Czyściec jest niegdysiejszym statkiem-arką zaprojektowanym do przewozu zwierząt hodowlanych przekształconym w mobilne więzienie. Będący w posiadaniu Błękitnych Słońc, słynie nie tylko z przetrzymywania jednych z najgroźniejszych więźniów w Galaktyce, ale też... pobierania opłat od rządów społeczności, z których pochodzą pod groźbą wypuszczenia ich na wolność. Pomimo tych "brudnych" praktyk, umożliwia to finansowanie całości przedsięwzięcia. Dziś, Czyściec posiada populację około pięciu tysięcy osób, ulokowanych w trzydziestu blokach więziennych. Posiada również strefy administracyjne, moduły mieszkalne i rekreacyjne dla pracowników oraz osobne skrzydło o zaostrzonym rygorze.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

5 sie 2025, o 01:43

"Uspokojenie" Strażnika
50% (baza) +10% (Mila ma strzelbę) + 10% (o kurwa yagh) = 70%
Rzut kością 1d100:
35
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

5 sie 2025, o 02:56

W odpowiedzi na swoje pytania zadane do "centrali" składającej się z jednego, dzielnego Salarianina, Yaghanka usłyszała jedynie jakieś pomruki, mające chyba stwierdzić, że nie ma pojęcia. Słyszała jednak przez chwilę dźwięki gorączkowych kliknięć i prób dostania się do baz danych. Szukał odpowiedzi.
- Okej, okej. Spokojnie - mówił niby do nich, ale chyba jednak przede wszystkim do siebie, uspokajając oddech, który tylko przyspieszył na widok Kiru, wchodzącej w towarzystwie całej ich reszty. - To wy? - spytał na tyle szczerze, że chyba mogli nawet uwierzyć, że faktycznie wiedział, że mogą tu być. - Nie macie na sobie zbrój sojuszu, nie... - zniżył wzrok, zastanawiając się, czy powinien się kłócić. Zrozumiał jednak szybko fundamentalną prawdę - ich było tu wielu, a on jeden. Nawet, jeśli go oszukiwali, nie mógł nic zrobić. Argument strzelby był wystarczający.
- Więźniowie nas zaskoczyli. B-byłem w oddziale mającym przeciągnąć numer 27711 z krio, ale zanim w ogóle przeszliśmy do jego bloku... - na chwilę zamarł, teraz już nieco spokojniejszy. W oczach mogli jednak dostrzec błysk wydarzeń, które doprowadziły go do takiej paniki. - Mówili mi, że zamieszki są straszne, ale to...- przełknął ślinę. - Widziałem jak rozrywają Eryna żywcem. - Kimkolwiek był Eryn.
- W bloku czwartym! I tak będziecie musieli tamtędy iść, ale jeśli chcecie zahaczyć, to zboczycie z trasy do siódmego - Eji krzyknął im w słuchawkę. - Centrum medyczne. Z wglądem w pacjentów. Nie widzę nic o zbrojowniach - dodał ciszej, jakby przypominając sobie, że nie mają wglądu w jego myśli, a Kiru mogła zapomnieć przez parę minut o pytaniu.
- Są chipy. O tutaj - gorączkowo i z lekką paniką podrapał się po prawej stronie karku, widocznie zakładając, że lepiej zademonstrować. - R-raczej się ich nie pozbyli, to byłoby głupie.
Stał tak jeszcze głupio, spośród ucieczki, walki i zamarznięcia wybierając to ostatnie. Nie mając pytań, na które znałby odpowiedź, lub monologu, który mógłby przeprowadzić, w końcu miałko się do nich zwrócił.
- S-słuchajcie, nie jestem...w stanie walczyć. Macie statek. Wpuścćcie mnie. Nie mam kodów do innej szafki - Nerwowo i panicznie się zaśmiał.
- Nie rozpoznaję go - powiedział Eji. - Z drugiej strony, duży statek, bardzo duży, a ja jestem tylko pilotem. Jak uważacie. Najwyżej go postrzelę, raczej nic mi nie zrobi. - na pewno Eji byłby bezpieczniejszy bez ryzykowania wpuszczania kogoś nieznanego na statek. Pancerza nie miał uszkodzonego, ale brakowało mu hełmu i był pokryty krwią. Mógł być tym, za kogo się podaje, ale w zasadzie poza tym, że wykazał wiedzę o ich przybyciu i znał numer jednego więźnia na pamięć, nie mieli argumentów. Jeśli zaś był więźniem, wiedzę o chipach mógł posiąść z autopsji.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Carlos Brown
Awatar użytkownika
Posty: 230
Rejestracja: 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 27.360
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

7 sie 2025, o 00:03

Więc więźniowie rozerwali kogoś w dziale medycznym. Znając szczęście to pewnie jakieś zombie, mutanty albo broń rozpylana w powietrzu. W sumie to jest więzienie, teoretycznie mieli być tu więźniowie polityczni, ale krogański watażka, któremu w życiu nie wyszło i przeżył obalenie reżimu może się liczyć jako polityczny i zdolny urwać komuś rękę.
- Więźniowie pewnie zmutowali. Bo kurwa nie mogę chociaż raz być na misji gdzie nie dzieje się jakieś pojebane gówno. - Skrzywił się kręcąc głową.
- Za chuja nie ufam temu randomowi. Do szafki z nim. Wyciągniemy jak będziemy wracać. - Oznajmił. Nie miał zamiaru przypadkowego typa dawać na statek, którym będą wracać. Salarianin nie wyglądał na bardzo zdolnego do walki i jak ich znajdzie coś dowali to pewnie nie będzie wielkim wyzwaniem.
ObrazekObrazek Pochłaniacze do broni +2, Szansa na strzał krytyczny: +10%, Obrażenia krytyczne: +5%, Bonus do pancerza: +300
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 285
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

8 sie 2025, o 02:13

Anthonemu w głowie mignęła ostatnia kłótnia z Tori i zawahał się na prośbę młodzieńca. Przemknęła mu przez głowę myśl, żeby faktycznie zabrać go na statek, przykuć do czegoś. Nawyki, które miał były wciąż żywe, ale bunt asari pozostawił ślad na umyśle Anthonego, którego z bólem serca nie potrafił po prostu odrzucić. Nie miał zamiaru jednak po prostu ufać przypadkowemu człowiekowi tylko dlatego, że ma na sobie pancerz z metką, w dodatku niepełny i że ukrył się w szafce. Z drugiej strony, nie odważyłby się pociągnąć za spust. - Scheiße… - przeklął, przeciągając escet.

