W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

19 wrz 2025, o 19:50

Rękawice mężczyzny zazgrzytały cicho, gdy jego dłonie zacisnęły się w pięści pod słowami piratki. Jego spojrzenie pozostało zimne, chociaż kilka większych iskier roznieciło nie tylko tlącą się w nim złość, a również coś jeszcze - jakby któreś ze słów wyrzuconych z siebie przez kobietę trafiło w coś czułego, świadomie lub nie przebijając się przez jego własny pancerz w miejscu, które było słabsze od innych.
- Nie chcieliśmy śmierci żadnego z tych żołnierzy Przymierza - warknął w odpowiedzi. - Gdyby było inne wyjście, to byśmy z niego skorzystali, tego krążownika nawet nie powinno tam być! Nic z tego nie miało się wydarzyć!
Blask mijanej gwiazdy rzucał ruchome refleksy na przeciwległą ścianę pojazdu, to skrywając w półmroku Hawk, to Castella. Gdzieś na granicy roju promów pierwsze punkty zaczęły znikać z mapy radaru, ale żadne z nich nie zwróciło na to uwagi. Próżnia kosmosu i ogromne odległości sprawiały, że nie docierały do nich żadne dźwięki ani inne znaki, ukrywając nagłe zniknięcie pojazdów pod płaszczem niewiadomych, których łatwo było się jednak domyślić. Nawet wyłączając ogromne, uzbrojone po zęby stacje strażnicze, w układzie znajdowało się o wiele więcej obiektów zdolnych do wysłania salw pocisków czy innych rakiet, które skutecznie mogły zacząć zmniejszać ilość uciekających promów - lub zmusić do zmiany zdania te, które nie były sterowane automatycznie.
- Ty tylko pociągnęłaś za spust? - powtórzył za nią Castell, głosem, w którym przebrzmiał sarkazm i jad. - Tak siebie widzisz? Jako bezwolną, biedną broń, która nie odpowiada za żaden ze swoich czynów, bo to inni jej kazali? Skoro mnie zmusza moja rodzina, to kto w takim razie zmusza ciebie, Hawkins? Życie? Gdyby chodziło tylko o przeżycie, to sprzedałabyś Wraitha, a za kredyty za niego kupiła sobie oraz wszystkim twoim załogantom nowe tożsamości. Jasne, życie pod przykrywką na jakiejś Islandii albo kolonii Przymierza na zadupiu w Przestrzeni Rady nie byłoby idealne, ale z pewnością byłoby lepsze od życia w gnieździe węży i brudu?
Mężczyzna prychnął w złości i pokręcił głową. Ławka pod nim zatrzeszczała, gdy podniósł się na nogi i przytrzymał uchwytu pod sufitem, ale odruch wstania i odejścia od rozmówcy skończył się tam gdzie zaczął, gdy umysł żołnierza nadgonił reakcje i uświadomił mu, że tym razem żadne z nich nie ma gdzie odwrócić się i odejść. Jego wzrok w irytacji przesunął się po wnętrzu Kodiaka, zarówno po znajomych oznaczeniach Przymierza, jak i tych nowych, odmiennych, Acheronu.
Kolejne słowa wyrzucane z siebie przez Hawk docierały do niego stopniowo, przykrywając jego irytację całunem dystansu. Gdy opisywała swoje pierwsze lata w Terminusie, utratę załogi oraz zmiany jakie musieli przejść, jego złość stopniowo była dławiona i zakopywana pod maską pancerza, ale z ust nie padły już żadne jadowite komentarze. Obserwował piratką w milczeniu, aż w końcu odwrócił wzrok, gdy wyrzuciła z siebie ostatnie zdanie. Mięśnie jego szczęki były zaciśnięte od napięcia, ale gdzieś pyskate nastawienie mężczyzny zniknęło, a jego odpowiedzią było tylko opóźnione fuknięcie.
- Z przyjemnością - mruknął pod kątem odpierdolenia się, odwracając wzrok na wizjery i krzyżując ramiona na piersi.
Panel sterowania promu powiedział Hawk to samo co widok na ekranach pokazujących świat zewnętrzny. W czasie gdy sprzeczali się ze sobą, wyrzucając z siebie ostre słowa, ich pojazd sunął powoli przez przestrzeń, docierając w końcu w pobliże Vulturis-I. To co wcześniej było pustką kosmosu rozświetloną przez pojedynczą gwiazdę za powierzchnią hydrowodorowego giganta, teraz zostało częściowo przesłonięte przez cylindryczną stację, złożoną z ogromnych stalowych pierścieni. Każdy z nich połączony był równoległymi, mniejszymi elementami - między kręgami wiodły opancerzone przejścia, masywne łącza strukturalne i coś co wyglądało jak rury transportowe, przez które miejscami było widać podróżujące fragmenty materii lub złomu. Sama stacja była w większości pusta i jedynie ćwierć górnej części cylindra była obudowana płytami pancerza, zapewne chowając w sobie pomieszczenia kontrolne, magazyny, warsztaty i całą gamę innych pokoi niezbędnych do całego procesu rozbiórki.
Rozbiórki, która miała miejsce w pozostałej części stacji.

Obrazek
Między żelaznymi pierścieniami, niczym bestia zamknięta w cylindrycznej klatce, tkwił Conflagration. Masywna fregata, nawet w swoim obecnym stanie, przypominała kolczastą, drapieżną istotę, która idealnie podtrzymywała obraz brutalnych piratów Terminusa - jej poszycie pokryte było płatami pancerza różnych marek, najeżone wystającymi lufami broni różnych modeli i wszystko urozmaicone ostrymi krawędziami blizn w metalu oraz poczerniałych wypaleń po trafieniach, które musiały stanowić jednak element jego dawniejszej przeszłości, niemal ginącej pod rzeczywistością tego co stało się z nim teraz.
Długi okręt był poszatkowany - zarówno poprzez obrażenia, których doznał w walce z pancernikiem, jak i działania dronów oraz ludzi, którzy od kilku dni rozbierali go na elementy. Na jego prawym boku widać było większość jego wnętrzności, odsłoniętych niczym prawdziwe mięso - korytarze stały otworem, niektóre pokoje wystawały na zewnątrz, gdzie indziej unosiły się ledwo przymocowane panele podłóg i sufitów. Jedna z jego nóg do lądowania zniknęła, rozebrana i pozostawiono zaledwie kikut ogromnych łożysk; tam gdzie kiedyś znajdowały się długie panele chłodzące, które w chwilach przegrzania rozświetlały cały okręt ognistym blaskiem, nadając mu wygląd godny jego nazwie, teraz wiały dziury po uderzeniach z akceleratorów masy oraz latały mniejsze roboty, transportując do środka stacji te elementy, które wciąż były sprawne. Rój takich dronów kanibalizował stopniowo Conflagrationa niczym mrówki obgryzające truchło leżące w trawie.
Rhys zamilkł, nie mówiąc nic przez chwilę, a jego nastrój wyraźnie opadł.
- Zabierz nas jak najbliżej kokpitu. Langston z pewnością trzymał moduł w swojej kajucie, a ta była blisko sekcji dziobowej - powiedział cicho głosem przepełnionym ponurymi nutami.
Do wnętrza okrętu było kilka wejść, ale wyjątkowo to nie stanowiło żadnego problemu. Mogli wykorzystać zarówno jego dok, znajdujący się na podbrzuszu bestii, który oferował bezpieczne ukrycie ich pojazdu, jak i skorzystać z którejkolwiek z bocznych dziur - czy to spowodowanych przez otwory po ogromnych pociskach, czy też rozbiórkowe prace odsłaniające stopniowo kolejne warstwy jego poszycia. Pierwsze było dalej, zmuszając ich do podróży przez okręt, drugie pozwalało wylądować bliżej - ale musieliby zostawić pojazd na zewnątrz, a potem przeskoczyć do wnętrza Conflagrationa.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

19 wrz 2025, o 22:14

Być może w innych okolicznościach zdołałaby spojrzeć na świat z jego perspektywy - może gdyby w jej wnętrzu nie szalał wir własnych emocji, znalazłoby się w nim miejsce na odrobinę tych należących do Castella. Ale tutaj, zamknięta w metalowej puszce w samym środku terytorium nieprzyjaciela - które niegdyś było jej terytorium - jego pełna złości reakcja stawała się jedynie paliwem, z którego pomocą pieczołowicie odbudowywała fragmenty ukruszonego muru wzniesionego pomiędzy nimi.
- Możemy dywagować, czy ze sprzedaży Wraitha starczyłoby mi pieniędzy na zapewnienie mojej załodze przetrwania do końca ich życia - zgodziła się krótko, gdy pewien próg jej wściekłości przekroczył drżenie głosu i wypełnił go zimną furią - choć wiedziała, że nie było to prawdą. Jej załoga nie zasługiwała na chowanie się w cieniach jak szczury do końca swojego marnego żywota. Ona zaś potrzebowała zajęcia - żeby nie patrzeć w tył, musiała mieć coś przed sobą. - Za to oboje wiemy z pewnością, że za pieniądze Kestrel wasza dwójka mogłaby zapewnić sobie życie w luksusie, nigdy nie martwiąc się o pieniądze i zamiast tego wybierasz toczenie czyichś wojenek, oraz strzelanie do Przymierza.
Prychnęła wściekle, w lustrzanym odruchu podnosząc się z fotela pilota gdy mężczyzna zrobił to samo - ale zamiast odwracać się i odchodzić w kokpicie, w którym nie było gdzie odejść, ruszyła powoli w stronę sekcji, w której tkwił.
- Kiedy żołnierz zabija innego żołnierza, to kto w twoich oczach jest temu winny? Broń, osoba która pociągnęła za spust, człowiek który kazał mu to zrobić czy okoliczności, które postawiły ich w tej sytuacji? - wycedziła, każde słowo wyryte w jej wspomnieniach jak mantra, której nie potrafiła się wyzbyć. Każde wzbudzało jej wściekłość na nowo - niezależnie od miejsca, w którym się znalazła. We własnej kajucie, pod zimnymi strugami porannego prysznica, przy chłodnej, zapomnianej kawie w mesie - a także w samym środku wojennej machiny, do której przedostała się podstępem i błękitnym pancerzem. - Zdajesz sobie sprawę z tego, że w ten sposób twoja siostra wyjawiła mi prawdę o tym, co zrobiła mi lata temu? Rozprawiając o perspektywach, oraz różnych poglądach na jej pieprzoną moralność, ponieważ przecież wykonywała tylko zlecone jej zadanie?
W półmroku wnętrza promu błękit pancerza mężczyzny zacierał się, cień malował go granatem, który mógłby być dla niej obcy - gdyby nie oglądała go w okolicznościach podobnych do tej. Ile razy tkwiła zamknięta w promie, przemierzając pustkę kosmiczną otoczona ludźmi, którzy nosili te same barwy?
- Przypomnij mi, co mówiłeś wtedy w Zaświatach - syknęła, zadzierając głowę, gdy zimne spojrzenie jej zielonych tęczówek spotkało się z równie ponurym błękitem w oczach Castella. - Jak rozprawiałeś o tym, że twoja siostra ma dobre serce i musi nauczyć się na błędzie żeby przestać ufać ludziom mojego pokroju?
Spoglądając na jego ostre rysy twarzy miała wrażenie, że i one ryją się w jej podświadomości, podkreślone światłem kokpitu przełamującym głęboką czerń wpadającego przez okna kosmosu.
- Twoja siostra może rujnować ludzkie życia i wciąż być osobą o dobrym sercu, która wykonywała tylko rozkazy. Kiedy ja to robię to według ciebie użalam się nad sobą próbując zmyć z siebie winę - wycedziła wściekle, a w chłodnym powietrzu promu obłok pary z jej ust rozbił się na jego własnych. - Jesteś żałosnym hipokrytą.
Odwróciła się na pięcie, wracając na fotel pilota na moment niemal zapominając o tym, po co w ogóle znalazła się w jego towarzystwie. Jej wzrok jednak odruchowo wychwycił cel przed sobą, a dłonie sięgnęły do panelu w poszukiwaniu większej ilości informacji, odcinając się od konwersacji, którą prowadzili przed chwilą. Nie miała do końca pewności, po co w ogóle ją prowadziła. Zdanie Castella było ostatnim, co powinno ją interesować.
Co ją interesowało.
Widok Conflagrationa wywołał ukłucie żalu w jej sercu gdy spoglądała na nierówną powierzchnię i poszatkowany kadłub fregaty, która na wiele sposobów przypominała jej Wraitha.
- W dokach możemy schować prom. Jeśli podlecę do dziury najbliżej kokpitu, będą wiedzieli gdzie nas szukać - odrzuciła drętwo, nie widząc w żadnej z tych dwóch opcji większej przewagi - każda miała swoje plusy i minusy. - Jak dla mnie możemy lecieć prosto do kokpitu - dodała, wyjątkowo nieprzejęta zwiększonym ryzykiem na rzecz jak najszybszego załatwienia sprawy, przez którą w ogóle się tu znaleźli.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

