Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Dom Luster

17 mar 2026, o 15:18

Obrazek
Dom Luster to nazwa ekskluzywnego przybytku prowadzonego przez ludzkiego biznesmena i przedsiębiorcę, Javiera Ortegę. Choć formalnie nosi nazwę klubu dla dżentelmenów, w praktyce stanowi jeden z najbardziej elitarnych domów uciech w Nos Astrze. Specjalnie zaprojektowany, by spełniać najbardziej wyrafinowane pragnienia swojej bogatej klienteli, słynie ze swojej dyskrecji, elegancji i wysokiego poziomu komfortu dla gości.
Posiada modułową budowę, oferując sekcje zróżnicowane pod względem panującego w nich nastroju i potrzeb gości. Wnętrza zaprojektowane przez słynnych architektów budzą podziw nawet, gdy mają zostać przyćmione przez spektakularnych pracowników.
Dom Luster jest miejscem, do którego dostęp ma wyłącznie elita znajdująca się uprzednio na liście gości. Słynie z zatrudniania pracowników wyspecjalizowanych w sztuce dawania rozkoszy, przecinających całe spektrum płci, ras i szczególnych wymagań posiadanych przez klientów.
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

18 mar 2026, o 13:01

Prom czekał na nich na lądowisku i Fel od razu spostrzegła, że nie była to zwykła taksówka. Elegancki pojazd należący do biznesmena, którego poprosiła o przysługę, błyszczał na tle zachodzącego słońca. Barnes i towarzyszący mu ochroniarz podeszli do niego jako pierwsi, dokładnie go sprawdzając nim wreszcie pozwolili kobietom zająć miejsca w środku.
Skórzane fotele opływały w luksus, którego nie zaznała odkąd opuściła Cytadelę. Lexi trajkotała wesoło pod nosem przez całą podróż, dorzucając nowe szczegóły do swojej tożsamości. W tym czasie, blondynka otrzymała na swój omni-klucz kolejne instrukcje.
Nieznany pisze:Dopisałem cię na listę gości prywatnego przyjęcia. W załączniku znajduje się zaproszenie.
Postaraj się nie zwracać na siebie uwagi.
Powodzenia.
- Trójka osób poszła już przodem. Jakoś dostali się do środka - rzucił Barnes, gdy podniosła wzrok znad omni-klucza. - My pójdziemy z wami. Jako wasi... partnerzy.
Lexi założyła nogę na nogę i teraz wymachiwała nią z rozbawieniem, nieświadomie trącając mężczyznę w nogawkę jego spodni w przestronnej, lecz ograniczonej przestrzeni promu.
- Nie wiem, czy Valentina potrzebuje partnera - rzuciła z westchnieniem, wachlując się dłonią. W jej ustach z jakiegoś powodu znów znajdował się lizak, najwyraźniej przemyciła ich kilka do swojej mikroskopijnej torebki. - A ty? Którego sobie wybierasz? - dodała z błyskiem rozbawienia, ostentacyjnie obracając głowę w stronę Iris. - Celene?
- To nie ma znaczenia - westchnął mężczyzna, wskazując drugiego ochroniarza - wysokiego, szczupłego blondyna o ciemnych oczach. - To jest Elias. Reszta będzie trzymać się wejść, sprawdzając, kto wchodzi i wychodzi. Nasza dwójka będzie blisko. Gdyby coś się działo, zawołajcie.
Lexi westchnęła ciężko, przesuwając się na skórzanym siedzeniu blisko Iris. Chwyciła kobietę pod ramię, zerkając na zbliżający się cel po drugiej stronie okien.
- Zawsze z niego taki gbur - rzuciła, niby Fel na ucho, ale nachyliła się na tyle mało, że i tak wszyscy to usłyszeli. Odchrząknęła. - Poradzimy sobie, dziękuję.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

18 mar 2026, o 17:55

Uśmiech Lexi był zaraźliwy - szczery, niemal dziecięcy w swojej ekscytacji - i ku własnemu zaskoczeniu, pozwoliła, by coś z niego do niej dotarło. Nie na tyle, by rozluźnić napięte w wyczekiwaniu wnętrze, ale wystarczająco, by wejść w tę grę. Gdy dziewczyna chwyciła ją pod ramię i odezwała się z taką swobodą, jakby rzeczywiście spotykały się po latach w jednym z ekskluzywnych lokali na Ilium, nie cofnęła się. Przeciwnie, zareagowała bez zawahania, jakby ta tożsamość była jedną z wielu, które nosiła już wcześniej.
- Valentina - odezwała się miękko, z nutą rozbawionej elegancji. - Świat jest pełen dziwnych miejsc na spotkania. To tylko kwestia towarzystwa.
Pozwoliła, by jej spojrzenie przesunęło się po Lexi z lekkim, niemal scenicznym uznaniem, jakby oceniała ją nie jako towarzyszkę ucieczki, lecz jako młodą kobietę, która rzeczywiście mogła zrobić karierę w świecie, który właśnie udawały. Gra była wiarygodna. I co ważniejsze zaczynała być wspólna.
Dopiero na lądowisku, w obecności żołnierzy, Iris poczuła, jak cienka warstwa napięcia znów osiada na jej skórze. Nie pozwoliła mu jednak wsiąknąć głębiej. Zamiast tego skupiła się na detalach; w tym na sposobie, w jaki Barnes patrzył na Lexi. Zbyt często. Zbyt długo. Kącik jej ust drgnął minimalnie. Jeśli Barnes miał słabość do Valentiny Esposito, należało to zapamiętać.
Wnętrze promu otuliło ich miękkim luksusem, który przez chwilę wydawał się niemal nierealny. Skórzane fotele, przytłumione światło, cicha praca silników; wszystko to przypominało jej o świecie, który jeszcze kilka dni temu był jej codziennością. Cytadela. Oficjalne transporty. Spotkania, w których stawką były systemy, nie ludzie.
Teraz stawką był jeden człowiek.
Jej palce na moment zacisnęły się nieco mocniej na materiale sukienki. Nie robiła tego wszystkiego dla siebie, tylko dla niego. Myśl ta pojawiła się cicho, ale stanowczo, porządkując chaos w jej głowie. Nie pozwoliła sobie na więcej. Zamiast tego odczytała wiadomość, analizując ją szybko, niemal odruchowo. Lista gości, ich nazwiska na zaproszeniu. Dobrze. To dawało im wejście. Ramy. Kolejną warstwę maski. W optymistycznym założeniu spędzą ten wieczór w ekskluzywnym miejscu rozrywki bez konfrontacji z Sojuszem i naprawdę chciała wierzyć, że jest to możliwe do zrealizowania.
Zwróciła się do Barnes, kiedy ten zaczął mówić. Kątem oka obserwowała dynamikę między nimi i nogę Lexi haczącą o łydkę mężczyzny za każdym razem. Dopiero gdy padło pytanie bezpośrednio do niej, przeniosła jawnie spojrzenie na różowowłosą.
- Myślę, że Valentina przyszłaby do takiego miejsca w pojedynkę, albo z co najmniej dwoma adoratorami - odparła, opierając się o oparcie fotela minimalnie, aby nie naruszyć misternie spiętej fryzury. - Ale jeśli już mam wybierać…
Jej spojrzenie przesunęło się powoli po obu mężczyznach i zatrzymało się na Barnesie odrobinę dłużej, nieprzypadkowo, po czym wróciło do Lexi.
- To Elias jest nieco wyższy, będziemy razem lepiej wyglądać.
Puściła do blondyna perskie oczko. Gdy Lexi przysunęła się bliżej i chwyciła ją pod ramię, pochyliła się w jej stronę konspiracyjnie. Uniosła dłoń, poprawiając niewidoczny szczegół na jej ramieniu. Ten gest wystarczył, aby nikt nie mógł odczytać co szepcze do różowowłosej.
- Przyjrzyj się każdemu z Waszych ludzi jak tylko wejdziemy do środka. Jeżeli kogoś z nich nie rozpoznasz, musimy natychmiast zawrócić - powtórzyła cicho, tym razem już bez cienia ironii.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