Westchnął głęboko, zastanawiając się, ale usłyszawszy opinię Carlosa parsknął i pokręcił głową z pełnym zażenowania, krzywym grymasem - Dość - cisnął krótko i cicho przez zęby. Nie wyjaśnił od razu, co go tak rozbawiło, zwrócił się zamiast tego od razu do młodzieńca w szafce - Boisz się śmierci, młody? - rzucił mu pierwszy lepszy, wystarczająco wprawiający w zakłopotanie bezsens jaki przyszedł mu do głowy, włączając kamuflaż. Nie interesowała go specjalnie odpowiedź ani to, jak sztuczne i żenujące było to pytanie, wręcz teatralnie komiczne. Chciał po prostu aby chłopak przez chwilę skupiony był myślami na czymkolwiek innym - tak absurdalne pytanie z ust kogokolwiek dobrze nadawało się do tego celu. A że według Anthonego na bystrego czy doświadczonego nie wyglądał, Whittaker spróbował swojego szczęścia i wykorzystał chwilę zawahania młokosa, aby podejść bliżej i uderzyć go niezbyt już widoczną przez kamuflaż kolbą karabinu w twarz. Jeśli to nie wystarczyło, aby pozbawić go przytomności, poprawiał do skutku. Gdy kamuflaż zdezaktywował się, wyjaśnił już wyraźnie zniecierpliwiony - No to skoro mu nie ufasz, to podejmij, kurwa, inicjatywę. Można petenta na przykład ogłuszyć i przykuć do grodzi zanim po niego wrócimy. Ale zardzewiałe zawiasy szafki na gacie jako ochrona przed strzałem w plecy to ciekawa alternatywa brodaczu, Chryste, kurwa, ludzie, pobudka, to jest przecież więzienie, w którym trwa bunt, nie mamy na to czasu! Pacyfikujemy i idziemy dalej do medycznego, może uda się namierzyć tych popaprańców - wyrecytował szybko, nachylając się już nad nieprzytomnym i przeszukał jego osprzęt w poszukiwaniu owych kajdanek i ewentualnie innych ciekawych rzeczy - Nic mu nie będzie jak się nim zajmiemy po powrocie, ale ma właśnie wstrząs mózgu więc nic nam nie zrobi, najwyżej obrzyga komuś buty jak się obudzi. Ostatecznie - nie ma za co, ale na litość boską, zapewniajcie sobie czyste plecy w taki czy inny sposób, no kurwa czy ja mam was niańczyć, czy co, spośród wszystkich akurat, kurwa, ja? - wściekał się, oklepując pas „denata” w poszukiwaniu bransolet - Po - niech zgadnę - wojskowym? Spodziewałbym się tego minimum świadomości sytuacyjnej, ale tak to jest jak się myśli o pornolach przez pół misji- zwrócił się ewidentnie do Amerykanina, nie podnosząc jednak głowy do góry, a wciąż skupiając uwagę na swoich działaniach przy ciele młodego. Miał już dość siedzenia cicho i przyjmowania pyskówek od kogoś, kto w jego mniemaniu ewidentnie jeszcze mniej odnajdował się w sytuacji niż sam Anthony. I to wojskowy, a nie naukowiec - A wiedzę o mutantach jak ja ma mało kto, mógłbyś się nieco nauczyć, gdybyś nie był tak zaaferowany moją klatką piersiową - sapnął, podnosząc ciało do góry, aby sprawdzić przednią część pasa - I nie potrzebowałbyś kobiety, żeby ci otworzyła szafę i pokazała, że potwora nie ma. Z całym szacunkiem do Pań, bo wychodzi na to, że są póki co znacznie bardziej przedsiębiorcze niż Jankes - odgryzł się wreszcie, wylewając całą frustrację zbierającą się w nim od samego początku mimo wszystkich prób pohamowania się, nie wytrzymując tupetu i braku rozgarnięcia mięśniaka. Zerknął na kark, aby spojrzeć czy jest widoczna blizna po chipie i odłożył głowę chłopaka delikatnie na podłogę. Podniósł wzrok na Carlosa - Czasem ma się do czynienia z czymś bardziej podłym i trzeba się tym zająć. Czasem jednak szczyl z mlekiem pod nosem jest tylko szczylem z mlekiem pod nosem - dodał kpiącym tonem, incydentalnie nie dając jednoznacznie do poznaki czy mówi o padalcu na podłodze, czy może przypadkiem o brodaczu - Weź się w garść, nie wiem, co ci łazi wiecznie po głowie, ale może byśmy wzięli dupę w troki i dogonili czas zamiast narzekać na podły los? A mówią, że to mi nigdy nic nie pasuje, Verdammt... Pomóżcie mi z tym cielskiem, przykujemy go gdzieś tu i nie traćmy więcej czasu, idziemy. A i tak wszystko co wiedział i co mogło się przydać, to powiedział, dalej by tylko kłamał żeby dostać podwózkę.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Mol
Awatar użytkownika
Posty: 91
Rejestracja: 17 maja 2023, o 21:26
Miano: Mol Saerth
Wiek: 20
Klasa: Strażnik
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 19.070
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

8 sie 2025, o 15:42

Sytuacja zrobiła się nieco... nieco bardziej emocjonalna niż wcześniej. Mol zapewne zwróciłby na to uwagę, ale przecież wśród najemników to normaaa, prawda? Zresztą, dalsze pyskówki i prowokowanie do nich raczej nie skończy się dobrze, ale to może znów Mol za bardzo zwracał na to uwagę. Był przyzwyczajony do pracy w ciszy i skupieniu, gdzie team jakkolwiek się ze sobą dogadywał. Tutaj, no cóż, było jak było, trzeba się tu jakoś odnaleźć. Pomógł Anthonemu doprowadzić ich współnego kolegę do stanu spacyfikowania, przykuwając go do czegoś, z czego raczej im nie zwieje. Drell zgadzał się, że lepiej było go zostawić i ewentualnie wrócić po niego później. Jeszcze strzeli im w plecy albo ukradnie jedyny pewny transport w tej dziurze. Zresztą, Saerth nie miał wiele współczucia dla kogokolwiek kto był związany z Czyścem.
-Dobra, panie i panowie. Ruszajmy zanim wystrzelamy się tu nawzajem. - zaproponował, gdy byli już gotowi do drogi, dla pewności planując iść pomiędzy Carlosem a Anthonym.
ObrazekObrazek
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

