dopiero wtedy ruszyła do przodu, obejmując nad nim kontrolę. Z frustracją napotkała szkarłat paneli sterowania, muskając panele dłonią by upewnić się, że nie mogła przywrócić ich do życia. Zerkając przez okna promu obserwowała sytuację na zewnątrz w pełnym napięcia oczekiwaniu, usiłując dojrzeć też Castella w jego drodze na miejsce docelowe, nim jej skupienie przeniosło się na uzbrojonych mężczyzn dobywających karabinów. Czas się skończył i była pod wrażeniem tego, ile zdołało im się osiągnąć nim ochrona przekazała informację o ich obecności dalej.
Bezgłośny błysk zieleni na panelu przed nią przedarł się przez jej świadomość jak huk wystrzału. Sięgnęła do paneli sterowania, nagle dostrzegając, że nie tylko jej prom został ożywiony przez zewnętrzną siłę - ale wszystkie. Doceniła ten element odwrócenia uwagi i liczyła na to, że i one uniosą się w górę bądź zrobią coś, co zwróci uwagę ochrony. Jeśli tylko było to możliwe, uniosła prom w górę i skierowała go do miejsca, w którym powinien przebywać Castell - ignorując wabiący ją, szmaragdowy błysk odblokowanych śluz.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

7 wrz 2025, o 21:23

Pozostałe promy rzeczywiście zaczęły się unosić, ale robiły to powoli i w bardziej zorganizowany sposób. Cokolwiek zrobił Castell, musiało być po części automatyczne i chociaż w pierwszej chwili pomogło odwrócić uwagę od promu Hawk, to gdy tylko piratka pociągnęła za drążek sterowania, przejmując kontrolę nad pojazdem, to jasnym się stało, że jeden z nich zachowuje się inaczej niż pozostałe. Nie słyszała okrzyków ochroniarzy ani rozkazów, jeżeli padły jakiekolwiek w jej stronę. Szum pracujących silników zagłuszał wszystkie zewnętrzne dźwięki, a startując promem, straciła z oczu tych gwardzistów, którzy znajdowali się najbliżej jej lokacji. Jeżeli została dostrzeżona, nie było ku temu wyraźnych sygnałów - tak samo jak ku temu czy ktoś próbuje ją powstrzymać. Czuła pod palcami, że statek się jej słucha, a po wcześniejszej blokadzie nie było śladu.
Prom przechylił się lekko na bok, gdy skierowała się ku centrum kontroli. W bocznych wyświetlaczach mignęły jej jeszcze pozostałe pojazdy, gdy musiała lawirować między nimi, a przelatując nad resztą podwyższeń dostrzegła, że pozostałe promy również budzą się do życia - bez względu na to czy były przygotowane do lotu, sprawne czy w trakcie przeglądów. Mignęło jej kilku inżynierów, którzy biegali między nimi, zapewne nie wiedząc co się dzieje, ale pomiędzy nimi dostrzegła też w końcu i białe pancerze gwardii, która teraz zaczęła dzielić swoją uwagę między spacyfikowanie ludzi na ziemi oraz jeden z promów, który wyraźnie odłączył się od lewitującej grupy.
Pierwsze uderzenia pocisków na powłoce promu przypominały ciche stukanie gradu o karoserię, będąc zaledwie echem na pancerzu przystosowanym do podróży w kosmosie.
Ignorując podszepty podleciała pod przeszklone pomieszczenie kontroli akurat w tym samym momencie, gdy jego drzwi się otworzyły i ze środka wyszedł Rhys. Mężczyzna cofał się i w dłoniach trzymał pistolet, który na oczach Hawk wypalił kilkukrotnie do środka, ale mężczyzna nie zasłaniał się ani nie chował. Słysząc szum zbliżających się silników spojrzał przelotnie w jej strony, a w jego jasnych tęczówkach odbił się błękit pracujących dysz napędów piezo unoszących prom w powietrzu. Dopiero, gdy piratka zatrzymała pojazd w pobliżu schodów, które prowadziły do centrum, Rhys strzelił po raz ostatni - tym razem w panel przy drzwiach - po czym ruszył biegiem w jej stronę.
Otwarcie bocznych drzwi wpuściło do wnętrza pojazdu huk dźwięków poza kabiną - odległych okrzyków oraz odgłosów wystrzałów. Terkot wielu karabinów rozległ się głośniej, gdy w polu widzenia pojawił się Castell, a jego tarcze zamigotały parę razy, trafione gdy wskakiwał do środka.
