W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

[Gromada Voyager] Echo-17

5 lis 2025, o 10:37

tura 2

╔═══━━━━━━───────────────────── • ─────────────────────━━━━━━═══╗
Dron > Striker > Wang > Alex > Wieżyczka obronna > Wieżyczka automatyczna > Marshall > Mech obronny



AKCJA 1

Wyświetl wiadomość pozafabularną


AKCJA 2

Wyświetl wiadomość pozafabularną


AKCJA 3

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

5 lis 2025, o 11:07

Walka rozgorzała na dobre.
Pierwsze błyski energii przecięły powietrze jak pioruny - dźwięk nie przypominał niczego znajomego, raczej odgłos rozdzierania samego powietrza, jakby rzeczywistość protestowała przeciwko temu, co się właśnie działo.
Dron był pierwszy. Smukły, niemal niewidoczny, przemykał między smugami światła jak cień złożony z metalu i prądu. Striker zdążył unieść broń, ale wiązka elektryczna trafiła go w tors, paraliżując go od razu. Mięśnie napięły się tak mocno, że aż kolana ugięły się pod jego ciężarem.
Drugi impuls uderzył, zanim zdołał odzyskać pełną kontrolę - i znów sparaliżował. Dron wirował nad nim, pulsując agresywnym czerwonym światłem, jego sensory śledziły każdą próbę ruchu. Striker chciał nacisnąć spust, chciał zniszczyć to przeklęte urządzenie, ale ciało nie reagowało.
Marshall zareagował natychmiast - jego karabin przeciął przestrzeń serią ogniowych błysków, dron odskoczył w bok, a iskry posypały się po ścianach. Strzały z karabinu odbijały się od tarczy energetycznej, która nagle rozjarzyła się wokół drona jak przezroczysta bańka. Mech w centrum komory uniósł ramię, a tarcza na jego przedramieniu rozświetliła się i wydała niski, rezonujący dźwięk.
Zrozumieli - mech osłaniał drona.
Z lewej strony zaskrzypiał metal. Wieżyczka obronna, jeszcze przed chwilą nieruchoma, obróciła się w ich stronę, a jej celownik zamigotał. Pierwsze serie uderzyły w kolumnę obok Alexa, iskry i odłamki metalu prysnęły mu w twarz. Z drugiej strony otworzyła się automatyczna wyrzutnia, obracając lufę ku Wangowi. Energia odbiła się od jego tarczy, ale siła uderzenia odrzuciła go o krok.
Alex klęczał przy konsoli, datapad trzymał już nie jak narzędzie, ale jak broń. Na ekranie pulsował czerwony komunikat [PROTOKÓŁ AWARYJNY – ŁADOWANIE 37%]. Wiedział, że tylko to mogło ich uratować - odciąć zasilanie całej sekcji.
Każdy procent ładowania kosztował go coraz więcej. System wchodził w tryb awaryjny, a on sam musiał obejść zabezpieczenia z poziomu manualnego.
Pierwszy pocisk trafił tuż obok niego, rozrywając część panelu i zalewając go żarem z eksplozji. Płomień liznął jego ramię, materiał kombinezonu zajarzył się, a zapach spalenizny rozszedł się w powietrzu. Alex syknął, ale nie oderwał dłoni od interfejsu. Zacisnął zęby, ignorując ból. Kolejna seria przeszła tuż nad jego głową.
Dron znów uderzył Strikera, tym razem silniej, a ten upadł na kolano. Udało mu się jednak wymierzyć broń, palec szarpnął spust. Jedna, pojedyncza kula - ale wystarczyła.
Pocisk trafił w mecha. Potężna iskra przeskoczyła po jego pancerzu, tarcza ochronna zamigotała i na moment zgasła.
W tej sekundzie Wang zrozumiał.
Rzucił się biegiem przez pole walki, zbijając pociski z omni-tarczy, jego pancerz trzeszczał od przeciążeń. Dobiegł do Alexa akurat w chwili, gdy Protokół awaryjny osiągnął 80%. Gauthier był już półprzytomny, krwią brudził ekran datapadu, oczy rozbiegane od bólu i adrenaliny.
Wang chwycił go za ramię, spojrzał w pulsujący interfejs, odczekał chwilę, aż pasek ładowania dojdzie do końca... i bez wahania wyrwał wtyczkę.
Cisza.
Światło zamigotało raz, drugi - po czym wszystko wokół eksplodowało bielą. Potężne uderzenie fali elektromagnetycznej przeszło przez pomieszczenie, zdmuchując kurz i popiół. Dron zgasł w locie, spadając na ziemię jak martwy owad. Wieżyczki opadły, ich lufy przestały się świecić. Mech w centrum komory zatrzymał się w półruchu, tarcza zgasła, a jego sensorowy wizjer zbladł i zniknął.
Echo-17 ucichło.
Przez chwilę słychać było tylko trzaski rozładowujących się przewodów i ciężki oddech żołnierzy. Potem, powoli, rozbłysły światła. Nie alarmowe, ale czyste, białe, jasne. Cała komora rozświetliła się jak wnętrze świątyni.
Proteański artefakt lśnił teraz pełnym blaskiem, spokojnym i chłodnym, jakby dopiero teraz przyjął ich obecność.
Na podłodze, wśród dymu i rozsypanych łusek, leżeli żołnierze Przymierza - wyczerpani, poparzeni, ale żywi. Alex nie ruszał się, datapad wciąż tlił się słabym światłem. Striker, półprzytomny, opierał się o mur, z bronią nadal gotową. Marshall patrzył w stronę mecha, gotów oddać strzał, jeśli ten znów ożyje. Wang stał w półkroku, wciąż trzymając w dłoni wypaloną wtyczkę.
Droga do artefaktu była wolna.
Przed nimi pulsowało serce Echo-17. Proteańskie.
Niepojęte.
I czekające na decyzję — dotknąć go, aktywować… czy zostawić w spokoju, zanim obudzi coś, czego jeszcze nie rozumieli.