21 wrz 2025, o 13:40

Wzrok, którym Castell obdarzył Hawk, potrafiłby rozniecić pożar na biegunie północnym, ale mężczyzna stłamsił w sobie odpowiedź, która ewidentnie ciągnęła mu się na usta. Dopiero, gdy wspomniała swoją rozmowę z Kestrel oraz filozoficzną dywagacje, którą odbyły, a która zapoczątkowała lawinę wspomnień oraz stała się punktem startowym do pazurów na powrót drapiących we wnętrzu pozamykanych szuflad umysłu piratki, nie wytrzymał.
- Wy i wasze prawdy. Obie jesteście siebie warte - warknął, nim zdążył się powstrzymać, wciąż błądząc wzrokiem po rosnącej na ich oczach stacji. - Rzeczywistość nic sobie nie robi z rozważań nad tym kto jest winny, nieważne czy próbuje z siebie tą winę zmyć, sobie ją przypisać czy ją po prostu ignorować. Może i jestem hipokrytą Hawkins. Ale przynajmniej nie mam złudzeń i nie próbuję oszukiwać sam siebie - rzucił poirytowany, nim przeniósł wzrok na radar.
- Lećmy do kokpitu. Im szybciej nas zestrzelą, tym szybciej się to skończy - sarknął, chociaż w jego spojrzeniu pojawił się cień napięcia, gdy obserwował punkty na wyświetlaczu. Do automatycznych promów, które rozproszyły się po układzie, dołączyły inne obiekty w podobnej wielkości, chociaż odmiennym przeznaczeniu. Systemy Kodiaka wciąż były połączone z bazą danych Acheronu i przy oznaczeniach nawigacyjnych pojawiały się również te, które pozwalały na identyfikację innych użytkowników siec. Nawet szybki rzut oka na mapę upstrzoną okrętami ujawniał, że Acheron wysłał na pogoń za nimi część myśliwców oraz innych, większych promów, które wyleciały ze stacji strażniczych oraz z samego Crusadera. Bojowe okręty oraz desantowce przechwytywały kolejne z promów, rezygnując z zestrzeliwania ich z nieba na rzecz bezpośredniej konfrontacji. Kilka z nich mknęło również w stronę Vulturis, ale wciąż były daleko i miało upłynąć przynajmniej kilka minut nim do nich dotrą.
Wprowadzenie ich taksówki w pobliże wraku Conflagrationa ostatecznie nie było takie proste jak mogłoby się wydawać. Przejmując stery promu, Hawk musiała skupić się na pilotowaniu i unikaniu latających dronów oraz luźnych fragmentów kadłuba, gdy prześlizgnęli się przez pierwsze pierścienie strukturalnej klatki i wlecieli do środka. Kilka z autonomicznych robotów obrzuciło ich systemy ostrzegawczymi wiadomościami, stanowiącymi binarną wersję przekleństw i inwektyw, gdy lecąc przecinali ich zaprogramowane ścieżki. Żaden jednak nie próbował ich zatrzymać, niemal od razu skupiając się na powrocie do swojej zaprogramowanej pracy.
Widok Conflagrationa z bliska był równie przygnębiający co i z daleka. Podlatując do sekcji dziobowej, mijali odkryte korytarze oraz wybebeszone pomieszczenia, w których bezgłośnie unosiły się fragmenty mebli, sprzętu oraz nierzadko przedmiotów prywatnych. Najgorzej wyglądała maszynownia, którą dostrzegli, gdy część belek strukturalnych zmusiła ich do oblecenia okrętu od dołu - w sekcji rufowej widniała ogromna szrama po uderzeniu torpedy, a widoczne przez nią wnętrze było częściowo opustoszałe i rozkradzione. Silniki i generatory statków stanowiły ich najcenniejsze elementy, i było widać, że to na nich skupiła się pierwsza faza rozbiórki.
Przy sekcji dziobowej nie było śluzy, ale kilka dronów pracowało już nad zdejmowaniem zewnętrznych warstw kadłuba. Gdy Hawk podleciała promem, po kilku dłuższych chwilach przeczesywania jego powierzchni reflektorem Kodiaka, dostrzegła fragment gdzie między odkrytymi żebrami Conflagrationa prześwitywało wnętrze korytarza.
- Wydaje mi się, że widziałem ludzi w środku, gdy mijaliśmy centralną sekcję - rzucił Castell, nakładając hełm i hermetyzując wnętrze pancerza. - Pewnie technicy, którzy pracują nad delikatniejszymi częściami. Nie powinni stanowić zagrożenia, ale lepiej mieć ich na uwadze - dodał niemal odruchowo, nim zamilkł, uświadamiając sobie jak blisko dotknęło to tematyki, o którą przed chwilą się kłócili.
Gdy Hawk również zabezpieczyła swój pancerz i podniosła się z fotela, Rhys otworzył manualnie wentylację i powietrze promu zostało wyssane na zewnątrz z cichym wizgiem, który zamilkł wraz ze wszystkimi pozostałymi dźwiękami jak tylko na jego miejsce do środka wlała się próżnia. Chwilę później mężczyzna otworzył drzwi, ujawniając im półtora metrową przerwę miedzy Kodiakiem, a wrakiem okrętu, którą musieli pokonać skokiem, celując między dwoma stalowymi żebrami kadłuba.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

22 wrz 2025, o 16:17

Każdy, kolejny argument, który cisnął się na jej usta nie był w stanie ich opuścić - nie, kiedy zacisnęła je w wąską linię, obracając głowę i skupiając swój wzrok na panelu sterowania promem. Choć Kestrel wypowiadała się o bracie z wyraźnym uczuciem, przebłyski złości Castella podpowiadały jej, że ich relacja była znacznie bardziej zagmatwana niż mogła na taką wyglądać.
I w żaden sposób nie zamierzała poświęcać temu swojej uwagi.
Skupiona na błyszczących na radarze, ostrzegawczych identyfikatorach latających wokół jednostek, dusiła w sobie wszystkie, zjadliwe komentarze. W swojej wściekłości na mężczyznę - której źródła nie próbowała się nawet doszukiwać - uznała wręcz, że nie zasługiwał na ani jedno, dodatkowe słowo. W milczeniu wręcz chorobliwym przejęła sterowanie nad promem i powoli skierowała go w stronę wybebeszonego Conflagrationa.
Nieregularna powierzchnia fregaty momentami wyglądała łudząco znajomo. Czasem, gdy przemykała na rubieżach jej pola widzenia, wydawało jej się, że to Wraith tkwi w zamkniętym doku, co budziło jej irracjonalny strach. Z jakiegoś powodu myśl o dezintegracji pirackiej łajby w potencjalnym starciu wydawała jej się bardziej komfortowa niż wizja przewiezienia jej tutaj, do Przymierza - gdzie to rozebrałoby ją na części, doszukując się oryginalnych podzespołów, wyszarpując z powrotem to, co niegdyś im odebrała.
Lawirowanie promem odwróciło jej uwagę od konfliktu, który szalał we wnętrzu promu wcześniej - ale wciąż wyczuwała jego skutki. Jej palce zdawały się skostniałe, dłonie obolałe od napięcia gdy sięgała po hełm, zakładając go sobie na głowę gdy okazało się, że nic więcej nie wyskoczy by zderzyć się z nimi w pustce kosmicznej.
- Ostatnio gdy sprawdzałam, technicy w służbie wojskowej wciąż mają podstawowe szkolenia bojowe - odrzuciła tylko, chłodno, choć fakt ten z pewnością był mu znany. Technicy czy nie, stanowili potencjalne zagrożenie - i w chwili, w której znajdzie się na pokładzie Conflagrationa, schowana za komfortem własnego hełmu i ciężarem Błotniaka w dłoni, ich naszywka na piersi przestanie mieć znaczenie.
Zawsze przestawała.
Wstała z miejsca, ruszając do wyjścia za nim. Jeśli czuł taką potrzebę, pozwoliła mu wyskoczyć jako pierwszemu - a jeśli nie, sama wzięła rozbieg na tyle, na ile pozwalały jej na to warunki i ciążenie, oraz wyskoczyła do przodu, celując w wyrwę w kadłubie.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

24 wrz 2025, o 15:59

szansa na to, że Hawk nie trafi w dziurę i poleci w kosmos i umrze i nikt nie będzie jej wspominał
<1
Rzut kością 1d100:
45


towarzystwo
A < 30 < B < 80 < C
Rzut kością 1d100:
91
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

