W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Gromada Voyager] Echo-17

6 sie 2025, o 17:00

Dryfujący w przestrzeni kosmicznej, Echo-17 jest martwym kadłubem dawno zniszczonego statku o nieznanym do końca pochodzeniu. Z zewnątrz wygląda na wypalony szkielet konstrukcji - poszarpane krawędzie sekcji kadłuba, pozostałości modułów i pancerza w wielu miejscach zwinięte do środka pod wpływem potężnej eksplozji. Mimo widocznych uszkodzeń, w środku wciąż można znaleźć fragmenty instalacji, przewodów i paneli, w których miejscami wciąż migają blade kontrolki lub przepływa resztkowe napięcie.
Ostatnio zmieniony 14 sie 2025, o 15:52 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Gromadzie Voyager] Echo-17

6 sie 2025, o 17:12

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Striker Śluza powoli zamknęła się za trójką, a automatyczny system bezpieczeństwa uruchomił dodatkową barierę energetyczną odcinającą Kefalosa od Echo‑17. Striker słyszał jeszcze przez interkom odgłos ciężkich kroków w magnetycznych butach i szelest kabloline wciąganej przez bęben, zanim dźwięki przytłumił filtr komunikacyjny. Na panelu przed nim trzy punkty statusu pancerzy zeszły do zielonego, potwierdzając pełną sprawność ekipy. Łączność działała bez zarzutów. Przynajmniej na tym etapie.
Technicy na mostku zakończyli analizę danych z sondy Alexa. Obraz był niepokojący: struktura Echo‑17 sprawiała wrażenie stabilnej, choć na częściach kadłuba widoczne były głębokie, nieregularne pęknięcia – jakby coś rozsadzało statek od środka. Wewnątrz panowała próżnia, ale kilka sekcji wykazywało minimalne ślady ciepła – zbyt słabe, by przypisać je pracy generatora, ale też zbyt regularne, by były tylko efektem promieniowania tła.
Dodatkowo, pomiary fal elektromagnetycznych ujawniły dziwny efekt: część sygnałów znikała po zetknięciu się z kadłubem Echo‑17, jakby pochłaniało je coś nienaturalnego. Striker przez chwilę patrzył na dane, po czym przerzucił widok na kamerę śluzy, obserwując jak ich linia wideo przesuwa się w głąb martwego kolosa.


Pozostali Po otwarciu śluzy czekała ich pusta, milcząca przestrzeń. Echo‑17 wisiało w próżni jak zamarznięty w pół ruchu wrak, a jego otwór dokujący był nadgryziony przez czas i uszkodzenia – krawędzie wgniecione, pocięte, gdzieniegdzie pokryte resztkami osadu przypominającego skamieniałą rdzę.
Marshall, jako jedyny podpięty do kabloline, wszedł pierwszy. Jego kroki na magnetycznych butach odbijały się głuchym echem od zdeformowanych ścian. Linka zwijała się za nim powoli, prowadząc przez śluzę, a każdy ruch odnotowywany był na panelach Kefalosa. Za nim szedł Alex, co kilka metrów uruchamiając przenośny skaner – na wyświetlaczu pojawiały się coraz dokładniejsze plany wnętrza, ale też rosnąca liczba drobnych anomalii energetycznych, jakby statek był pełen wygasłych, lecz wciąż czujnych systemów.
Wang zamykał szyk, rozstawiając co kilkanaście kroków chemiczne światła – fluorescencyjne punkty rozjaśniały mrok korytarza i pozwalały im oznaczyć drogę powrotną. Mimo pustki, wrażenie bycia obserwowanym narastało.
Gdy przekroczyli próg pierwszej sekcji, trójkę uderzył zapach starego metalu i subtelny, niemal niesłyszalny dźwięk – jak cichy rezonans, który trudno było określić, czy pochodził z wnętrza Echo‑17, czy może z ich własnych pancerzy. Przed nimi korytarz rozdzielał się w dwie strony, a przy suficie wciąż wisiały martwe, zgaszone panele oświetleniowe.
Na HUD‑ach pojawiło się ostrzeżenie od Alexa. Minimalna sygnatura cieplna w lewym korytarzu, w odległości około dwudziestu metrów. Źródło – nieznane.

@Charles Striker @Marshall Hearrow @Alexander Gauthier @Wang Baozhen
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: [Gromadzie Voyager] Echo-17

9 sie 2025, o 17:45

Wang przywitał ciszę pustki kosmicznej z pewną ulgą. Przygotowania do akcji zawsze budowały największe napięcie, które przemija wraz z rozpoczęciem roboty. Po prostu mógł się na czymś skupić. Na odchodne jeszcze pożegnał się gestem kciuka w górę - albo w stronę samego Strikera albo chociaż kamery, która na pewno w śluzie się znajdowała. Zaraz potem wziął pierwszy krok aby po paru chwilach postawić własne buty magnetyczne na pokładzie Echo-17.
- No, no. Jeszcze nie wracałem do wraku czegoś co zniszczyłem. Nowe doświadczenie. - skomentował w środku, po przejściu paru metrów. Jego wzrok uważnie obserwował perymetr - głównie boki i tył, pozostawiając przód dla dwóch pozostałych operatorów. Sięgnął beznamiętnie po pierwsze światło chemiczne, które szybko uruchomił “łamiąc” je zanim zielony świetliki został zawieszony w powietrzu. Brak grawitacji był czasem fajną rzeczą.
Nie odezwał się w kwestii bycia obserwowanym ale odczucie to wzbudziło jeszcze większą czujność od biotyka, który gotował się do walki w każdej chwili. Być może w jego rękach spoczywały światła chemiczne ale dla szturmowca jego całe ciało było bronią jak i pociskiem. Dopiero gdy w końcu usłyszeli ten dziwny dźwięk i poczuli coś, Wang zerknął po swoich kompanach.
- Coś jebie. Mniejsza, słyszeliście to? - zapach raczej zrzucał na jakiś problem z kombinezonem natomiast sam dźwięk? Bao nie wydawał się być ich. Zaraz potem - sygnatura, tak na potwierdzenie przypuszczeń Chińczyka. - No pewnie. Dobra, sprawdzamy to, nie? Hearrow, przekaż wszystko do Strikera. Jeśli daje nam zielone światło, ja bym tam szedł.
ObrazekObrazek
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 690
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: [Gromadzie Voyager] Echo-17

12 sie 2025, o 11:05

Marshall zatrzymał się w pół kroku, uniósł wzrok na dane z HUD-a, rejestrując sygnaturę cieplną. Przesunął się do przodu w magnetycznych butach, pozwalając, by kabel dokujący naprężył się i przypomniał mu, że nie poruszają się tu w próżni samowolnie każdy ruch jest kontrolowany i odnotowywany.
Nie odwrócił się od razu, ale wolniej niż zwykle przesunął głowę, by złapać kontakt wzrokowy z Alexem. W milczeniu uniósł dłoń w geście zatrzymania i palcem wskazał kierunek, z którego skaner wychwycił odczyt. Zamiast przejmować inicjatywę, skupił się na krótkim, rzeczowym komunikacie w kanale drużynowym:
- Sygnatura w lewym sektorze.
Sięgnął do zaczepu i odbezpieczył broń jednym płynnym ruchem, nie podnosząc lufy wyżej niż było trzeba. Wciąż pozostawał na swoim miejscu w szyku, ale kąt ustawienia ciała zdradzał gotowość do szybkiego osłonięcia przodu grupy.
- Może warto obejść i wrócić z drugiej strony? - rzucił sugestię, patrząc na prowadzącego. Nie był to rozkaz, raczej podsunięcie opcji, która mogła zmniejszyć ryzyko wejścia prosto na źródło ciepła.
Rezonans gdzieś w tle nie dawał mu spokoju. Wciągnął głębiej powietrze przez filtr hełmu, czując znajomy zapach metalu i kurzu, który zwykle zwiastował, że statek dawno nie widział załogi.
Kiedy padł sygnał do dalszego ruchu, skorygował pozycję pasa z kabloline, by przewód biegł bliżej jego pleców, minimalizując możliwość zahaczenia. Nie wychylał się pierwszy w korytarz, ale jego wzrok przesuwał się po punktach, w których potencjalny przeciwnik mógł się kryć.
Zanim ruszyli, pozwolił sobie jeszcze na jedno, ciche:
- Jeżeli to ruchomy cel, może już nas widzieć.
Potem zamilkł, przygotowany, by iść ale gotowy w każdej chwili zareagować.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1591
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Gromadzie Voyager] Echo-17