8 sie 2025, o 21:33

Nie można było powiedzieć , że dowiedzieli się przesadnie dużo o sytuacji na stacji, poza mniej więcej potwierdzenie, że na pokładzie faktycznie miał miejsce bunt. Niestety zanim zdążyła zadać dodatkowe pytania cierpliwość Anthony'ego się skończyła i domniemany strażnik skończył sprany na kwaśne jabłko kolbą karabinu. Na domiar złego zanosiło się na eskalację znanego jak galaktyka długa i szeroka konfliktu między dwoma walczącymi o dominację samcami.
- Na pewno każde z nas może pochwalić się spotkaniem z jakimś popieprzonym gównem. Zbieraczami, rakhni gethami.... W każdym razie ja nie mam zamiaru nikogo ciągnąć na siłę, jeśli ktoś boi się iść dalej i woli popilnować statku niech lepiej przyzna się teraz niż potem miałby tylko zawadzać- nie wymieniła nikogo z imienia, ale jej sugestia była jasna. Jeśli Carlosa lub kogokolwiek innego miał dopaść ów "paraliżujący strach" o jakim czasem opowiadali najemnicy, to lepiej żeby nie narażali siebie i innych - Ale masz rację, jeśli ktoś planował zastawić na nas pułapkę opierając się o grafik przylotów, to czekając tutaj marnujemy okienko, w którym mamy element zaskoczenia.

Czekając aż strażnik zostanie skuty, skinęła głową salarianinowi słysząc informację na temat sekcji medycznej. Nawet jeśli nie znajdą tam środków do ogłuszania więźniów, to mogłoby to pewnego rodzaju ubezpieczenie gdyb udało się uniemożliwić dostęp więźniom.
- Skoro już ogłuszyłeś tego kolesia, to sprawdź czy na jego omnikluczu nie ma czegoś o czym nam nie powiedział - stwierdziła obserwując jak Whittaker przeszukuje i skuwa swoją ofiarę - kodów dostępu, oprogramowania pokazującego lokalizację więźniów, kanałów komunikacji z innymi strażnikami – wymieniła jednym tchem, bezceremonialnie łapiąc skutego strażnika i umieszczając go tak, by w razie czego mogli go szybko zgarnąć na statek bez biegania po całym hangarze. Jeśli był tym za kogo się podawał, to nawet jako szeregowy strażnik powinien mieć dostęp do przynajmniej podstawowych systemów monitorujących stacji. - Poza tym lepszy chyba taki omniklucz niż zepsuty. - stwierdziła kierując wzrok na nadgarstek Anthony'ego
- Dobra, koniec opierdalania się. Wracaj na statek – rzuciła do salarianina – a reszta do szyku bojowego, na wypadek gdyby czekał na nas komitet powitalny. Idę otworzyć drzwi. - jeśli nikt nie miał nic do dodania to zrobiła właśnie to i gdy wszyscy byli gotowi, otworzyła drzwi do dalszej części stacji.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

12 sie 2025, o 22:08

Pytanie Anthony'ego wyrwało chłopaka z pętli mamrotania i patrzenia na nich błagalnym wzrokiem. Zamiast tego, wycofał się parę kroków. Nabrał tylko tempa, gdy aktywowany został kamuflaż, ale chyba nie przewidział dokładnego planu. Cofał się i cofał, nagle plecami uderzając o tył szafki, z której wcześniej gorączkowo wypadł. Nie miał broni, był już ranny, i choć niski czy słaby fizycznie nie był, to w konfrontacji z uzbrojonym najemnikiem nie miał zbyt dużych szans.
- Czekaj, nie, proszę! - wrzasnął tylko, gdy pierwsze uderzenie karabinu uderzyło go w głowę. Nie stracił przytomności, ale opadł plecami o szafkę, chwilę jeszcze się wierzgając. Drugie uderzenie załatwiło sprawę, ale skończył nie tylko ze złamanym nosem, ale i na pewno wstrząsem mózgu. Nic mu nie będzie, prawda?
- Aleś mu pan powiedział - rzucił Eji przez słuchawkę z niemałym rozbawieniem. Nie był głosem rozsądku czy kimś, kto tonowałby konflikty. Naturalnie, pozostawał z nimi na łączu i pewnie pozostanie, odmawiając opuszczenia go, dopóki mógł służyć im informacją lub komentarzem. Nie zamierzał jednak opuszczać statku. - Nooooo czasu za dużo to nie macie. Będę trzymał odpalone silniki. Niech stracę - ponieważ marnotrawstwo paliwa było dla niego największym problemem. Nie to, że statek organizacji, dla której pracował, był teraz w stanie buntu. Jakby zreflektowawszy się w tym temacie, odezwał się raz jeszcze - Próbuję dodzwonić się do naszych, i wewnątrz i na zewnątrz. Nic. Zero. Nicość. Inne synonimy.
Whittaker odebrał omniklucz chłopaka. Była to jedyna "wartościowa" rzecz, jaką miał przy sobie - resztę musiał stracić. Włamanie się do niego było mało czasochłonne i zrobił to po drodze do głównych drzwi hangarowych, gdy już rozwiązali swoje "dysputy" i wydostali się od kontroli lotów. Szukając kodów dostępu nie znalazł niczego, czego już by nie miał. Jego "ofiara" musiała faktycznie być tylko płotką, bo nie miał ani plików, które mogłyby pomóc, ani dostępów w miejsca, których Eji by im nie zagwarantował. Znalazł multum sygnałów alarmowych i próśb o pomoc, wszystkie jednak posłane zostały w eter. Kanały komunikacyjne więzienia były poblokowane i albo niedostępne, albo nadające przez siebie tylko nieskoordynowany, irytujący szum. Doszło więc do sabotażu, tak jak wcześniej ktoś z nich sugerował, albo buntownicy zajęli ich centra komunikacyjne i dezaktywowali je, by wprowadzić więzienie w stan kompletnego chaosu informacyjnego. Niestety nie dorwał niczego więcej.