24 wrz 2025, o 16:57

Castell skinął nieznacznie głową, błądząc wzrokiem po skrytym w ciemności wnętrzu kadłuba.
- Nie powinni stanowić większego zagrożenia - poprawił się po chwili milczenia, nim odbił się od krawędzi promu. Technicy i inżynierowie, którzy pracowali nad rozebraniem wraku Conflagrationa z pewnością posiadali przeszkolenie bojowe, ale nie znajdowali się obecnie w aktywnej strefie walk. Ich pancerze zapewne przystosowane były do łatwiejszej pracy przy wraku, a uzbrojenie - o ile jakiekolwiek przy sobie posiadali - raczej nie dorównywało temu co nosili przy sobie gwardziści w głównej stacji Acheronu, ani nawet temu z którego korzystała piratka czy jej towarzysz. Bojowe programy na omni-kluczach, które mogli mieć zainstalowane, stanowiło oczywiście inną kwestię.
Tak jak to, czy zostali już poinformowani o potencjalnym nadejściu niespodziewanego wroga.
Rhys zniknął w szczelinie między ożebrowaniem okrętu, zagłębiając się w panującej we wnętrzu ciemności. Hawk wyskoczyła chwilę później, zostawiając za sobą pozorne bezpieczeństwo Kodiaka; odległość nie była daleka i chociaż otwór docelowy był mniejszy niż by sobie tego życzyła, to dokonywała abordażu wystarczającą ilość razy w swoim życiu, by nie mieć z tym większych problemów. Chociaż skok był częściowo po omacku, to gdy pęd zaniósł ją do wnętrza żelaznych zwłok okrętu i gdy przekroczyła próg jego struktury, prędko dostrzegła podłogę, która okazała się wciąż być w jednym kawałku. Buty magnetyczne uaktywniły się, gdy tylko wylądowała na okratowanym podłożu, sprawnie znajdując oparcie obok Castella, który omiatał wnętrze korytarza końcówką karabinu. Latarka na jego ramieniu podążała za lufą, oświetlając ciemne przejście i ujawniając korytarz nie tak odmienny od tego, który znajdował się na Wraithu, jeżeli zignorować dziury w kadłubie przez które widać było czerń próżni oraz unoszące się w powietrzu fragmenty metalu.
- Jakaś część mnie ma nadzieję, że Langston nie przeżył - odezwał się cicho Rhys, gdy okazało się, że są w przejściu sami. Opuścił nieco karabin i odsunął dłonią kompozytowy panel, który unosił się bezwładnie przed jego twarzą. W jego głosie pojawiły się nudy smutku. - Jakby zobaczył swój okręt w takim stanie...
Potrząsnął głową, bardziej do własnych myśli, niż do słów. Conflagration był cichy i pogrążony w mroku; wrażenie było odmienne od tego, którego doświadczyli wcześniej na Valorze, gdy przemieszczali się po wciąż dogorywającym, pełnym zwłok statku. Brakowało tu okazjonalnego drżenia metalu pod butami, gdy odległe siły próbowały rozerwać okręt na strzępy oraz gdy większe fragmenty kadłuba tarły o siebie, próbując odsunąć nieuniknione. Conflagration był nieruchomy, bezgłośny i już dawno martwy, a przemieszczanie się po jego korytarzach przypominało bardziej wędrówkę po cmentarzu niż po polu bitwy. Agresywny nastrój Rhysa gdzieś zniknął pod wpływem naporu atmosfery, która niemal fizycznie na nich napierała od strony każdego wyrwanego komponentu unoszącego się w pustce, każdej dziury w poszyciu oraz każdego zwisającego nad ich głowami przewodu.
- Przepraszam za ten strzał w Wraitha. - Mruknięcie Castella były niespodziewane. Żołnierz nie patrzył w jej stronę, wbijając wzrok w metalową plakietkę na ścianie, która miała wygrawerowany napis CENTRUM OPERACYJNE, które ktoś jednak przekreślił grubą szramą, dopisując pod spodem czerwonym markerem KRÓLESTWO RATHY. Literka "Ó" była częściowo zmazana i nakreślono na nowo, ewidentnie stanowiąc późniejszą korektę.
Gdy światło latarki mężczyzny padało na kolejne sekcje korytarza, pojawiały się kolejne różnice między Conflagrationem, a Wraithem. Ten okręt piracki nigdy nie należał do Przymierza i jego wnętrze było o wiele bardziej chaotyczne niż to na statku Hawk, mimo tego, że też częściowo przerobione przez lata zamiany komponentów oraz nowych części. Panele na ścianach miały różne kształty i modele, a niektórych brakowało już na długo przed rozbiórką; oznaczenia były często narysowane zwykłym markerem zamiast standardowymi tabliczkami, a różne elementy nosiły ślady personalizacji załogi. Krąg światła ujawnił na ścianie nawet coś, co musiało być muralem namalowanym przez amatora farby w sprayu, a co wyglądało na pejzaż jakiejś pustynnej kolonii, obramowanej czerwonym blaskiem zachodzącego słońca.
Castell wyglądał jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, ale niespodziewanie za ich plecami rozbrzmiały odległe odgłosy. Mężczyzna niemal od razu zgasił latarkę i zamarł w bezruchu, ale okazało się to niepotrzebne. Echo dobiegało z daleka, niosąc się korytarzem od strony rufy, dźwięki były jednak bliżej niezidentyfikowane, mogąc być wszystkim i niczym - stłumionym przez próżnię rykiem piły kątowej, tnącej fragmenty dźwigarów, szumem drona obijającego się o wąskie przejścia, hałasem struktury odrywanej od ciała Conflagrationa.
- Nie sądzę, żebyśmy mieli zbyt wiele czasu - mruknął Rhys, chociaż obecnie to on był tym, który opóźniał ich pochód. Nie czekając na odpowiedź Hawk, ruszył w przeciwną stronę, w końcu pokonując swój bezruch.
Ich przejście wiodło wzdłuż poszarpanej ściany kadłuba, prowadząc ku sekcji dziobowej. Nie było tu żadnych skrzyżowań aż do samego końca, gdy korytarz zakręcił do wnętrza statku, po czym doprowadził ich aż pod sam kokpit - obecnie zamknięty ciężkimi, żelaznymi drzwiami. Rhys zaszczycił go tylko jednym, krótkim spojrzeniem, nim skierował się w lewą odnogę, prowadzącą do serca okrętu. Wydawało się, że wie gdzie iść.
Kajuta kapitańska, o której wspomniał, rzeczywiście nie znajdowała się zbyt daleko. Dotarli na koniec krótkiego korytarza i tam również przywitały ich zamknięte drzwi, a także zablokowany, pozbawiony prądu terminal po ich prawej stronie. Te różniły się jednak tym od pozostałych, że częściowo przesłaniały je szkarłatne, materiałowe zasłony noren we wschodnim stylu - jakby ich właściciel próbował zasłonić nagi i surowy metal wejścia, nadając mu bardziej ziemskiego stylu. Nad panelem wisiały również drewniane, podłużne dzwonki wietrzne, które obecnie unosiły się bezwładnie przy braku grawitacji.
Castell odsunął na bok materiał, po czym w milczeniu zabrał się do zdejmowania panelu dostępowego przy terminalu oraz drugiego, po przeciwnej stronie drzwi. Zajęło mu to chwilę, ale w końcu odkrył dwa moduły elektroniczne, które były zimne i równie martwe co statek. Ich ożywienie zabrało im kolejne dwie minuty, podczas których mężczyzna podłączał swoje własne zasilanie pancerza do tego po lewej stronie wejścia.
- Musisz mi z tym pomóc - rzucił do niej po chwili, gdy wnętrze panelu dostępowego odżyło słabym blaskiem paru diod serwisowych. - Przekierowałem zasilanie, ale część terminalu jest zablokowana. Coś musiało spalić część obwodów Conflagrationa. Będę dostarczał napięcie do kolejnych sektorów, a ty mi mów, które są uszkodzone - powiedział, skinąwszy głową w stronę terminalu po prawej stronie, ale samemu wciąż będąc głównie skupionym na swoim module, po lewej.

>>TERMINAL DOSTĘPOWY - PODŁĄCZ URZĄDZENIE DO PANELU<<
Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

30 wrz 2025, o 22:43

Wkroczenie do wnętrza Conflagrationa przypominało zakrzywioną rzeczywistość koszmaru, w którym utknęła. W kącie jej pola widzenia błyszczały znajome elementy, które równie dobrze mogły być fragmentami Wraitha - poszatkowanymi, zniszczonymi, poprzestawianymi w złe miejsca. Piracka fregata na pierwszy rzut oka przypominała jej własny dom, ale w ten obcy sposób, jak gdyby oglądana przez soczewkę sennej mary. Gdyby zmrużyła oczy, pozwoliła obrazowi się rozmyć, być może mogłaby poczuć się tak, jakby to po truchłach własnego okrętu właśnie stąpała.
Nie znała Langstona - nie osobiście. Renoma Conflagrationa i jego małej floty była jednak dość znana w Terminusie i w żadnym stopniu nie odróżniała go od innych szumowin z Terminusa, z którymi mogłaby mieć do czynienia. W oczach Castella najwyraźniej był człowiekiem wzbudzającym szacunek, co odnotowała w głowie, ale nie pokusiła się na żaden komentarz. Langston prawdopodobnie spotkał przeznaczenie, na które zasługiwał.
Tak, jak i ona kiedyś w przyszłości je pozna.
Przeprosiny zawisły w przestrzeni między nimi gdy przesuwali się ciasnymi, ciemnymi korytarzami niosącymi ślady ludzkiej bytności załogi. Słowo zabrzmiało obco wypowiadane jego głosem - jak wypowiedziane w innym języku, zmieniając jego brzmienie i tonację. Odruchowo przygryzła policzki od środka gdy samo wspomnienie uderzenia obijającego się o tarcze kinetyczne fregaty wzbudziło dawne echo jej wściekłości - zbyt blade, by odpowiedzieć mu na te przeprosiny agresją, ale jednocześnie wciąż obecne w jej sercu, przez co nie była w stanie ich przyjąć.
W milczeniu przesuwała się do przodu, zbliżając do kajuty kapitańskiej. Nie odzywała się z wielu powodów - częściowo dlatego, że nie widziała niczego wartego zakomunikowania w warunkach bojowych, w których się znaleźli. Inna jej cząstka z kolei błądziła w ciekawości po wnętrzu Conflagrationa, wyobrażając sobie to, jak musiał wyglądać za swojego życia i odpychając świadomość tego, że być może kiedyś to ktoś inny będzie stąpać po wraku jej własnej, pirackiej łajby.
A częściowo dlatego, że myśl o odezwaniu się w stronę mężczyzny wciąż wzbudzała w niej wściekłość kłótni, którą odbyli. Sama pustka kosmosu i skok do wnętrza nieaktywnego truchła okrętu nie były wystarczające by ją zdusić. Zrobiłoby to wyłącznie bezpośrednie zagrożenie, którego na razie nie dostrzegała, wodząc wzrokiem jak i lufą broni po korytarzu, w którym stanęli.
Bez przytaknięcia przeniosła wzrok na terminal, o którym mówił, spełniając jego polecenie odruchowo - złość mogła dusić jej potrzebę nawiązania jakiejkolwiek konwersacji z mężczyzną, ale nie wpływała na jej desperacką potrzebę dokończenia tego zadania i wydostania się z tego przeklętego miejsca. Stanęła przy miejscu, które jej wskazał i na bieżąco przekazywała informacje o zablokowanych systemach.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