- Leć, mamy wolną drogę! - krzyknął ledwo wylądował w środku, wpadając na przeciwległą ścianę i chwytając się jednego z uchwytów. Gdy ruszyła, złapał boczne drzwi i zamknął je za sobą, przeklinając tylko raz, gdy nieopodal jego ręki odbił się zbłąkany pocisk. Jednak wraz z zamknięciem drzwi, dźwięki z zewnątrz ponownie zostały stłumione.
Najbliższa śluza otworzyła się przed nimi, gdy tylko podlecieli wystarczająco blisko, ale Hawk musiała gwałtownie zanurkować, gdy jeden z innych promów również ruszył w jej stronę, niewrażliwy na potencjalne zderzenie. Zarówno na radarze jak i przez boczne wizjery widać było, że pozostałe pojazdy również zaczęły kierować się do opuszczenia stacji.
Przelot przez grodzie wylotowe był mało delikatny i elegancki. Nie mieli czasu na zwyczajne procedury i gdy tylko zrobiło się wolne miejsce, ich prom przepchnął się na zewnątrz. W końcu jednak wszystkie przytłumione dźwięki otoczenia zniknęły, gdy Juno Caestis wypluło ich gwałtownie poza swój teren i otuliła ich znajoma cisza przestrzeni kosmicznej.
- Czyli jednak jeszcze mnie potrzebujesz, Hawkins? - Rhys oparł się dłonią o framugę w przejściu między kabiną, a kokpitem, posyłając jej oszczędny, niechętny uśmiech, który maskował adrenalinę płynącą w jego żyłach. Jego wzrok oderwał się od jej twarzy, przesuwając na wskazania HUD'a i sprawiając, że nieco pociemniał. Oprócz nich, na radarze zaroiło się od innych promów, które ruszyły automatycznymi ścieżkami we wszystkie strony. Dalekie skanowanie pokazywało jednak odległe okręty - mniejsze i większe - które chociaż wciąż tkwiły na swoich orbitach, to zapewne nie pozostaną tam zbyt długo, biorąc pod uwagę prędkość rozchodzenia się informacji.
- Kieruj się prosto na Vulturis I. Tam jest zadokowany Conflagration - rzucił tylko, wskazując jej na terminal z mapą układu. Vulturis I był obecnie nieco dalej niż druga stacja rozbiórkowa, ale znajdował się przynajmniej po tej samej stronie Juno Caestis, po której obecnie wylecieli. Castell cofnął się i usiadł na jednym z miejsc. W jego dłoniach mignął omni-klucz oficer Elster. - Sprawdzę czy zdążyli już wszystko zablokować, czy może nasza oficer jeszcze ma jakieś dostępy.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 wrz 2025, o 12:23

Wnętrze Kodiaka dawało jej złudne poczucie bezpieczeństwa - dodawało fizyczną barierę do tej mentalnej, za którą za wszelką cenę próbowała upchnąć wszystkie niechciane myśli oraz emocje. Ochroniarze nie mknęli teraz prosto do niej, kierowali swoje lufy na prom, u którego sterów siedziała, a w jej oczach tworzyło to wystarczającą różnicę by zachować trzeźwość myślenia i skupienie gdy podrywała machinę do lotu. Stukot kul odbijających się od metalowej powierzchni stał się cichszy, przytłumiony - do tego stopnia, że w jej mocno okrojonej do konkretnego celu percepcji prawie nie wydawał się realny.
Odebranie mężczyzny wydawało jej się naturalne, wręcz automatyczne - nie byli w sytuacji, w której mogłaby wzgardzić jego pomocą oraz towarzystwem, wręcz przeciwnie - gdzieś poza niewygodą błękitnego pancerza i złośliwymi komentarzami zauważyła, że nawet bez mechanicznego wilka był wysoce skuteczny. Nie była w stanie dostrzec tego wcześniej, gdy przemierzali martwe korytarze zniszczonego okrętu Przymierza w większej grupie - a dopiero w chwili, w której zostali we dwójkę, otoczeni przez tysiące potencjalnych przeciwników i tylko jedną możliwość zakończenia tej farsy.
Gdy drzwi promu się uchyliły, wraz z Rhysem do środka wpadł cały chaos, który rozpętali w hangarze.