12 sie 2025, o 18:11

Przyglądał się załodze gdy ta szykowała się na wyprawę życia. Za dużo opcji tutaj nie było. Te bardziej skomplikowane pewnie wyeliminowali w przedbiegach. Wciąż miał uczucie, że zrobili coś nie tak. Znaczy udało im się oczyścić przedpole bardzo podręcznikowo. Nic nie zostało. Został jednak niesmak w ustach.
Ostatnimi czasy odczuwał go wyjątkowo często. Jego ignorancja powoli stawała się coraz słabsza. Narkotykami starał się imitować brak emocji jakie zapewniały mu chemiczne koktajle. Nie było to jednak to samo. Nie wiedział czy to tolerancja, czy może emocje. Latami budował bezpieczną tamę oddzielającą go od nich, ale powoli zaczynały się znowu pojawiać.
- Piękny z was oddział utylizacyjny.
Rzucił za nim opuścili statek. Musiał przyznać przed sobą, że nie miał żadnego doświadczenia jako ich przewodnik. Zazwyczaj działał sam lub pod kimś. Nigdy nie musiał obserwować akcji zza monitora. Proponowali mu to w ATG ale średnio chciał się w to bawić. Jeśli nie czuł zagrożenia na sobie, to równie dobrze nie istniało. Cieszył się, że im o tym nie powiedział.
- Nikt nie powiedział, że go zniszczyłeś.
Ostatni komentarz do Wanga zapewne nie zdążył trafić do jego uszu. Chińczyk zobaczył tylko jak mężczyzna rusza ustami za bezpieczną barierą.


Rozsiadł się w końcu przed monitorem. Okienka z kamerami, wykresy, świeży log sytuacyjny. Nie było mu to obce, ale wciąż czuł się dziwnie. Przez chwilę się nie odzywał bawiąc się ustawieniami wyświetlacza. Wyrzucił na przód obraz z rejestratora Marshalla, a zaraz obok aktualny stan Echo-17. Bliscy byliby z niego dumny, że zaszedł tak daleko. Szkoda tylko, że takich ludzi nie miał w swoim życiu. Już nie.
Nie musiał być podpięty do Wanga żeby słyszeć co gada. Ich komunikatory były połączone. Odbierał to samo co odbierał Marshall. Nie mógł może osobiście go opierdolić, ale mógł na pewno usłyszeć co o nim gada.
- Dlatego ominięcie go nie ma sensu. - Dźwięk odpalanego papierosa uderzył w mikrofon. - Jeśli to coś żywego to odetnie wam drogę ucieczki albo pójdzie za światełkami. Lepiej od razu to sprawdzić. Do tego macie dość blisko do miejsca ekstrakcji w razie problemów.
Rzucił spokojnym tonem. Z jego perspektywy wyglądało to jak bardzo dziwny symulator z delikatnym skrętem w horror. Jako nastolatek miałby teraz najlepszy moment w swoim życiu. Niestety prawda była taka, że miał trzy osoby do utrzymania przy życiu.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

14 sie 2025, o 15:59

Kiedy magnetyczne buty trójki żołnierzy na dobre zakotwiczyły się w popękanym pokładzie Echo-17, cisza wraku zdawała się pochłaniać każdy oddech i każdy szmer ich ruchów. Słabe światło z chemicznych pałeczek Wanga rozlewało się zielonkawą poświatą po najbliższych fragmentach korytarza, ujawniając osmolone ściany, wygięte wsporniki i zerwane przewody, które leniwie unosiły się w próżni.
W tle wciąż wybrzmiewało to, co Alex i zespół techników wychwycili wcześniej na skanach sondy - impuls grawitacyjny o nieregularnym, niemal organicznym rytmie. Teraz, na miejscu, sygnał powtarzał się w krótkich odstępach czasu, a wskaźniki czujników co kilkanaście sekund rejestrowały krótkotrwały wzrost temperatury w sektorze po lewej.
Z kamer przekazywanych do Strikera widać było, jak oświetlany przez drużynę fragment korytarza zakręca lekko w dół, prowadząc w stronę przerwanej grodzi. Wewnątrz pływało kilka większych fragmentów wyposażenia, które musiały zostać oderwane w momencie eksplozji. Na metalowych powierzchniach widniały ślady zarysowań, jakby coś przesuwało się po nich niedawno.
Systemy HUD-u notowały też drobne, niemal niezauważalne zakłócenia w kanale komunikacyjnym - krótkie trzaski, które technicy na Kefalosie próbowali filtrować. Nie wyglądało to na zwykły szum statyczny.
Echo-17 nie odpowiadał na skan w sposób przewidywalny. Sygnały rozchodziły się nierówno, a kilka fal odbitych wracało z opóźnieniem, jakby przechodziły przez coś, czego czujniki nie potrafiły zidentyfikować.
Kiedy zbliżyli się do zakrętu, sygnatura cieplna przesunęła się o kilka metrów w głąb wraku, znikając z bezpośredniego zasięgu czujników… tylko po to, by powrócić po chwili, tym razem wyraźniejsza i zarejestrowana przez dwie niezależne jednostki skanujące.
Z wnętrza, gdzie korytarz przechodził w szerszą sekcję, dobiegł krótki, stłumiony dźwięk przypominający odgłos metalu przesuwanego po metalu.
Za zakrętem korytarz rozszerzał się w centralny węzeł serwisowy Echo-17 - pomieszczenie o średnicy kilkunastu metrów, z którego odchodziły trzy inne sekcje. W stanie operacyjnym to tutaj mieściły się moduły kontroli środowiskowej i gniazda dostępu do głównych przewodów energetycznych. Teraz wnętrze przypominało połączenie zatopionej fabryki i kostnicy.
Fragmenty poszycia oderwane od ścian unosiły się w wolnej przestrzeni, a w świetle chemicznych pałeczek i latarek hełmów widać było ciemne, gęste smugi unoszące się w mikrograwitacji. Mogły to być cząstki sadzy… lub czegoś organicznego. Przy jednej z bocznych grodzi wisiał przytwierdzony do panelu fotel pilota-operatora, z pasami bezpieczeństwa skręconymi jakby ktoś je szarpnął z ogromną siłą. Wewnątrz pasów widać było pustą przestrzeń - brakowało ciała, choć hełm i fragmenty kombinezonu były wciąż na miejscu.
Sygnatura cieplna, którą śledzili, pochodziła z wnętrza otwartego tunelu serwisowego po prawej stronie pomieszczenia. Z punktu, w którym stali, tunel tonął w ciemności, a czujniki HUD-u zarejestrowały w nim krótkie, rytmiczne drgania, jakby ktoś lub coś poruszało się w głąb i wracało w krótkich cyklach.
W tym samym momencie wszyscy trzej poczuli delikatne drżenie w podłodze - zbyt regularne, by był to przypadek. Światła chemiczne zawieszone w powietrzu lekko zadrżały, jakby w niewidzialnej fali. Z głośników w hełmach przeszedł nagle metaliczny trzask - krótki, ale o charakterystycznym brzmieniu, przypominającym nieco próbę nawiązania łączności w starych, analogowych systemach. Po nim cisza, która znów wydawała się gęstsza niż wcześniej.
W sektorze, z którego dobiegał dźwięk, czujniki odnotowały zanik sygnatury cieplnej.