@Charles Striker @Marshall Hearrow @Wang Baozhen @Alexander Gauthier
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1591
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

6 lis 2025, o 19:18

Z zafascynowaniem patrzył na mecha złożonego z energi. Nigdy nie widział czegoś tak interesującego. Coś nowego w tej smutnej galaktyce. Ten stan jednak szybko się skończył gdy jego mięśnie zacisnęły się w spazmie. Jego oddech przyśpieszył, a broń próbowała wycelować w nieznane.
- Co to był…
Spazm. Tym razem poczuł uderzenie nawet w implancie. Dziwne swędzenie w głowie trwało dłużej niż samo porażeniem prądem. Trzęsąc się próbował wyłapać wzrokiem kogoś z drużyny. Potrzebował wsparcia. Nie wiedział ile będzie w stanie wytrzymać takich porażeń.
- NIECH GO… - W życiu nie spinał swoich tak mocno jak teraz. To musiał być jakiś pierwotny prąd. Nawet podczas tortur go tak nie wykręca. Upadł na kolano i w końcu oddał strzał. - ZAJEBCIE TO GÓWNO, BŁAGAM!
Tym razem porażenia go całkowicie zablokowały. Nie był w stanie celować czy utrzymywać pozycji stojącej. Niczym kloc padł na ziemię. Zatrząsł się jeszcze kilka razy, za nim w końcu wszystko skończyło. Cisza. Czuł się jak po okrutnym treningu wysiłkowym. Przejechał rękoma po pancerzu, a po chwili poprawił się do pozycji półsiedzącej.
- Nigdy więcej. - Jego ciężki oddech odbijał się po martwym pomieszczeniu. Zaczął się rozglądać, żeby sprawdzić jaki jest stan zespołu. Wang prawie nie tknięty, Marshal w ogniu, a Alex nieprzytomny. Znacznie lepiej niż zakładały jego najlepsze scenariusze. Sam zresztą zbytnio nie oberwał. Przynajmniej mógł sobie odpuścić ćwiczenia w tym tygodniu.
- Wang, zabezpiecz cokolwiek to jest. Marshal, sprawdź czy z naszym transportem wszystko okay. - W końcu powoli wstał z podłogi. Z jękiem bólu wyprostował się czując każdy zmęczony mięsień. Jak zawsze musiał skończyć z najgorszymi urazami. W końcu spojrzał na Alexa. Walczył z myślami. Z jednej strony musiał go uratować, z drugiej ten przykuc mógł przypłacić życiem.
Wyciągnął medi żele. Nie mógł go tak zostawić. Jakoś zniósł cierpienie fizyczne związane z tym wysiłkiem.
- Zaraz cię poskładamy. - Poklepał mężczyznę po hełmie. Zaczął aplikować środki w zranione miejsca. - Proteanie. No kto by się spodziewał.
Parsknął śmiechem.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