Drzwi hangarowe otworzyły się z wielkim hukiem, wpierw przesuwając się powolutku z obu stron, potem jednak nagle przyspieszając, by ukazać im długi, oświetlony na czerwono korytarz. Już od kiedy dźwiękoszczelne wrota ustąpiły, słyszeli wycia, krzyki i uderzenia o szkło. Teoria o mutantach jednak nie sprawdziła się. Korytarz nie zawierał w sobie ani żywej duszy. Widzieli co prawda parę zwłok - jeden strażnik, czwórka więźniów. Część cel była pootwierana, większość pozostawała jednak zamknięta. W niektórych przebywali więźniowie, którzy jednak nie wychodzili ze środka i udawali, że ich nie widzą, jakby bojąc się, że strażnicy będą pacyfikować wszystkich i wszystko. Nie napotkali jednak nikogo ze Słońc, kto mógłby im pomóc.
- Hej, wypuśćcie nas! - wydarł się ktoś, uderzając o szkło, gdy przechodzili obok. Jeden krzyk zamienił się w kilka, a kilka w kilkanaście. Nawet gdyby szukali wśród nich swojego celu, to by go nie dostrzegli. Mieli jeszcze wiele bloków do przejścia.
W bloku pierwszym nie czekało ich zagrożenie. Widzieli tylko ślady, resztki, zwłoki. Krew na ścianach, ślady po pociskach, znacznie więcej zwłok, niż w korytarzu. Żaden pistolet nie został na podłodze, tak samo żadna karta dostępu. Więźniowie rozeszli się po tym bloku jak szarańcza, szabrując wszystko co użyteczne i zabijając wszystko co wrogie. Nie spotkali tu jednak nawet żywej duszy. Nie musieli wjeżdżać windą, mogli przejść równoległym korytarzem, co też zresztą zrobili.
Blok czwarty był tym, do którego chcieli się dostać. Lokalne centrum medyczne było potencjalnym źródłem informacji o ich celach, choćby po to, by sprawdzić ich chipy, jeśli jeszcze ich sobie nie usunęli. Blok ten zawierał "parter" i jedno półpiętro, na które można było wejść po stromych schodkach, lub wjechać czymś, co przypominało windę towarową. Pod półpiętrem znajdowały się jednak pancerne, grube drzwi, w które uderzała teraz zgraja więźniów.
- Wpuść nas, doktorku! - wydarł się któryś z nich, rosły Kroganin. Nie był to ich cel, nie pasował do profilu, który podesłał im Eji.- Nikt już nie musi umrzeć! Chcemy tylko trochę mediżelu, co nie, chłopaki?
Przytaknęli. Chyba wszyscy wiedzieli, że to prawda. Siedzący wewnątrz lekarz, jeśli dalej tam był, nie odpowiedział. Nie było innego wejścia do środka.
Systemy obronne tego piętra zdawały się być zniszczone. Mechy, wieżyczki. Jeśli by się rozejrzeli, może znaleźliby coś, co działało, ale czy daliby radę obrócić to przeciwko nim?
Więźniów było sześciu. Nikt ich nie zauważył, tak więc mogli po prostu ruszyć do siódmego bloku, gdzie powinien być ich pierwszy cel, jeśli trzymał się "swojego" przydziału. Jeśli jednak chcieli centrum medycznego, musieli przez nich przejść. Pokojowo, lub, co bardziej prawdopodobne, znacznie, znacznie mniej pokojowo.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Carlos Brown
Awatar użytkownika
Posty: 230
Rejestracja: 19 lip 2016, o 17:05
Miano: Carlos Brown
Wiek: 49
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: OMEGA
Kredyty: 27.360
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

12 sie 2025, o 22:37

Nie powiedział nic na idiotyczną tyradę Dicksucckera, tylko zacisnął mocniej dłoń na broni, zazgrzytał zębami i zrobił kilka głębszych oddechów, fantazjując o pierdolnięciu z jakiejś amunicji wybuchowej w tył głowy pięknisia. Zastanawiał się też czy koleś nie gada jakimś chujowym dialektem niemieckiego, albo czy ma wadę wymowy, skoro co któreś słowo padające z jego ust nie jest tłumaczone przez tłumacza.
- Jestem kanadyjczykiem, nadęty prusacki ćwoku. - Wycedził przez zęby, po czym ominął nosacza, któremu nawet te małpy mogły by zazdrościć narośli na mordzie. Oczekiwał od tej pory strzału w plecy, biotyki albo innego gówna, nie wiedział czego się dokładnie spodziewać po nim.

Kiedy dotarli do zatoru na schodach, spojrzał na Anthonego szczerząc się. Chciał więcej akcji? Będzie kurwa miał akcję! Po czym po prostu pociągnął za spust, pakując w kroganina dwie serie i strzał wstrząsowy. Pewnie niemiecki kundel będzie dalej szczekał, pewnie inni też będą się przypierdalać. Najwyżej doktorek oberwie kolbą po ząbkach i będzie mniej pyskaty. Albo Carlos oberwie od Kiru, wtedy to on będzie mniej rozmowny.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek Pochłaniacze do broni +2, Szansa na strzał krytyczny: +10%, Obrażenia krytyczne: +5%, Bonus do pancerza: +300
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 285
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

14 sie 2025, o 17:32

Anthony chciał jeszcze coś dorzucić na odpowiedź Carlosa, ale ostatecznie zmierzył go tylko wzrokiem i pohamował się, uznając dalszy spór za bezsensowny. Idąc wprzód i przeglądając omni-klucz, przekazał tylko reszcie to niewiele, co pozwolił mu ustalić, a było to naprawdę niewiele - Tu nic nie ma, wiadomo tylko, że komunikacja między strażą padła - w taki, czy inny sposób.

Przechodząc przez blok czuł się nieco rozdarty. Z jednej strony, więźniowie trzymani byli w klitkach i zrobiło mu się ich żal, zastanawiał się nawet przez chwilę, czy nie wypuścić ich gdy będzie na to sposobność. Szybko jednak przypomniał sobie jaki sort istot jest tu głównie przetrzymywany - Gęba! - skwitował prośbę jednego z nich. Niekoniecznie właściwie, bo zaraz po tym rozległo się ogólne poruszenie i skowyt próbujący przekonać ich do wypuszczenia więźniów ze swoich cel. Dało mu to nieco do myślenia, jak głęboko w ciemność dotarł w pogoni za swoimi celami, jak wbrew pozorom prostsze mogłoby być wyznawanie ideałów, którymi kierowała się Tori - krótkoterminowo owszem, trudniejsze, ale za to może nieco bardziej spokojne w dłuższej perspektywie - i z nieco mniejszą liczbą rzeczy, których można by było żałować. Jak zwykle jednak - stanęło na przekonaniu, że nie bywał często w sytuacji, w których mógłby sobie na to pozwolić. Zwłaszcza, gdy dostrzegł drugą część obszaru - opustoszałą i ogarniętą zaschniętą krwią.

