-
To prawda - odpowiedział, tak cicho, że gdyby nie ściszona muzyka, nie miałaby szansy go usłyszeć. - Zostawiłaś.Wokół rozległy się oklaski. W karykaturalnym komentarzu do słów, które wymienili między sobą, tłum zatrzymał się wraz z muzyką. Część osób zawiwatowała gdy ktoś inny wszedł na scenę, przedstawiony przez Nassanę, której słowa niknęły w ferworze emocji. W oddali dostrzegła wilczą maskę zdobiącą twarz mężczyzny, który nadal parł do przodu. Idąc w jej kierunku, przepychał się między gęstą zawiesiną ludzi wypływających na parkiet ze swoich stolików. Jego ruchy zdawały się mniej subtelne, gwałtowniejsze, niemal rozpaczliwe, podczas gdy wzrok pozostał utkwiony w niepozornej dwójce osób stojącej po środku tego wszystkiego.
Ashford odwrócił głowę. Spostrzegając osobę, która wyszła na scenę, zacisnął usta w wąską linię, jego szczęka napięła się jeszcze bardziej, jakby było to w ogóle możliwe.
- Naprawdę? Na nich ci zależy? - zapytał, ruchem podbródka wskazując na scenę.
Rozpoznałaby kobietę nawet, gdyby scena była oddalona o sto metrów dalej. Maska Anari nie mogła bardziej r
óżnić się od eleganckiej zasłony, którą przywdziała Fel. Wyglądała na ociosaną, chowającą brutalność twarzy jej posiadaczki. Jej rysy były ostre, drapieżne, wręcz karykaturalne do elegancji, którą przejawiali wszyscy inni wokół.- Dziękuję wam wszystkim za przybycie. Jest co celebrować. - odezwała się z mównicy, gdy uścisk dłoni Ashforda zmienił się w żelazny. Porucznik odwrócił się gwałtownie w stronę wyjścia, ciągnąc ją za sobą. Nikt nie zwrócił nawet na nich uwagi, jakby osoba kobiety przebywającej na podwyższeniu była zbyt zajmująca, by ktokolwiek zatrzymał ich dwójkę. James pociągnął ją do jednego z wyjść nie zatrzymując ani na chwilę, przepychając pośród zaczarowanego tłumu. - Dziś mija miesiąc od kiedy wypleniliśmy robactwo Mindoiru z przestrzeni Trawersu. A to dopiero po-....
Szarpnięcie wyciągnęło ją na zewnątrz tak nagle, że nieopatrznie wpadła na plecy mężczyzny. Ashford zdawał się wściekły - wściekłość ta migotała na jego twarzy, wykrzywiała jego mimikę gdy pociągnął ją ku świeżemu powietrzu.
Dostrzegła zaparkowany prom.
- Chodź - ponaglił ją lekko, wskazując transport.
@Iris Fel