Huk wystrzałów niemal zdusił wykrzyczane przez niego słowa, ale nie potrzebowała dodatkowej zachęty - gdy tylko wylądował na miejscu, Kodiak wystrzelił do przodu, może nawet zbyt szybko, zbyt gwałtownie. Iskra paniki zagościła w jej sercu gdy dostrzegła powoli rozchylające się skrzydła śluzy wraz z wątpliwością, czy uda im się przedrzeć na zewnątrz i nie zostawić połowy dachu i podwozia w hangarze. Z większą ilością szczęścia, niż planowania - a przynajmniej takie miała wrażenie - wymknęli się ku kosmicznej pustce, pozostawiając huk i chaos za sobą.
Nie miała pojęcia j a k w ogóle tego dokonali. Miała wrażenie, że od chwili, w której usłyszała stukot butów oficer Elsper w łazience, świat gwałtownie przyśpieszył w kontraście do nieznośnie długich minut spędzonych w sali przesłuchań. Pomiędzy ich wyjściem z mesy a ucieczką z hangaru mogła zliczyć szaleńcze uderzenia własnego serca.
Słowa mężczyzny odwróciły jej wzrok od panelu, na którym spostrzegła pozostałe promy. Zwolniła ich własny ruch, starając się na radarach upodobnić do pozostałych - choć nie sądziła, żeby miało to szczególnie im pomóc. Była w stanie postawić pieniądze na to, że gdy wylądują po raz kolejny, nie uda im się wtopić w otoczenie choćby na chwilę.
- Znajdę bardziej dogodny moment na pozbycie się ciebie, Castell - odparła leniwie, odruchowo wodząc spojrzeniem po jego sylwetce by sprawdzić, czy walka w centrum kontroli nie pozostawiła na nim śladów. - Zasługujesz na bardziej efektowne pożegnanie.
Pustka kosmiczna nigdy wcześniej nie wydawała jej się tak kusząca. Wiedziała, że znaleźli się w sytuacji bez odwrotu - ale pozwoliła umysłowi zawędrować w kierunku czczych marzeń, wyobrażając sobie, że kieruje Kodiaka w zupełnie inną stronę. Z daleka od Acherona, z daleka od tego, co rozpoczęli i od tego kolejnego zlecenia w Terminusie, któremu nie mogło być dalej od wszystkiego, co w swoim życiu robiła.
- Pewnie ją znaleźli - dodała ciszej, niemal licząc, że huk silników zagłuszy jej słowa i nie dotrą do siedzącego z tyłu mężczyzny. - Nie zabiłam jej.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 wrz 2025, o 20:58

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Cisza pustki kosmicznej była niemal ogłuszająca w porównaniu z ostatnimi sekundami uciekania ze stacji. Ich prom sunął powoli w stronę wybranego celu, ukrywając się pośród sobie podobnych, które rozproszyły się dookoła Juno Caestis niczym brokat rzucony na wodę. Było to ich jedyne zabezpieczenie. Przesuwając wzrokiem po wyświetlaczach pojazdu, próżno było szukać komunikatów lub komend pozwalających aktywować jakiegokolwiek uzbrojenie, bo tego po prostu nie było. Powietrzna taksówka, która służyła za sposób transferu żołnierzy między stacjami wewnątrz własnego, zamkniętego środowiska Acheronu, była tylko tym - taksówką. Spoglądając przez wizjery na rozpościerającą się przed nimi czerń, łatwo było jednak zapomnieć, że ich bezpieczeństwo było tymczasowe - Juno Caestis została za ich plecami, podobnie jak dwie ze stacji bojowych, które pilnowały jej bezpieczeństwa; trzecia, Aegis Noctis III, wyłaniała się właśnie po ich prawej stronie, ale była tak daleko w skali kosmicznej, że wydawała się zaledwie małym, jasnym punktem niewiele większym od pojedynczej kropli na szybie. Słońce, które znajdowało się obecnie za widoczną po lewej stronie Sybą, podświetlała błękitnego gazowego giganta, tworząc cienką, szmaragdową linię na granicy jego burzliwej atmosfery, gdzie zlewały się ich dwa kolory.
- Uważaj, Hawkins. To brzmiało niemal jak komplement.
Cel ich podróży był niewiele bliżej niż bojowa stacja, stanowiąc podobną, chociaż o wiele ciemniejszą plamę na tle czarnego nieba. Statków dookoła Vulturis I było o wiele mniej, a ruch bardziej szczątkowy.