3 paź 2025, o 18:55

Ich współpraca trwała niecałą minutę, po której terminal po jej stronie niespodziewanie odżył zielenią. Zasilanie popłynęło między uszkodzonymi sektorami, budząc kolejne lampki sygnałowe, aż w końcu dotarło do głównego procesora i siłowniki drzwi poruszyły się z oporem, rozsuwając wejście na boki. Hawk poczuła jak jakaś niewidzialna siła odpycha ją lekko do tyłu, a przez próżnię poniósł się krótki, stłumiony świst, gdy do wnętrza pokoju wtargnęła próżnia. Uciekające powietrze poniosło ze sobą kilkanaście luźnych przedmiotów, które przeleciały niegroźnie obok nich, wyrzucone na korytarz - zapasowe pochłaniacze ciepła, pojedynczy śrubokręt, jakieś dwa datapady. Wizg trwał zaledwie dwie sekundy, po których od razu ucichł, gdy ostatnie cząsteczki uwięzionej atmosfery zostały pożarte i gdy pustka ponownie przykryła wszystko swoim bezdźwiękiem.
Wnętrze kajuty kapitańskiej miało swój własny urok i podobnie jak reszta okrętu była w pewien sposób spersonalizowana. Gdzie nie padał jej wzrok, tam Hawk dostrzegała różne zdobienia oraz elementy wschodniej, Ziemskiej kultury - wiszące ornamenty, które teraz unosiły się bezładnie w braku grawitacji; jadeitowe i marmurowe figurki pozrzucane z pustych półek i unoszące się w każdym miejscu pomieszczenia; neonowe, wygaszone brakiem prądu obrazy przedstawiające rozmaite ryciny, które wisiały krzywo na ścianach.
Rhys bez słowa odłączył pancerz od panelu po swojej stronie drzwi, chwycił ponownie karabin i wszedł do środka pomieszczenia, rozglądając się w milczeniu. Jego spojrzenie przez chwilę śledziło obracające się dookoła własnej osi małe drzewko w doniczce, poczerniałe i pokryte szronem, nim przeniósł wzrok na resztę kajuty.
- Szukaj średniej wielkości modułu przypominającego skrzynkę - rzucił do niej zdawkowo, rozsuwając dłonie na odległość około trzydziestu centymetrów. - Langston pewnie schował go gdzieś w bezpiecznym... - zaczął mówić, nim przerwał gdy jego wzrok padł na blisko metrowy blok żelaza, wkomponowany w ścianę nieopodal łóżka i częściowo przykryty brudną szmatą. Stary, archaiczny sejf miał klasyczne pokrętło zamiast nowoczesnego terminala i musiał być wyciągnięty z jakiegoś wyjątkowo starego świata - podobnie jak znaczna część pozostałych przedmiotów, które znajdowały się w kajucie.
- ...miejscu - dokończył cicho, nim ruszył w jego stronę, żeby zobaczyć z czym mają do czynienia.
Wnętrze pomieszczenia przypominało w równym stopniu prywatną kwaterę, co i składowisko zdobyczy lub pamiątek, mogących mieć zarówno jakąś faktyczną wartość, jak i być całkowicie bezużytecznymi, turystycznymi pułapkami. Między przedmiotami, które wydawały się być wyjęte z historii lub sklepu walały się również nowoczesne datapady, metalowy kubek podtrzymujący podgrzewane napoje i tuzin innych śmieci pokroju części zamiennych, narzędzi do czyszczenia broni czy puszek po napojach energetycznych. Jednak kiedy wzrok Hawk błądził pośród tego wszystkiego, w pewnym momencie dostrzegł również coś o wiele bardziej znajomego, co wyróżniało się na tle pozostałych elementów.
Jeden z zasuwanych paneli szafy wisiał luźno, wyrwany z rowka po którym miał się przesuwać. W jego wnętrzu majaczył zarys znajomego, okrągłego drona, który częściowo wystawał na zewnątrz, a częściowo utknął między skrzydłami mebla. Urządzenie - mobilny QEC Kestrel, identyczny jak ten, który dostała Hawk - był ciemny i pozbawiony zasilania, a wgniecenie na jego delikatnym korpusie sugerowało, że turbulencje, których okręt musiał doświadczyć w trakcie walk, nie obeszły się z nim łagodnie.
Cichy syk, tym razem o wiele krótszy, oznajmił kolejną dekompresję w pobliżu. Rhys podniósł się z przyklęku i odsunął na bok drzwiczki sejfu, wciąż żarzące się na krawędzi nierówno wyciętej omni-ostrzem. W jego drugiej dłoni znajdował niewielki, mało poręczny moduł, którego trzymał za stalowy uchwyt przytwierdzony tuż pod panelem kontrolnym.
Widząc jej wzrok, uniósł nieznacznie urządzenie, pokazując go jej wymownie.
- To najłatwiejszą część mamy za sobą - powiedział z ociąganiem, nim przypiął urządzenie do pasa przy swoim biodrze.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

6 paź 2025, o 15:56

Kwatera kapitana Langstona przypominała wnętrze starożytnego grobowca - przynajmniej oczami nieprzyzwyczajonej do takiej ilości kulturowych artefaktów Hawkins. Już wkraczając do tego zakonserwowanego przez pustkę kosmiczną sarkofagu kontemplowała, kiedy ostatnio widziała taką ilość Ziemskich pamiątek w jednym miejscu po raz ostatni. Wcześniej wydawało jej się, że to jej kajuta była chaotyczna, w kontraście do tego, jak to samo miejsce wyglądało na Neptunie. Przez prawie dwadzieścia lat nasiąknęła wojskową czystością i optymalizacją przestrzeni militarnych okrętów czy baz, w których przebywała. Nie pamiętała nawet swojego domu - nie tego permanentnego, wypełnionego rodzinnym ciepłem i zupełnie innego rodzaju pamiątkami. Pamiętała wyłącznie miejsca, od których się odbijała, odwieczny chaos zagraconych, obcych przestrzeni, po którym skromna prycza z szafką była wręcz miłą odmianą.
Bywała na łajbach takich jak ta - innych, pirackich okrętach wypełnionych wszystkim, co udało się ukraść jej załodze. Większość z nich jednak należała do obcych, których dekoracje niewiele jej mogły mówić i nie miały dla niej żadnego znaczenia. Na moment, ignorując zarówno osadzającą się na dnie jej żołądka złość, jak i trzymającą jej ciało we władaniu adrenalinę, rozejrzała się wokół. Poszukując pudełka, o którym wspominał, jednocześnie z uwagą przyglądała się wszystkim, nagromadzonym przez Langstona pierdołom.
Widząc staromodny sejf, odwróciła się od Castella wiedząc, że mężczyzna samemu upora się z jego otworzeniem. Zerknęła przez wyjście na zewnątrz, upewniając, że nikt nie podkradł się do kwatery i dopiero wtedy powróciła do oglądania wszystkich zdobytych przez kapitana Conflagrationa upominków.
W jej oko wpadło puzderko, w którego wnętrzu dostrzegła medalik. Zdobiony krzyż nie budził w niej żadnych emocji, gdyż nie była osobą religijną - ale był ładnie wykonany i wyglądał na stary, co zwiększało jego wartość w jej oczach. Przez myśl przeszło jej, że mógłby się spodobać Vinnet - bez większego skrępowania sięgnęła po niego, gdy Rhys walczył z sejfem i wsunęła go do jednej z ładownic przy swoim pasie.
Nawet, gdyby Langston sam prawdopodobnie go nie ukradł, nie miałaby większych oporów przed pozbawieniem nieboszczyka jego dobytku. Uszkodzony dron Kestrel majaczył w rogu jej pola widzenia, jak przykre przypomnienie tego, w jaki sposób mogła skończyć i ona, podążając drogą wytyczoną przez bogatą fixerkę. Na szczęście Hawkins nie miała szczególnych problemów z ignorowaniem tego, co mogło okazać się jej zgubą.
Włącznie z mężczyzną, który stał naprzeciw.
- Szkoda, że nie możemy wrócić tym wrakiem - odrzuciła, kończąc zmowę milczenia, którą zawarła z własną furią. Odwróciła się w stronę wyjścia, wzmacniając chwyt na swojej broni. - Zarobiłabym tyle, że już nigdy więcej nie musiałabym oglądać cię na oczy.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 paź 2025, o 00:05