8 lis 2025, o 14:35

Muzyka rozbrzmiała energetyczną kakofonią i walka rozgorzała na dobre. Wang spodziewał się jakichś problemów, to było pewne, aczkolwiek nie zakładał, że zostaną zaatakowani przez mobilne jednostki obronne. Wieżyczki były do przewidzenia ale energetyczne mech i drona? To było co innego.
Właśnie to mech przykuł największą uwagę Chińczyka, który widział w nim największe zagrożenie. Kilka szybkich ruchów aktywowało wyuczony schemat w umyśle biotyka, jego sylwetka pokryła się dodatkowym, fioletowym lśnieniem. Moment później pole efektu masy miało uderzyć w ‘obwody’ jego syntetycznego przeciwnika. Jednak w trakcie chaosu walki Bao nie trafił o raptem paręnaście centymetrów. Zaklął cicho pod nosem ale zanim mógł cokolwiek powtórzyć jego tarcze oberwały. Strzał z wieżyczki rozbił się o pole siłowe, jednak siłą kinetyczna była wystarczająca aby popchnąć szturmowca do tyłu. Od razu po tym rzucił się w bok, chcąc zwiększyć trudność dla przeciwnika jak i odciągnąć ogień. Co prawda nie zauważył, że Charles był gnojony równie mocno…
Śmiertelny taniec trwałby aż do końca, jego lub ich, ale wybawienie przyszło z zupełnie innej strony. Ich technik odwalał kawał dobrej roboty, sam Baozhen zgodnie z poleceniem trzymał się blisko Alexa cały ten czas. Nie mógł za bardzo skupić się na samych obrażeniach Gauthiera, będąc skupionym na walce, ale co jakiś czas zerkał na postępy ich inżyniera. W pewnym momencie zauważył coś innego na wyświetlaczu. Faktycznie, nie był technikiem ale momentalnie zrozumiał co trzeba zrobić. Szczególnie w obliczu inżyniera, który osuwał się po ścianie nieprzytomny.
Wtyczka została więc wyrwana. I zapadła cisza.
Wang puścił wtyczkę.
- 该死! Żyjemy, ha! - ogłosił po sekundzie lub dwóch i wziął głęboki wdech. Dla pewności poklepał się po klatce piersiowej czy aby na pewno nigdzie nie oberwał. Był cały, nieźle. - Ktoś jeszcze dycha?
Rzucił do reszty, rozglądając się. Marshal dychał ale miał problemy, Alex był w innej krainie a Striker? Wielki białas właśnie się podnosił. Coś musiało go nieźle pokarać w trakcie walki ale Baozhen znał Charlesa na tyle dobrze by wiedzieć, że nie jest on łatwy do zabicia. Po kilku chwilach ogarnął się, że wypadałoby zająć się rannym inżynierem ale zanim cokolwiek zrobił, Striker wydał mu inne polecenie. Nie kłócił się z nim tylko skinął głową.
- Robi się. Alex chyba oberwał. - dorzucił jeszcze od siebie, tak dla pewności. Zaraz po tym ruszył w kierunku mieniące się artefaktu.
Poczuł ukłucie ekscytacji widząc artefakt obcych, coś co zdawało się przeczyć prawom fizyki rozszerzonej. Niesamowite, pomyślał sobie jak tylko stanął przed tym czymś. Jego broń powędrowała ponownie do kabury. Zaraz potem - obydwie sięgnęły do artefaktu. Wang nie miał złudzeń co trzeba było zrobić.
Chwycić i w miarę możliwości podpierdolić stąd.

@Mistrz Gry
ObrazekObrazek
Alexander Gauthier
Awatar użytkownika
Posty: 94
Rejestracja: 7 lut 2022, o 01:50
Miano: Alexander Gauthier
Wiek: 30
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator T2, cudowny pilot
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Vesta (ten skuter)
Kredyty: 41.950
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

9 lis 2025, o 13:39

Strzelanina za plecami Alexandra rozgorzała na dobre, ale w jego wizji tunelowej widoczny był tylko tablet, na którym po podłączeniu się do systemu widoczny był interfejs ładowania po przeklikaniu paru instrukcji. Jakkolwiek chciałby się bronić, chwycić za pistolet, by czuć się bezpieczniej, musiał tutaj w pełni zdać się na kolegów z zespołu. Nie mógł też podzielać uwagi, kiedy okazjonalnie coś przycinało, wyskakiwał komunikat, a każda sekunda zwłoki, to kolejne pociski w ciałach oddziału. Słyszał zresztą darcie się, bardziej sfrustrowane, niż z bólu, ale w jego świecie była tylko jedna rzecz - datapad.

Zmrużył oczy na widok iskier, które podpaliły coś obok niego, nie wiedział nawet co, przerzucając te płomienie na niego. Stęknął cicho, ale nadal wklepywał kolejne instrukcje, zaciskając zęby z bólu. Hałas obok niego intensyfikował się, razem zresztą z bólem, kiedy tarcze zgasły, a wszystko, czy to celowe, czy zabłąkane trafiało powoli w niego. Ładowanie prawie się zakończyło, już prawie odciął zasilanie, ale jego wizja faktycznie stawała się tunelowa, a światło w oczach gasło, ręce drżały. Usiadł, nie wytrzymując już na kolanach, opierając się o ścianę, wrzucając ostatnią komendę, kiedy coś, jakaś sylwetka, przemknęła mu przez pole widzenia. Jego ostatnią myślą była córka, a ostatnią emocją - żal.