24 mar 2026, o 01:00

Słowa Fel wywołały lekką konsternację wśród dwójki mężczyzn - dostrzegła, że kącik ust Eliasa unosi się lekko w górę, dyskretnie, na tyle, by drugi z nich tego nie zauważył. Barnes za to odwrócił głowę ku niemu i zmierzył go od stóp do głów, jakby sprawdzając, czy faktycznie mogła mieć rację.
- Wcale nie jest - żachnął się, w ten sposób, w który oburzali się mężczyźni gdy poczuli się mniejsi - dosłownie i w przenośni - w oczach jakiejś kobiety. - Ma po prostu dłuższy tors, dlatego jak siedzi, taki się wydaje - dodał, cierpliwie tłumacząc, w reakcji na co w promie rozległ się śmiech Lexi.
- Masz takie długie nogi, Barnes? - skomentowała zaczepnie, nie zważając na to, że ich prom zbliżał się do miejsca docelowego i powinni silić się na powagę. Wyjęła lizaka z ust, machając nim w powietrzu bezmyślnie. - Jakoś nie zauważyłam.
Elias odchrząknął, tym samym informując ich, że powinni zacząć się zachowywać. Barnes nie skomentował tego w żaden sposób, ale Fel dostrzegła delikatną żyłę, która uwypukliła się na jego szyi.
Nawet lądowisko w Domu Luster było zjawiskowe.
Gdy drzwi się otworzyły, wypuszczając ją w sercu prywatnego deptaka promenady, odruch i przyzwoitość zmusiły ją do zatrzymania się w miejscu - podłoga była szklana. A przynajmniej takie sprawiała wrażenie, bowiem musiała utrzymać na sobie ciężar setek ton parkujących na niej promów. W rzeczywistości musiała być zrobiona z jakiegoś kompozytu, ale jej powierzchnia odbijała błyszczące szczyty wieżowców Nos Astry, gwieździste niebo w kolorze bladego fioletu zachodzącego słońca, i....
- O kurwa, nie rozstawiaj szeroko nóg - wyrwało się Lexi Valentinie, która wychodziła z promu z drugiej strony. W reakcji na jej słowa obydwoje mężczyźni ostentacyjnie unieśli w górę swoje podbródki, udając niezainteresowanych tym widokiem. - Powinnam założyć spodnie - jęknęła, obchodząc prom by stanąć obok Iris. Fel dostrzegła, że robiła przy tym śmiesznie krótkie kroki, nie chcąc prezentować reszcie świata tego, co znajdowało się pod jej sukienką.
Drzwi do Domu Luster tkwiły na końcu podwyższenia. Musiały pokonać rząd schodów, również lustrzanych - ich ochroniarze ruszyli przodem, dając im poczucie zachowania własnej godności, ale gdy dotarli do stojącego przed drzwiami mężczyzny, Lexi była już całkowicie czerwona na twarzy.
Ochroniarzem był wysoki latynos, zbyt zajęty własnym datapadem by patrzeć im pod spódnice. Na ich widok uniósł wzrok znad rzędu liter i przesunął beznamiętnym spojrzeniem po stojącej nieco z przodu Fel.
- To zamknięta impreza - poinformował ją, jakby podejrzewając, że Fel mogła nie być zaproszona. - Pani godność?

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

24 mar 2026, o 20:05

Przekrzywiła głowę, przyglądając się Barnesowi z tą spokojną, niemal rozbrajającą uwagą, która potrafiła wytrącić z równowagi nawet najbardziej opanowanych rozmówców. Jej spojrzenie przesunęło się po nim bezwstydnie, jak i bardzo powoli, bez pośpiechu, z wyczuwalną nutą oceny.
- Och, oczywiście - mruknęła, jakby właśnie odkrył przed nią wielką tajemnicę anatomii. - To wszystko kwestia proporcji.
Zatrzymała wzrok na twarzy mężczyzny, a następnie odrobinę niżej i zupełnie bezczelnie.
- Być może będziemy musieli to kiedyś zweryfikować, Barnes - rzuciła lekko, niemal mimochodem. Wystarczająco dwuznaczne, by pozostawić po sobie ślad i być może zetrzeć zadowolony z siebie uśmiech z twarzy mężczyzny.
Nie czekała na odpowiedź. Zamiast tego odwróciła się ku panoramicznemu oknu, jakby dalsza rozmowa straciła dla niej znaczenie. Miasto rozlewało się pod nimi w złotych i fioletowych barwach zachodzącego słońca. Nos Astra, widziana z tej perspektywy, przypominała coś pomiędzy dziełem sztuki a perfekcyjnie zaplanowaną iluzją. Patrzyła przed siebie, ale nie skupiała spojrzenia na żadnym, konkretnym elementem pejzażu.
Obraz rozmywał się, ustępując miejsca czemuś znacznie bardziej uporządkowanemu oraz chłodnemu. Procedury. Znajome schematy, które kiedyś przyswajała nie z potrzeby, lecz z obowiązku. Informacje o implantach, o ich lokalizacji, ryzyko komplikacji kiedy uszkadzały się poszczególne elementy składowe. Czaszka. Dostęp chirurgiczny. Stabilizacja pacjenta. Jej palce drgnęły minimalnie na oparciu siedzenia. Biotyczne interfejsy, integracja z układem nerwowym. Możliwe uszkodzenia. Krwawienie. Obrzęk. Oddychała równo. Anestezja. Monitoring funkcji życiowych. Mikronarzędzia.
Wyobraźnia, nieproszona o to, podsuwała jej kolejne obrazy; zbyt wyraźne, do przesady dokładne. Skóra rozchylana pod ostrzem. Metaliczny połysk narzędzi. Ciche, kontrolowane polecenia w sterylnym świetle. Cassian leżący nieruchomo. Zamknęła na moment oczy. Przestań. Nie mogła sobie na to pozwolić. Nie teraz. Kiedy je otworzyła, jej spojrzenie znów było spokojne. Uporządkowane. Jakby nic przed chwilą nie miało miejsca. Tylko gdzieś głębiej, pod warstwą wypracowanej kontroli, czaiło się coś trudniejszego do nazwania. Niepewność. I coś jeszcze.
Tęsknota, której nie powinna była czuć w takiej chwili.
Delikatne szarpnięcie promu oznajmiło lądowanie. Wygładziła materiał sukienki, wstając z miejsca. Gdy drzwi się otworzyły, zrobiła krok na zewnątrz tylko po to, by zatrzymać się na ułamek sekundy. Szklana powierzchnia pod stopami zdawała się nie istnieć, a jednocześnie odbijała wszystko - niebo, wieżowce, ich własne sylwetki. Było w tym coś hipnotyzującego. Jej spojrzenie przesunęło się po przestrzeni z wyraźnym, choć subtelnym zachwytem.
- Imponujące - rzuciła cicho, bardziej do siebie niż do kogokolwiek.
Ruszyła przed siebie pewnym krokiem, bez zawahania, jakby takie miejsca były jej naturalnym środowiskiem. Nie była tu intruzem, lecz częścią tego świata. Zerknęła dyskretnie przez ramię, upewniając się, że Lexi idzie za nią i że nie zgubiła się we własnym chaosie myśli oraz kroków.
Gdy dotarły do wejścia, nie zwolniła. Zatrzymała się dopiero przed ochroniarzem, prostując lekko ramiona. Jej postawa zmieniła się niemal niezauważalnie; było w niej więcej chłodnej pewności siebie, dokładnie tej samej, którą nosiła na salach obrad, gdy nie było miejsca na wątpliwości. Spojrzała na Latynosa spokojnie, a kąciki jej ust drgnęły.
- Celene Virel - odpowiedziała bez cienia zawahania. - Zaproszenie powinno być na liście.
Lekkim ruchem dłoni wskazała na Lexi, nie odwracając przy tym głowy. Jej oczy, odbijające refleksy światła, skupiały się na ochroniarzu.
- I Valentina Esposito. A to nasze towarzystwo - dodała jeszcze, niemal od niechcenia, wskazując subtelnie na mężczyzn stojących nieco za nimi. Zapewnił ją, że wszystkiego dopilnował, nie miała więc powodów, aby się denerwować.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