Widząc więźniów dobijających się do drzwi, schował się za najbliższą osłoną aby uniknąć wykrycia i spojrzał na Carlosa - czy to siłą odruchu po ich wcześniejszej konfrontacji, czy to starając się ogadnąć jego chęć podejścia do tej sytuacji - tak czy inaczej, nie było trudne przewidzenie następujących sekund widząc wredny, obrzydliwie szeroki uśmiech. Uruchomił więc skan taktyczny i wiedząc, że pewnie kroganin będzie priorytetowym celem dla każdego z towarzyszy, sam skupił się na kolejnym, stojącym tuż obok kroganina. Wychylił się i oddał serię w jego kierunku. Gdy więźniowie zdążyli się zapewne już rozeznać w sytuacji i rzucić do osłony wypuścił spalenie z omni-klucza, aby trafić od boku w razie gdyby cel zdążył się schować za jakąś osłoną. Zdawał sobie sprawę, że ta nawała ognia, była z dedykacją od Carlosa do Whittakera, którego ten chciał tym aktem samowolki wyprowadzić go z równowagi. To jednak się niekoniecznie mogło udać, bo sam Whittaker z tyłu głowy miał rozterki czy może na odchodne nie wysadzić statku razem ze wszystkimi, nie płacząc ani za najemnikami w roli strażników, ani za terrorystami, mordercami i gwałcicielami jacy byli tutaj zamknięci. A to pomijając już zupełnie fakt, że on sam był świadom, że tych akurat tu obecnych sześciu uzbrojonych więźniów i tak zaatakowałoby ich prędzej czy później, niezależnie czy by dało się z nimi rozmawiać, czy nie. Akt Carlosa więc nie był tak odległy do tego, jak Anthony podszedłby do sytuacji - choć może inni mieliby inne zdanie. Bardziej niepokojący był pozbawiony człowieczeństwa, szeroki uśmiech Kanadyjczyka pojawiający się, gdy pruł serią z karabinu w plecy więźniów. Mimo relatywnej zgodności w poprzedniej kwestii, to raczej zbliżyło Carlosa do dzikiego zwierzęcia. Chryste...

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ostatnio zmieniony 20 sie 2025, o 11:32 przez Anthony Whittaker, łącznie zmieniany 1 raz.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

17 sie 2025, o 22:06

Tyle dobrego, że żaden debil nie wpadł na genialny pomysł by zdalnie otworzyć wszystkie cele w tym bloku. Tego tylko brakowało żeby musieli marnować pochłaniacze na przykładnych obywateli teraz uwięzionych w mijanych celach. Ktoś jednak zdołał się wydostać, czy to brutalną siłą czy w inny sposób, o czym świadczyły wszechobecne ślady zniszczeń.
- Zamknąć ryje – warknęła tylko do mijanych więźniów.
Obecność grupy więźniów przed wejściem do bloku medycznego nie była żadnym zaskoczeniem. W takich sytuacjach chęć zabezpieczenie zapasów leczniczych była naturalnym odruchem, a w ostateczności w środku mogły znajdować się narkotyki.
Korytarz był prosty i mieli tamtą ekipę jak na widelcu, choć nie wiedzieli czy tamci byli uzbrojeni. Nawet biorąc poprawkę na kroganina, szanse ich grupy w ewentualnym starciu prezentowały się w miarę nieźle. Do dodatkowych wniosków nie zdążyła dojść, gdyż Carlos w bez wahania otworzył ogień. Kiru trudno było określić czy ta strategia była dobra czy nie; z jednej strony zyskali element zaskoczenia a z drugiej pozbawili się szansy na dodatkowe przygotowania.
Nie mając w tej sytuacji większego wyboru, uniosła broń i ruszyła do ataku.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mol
Awatar użytkownika
Posty: 91
Rejestracja: 17 maja 2023, o 21:26
Miano: Mol Saerth
Wiek: 20
Klasa: Strażnik
Rasa: Drell
Zawód: Najemnik
Lokalizacja: Omega
Kredyty: 19.070
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

18 sie 2025, o 21:03

Podczas podróży przez korytarz, Molowi towarzyszyły nieco inne uczucia, niż reszcie ekipy. Oczywiście, czuł obrzydzenie na widok krwi i śladów walki, nie próbując sobie nawet wyobrażać chaosu, który tutaj panował. Z drugiej strony, osoby, które tutaj umierały to byli albo skazańcy, albo Błękitne Słońca, prawda? Tak czy siak, umierał bandzior. A przez ten cały chaos, Mol przez krótki moment miał ochotę uwolnić najgłośniejszego więźnia z celi, jaką dla duszy było ciało. Wziął jednak głębszy oddech, powstrzymując rękę i odganiając od siebie tę myśl. Niech tam gniją i do końca swoich dni. Nie znał ich listy zarzutów, a poza tym, w pierwszej kolejności miał do wykonania zadanie. Nie miał czasu na bebranie się w tym bagnie.
Później sytuacja się skomplikowała. Mol w pierwszym odruchu chciał rozwiązać tę sytuację, tak by doktorkowi nic się nie stało. Ludzki odruch, zatroszczyć się o medyka. Ale nim w ogóle ułożył sobie w głowie plan na ewentualne dyskusje, czy negocjacje, ktoś już zaczął nawalać.
-Ewidentnie obracałem się w normalniejszych grupach najemników, bez obrazy, Anthony, Kiru. - skomentował impulsywny wybuch Carlosa. W zasadzie to Mol nie wiedział, czy współpracuje z dużym dzieckiem, czy psychopatą i chyba nawet nie chciał sprawdzać. Na pewno będzie chciał mieć Carlosa PRZED sobą, a nie za plecami. Ale narazie... walka!
W pierwszej kolejności, w wyuczonym odruchu, aktywował pancerz technologiczny

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Mila Račan
Awatar użytkownika
Posty: 393
Rejestracja: 1 cze 2021, o 11:48
Miano: Mila Račan
Wiek: 33
Klasa: Szturmować Muszę Albo Się Uduszę
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemniczka
Lokalizacja: Horyzont
Status: Cud że jeszcze żyje
Kredyty: 23.895
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

19 sie 2025, o 13:11

Teoria Mili na temat ustawionej na nich pułpaki poszła się jebać, podobnie do więźnia, który leżał teraz nieprzytomny. Skrzywiła się na ten widok, opuszczając drzwiczki na podłogę, ale nie odzywała się, nawet, gdy członkowie załogi zaczynali się do siebie pruć. Zastanawiała się, kto mógł wzniecić bunt na pokładzie Czyśćca, bo nie podejrzewała, aby było to poprzez iskrę wewnątrz, tylko z pomocą zewnątrz. Generalnie całe zajście śmierdziało jej na kilometr, jakby być może ktoś nie chciał, by odebrali tych więźniów. Przypadki w jej fachu, a także w ostatnich misjach były mało prawdopodobne, wszystko było powiązane, więc nie zdziwiłaby się, jakby i to było tak ważne.