@Charles Striker @Marshall Hearrow @Alexander Gauthier @Wang Baozhen
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Alexander Gauthier
Awatar użytkownika
Posty: 94
Rejestracja: 7 lut 2022, o 01:50
Miano: Alexander Gauthier
Wiek: 30
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator T2, cudowny pilot
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Vesta (ten skuter)
Kredyty: 41.950
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

20 sie 2025, o 14:27

Nieustannie spoglądając po powykrzywianych ścianach, Alex ciągle zastanawiał się, czyjego tworu był ten szkielet. Był zbyt podobny do technologii ras galaktycznych, by nazywać to niezidentyfikowanym obiektem w ujęciu ras starożytnych. A być może i był nim - po prostu ludzkość i inni mieszkańcy Drogi Mlecznej nie tworzyli niczego nowego, udoskanalając tylko to, co istniało. Jego filozoficzny wywód we własnej głowie był przerwany pierwszym wynikiem skanerów - zmapowaną dalszą częścią statku i paroma anomaliami energetycznymi. — Niby martwy, ale dostaję ciągle sygnały o sygnaturach energetycznych. Jak wygaszony komputer — powiedział na głos, do pozostałej z nim dwójki, przypiętego przedeń Marshalla i Wanga za nim. Kolejne sygnały ze skanera tylko to potwierdzały, a gdy przeszli przez pierwszą sekcję, filtry w jego hełmie przepuściły dziwny zapach, mimo, że statek był zdekompresowany. Do tego dźwięk. Dźwięk, ponownie zauważając w głowie, w zdekompresowanym statku. Przecięły jego kręgosłup ciarki, szczególnie gdy zobaczył coś po lewej stronie, coś cieplnego. — Sygnatura cieplna po lewej. Niezidentyfikowany dźwięk i zapach... w miejscu, gdzie nie powinno się to roznosić. — Przeskanował okolicę w poszukiwaniu toksyn i promieniowania radioaktywnego, pomimo tego, że byli w kostiumach zapobiegających temu.

Po dostaniu rozkazu, ruszył za Hearrowem wgłąb korytarza, przechodząc do głównego węzła komunikacyjnego. — Sygnatura... wygląda, jakby ruszała się. Na moje oko świadomie, nie bezwiednie. — Raportując, zaglądnął do fotela, przybliżając twarz do hełmu, sprawdzając, czy coś w środku zostało. Widząc ślady na metalu, nieco dziwne, wyciągnął swój pistolet, gotów do bardziej obrony, niż ataku. Zerknął na skaner i wskazał na tunel serwisowy po prawej. — Tam to coś jest. Krótkie, rytmiczne ruchy wte i wewte, raczej ciężko, by coś się odbijało w taki sposób od ścian, więc zakładajmy, że może to być świadomość bezwiedna, w gorszym przypadku... niezidentyfikowana istota potencjalnie myśląca. Co jest kurwa? — Przekleństwo samo wydarło się z jego ust, gdy trzask przejął jego kanał nadawczy. Niczym sygnał ze starszych modeli, a do tego poczuł niosące się drgania na podłodze. Skaner pokazał brak sygnatury. — Sygnatura zaniknęła ponownie, na razie nie wraca. Na moje oko to coś nas wabi do siebie, do swojego... nie wiem, leża? Tylko co mogłoby przetrwać tutaj? Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to gethy albo coś podobnego, mechanicznego. Spróbuję zobaczyć, czy uda się złapać z tym sygnał — mówiąc to, postarał się wychwycić potencjalnie echo sygnału, by złapać frekwencję, dostroić się i spróbować nawiązać połączenie, zanim wejdą dalej.
ObrazekObrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1591
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

20 sie 2025, o 19:06

Jego wzrok tępo wpatrywał się w monitor. Ekran był zalewany informacjami, które często mówiły mu tyle co nic. Nie był technikiem. Rozumiał za to instynktownie jak nietypowa była sytuacja. Nic nie pasowało do scenariuszy, które skakały po jego głowie starając się jakoś pojąć ten syf.
- Zróbcie mi zbliżenia na te uszkodzenia na korytarzu.
Potrzebował zdjęć takich ujęć, żeby jakoś wytłumaczyć Markowi dlaczego musieli użyć bomby. Cokolwiek co mógł sprzedać jako największe niebezpieczeństwo przeciwko Przymierzu. Raporty zbudowane na strachu zawsze najlepiej działały. Idioci na górze uwielbiali je. Te najszybciej lądowały na samym dnie archiwów.
Ciężki dym uderzył w ekran, a jego palce przeskoczyły po klawiaturze robiąc zrzuty ekranu. To, że dalej rejestrowali cokolwiek na tym wraku było dziwne. Chłopaki na pokładzie chyba nie mieli pojęcia, że po takiej eksplozji nic nie miało przetrwać. Żadne życie biologiczne by tego nie przetrwało. Nie mówiąc już o syntetykach bo fala EMP usmażyła wszystko w okolicy. Jeśli coś miało jeszcze siłę sobie biegać po statku to właśnie mieli styczność z zajebiście twardym skurwysynem z którym raczej nie mieli za dużo szans. Już widział jak te ich pukawki próbują cokolwiek zrobić czemuś co przetrwało apokalipsę.
- Zbierzcie próbki syfu, który jest w powietrzu. - Zaciągnął się, a chmura dymu po raz kolejny rozmazała obraz przed nim. - Chce też zdjęcia kombinezonu pilota. Sprawdźcie czy ma na sobie cokolwiek co pozwoli go zidentyfikować.
Zastanawiał się czy znajdą jakiś dodatkowych pasażerów. Wątpił, że tylko jedna załoga padła na sygnał Echo-17. Ciągle zastanawiał się dlaczego Przymierze wysłało tutaj cokolwiek. Raporty pełne czarnych pasków dawały bardzo mały wgląd w sytuacje. Może gdyby mieli więcej informacji to nie musieliby wyczyścić systemu prawie z całego życia.
Przetarł twarz ręką. Odczuwał duże zmęczenie związane z tą operacją. Zbyt duże ryzyko, zbyt mały zysk. Z każdą minutą odczuwał tą prawde coraz mocniej. Było to dość dziwne biorąc pod uwagę, że był na znacznie bardziej samobójczych misjach. Różnica była taka, że na nich chociaż wiedział co robi. Po raz kolejny uderzał się tą myślą. Powoli rozumiał czemu nigdy nie chcieli go dać na dowódcę u Rosenkova.
- Próbuj. Reszta niech go zabezpiecza. - Mlasnął do Mikrofonu. - Nie uważam, że to najmądrzejszy pomysł ale skoro idziesz na ochotnika.
Nie spodziewał się tak idiotycznej odwagi po Alexie ale szanował jego decyzje. Jak jakiś sygnał usmaży mu głowę, to będą chociaż wiedzieć czego nie robić. A, on będzie miał pewność, że zabranie drugiego ładunku nie byłoby tak głupim pomysłem jak mogłoby się wydawać.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