30 mar 2026, o 11:10

perswazja - iris
70% - łatwy test
Rzut kością 1d100:
47
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

30 mar 2026, o 11:28

Stojący przy wejściu bramkarz nie mógł bardziej różnić się od stereotypowego obrazu swojej funkcji. Nie wyglądał, by miał wystarczającą tężyznę fizyczną by zatrzymać kogoś, kto chciałby wedrzeć się do przybytku siłą. Był ubrany elegancko, jakby sam był gościem, stojącym przypadkiem na zewnątrz, a nie osobą pracującą na miejscu.
Jego oceniające spojrzenie przesunęło się wzdłuż i wszerz po ich grupie - najpierw przemknęło po twarzy Iris i zmarszczył lekko brwi, jakby ją rozpoznawał, ale nie potrafił określić skąd. Później przeniosło się na Valentinę, która nerwowo przestępowała z nogi na nogę, wcale nie sprawiając wrażenia osoby, która miała tutaj być - w przeciwieństwie do Fel. Dwójka mężczyzn zaś tkwiła za nimi, ich twarze były poważne, ciała zastygły w oczekiwaniu. Mogła podejrzewać, że byli skłonni wedrzeć się do tego miejsca siłą jeśli zaproszenie okazałoby się niewystarczające - lub przeciwnie, zastanawiali się, jak trudnym byłoby dostanie się do Domu Luster ich przeciwników, skoro jedynym ochroniarzem tkwiącym przed wejściem był ten chudy człowiek.
- Pani chyba się denerwuje - zauważył ostrożnie, zerkając na drżącą w miejscu Lexi, która natychmiast uśmiechnęła się przepraszająco.
- Pan wybaczy - odrzuciła natychmiast, ku zgrozie Fel posługując się udawanym akcentem, który w żaden sposób nie brzmiał przekonująco. - Pierwszy raz w burdelu... - podskoczyła, przerywając nagle. Fel widziała kątem oka, jak Barnes szturchnął ją w plecy, nakazując natychmiastowe zamknięcie się - co różowowłosa zinterpretowała w zupełnie inny sposób. - Znaczy, w domu uciech. Mój translator chyba źle działa...
Wybawieniem dla kobiety była lista trzymana w dłoni przez mężczyznę. Odnalazł na niej nazwisko Fel i, obrzucając je jeszcze jednym, pociągłym spojrzeniem, odhaczył jej obecność i odsunął się, umożliwiając im wejście do środka.
- Bardzo proszę- oznajmił, bez gościnności kogoś, kto powinien ją okazywać na jego stanowisku. - Witamy w Domu Luster.
Drzwi rozchyliły się, wpuszczając ich do długiego, przeszklonego korytarza, od którego zaróżowiona twarz Lexi przybrała purpurowej barwy.
Ściany korytarza były mleczną szybą, podświetlaną długą listwą ledów biegnącą wzdłuż podłogi. Po obu ich stronach świat wydawał się rozmyty, zamglony - umykały im kolory oraz szczegóły, jednak nawet mleczna folia nie była w stanie ukryć tego, co działo się po drugiej stronie. Sylwetki znajdujących uciechę gości wyginały się po drugiej stronie, splecione we wspólnym tańcu w różnych konfiguracjach.
Po lewej stronie korytarza znajdowała się mała wnęka, w której chowała się szatnia i czekający przy niej pracownik, opierający o blat. Po prawej, w analogicznej wnęce tkwiła ochrona. Trójka ochroniarzy natychmiast przerwała swoją rozmowę i jeden z nich wyszedł na środek, mając przy sobie jakiś wykrywacz uzbrojenia.
Coś jeszcze przykuło Fel uwagę. Światła były ustawione na pomarańczową barwę, a przy szatni rozbierali się jacyś goście, dystyngowana para ludzi, z których kobieta miała na sobie coś, co przypominało oficjalny uniform, a nie mundur.
- Czy to jest impreza dla tych, o których myślę? - mruknął Barnes, nachylając się do jej ucha gdy ruszyli na spotkanie z ochroną.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

31 mar 2026, o 09:20

Nie poruszyła się ani o milimetr, kiedy spojrzenie ochroniarza zatrzymało się na niej na dłużej. Przyjęła je dokładnie tak, jak przyjmowała dziesiątki - jeśli nie setki - podobnych spojrzeń w przeszłości. Z tą samą niewzruszoną cierpliwością, cichą pewnością, że to tylko formalność. Procedura. Nic więcej. Stała spokojnie, z dłońmi splecionymi luźno przed sobą, oddychając równo, jakby czas nie miał dla niej żadnego znaczenia. W jej świecie takie momenty były codziennością; chwile zawieszone pomiędzy decyzją a jej potwierdzeniem, oceną a akceptacją. Wystarczyło pozwolić im się wydarzyć.
W jej głowie ten wieczór układał się niemal identycznie jak wiele innych. Eleganckie wejście. Lista gości. Dyskretna kontrola. Przestrzeń wypełniona wpływami, pieniędzmi i ludźmi, którzy przyszli tu coś ugrać... albo coś ukryć. Jedyną różnicą było towarzystwo.
Kątem oka wychwyciła kolejne nerwowe poruszenie Lexi. Valentina zdecydowanie nie była jeszcze przyzwyczajona do takich scen. Barnes ubiegł ją w reakcji, w szybkim rozrachunku uznała, że zignorowanie incydentu będzie korzystniejsze, niż uspokajanie Lexi na oczach obsługi. Przecież nie każdy na co dzień bywa w burdelu Domu Luster.
Gdy nazwisko zostało odnalezione, a oni wpuszczeni do środka, ruszyła pierwsza, nie oglądając się za siebie. Naturalnie. Jak ktoś, kto nigdy nie musiał walczyć o wejście. Dopiero po przekroczeniu progu pozwoliła sobie na uważniejsze spojrzenie wokół oraz dodające otuchy ściśnięcie ramienia różowowłosej. Prawdę powiedziawszy poszło jej lepiej, niż Fel zakładała w drodze.
Korytarz otulił ich światłem i półprzezroczystą iluzją. Mleczne ściany rozmywały szczegóły, ale nie na tyle, by ukryć sens tego miejsca; przyjrzała się w przelocie sylwetkom poruszającym się po drugiej stronie jak cienie w teatrze. Rejestrowała wszystko. Rozkład przestrzeni. Pozycje ochrony. Rytm ruchu gości. Światło. Zauważyła parę przy szatni. Przyjrzała się dyskretnie mundurowi który miała na sobie. Jakość jego materiału. Sposobowi, w jaki się poruszała kobieta. Cmoknęła. Jak zapewne się słusznie domyślała, nie było tu przypadkowych gości.
- Na Nos Astrze dzieje się ostatnio dużo interesujących rzeczy - odparła spokojnie, łapiąc kątem oka spojrzenie Barnesa. Dopiero kiedy para odebrała numerek czy inne oznaczenie i udała się dalej, skręciła w stronę szatni. Zsunęła z ramion cienki płaszcz jednym, płynnym ruchem, oddając go pracownikowi bez zbędnych słów. Nie spodziewała się zastać tutaj, w jednej loży Człowieka Iluzję sączącego kolorowego drinka.
Z drugiej strony nikt również nie powinien zakładać, że pojawi się w tym miejscu Radna Ludzkości. W ostatecznym rozrachunku, siły równoważyły się, a prawdopodobieństwo stawało podobne.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

