Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

[USA] Nowy Orlean

23 sie 2017, o 05:47

Podróż nie zajęła im dużo czasu. Może z półtorej godziny. Przelot mieli spokojny i przyjemny. Zero problemów. Co w porównaniu ze wcześniejszym dniem było naprawdę relaksujące. Cichy dźwięk silnika połączony z pięknym słonecznym dzień. Sielankowy dzień. Roy przez większość czasu spał w pojeździe. Odsypiał ile mógł, potem już raczej nie będzie to możliwe.
Hogarth do nikogo się nie odzywał. Przeglądał tylko datapad. Było to do niego niepodobne. Chyba pierwszy raz widziała, że czymś się musiał stresować. Może, dlatego, że nie była to typowa misja. Przecież lecieli włamać się do domu dość ważnej persony politycznej, a nie pozabijać jakiś najemników na kiju, o których nikt i tak nigdy się nie dowie. W bonusie miał jeszcze swoich nowych podopiecznych, którzy nigdy nie brali udziału w operacji wojskowej.
Ich prom wylądował na lokalnym lotnisku. Niestety nie znajdowały się tutaj żadne bazy wojskowe. Najzwyczajniejsze w świecie lotnisko. Chociaż, nieużywane już tak bardzo jak za złotych czasów latania samolotami to zapełnione większymi statkami transportowymi. Wysadzili ich obok hangaru. Stała tam spory pojazd. Coś jak mini-van tyle, że z dodatkową paką z tyłu. Tam zostały przeniesione skrzynie.
Kiedy skończyli przygotowania, mogli ruszyć w stronę miasta. Załadowali się do środka. Keegan prowadził. Odpalił GPS. Nowy Orlean nie zmienił się za bardzo przez te kilkadziesiąt lat. Francuska dzielnica i jej zabytki były nietknięte przez ten cały czas ze względu na bycie zabytkiem. Niestety tam się nie kierowali. Jechali obwodnicą wokół miasta. Kierowali się w stronę bagien.
Otoczenie powoli zaczynało się zmieniać. Im dalej od cywilizacji tym więcej moczar oraz typowej dla tego klimatu fauny i flory. Dopiero po jakimś czasie dotarli do drewnianego domku. Oczywiście musieli zjechać z głównej drogi by się do niego dostać. Był oddalony od niej prawie 5 kilometrów. Tam dopiero droga byłą wyboista i niewyrobiona.
Sam domek prezentował się nijako. Trochę zapuszczony, bejca już nie zabezpieczała niczego. Obok niego zaś znajdował się mały garaż, którego połowa była połączona z wodą. Taki trochę dok. Temperatura na zewnątrz dawała się we znaki. Dobre 30 stopni. Parno jak cholera, ubrania przyklejały się do ciała. Nie były to suche klimaty Kolorado.
- Pomóż mi z tym.
Hogarth i Roy zabrali się za wypakowywanie sprzętu. Ich dowódca przyłożył rękę do drewna i nagle usłyszała, że uruchomił jakiś mechanizm. Otworzyły się przed nimi drzwi. Ale nie normalnie. Pojechały w górę. Z zewnątrz rudera, a w środku nowoczesny apartament. Dopiero, kiedy weszli do środka zauważyła, że to, co było na zewnątrz to tylko dekoracja. Sam apartament znajdował się pod nimi. Jego okna były zakamuflowane siatka.
- Rozgośćcie się. Jak skończymy ogarnięcie tego miejsca to ruszymy z odprawą.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 6924
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA] Nowy Orlean