20 sie 2025, o 21:24

Nawet Wang, który zazwyczaj zamykał się na zadaniu, które miał wykonać teraz rozglądał się po wnętrzu powykrzywianego tworu. Nie mógł oprzeć się swoim własnym dywagacjom, rozmyślaniom co też do cholery przyniosło im takie ‘cudo’ jak Echo-17. W przeciwieństwie do reszty, a w szczególności Strikera, Baozhen nie był zwolennikiem teorii konspiracyjnych. Natomiast obce rasy były faktem, nie teorią, więc spotkanie z całkowicie nową cywilizacją wchodziło w grę. Troche go męczył fakt, że byli oni w stanie tworzyć takie… Anomalie. Albo interferować z systemami komunikacji na Kefalosie. Jeśli to faktycznie była całkowicie nowa rasa to ich technologia przewyższała wszystko co było dostępne w znanej części galaktyki. W trakcie całego bałaganu z SST nie było to optymalne ale akurat ten drobny fakt nie zaprzątał głowy biotyka za bardzo.
Natomiast sygnatura, którą dorwali na skanerach już tak. Baozhen faktycznie niecierpliwił się aby dowiedzieć się co to takiego było, będąc jednak z tyłu musiał powstrzymać swoje wodze i dopasować tempo do Marshalla i Alexa. Co nie zmieniało faktu, że co chwile zerkał ponad ramionami swoich kompanów do przodu, jakby coś tam miało być już. A przecież Gauthier wszystko kontrolował na bieżąco.
- Świadomie? Myślisz, że ktoś tu jeszcze żyje? - odezwał się Wang, nieco poruszony faktem, że mogłaby być to żywa istota. Ale w końcu po to tu był. Jego ręka odruchowo znalazła się na uchwycie Osy. Ta została uwolniona z kabury w momencie, gdy Bao usłyszał nienaturalny dźwięk metalu. Po chwili ciszy schował broń ponownie do kabury.
Dalsze kroki zaprowadziły ich w miejsce, które nie było przeznaczone dla ludzi o słabych nerwach. Nawet Wang odchrząknął przy okazji rozglądania się po całym wnętrzu kosmicznego grobowca.
- Się porobiło. Niech ktoś zbierze próbkę tego syfu. - mruknął pod nosem. W momencie gdy komunikaty od Strikera trafiły do nich, Wang był pierwszy aby podejść bliżej do trupa pilota. Założył, słusznie lub nie, że pozostali mogliby czuć się nieco niekomfortowo w takiej sytuacji a Wang? Nie za bardzo obawiał się trupów. W swojej profesji poznał doskonale zasadę, że to żywych należało się obawiać. Ale kombinezon był pusty.
- Ha, biedny skurwiel. - Baozhen od razu przeszedł do kilku szybkich ujęć, które uchwycił w aparacie swojego hełmu. Zaraz potem położył łapska na kombinezonie, przeszukując go w celu identyfikacji. Z sukcesem czy bez, po wszystkim wrócił do pozostałych dwóch i przesłał zdjęcia do Hearrowa, by ten posłał je dalej, przez kabel, do Charlesa.
Dziwny dźwięk, który rozległ się w akompaniamencie drżenia podłogi i migotania świateł wcale nie uspokoił Bao, który spanikowany rozejrzał się po wnętrzu.
- Słyszeliście to? Niesamowita sprawa. Dziwne, nie?
Zamilkł jednak, gdy Alexander zameldował zniknięcie ich sygnatury. Dawno to temu oglądał jakiś program o możliwości istnienia energetycznych bytów. Co, jeśli ci od Echo-17 byli właśnie czymś takim? Nie mógł za długo o tym myśleć. Gauthier wpadł na pewien, nieco szalony pomysl.
- Czy jesteś pewny, że chcesz to ogarnąć? Znaczy, spoko. W sumie. - wzruszył ramionami. Skoro Striker na to przyzwolił! - Zabezpieczamy cię, Alex.
ObrazekObrazek
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 690
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

28 sie 2025, o 18:15

Marshall zatrzymał się przy zakręcie i oparł dłoń o wygiętą blachę ściany. Drżenie podłoża powtarzało się, jakby Echo-17 oddychał własnym, obcym rytmem. Magnetyczne buty trzymały go mocno, ale miał wrażenie, że nawet one ledwie zakotwiczają go w miejscu. Każdy impuls sprawiał, że jego ciało chciało odruchowo przyjąć pozycję obronną, jak na poligonie podczas detonacji, ale panował nad tym.
Przesunął pistolet do półprzygotowanej pozycji, lufa lekko w dół, ale dłoń na spuście gotowa do szybkiego podniesienia. W tej ciszy każdy ruch wydawał się głośny. Wiedział, że w takiej przestrzeni krótkie, celne impulsy były skuteczniejsze niż ślepe serie.
Na HUD-zie zniknęła sygnatura cieplna, która prowadziła ich dotąd jak trop. Nie było to pocieszające. Byłoby lepiej, gdyby źródło po prostu się oddaliło, ale tutaj wyglądało to tak, jakby coś świadomie wyłączyło swój „ślad” tuż przed nimi. To nigdy nie był dobry znak. Marshall nie podzielił się tym głośno. Wystarczyło, że wiedział.
Uniósł rękę i wykonał gest „stop”, zatrzymując się w pół kroku. Potem wskazał dwa palce w kierunku tunelu po prawej. Oparł bark o ścianę i ustawił się tak, by osłaniać przód i jednocześnie mieć pole widzenia na Wang i Alexa.
Sygnatura zniknęła zbyt szybko, żeby to był przypadek – powiedział cicho przez kanał drużynowy.
Kiedy metaliczny trzask przeszedł przez ich hełmy, poczuł, jak napina mu się każdy mięsień na karku. Dźwięk nie był przypadkowym szumem, skojarzył mu sie ze starym systemem próbujący nawiązać połączenie ale Echo-17 nie powinien mieć już nic zdolnego do emisji. Był tylko wrakiem, a jednak trzask brzmiał jak próba… sprawdzenia.
Marshall nie odrywał oczu od ciemności tunelu. Pistolet uniósł minimalnie, żeby lufa celowała w wejście.
Co do... – mruknął a jego głos wciąż był równy, bez emocji. – Jeśli coś żyje pewnie już wie, że tu jesteśmy.
Spojrzał na Alexa, potem na Wanga. Obaj działali zgodnie z procedurami, ale Hearrow widział w ich ruchach to samo napięcie, które czuł sam. To miejsce nie było martwe. Było ciche, ale nie martwe.
Powoli wypuścił powietrze. Oddychał rytmicznie, tak jak był nauczony by utrzymać puls w ryzach. Było to trudniejsze niż zwykle, a korytarz zdawał się mieć własne tętno.
Zanim padł sygnał do dalszego marszu, Marshall pochylił głowę w stronę interkomu i powiedział jedno zdanie, nieco ciszej, bardziej do reszty drużyny niż do Strikera na mostku:
Nieważne, co tam jest. Idziemy tak, jakby nas widziało od początku.
Potem przesunął się pół kroku naprzód, zostawiając miejsce dla Alexa, by ten mógł zająć pozycję skanującą. Sam stanął tak, by móc osłonić oba kierunki. Wejście do tunelu i rozwidlenie za ich plecami. Nie przejmował prowadzenia, nie wychodził pierwszy, ale pokazywał, że jest gotów przyjąć uderzenie.
Dłoń na spuście pozostawała nieruchoma. Spokój w jego głosie kontrastował z ciężarem chwili. Wiedział, że jeśli coś się stanie, będzie musiał zareagować w ułamku sekundy. Ale póki co, czekał.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