Ocknął się nagle, pełen bólu i z widokiem czyjegoś hełmu przed twarzą. Poruszył niemrawo ręką, chwytając za datapad i nasłuchując - ale wszędzie było już cicho, jedynie czyjeś głosy były słyszalne jeszcze w oddali. W miarę, gdy kolejne mediżele były aplikowane na jego rany, Gauthier cucił się, orientując w sytuacji. Podniósł do twarzy tablet, odczytując z niego dane i kiwając głową. Udało się odciąć zasilanie od sekcji, ktokolwiek był wtedy przy nim, zrobił to, co powinien po zakończeniu ładowania. Usiadł na wprost, pozwalając się łatać dalej i zauważając, że robi to Striker, komentujący aktualną sytuację na polu bitwy. Skrzywił się, próbując zerknąć na artefakt. — Proteanie to pół biedy, ale wygląda na to, że Echo-17 i Karidian to to samo. Przynajmniej tak to wygląda. Logi Karidiana na mostku, statek też wygląda ludzko. Wygląda na to, że... nie mówiąc kto, ale eksperymentował na hybrydzie proteańsko-ludzkiej, ale coś tu chyba nie wyszło. Do raportu bym tego nie dawał mimo wszystko — krzywo się uśmiechnął. Dowództwo ewidentnie nie chciało, by wiązali obie te nazwy w jedną, więc sugerowanie w raporcie o ich doniesieniach może nie wyjśc im na dobre. Im mniej wiedzą i się domyślają, tym lepiej dla nich. — Artefakt najwyraźniej jest sam w sobie źródłem energii, a na dodatek może powodować wiele zakrzywień i wpływać na naszą elektronikę. Patrząc po tym, co wcześniej z mostka odzyskałem, zbierał informacje o członkach Karidiana, adaptował się, ale nie potrafił w pełni pojąć istoty człowieczeństwa, czego następstwem było, jak widzieliśmy, nagrania i proszenie o pomoc rodem z doliny niesamowitości. Niesamowitością natomiast było to, że walnęliśmy w to potężnym ładunkiem, a ostało się bardzo wiele. Zastanawia mnie tylko... ile było wcześniej. I czy coś tu było wcześniej, kiedy statek się maskował. Ale, ból powoduje u mnie paplaninę, wystarczy już tego. Trzeba zabrać ten artefakt, ale ostrożnie, nie wiemy, czy nawet dotknięcie nie spowoduje jakiejś reakcji.
ObrazekObrazek
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 690
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

9 lis 2025, o 19:07

Marshall nie miał już siły liczyć, ile razy dziś napięcie kabloline szarpnęło go jak marionetkę. Wszystko wróciło w chaosie: najpierw błyski, potem ogień, ten sam huk, który znał z frontu. W jednej chwili dron wisiał nad nimi, a Striker padł, w drugiej mech i wieżyczki ożyły, jakby statek sam chciał ich wyrzucić ze swojego wnętrza.
Instynkt zadziałał szybciej niż myśl. Hearrow przesunął się w bok, klęknął i odpowiedział ogniem do drona, który wziął Strikera na cel. Seria z karabinu przecięła pół mroku mostka, iskry posypały się po ścianach. Marshall nie przestał jednak celować. Widział, jak Striker próbuje sięgnąć po broń i w końcu oddaje pojedynczy strzał, który trafia w mecha.
Wszystko działo się jednocześnie, iskry z kabloline, wrzask przeciążonych paneli, syki wieżyczek. Marshall przesunął się, gdy eksplozja panelu rzuciła ogniem obok Alexa. Osłonił go ramieniem, przyklęknął, próbując zbić żar z jego pancerza. Czuł, jak coś pali się w powietrzu, kurz, plastik, metal.
Kiedy Wang wyrwał wtyczkę, światło wybuchło bielą. Marshall odruchowo zakrył wizjer przedramieniem, czując jak fala uderzeniowa przetacza się po nim. Po kilku sekundach ciszy odsunął rękę i rozejrzał się dron martwy, mech zgaszony, Alex nieruchomy. Striker oddychał ciężko.
Hearrow powoli wstał, czując w kościach rezonans pola, które przeszło przez ich ciała. Podszedł do Gauthiera, uklęknął obok, sprawdzając jego stan. Żył. Wciąż trzymał datapad, który słabo pulsował światłem. Marshall spojrzał na niego, potem na Strikera, który już ruszał, żeby go łatać.
Jeszcze z nami — rzucił cicho.
Gdy padły rozkazy, skinął głową, ruszył w stronę wejścia. Zatrzymał się na sekundę, spojrzał na lśniący artefakt. Światło biło od niego równym, spokojnym rytmem, prawie jak tętno. Marshall nie powiedział nic. Przesunął tylko wzrokiem po tym czymś i znów skierował karabin w jego stronę.
Znał ten moment, pozorne bezpieczeństwo po burzy. Każdy żołnierz wiedział, że to najgorsza cisza. Stał więc, pilnując ich flanki, gdy Wang podchodził bliżej, a Striker zajmował się Alexem. Nie komentował. Nie próbował dowodzić. Po prostu obserwował, gotowy zareagować, jeśli coś w tym proteańskim świetle choćby drgnie.
Nie podoba mi się to — mruknął tylko pod nosem, bardziej do siebie niż do kogokolwiek. — Ani trochę.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