Jedna brew Castella uniosła się do góry po jej słowach, a jego wzrok przesunął się po wnętrzu kajuty poprzedniego właściciela Conflagrationa, jakby szacował w milczeniu jej słowa. Uniósł dłoń, zatrzymując między palcami obracający się powoli ażurowy wachlarz, którego misterne zdobienia zniknęły pod warstewką szronu; przyglądał mu się przez chwilę, nim odepchnął go delikatnie od siebie, sprawiając, że przedmiot wznowił swój pośmiertny balet w próżni.
- Przeceniasz wartość tego okrętu. A także to ile byś za niego dostała - odrzucił w odpowiedzi. - W najlepszym wypadku mogłabyś liczyć na pięćdziesiąt procent wartości. Jest nas tu dwoje, dzielimy łupy po połowie - sarknął z cieniem rozbawienia, również ściągając karabin z pleców. Jego wzrok błądził po pamiątkach Langstona, ale prawdziwe myśli oraz co on nich sądzi pozostawały ukryte za jego jasnymi tęczówkami. - W zasadzie to nawet mniej. Conflagration był częścią floty Kestrel, więc technicznie rzecz biorąc, jego wrak również należy do nas. Dostaniesz dziesięć procent znaleźnego, jak ładnie poprosisz.
Chociaż Hawk odwróciła się w stronę wyjścia, Rhys nie ruszył się z miejsca. Jego spojrzenie z powrotem wróciło ku piratce, teraz wbijając się w jej plecy, a potem w twarz, jeżeli obróciła ku niemu głowę. Wyraz jego wzroku, częściowo okryty za wizjerem hełmu, pomimo swoich wcześniejszych słów, które balansowany na granicy żartu, był jednak poważny. Jego własna złość na ich wcześniejszą rozmowę zniknęła gdzieś po wkroczeniu na pokład zniszczonego okrętu - albo co bardziej prawdopodobne, została sprawniej pogrzebana pod naporem innych myśli. Zimna furia czerwonowłosej piratki, chociaż z pewnością została przez niego dostrzeżona, wydawała się jednak póki co odbijać od jego pancerza.
- Ale skoro jednak jesteśmy już przy wracaniu, to musimy się zastanowić jak tego dokonać w jednym kawałku. Wątpię, żebyśmy mieli wiele czasu, ale teraz jest na to moment dobry jak każdy inny skoro już mamy moduł i nikt do nas jeszcze nie strzela - powiedział z ociąganiem. Korytarze Confragrationa rzeczywiście były ciche i puste; byli wystarczająco głęboko w trzewiach okrętu, że nawet metal pod ich butami nie drżał od odległej pracy dronów oraz rozbierających go na części inżynierów. - Nawet jeżeli wrócimy do promu, to zestrzelą nas lub przechwycą zanim przelecimy nim chociaż jedną piątą strefy rażenia tych stacji obronnych. Nie mówiąc już o innych okrętach, które pewnie właśnie odcinają wszystkie drogi wylotu.
Chociaż wizja mężczyzny nie rokowała im zbyt wielkich szans, jego głos pozostawał spokojny i rzeczowy. Hawk znała ten ton, bo akurat sytuacje takie jak ta sięgały do jej własnej przeszłości - do czasów żołnierskich odpraw w trakcie trwania bitwy, do tych krótkich chwil spokoju, gdy grupa bojowa łapała moment oddechu tuż po wymianie ognia z przeciwnikiem i przygotowywała się do kolejnej, równie nieuniknionej, i do momentów im podobnych.
- Nawet jeżeli jakimś cudem udałoby nam się uruchomić Conflagrationa, a potem nim pokierować we dwójkę, to nie przeżyłby skoku przez Przekaźnik. I my również - dodał, postanawiając jednak wyrazić swoją opinię na temat jej wcześniejszej idei, chociaż ta była rzuca w ramach retorycznego rozważania.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

8 paź 2025, o 13:37

Wyliczenia prowadzone przez Castella - podejrzanie dokładne i przemyślane jak na kogoś, kto sam nie pomyślał o tym wcześniej - mimowolnie wywołały jej prychnięcie. Patrząc po stanie jego sprzętu, mechanicznym wilku czy Anathemie, pieniądze były dość wygodnym efektem ubocznym sprzedania duszy diabłu i z pewnością nie przydałyby się tak, jak jej załodze. Gdyby aktywowanie Conflagrationa wchodziło w grę, musiałaby poważnie rozważyć wypchnięcie go przez najbliższą śluzę teraz nie tylko z powodów czysto osobistych, ale też, najwyraźniej, finansowych.
- Wyraźnie przeceniasz swój wkład w powodzenie tej operacji, Castell - odrzuciła jedynie, doskonale świadoma tego, że w pojedynkę nie udałoby się żadnemu z nich dokonać tego, czego dokonali obecnie. Nie był to jednak ani pierwszy, ani ostatni fakt na jego temat zbyt niewygodny, by miała poruszać go głośno.
Opuszczenie Hydry stanowiło problem wagi na tyle dużej, by ta cząstka jej świadomości wciąż wściekła na mężczyznę i własny kolor włosów natychmiast przeszła w tryb uśpienia. Izolowanie nieproduktywnych myśli czy emocji w sytuacjach kryzysowych było pierwszą cechą, która czyniła z niej dobrego oficera - w czasach, w których dodatkowe pagony na piersi były dla niej zaszczytem i największym honorem. Choć mundur z wszelkimi odznakami tkwił w głębi szafy pirackiego okrętu, zbyt osobisty by go wyrzuciła i jednocześnie zbyt obcy by ujrzał światło dnia, przyzwyczajenia zdążyły przekształcić się w jej drugą naturę.
I w głębi duszy wiedziała, że ten stan był najlepszą ucieczką od wszystkich myśli, których nie chciała doświadczać w trakcie swojej codzienności. Na swój sposób był komfortowy, gdy jej żyły płonęły od adrenaliny a ciało zbyt napięte by usiąść, korzystając z chwili oddechu.
- Zakładnicy załatwiliby nam trochę czasu, choć niewiele. Może gdybyśmy transmitowali dźwięk i obraz na cały układ, w innym wypadku mogą nie zawahać się przed zestrzeleniem nas mimo własnych ludzi na pokładzie. Wojna zmienia nastroje i podejście - odpowiedziała rzeczowo, jakby pomiędzy znalezieniem sobie zakładników i przystawieniem broni do ich głów, a omówieniem wczorajszej pogody na Ziemi nie było adekwatnej różnicy. - Doradca admirała jest agentem Handlarza Cieni. Ja jestem w układzie. Lagnston pracował dla Kestrel. Lista tematów do pierdolenia przez radio nie jest krótka, ale wątpię, żeby pozwoliła nam dostać się do samego Przekaźnika.
Westchnęła, rozglądając się po wnętrzu staromodnej kajuty. Cóż by zrobiła, by stać teraz na pokładzie Wraitha - z jego technologią i jej uzdolnionymi ludźmi nie wątpiła, że wydostanie się nawet z tak najeżonego Przymierzem układu nie stanowiłoby większego problemu.
Z drugiej strony, gdyby tkwiła w tej chwili na pokładzie Wraitha, prawdopodobnie niewiele rzeczy by ją nadal obchodziło. Jej wzrok zawiesił się na ponurym zwiastunie przyszłości, której miała nadzieję uniknąć - nieaktywnym dronie.
- To pewnie już nie działa? - upewniła się, ale sądząc po tym, jak wrażliwa była Kestrel na technologię swojego drona, prawdopodobnie mniejsze zdarzenie niż destrukcja całego statku byłoby w stanie go wyłączyć. Przygryzła wargę, powracając do słów, których użył przed chwilą. Nawet jeżeli. - A inne statki? Czy w tej stacji rozbiórkowej jest coś innego? Prom ma małego kopa, ale inna jednostka dostałaby się do przekaźnika szybciej.
Odwróciła się do mężczyzny, nie mając nic do stracenia w kontekście rzucania swoimi propozycjami - nie miała przeszkolenia technicznego by dokonać rzeczy, o których zamierzała wspomnieć.
- Każdy statek to bomba - przypomniała mu z krzywym uśmiechem, przed oczami mając płomienny sygnał frachtowca, który zakończył istnienie Mindoiru. - A jakby udało nam się uruchomić Conflagrationa i posłać go prosto w środek stacji? Albo jakikolwiek, inny okręt?
Nie mieli szans na przetrwanie gdy oczy wszystkich w Acheronie zwrócone były w ich stronę - ale gdyby udało im się stworzyć inny, poważniejszy problem od jednej jednostki umykającej z układu, jej szansa na zobaczenie załogi stałaby się niezerowa.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

9 paź 2025, o 20:24

Przez twarz mężczyzny przemknął ponury cień i niemal od razu pokręcił głową, gdy tylko zaczęła snuć pierwsze plany.
- Mniej niż potrzebujemy. Admirał nie zawaha się wysadzić promu z nami przy pierwszej okazji, gdy tylko odmówimy kapitulacji. Bez względu na to ilu zakładników byśmy mieli na pokładzie - odrzucił, opuszczając nieznacznie karabin ku podłodze. Przesunął wzrokiem po kajucie Langstona, po unoszących się w powietrzu pamiątkach, swoim bezwładnym ruchem tylko podkreślające grobową atmosferę pomieszczenia, które kiedyś należało do głównego właściciela okrętu, a które teraz było jedynie miejscem jego śmierci. - Widziałaś ostatnie nagranie Conflagrationa. Dowódca Crusadera nie sprawia wrażenia człowieka, który byłby skłonny negocjować z terrorystami. Znam tego typu ludzi. Szczególnie, że jedyni zakładnicy, których możemy zdobyć, to inżynierowie, którzy są obecnie na tym okręcie z nami, a to również żołnierze.
Pomimo swoich słów, Castell zmarszczył nieznacznie brwi. Jego spojrzenie zamgliło się na chwilę, gdy najwyraźniej obracał w myślach jej plan, szukając w nim jednak jakichś plusów.
- Ilu byśmy ich zmieścili na pokładzie Kodiaka? Sześciu? Ośmiu? - Pokręcił po chwili głową, najwyraźniej nie znajdując żadnych, które by go satysfakcjonowały. - Nie wymieni ich na ucieczkę szpiegów, którzy nie wiadomo co odkryli na stacji. Nie wymieni ich na twoją wolność - dodał w tym samym tonie co ona i wbijając w jej wzrok. Oboje zdawali sobie sprawę, że listy gończe, które wiszą za nią w tej części galaktyki, miały swoją wagę. W tym wypadku składała się na nią ilość przelanej krwi oraz okazja pojmania lub zabicia wroga publicznego, którego koniec rozszedłby się echem po przestrzeni kosmicznej, kończąc wieloletnie historie oraz opowieści. Szansa na to, że w chwili w której ujawniłaby swoją tożsamość, pomknąłby w ich stronę prom desantowy wyładowany żołnierzami w ciężkich pancerzach i rozkazami spacyfikowania jej bez względu na zakładników, była o wiele większa od zera.
Zakładając, że systemy informatyczne Przymierza już nie rozgryzły prawdziwej Tern i taki prom już ku nim nie leci.
Uwaga Rhysa przesunęła się na drona, gdy o nim wspomniała. Podszedł do urządzenia i przyklęknął przy nim, obracając lekko to w jedną stronę, to w drugą, i oglądając stan.
- Jak tylko potwierdziliśmy zniszczenie Conflagrationa, Kestrel zniszczyła drona po swojej stronie - potwierdził po chwili milczenia. Była to jedna z wad QEC - każdy z mobilnych komunikatorów łączył się na poziomie kwantowym tylko i wyłącznie ze swoją drugą połówką. Niewielki koszt całkowicie bezpiecznej i nie dającej się namierzyć łączności, ale jednak czyniący ją dość delikatną w stosunku do wyboru obydwu odbiorników.
Drugie pytanie sprawiło, że ponownie pokręcił głową. Dron zaczął unosić się bezwładnie, gdy mężczyzna wypuścił go z rąk i ponownie wstał na nogi.
- Jest jakaś mała korweta, a raczej to co z niej zostało. Ale znajduje się w Vulturis II i jest tu dłużej niż Conflagration, więc to raczej same szczątki - odparł krótko, ponownie mogąc jej zaoferować tylko złe wieści. Jego dłoń rozżarzyła się błękitem, gdy przesunął nią w otoczeniu martwego drona; znajome, błękitne płomyki popłynęły szczelinami pękniętego urządzenia, sprawiając, że to zaczęło lśnić niczym popękana, metalowa kula. Tak jak wschodnie kultury, które upodobał sobie kapitan Langston, uzupełniały potłuczoną ceramikę złotem oraz srebrem w technice kintsugi, tak po paru chwilach QEC pokrył się niebieskimi, żarzącymi się żyłkami i odżył własnym, nowym życiem.
Urządzenie przestało obracać się bezwładnie i skierowało w stronę Hawk. Wiele różnej wielkości soczewek kamer wbiło się w piratkę, obserwując ją niczym mechaniczny, metalowy owad.
Rhys opuścił dłoń i przez chwilę nic nie mówił. Biotyczny dym, który chwilę wcześniej unosił się z kącików jego oczu, rozwiał się i zniknął.
- Chcesz zrobić z wraku fregaty taran? - odezwał się po chwili powoli nieprzeniknionym tonem, jakby chciał się upewnić, że dobrze ją usłyszał. - Z nami w środku?
Obrócił twarz w jej stronę i przez chwilę przyglądał się jej w milczeniu. Jego usta drgnęły, jakby chciał je otworzyć i coś powiedzieć, ale zamknął je z powrotem. Na jego czole pojawiła się nieznaczna zmarszczka, gdy obracał jej pomysł w głowie przez kolejne kilka sekund.
- Większość obwodów wyglądała na przepalone, gdy tutaj szliśmy. Zakładając, że systemy silników są jeszcze sprawne, najlepsze co będziemy mogli zrobić, to uruchomić je na pełny ciąg bezpośrednio z ich poziomu, a to musielibyśmy zrobić w maszynowni. Ale żeby nim sterować, musielibyśmy to robić manualnie z centrum kontroli RCS - zaczął mówić, ale jego ton był inny. Tym razem nie przekreślał pomysłu - szukał dziur, które mogłyby im przeszkodzić. - No i stacja trzyma go w obręczach blokujących, ale wątpię, żeby miały wystarczającą siłę, żeby go zatrzymać, jeżeli uzyskamy wystarczająco wysoką moc. Podejrzewam, że są bardziej do stabilizacji wraków, niż w celach zabezpieczających - mruknął z roztargnieniem, nim zamilkł ponownie, tym razem na dobre dziesięć sekund. Jego wzrok wbijał się w Hawk, ale był zamyślony, nieobecny.
- To... może się udać - odezwał się w końcu z ociąganiem, tonem w którym pobrzmiewała jednak mieszanka fascynacji i nagłego rozbawienia. - Albo przynajmniej dać nam jakąś szansę.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