SSV Kefalos

3 wrz 2025, o 14:38

Mapowanie, które Alexander puścił jeszcze przed zejściem do śluzy, dało w końcu pierwsze wyniki. Schematy Echo-17 układały się chaotycznie, jakby ktoś próbował ręcznie nadpisać strukturę danych. Tam, gdzie spodziewałby się przerw w obwodach, system rejestrował ledwo widoczne napięcia, niemożliwe do jednoznacznego przypisania do żadnego zasilania awaryjnego. Fragmenty kadłuba wyglądały na starsze niż reszta jakby statek w niektórych miejscach uległ przyspieszonej korozji, podczas gdy inne sekcje były w stanie niemal fabrycznym. Najbardziej niepokojące było to, że punkty ciepła, które zarejestrował, nie tworzyły spójnej siatki technicznej, tylko układały się w nieregularne węzły, jakby coś pulsowało pod powierzchnią.
Wzór, który pojawił się na ekranie omni-klucza, przypominał znane mu układy Przymierza, ale tylko w ogólnym zarysie - detale były obce. Nie miał żadnych danych, by jednoznacznie stwierdzić, czy to adaptacja ludzkiej technologii, czy coś obcego podszywającego się pod nią. Nie dało się też odróżnić, czy anomalie w strukturze wynikały z wcześniejszej eksplozji, czy z czegoś, co nastąpiło już po niej. Dodatkowe sondy, które zabrał, potwierdziły jeszcze jedno - sygnał, który wypuszczał w głąb wraku, wracał tylko częściowo, a część była jakby „pochłaniana”. Analizator nie podawał żadnych błędów transmisji. To, co znikało, znikało naprawdę.
Bez śladu.
Korytarze Echo-17 pochłaniały dźwięk. Nawet trzaski radiostacji, podpięte pod kablolinę Hearrowa, brzmiały stłumione i nienaturalne, jakby ściany kadłuba nie tylko tłumiły sygnał, ale same wchłaniały każdy odgłos.
Obrazy z hełmowych kamer wracały na mostek Kefalosa w opóźnieniu, a Striker śledził je z ramionami skrzyżowanymi na piersi. Jego słowa sprzed chwili, żeby wrócić w trzydzieści minut od zerwania kabla, brzmiały teraz ciężko w uszach techników.
- Szefie – odezwał się jeden z nich, nie odrywając wzroku od migających hologramów. - Anomalia się powiększa. Jeśli utrzymamy linkę dłużej niż kwadrans, ryzykujemy zerwaniem pola stabilizacyjnego. Możemy ich wyciągnąć, ale tylko raz.
Na transmisji z hełmu Alexa widać było kolejne pomieszczenie wraku. Zniekształcone, pogięte poszycie wyglądało, jakby ktoś je skręcił od środka, a na jego powierzchni żarzyły się cienkie linie – fragmenty przewodów, które nie powinny mieć zasilania. Skany potwierdziły delikatne impulsy energetyczne, rytmiczne, jak puls.
Marshall obserwował odczyty z kabloliny. Co kilka sekund pojawiał się ledwo zauważalny skok – dane z Echo-17 nie tylko znikały, ale wracały w postaci zakodowanego szumu. Nie przypominało to żadnego znanego systemu zabezpieczeń.
Wang, idąc na końcu kolumny, zostawił na grodzi pierwszy chemiczny znacznik. Zielone światło rozjarzyło się na tle ciemności, ale i ono wydawało się przygaszone, jakby kadłub pochłaniał nawet ten blask.
Załoga Echo-17, a raczej to, co z niej pozostało, nie zostawiła po sobie żadnych ciał. Korytarze wyglądały jak wydrążone, pozbawione życia tunele. Oddział dotarł do rozwidleni - wąski korytarz prowadził w dół ku sekcji technicznej i maszynowni, gdzie skan pokazywał wciąż aktywne resztki zasilania. Szersza droga biegła w górę, ku mostkowi.
Alex miał na wyświetlaczu schematy z sondy – rozmazane, niepełne, ale wystarczające, by wyznaczyć orientacyjny kurs. Mostek znajdował się trzy pokłady wyżej, ale korytarze były częściowo zablokowane – metal poskręcany, jakby wewnętrzna eksplozja ścisnęła go od środka.
Echo-17 milczał, ale jego wnętrze nie wyglądało jak martwe.

@Marshall Hearrow @Charles Striker @Alexander Gauthier @Wang Baozhen

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Ostatnio zmieniony 4 wrz 2025, o 19:33 przez Mistrz Gry, łącznie zmieniany 1 raz.
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 690
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: SSV Kefalos

4 wrz 2025, o 19:19

Marshall przesunął ciężar ciała, kiedy magnetyczne buty wgryzły się w pokład przy rozwidleniu. Korytarze po obu stronach wyglądały tak samo złowrogo. Były ciemne, poskręcane, pełne zwisajacych kabli. Starał się nie myśleć o tym, że mogli tu być żywi ludzie. Na moment przed jego oczami znów pojawił się obraz tej kobiety.
Hearrow przyklęknął na moment i przesunął dłonią po poszarpanej krawędzi grodzi po czym wstał i zajął pozycję przy ścianie, broń skierował w dół korytarza po lewej. Ręce miał stabilne, ruchy spokojne, ale mięśnie karku napięte tak, jakby ciało samo szykowało się na coś, czego on sam jeszcze nie chciał przyznać. Spojrzał krótko na Wanga, potem na Alexa by bez słowa, tylko lekko skinąć głową, że jest gotowy iść dalej.
Przywarł barkiem do zimnej, zdeformowanej ściany i pozwolił, by odczyty danych powoli przepływały przez połączenie.
Marshall przygryzł zęby, oczy wpatrzone w ciemność. Nie cierpiał pustych korytarzy, które zachowywały się jak żywe. Każdy trzask mógł być albo naturalnym opadaniem konstrukcji, albo zwiastunem czegoś, co czekało na ich ruch. Mimo to jednak stał spokojnie. Taki był jego obowiązek.
Przesunął pistolet nieznacznie w prawo i odezwał się jeszcze raz:
Mogę podejść kilka kroków, sprawdzić kąt. Nie wchodzę w całkiem, tylko rzut okiem.
Propozycja, nie decyzja. Patrzył na Alexa, czekając na gest lub potwierdzenie, ale jego ciało już było w napięciu, gotowe do krótkiego wypadu. Pochylił się lekko do przodu, jak sprinter przed startem.
Jeśli pozwolą, zrobi dwa, może trzy kroki w głąb. Tyle wystarczy, żeby wiedzieć, czy tam jest tylko złom czy coś, co oddycha razem z Echo-17.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1591
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

SSV Kefalos

5 wrz 2025, o 17:46

Dźwięki otaczającej go maszynerii wprowadzały go w dziwny trans. Zaczynał rozumieć dlaczego załoga była tak spokojna. W takiej symfonii trzeba było się mocno koncentrować na własnej robocie. Żałował, że nie załatwił sobie sluchawek wyciszających. Mógłby niby założyć hełm, ale powietrze na statku wciaz bylo lepsze niż marnowanie na to filtrow z hełmu. Tym bardziej, że jego oddech trochę przyspieszył gdy sytuacja zaczęła lekko eskalować.
Problem z takimi sytuacjami był prosty. Jak bardzo chcieli pchać ten zwiad dalej. Strikerowi bylo to juz troche bez roznicy. Mieli dokumentacje, mieli dane z czujnikow oraz obrazy z srodka. Wszystko, zeby przygotowac z tego kolejny raport pełen czarnych linii bez zadnych informacji.
- Huh. - Rzucił pod nosem gdy uświadomił sobie, że większość wymazanego tekstu to była nieudolność ostatnich oddziałów. Ewentualnie żeby ukryć jak bardzo ich wywiad był bezwartościowy.
- Dobrze wiedzieć. - Mruknął na informacje od technika. - Ale co w związku z tym?
Zapytał dość prosto z mostu. Nie był technikiem. Nie wiedział nawet co się zbytnio energetycznie wokół nich działo. W jaki sposób anomalia miala wpływ na linke? W jaki sposób miałoby to zerwac pole stabilizujące? Przecież nie byli nawet podlaczeni pod druga maszyne tylko stali obok niej. Ze niby zassie ich czy co?
Przyglądał się technikom tempo. Póki co to wiecej syfu bylo na Echo-17 niz gdziekolwiek na statku. W końcu rzucił do komunikatora.
- Wyglada jakby otworzyli czarna dziure w srodku albo portal.
Nie zamierzał im póki co mówić jak wygląda sytuacja. Skoro Marshall był gotów pchać się do przodu, to i on był gotowy na to patrzeć. Za kilkanascie minut beda sie musieli statmtad wydostac ale skoro lubili ryzyko i tajemnice, to czemu miałby nie skorzystać. Przynajmniej dowiedza sie troche wiecej o tej stacji.
- Masz zielone światło Hearrow. - Zgasił papierosa w popielniczce. Póki co ich metalowy przeciwnik budował ilość suspensu, które zaczynały go irytować. Spędzili tutaj już parę godzin ale czuł się jakby nie posuneli sie do przodu nawet trochę. Wiecej pytan niz odpowiedzi. Zreszta nawet nie wiedział o co miałby pytać.
- Jeśli znajdą coś cie to do nich dołącze, a wy odlecicie na bezpieczną odległość.
Rzucił do techników czekając na rozwój sytuacji. Naprawdę miał nadzieję, że nie będzie musiał postawić stopy na Echo-17. Czuł jak ktoś z środka wzywa go, żeby dołączył do reszty wesołej gromadki.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: SSV Kefalos