11 lis 2025, o 18:53

Tajny rzut MG 5%
Rzut kością 1d100:
95
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

11 lis 2025, o 19:03

Światło artefaktu pulsowało miarowo zimnym, niebieskawym blaskiem, który nie był ani ciepły, ani wrogi, ale miał w sobie coś niepokojąco… świadomego. W chwili, gdy Wang zbliżył dłonie do jego powierzchni, dźwięk otoczenia jakby zgasł. Zanikł trzask iskier, szum wentylatorów, nawet jego własny oddech wydał się przytłumiony.
Przez sekundę nic się nie wydarzyło. Potem jego palce dotknęły gładkiej powierzchni - chłodnej, ale pulsującej od wewnątrz. W tym momencie Echo-17 jakby wciągnęło powietrze. Światło eksplodowało i rozlało się po całym pomieszczeniu w sieć cienkich, świetlnych linii.
Wang poczuł, jak coś przebija się przez jego pancerz, jakby przez sekundę przestał istnieć podział między ciałem a technologią. Wszystko wokół niego zniknęło - drużyna, pomieszczenie, wrak. Zamiast tego zobaczył przestrzeń wypełnioną ruchem i dźwiękiem, który nie był dźwiękiem. Obrazy migały jak błyski neuronów; proteańskie konstrukcje, miasta wznoszące się ponad oceanami, korytarze wypełnione istotami, które komunikowały się nie słowem, a impulsem myśli.
Widział laboratoria. Nieznane loga. Symbol „Projekt Karidian”. Proteański rdzeń otwierany przez ludzkie dłonie. Próby synchronizacji, które kończyły się cichym alarmem, czerwonym napisem „Utrata integralności biologicznej”.
W samym centrum tej wizji tkwił ORGANON. Świadomość, której nie dało się opisać formą. Nie była twarz, nie głos, lecz idea. Wang czuł, że coś go widzi, bada. Słyszał w głowie słowa bez dźwięku:
„Replikacja zakończona. Wzorzec stabilny. Nowy nośnik potwierdzony.”
Światło wciągnęło go, a potem zgasło. Wang otworzył oczy i znów był na mostku Echo-17, z artefaktem w dłoniach. Czuł, jak jego omni-klucz przegrzewa się, pulsując proteańskim światłem, jakby urządzenie przeniosło część siebie do jego systemów.
W tej samej chwili Echo-17 zaczęło reagować.
Najpierw usłyszeli głuchy pomruk, który przeszedł przez całą konstrukcję. Potem narastający jęk metalu. Ściany zadrżały, płyty poszycia oderwały się z trzaskiem. Na wyświetlaczach ożyły czerwone komunikaty: [STRUKTURA NIESTABILNA], [PRZECIĄŻENIE KADŁUBA].
Z sufitu posypały się iskry i kurz. Korytarz, przez który weszli, zatrzasnął się z hukiem, a drugie wyjście – po przeciwnej stronie komory – otworzyło się z piskiem hydrauliki. To była jedyna droga. Striker pierwszy wyczuł, że czas się kończy. Echa mostka zaczęły się zapadać w siebie jakby rzeczywistość statku nie była już w stanie utrzymać swojego kształtu bez rdzenia energetycznego. Gauthier, wciąż półprzytomny, spojrzał na pulsujący artefakt i zrozumiał więcej, niż chciał, przypominając sobie ostatnią linijkę kodu z pobranych wcześniej danych. Odłączono serce. Bez niego Echo-17… nie istniało.
Ściany zaczęły pękać, przez szczeliny wdarła się mgła chłodnej pary. Echo-17 tracił ciśnienie.
Światło artefaktu pulsowało w dłoniach Wanga coraz szybciej, jakby biło mu serce.
Zza korytarza słychać było, jak kolejne sekcje wraku eksplodują, jak systemy podtrzymania życia gasną jeden po drugim.
Echo-17 umierało i mieli już teraz tylko jedno wyjście - uciec, zanim cała konstrukcja zwinie się w siebie. Ale nawet wśród zgrzytu metalu, huku i błysków iskier, jedno było pewne. Artefakt żył. I z jakiegoś powodu wybrał właśnie ich.