Cicha nadzieja Hawk, że jej słowa pozostaną nieusłyszane, trwała przez kilkanaście długich sekund, podczas których Rhys nie odpowiadał. Szum pracującego silnika promu był jedynym dźwiękiem, który wypełniał wnętrze pojazdu, ale był przytłumiony, znośny. W jego dźwięku łatwo było utopić słowa, które wyrwały się na zewnątrz, pozostawiając je w zapomnieniu i na dnie klatki, w której powinny siedzieć.
- Elster? - Pytanie mężczyzny było wypowiedziane półgłosem i graniczyło na granicy stwierdzenia faktu, którego nie musiała potwierdzać. Cisza, która ponownie zapadła w pojeździe, przez chwilę łudziła, że Rhys nie będzie ciągnął tematu i na tym ich rozmowa się zakończy, ale tak się nie stało. Może zastanawiał się co powiedzieć, a może rozmyślał nad tym czy niszcząc panel dostępowy do łazienki nieświadomie skazał ranną oficer. Jego następne słowa nadeszły z ociąganiem. - To dobrze.
Punkty na radarze promu, przedstawiające inne statki, zaczęły się w końcu poruszać, ale odległość, która ich dzieliła nie pozwalała stwierdzić czy były to zwykłe korekty orbit na których się znajdowały, czy reakcja na nowe rozkazy płynące przez eter. Dopiero w miarę tego jak oddalali się od stacji, zaczął pojawiać się pewien wzorzec, który sugerował ruchy w najmniejszych z okrętów Inicjatywy - myśliwcach, korwetach przechwytujących, bojowych promach desantowych. Były to jednak ruchy odległe i nieuniknione.
- Albo my, albo oni. Tak wygląda nasza rzeczywistość, prawda? Prawie zawsze sprowadza się to tylko do tego. - Głos Rhysa ledwo przebijał się przez szum pracujących systemów, ale dało wychwycić się w nim nieodgadnione nuty. - Łatwo przy tym zapomnieć, że czasami mamy jednak wybór.
Sylwetka mężczyzny odbijała się na wyświetlaczach kokpitu - niewyraźna, ale wystarczająco widoczna, by widzieć, że Rhys nie rozpoczął pracy nad omni-kluczem. Obracał urządzenie w dłoniach, wpatrując się w nie przez chwilę, nim odwrócił głowę w stronę kokpitu. Na odbiciu paneli widać było tylko zarysy jego osoby, ale Hawk poczuła na swoich plecach jego wzrok, nim ponownie odwrócił go na wnętrze promu.
- Wiem co o mnie myślisz. I przez wzgląd na to, gdzie pracowałem, nie powinienem cię winić. - Nowe nuty prześlizgnęły się przez zdystansowane tony jego słów. - Ale wcześniej ja również byłem żołnierzem Przymierza, Hawk. Możemy stać teraz z nimi po dwóch stronach barykady, ale nie życzę im krzywdy.
Vulturis I zbliżał się powoli, a rój promów stawał się coraz bardziej rozległy. Część podróżowała wraz z nimi w stronę stacji rozbiórkowej, niektóre poszybowały w stronę jej siostry, jeszcze inne kierowały samobójczo ku bojowym stacjom, a jeszcze inne wybrały wolność kosmosu, próbując swoich sił w opuszczeniu układu bez napędu Przekaźnika Masy.
Pancerz Rhysa zaszeleścił cicho, gdy mężczyzna opuścił wzrok na omni-klucz. Jego następne słowa były jednak łagodniejsze, niemal zabarwione melancholią.
- Mam nadzieję, że dotarli do niej na czas.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

9 wrz 2025, o 09:27

Wyświetl wiadomość pozafabularną Tłum promów rozpraszający się w pustce wypełniającej kompleks stacji dawał złudne poczucie bezpieczeństwa - tak, jak metalowe ściany tworzyły iluzję odcięcia się od żołnierzy, których pozostawili za swoimi plecami. Tak samo, jak drżenie silników rezonujące metalowym kadłubem, tak samo odczuwała kotłujące się w niej myśli. Wir emocji, mknący od jednej skrajności do drugiej na przestrzeni zaledwie jednego uderzenia serca - ulga, że udało im się wydostać z pierwszej stacji nakazywała jej klatce piersiowej odetchnąć, podczas gdy żal i gorycz zaciskały się wokół niej jak imadło. Osiem lat - spędziła osiem lat w Terminusie i wydawało jej się, że nie ostała się w niej żadna granica, której nie przekroczyłaby dobrowolnie, bądź pod przymusem okoliczności i zwykłego przetrwania.
