- Nie chcieliśmy śmierci żadnego z tych żołnierzy Przymierza - warknął w odpowiedzi. - Gdyby było inne wyjście, to byśmy z niego skorzystali, tego krążownika nawet nie powinno tam być! Nic z tego nie miało się wydarzyć!
Blask mijanej gwiazdy rzucał ruchome refleksy na przeciwległą ścianę pojazdu, to skrywając w półmroku Hawk, to Castella. Gdzieś na granicy roju promów pierwsze punkty zaczęły znikać z mapy radaru, ale żadne z nich nie zwróciło na to uwagi. Próżnia kosmosu i ogromne odległości sprawiały, że nie docierały do nich żadne dźwięki ani inne znaki, ukrywając nagłe zniknięcie pojazdów pod płaszczem niewiadomych, których łatwo było się jednak domyślić. Nawet wyłączając ogromne, uzbrojone po zęby stacje strażnicze, w układzie znajdowało się o wiele więcej obiektów zdolnych do wysłania salw pocisków czy innych rakiet, które skutecznie mogły zacząć zmniejszać ilość uciekających promów - lub zmusić do zmiany zdania te, które nie były sterowane automatycznie.

- Ty tylko pociągnęłaś za spust? - powtórzył za nią Castell, głosem, w którym przebrzmiał sarkazm i jad. - Tak siebie widzisz? Jako bezwolną, biedną broń, która nie odpowiada za żaden ze swoich czynów, bo to inni jej kazali? Skoro mnie zmusza moja rodzina, to kto w takim razie zmusza ciebie, Hawkins? Życie? Gdyby chodziło tylko o przeżycie, to sprzedałabyś Wraitha, a za kredyty za niego kupiła sobie oraz wszystkim twoim załogantom nowe tożsamości. Jasne, życie pod przykrywką na jakiejś Islandii albo kolonii Przymierza na zadupiu w Przestrzeni Rady nie byłoby idealne, ale z pewnością byłoby lepsze od życia w gnieździe węży i brudu?
Mężczyzna prychnął w złości i pokręcił głową. Ławka pod nim zatrzeszczała, gdy podniósł się na nogi i przytrzymał uchwytu pod sufitem, ale odruch wstania i odejścia od rozmówcy skończył się tam gdzie zaczął, gdy umysł żołnierza nadgonił reakcje i uświadomił mu, że tym razem żadne z nich nie ma gdzie odwrócić się i odejść. Jego wzrok w irytacji przesunął się po wnętrzu Kodiaka, zarówno po znajomych oznaczeniach Przymierza, jak i tych nowych, odmiennych, Acheronu.
Kolejne słowa wyrzucane z siebie przez Hawk docierały do niego stopniowo, przykrywając jego irytację całunem dystansu. Gdy opisywała swoje pierwsze lata w Terminusie, utratę załogi oraz zmiany jakie musieli przejść, jego złość stopniowo była dławiona i zakopywana pod maską pancerza, ale z ust nie padły już żadne jadowite komentarze. Obserwował piratką w milczeniu, aż w końcu odwrócił wzrok, gdy wyrzuciła z siebie ostatnie zdanie. Mięśnie jego szczęki były zaciśnięte od napięcia, ale gdzieś pyskate nastawienie mężczyzny zniknęło, a jego odpowiedzią było tylko opóźnione fuknięcie.
- Z przyjemnością - mruknął pod kątem odpierdolenia się, odwracając wzrok na wizjery i krzyżując ramiona na piersi.
Panel sterowania promu powiedział Hawk to samo co widok na ekranach pokazujących świat zewnętrzny. W czasie gdy sprzeczali się ze sobą, wyrzucając z siebie ostre słowa, ich pojazd sunął powoli przez przestrzeń, docierając w końcu w pobliże Vulturis-I. To co wcześniej było pustką kosmosu rozświetloną przez pojedynczą gwiazdę za powierzchnią hydrowodorowego giganta, teraz zostało częściowo przesłonięte przez cylindryczną stację, złożoną z ogromnych stalowych pierścieni. Każdy z nich połączony był równoległymi, mniejszymi elementami - między kręgami wiodły opancerzone przejścia, masywne łącza strukturalne i coś co wyglądało jak rury transportowe, przez które miejscami było widać podróżujące fragmenty materii lub złomu. Sama stacja była w większości pusta i jedynie ćwierć górnej części cylindra była obudowana płytami pancerza, zapewne chowając w sobie pomieszczenia kontrolne, magazyny, warsztaty i całą gamę innych pokoi niezbędnych do całego procesu rozbiórki.
Rozbiórki, która miała miejsce w pozostałej części stacji.
Między żelaznymi pierścieniami, niczym bestia zamknięta w cylindrycznej klatce, tkwił Conflagration. Masywna fregata, nawet w swoim obecnym stanie, przypominała kolczastą, drapieżną istotę, która idealnie podtrzymywała obraz brutalnych piratów Terminusa - jej poszycie pokryte było płatami pancerza różnych marek, najeżone wystającymi lufami broni różnych modeli i wszystko urozmaicone ostrymi krawędziami blizn w metalu oraz poczerniałych wypaleń po trafieniach, które musiały stanowić jednak element jego dawniejszej przeszłości, niemal ginącej pod rzeczywistością tego co stało się z nim teraz.
Długi okręt był poszatkowany - zarówno poprzez obrażenia, których doznał w walce z pancernikiem, jak i działania dronów oraz ludzi, którzy od kilku dni rozbierali go na elementy. Na jego prawym boku widać było większość jego wnętrzności, odsłoniętych niczym prawdziwe mięso - korytarze stały otworem, niektóre pokoje wystawały na zewnątrz, gdzie indziej unosiły się ledwo przymocowane panele podłóg i sufitów. Jedna z jego nóg do lądowania zniknęła, rozebrana i pozostawiono zaledwie kikut ogromnych łożysk; tam gdzie kiedyś znajdowały się długie panele chłodzące, które w chwilach przegrzania rozświetlały cały okręt ognistym blaskiem, nadając mu wygląd godny jego nazwie, teraz wiały dziury po uderzeniach z akceleratorów masy oraz latały mniejsze roboty, transportując do środka stacji te elementy, które wciąż były sprawne. Rój takich dronów kanibalizował stopniowo Conflagrationa niczym mrówki obgryzające truchło leżące w trawie.
Rhys zamilkł, nie mówiąc nic przez chwilę, a jego nastrój wyraźnie opadł.
- Zabierz nas jak najbliżej kokpitu. Langston z pewnością trzymał moduł w swojej kajucie, a ta była blisko sekcji dziobowej - powiedział cicho głosem przepełnionym ponurymi nutami.
Do wnętrza okrętu było kilka wejść, ale wyjątkowo to nie stanowiło żadnego problemu. Mogli wykorzystać zarówno jego dok, znajdujący się na podbrzuszu bestii, który oferował bezpieczne ukrycie ich pojazdu, jak i skorzystać z którejkolwiek z bocznych dziur - czy to spowodowanych przez otwory po ogromnych pociskach, czy też rozbiórkowe prace odsłaniające stopniowo kolejne warstwy jego poszycia. Pierwsze było dalej, zmuszając ich do podróży przez okręt, drugie pozwalało wylądować bliżej - ale musieliby zostawić pojazd na zewnątrz, a potem przeskoczyć do wnętrza Conflagrationa.
@Hawk