16 paź 2025, o 14:36

W ich planowaniu nigdy nie dotarła do momentu opuszczenia układu - głównie dlatego, że pomimo tego butnego przedsięwzięcia, nie była wcale pewna czy uda im się przeniknąć do Acheronu, a co dopiero zlokalizować Conflagrationa i odzyskać moduł z jego wraku. Teraz, tkwiąc wewnątrz kajuty byłego kapitana martwej, pirackiej łajby, zorientowała się, że nawet nie mieliby możliwości zaplanować tego zawczasu. Ta mała część informacji, które posiadali na temat kompleksu i przedsięwzięcia Rady w połowie okazała się niedokładna, o ile nie kompletnie błędna. Nie było możliwości uznać czegokolwiek za pewnik, mogli jedynie założyć, że ukradną pierwszy lepszy statek i pomkną w stronę Przekaźnika modląc się, że uda im się do niego dotrzeć nim ktoś zestrzeli ich z kosmicznej połaci.
Przy ilości zębów, którymi dysponowały stacje oraz dokujące w nich jednostki, jedynym, co mogło umożliwić im ucieczkę było odwrócenie uwagi. Stworzenie zagrożenia większego niż prom umykający z układu z bezczelnymi szpiegami na pokładzie. Chaosu, w którym zniknęliby jako jedna z tysiąca kropek w roju wypełniającym Hydrę. Jeśli mieli mieć szansę na ucieczkę przed gniewem admirała pozbawionego skrupułów, potrzebowali czegoś więcej niż trzymania kciuków i aktywowania napędu promu na największe obroty.
Jej ramiona drgnęły w odpowiedzi, jakby jej propozycja była w pełni racjonalna. Nie przywiązywała się szczególnie do żadnego z pomysłów, ale każdy z nich wypowiadała głośno - częściowo by poznać jego zdanie na ten temat, a częściowo by zwerbalizować własne myśli, chaotycznie rozbijające się wewnątrz jej głowy.
- Chyba idealnym byłoby, gdyby Conflagration leciał sam, a my trzymali się jego cienia w promie - odparła, przekształcając ich konwersację w koncert życzeń, co do których sensowności nie miała przekonania. - Ale może moglibyśmy zaparkować prom wewnątrz fregaty i wylecieć w odpowiednim momencie.
Przy okazji nie zabijając się o tysiące szczątków, które wrak zostawi na swojej drodze, jego niestabilne zachowanie i milion innych czynników, które mogły przekształcić prosty akt wylotu na zewnątrz w coś piekielnie niebezpiecznego.
Słowa potwierdzenia, wypowiedziane przez mężczyznę z ociąganiem, wzbudziły pewną iskrę w jej ciele - tą, która podłapała dziejącą się akcję, pragnąc ruszyć do przodu, zacząć wcielać ten szalony plan w życie teraz, skoro okazał się możliwy.
- Przywracanie do życia rozwalonych okrętów nie należy do moich umiejętności - odpowiedziała po krótkiej chwili, choć podejrzewała, że doskonale o tym wiedział. - Od czego trzeba zacząć?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

16 paź 2025, o 20:26

Rozpędzony wrak okrętu, niezależnie od tego w jakim był stanie, z pewnością stanowiłby zagrożenie większe niż mały, pozbawiony uzbrojenia prom. Ogromna masa metalu, kompozytów oraz elektroniki, nawet poruszająca się z nieznaczną prędkością, mogła stanowić kłopot dla nieruchomych obiektów pokroju stacji kosmicznej - szczególnie tych nieprzygotowanych na jej przylot. Biorąc pod uwagę liczbę innych okrętów w systemie oraz uzbrojenia otaczającego Acheron, wątpliwe było, żeby normalny, pojedynczy statek poczynił poważniejsze szkody w ataku na stację i to przeżył, ale Conflagration nie musiał się przejmować tym ostatnim warunkiem. Wprawiony w ruch musiał po prostu utrzymać się wystarczająco długo w jednym kawałku.
Tak jak i oni.
- Nie odpalimy go zdalnie. Nie wiem nawet czy odpalimy go będąc na miejscu - zauważył Castell. Jego spojrzenie prześlizgnęło się na drzwi wyjściowe z kajuty oraz na korytarz, po którym wciąż latały fragmenty struktury statku. - Ale zaparkowanie w środku i wylecenie w trakcie nie powinno stanowić problemu przy ilości dziur, które ma w kadłubie.
Plan, który wypowiedziała na głos, zaczął nabierać kształtów i stawać się faktyczną możliwością z każdym kolejnym słowem. To samo zrozumienie, którego doznała wcześniej, dostrzegła teraz w oczach Castella. Mężczyzna, do tej pory tylko ostrożnie próbujący rozebrać tą niemożliwą ideę na kawałki, teraz wyprostował się powoli, gdy nagle na ich horyzoncie pojawiła się rzeczywista szansa na możliwy wylot z układu.
Jej ostatnie słowa sprawiły, że drgnął nieznacznie. Jasne tęczówki zatrzymały się na niej, przyglądając się jej w zagadkowym milczeniu przez kilka dłuższych chwil, nim w końcu skinął lekko głową.
- Od sprawdzenia na czym stoimy - odezwał się wprost. Z jego głosu zniknęły nuty ociągania, a powróciła wcześniejsza determinacja. Pytanie, które zadała, musiało być niczym młot wbijający ostatni gwóźdź - przekształcający luźną teorię w praktykę. - Silniki potrzebują zasilania oraz paliwa, przynajmniej gdy chodzi o niezbędne minimum. Musimy sprawdzić obie te rzeczy. Jeżeli zbiorniki z helem lub deuterem zostały już opróżnione albo oberwały w trakcie bitwy, a elektronika została tak usmażona, że nie będzie możliwy rozruch, to nigdzie nie polecimy.
Po pomieszczeniu poniósł się znajomy blask, gdy aktywował omni-klucz na ramieniu. Stukał palcami po ekranie przez kilka chwil, szukając czegoś i po paru sekundach nad jego narzędziem wyświetliła się niewielka, trójwymiarowa mapa, którą Hawk rozpoznała niemal od razu - bo jeszcze nie tak dawno temu wpatrywała się w bardzo podobną, ale otrzymaną od Kestrel. Plany projektowe okrętu. W tym przypadku jednak Conflagrationa, a nie Wraitha.
- Normalnie moglibyśmy sprawdzić stan generatorów i systemów paliwowych w Centrum Operacyjnym albo w kokpicie, ale podejrzewam, że główny generator został wyłączony na czas rozbiórki. O ile w ogóle działa - dodał, zerkając przelotnie w stronę Hawk.
Jej własny omni-klucz piknął cicho, informując o nadchodzącym transferze. Kopia schematów, które Rhys wyświetlił u siebie, trafiła również i na jej narzędzie. Mężczyzna powiększył poziom na którym obecnie się znajdowali, po czym zmienił go na niższy i stuknął palcem na pomieszczenie maszynowni, potem na kolejne obok - oznaczone jako komora generatora - a potem na jeszcze następne - sekcję paliwową. Wszystkie szczęśliwie znajdowały się blisko siebie. Poza samym Centrum Operacyjnym, które znajdowało się w mniej więcej w połowie długości statku, tam gdzie zaparkowali swojego Kodiaka.
- W pierwszej kolejności musimy go włączyć, a potem upewnić się, że działa system paliwowy oraz systemy rozruchu. Wszystkie te rzeczy możemy sprawdzić bezpośrednio w maszynowni. Alternatywnie, jedno z nas może też przejść się do Opsa i tam zaczekać na włączenie zasilania przez drugie, a potem sprawdzić na głównym terminalu co dokładnie działa, a co nie, ale wymagałoby to rozdzielenia się - dodał, gasząc własny omni-klucz i ponownie chwytając karabin. - Tak czy owak skończymy w maszynowni, bo tam jest terminal do nadpisania zabezpieczeń i uruchomienia silników pomimo uszkodzeń okrętu. Główny terminal w Opsie może nam oszczędzić trochę czasu na szukanie potencjalnych problemów jeżeli coś nie będzie działać, ale nie jest niezbędny. Szczególnie, że nie wiemy ile mamy czasu zanim korytarze zaroją się od żołnierzy ani czy w ogóle funkcjonuje - mruknął po raz wtóry, podchodząc do drzwi. Odsunął dłonią zamarznięty materiał, który uniósł się pod sufit i tam już został. Ożywiony dron Kestrel unosił się bezgłośnie przy boku Rhysa, podążając za nim w ciszy.
- Musimy też przeparkować Kodiaka. Najlepiej będzie zabrać go od razu teraz i poszukać jakiejś dziury blisko maszynowni, bo jak już włączymy silniki, to nie będzie czasu do niego wrócić.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