Aż do teraz.
Wyczuwała jej linę, przecinającą jej serce w bliżej nieokreślonym miejscu. Zaszyta zbyt głęboko, pogrzebana pod zbyt wielką ilością bagaży i wspomnień by zdołała wydostać ją na powierzchnię, opisać, przekazać. Nie miała pojęcia co mogła z nią zrobić, była jak ukryte schorzenie, rozlewająca się po jej wnętrzu trucizna - czuła tylko jej oddziaływanie, nie mogąc wskazać lekarzowi miejsca, w którym przebywała ale wiedząc, że gdzieś tam jest. I pochłania ją od środka.
Odwróciła się, siadając bokiem w znacznie bardziej okrojonym fotelu pilota niż te przystosowane do podróży długodystansowych. Wyczuwała, jak drobne kosmyki ciemnych włosów wysunęły się z jej idealnie ułożonego upięcia pod tym głupim beretem, który wcisnął jej na głowę, a który teraz z niej zerwała. Odrzuciła czapkę na miejsce obok, przecierając zmęczone oczy, opuszkami palców wyczuwając przykrywający jej bliznę opatrunek.
W innych okolicznościach być może jego słowa przyniosłyby jej ukojenie - być może czyjekolwiek słowa byłyby w stanie to zrobić. Ale choć ton głosu mężczyzny pozostawał neutralny, wręcz chowały się w nim emocje, których nie potrafiła zidentyfikować, złość była łatwą ucieczką od tego, co skomplikowane. Była tak prostą emocją, tak wybuchową, że przykrywała wszystko inne i choć stacja pozostawiła w niej zmęczenie, jego słowa i tak wzbudziły w niej złość.
- O których wyborach chciałbyś porozmawiać? - odrzuciła, odwracając ku niemu głowę. Jej głos zdradzał kotłujące się wewnątrz emocje, które szukały wentylu - i odnajdywały jedyną osobę, która była w stanie jej go zapewnić. - O tym, który podjęłam teraz? Masz rację. Ja go miałam. Nie wiem, czy jestem w stanie powiedzieć to samo o kimś, kto z pracy dla jednych terrorystów przeszedł do pracy dla innych. Czy może tutaj też nie znam pełnego obrazu i nic o tobie nie wiem? - prychnęła, przedrzeźniając słowa, którymi uraczył ją wcześniej. - Twoja siostra wydawała się dość przekonana do pracy z Sojuszem, tak samo jak twoja załoga. Czy jeśli zabijesz jedną osobę z Przymierza mniej, w jakikolwiek sposób wybiela to to, co zrobiliście na Mindoirze?
Nie spostrzegła, kiedy wyprostowała się w swoim siedzeniu, choć nie zamierzała go opuszczać. Napięcie z wolna prostowało jej sylwetkę, wcześniej zgarbioną pod ciężarem wszystkiego, co wydarzyło się na Juno Caestis.
- A może porozmawiamy o wyborach sprzed ośmiu lat, Rhys? - syknęła, bezwiednie zaciskając dłonie w pięści i w blasku oszczędnych świateł promu, dostrzegła jedną, szkarłatną kropkę, którą pominęła. - Ponieważ ja nie miałam wyboru, kiedy opuszczałam Przymierze. Iluzja, wraz z twoją siostrą, zadbali o to, żebym go nie miała. Myślisz, że tkwię w tym gównie z mojej miłości do Terminusa? Do waszych zapchlonych ulic, zaćpanych mieszkańców i pierdolonych batarian na każdym rogu?
Kod wyryty na jej skórze swędział ją pod ceramiczną rękawicą w błędnym kolorze. Wbiła swoje wściekłe spojrzenie w stojącego w przejściu mężczyznę, w jego skrytą w półmroku sylwetkę gdy zamiast sięgać po omni-klucz, wchodził z nią w zbędną dyskusję - tak, jakby kłótnia w samym sercu przestrzeni Acherona, którą podświadomie wywołała, była znacznie bardziej na miejscu.
- Dlaczego zostawiłeś wojsko i dołączyłeś do Cerberusa? - zapytała wprost, wiedząc, że i tak nie uzyska żadnej odpowiedzi.