23 sie 2017, o 14:36

Lex też spała, praktycznie przez całą drogę. Oparła głowę o szybę, podkładając sobie pod nią jakiś zwinięty kawałek materiału, który znalazła w promie. Nawet nie zainteresowała się, co to jest, ważne że nie było brudne, nie śmierdziało i dobrze amortyzowało. Nie wiedziała więc, jak minęła im podróż, nie wiedziała że Hogarth się nie odzywał i że Roy, tak samo jak ona, odsypiał przejścia wczorajszego dnia.
Obudziła się chwilę przed tym, jak dolecieli. Może dlatego, że zaczęli zbierać się do lądowania, więc pojazd zaczął poruszać się mniej jednostajnie. Czuła się coraz lepiej, choć sen w promie nie należał do najwygodniejszych. Ale teraz, po kolejnych kilku godzinach odpoczynku, mogła zabrać się za jakieś sensowne działanie. Przetarła twarz i wyszła z promu, gdy już mogła, przesiadając się do vana. Z zainteresowaniem rozglądała się wokół, bo tutaj nie była od wielu lat. Zdarzyło się jej kiedyś odwiedzić Orlean, przyleciała na jakieś targi technologiczne, ale to było prawie dziesięć lat temu, jak zaczynała pracę dla Hahne-Kedar. Niewiele się tu zmieniło, ale dobrze było zobaczyć znajome rejony. Ciekawa była, gdzie Stanford miał swoją willę. Na pewno nie w centrum.
Pomogła im wypakowywać sprzęt, bo nie widziała sensu w staniu i patrzeniu, jak robią to sami. Niejednokrotnie musiała to robić, czy pracując w fabryce, czy na statku, nie była więc słaba i delikatna. Zresztą nigdy taka nie była, nawet za młodu. Czas spędzony ze starszym bratem robił swoje. Potem weszła do środka, ale tam nie bardzo wiedziała, co ma ze sobą zrobić, więc tylko usiadła na pierwszym lepszym fotelu i uruchomiła omni-klucz, podłączając do niego pendrive. Chciała zobaczyć, co wymyślili hakerzy Przymierza i czy jej to wystarcza. No i do czego w ogóle konkretnie był ten program przeznaczony, czy do przełamywania zabezpieczeń willi, czy już bezpośrednio do przesyłania danych.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 269
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA] Nowy Orlean

26 sie 2017, o 22:00

Zajmując się plikiem od specjalistów Przymierza odkryła, że nie był to zwyczajny program. Ktokolwiek nad tym siedział musiał się cholernie natrudzić by stworzyć tak zagmatwany, a zarazem tak brutalny kod. Pewnie ci sami, co stworzyli program do smażenia hakerów próbujących wchodzić w ich systemy. Jego założenie było dość proste. Miał działać niczym taran, łamiąc wszystko na swojej drodze wykorzystując bazę różnych innych pomniejszych programów zaimplementowanych do kodu głównego. Druga część programu już była o wiele bardziej skomplikowana. Do podłączonego sprzęty przesyłała prawie niewykrywalnego wirusa, który podmieniał pliki w taki sposób, że prawie nikt nie zauważyłby różnicy. Jeśli jednak ktoś chciałby odkryć, co się stało, musiałby spędzić nad tym wiele lat próbując zrozumieć, co się właściwie stało.
W międzyczasie dwójka mężczyzn zajmowała się rozstawianiem sprzętu. Tego też mało nie było. Wyposażyli ich w sprzęt nasłuchowy najnowszej generacji, kilka komputerów oraz co ciekawe sprzęt maskujący. Widać akcja musiała być super ważna dla ludzi na górze, skoro obsypywali się sprzętem, który czasami nawet podstawowi żołnierze Przymierza nigdy nie zobaczą na oczy. Nagle z zamyślenia wyrwał ją Keegan, rzucając w jej stronę pudełko. Zwykłe metalowe pudełko.
- Nadia, kazała mi to dać tobie.
Odwrócił się i wrócił do swoich spraw. Pudełko nie było zbyt wielkie, ani ciężkie. Może jakiś nowy prototyp? Dopiero po chwili dojrzała, że do jednej ze ścianek była doklejona mała karteczka.
Alexis,
Chciałabym cię oficjalnie powitać w naszej grupie. Pewnie będziesz współpracować z wieloma inżynierami, ale to ja zostałam wybrana, jako twoja prowadząco. Pewnie chodzi o to, że obie jesteśmy kobietami czy inne gówno. No nie ważne.
W środku znajduje się mały prezent powitalny. Od teraz musisz nas godnie reprezentować, więc będziesz musiała korzystać z najlepszego sprzętu.
Witamy w rodzinie.