Nasze gagatki są w kriostazie, co nie? Jest szansa, że nikt ich nie rozmroził — powiedziała, idąc razem z resztą przez pierwszy hangar, przyglądając się porzuconym ciałom, próbując wyhaczyć broń i być może omni-klucze. Na pierwszy rzut oka wszystko było tutaj ograbione, ale niedopatrzenia się zdarzają, w tym i nieskradzione klucze i karty dostępu.

Na miejscu, przy sali medycznej, oszacowała ilość więźniów na nie tak złą do obrobienia. Problemem był, jak się można było spodziewać, kroganin, ale oprócz krwiożerczości więźniarskiej nie powinni sprawiać AŻ TYLU problemów. Rozejrzała się, próbując wyhaczyć cokolwiek, co mogłoby im pomóc, gdy dźwięk karabinu wyrwał ją z poszukiwań wzrokowych. Podskoczyła lekko, zaskoczona spoglądając na Carlosa, który zaczął z tępą mordą strzelać na pałę, bez zastanowienia. Nawet ona nie była tak głupia i tak porywcza, a przecież czasami zdarzało jej się to, także i wykłócać. Obiecała sobie, że po uporaniu się da mu po mordzie i chwyciła Anthony'ego pod ramię, wycofując go do tyłu. — Spróbuj coś znaleźć działającego z tego badziewia — i aktywowała biotykę, chcąc unieść kroganina do góry. Jeśli któryś był wystarczająco blisko, to strzelić ze strzelby, złapać w lasso.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

23 sie 2025, o 05:25

Nie wykazali się zbyt dużą sympatią wobec więźniów, których mijali po drodze. Może było to mądre. Mieli w końcu rację, każdy podobno siedział za niewinność w swoich własnych oczach, ale pewne zbrodnie były na tyle obiektywne, że można było zdefiniować je od razu. Nie trzymaliby tutaj kogoś bez powodu. Wszystko kosztowało pieniądze, a Niebieskie Słońca nie słynęły raczej z prowadzenia działalności charytatywnej. Pieniądz wydany potrafił rodzić jednak pieniądz zarobiony, i gdzieś z tyłu głowy mogły przejść im słowa Anto. Wszyscy mieli jakiś powód, by tu być. Pytanie jednak, czy nie wyzwalając nikogo, nie odmówili wolności komuś, czyją jedyną zbrodnią było niepasowanie komuś. Nikt nie był czysty na Terminusie. A jednak nie każdy był w Czyśćcu.
- Mało prawdopodobne graniczące z niemożliwym - rzekł Eji na jednym wdechu na uwagę Mili. - Generatory awaryjne są odpalone w sektorze, zwykłe nie. Może gdzieś jest inaczej. Nie wiem. Pewnie krio padło dość szybko - w dodawaniu otuchy za dobry nie był.
Subtelność nie była jedną z zalet Carlosa Browna. Brawura zaś...cóż, czy była zaletą, wadą, czy po prostu cechą, ocenione zostanie wkrótce. Gdy wparowali do bloku cel i zobaczyli całe zamieszanie na schodach, Kanadyjczyk wypalił jako pierwszy. Phaeston zaśpiewał charakterystyczną melodię, a wszyscy więźniowie obrócili się prędko. Cała uwaga skierowała się na nich.
- To nie Słońca! - warknął Kroganin.- Muszą mieć statek! Chłopaki, kurwa, oni mają statek!! - wydarł się wniebogłosy, gdy pociski rozeszły się po polu walki i jego generatorze tarcz.
Jego wołanie miało nie tylko cel podniesienia morale, ale jakiś inny - wzywał chyba ludzi z całego bloku. Jeśli nie rozprawią się z więźniami szybko, mogą mieć kłopoty i inny tłum może wzburzyć się przeciwko nim.

@Mol @Mila Račan @Alexander Gauthier @Carlos Brown @Kiru Heidr Varah
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

24 sie 2025, o 04:22

Inicjatywa Mila +29, Kiru +22, Carlos +19, Anthony +16, Mol +10
Rzut kością 5d100:
29, 99, 51, 62, 83


Kroganin +30, Biotyk +24, Gangus 1 i Gangus 2 +15, Cwaniak +16
Rzut kością 5d100:
95, 1, 43, 24, 65

W pierwszej turze gracze zyskują +150 inicjatywy ze względu na atak z zaskoczenia. Potem ten bonus znika.

Mila 58, Kiru 121, Carlos 70, Anthony 78, Mol 93

Kroganin 125, Biotyk 25, Gangus 1 58, Gangus 2 39, Cwaniak 81

Mila i Gangus 1 mają taką samą inicjatywę. Nie przerzucam, tylko wylosuję d2 kto pierwszy z nich.

1- Mila
2 - Gangus 1
Rzut kością 1d2:
2


Inicjatywa ogólnie: Kroganin -> Kiru -> Mol -> Cwaniak -> Anthony -> Carlos -> Gangus 1 -> Mila -> Gangus 2 -> Biotyk


Inicjatywa zboostowana: Kiru -> Mol -> Anthony -> Carlos -> Mila -> Kroganin -> Cwaniak -> Gangus 1 -> Gangus 2 -> Biotyk
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

24 sie 2025, o 04:32

Tura I AKCJA I

Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA II

Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA III

Wyświetl wiadomość pozafabularną

PODSUMOWANIE

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Ostatnio zmieniony 27 sie 2025, o 03:36 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

27 sie 2025, o 00:52

Tura II AKCJA I

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Demoralizacja
30% (bazowo) + 15% (zmarł im lider) + 10% (zmarł im Biotyk) = 55%
Rzut kością 1d100:
63