Ponieważ z jakiegoś powodu Kestrel i jej brat oczekiwali, że ktokolwiek dostrzeże ich dobro pośród całego gówna, którym zdążyli otoczyć się przez lata.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13498
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

10 wrz 2025, o 13:01

Ich prom stanowił zaledwie jedną z wielu kropek na radarze, rozchodzącymi się centrycznie od Juno Caestis. Ich anonimowość nie mogła pozostać wieczna, ale w tej chwili wciąż jeszcze mieli luksus ciszy i spokoju, ignorując nieuchronnie ciemniejące na horyzoncie chmury, które zwiastowały nadchodzącą burzę. Na ich korzyść działał fakt, że siły obronne Acheronu stacjonowały głownie na granicy ich obszaru kontroli i przekierowanie ich do wnętrza było dłuższe, niż gdyby lecieli w stronę stacji z zewnętrznych obszarów systemu. Myśliwce i korwety pościgowe były jednak szybsze od zwykłego, transportowego promu. O wiele szybsze. Spoglądając w stronę radarów oraz szacując odległość dzielącą ich od Vulturis I, Hawk podejrzewała, że nawet jeżeli siły obrony postanowią przechwycić ich pojazd od razu, to powinna z Rhysem dotrzeć do stacji rozbiórkowej jako pierwsza, ale było blisko. Nawet teraz ruchy punktów na wyświetlaczu przypominały budzenie się roju szerszeni, które uświadamiały sobie, że zagrożenie zawędrowało do ich ula.
- Sojusz ma wspólny cel, ale nie zawsze się zgadza co do środków, którymi ma być osiągnięty - warknął w odpowiedzi Rhys, nagle poirytowany. Słowa Hawk musiały zerwać jakąś warstwę jego własnej tamy, sprawiając, że przez szczeliny w jej powierzchni wystrzeliły pod ciśnieniem ostrzejsze słowa. - W zasadzie to niemal nigdy się nie zgadza. Mindoir był jebanym błędem. Myślisz, że tego nie wiem? Albo, że pochwalam to co się wydarzyło? Znaczna część Sojuszu chce po prostu bezpieczeństwa i swojej własnej części galaktyki, bez przelewania krwi albo wypowiadania wojny.
Jego wzrok, teraz wbity z powrotem w nią, lśnił od tłumionej złości. Iskry z płomienia, który zapłonął w niej, rozpalały jego własny z taką samą łatwością jakby padały na wysuszoną ściółkę.
- Może potrzeba jednego terrorysty, żeby poznać drugiego - odrzucił zimno. - Jakoś nie przypominam sobie, żebyś z żalem wspominała żołnierzy na Valorze. Zarówno tych na pokładzie, jak i w kapsułach ratunkowych. Ale w końcu zabijałaś już za mniej.
Wnętrze promu było słabo oświetlone przez wzgląd na automatycznie przyciemnione lampy, które przygasły gdy tylko wylecieli poza stację. Blask Hydry, wpadający przez wizjery pojazdu, przecinał ściany i fotele w kilku miejscach, ukrywając zarówno połowę mężczyzny w cieniu, jak i ją samą, gdy obróciła się bokiem w fotelu.
O ile przywołanie Mindoru roznieciło ogień we wzroku Castella, tak wspomnienie jej własnej tragedii sprzed ośmiu lat sprawiło, że ten płomień dostrzegalnie w nim zamigotał i zgasł, jakby ktoś zdławił go palcami. Wściekłe spojrzenie mężczyzny wycofało się za barierę stali i dystansu, gdy nagle umilkł. Nie odpyskował, nie odbił jej słów ostrym komentarzem ani sarkastyczną uwagą. Być może trafiła w lukę w szczelinach pancerza i nie miał na to odpowiedzi, a być może ta doprowadziłaby do czegoś gorszego od kolejnej, werbalnej kłótni. Obserwował ją tylko w ciszy aż zadała swoje ostatnie pytanie, pozwalając by szum pracujących silników wypełniał przestrzeń między nimi.