6 kwie 2026, o 15:20

Podchodząc do szatni i przekazując swoje rzeczy tkwiącemu tam pracownikowi, Fel czuła obecność swojego partnera nieopodal, podczas gdy reszta została w tyle. Gdy odwróciła się, sprawdzając gdzie podziała się Lexi, dostrzegła kobietę tkwiącą gdzieś w połowie drogi, wpatrującą się w kilka niecodziennie wyglądających kształtów po drugiej stronie szyby. O ile w innych sekcjach korytarza, kształty były dość jasne do zrozumienia tak w tej ilość kończyn zdawała się nie zgadzać.
Barnes tkwił obok, wyraźnie zażenowany, z oczami skierowanymi w stronę podłogi.
- Jak oni to robią? - mruknęła zaintrygowana, gdy wreszcie dotarła do Fel i obie skierowały się w stronę drzwi prowadzących na przyjęcie. Dwójka mężczyzn trzymała się z tyłu, towarzysząc im w tej drodze, którą niespodziewanie zatrzymał wychodzący zza drzwi concierge.
- Ach, panie... - zerknął na swój omni-klucz, który natychmiast przypisał ich twarze do zaproszeń, które sprawdzono na wejściu. - Celene Virel i Valentina Esposito, z dwójką towarzyszy. Pragnę przywitać panie w Domu Luster.
Concierge był ludzkim mężczyzną, elegancko ubranym w uniform z wyszytym małym logiem przybytku, w którym się znalazły. Wydawał się kompletnie ślepy na to, co działo się wokół nich - na obrazy i odgłosy wydobywające zza ścian, które nieustannie rozpraszały Lexi.
- Mamy obecnie siedem wolnych sal dla przyjęć grupowych - zaproponował, zerkając na swój omni-klucz by potwierdzić. - Jakie mają państwo preferencje? - uniósł wzrok, spojrzeniem obejmując wszystkich, ale twarz Lexi znów zaczynała nabierać purpurowej barwy, a mężczyźni z tyłu milczeli jak zaklęci. - Czy chcą państwo być razem, czy może osobno? - uściślił, widząc, że byli pierwszy raz w tym przybytku. - Jaka płeć, rasa oraz ilość państwa interesuje?
Lexi zakrztusiła się gwałtownie, chwytając Fel za ramię. W tym ataku kaszlu, którego dostała, Elias sięgnął do jej pleców i łupnął ją między łopatkami tak, że brwi concierge powędrowały wysoko do góry.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

7 kwie 2026, o 18:04

Pozwoliła, aby Lexi wykaszlała się porządnie, zanim przejęła kontrolę nad sytuacją; nie gwałtownie, tym bardziej nie demonstracyjnie, lecz z tą wyćwiczoną, niemal bezwysiłkową płynnością, którą przez lata nosiła jak drugą skórę. Jej dłoń musnęła ramię Valentiny, a następnie przesunęła się nieco wyżej w uspokajającym, niemal opiekuńczym geście. Palce niemalże odruchowo kreśliły urwane słowa na jej łopatkach. Zostaw to mnie.
W jej spojrzeniu nie było ani śladu zakłopotania, które rozlewało się po twarzy Lexi, ani cienia rozproszenia tym, co działo się za mlecznymi ścianami. To wszystko - szepty, cienie, splątane sylwetki - było tylko tłem. Scenografią. A ona już nieraz występowała na scenach, gdzie stawka była znacznie cenniejsza niż reputacja czy pieniądze.
- Jesteśmy tu po raz pierwszy - zaczęła miękko, kierując słowa do concierge’a, ale kątem oka rejestrując każdy szczegół jego postawy, sposobu, w jaki trzymał omni-klucz, drobnych napięć w kącikach ust. - A Pani Esposito… - tu pozwoliła sobie na ledwie zauważalny uśmiech, który mógł znaczyć wszystko i nic. - ... Jeszcze nie do końca wie, co najbardziej jej odpowiada.
Lekko przechyliła głowę, jakby rozważała coś, choć w rzeczywistości już dawno podjęła decyzję.
- Zamierzamy to dzisiaj odkryć. Na spokojnie. Bez pośpiechu. W naszym własnym, zamkniętym gronie. Interesuje nas prywatna loża. Dyskretna. Komfortowa.
Na moment pozwoliła ciszy wybrzmieć, jakby dawała mu przestrzeń, by sam doszedł do właściwych wniosków, a potem, niemal mimochodem, przesunęła granicę jeszcze dalej.
- Z pełnym dostępem do… atrakcji, które oferujecie. I alkoholu na poziomie, który nikogo nie obraża.
Nie było w tym ostentacji. Nie było potrzeby podnoszenia głosu ani nacisku. Mówiła językiem ludzi, którzy przywykli, że świat dostosowuje się do ich oczekiwań. Jako gość tego przybytku, powinna mieć pewne oczekiwania. Zapytana o nie, wyłożyła bez ogródek jak widzi dzisiejszy wieczór i czego sobie życzy ich barwny kwartet.
Przesunęła palcami po materiale sukienki Lexi, jakby odruchowo, upewniając się, że różowowłosa stoi stabilnie, że nie wymknie się z tej roli w najmniej odpowiednim momencie. Strzepnęła niewidzialny paproch i dopiero wtedy uniosła znów wzrok na pracownika, a kąciki jej ust drgnęły.
- Jeśli ma Pan sugestie… - dodała ciszej, niemal konfidencjonalnie, puszczając mu przy tym perskie oczko. - …Chętnie ich wysłuchamy. W końcu to Pan zna to miejsce lepiej niż my.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

8 kwie 2026, o 22:25

Dłoń, która musnęła ramię Valentiny niemal natychmiast znalazła w niej swoje oparcie - może nieco zbyt intensywne. Lexi ścisnęła jej nadgarstek, dość ostentacyjnie przekazując, że nie miała absolutnie nic przeciwko temu, by Fel przejęła inicjatywę, wręcz pragnęła by ten ciężar był z niej zdjęty.
Concierge usługujący im przeniósł swój wzrok na blondynkę. W przeciwieństwie do wszystkich innych z grupy, Iris była obyta w sytuacjach takich jak ta. Jej uśmiech był naturalny, wydawał się szczery. Gdy mówiła, przekazywała swoje słowa z wdziękiem i schowaną w głębi jej głosu pewnością - tego, że otrzyma to, o co prosiła. Zachowywała się dokładnie tak, jak osoba, która znajdowała się w miejscu, w którym powinna.
Władza wyglądała podobnie - w każdym zakątku galaktyki.
- Ależ oczywiście, rozumiem - odrzekł i to zrozumienie pojawiło się na jego twarzy, rozbłysło w ten satysfakcjonujący sposób, komunikujący Fel, że osiągnęła zamierzony efekt. Nachylił się ku niej, nieco konspiracyjnie, choć wyraźnie robił to teatralnie i z rozbawieniem. - Takie przyjęcia często tak wyglądają. Agenci nie wiedzą jak się zachować, imprezując razem ze zwierzchnikami.
Lexi zaśmiała się w reakcji na jego słowa, jakby były najlepszym możliwym żartem - jej śmiech był głośny, ewidentnie nerwowy i sztuczny i sprawił, że uśmiech concierge zbladł. Odchrząknął on, dość ostentacyjnie i zerknął z powrotem do swoich danych na omni-kluczu.
- W takim razie przygotuję dla państwa prywatną lożę - zgodził się, wybierając coś dogodnego. Fel dostrzegła, że wstukiwał to w ich system, rejestrując panią Celene Virel do jakiegoś pomieszczenia. - Och, moje sugestie mogłyby być mocno nietrafione. Sugeruję, by zaczęli państwo od Komnaty Marzeń.
Lexi podrapała się lekko po nosie, trawiąc jego słowa. Widząc jej reakcję, mężczyzna, zakłopotany, odchrząknął ponownie.
- To miejsce, w którym mogą państwo odkryć swoje preferencje. Każda osoba wchodzi pojedynczo i jest obsługiwana przez naszą zaawansowaną, wirtualną inteligencję - wyjaśnił naprędce, ruszając w ich stronę. W jego dłoniach znalazły się małe urządzonka - gdy wyciągnęli nadgarstki, zapiął wokół nich błyszczące, holograficzne opaski. - Jest oczywiście dyskretna, żaden pracownik nie ma dostępu do przebiegu tych sesji. Większość gości zaczyna właśnie od tego.
Gdy opaski znalazły się na ich rękach, concierge ukłonił się lekko i, z uśmiechem, przepuścił ich dalej.
Wkroczyli do małego atrium, w którym, dla odmiany, panowała cisza. Jęki i odgłosy zza ścian ustąpiły spokojnemu wnętrzu o atłasowych, materiałowych ścianach. Atrium rozchodziło się na trzy kierunki - jeden z nich prowadził do części wspólnej, drugi do prywatnych pomieszczeń, a trzeci do komnat marzeń.
Barnes odchrząknął. Ich opaska wskazywała im prywatną lożę numer czterdzieści siedem.
- Chodźmy, im szybciej tym lepiej - mruknął, ruszając kilka kroków do przodu, w stronę środkowego korytarza, jednak Lexi tkwiła w miejscu.
Powoli, bardzo powoli, odwróciła się w stronę Fel, w jej oczach pojawił się niezdrowy błysk.
- Nie chcesz zobaczyć tej komnaty? - zagadnęła, wciąż trzymając kobietę pod rękę. - Oj daj spokój, Barnes, to niewinna zabawa - strofowała go, choć nic nie powiedział - jedynie posłał jej oceniające spojrzenie.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