AKCJA II

Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA III

Kiru [RZEŹ][3,5 PA] w: Gangus 1
70%
Rzut kością 1d100:
45


OBRAŻENIA (RZEŹ)
157

Gangus 1
Tarcze: 0
Pancerz: 460 - 157 = 303
Ranny I

Mol [SERIA Z: M-4 SHURIKEN][4 PA] w: Gangus 1
50% + 10% = 60%
Rzut kością 4d100:
74, 26, 47, 93


OBRAŻENIA (M-4 SHURIKEN)
200*0.5 = 100

Gangus 1
Tarcze: 0
Pancerz: 303 - 100 = 203
Ranny II

Debil [JEDNAK JEST BYSTRY I UCIEKA]

Anthony [CHCIAŁBY DŹGNĄĆ KOGOŚ OMNIOSTRZEM ALE WSZYSCY SĄ ZA DALEKO ://]

Carlos [STRZAŁ WSTRZĄSOWY] [3 PA] w: Gangus 1
85%
Rzut kością 1d100:
19


OBRAŻENIA (Strzał Wstrząsowy)
75

Gangus 1
Tarcze: 0
Pancerz: 203 - 75 = 128
Ranny II

Gangus 1 Powalony

Gangus 1 [WSTAJE]

Mila [OFERUJE WROGOM KAPITULACJĘ]

Demoralizacja
30% (bazowo) + 15% (zmarł im lider) + 10% (zmarł im Biotyk) + 10% (Cwaniak Zdezerterował) = 65%
Rzut kością 1d100:
9
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

27 sie 2025, o 04:18

Strzały Carlosa rozeszły się po polu bitwy. Może i zadziałali prędko i pochopnie, lecz zaskoczenie ich wrogów było znacznie większe, niż reszty drużyny. Phaeston zaserwował zabójczą pieśń i większość słuchaczy nie usłyszy już nigdy nic innego. Zasadzka nie zapewniła im jednak zwycięstwa. Kroganin szybko wykrzyczał swoim podwładnym serię rozkazów, a ci wzięli się za zapewnianie mu ognia zaporowego, gdy ten wypalił celną serię ze Zjawy. Mila przeskoczyła szybko za osłonę, lecz jej generator tarcz zapiszczał w proteście wobec znętów, które jego właścicielka mu sprawiała. Ochronił ją jednak przed najgorszym i ta szybko przeładowała go, gdy gang więźniów obrał sobie nowy cel.
Anthony miał perfekcyjny strzał. Wymierzył go sobie dobrze, przeskanował i już miał zdjąć ich Biotyka, nim ten się rozkręcił, lecz biotyczna energia otoczyła go, blokując jego każdy ruch, nawet najmniejszego palca. Nie mógł nawet pociągnąć za spust.
- Niespodzianka. - Niski człowiek zjawił się za nim. Whittaker nie zobaczył za dużo poza cząsteczkami, a potem błyskiem omniostrza, które przebiło go gdzieś na wysokości biodra. Figura wyskoczyła z Kamuflażu Taktycznego, takiego samego jak ten, który sam stosował. - Niezła spluwa. Wezmę ją sobie... - zaśmiał się, wykonując kolejny zamach, przed którym Whittaker mu uskoczył, już nie ograniczany przez biotykę.
Kroganin padł w końcu pod naporem ich strzałów, Spaleń i kriowybuchów. Jego cielsko osunęło się na ziemię, a wraz z jego upadkiem, upadły też morale całej grupy. Jeden z gangsterów zaklął tylko pod nosem i pruł dalej, drugiemu jednak zatrzęsły się ręce i wydał z siebie miks wycia i wrzasku. Biotyk szykował się chyba do kolejnego Zastoju, lecz Anthony zyskał swoją zemstę, przedziurawiając go kilkoma celnymi strzałami ze swojego Raptora.
Mężczyzna stojący teraz koło naukowca musiał przeewaluować swoje opcje.
- ...cóż, chyba...przesadziłem. Taaaa...trzymajcie się, ferajna! - krzyknął do "swoich", po czym najzwyczajniej w świecie wrócił w kamuflaż. Jego sylwetka wpierw rozlała się tylko trochę, ale jeszcze ją widzieli. Nikt nie podjął jednak strzału i skupili się na wrogach, których widzieli, a ten uciekł gdzieś.
- Noah, ty skurwysynie, wracaj tu!
Dwóch gangsterów było otoczonych i przypartych do drzwi. Mogli próbować walczyć i przez chwilę jeszcze wymieniali się strzałami, lecz gdy Mila zaoferowała im poddanie się, lepiej trzymający się mężczyzna rzucił broń.
- Walcz, idioto, oni są...ah, kogo ja oszukuję.. - podniósł się z ziemi, na którą padł przez strzał wstrząsowy Carlosa, podpierając się o ścianę. Odrzucił broń. Był nieco wyższy od tego pierwszego i był już zdrowo po czterdziestce. - Słuchajcie, to nie był nasz pomysł... - warknął.
- W zasadzie, wy zaczęliście strzelać. Nie mamy nic do was. Dajcie nam odejść, to wytropimy tego skurwiela, zdrajcę. - zagadał ten drugi, mężczyzna ze szramą pod brodą i bliznami po poparzeniach z prawej strony twarzy.

Mogli wiedzieć coś na temat ich celów. Jeśli ich puszczą, było jednak ryzyko, że wrócą. Patrząc jednak po ich lojalności wobec siebie nawzajem, mogli też po prostu się pozabijać, albo pójść do hangaru na własną rękę. Eji jednak miał cały arsenał Dalatrasy, nic więc by mu nie zrobili...prawda?
Drzwi do centrum medycznego stały przed nimi, tak samo zaryglowane, jak wcześniej. Usłyszeli ruchy z zewnątrz, gdy przez chwilę wszyscy byli cicho. Ktoś tam był, ale raczej nie wpuści ich tam, póki są tu ci więźniowie. Drzwi podlegały blokadzie bezpieczeństwa od wewnątrz, ich kody dostępu na nic więc się zdadzą. Kontrolka na zewnątrz wyglądała jednak na taką, do której mogliby się włamać, choć raczej chwilę by to zajęło.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Kiru Heidr Varah
Awatar użytkownika
Posty: 840
Rejestracja: 3 cze 2013, o 23:04
Miano: Kiru Heidr Varah
Wiek: 100
Klasa: Szpieg
Rasa: Yahg
Zawód: Przemytnik
Lokalizacja: Cytadela
Status: ex-Krwawa Horda, jako Urdnot Kubera poszukiwana przez organizacje zwalczające przemyt
Kredyty: 56.533
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