- Czy gdyby twoja załoga popełniałaby koszmarny błąd, który mógłby kosztować ją życie, a ty wiedziałabyś o tym, ale nie byłabyś w stanie ich od tego odwieść, zostawiłabyś ich na pastwę losu? - odezwał się po chwili cicho, zaciskając dłonie w pięści, ale jego głos pozostał zdystansowany. Pytanie było retoryczne, widziała w jego spojrzeniu, że zna na to odpowiedź. Wcześniejszy ogień zamienił się w chłodne węgle, tlące się zaledwie na dnie jego tonu. Jego wzrok oderwał się od niej na chwilę, żeby przenieść się na Juno Caestis, które właśnie opuścili, a które teraz było widoczne w całej swojej krasie, gdy ich prom szedł po łuku w stronę drugiej stacji. - Ty rzuciłaś na szalę całe swoje życie, szturmując w pojedynkę bazę Przymierza, woląc wysłać samą siebie na samobójczą misję, niż narażać na to kogokolwiek ze swoich ludzi. Ja sprzedałem swoją duszę, żeby chronić swoją rodzinę. Czasami brak możliwości wyboru jest lepszy od tego, który się dostaje.
Jasne tęczówki mężczyzny wróciły w stronę Hawk, zatrzymując się na jej twarzy. Chociaż tliły się w nich emocje, to przesłaniała je nieodgadniona zasłona. Światło Syby odbijało się na ich powierzchni, nadając jeszcze jaśniejszą barwę i sprawiając, że momentami wyglądały jakby lśniły własnym, wewnętrznym blaskiem.
- Gdy zostałaś fałszywie ogłoszona zdrajcą i uciekłaś z więzienia, dlaczego nie próbowałaś później walczyć o swoją niewinność? - zapytał w odpowiedzi. W jego głosie nie było oskarżenia ani wyzwania, ale przebrzmiewały w nim dziwne nuty. Wzrok mężczyzny też był intensywny, gdy wpatrywał się w nią jakby chciał samym spojrzeniem wyciągnąć z niej odpowiedzi. - Dlaczego nie próbowałaś udowodnić światu, że dowody były sfabrykowane?

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

10 wrz 2025, o 14:03

Wyświetl wiadomość pozafabularną Tylko resztki jej samokontroli kątem oka kontrolowały odczytywania radaru i budzący się do życia rój okrętów bojowych stacjonujących w układzie. Eliminacja wszystkich celów prawdopodobnie dawała im większe okienko możliwości niż gdyby byli jedynym promem poruszającym się wbrew wydanym rozkazom - ale wielkość tego okienka była prawdopodobnie kompletnie losowa. Musieli zorientować się, że może to być powiązane z ocalałą z Valora, za którą się podawała, a po sznurku do kłębka nietrudno było zawęzić ze wszystkich promów tylko kilka tych, które mogłyby lecieć w wartościowych kierunkach.
W tej chwili nie miało to dla niej takiego znaczenia, jakie powinno mieć.
Wspomnienie ciemnych korytarzy zniszczonego okrętu przeszyło jej serce jak huk wystrzału, w kontraście do zimnych, cichych słów mężczyzny, tak łatwo wygłuszanych przez szum pracujących silników. Przez ułamek sekundy piorunowała go spojrzeniem, nie będąc pewną jak powinna na to odpowiedzieć - na to bezczelne, kłamliwe porównanie ich do siebie. Na tę fałszywą wizję świata, w którym kiedykolwiek mogliby stanąć obok, w którym Castell widział jej przewinienia za będące na równi z własnym, podczas gdy dla niej nie znajdywały się nawet w tej samej kategorii.
- Przez osiem lat robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby unikać Przymierza i nie wdawać się w walkę, jeśli na stole były jakiekolwiek inne opcje - syknęła wściekle, mierząc go spojrzeniem przez długość krótkiego kokpitu, w którym siedziała. - To twoja siostra wysłała nas do tego układu i przypomnij mi co powiedziałeś, kiedy znaleźliśmy w nim krążownik Przymierza? - dodała, z ironią sączącą się z każdego słowa. - Damy mu radę.
Jej ciało zdawało się ociężałe gdy prostowała się nieco, wychylając w fotelu pilota, w którego poprzek siedziała.
- Nie porównuj mnie do siebie, Castell. To ty i Kestrel chcieliście śmierci tych żołnierzy dla swojego pieprzonego modułu - wytknęła, powstrzymując się przed dodaniem tak wielu rzeczy, które skutecznie przekształciłyby pozory tej cywilizowanej konwersacji w coś znacznie gorszego. - Ja tylko pociągnęłam za spust po tym, gdy ty wskazałeś cel.
