Imię Kevina przecięło przestrzeń między nimi, nie wywołując w pojmanym żadnej reakcji. Gdyby nie to, że jego klatka piersiowa wciąż unosiła się w górę i w dół, Widmo mógłby mieć problem z określeniem, czy w ogóle dalej żył i był w stanie go usłyszeć. Dopiero gdy dłoń turianina powoli zaczęła kierować się do kabury po schowany w środku pistolet, jego ciało stężało lekko, wyczuwając nadciągającą zmianę.

- Możliwe, że i tak niczego nie wie. Tacy jak on są do odstrzału, dlatego go tu posłali - kontemplował Ugarr, podczas gdy niebieskowłosa zbliżyła się nieco. Za wizjerem hełmu jej brwi zmarszczyły się, oczy ze skupieniem podążały za skrytą twarzą mężczyzny.
Gdy kucnęła, przyglądając mu się z bliska, mężczyzna drgnął lekko. Obrócił ku niej głowę, jakby dopiero teraz orientując się w jej obecności - światło Mnemosyne wypełniającej nieboskłon i perspektywa leżącego być może skutecznie zasłaniały jej twarz, już przysłoniętą wizjerem. Teraz jednak zdawał się ją rozpoznawać.
- Wróciłaś po więcej? - wycedził z ironią, unosząc się lekko, choć nie na tyle, by sprowokować but Viyo do działania. - Za późno. Już niczego nie ma.
Mężczyzna szarpnął nagle, wznosząc się na łokciach w gwałtownym geście, w którym powinny być znamiona próby odzyskania własnej wolności - zamiast tego, skryta pod wizjerem twarz znalazła się przy samej lufie wycelowanej przez turianina broni. Naparł naprzód, opierając się czołem o błyszczący metal broni w nagłej prowokacji.

- Już jestem martwy - warknął i nawet mimo jego zasłoniętej twarzy, Viyo wiedział, że spoglądał prosto na niego. - Równie dobrze możesz to dokończyć.
Niebieskowłosa poruszyła się w polu widzenia turianina gdy tylko mężczyzna kończył swoje zdanie. Dostrzegł w jej sylwetce napięcie, tego rodzaju złość, która zwykle eksplodowała błękitem przeciętym pasmami czerni. Teraz, wzięła we władanie jej ciało - kobiece ramię wystrzeliło do przodu, chwytając leżącego za osłoniętą ceramiką szyję.
- Wie - rzuciła wściekle, mężczyzna wierzgnął, zaskoczony siłą, z którą jej palce zacisnęły się na jego gardle - siłą, która nie powinna drzemać w jej niepozornej sylwetce, a której źródło tkwiło w inżynierii genetycznej jej ramion. - Wiesz, że tu byłam, skurwielu.
Jej uścisk nie był wystarczająco silny by go udusić - nie z warstwą pancerza oddzielającą ją od miękkiej tkanki. Był jednak wystarczający by utrzymać mężczyznę gdy szarpnęła, przesuwając go po wulkanicznej, skalnej powłoce w stronę głębszej szczeliny, w której ciemność rozbijała się pod wpływem błysku lawy.
- Na kulę w łeb możesz sobie zasłużyć - prychnęła, szorując mężczyzną po ziemi aż jego głowa znalazła się za krawędzią szczeliny wypełnionej magmą. W jej głosie chowała się furia, od której stojący obok Ugarr przeniósł swój wzrok na turianina, wyraźnie zastanawiając się nad tym, czy powinien ją powstrzymać. Gdy pchnęła, popychając kark i głowę żołnierza w dół, ten uniósł w reakcji swoje ręce, chwytając kobietę za jej ramiona. - W innym wypadku, zobaczymy, jak szybko topi się ceramika.
@Vex