9 kwie 2026, o 20:47

Wysłuchała concierge’a z tą samą uwagą, z jaką niegdyś słuchała dyplomatów rozwlekle tłumaczących jej oczywistości podczas posiedzeń w Prezydium. Jej twarz pozostawała uprzejma, zainteresowana; dokładnie taka, jakiej oczekiwano od kogoś przyzwyczajonego do gustownych przestrzeni i jeszcze bardziej eleganckich rozmów.
Jednocześnie jej dłoń, niemal bezwiednie, znalazła sama dla sobie zajęcie. Smukłe palce przesunęły się po ramieniu Valentiny, zahaczając o miękki materiał sukienki, po czym leniwie owinęły wokół jasnoróżowego kosmyka włosów, który wysunął się spod upięcia. Gest był swobodny, wręcz poufały; naturalny dla kogoś, kto prowadził rozmowę, nie tracąc przy tym kontaktu ze swoją towarzyszką. W rzeczywistości chciała utrzymać Lexi w ryzach, uspokoić ją subtelnym dotykiem, przypomnieć bez słów, że wciąż grają swoje role.
- Powinnyśmy sprawdzić Komnatę Marzeń z czystej ciekawości - zwróciła się do Celene, podczas gdy concierge zapinał opaski na ich nadgarstkach. Kiedy urządzenie zamknęło się z cichym kliknięciem, podniosła rękę i przyjrzała mu się dokładniej. Holograficzna opaska była cienka, elegancka, niemal jak biżuteria zdobiąca dłoń. Przez moment obracała nadgarstek, obserwując jak światło załamuje się na jej powierzchni i jak drobne symbole przesuwają się po przezroczystym panelu, identyfikując ich obecność w systemie przybytku.
- Dziękujemy za powitanie i za sugestię.
W jej głosie pobrzmiewała uprzejma wdzięczność, ale również ten nieuchwytny ton ludzi przyzwyczajonych, że drzwi otwierają się przed nimi same. Odwzajemniła uprzejmy uśmiech, którym obdarzył ich pracownik tutejszej obsługi. Gdy mężczyzna się ukłonił i pozwolił im przejść dalej, ruszyła pierwsza, niemal instynktownie przejmując prowadzenie nad całą grupą.
Cisza atrium była miłą odmianą po dość głośnych i krzykliwych korytarzach. Odetchnęła w duchu, nie tracąc czujności. Zerknęła na opaskę, rejestrując numer czterdzieści siedem, który pulsował słabym światłem, wskazując właściwy kierunek.
- Myślę, że jesteśmy zgodni co do tego, że powinniśmy czym prędzej zniknąć z głównego pola widzenia - mruknęła ciszej, tylko do nich, idąc w stronę środkowego korytarza. Nie spieszyła się. Jej ruchy były płynne, wyważone, jakby każdy krok był elementem przedstawienia. Dopiero gdy Lexi znów chwyciła ją pod ramię, Fel pochyliła się odrobinę w jej stronę.
- I jak Ci się podoba? - zapytała cicho, nie odrywając spojrzenia od przestrzeni przed nimi. Ostatnie, czego potrzebowała, to inni goście na ich drodze. Minimalnie przyspieszyła kroku.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

21 kwie 2026, o 16:20

Nie byli tutaj sami, choć z początku mogło się tak wydawać. Atrium, do którego zostali wpuszczeni, było ciche, lecz z daleka dobiegały ich odgłosy przyjęcia. Z każdego z trzech korytarzy zdawały się dobiegać ich rozmowy, ale i głośne westchnienia i odgłosy zupełnie innego rodzaju zabawy, której mogli tutaj doświadczyć. Zdawały się działać na nerwy szczególnie Barnesowi, który nerwowo przenosił ciężar z jednej nogi na drugą, rozglądając się wokół.
- Mogłybyśmy zniknąć z pola widzenia w Komnacie Marzeń, na przykład - ciągnęła Lexi, niechętnie chwytając kobietę pod ramię gdy ta skierowała się do środkowego korytarza. - Skoro już tu jesteśmy, dlaczego nie skorzystać? Jestem ciekawa tej ich wirtualnej inteligencji. Myślisz, że faktycznie to tylko skomplikowany program? Słyszałam, że rynek pornografii wirtualnej z udziałem prawdziwych SI jest bardzo popularny ostatnio...
- Czy jest jakiś powód, dla którego takie rzeczy sprawdzasz? - mruknął mężczyzna za ich plecami, gdy znaleźli się w korytarzu, który bardzo szybko rozgałęział się na różne kierunku. Podłoga, podobnie jak na lądowisku, była przeszklona, lustrzana, lecz towarzyszący im ochroniarze wymownie patrzyli wyłącznie na wprost, nie ośmielając się spojrzeć w dół.
- Zawodowa ciekawość - odparła z nonszalancją dziewczyna, zerkając na omni-klucz. Wraz z pozostałą trójką otrzymała na niego pakiet danych, informujący o dostępnych rozrywkach w tym przybytku, jak i dający im wgląd do planu całego Domu Luster.
Zmierzali w stronę sali głównej, w której znajdowały się trzy bary oraz sceny z tancerkami. Wokół niej według planu rozchodziły się prywatne loże, ale też korytarze prowadzące do innych, zamkniętych części przybytku, które nie były dostępne w trakcie ich przyjęcia.
- I tak musimy przejść samym środkiem żeby dostać się do loży - mruknęła Lexi, wskazując na salę główną, do której musiały wejść, a następnie platformą dostać się na czwarte piętro balkonu otaczającego okrągłe pomieszczenie by z niego wejść do loży. - Mówię ci, równie dobrze możemy iść do Komnaty, sale tam są przecież prywatne, prawda...?
Mężczyźni za nimi prowadzili cichą rozmowę przez słuchawki, prawdopodobnie z resztą ochroniarzy. W tym czasie, omni-klucz Fel mignął wiadomością z nieznanego numeru.
Nieznany pisze:Kawa w loży 23?
@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

