Chociaż Nos Astra oficjalnie nie wykazała swojego poparcia czy przynależności do Sojuszu Systemów Terminusa, jednocześnie słynęła ze swoich dość kłopotliwych relacji z Cytadelą, której prawa nie zawsze obowiązywały na tym pograniczu. Wydawała się idealnym gruntem do prowadzonej przez nich rozmowy - szara strefa, miejsce niczyje, w której ani on, ani ona nie mogli w pełni przynależeć, ani też w pełni nie byli dla siebie wrogami. Ludzi wokół zdawało się nie interesować to, o czym mogli rozmawiać, czy też do jakiej
strony należeć. Turyści plątali się po placyku, oglądali różne stragany, wybierali dla siebie pamiątki - kompletnie obojętni na to, co wydarzyło się kilka dni temu na Korlusie, a tym bardziej na tragedię Mindoiru sprzed kilku tygodni.
Może to ułatwiało konwersację na te tematy, teraz, gdy zdawały się na tyle oddalone od nich, na ile były w stanie. Wciąż mieli
swój dzień, nim wieczór nadejdzie, a wraz z nim powrót do rzeczywistości, której żadne z nich teraz nie chciało dostrzegać.

-
Jest wiele czynników, które się na to składają - mruknął z początku, tym samym, poniekąd, odpowiadając na jej pytanie - ale wiedziała, że się wahał. Nic w Terminusie nie było stałe, wszystko mieszało się w cyklu odwiecznej przemocy i brutalności, po którym nastawała era spokoju. -
Mieszkańcy Terminusa często nie żyją w godziwych warunkach. Miejsc zdatnych do życia jest mało, przez co wielu z nich czuje się jak upchane do puszek szczury. Prawo zwykle stanowią poszczególne klany lub organizacje, które z kolei ciągle wchodzą ze sobą w konflikty, a postronni płacą za to cenę. Maelstrom wziął całą tą agresję, żal i gorycz tych, którzy walczyli o przetrwanie i zamiast przeciwko sobie nawzajem, skierował ją na Cytadelę. Dla wielu osób brutalność jest ceną, którą są w stanie zapłacić za to, by wreszcie poczuć odrobinę sprawiedliwości.
Gdy oglądała kwiaty na jednym ze straganów, dostrzegła kątem oka, że i on podszedł do stanowiska stojącego tuż obok, przyglądając się tkwiącym tam błyskotkom.
-
Ale nie ukrywam, że czasowe zgranie wszystkich tych wydarzeń jest nieco wygodne - dodał ciszej, bardziej do siebie, niż do ekspedientów, którzy wydawali się zbyt pochłonięci swoimi omni-kluczami by zwracać na nich jakąkolwiek uwagę.
Jej słowa, nagła propozycja gdy znów stanęli naprzeciw siebie, sprawiły, że jego usta wygięły się w uśmiechu - nie w prześmiewczy sposób, który dyskredytowałby jej ofertę, ale ten, któremu nawet przez myśl nie przyszło wcześniej by mógłby na to spojrzeć w ten sposób.
-
Jestem tylko jednym elementem w wielkiej maszynie - westchnął ostentacyjnie, chowając dłoń, w której ewidentnie coś trzymał - pusty kubek po kawie zdążył wylądować w koszu gdy przechadzali się między straganami. Gestem wskazał jej, by odwróciła się do niego plecami. Gdy jego twarz zniknęła z jej pola widzenia, zastąpił ją monumentalny obraz wznoszącej się ku niebu świątyni.
-
Druga doba spędzona w Terminusie i już rozstawiałabyś innych po kątach. - rozbawione mruknięcie rozległo się z tyłu gdy podszedł bliżej. Wyczuła delikatny dotyk jego palców na swojej skórze gdy odsunął jej gęste, wijące się na wietrze włosy na bok, być może wolniej, bardziej opieszale niż było to potrzebne. Nachylił się niespodziewanie, wyczuła pieszczotę ciepłego oddechu na swoim karku w miejscu, które wcześniej smagał chłód wiatru. -
Może utworzymy Radę Terminusa? - dodał nisko, a w tonie jego głosu wyczuła łobuzerski uśmiech wyginający usta, zza których wydobyły się słowa.
Odsunął się i, chwytając jej dłoń, pociągnął ją lekko, obracając w swoją stronę. Jego wzrok prześlizgnął się z oczu w dół, zatrzymując na chwilę na ustach nim dotarł do punktu docelowego. Na jej szyi znalazł się drobny łańcuszek - złoty wisiorek był gładki i ważył tak niewiele, że mogłaby nie zdawać sobie sprawy z jego obecności gdyby chwilę wcześniej nie zapiął go na jej szyi. Sam medalik był skromny, elegancki, a na jego końcu dostrzegła mały wisiorek płatku kwiatu, który wciąż trzymał się jej włosów. Kwiat przypominał lilię, ale jego złoto barwione było czernią na końcach płatków. W świetle dnia, czerń migotała fioletowo-niebieskim blaskiem, jak energia zaszyta w głębi pierwowzoru.
@Iris Fel