17 paź 2025, o 23:18

Plan, który w pierwszym odruchu wydawał jej się irracjonalny powoli zaczynał nabierać kształtów - przynajmniej w głowie Castella, ponieważ z pewnością nie w jej własnej. Posiadała podstawową wiedzę na temat działania i operowania statków kosmicznych, tak samo jak wiedziała w jaki sposób działały omni-klucze i jak mogła się nimi posługiwać. Ta wiedza nie wykraczała jednak na terytorium jakichkolwiek modyfikacji, czy tym bardziej przywracania do użyteczności sprzętu, który pogrzebała już pustka kosmosu.
Jak w każdym poprzednim przypadku jej złość na mężczyznę częściowo została wyparta przez adrenalinę i chęć działania - wizję faktycznej szansy na ucieczkę z tego układu, powrót na Wraitha, którego zobaczenie zdawało się bardzo dalekie od świata możliwości jeszcze chwilę temu.
Nie znaczyło to jednak, że wyparowała z niej całkowicie.
- Widzę, że trzymacie schematy wszystkich okrętów, które z wami współpracują - sarknęła, otrzymując od niego schematy i pośpiesznie przerzucając kolejne poziomy Conflagrationa, notując w głowie znajome lokacje widoczne w innej konfiguracji. - Milutko.
Jakaś jej cząstka poczuła skrywaną głęboko euforię na myśl o posłaniu okrętu Langstona prosto w serce stacji, która rozebrała niegdyś świetną łajbę na niewiele wartą kupę złomu. Nie miała żadnej relacji z mężczyzną, w najlepszym wypadku byli dla siebie obojętni, w najgorszym stanowili sobie nawzajem konkurencję - ale podobieństwo do jej własnego okrętu sprawiało, że tchnięcie życia w Conflagrationa wyłącznie po to, by zginął na własnych warunkach, wydawało jej się właściwe.
Na swój chory, zakrzywiony sposób może nawet sprawiedliwe.
- Prom przyprowadźmy od razu - zgodziła się, chcąc zabezpieczyć ich potencjalną drogę ucieczki - a także misterny plan B na wypadek, gdyby wraku nie dało się przywrócić do życia. Ruszyła za mężczyzną do przodu - Czy jesteś w stanie zidentyfikować potencjalne problemy do załatwienia z poziomu maszynowni i przyległych pomieszczeń, czy potrwa to znacznie dłużej niż gdyby jedno z nas było w Centrum Operacyjnym?
Zerknęła na drona, podążającego za mężczyzną pomimo rozerwanej więzi z jego odpowiednikiem, gdzieś w tajnej bazie operacyjnej Kestrel.
- Mogę pójść do Opsa jeśli da nam to dużą przewagę, ale jeśli pojawią się tutaj żołnierze, będziemy mieli dwa miejsca do obrony. A ty nie będziesz miał jak pracować jeśli zaczną dobierać się do maszynowni, której nie możemy stracić - zauważyła jedynie, szukając na schematach zbrojowni. Wątpiła, by Przymierze pozostawiło tam jakikolwiek sprzęt, ale zastanawiała się nad tym czy nie znalazłaby tam ładunków wybuchowych bądź czegoś, co mogłaby użyć do zaminowania przejść. - Jaka jest szansa na to, że znajdziemy w zbrojowni coś wartościowego? - dodała, dzieląc się swoimi przemyśleniami z przyczyn bardziej praktycznych niż towarzyskich. - Jeśli uda nam się choćby podnieść temperaturę Conflagrationa, zlecą się tutaj chmary żołnierzy i maszynownia nie będzie łatwa do utrzymania.
Zerknęła ponownie na drona.
- Chyba kiepska byłaby z niego bomba - dodała, wskazując na urządzenie i jednocześnie sprawdzając, czy jeśli powróci na Wraitha, powinna zamknąć własnego w stalowej klatce.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

19 paź 2025, o 15:54

Castell spojrzał w jej stronę przelotnie, nim wzruszył ramionami.
- Moja siostra pomagała Langstonowi zmodernizować Conflagrationa - odrzucił obojętnie. - Plany dostaliśmy od niego.
Schematy, które otrzymała na omni-klucz były dokładne, ale im dłużej na nie spoglądała, tym więcej dostrzegała różnic oraz naniesionych zmian, które znajdowały się na innych warstwach planów. Piracki okręt na pokładzie którego właśnie się znajdowali, musiał być w przeszłości cywilną fregatą. Rozbieżności między wojskowym Wraithem stawały się tym wyraźniejsze, im głębiej zaglądała w trzewia wraku - nawet dla kogoś nieobeznanego z technologią. Conflagration posiadał inne modele silników, inne uzbrojenie, inne ustawienie pomieszczeń, które w wojskowych jednostkach mogły uchodzić za mało optymalne. Podobieństwa z jej własnym statkiem pojawiały się jednak tam gdzie Neptun przestał być Neptunem, a stał się tym czym jest teraz. Lata życia w Terminusie pokryły jej okręt warstwą nielicencjonowanych zmian, zastępczych komponentów oraz prowizorycznych napraw, ukrywając jego pierwotne pochodzenie pod maską czarnorynkowych modyfikacji, tymczasowych spawów oraz niepodręcznikowych rozwiązań. Pod tym względem Conflagration był identyczny, ale jego zmiany sięgały tak głęboko, że pod nimi zdawało się nie być już nic więcej.
- Jestem. Każdy system ma swój własny terminal - potwierdził Rhys, skinąwszy oszczędnie głową na jej pytanie. - Wszystkie komory maszynowni są blisko, więc jak któryś silnik nie będzie działał, będzie to kwestia pójścia do sąsiedniego pomieszczenia i zlokalizowanie w czym jest problem. Sprawdzenie statusu z poziomu centrum operacyjnego po prostu powiedziałoby mi co działa, a co nie jeszcze przed dotarciem do maszynowni, ale nie powie mi dlaczego nie działa. To i tak będę musiał sprawdzić na miejscu - dodał, gdy wyszli na korytarz. Światło jego latarki na ramieniu omiotło cztery ściany przejścia, odkrywając tylko więcej cieni i unoszących się szczątek. Nie czekali na nich żołnierze Przymierza, nie było żadnych mechaników ani latających dronów. Znajdowali się w sercu wraku i ten zdawał się być pusty, niemal śpiący.
- Też jestem tego zdania. - Jej uwaga sprawiła, że przytaknął krótko. Ruszyli w drogę powrotną, zostawiając za plecami grobowiec poprzedniego kapitana okrętu - teraz biedniejszy o zdobyczny moduł unoszący się przy biodrze Rhysa, reanimowanego drona oraz mały, srebrny krzyżyk w ładownicy Hawk.
- W zbrojowni? Żadna. Zapewne ogołocili ją jeszcze przed przewiezieniem Conflagrationa do tego systemu - mruknął. - Pewnie zabrali wszystko co mogli, a te pomieszczenia, które były zablokowane, zostawili jako zmartwienie w rękach inżynierów Acheronu. Ale to nie jest zły pomysł - dodał z nagłym błyskiem w oku, jak gdyby słowa Hawk coś mu uświadomiły. - Wiem gdzie możemy coś znaleźć, jeżeli będziemy mieli szczęście. Jeden z oficerów Yao zawsze miał swoją własną, prywatną skrytkę ze sprzętem u siebie w pokoju. Możemy tam zajść po drodze do maszynowni.
Korytarz zaprowadził ich z powrotem do skrzyżowania na sekcji dziobowej, gdzie poprzednio napotkali masywne drzwi do kokpitu. Podobnie jak wcześniej, wciąż były zamknięte i Rhys spojrzał na nie tylko przelotnie, nim ruszyli dalej korytarzem wiodącym wzdłuż zewnętrznej ściany statku. Uwaga Hawk na temat ożywionego drona, który unosił się za mężczyzną, sprawiło, że Castell zerknął ku niej. Lewitujące za nim urządzenie zrobiło to samo, jakby usłyszało jej propozycję, wpatrując się w nią pękniętą soczewką.
- Z niego tak - odparł obojętnym tonem, w którym czaiła się jednak niewypowiedziana zaczepka.
Chwilę później dotarli z powrotem do rozprucia w kadłubie gdzie zostawili prom, a także drzwi do Królestwa Rathy centrum operacyjnego, które znajdowało tuż obok.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

20 paź 2025, o 15:08

Zaznajamiając się z wnętrzem Conflagrationa trudno było jej nie dostrzec różnic, które chowały się w fundamentach obu, pirackich okrętów. Choć ich efekt końcowy był podobny i plasował ich na podobnym miejscu w łańcuchu pokarmowym Terminusa, różnice wyraźnie malowały odmienne początki. Wraith od zawsze miał zęby, wcześniej służąc jako wojenna fregata w szeregach Przymierza. Statek Langstona niegdyś sam mógł paść ofiarą ludzi takich jak on sam.
Może padł, nim został przekształcony w drapieżnika.
Zatrzymanie się w centrum operacyjnym wydawało się mało wartościowe w kontekście potencjalnego czasu, który mieli stracić i niewiele w zamian za to zyskać. Chwilowo zarzuciła ten temat, wodząc wzrokiem po korytarzu, w który weszli, a w którym nadal nie zastali przeciwników.
- Dodatkowa siła ognia mogłaby się przydać - zauważyła ostrożnie, choć brak żołnierzy Przymierza wychodzących im naprzeciw nie uspokoił jej w żaden sposób. - Ale czas nie jest nam na rękę. Jeśli jeszcze nie zorientowali się, gdzie jesteśmy, zrobią to niedługo. Nie zostanie nam wtedy zbyt wiele czasu na bieganie po statku.
Zmarszczyła brwi, podejrzliwie zerkając na drona, który choć nie miał żadnej wartości, z jakiegoś powodu został przez Castella zabrany z kajuty Langstona. Wątpiła, by Kestrel przemyciła na pokład Wraitha bombę, ale i tak traktowała urządzenie z wysoką dozą podejrzliwości.
Której w tym momencie wcale nie zmniejszył.
- Jeśli chcesz, idź do centrum operacyjnego a ja znajdę miejsce na zaparkowanie promu - zasugerowała, wskazując dłonią na pomieszczenie, które znajdowało się obok. - Możemy spotkać się w maszynowni i jeśli nie będziemy mieli do tego czasu towarzystwa, gdy dowiemy się, na czym stoimy, ja mogę poszukać skrytki oficera, o którym mówiłeś.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