@Charles Striker @Wang Baozhen @Alexander Gauthier @Marshall Hearrow
Wyświetl uwagę Mistrza Gry
Alexander Gauthier
Awatar użytkownika
Posty: 94
Rejestracja: 7 lut 2022, o 01:50
Miano: Alexander Gauthier
Wiek: 30
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator T2, cudowny pilot
Postać główna: Mila
Lokalizacja: Vesta (ten skuter)
Kredyty: 41.950
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

12 lis 2025, o 11:25

Aplikowany medi-żel odrobinę przynosił ulgi, zaczynając także przynosić trzeźwości umysłu, co zademonstrował prowadząc mały wykład w pozycji wpółleżącej. Zakończywszy dywagacje na tematy proteańskich artefaktów, skulił nogi podpierając się Strikerem, wstał z potężnym stęknięciem. Akurat miał okazję, by ujrzeć Wanga pchającego ręce tam, gdzie nie trzeba. Skrzywił się, wydając z siebie jedno słowo: — Nie... — oraz następujące po nim westchnięcie, gdy było już za późno. Nie wiedział, co się działo w głowie Chińczyka, ani czy artefakt miał na niego jakikolwiek efekt, aczkolwiek wyglądał, jakby go przyćmiło. Spiął się, czekając.

I oczekiwanie, ku jego zgrozie, opłaciło się, bowiem mocniejsze zgrzyty zaczął słyszeć już po chwili. — Artefakt trzymał wszystko w kupie, dlatego statek nie rozpadł się po pierwszej głowicy. Właśnie odłączyliśmy Karidian od systemów podtrzymywania życia — powiedział, drgając, gdy za jego plecami gdzieś w tyle dało się słyszeć wybuch eksplozji. Alex ruszył więc za resztą w stronę jedynego otwartego przejścia, zerkając z niepokojem na trzymany przez żołnierza artefakt, zastanawiając się, czy dobrze zrobili, zabierając go stąd.
ObrazekObrazek
Charles Striker
Awatar użytkownika
Posty: 1591
Rejestracja: 6 wrz 2015, o 16:07
Miano: Charles Striker
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kontraktor Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Status: Kontraktor Przymierza
Kredyty: 172.300
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

15 lis 2025, o 12:03

Obrażenia Alexa okazały się znacznie mniejsze niż zakładał. To, że miał siłę tyle mówić było dla niego lekkim zaskoczeniem. Zastanawiał się czy może to być wpływ Artefaktu. Nie codziennie się spotyka resztki starożytnej technologii, która wciąż działała. Ba! Była dziwną hybrydą ludzkiej i proteańskiej nauki.
- Pierwszy raz się z czymś takim spotykam. - Rzucił zmęczonym głosem. Im szybciej się wyniosą z tej stacji tym lepiej. Dlatego przeniósł wzrok na Wanga aby sprawdzić jak stoją z zabezpieczeniem przesyłki. Nie spodziewał się tylko, że jego kompan zrobi to gołymi rękoma. - Bao?
Zapytał obserwując jego dość dziwne mechaniczne ruchy. Coś było nie tak. Coś było grubo nie tak. Zero komentarzy, zero brawury. Czuł się jakby obserwował robota. Przez chwilę nawet zastanawiał się, czy może nie zamontowali w nim tej samej elektroniki, dzięki której można było kontrolować żołnierzy jak pacynki. Nie podobała mu się myśl, że zaraz będą musieli znowu walczyć. Nie do końca chciał zabijać Wanga.
Nie miał jednak czasu zbyt długo rozmyślać nad tą zagwozdką. Pierwsze wstrząsy naprawdę szybko sprowadziły go z powrotem do rzeczywistości. Musieli stąd wiać. Czuł jak jego porażone mięśnie zaczynają zapominać o bólu, a mózg zaczynał mu dawać znać, że nie ma za dużo czasu zanim straci resztki sił.
- Zwijamy się! - Wydał rozkaz to reszty oddziału. Ostatnio uciekanie z miejsc ulegających autodestrukcji było wyjątkowo częste. Chociaż wtedy musiał brać sytuacje bardziej na poważnie. Dokładnie tak jak cała reszta. Miał tylko nadzieję, że uda im się chociaż przetrwać ucieczkę z tej przeklętej stacji.