6 wrz 2025, o 14:33

Jedno tu. I jeszcze jedno tam.
Wang ze stoickim spokojem odpalał kolejne światła chemiczne, zostawiając je za sobą w szeregu lewitujących punktów. Gdyby coś poszło nie tak, ich okablowanie zostało przerwane czy cokolwiek, mieli oznakowaną drogę powrotną. To była dobra wiadomość.
Zła była natomiast taka, że cokolwiek się działo z Echo-17 nie było korzystne w świetle długiego pobytu tutaj. Nie wspominając o tym, że całe zjawisko wykracza poza pojęcie fizyki rozszerzonej - nawet przez to co wprowadziło istnieje Efektu Masy. Może i nie było jajogłowym ani nawet inżynierem jak Alex, ale coś tam kumał w tej kwestii. I skumał tyle, że nic tutaj nie grało. Wkrótce informacja z Kefalosa tylko to potwierdziła słowami Strikera.
- Czarna dziura, huh? Trochę lipa. - westchnął. Samo istnienie anomali wcale mu nie przeszkadzało, bardziej to, że byli obok. - Bądź ostrożny, Hearrow. - dodał jeszcze, i chociaż w jego zwyczaju był głos bez emocji, naprawdę życzył porucznikowi powodzenia. Samemu zaś postanowił zająć nieco dalszą pozycję na tyłach Gautierra. Inżynier mógł zająć się bezpośrednim wsparciem Marshalla, zaś Baozhen obstawił perymetr. Nie bez przyczyny.
Jak tylko Hearrow ruszył ze swoją akcja i Wang upewnił się, że Alex był skupiony na swojej robocie, Chińczyk bezceremonialnie ruszył w drogę w kierunku mostka. Wnętrze Echo-17 było niemalże fascynujące w swojej kompletnej inności ale nie to było teraz dla niego ważne, mieli zadanie do wykonania. On miał zadanie do wykonania i należało się upewnić, że wszystkie założenia tej misji zostaną wypełnione.
Ironią losu czuł się spokojniej działając na pokładzie obcego obiektu kosmicznego niż na Kefalosie. Skupienie, wyostrzenie zmysłów - to pomagało oderwać myśli i działać. Przygotował kolejne światło chemiczne już po drodze, zostawiając je za sobą. Bardziej dla siebie niż kogokolwiek innego ale jeśli reszta będzie chciała dołączyć to będzie wiedziała gdzie.
ObrazekObrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

11 wrz 2025, o 09:47

Pokład Echo-17 zdawał się reagować na każdy krok, choć w rzeczywistości panowała tu absolutna cisza, przerywana tylko szelestem kabloline i trzaskiem pękających pod butami fragmentów paneli. Wąski korytarz rozchodził się w dwie strony – Marshall sprawdził sektor po lewej, gdzie światło chemiczne ujawniło plątaninę zwisających przewodów i nadtopione ściany. Kilka metrów dalej korytarz skręcał, ale już stąd było widać migotanie - drobne, nielogiczne błyski jakby w kablach wciąż krążyła energia, mimo że cały statek dawno powinien być martwy. Nie było ruchu, nie było postaci, tylko ten nienaturalny błysk z wnętrza wraku.
Z prawej strony, ku mostkowi, droga wydawała się czystsza, choć i tam panele były powykrzywiane, a ściany nosiły ślady gwałtownego naprężenia. Wang zostawiał kolejne światła chemiczne, które dryfowały powoli w próżni wraku, wyznaczając im linię powrotu. Zielonkawe punkty tworzyły niemal groteskowy szlak przez ciemność, a każdy nowy błysk podkreślał ogrom zniszczeń.
Alex odbierał tymczasem ze swoich skanerów dane, które nie trzymały się kupy. Mapa, którą tworzył w czasie rzeczywistym, zamiast ułatwiać orientację, zdawała się falować – jakby korytarze zmieniały swój kształt między kolejnymi pomiarami. Sygnały sond wchodziły w głąb wraku, ale wracały z opóźnieniem, a część z nich wcale nie odpowiadała. W miejscu, gdzie Marshall badał poszarpaną krawędź grodzi, analizator Alexa pokazał dziwny skok napięcia – nic, co można było przypisać standardowej awarii. Pojawiło się w jego logach jako pojedynczy impuls, przypominający bardziej puls biologiczny niż techniczny.
Striker na Kefalosie patrzył na obraz z kamer, który raz po raz rozmywał się jakby w miejscu transmisji pojawiało się zakłócenie. Obraz Marshalla był ostry, ale już dane z sensorów Alexa wyglądały tak, jakby statek sam próbował usuwać własne ślady. Gdy wydał zgodę na ruch do przodu, widział, jak cała trójka powoli zbliża się w stronę mostka.
Za kolejnym zakrętem korytarz otwierał się w większą przestrzeń – rozgałęzienie prowadzące do sekcji mostka Echo-17. Tam panował większy porządek niż w reszcie wraku, ale spokój był złudny. Na konsolach widać było błyski, tak jakby systemy próbowały się jeszcze uruchomić, choć żaden kabel nie powinien już przewodzić prądu.

@Marshall Hearrow @Charles Striker @Alexander Gauthier @Wang Baozhen

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1591
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: SSV Kefalos

14 wrz 2025, o 13:57

Obserwował to wszystko z pewnego rodzaju znużeniem. Załoga całkowicie zignorowała jego prośbę o wytłumaczenie mu tego w bardziej prosty sposób. Czuł się jakby nie miał na nic wpływu. Rzeczy się działy, a on stał w miejscu. Od momentu wysadzenia statku sytuacja stawała się coraz mniej dziwna, a bezsensowna. Grzebali się we wraku, gdzie póki co nie było nic. Jedyne co im zostało to ten przeklęty mostek.
- Sprawdźcie to, a potem wracajcie na statek. Nic interesującego tu nie ma. - Ziewnął do mikrofonu. Nie był z nimi więc nie odczuwał zbytnio stresu. Martwiło go tylko to, że załoga działała bardziej mechanicznie niż to co się działo na statku.
Gorzej, że byli tutaj tylko parę godzin, a odczuwał jakby miesiące uciekały mu między palcami. Zrobili co mieli zrobić z torpedą. Dokonali wejścia na pokład, a mimo wszystko dalej obserwował obiekt Schroedingera. Niby coś żyło, ale nie. Niby coś tam było, ale nie. Załoga gadała jakimś szyfrem, a ludzie na miejscu też nie wiedzieli co się dzieje. Syf, z którym od dawna nie musiał sobie radzić.
Jeśli sytuacja nie miała się zmienić to postanowił, że zmieni ją własnymi rękami. Skoro obiekt chciał się z nimi tak bawić, to on zaraz mógł wyciągnąć znacznie mniej zabawne zabawki od inżynierów. Mogli pociąć to wszystko z zewnątrz i zobaczyć co wypadnie z środka. Dużo z ich celu nie zostało, więc tylko ułatwiłoby to robotę. Wolał jednak poczekać, aż wejdą na mostek. Może tam znajdą jakiekolwiek odpowiedzi. Na ten moment nie potrafili nawet dowiedzieć się, czym nawet jest Echo-17.
- Sprawdźcie co się da.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