Pamiętała ogień Mindoiru wyświetlany na ekranach Wraitha gdy wylecieli po drugiej stronie Przekaźnika. Obraz pozostawił niezidentyfikowane uczucie w jej wnętrzu, ale pozostał wyłącznie tym - obrazem. Nie była tam, na miejscu, nie dostrzegała mordu wszystkich żołnierzy usiłujących zatrzymać terrorystów przed wysadzeniem układu. Nie była ani jedną z nich, ani nie stała po drugiej stronie, a życie nauczyło ją wygłuszać cierpienia tego świata, które nie dotyczyły jej w bezpośredni sposób. W innym wypadku nie byłaby w stanie funkcjonować.
- Może skoro twoja rodzina nieustannie zmusza cię do robienia rzeczy, których nie chcesz robić, powinieneś odbyć z nią szczerą rozmowę - odrzuciła krótko, podczas gdy zmiana zauważalna w mężczyźnie zapisała się w jej podświadomości. Zaspokoiła ten okruch ciekawości, do którego nigdy nie przyznałaby się wprost. - A może nie powinieneś też prawić mi kazań o podejmowaniu wyborów lub wyzywać od przypadkowych suk z Terminusa skoro twoje ręce są bardziej upierdolone od moich.
Mignięcie na radarze zmusiło ją do odwrócenia wzroku, ale w tym gąszczu informacji nie doszukała się niczego, co byłoby warte jej uwagi - nie bardziej od mężczyzny stojącego w przejściu między dwoma sekcjami.
- Nie próbowałam - ironizowała, ponieważ ze wszystkich słów, jakie dziś wypowiedział, te wydawały jej się najbardziej absurdalne. Pierwsze miesiące, lata spędziła na desperackiej próbie wybielenia się w oczach osób, których kieszenie były równie pełne, jak honory splamione - ale walka z Cerberusem przypominała starcie z hydrą, której nowa głowa zastępowała uciętą, a ona znajdowała się na straconej pozycji. - Obudziłam się następnego dnia i oznajmiłam mojej załodze złożonej wyłącznie z oficerów i szeregowych Przymierza, że od teraz przenosimy się do Terminusa. Że będą musieli pożegnać się ze swoimi rodzinami, z którymi nie zobaczą się przez najbliższe lata, a niektórzy już nigdy. Że nie przejdą się już korytarzami Prezydium, nie odwiedzą ulubionych knajp w Okręgach ani nie odbębnią przepustki w swoim ulubionym miejscu na Ziemi. Że nie mogą się z tego wycofać - bo w chwili, w której mój statek opuścił dok na Cytadeli z nimi na pokładzie, każde z nich zostało oskarżone o zdradę i po powrocie do przestrzeni Rady czeka ich za to proces, a po nim odsiadka - kontynuowała zimno, czując, jak błękitny pancerz zaciska się mocniej wokół jej klatki piersiowej. - Przekazałam im też, że będziemy żyć pomiędzy łowcami niewolników, piratami, najemnikami i terorrystami, na których przez ostatnie lata polowaliśmy podczas każdej misji. Że w pierwszym roku stracimy jedną trzecią osób próbując przeżyć w gnieździe węży, na które będziemy zbyt błękitni. Że będziemy brać wszystkie zlecenia, które oferują na Omedze żeby zarobić na utrzymanie siebie i statku. Zabijać wszystkich tych, którzy mogą w przyszłości stać się dla nas zagrożeniem nawet, jeśli teraz padają na kolana, błagając o litość. Że w końcu tak przesiąkniemy tym brudem, że świat przestanie zauważać kolor pod spodem.
Urwała, gdy jej gardło ochrypło od ilości wyrzuconych w przestrzeń słów, które wymsknęły się jej zwykle szczelnie zamkniętym barierom. Nie miała pojęcia po co w ogóle udzielała mu odpowiedzi - to, jak wiele innych rzeczy dotyczących Rhysa, Kestrel, Acheronu i wszystkiego, w czym się teraz znalazła, nie miało żadnego znaczenia.
- Brzmi świetnie, więc po co miałabym próbować? - prychnęła, odwracając się przodem do pulpitu sterującego. Na samą myśl o tym, że mieliby kontynuować tę dyskusję, robiło jej się niedobrze. - Odpierdol się ode mnie, Castell. Sprzedałeś duszę diabłu żeby twoja siostra mogła prowadzić swoje wojenki z resztą Galaktyki. Ja pracuję dla niego żeby przeżyć.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Wróć do „Galaktyka”