@Mistrz Gry
Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek Obrazek GG 56291905
Wang Baozhen
Awatar użytkownika
Posty: 99
Rejestracja: 24 sie 2022, o 19:16
Miano: Wang Baozhen (王葆桢)
Wiek: 35
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: Operator E-2
Postać główna: Crassus Curio
Lokalizacja: Szanghaj
Kredyty: 55.095
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

15 lis 2025, o 14:19

W pierwszej chwili Wang był pewny, że nic się wcale nie wydarzy i całe to gadanie o proteańskich artefakt to była gadka dla jajogłowych i foliarzy. Już miał odezwać się do reszty, jego palce zacisnęły się na obiekcie aby go podnieść… I wtedy się zaczęło. Zdążył jedynie wydać z siebie głośne westchnięcie zanim jego jaźń została wyrwana z ciała - a przynajmniej tak się czuł.
Cała wycieczka w przeszłość zarówno proteańską jak i samego ORGANONa było czymś niebywałym, pewnym zrozumieniem; jakby dotychczas siedział i po raz pierwszy właśnie wstał. Prawdopodobnie gdyby nie jego silna wola skończyłby w nieco gorszym stanie, a tak to Baozhen przyjął surfing po przeszłości w raczej typowy dla siebie sposób. Co dla reszty może było krótkim momentem, dla niego trwało przynajmniej kilka minut. Ale gdy tylko wrócił do rzeczywistości?
- Co to kurw… - odezwał się nagle, mrugając kilkukrotnie na artefakt w jego rękach na który się gapił cały ten czas. Wziął głęboki wdech, starając się ogarnąć myśli po tym co właśnie doświadczył. Dopiero głos Strikera wyrwał go z momentu osłupienia. Odwrócił się w kierunku Charlesa. - Co? Jestem cały, wszystko gra… Cholera, z Karidianem chyba nie bardzo? - dodał szybko, zrozumiawszy co się zaczynało dziać. Alex rozwiał wszelkie wątpliwości moment później.
Dlatego też nie kłócił się z decyzją Charlesa, która była chyba najlepszym wyjściem jakie mieli. Upewniwszy się, że artefakt był twardo w jego dłoniach, Chińczyk rzucił się do ucieczki wraz z resztą drużyny. Jakiekolwiek kwestie związane z wizją musiały poczekać, przynajmniej na razie. Ciężko byłoby coś opowiedzieć będąc martwym, dlatego też wolał skupić się na ucieczce.
ObrazekObrazek
Marshall Hearrow
Awatar użytkownika
Narrator
Posty: 690
Rejestracja: 4 mar 2014, o 19:41
Miano: Marshall "Arrow" Hearrow
Wiek: 29
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Podporucznik Przymierza
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 96.600
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

16 lis 2025, o 17:26

To był ten rodzaj ciszy, który nie jest ciszą, tylko napiętym spojrzeniem czegoś, co nie ma oczu. Proteański artefakt rozświetlił pomieszczenie, a on odruchowo cofnął pół kroku, unosząc karabin.
Nie strzelał. Nie wiedział jeszcze w co.
Wang dotknął artefaktu, a światło eksplodowało tak gwałtownie, że Hearrow zasłonił wizjer przedramieniem. Przez sekundę widział tylko biel. Pulsującą, czystą, nieludzką. Gdy mrugnął i ostrość wróciła, Wang wyglądał… inaczej. Stojąc z artefaktem w dłoniach, drżał, jakby jego pancerz próbował zasymilować obcy impuls. Omni-klucz świecił się jak żar. Marshall widział migoczące linie światła pod jego pancerzem, jak nerwy, które nie powinny tam być.
Nie wtrącał się. Nie rozumiał, ale to, co widział, wystarczyło, by trzymać broń w gotowości.
A potem Echo-17 zaczęło umierać.
Najpierw pomruk, jakby cała konstrukcja jęczała pod własnym ciężarem. Hearrow rozejrzał się w odruchu, próbując znaleźć źródło dźwięku, ale pochodził z każdej strony naraz. Potem pierwszy trzask metalu.
Później kolejny. Płyty poszycia zaczęły odpadać jak stare łuski.
Marshall przykląkł instynktownie, gdy nad nimi posypał się kurz i iskry. Widział, jak HUD zalewa sekwencja czerwonych komunikatów.
Kurwa… — wymsknęło mu się cicho.
Zakręciło nim, gdy korytarz za nimi zatrzasnął się jak paszcza bestii. Marshall obrócił się, karabin w dół, jego ciało działało szybciej niż głowa. Serce dudniło mu w gardle.
Striker już miał to spojrzenie, bojowe, krótkie, bez pytań.
Marshall przeszedł na tyły, zgodnie z rozkazem, ale nie bezczynnie — ocenił konstrukcję drzwi, które się otworzyły. Pancerz, siłowniki częściowo zablokowane, ale wciąż funkcjonalne. Słyszał za sobą narastający huk — sekcje Echo-17 zapadały się kaskadowo, jakby statek tracił spójność.
Trzymają się chwilowo — rzucił krótko, patrząc w głąb ciemnego przejścia. — Ale nie na długo.
Spojrzał na artefakt. Nie odzywał się, bo nawet nie wiedział, co powiedzieć. To coś miało rytm.
Kolejny huk. Jedna z belek pod sufitem zapadła się w głąb pomieszczenia. Echo-17 traciło stabilność jak budynek trafiony bombą.
Marshall zrobił krok w kierunku nowego korytarza, odwrócony bokiem.
Ruszajmy — przytaknął po Strikerze.
Przełknął ślinę, czując gorzki smak metalu na języku. Nie rozumiał, co zaszło. Nie miał też luksusu, by teraz się zastanawiać.
OUTFIT -- UNIFORM -- ARMOR -- VOICE -- MAIN THEMEObrazekObrazekObrazek-Problem nie jest problemem. Problemem jest twoje podejście do problemu- Obrazek
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13497
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Gromada Voyager] Echo-17