22 kwie 2026, o 08:37

Dom Luster zdawał się być konstruktem zaprojektowanym tak, by rozmywać granice pomiędzy rzeczywistością a jej odbiciem. Zwolniła nieznacznie kroku, pozwalając, aby przestrzeń wokół nich rozwinęła się przed jej oczami w całej swojej przesadnej, niemal ostentacyjnej perfekcji. Lustrzane powierzchnie nie kończyły się na podłodze. Ściany, filary, nawet fragmenty sufitu odbijały światło i sylwetki w sposób, który sprawiał, że każdy ruch multiplikował się w nieskończoność. Ich czwórka istniała jednocześnie w dziesiątkach wersji - tuż obok, nad nimi, pod nimi - powielona, rozciągnięta, czasem zniekształcona kątem padania światła.
Widziała nie tylko siebie i Lexi, ale też innych gości pojawiających się i znikających w odbiciach jak duchy. Mignięcie nagiego ramienia. Śmiech odbity w tafli tak, że nie sposób było określić, skąd naprawdę dochodził. Zarys twarzy, który przez sekundę wydawał się znajomy, by w kolejnej rozpłynąć się wśród innych sylwetek.
To było niemal banalne w swojej koncepcji. Stare jak galaktyki sztuczki - powielanie bodźców, dezorientacja, subtelne odebranie poczucia kontroli nad przestrzenią. Przybytki takie jak ten od zawsze operowały iluzją; sprawiały wrażenie, że jesteś sam, choć nigdy do końca; że nikt nie patrzy, choć spojrzenia są wszędzie; że to, co dzieje się w środku, nie istnieje poza tymi ścianami.
A jednak wykonanie wypadało wręcz perfekcyjne.
Ilu z nich tu wraca? Przemknęło jej przez myśl, gdy jej spojrzenie zatrzymało się na jednej z odbitych sylwetek, stojącej samotnie przy balustradzie wyżej. Ilu potrzebuje tej iluzji częściej, niż powinni?
Słowa Lexi i Barnesa docierały do niej jakby z drugiego planu; nie ignorowała ich, raczej filtrowała, pozwalając, by płynęły obok, podczas gdy jej uwaga analizowała przestrzeń cieszącą oko.
Delikatne drżenie przy nadgarstku wyrwało ją z obserwacji. Omni-klucz rozświetlił się nową wiadomością. Odczytała ją, a kąciki jej ust drgnęły minimalnie. Zatrzymała się na moment przy jednej z lustrzanych kolumn, jakby poprawiała opaskę, podczas gdy w rzeczywistości jej palce przesunęły się po interfejsie. Odpowiedź pojawiła się szybko, napisała ją bez zawahania:

Zbyt gorzka. Wolę coś, co dojrzewało dłużej - i lepiej się pieni.

Szampan, oczywiście. Jeśli wiadomość pochodziła od kogoś, kto jakimś cudem wiedział, kim jest - nie Celene Virel, nie kolejna maska, lecz samą sobą - odpowiedź powinna być równie oczywista. Jeżeli nie...
Odłożyła dłoń, jakby nigdy nic, i ruszyła dalej. [/color]
- Barnes - rzuciła mimochodem, nie odwracając nawet głowy, jakby pytanie było jedynie dodatkiem do obserwacji przestrzeni. - Masz pogląd na to, kto zajmuje lożę dwadzieścia trzy?
W tym samym czasie jej spojrzenie przesunęło się ku Lexi, która wciąż balansowała pomiędzy ekscytacją, a rosnącym napięciem. Zwolniła odrobinę, pozwalając, by dziewczyna zrównała się z nią.
- Jeśli chcesz zobaczyć tę ich komnatę... - powiedziała ciszej, nachylając się w jej stronę z konspiracją. - Mogę na Ciebie zaczekać przy drzwiach.
Na ułamek sekundy spojrzała jej prosto w oczy - spokojnie, pewnie, odbijając rozkiszone światło - po czym puściła jej krótkie, niemal porozumiewawcze perskie oczko. Dostrzegała w ciekawości Lexi szansę na uwiarygodnienie ich fałszywych tożsamości.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

25 kwie 2026, o 21:26

Dom Luster na pozór nie różnił się od tego typu miejsc, przeznaczonych wyłącznie dla bogatszej klienteli. Dyskretne wnętrza mogły pasować do różnego rodzaju przybytków, gdyby wyjąć z nich kuso ubranych pracowników i wyraźnie rozochoconych klientów. Na korytarzach, poza prywatnymi lożami podtrzymywano pewne pozory - pozory przyzwoitości, nawet w miejscu zupełnie jej pozbawionym.
Powoli zbliżali się do sali głównej, Fel dostrzegała to po napływie ludzi krążących tam i z powrotem. Przyjęcie wyróżniało Dom Luster od innych miejsc, zarówno tego typu jak i zupełnie innych na Nos Astrze - wyróżniało je gośćmi. Złożonymi wyłącznie z ludzi, których podbródki były uniesione w ten charakterystyczny sposób, który Fel doskonale znała. Oficerowie Cerberusa z pozoru zachowywali się jak wszyscy inni członkowie różnych organizacji na wysokim szczeblu, ale przebywała z jednym z nich na tyle długo by znać tę odrobinę czegoś, czego nie dało się nazwać, wyłącznie wyczuć.
Czegoś, co mogło mieć źródło wyłącznie we własnym przekonaniu o swojej wyższości.
- Gniazdo węży - mruknął jej partner pod nosem, ale na tyle głośno, że mimo płynącej z głośników muzyki i tak go rozpoznała.
Dla niej najwyraźniej każdy wieczór kończył się tym samym - zmieniły się wyłącznie węże, pośród których błyszczała.
Nieznany pisze:W takim razie szampan na mój koszt.

Barnes podrapał się po głowie, zerkając na nią na dźwięk tego dziwnie konkretnego pytania. Jego wzrok zsunął się na omni-klucz, którego przed chwilą użyła, a który znów rozbłysnął nadejściem odpowiedzi.
- Nie mamy dostępu do monitoringu prywatnych loży - zaczął, a oczy Lexi rozświetliły się natychmiast gdy dostrzegła potencjalne wyzwanie - wyzwanie, które zignorował. - Mogę wysłać tam ludzi, żeby sprawdzili, jeśli sobie tego życzysz.
Różowowłosa natychmiast podchwyciła sugestię blondynki, mocniej splatając ze sobą ich ramiona. Odchrząknęła, zwracając na siebie uwagę mężczyzn.
- Albo... - zaczęła, tonem, który natychmiast nie spodobał się mężczyźnie. - Ja i Iris udamy się do komnaty i spróbuję włamać się do ich systemów?
- Chyba oszalałaś - warknął natychmiast, urywając, gdy zdał sobie sprawę z tego, że jego forma wyrażania raczej nie przystała do komunikacji, między innymi, z Fel. Odchrząknął lekko. - Nie powinniśmy się rozdzielać. Chodźmy do naszej loży.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