29 sie 2025, o 17:03

- Skoro wymieniliśmy już uprzejmości to zrobmy tak; - rzuciła lustrując wzrokiem i pozostałych przy życiu więźniów i drzwi. Musieli działać szybko, gdyż szansa że uciekinier wróci z kolegami była wysoka, ale z drugiej strony nie należało przepuszczać okazji na poznanie sytuacji z perspektywy więźniów. Osoba w sekcji medycznej, czy był to lekarz czy kolejny więzień, pozostawała poza ich zasięgiem i niewykluczone, że mogła nie chcieć wpuścić ich po dobroci - opowiecie nam ładnie i grzecznie co działo się na stacji przed po wybuchu buntu, a my zastanowimy się czy was puścić. Tylko nie zastanawiajcie się zbyt długo, bo kolega jest nieco nerwowy - wskazała na Carlosa licząc, że tym razem nic nie odwali.
ObrazekObrazek Wyświetl wiadomość pozafabularną
Anthony Whittaker
Awatar użytkownika
Posty: 285
Rejestracja: 23 lis 2019, o 21:18
Miano: Dr Anthony Whittaker
Wiek: 47
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Najemny "konsultant naukowy"
Lokalizacja: Nieznana
Status: Pozoruje swoją śmierć, poszukiwany przez ExoGeni i G-Novę, monitorowany przez Cerberusa
Kredyty: 28.145
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

29 sie 2025, o 19:12

Lufa karabinu wyborowego ledwie się rozgrzała, gdy walka dobiegła końca. Zdyszany, z lekko ociekającą wzdłuż ramienia strużką krwi nie skomentował żadnej akcji, która przed sekundą rozwinęła się w pomieszczeniu. Zmienił jedynie pochłaniacz ciepła i obrzucił wzrokiem Carlosa, już niespecjalnie przejmując się, co ten zrobi z „jeńcami”, choć domyślając się ich niedalekiej, krótkiej przyszłości - Posłuchałbym tej rady, zwłaszcza że to ja miałem trzymać go w ryzach, a właśnie odchodzę - prychnął do więźniów, gdy wyminął ich - Rób co uznasz za słuszne, ale daj im chwilę – rzucił na odchodne do Carlosa i podszedł do drzwi, do których ci wcześniej się dobijali - Doktorze, dotarły posiłki a sytuacja została opanowana w tym sektorze. Proszę natychmiast otworzyć drzwi.

Tym razem naprawdę dawał Carlosowi wolną rękę. Był zbyt wkurwiony, aby się przejmować życiem oprychów, którzy dosłownie przed chwilą do niego strzelali i zależało mu na tym, aby jak najszybciej wykonać zadanie – a bardziej konkretnie – aby się stąd jak najszybciej wydostać, co najbardziej bezproblematycznie osiągalne byłoby przez osiągnięcie zamierzonego celu.
Dane telemetryczne i specyfikacja procesora bojowego:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

ObrazekObrazek
Ekwipunek niestandardowy
Soundtrack | Ringtone | Formal Wear
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [CZYŚCIEC] Sektor Rufowy

2 wrz 2025, o 23:44

- Pewnie. Wszystko - pierwszy z nich zaśmiał się histerycznie na prośbę Kiru. - Nie wiemy dużo. Od początku dnia były jakieś problemy z prądem u nas w blokach. Światła, drzwi, nawet czasami mechy - kontynuował.- Niby problemy techniczne, nie? A potem prąd padł wszędzie, i nim się zorientowałem, Lurk, w sensie, ten gość, którego zabiliście, zabrał jednemu strażnikowi broń i wsadził mu parę kulek w potylicę. No i inni też zaczęli się rzucać, cele się pootwierały. Podobno na tych piętrach, gdzie trzymają ludzi w krio, komory też poszły - przekazał im całą zawartość swojej skarbnicy wiedzy. Niestety, pod tym względem okazał się być człowiekiem ubogim.
Z pewnością bunt miał jakichś organizatorów. Problemy techniczne brzmiały jak potencjalny sabotaż, ale równie dobrze mogły być tylko dobrze wykorzystaną okazją, lub mogło mieć miejsce coś jeszcze, o czym nie wiedzieli. Milczenie w słuchawce z jedno-salariańskiej centrali, za którą krył się Eji, mówiło im, że nie miał żadnego kontekstu do zaoferowania.
- Słyszałem, że to jakaś akcja ludzi z trzydziestego bloku, ale...kurwa, nie wiem więcej! - kontynuował.- Puśćcie nas. Puśćcie nas, a przysięgam na własną matkę, kurwa, że nie wejdziemy wam w drogę.
Wartość przysięgi danej przez więźnia trzymanego na drugim końcu spluwy była raczej niewielka. A jednak, jego błagalny ton sugerował, że przynajmniej w tej chwili był w stanie zrobić wszystko za swoją wolność. Wcześniej była to wolność od tego statku, teraz jest to wolność od nich.

Anthony podszedł do drzwi i prędko wywołał lekarza. Nie otrzymał jednak odpowiedzi, nawet jeśli próbował raz, drugi, czy trzeci. Usłyszał jednak coś, teraz, gdy nikt się nie odzywał. Ktoś w środku się szarpał.
Trwało to jeszcze chwilę, ale w końcu drzwi otworzyły się same. Mężczyzna stojący w środku trzymał skalpel i odziany był w kitel lekarski pokryty krwią. Był człowiekiem, którego raczej nie posądziliby o wyglądanie jak lekarz. Przypominał bardziej wielkiego zakapiora, ofiarę siłowni, która znała się raczej na odbieraniu życia, a nie ratowaniu go. Głowę miał łysą a wargę krzywą.
- Nareszcie - chrząknął. - Jesteście ranni? Mam...mediżel... - sapnął dość niepewnie, zwłaszcza gdy dostrzegł Kiru. Trzymając skalpel, niepewnie wychylił się za nich, by dostrzec, czy faktycznie jest bezpiecznie i nie dał się nabrać.
Wnętrze było w złym stanie. Jedno ciało znajdowało się na ziemi i należało do więźnia. Doznał kilku nieprofesjonalnych ran w brzuch i jednej bardzo profesjonalnej w oko. Drugie zaś przywiązane było do fotela lekarskiego grubymi pasami, mającymi najpewniej ograniczać ruchy bardziej agresywnych więźniów. Ubrani byli, naturalnie, jak więźniowie.
- Nie jesteście ze słońc - zauważył. - Kim jesteście?
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wróć do „Czyściec”