23 paź 2025, o 19:21

Rhys nie odpowiedział na jej słowa, ale skinął krótko głową, dając znać, że zgadza się z jej oceną sytuacji. Czas zdecydowanie przesypywał się im przez palce, a chociaż rozesłali mnóstwo promów-przynęt, to Przymierze musiało już zawęzić ich uciekającą liczbę do tych, które miały najwyższe prawdopodobieństwo posłużenia za pojazd ewakuacyjny zbiegów. Sam fakt, że wrak Conflagrationa pozostał pusty i nikt ich nie atakował, mógł świadczyć albo o ich szczęściu, albo o czymś zupełnie innym.
- W centrum operacyjnym nie zrobię nic bez zasilania, które trzeba włączyć w pomieszczeniu generatora. W maszynowni - mruknął dobitnie, ale jego wzrok padł na szczelinę w strukturze okrętu oraz częściowo widoczny za nią prom. Kodiak, którym tu przylecieli, nadal tkwił na zewnątrz, wciąż zawieszony w tym samym miejscu nieco ponad metr od Conflagrationa. Mężczyzna kontemplował jej propozycję, być może zastanawiając się jaka jest szansa, że piratka wsiądzie do promu i spróbuje swojego szczęścia z ucieczką bez niego, ale jakiekolwiek wnioski z tego wyciągnął, zostawił je dla siebie.
Ostatecznie oboje mieli już więcej niż jedną szansę, żeby zostawić drugie na pastwę losu i żadne z nich nie skorzystało z tych okazji. Im bliżej końca misji, tym pokusa była większa, a ryzyko dalszej ucieczki w pojedynkę mniejsze, ale niewypowiedziane niewiadome wciąż utrudniały podjęcie decyzji.
- Niech ci będzie. Weź prom, a ja pójdę zorganizować nam większą siłę ognia - odrzucił w końcu, modyfikując nieco jej propozycję. - Spotykamy się w maszynowni lub w pomieszczeniu generatora, jeżeli nie zdążę do tego czasu go uruchomić.
Jasne tęczówki padły z powrotem na Hawk, gdy oderwał wzrok od promu. Przyglądał się jej przez kilka długich sekund jakby chciał coś powiedzieć, ale ostatecznie uniósł tylko karabin i odwrócił się, ruszając w stronę korytarza prowadzącego w kierunku rufy.
- Utrzymuj komunikację.
Wnętrze okrętu pochłonęło brata Kestrel, gdy tylko ten oddalił się między cienie pozbawionego zasilania wraku. Powrót na prom transportowy był nieco trudniejszy niż jego opuszczenie, bo i cel był o wiele mniejszy, ale Hawk miała wystarczająco wiele doświadczenia w próżniowych bitwach, by bez większych przeszkód prześlizgnąć się między nagimi żebrami struktury, a następnie wykonać krótki skok, który zaniósł ją prosto do otwartego wnętrza pojazdu. W środku nie czekała na nią żadna niespodzianka, a gdy zasiadła na ciasnym, improwizowanym fotelu pilota, pojazd zaczął ponownie budzić się pod jej dotykiem. Kolejne lamki zaczynały się świecić, gdy zasilanie płynęło do systemów sterowania, do napędu grawitacyjnego oraz do oświetlenia, a na ekranach jedna po drugiej pojawiały się kontrolki oraz wskazania.
Dopiero, gdy odżył pulpit ze wskazaniami radaru, zorientowała się, że jednak nie jest sama.
Pierwszym ostrzeżeniem było piknięcie systemu, oznajmiającego o bliskości innych obiektów w bezpośredniej strefie Kodiaka, a drugim błyszczące punkty na wyświetlaczu, które zostały ujawnione pojedynczym, pierwszym impulsem radaru. Kiedy Hawk podniosła wzrok na iluminatory pojazdu, dostrzegła akurat jak na powierzchnię jej pojazdu pada cień, a chwilę później ekran przesłonił obraz ciężkoopancerzonego promu desantowego z dwoma masywnymi, obrotowymi akceleratorami masy, wymierzonymi w jej kabinę.
Drugi z dwóch promów Przymierza, które czekały zaparkowane tuż za krawędzią kadłuba Conflagrationa, zawisł za rufą Kodiaka w lustrzanym odbiciu pierwszego, a po kokpicie poniósł się głośny, natarczywy sygnał żądania nadchodzącej komunikacji.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3051
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

25 paź 2025, o 15:36

Łatwym było patrzeć na sytuację, w której się znalazła, bezosobowo. Zamknięta we wraku pirackiej łajby, w samym sercu kompleksu stacji inicjatywy ras Rady Cytadeli w czasie panującej w Galaktyce wojny, miała wystarczającą ilość zmartwień tu i teraz by sięgać myślami do zaparkowanego po drugiej stronie Drogi Mlecznej Wraitha, do Kestrel wyczekującej ich powrotu - a z pewnością modułu, który udało im się odzyskać, czy rzeczy bardziej abstrakcyjnych - jak jej relacja ze znikającym w głębi Conflagrationa mężczyzną.
Pustka wydawała się chłodniejsza niż zwykle gdy skierowała się do wyłomu w warstwach pancerza poszatkowanego w bitwie kosmicznej kadłuba. Wystarczająco, by ostudzić jarzące się węgielki jej złości, gdy Castell przestał jej towarzyszyć. Jego brak uświadomił jej samotność obecnego położenia gdy stawała na powykręcanej, metalowej krawędzi, zmuszając swoje już zmęczone wieczną adrenaliną i napięciem mięśnie do skoku.
Łatwym byłoby przejąć Kodiaka i skierować go prosto do Przekaźnika Masy. Może nawet udałoby jej się zagwarantować sobie bezpieczeństwo przelotu gdyby wystawiła im brata Kestrel na tacy, wraz z wszystkimi sekretami. Langston nie byłby zainteresowany puszczeniem jej wolno, ale widziała przy jego boku Garretta, jakkolwiek się nazywał, i puszczając wodze fantazji mogła założyć, że miał na niego pewien wpływ. Jeśli nikt inny, to on powstrzymałby wciśnięcie wielkiego, czerwonego guzika, który miałby ją zdezintegrować wyłącznie po to, by usłyszeć coś więcej.
Ożywiający się pulpit promu wydusił z jej ust przekleństwo. Ciche i puste wnętrze Conflagrationa wywoływało złudne poczucie przerwy - nie bezpieczeństwa, ale wciśnięcia przycisku stop, jakby świat na zewnątrz cierpliwie oczekiwał ich wysunięcia się na zewnątrz. Teraz, gdy wreszcie to zrobiła, niemal natychmiast zerknęła do drzwi transportowca, nieironicznie rozważając powrót do środka.
- Mamy towarzystwo, dwa promy desantowe na zewnątrz. Nasz ptaszek jest na celowniku - rzuciła do komunikatora, przekazując informację Castellowi. Świadomość wycelowanych w nią dział jednego z nich sprawiła, że jej krew znów ruszyła w przyśpieszonym tempie, usta zacisnęły się w wąską linię gdy kontemplowała następny ruch.
Rozglądając się po wnętrzu pojazdu w poszukiwaniu rzeczy, które mogłaby wykorzystać - bądź zabrać ze sobą - po krótkiej chwili ociągania odebrała połączenie w milczeniu.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Argos Rho -> Hydra] Kompleks stacji Acheron

26 paź 2025, o 13:07

Dwa promy Przymierza znajdowały się pewnej odległości od pojazdu Hawk, ale wymierzone w nią lufy akceleratorów masy mówiły więcej niż potrzeba o intencjach ich właścicieli. Zwykły Kodiak posiadał warstwę pancerza, która była w stanie wytrzymać mniejszy kaliber ostrzału, ale nie był stworzony do wytrzymania pełnej nawałnicy większych pocisków. Prom, w którym się znajdowała, mógł mieć nawet i jeszcze słabszą osłonę, biorąc pod uwagę, że jego głównym przeznaczeniem nie był transport żołnierzy na pole bitwy, a między stacjami w tym samym układzie oraz niewielkiej odległości, ale był szybszy i zwrotniejszy niż jego ciężej opancerzeni krewniacy.
Kiedy spojrzała w stronę drzwi oraz nie tak odległej szczeliny w kadłubie Conflagrationa, którą nie tak dawno opuściła, wiedziała, że ta droga również jest ryzykowna, ale możliwa. Miała własny pancerz i tarcze, a skok był krótki, chociaż o wiele bardziej niebezpieczny niż, gdy robiła go na spokojnie bez presji z zewnątrz. Ostrzał pocisków zdolnych rozerwać pancerz małego okrętu co prawda stanowił większe ryzyko niż zwykłe pociski, ale potrzebowała tylko paru sekund.
Zdawała sobie sprawę, że będzie miała niewiele czasu na ucieczkę, jeżeli się na nią zdecyduje - zarówno w chwili, w której drzwi Kodiaka otworzą się ponownie, jak gdy jego sygnatura cieplna wzrośnie pod wpływem zwiększenia ciągu przepustnicy, kierowcy obu promów Przymierza będą wiedzieli co się święci.
Żadna opcja nie była jednak nieprawdopodobna.
Przekleństwo, które wróciło do niej ze słuchawki komunikatora, wyrażało opinię Rhysa na temat jej odkrycia.
- Dasz sobie radę? - padła jego odpowiedź niemal od razu. - Nie jestem jeszcze tak daleko.
Wnętrze jej promu nie oferowało zbytniej pomocy. Pojazd przystosowany był do transportu pasażerów na krótkich dystansach - szybki rzut oka ujawnił niewiele ponad dwie wąskie ławki po obu stronach komory pasażerskiej, ukryty pod jedną z nich schowek gdzie z reguły znajdowała się gaśnica oraz apteczka pierwszej pomocy z medi-żelem, a także drugi z narzędziem wyważającym do otwarcia drzwi w przypadku sytuacji awaryjnych bez zasilania.
- Do wszystkich znajdujących się we wnętrzu promu Hermes C14, natychmiast wyłączcie napęd pojazdu, złóżcie broń i przygotujcie się do abordażu. - Ostry głos rozległ się we wnętrzu kokpitu, gdy tylko odebrała nadchodzące połączenie. Nie znała żołnierza po drugiej stronie, ale mogła się domyślić, że rozmawia najpewniej z dowódcą grupy desantowej czekającej we wnętrzu jednego z pojazdów Przymierza. Musieli zapewne na nich czekać, zwabieni promem zaparkowanym na zewnątrz wraku. - Mamy wasz pojazd na celowniku naszego uzbrojenia. Każdy sprzeciw lub jakakolwiek akcja podjęta bez zezwolenia spotka się z natychmiastowym otwarciem ognia. Macie piętnaście sekund, żeby potwierdzić zgodę i się podporządkować.

@Hawk

Wróć do „Galaktyka”