26 kwie 2026, o 17:51

Przez jedną, krótką, niemal wstydliwą chwilę ogarnęło ją uczucie tak irracjonalne, że aż obce; jakby pod cienką warstwą chłodnej kalkulacji coś drgnęło, coś pierwotnego i nieoswojonego. Wyobrażenie, że drzwi jednej z tych loży mogłyby otworzyć się nie dla Celene Virel, lecz dla niej - dla Iris Fel - przemknęło przez jej umysł niczym cień, który nie powinien mieć prawa istnieć w tak precyzyjnie zaplanowanej rzeczywistości.
Odepchnęła tę myśl natychmiast, z wprawą wyuczoną latami funkcjonowania w świecie, w którym zawahanie kosztowało więcej niż błędna decyzja. Na Illium były tylko trzy osoby, które mogłyby ją rozpoznać... i żadna z nich nie pasowała do tej sceny. Porucznik Ashford pozostawał bolesnym wspomnieniem stacji na Księżycu, ucieleśnieniem życia, którego nie wybrała; jego obecność tutaj byłaby równie niedorzeczna, co symboliczna. Biznesmen, który zapewnił jej przykrywkę, był człowiekiem zbyt ostrożnym, by igrać z ogniem pod nosem Cerberusa - jego odwaga kończyła się tam, gdzie zaczynało się realne ryzyko. A Człowiek Iluzja… Jeśli rzeczywiście miałby się nią zainteresować, nie potrzebowałby ani luster, ani loży, ani pośredników.
To wystarczyło, by zamknąć temat. Powróciła do teraźniejszości płynnie, niemal niezauważalnie, pozwalając, by jej spojrzenie znów objęło przestrzeń i ludzi wokół niej; Barnesa, Lexi, odbicia mnożące ich sylwetki w nieskończoność, jakby każde z nich mogło prowadzić inne życie, podjąć inną decyzję, pójść w innym kierunku.
Gdy Barnes odpowiedział, jego słowa nie zaskoczyły jej ani trochę, choć naturalnie podświadomie łudziła się, że może ten jeden raz wszechświat uśmiechnie się do niej porozumiewawczo. Loża dwadzieścia trzy pozostawała poza zasięgiem, a rzeczy poza zasięgiem zawsze były tymi, które należało sprawdzić jako pierwsze.
Nie odpowiedziała od razu. Zamiast tego pozwoliła ciszy wybrzmieć odrobinę dłużej, niż było to komfortowe, obserwując, jak napięcie nieznacznie zmienia sposób, w jaki mężczyzna trzyma ramiona, a Lexi niemal fizycznie pochyla się ku rozwiązaniu, które sama zaproponowała.
- Właśnie dlatego nie możemy zrobić tego wprost - odezwała się w końcu, jej głos był spokojny, niemal miękki, lecz pod jego powierzchnią kryła się twarda, niepodważalna decyzja. Zrobiła pół kroku bliżej Barnesa, nie naruszając jego przestrzeni, ale wystarczająco, by zmusić go do skupienia uwagi wyłącznie na niej.
- Jeśli wyślesz tam ludzi, ktoś to zauważy. A jeśli ktoś to zauważy, zacznie zadawać pytania - stwierdziła rzeczowo. Jej ton nie podniósł się ani o pół tonu, a jednak każde słowo wybrzmiewało wyraźnie, jakby było częścią dobrze znanej, wielokrotnie powtarzanej procedury. - Nie możemy sobie pozwolić na to, by ktokolwiek zaczął się nami interesować bardziej, niż powinien.
Jej spojrzenie przesunęło się na moment ku Lexi, w którym nie było ani cienia wahania.
- Natomiast jeśli dwie kobiety postanowią skorzystać z atrakcji, które oferuje to miejsce… - urwała, pozwalając, by niedopowiedzenie wykonało swoją pracę - … Nikt nie będzie miał powodu, by zwrócić na to uwagę.
Delikatny, niemal niezauważalny uśmiech przemknął przez jej usta, kiedy wróciła wzrokiem do Barnesa.
- Muszę wiedzieć, kto jest w tej loży - dodała ciszej, tym razem bez ozdobników, warstw czy półcieni. - Dyskretnie. Mam podejrzenia, że mógłby nas zdemaskować, tym bardziej nie możemy tego zrobić po Twojemu, czyli głośno i siłowo.
Dodała wymownie, lekko mrużąc oczy. Zaufała Barnesowi, mówiąc wprost, skąd potrzeba odkrycia gości loży konkretnego numeru. Liczyła na odrobinę dobrej woli z jego strony, skoro sama się na nią zdobyła. Po dłuższym wpatrywaniu się w mężczyznę, objęła spojrzeniem ich niewielką grupę, jakby rozstawiała pionki na planszy, którą widziała wyraźniej niż ktokolwiek inny w tym pomieszczeniu.
- Wasza dwójka zajmiecie naszą loże - kontynuowała już spokojniej, płynnie przechodząc do dalszych ustaleń. - Będziecie widoczni, obecni, przekonujący. W końcu jesteście naszymi partnerami na ten wieczór. Zaszalejcie z ofertą baru. My z Valentiną zajrzymy do Komnaty Marzeń - dodała z subtelną nutą ironii, która nie była skierowana ani do niego, ani do Lexi, lecz raczej do samej sytuacji, w jakiej się znaleźli.
Tym bardziej, jeżeli w gratisie zapewnia dostęp do lokalnego serwera i tutejszych kamer.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

28 kwie 2026, o 22:23

perswazja - iris
70% [łatwy test]
Rzut kością 1d100:
51
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

28 kwie 2026, o 22:33

Barnes nie wydawał się przekonany od samego początku - od pierwszych słów, które opuściły jej usta. Między nim a Fel pojawiła się pewna nić porozumienia, którą dostrzegała w jego spojrzeniu - ewidentnie wiedział, że chciała się wymknąć, że nie interesowała ją wyłącznie atrakcja Domu Luster, do którego nie przyszli przecież w celach rozrywkowych.
A jednak, teoretycznie, nie mógł zgodzić się na to, co proponowała. Nie była pod jego dowództwem, a Yasmin z pewnością informowała go o robieniu wszystkiego, co potrzebne, byle tylko utrzymać bezpieczeństwo jej i omni-klucza Brezneva. Widziała świadomość tego, że mógł jej odmówić, migoczącą w jego spojrzeniu gdy mierzyli się spojrzeniami przez dłuższą chwilę, czego Lexi wydawała się kompletnie nieświadoma.
- Zostaw to Lexi - poprosił twardo, gdy wyznała mu cel swojego namawiania. Różowowłosa na dźwięk swojego imienia podniosła głowę i zmarszczyła brwi, konspiracyjnie nachylając się do przodu - lecz oni już wracali na swoje miejsca. - Wyślę ludzi za wami. Będą trzymać się w odległości - zadecydował, od razu uspokajając. - Ale jeśli coś ci się stanie, Daharis mnie oskalpuje.
Z ust Lexi wydobył się ogromny, różowy bąbel gumy balonowej, którego huk pękania przebił się przez chwilową ciszę w muzyce.
- Łysa głowa nie będzie ci pasować - zadecydowała, zgadzając się z jego postanowieniem utrzymania bujnej czupryny. - Ale spokojnie, w razie czego robią już bardzo zaawansowane przeszczepy...
- Nie na tym polega skalpowanie - odpowiedział cierpliwie, lecz jego głowa pokręciła się w lewo i prawo w wyrazie dezaprobaty. - Wracajcie szybko - polecił, wpatrując się w Fel tak długo, aż ta przytaknęła, potwierdzając jego słowa.
Gdy wraz z Lexi skierowały się w drugą stronę, wracając korytarzem, którym przyszły, dziewczyna konspiracyjnie rozejrzała się wokół nim nachyliła się do ucha blondynki.
- Słuchaj, nie chciałam nic mówić przy reszcie, ale widzę, że coś knujesz - rzuciła wprost, z wyrazem podejrzliwości w oczach, przełamanym uśmiechem, który malował się na jej ustach. - I chętnie ci w tym pomogę. Po sali wyobrażeń. Komnacie marzeń, znaczy - zadecydowała, ciągnąc ją w lewo gdy tylko dotarły do rozgałęzienia. - I wchodzisz ze mną, a nie stoisz przed! - kontynuowała, tonem nieznoszącym sprzeciwu. - Jak miałabym cię pilnować jakbyś została na zewnątrz? No pomyśl. Mnie Cassian też może oskalpować, a bardzo by mi się to nie podobało.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2388
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