15 wrz 2025, o 11:00

Wang ruszył pierwszy; jego krok był pewny, a dłonie pracowały pewnie. Sprawdzał zawiasy, nasłuchiwał rezonansu szybów i wodził wzrokiem po szczelinach, które mogły skrywać ślady niedawnych przejść. Wszystko miało znaczenie. Hearrow szedł kilka metrów za nim, Alex trzymał się w bezpiecznej odległości, skupiony na swojej robocie, której drobne korekty i poprawki wykonywał niemal mechanicznie.
Drzwi do mostka rozsunęły się powoli, jakby sam statek niechętnie dopuszczał kogokolwiek do swojego serca. Metaliczny zgrzyt odbił się echem w korytarzu, a przez próg buchnął zapach ozonu i czegoś trudnego do uchwycenia - ciężkiego powietrza, nasyconego jakby elektrycznym pyłem.
Przestrzeń, która rozciągała się przed nimi, miała w sobie coś nienaturalnego. Mostek Echo-17 nie pogrążył się w martwej ciszy jak reszta sekcji. Ścienne panele migotały bladym światłem, pulsując w rytmie przypominającym oddech. Kilka centralnych konsol wciąż działało, unosząc nad sobą holograficzne projekcje: rozmazane trajektorie, schematy nieznanego układu gwiezdnego, strumienie kodu, które wydawały się żyć własnym życiem nadal nadpisując linijki. Nad wszystkim unosił się pył, reagujący na każdy ruch, jakby to nie kurz, a sam statek obserwował ich obecność.
Na środku dominowało stanowisko dowodzenia, pulsujące spokojnym światłem, jak serce, które jeszcze nie przestało bić. Po lewej rząd konsol ciągnął się ku panoramicznym panelom przypominającym okna. To, co powinno ukazywać przestrzeń kosmiczną, falowało i drgało jak projekcja, złudzenie nakładające się na rzeczywistość. Nie widzieli Kefalosa doczepionego do Echa-17, a przesłany do Strikera obraz nie wyświetlał się w ogóle. Prawa strona mostka była z kolei spopielona - ślady ognia i nadtopionych obudów wskazywały, że doszło tam do wyładowania albo walki. Sporadyczne błyski z uszkodzonej konsoli rzucały na ściany niezrozumiałe symbole, które pojawiały się i gasły zbyt szybko, by je uchwycić.
Nigdzie jednak nie widzieli ciał załogi.
Za ich plecami, w tylnej części mostka, czekało kolejne zejście w głąb Echo-17. Drzwi były wpół zacięte, jakby ktoś próbował je forsować, ale coś - lub ktoś - je zatrzymało.

@Marshall Hearrow @Wang Baozhen @Alexander Gauthier @Charles Striker

Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: SSV Kefalos

20 wrz 2025, o 09:06

Strach mieszał się z ekscytacją ale jak na dobrze wyszkolonego, Chińskiego trepa przystało - Baozhen panował nad swoimi uczuciami. Wziął prym i ruszył pierwszy, mając po prawdzie dość Echo-17 i całego burdelu, który im towarzyszy. Głowica jądrowa powinna unieszkodliwić cały obiekt, a przynajmniej zostawić to coś całkowicie… Martwe. Puste, nieżywe, niereagujące - zwykłe szczątki niezwykłego obiektu. Jednak to się nie stało.
Gdy drzwi mostka rozwarły się przed Wangiem i odkryły wnętrze mostka, Chińczyk aż zatrzymał się w przejściu by wydać z siebie ciche:
- O żesz w mordę. - mruknął.
Został w przejściu jeszcze chwilę dłużej, rozglądając się po pomieszczeniu. Jego wzrok na dłużej pozostał przy dziwnych panelach, które szybko przesunęły mu na myśl płuca. Bao szybko zrozumiał, że myśli o tym czymś w innych kategoriach niż tylko pojazdu. Echo-17 zdawało się żyć, jednocześnie będąc martwym.
Po kilku mrugnięciach i sekundach ciszy, Baozhen postanowił zrobić krok do środka.
- Striker, słyszysz nas? Powiem ci, że to miejsce wygląda dziwnie. Nie mam pojęcia skąd oni biorą jeszcze zasilanie.
Po kilku krokach, Wang wskazał w kierunku drgającej projekcji, póki co nie wiedząc, że ich łącze też miało problemy.
- Weźcie to nagrajcie dla Strikera. - dodał, a samemu odwrócił się w kierunku spopielonej części. W duchu cieszył się, że był w skafandrze - przynajmniej nie ryzykował wdychania drobinek kurzu, które unosiły się w powietrzu. Sprawiały one wrażenie nienaturalnych i połączonych z całym obiektem. Lepiej było nie ryzykować. Załoga być może zaryzykowała i stąd zniknęła? Ciężko było mu stwierdzić.
Póki co biotyk nie podchodził do żadnej z konsol, obchodząc mostek aby przyjrzeć się wszystkiemu z odległości. Oczywiście dziwne znaki i symbole pojawiające się na niej były dokładnie powodem jego badań.
- To nie jest normalne. Nie, Alex?
ObrazekObrazek
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 690
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: SSV Kefalos

20 wrz 2025, o 12:37

Marshall przeszedł przez próg mostka tuż za Wangiem, czując jak każdy krok staje się cięższy. Zapach ozonu uderzył od razu, drażniąc nozdrza filtrowane przez hełm, a mimo to wyczuwał dziwną lepkość w powietrzu, jakby kurz i elektryczność łączyły się w jedną, obcą substancję.
Pistolet trzymał wysoko, a lufa przesuwała się powoli od lewej do prawej, podążając za ruchami głowy. Mostek wyglądał jakby balansował na granicy życia i śmierci: migające panele, pulsujące światło konsoli i pył reagujący na każdy oddech dawały wrażenie, że to nie był wrak, a organizm.
Marshall instynktownie zbliżył się o pół kroku do Baozhena, nie żeby mu przeszkadzać, ale by mieć pewność, że w razie czego będzie mógł zareagować. Na zielonkawym HUD-zie widział wyraźnie drgające linie, które układały się w nieregularne wzory. Świadomość, że łącze z Kefalosem mogło mieć opóźnienia, jeszcze bardziej go niepokoiła, bo wiedział, że być może przez chwilę zostaną tylko we trzech.
To miejsce… – wymknęło mu się półgłosem, bardziej do siebie niż do innych. Wyciągnął rękę w stronę pyłu chcąc upewnić się, że to nie omamy. Zatrzymał się przy jednej z martwych konsol i wolną dłonią dotknął krawędzi panelu, lekko stukając knykciami. Metal odpowiedział cichym pogłosem, ale Marshall miał wrażenie, że echo nie rozchodzi się naturalnie.
Nie ufał temu, co widział na hologramach. Trajektorie i kody, które same się przepisywały, wyglądały bardziej jak pułapka niż zapis danych. Dlatego przesunął się w stronę panoramicznych okien. Zamarł na chwilę, widząc falujące obrazy, które powinny ukazywać przestrzeń. Ręka instynktownie podniosła pistolet nieco wyżej, gotowa do strzału w każdej sekundzie.
Trzymajmy się środka – głos Hearrowa brzmiał spokojnie, ale był napięty. – Jeśli to projekcja, może reagować na ruch.
Marshall nie ruszył dalej. Zamiast tego pochylił się lekko, przyglądając się drobinom pyłu, które tańczyły w niewyraźnym świetle. Poruszały się zbyt regularnie. Za bardzo przypominały odpowiedź, jakby były oczami całego statku.
Przesunął lufą w stronę spopielonej części mostka i odezwał się do Alexa:
Potrzebujemy potwierdzenia, czy te symbole się powtarzają. Jeśli to kod albo... - zawahał się na moment jakby nie wierzył, że to mówi. - Coś, co próbuje się go nauczyć, lepiej wiedzieć teraz, niż jak włączymy cokolwiek.
Zacisnął szczękę, wciąż utrzymując osłonę sektora, jakby spodziewał się, że zza spalonej konsoli wyjdzie coś więcej niż tylko resztki dymu. W duchu wiedział jedno, wolałby dziesięć razy potyczkę na planecie niż kolejną minutę w tym żywym grobie.
Jego spojrzenie padło wreszcie na tylne drzwi, wpół zacięte, zablokowane jakimś niewidzialnym wysiłkiem. Były inne niż reszta nie martwe, nie całkiem złamane, tylko zatrzymane w ruchu.
Uniósł pistolet i przez dłuższą chwilę celował prosto w szczelinę. Nie widział tam niczego, tylko ciemność, ale ciemność, która wciągała wzrok, jakby próbowała wymusić, by zrobił krok naprzód.
Wewnętrzny impuls kazał mu ruszyć, ale doświadczenie podpowiadało inaczej. Zamiast podejść, Marshall przesunął się bokiem i tupnął magnetycznym butem o pokład. Krótki, głuchy odgłos rozszedł się po metalowych płytach. Nasłuchiwał.
Przez sekundę wydawało mu się, że z wnętrza drzwi odpowiedziało mu echo, ale nie naturalne, tylko zbyt dokładne.
Drzwi… – powiedział cicho, do interkomu, wciąż mierząc w szczelinę. – Mogą się otworzyć, albo ktoś czeka, aż my je otworzymy.
Podszedł o krok bliżej, ale zatrzymał się na bezpiecznym dystansie, by nie dać się zaskoczyć. Uniósł wolną dłoń i wskazał na szczelinę.
Nie próbował ich forsować, ale nie spuścił z nich oka nawet na moment, gotów strzelić, jeśli cokolwiek ruszy się w ciemności.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13488
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: SSV Kefalos