19 lis 2025, o 07:10

Echo-17 zaczęło rozpadać się bardzo szybko.
To, co chwilę wcześniej wyglądało jak chybotliwa, ale stabilna konstrukcja zapomnianej technologii, teraz trzeszczało pod każdym krokiem i pod każdym oddechem oddziału. Gdy artefakt znalazł się w rękach Wanga, a systemy podtrzymujące cokolwiek tu istniało wpadły w kaskadowe błędy, statek zaczął rozłazić się na szwach jak pękający kadłub pod oceanicznym ciśnieniem.
Wstrząs, pierwszy z wielu, przeszedł przez konstrukcję tak brutalnie, że płyty ścienne zgrzytnęły jakby ocierały się o siebie pod niewidzialnym naciskiem. W tej samej chwili przygasające światła błysnęły ostatnim, spazmatycznym rozbłyskiem. W jego ostrym, proteańskim błękicie można było dostrzec upadające korytarze głębiej w sekcji, niczym kaskadę znikających w otchłani poziomów.
Szli, nie oglądając się za siebie. Striker nadawał tempo, narzucając marsz, który ledwo trzymał się w ryzach założenia, że wszyscy mają przeżyć. Marshall trzymał tyły – uważnie, czujnie, z tym napięciem, które pojawia się u żołnierza, gdy nie ma już czasu na myślenie, a jedynie na reagowanie. Alex poruszał się niechętnie, zmuszając wyczerpane ciało do kolejnych kroków, ale medi-żel robił swoje; choć każdy ruch bolał, wracała mu równowaga. Wang z kolei wciąż trzymał artefakt, wpatrzony w niego jakby jego myśli nadal częściowo tkwiły gdzieś tam – w wizji, którą tylko on widział.
Z każdym metrem droga stawała się coraz bardziej zdradliwa. Kiedy mijali jedną z sekcji komunikacyjnych, podłoga po lewej zapadła się nagle, znikając w ciemnej gardzieli szybów technicznych. Powietrze przeciął chrzęst zrywanego metalu, a część sufitu osunęła się za nimi jak skalna lawina.
Kiedy dotarli do głównego węzła, droga powrotna wyglądała jak tunel, który ktoś właśnie zaczynał miażdżyć gigantyczną dłonią. Drzwi, wcześniej zablokowane, otworzyły się po krótkim przeciążeniu systemów, jakby stacja sama próbowała ich wypchnąć. Za progiem czaił się ciemny korytarz prowadzący do rękawa dokującego.
Kolejny huk. Tym razem tak blisko, że Echo-17 przesunął się minimalnie względem własnych belek nośnych. Wstrząs wyrwał z sufitu serię przewodów, które spadły niczym wijące się żyły. Gdzieś w tle rozchodził się odgłos serii drobnych eksplozji – sekcje pomocnicze padały jak domino.
Rękaw dokujący, cudownie wciąż nienaruszony, drgał pod uderzeniami fal uderzeniowych ze środka stacji. Widać było już światła na jego końcu – słabe, pulsujące, rozjaśniające mglistą atmosferę unoszących się cząstek. Przyspieszyli, nie chcąc przekonać się na własnej skórze, jak niewiele zostało im czasu.

Wróć do „Galaktyka”