29 kwie 2026, o 09:38

Wytrzymała intensywne, przeszywające ją spojrzenie Barnesa ze spokojem, którego nie zachwiało najmniejsze drżenie mięśni mimicznych. Mogła go - ich - okłamać. Przemilczeć obecność kogoś znajomego w loży numer dwadzieścia trzy, udać, że podąża za trójką żołnierzy tylko po to, aby przy pierwszej nadarzającej się okazji wymknąć się i dalej iść już na własną rękę. Nie zrobiła jednak tego. Postawiła na zaufanie. Kartę, którą zagrywała bardzo rzadko, ponieważ miała świadomość, jak krucha była jej wartość. Jak łatwo mogła stracić ją, jeżeli zbyt optymistycznie oszacowała przeciwnika.
Przekrzywiła lekko głowę ku lewemu ramieniu. Była gotowa na naprawdę każdą reakcje mężczyzny, a jednak zaskoczyło ją, że nie upierał się i nie próbował za wszelką cenę odwieść ją od pomysłu, aby dowiedzieć się, kto taki wysłał jej wiadomość na omni-klucz. Iskierka satysfakcji błysnęła w dwukolorowych tęczówkach, nie była jednak na tyle zuchwała, aby kłuć mężczyznę w oczy.
- Dobrze - zgodziła się bez zająknięcia. Była fatalnym hackerem, nie zamierzała zakłamywać rzeczywistość i udowadniać innym, że poradziłaby sobie z włamywaniem do wewnętrznej sieci tak samo dobrze, co różowowłosa. Wysłuchała warunków Bernesa, których lista nie była aż tak długa. Mężczyzna zdecydowanie zyskał w jej oczach i choć ta myśl powinna w pierwszym uderzeniu ją szczerze zdziwić, paradoks współpracy z oddziałem SST zaczynał być dla Iris czymś tak oczywistym, co budowało naturalny porządek dnia, że wyłacznie rozciągnęła usta w lekkim uśmiechu. - Będziemy mieli ze sobą kontakt dzięki wspólnemu łączu, prawda? Obiecuje, że nie będziemy pchać się w paszcze lwa.
Wyciągnęła do Barnesa rękę, aby przypieczętować ich umowę. Lekko drgnęła, kiedy balon z gumy balonowej pękł, ale nie spuściła wzroku z mężczyzny. Przetrzymała go chwilę, wyłacznie z czystej przekory, testując cierpliwość żołnierza, nie mniej końcem końców przytaknęła.
- Zamówcie nam coś dobrego.
Odprowadziła ich dwójkę wzrokiem, szybko jednak zwróciła się ku Lexi, kiedy ich krok zrównał się ze sobą. Uniosła brew, kiedy różowowłosa zaczęła stawiać swoje warunki, a ton jej głosu wydał się Iris tak łudząco podobny.
Jakby gdzieś go już słyszała...
- Masz rację. Osoba w loży dwudziestej trzeciej wydaje się doskonale wiedzieć, kim jestem i zaproponowała mi szampana... Nie powinnyśmy pozwolić, aby tak drogi alkohol się zmarnował, nie uważasz? - mruknęła również konspiracyjnie, przyciągając kobietę bliżej siebie, aby jej szept nie docierał dalej, niż do uszu różowowłosej. Szły za wskazówkami doprowadzającymi do komnaty marzeń, chichocząc dla efektu oraz niepoznaki jak podekscytowane nowicjuszki tego pełnego przepychu miejsca.
- Nie mogę jednak wykluczyć, że to jakaś zagrywka Sojuszu, dlatego dobrze byłoby się przekonać najpierw, kto tam siedzi, zanim wparujemy do środka... Mam jakoś zająć czas temu, co znajdziemy w środku komnaty, abyś mogła swobodnie podpiąć się do ich sieci? - parsknęła cicho, pod nosem, świadoma, jak niedorzecznie brzmi jej pytanie. Obejrzała się dyskretnie przez ramię, chcąc sprawdzić, czy faktyczne ktoś podąża tą samą ścieżką co one. Teoretycznie, nie tylko one mogły być zainteresowaniem dogłębnego poznania samej siebie.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13454
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

1 maja 2026, o 14:37

Kłamstwo byłoby wygodne i pewnie dużo prostsze. Barnes i jego towarzysz ewidentnie byli żołnierzami, w dodatku postawionymi w nietypowym położeniu, w którym cel, który mieli chronić, jednocześnie posiadał autorytet pozwalający mu na podejmowanie własnych decyzji. Z jednej strony odpowiadali własną skórą za to, co przydarzy się Fel, z drugiej zaś nie mogli jej zmusić do wykonywania ich rozkazów. W podobnym położeniu bywała wcześniej, jako Radna - z biednymi wojskowymi Przymierza usiłującymi zapewnić jej bezpieczeństwo i jej wyższą pozycją w łańcuchu, dzięki której mogła ich starania unieważnić, gdyby tego chciała.
Już nie była radną, a jednak niektóre schematy pozostały znajome.
Mężczyzna przypieczętował ich umowę, ściskając jej dłoń. Oszczędnie skinął głową w potwierdzeniu, że zamówią im "coś dobrego", choć trudno było określić, czy miał taką samą definicję tych słów co Fel.
Tak czy inaczej, wkrótce szła pod rękę z Valentiną, która wydawała się żywo podekscytowana koncepcją spotkania z wirtualną inteligencją Domu Luster - prawie na równi z możliwością niezbliżania się do atrium przybytku, z którego wydostawały się sporadycznie jęki i westchnienia.
- Brzmi jak bardzo zły pomysł. Musimy to zrobić - odpowiedziała rozbawiona, ale skupienie na jej twarzy podpowiedziało Fel, że zanotowała sobie numer loży. - Jaka jest szansa, że to po prosu ten twój kolega z... - nachyliła się, by wyszeptać resztę zdania konspiracyjnie: - Cerberusa?
Kilka osób kręciło się w korytarzu, do którego trafiły, lecz wyglądały na pogrążone w rozmowach. Nikt nie zwracał uwagi na dwójkę kobiet przemykających w stronę atrakcji oferowanej przez Dom Luster. W oddali majaczył neon Komnaty Marzeń - czymkolwiek była.
- Nie powinno mi to długo zająć, ale ich WI na pewno jest wyszkolona by zwracać uwagę na podejrzane działania. Dobrze byłoby, żeby chociaż jedna z nas sprawiała odpowiednie wrażenie i udawała, że korzysta z atrakcji... - urwała, gdy stanęły w wejściu do przedsionka. Gruba zasłona oddzielała ich od tego, co znajdowało się po drugiej stronie. - No i ja też chcę rozwiązać ten quiz. Może dowiem się, z jakiego jestem znaku zodiaku? Albo jaki jest mój język miłości? - paplała z rozbawieniem, gdy przechodziły przez kotarę i znalazły się w miękkim, atłasowym korytarzu, którego ściany i sufit - w kontraście do luster - wyłożone były materiałem. - Może dawanie prezentów. Albo raczej ich otrzymywanie...
Korytarz rozwidlał się, w jego ścianach dostrzegły drzwi prowadzące do osobnych, zamkniętych komnat. Niespodziewanie, z głośników umieszczonych w ścianach rozległ się głos.
- Witajcie w Komnacie Marzeń - przywitał ich elegancki, powabny głos należący do syntetycznej kobiety. - Dostępne komnaty posiadają uchylone drzwi. Pamiętajcie o zasadzie jednej osoby na komnatę - kontynuowała WI, a one dostrzegły, że niektóre drzwi były faktycznie otwarte i zapraszające. - Proszę, nie przeszkadzajcie innym gościom w korzystaniu z Komnaty. Nie pukajcie w drzwi, które są zamknięte ani nie usiłujcie ich otworzyć. Drzwi są zabezpieczone i wyłącznie osoba, która przebywa w środku, będzie mogła je otworzyć...
Lexi przeniosła na nią swój pełen napięcia i ekscytacji wzrok.
- To co? - szepnęła, szturchając ją lekko w ramię. - Ja biorę lewą, ty prawą?

@Iris Fel

Wróć do „Nos Astra”