24 wrz 2025, o 15:36

Gdy Wang wszedł pierwszy na mostek i rzucił do interkomu swoje słowa, że to miejsce „wygląda dziwnie” i nie rozumie, skąd bierze zasilanie, odpowiedź wcale nie przyszła od Strikera. Linia komunikacyjna z Kefalosem zaszumiała — głos dowódcy dotarł tylko we fragmentach, pociętymi frazami, jakby coś przeżuło transmisję i wypuściło w innym rytmie. Zamiast stabilnego połączenia, kablolina przesłała przez ułamek sekundy dziwne echo - modulowane, zbyt regularne, jakby powtarzało brzmienie Wanga. Striker usłyszał w uchu coś, co przypominało jego własne słowa sprzed minut, tylko przefiltrowane i urwane.
„Wygląda… zasilanie… to miejsce…”,
potem trzaski i modulacja.
Technicy na Kefalosie odnotowali wyraźny skok w kabloline - struktura wraku nie tylko zakłócała sygnał, ale go wchłaniała i wypuszczała w formie szczątkowych powtórzeń. Było to tak, jakby Echo-17 bawiło się ich komunikacją, testowało ją, a może nawet próbowało się jej nauczyć.
Bao, przechodząc w głąb mostka i wskazując holograficzną projekcję, miał świadomość, że transmisja mogła w ogóle nie dojść do Strikera w czystej formie. Co gorsza, gdy poprosił o zapis nagrania dla Kefalosa, Alex i reszta techników zauważyli, że pakiety danych zaczęły się zwielokrotniać. Każda próba przesłania obrazu była dublowana i cofana, jakby wrak równocześnie wysyłał i kasował wiadomości. W efekcie Striker, patrząc na swoje ekrany, nie widział prostego wideo z hełmu Wanga. Widział serię przesuniętych w fazie obrazów, nałożonych na siebie, które tworzyły wrażenie pulsującej, żywej masy. I nic więcej.
Gdy Marshall zbliżył się do drzwi, światło na jego HUDzie zaświeciło ostrzegawczo. Najpierw pojawiło się ciche, cyfrowe piknięcie, potem serię krótkich błysków - ścieżki systemowe przestały być bierne. W panelach przy konsolach, które jeszcze przed chwilą wyglądały na przypalony gruz, coś przesunęło się z miękkim, wilgotnym trzaskiem. Metalowe listwy rozsunęły się, odsłaniając gniazda, z których wystrzeliły cienkie przewody i igłowe dysze. To nie były typowe automatyczne wieżyczki; wyglądały jak wysuwane, organicznie splotowane moduły, powleczone czymś, co przypominało powłokę tkanki. Wnętrze wraku zaczęło pulsować rytmem, który systemy Alexa klasyfikowały w logach jako „nieregularny impuls energetyczny / wzorzec biologiczny-techniczny”.
Mostek nie wyglądał już jak arsenał przeszłości, lecz jak gardziel gotowa do zamknięcia się. Chemiczne światła zawisły choćby na ułamki sekund i ich blask zdawał się zanikać w pobliżu otwierających się gniazd. Z konsol dobiegały szeptane odgłosy - nie transmisje, lecz rezonanse struktur pancerza - jakby sprzęt próbował zsynchronizować swoje tętno z czymś znajdującym się pod poszyciem.
Tuż przy szczelinie drzwi mostka pojawiły się dwa cienkie, czerwone punkty lasera – nie były to dalmierze ani celowniki, lecz ślady namierzania, które jego HUD natychmiast oznaczył ikoną „lock”. Kabel stabilizujący w którym był podpięty naprężył się nieznacznie; przez transmitowane dane przepłynął krótki skok napięcia. Na mostku Kefalosa technicy zarejestrowali od razu tę fluktuację i zaczęli zanotowywać parametry, podczas gdy w buforze Marshalla pojawiło się ostrzeżenie o „zewnętrznym module ofensywnym — potencjalne agresywne wybrzuszenia”.
Alex natychmiast dostał wiązkę surowych danych. Sondy odniosły się do części mostka jako do „aktywnych portów” - sygnały powracały nieliniowo, z losową modulacją. Jego skan bliskodystansowy wykazał, że urządzenia wysuwane z konsol nie były tylko mechaniczne. W ich wnętrzu krążyły drobne, szybko przemieszczające się pola energetyczne, które na wykresach wyglądały jak uderzenia serca złożonego z impulsów o różnych częstotliwościach. Część sygnału sondy została wchłonięta; to, co wróciło, było przesunięte w fazie i dopasowane do rezonansu stojącego tam metalu.
A potem wszystko zaczęło celować.
Widziany na monitorach obraz był brutalny i wymowny: gniazda wysunęły haki i cienkie włókna, które jakby mierzyły powierzchnię pancerza Marshalla - nie by umieścić ładunku, lecz by zarejestrować i dopasować. Jeden z techników na Kefalossie, widząc rosnącą ilość locków i narastające harmoniczne modulacje, uruchomił procedurę „remote damp” i wysłał wzorcowy sygnał zakłócający. Na ekranie pojawiła się chwila chaosu - włókna zadrżały, jedno z gniazd cofnęło się nieznacznie - ale wrak nie odpuścił; jego odpowiedź była szybsza i bardziej punktowa.
Na Kefalosie technicy zaczęli automatycznie przygotowywać procedury awaryjne: zwiększyć moc rezerwowych wzmacniaczy linki, przygotować szybkie odcięcie kabla i wyliczyć trajektorie natychmiastowego undocku. Równocześnie dział analityczny próbował odszyfrować modulacje, by znaleźć częstotliwość, która mogłaby wyłączyć aktywne gniazda - opcje obejmowały krótki impulsyjny EMP (ryzyko uszkodzenia kabloline) lub skierowane zakłócenie fazowe. Na mostku Striker miał podgląd na wszystkie te parametry; jego obraz drgał od ilości alarmów.
W tym momencie mostek Echo-17 zrobił coś jeszcze. Światła jego centralnej konsoli zaiskrzyły i załamały się w falę, która przebiegła po całym pomieszczeniu. Włókna wysunęły się ponownie i uderzyły w powietrze z prędkością, która zmusiła Marshalla do natychmiastowego cofnięcia się o krok. Kablolina naprężyła się, sygnalizując utratę przestrzeni. Drobiny pyłu wokół nich zaświeciły się na krótko, jakby reagowały na pole. Wszystko to trwało ułamki; jednak odczucie, że wrak ich skanuje - że nie chciano, by doszli dalej - było nie do podważenia.
Na ekranach Alexa pojawiło się jedno, surowe zdanie wynikające z analizy: w strukturze Echo-17 ujawniły się elementy obronne powiązane z wewnętrznym rezonansem i reagowały na zewnętrzne pole życia, które reprezentowali trzy osoby na jego pokładzie. Nie dało się jeszcze stwierdzić, czy to system sterowany, samoobrona obiektu, czy coś bardziej… Świadomego. Wszystko jednak mówiło, że mostek aż prosił się, by go albo opuścić, albo do niego wejść.
A wejście nie będzie neutralne.

@Charles Striker @Marshall Hearrow @Wang Baozhen@Alexander Gauthier
Wyświetl uwagę Mistrza Gry

Wróć do „Galaktyka”