W pudełku było coś wyłożone pianką ochronną. Coś w stylu, kiedy odbierasz jakiś mocno high-endowy sprzęt techniczny. Podnosząc pierwszą warstwę pianki jej oczom okazał się omni-klucz. Aż, oczy się mogły zaświecić na jego widok. Nie był to pierwszy lepszy klucz, był to sprzęt Alestire. Nikt nie wiedział, kto je produkował, ani jak można je było dostać. Ponoć to sam producent musiał się do ciebie odezwać, bo w innym wypadku można było zapomnieć o takim cacuszku.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 6924
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA] Nowy Orlean

28 sie 2017, o 20:32

- Dzięki - mruknęła, łapiąc pudełko w locie i przyglądając się opakowaniu, jakby po nim usiłowała wyczytać, co znajduje się w środku. To było jednak niewykonalne, więc otworzyła i sprawdziła zawartość. Raczej Nadia nie dałaby jej niczego, co mogło zagrozić w tej chwili, więc nie martwiła się, że wybuchnie, albo utnie jej palce.
Ale nowego omni-klucza się nie spodziewała. To, czego używała do tej pory, choć mało efektowne, było całkiem efektywne. Nauczyła się radzić sobie z każdym problemem z takim zapleczem technologicznym, jaki zapewniał jej klucz Bluewire. To był sprawdzony sprzęt, choć nigdy nie przepadała szczególnie za tym producentem. No i zdarzało się, że się zacinał się w najmniej odpowiednim momencie.
Uniosła uszczęśliwione spojrzenie, szukając wzrokiem Roy'a, naturalnie chcąc się pochwalić. Ale jako że był zajęty czymś innym, szybko zajęła się testowaniem nowego sprzętu. Ściągnęła z nadgarstka stary omni-klucz i wsunęła go do jednej z kieszeni swojego pancerza, w końcu mogła go sprzedać i wydać kredyty na coś innego. Na przykład jeszcze więcej sprzętu. Albo alkohol. Zresztą teraz w ogóle będzie ją stać na więcej, bo nie będzie wydawać połowy tego, co zarabia, na leki. Pytanie tylko kiedy przestanie funkcjonować normalnie i okaże się, że jednak bez psychotropów ciężko jest jej kontrolować swoje własne emocje. I tak miała z nimi problemy, nawet po tabletkach.
Uruchomiła omni-klucz, wpisując w niego swoje dane i przez dłuższą chwilę zajmowała się personalizacją. Zgrała sobie jeszcze swoje programy z poprzedniego, kontakty i wszystko, czego potrzebowała, po czym wstała z miejsca, przeciągając się po śnie i po długotrwałym siedzeniu pochyloną nad urządzeniem. Rozejrzała się za Keeganem, decydując się ostatecznie podejść do niego, pod warunkiem, że nie był zajęty rozmową z kimś innym.
- Przepraszam za to - powiedziała od razu konkretnie, gdy tylko na nią spojrzał wskazując na swojej szyi miejsce, w którym go zraniła. - I za rękę - dodała, opierając się biodrem o pierwszą lepszą skrzynię i krzyżując ręce na klatce piersiowej. - Nie kontroluję się czasem.
Zacisnęła usta, wiedząc, że zaraz dostanie złośliwy komentarz dotyczący jej zdrowia psychicznego i jej własnych urojeń. Chciała tylko przeprosić, wyobrażając sobie, jaki ból musiała mu sprawić. Prawdopodobnie gorszy, niż on, gdy przerzucił ją przez pół tarasu. Swoją drogą, też mógłby powiedzieć coś na temat zrzucenia jej z wózka, choć nie spodziewała się, że kiedykolwiek usłyszy od niego cokolwiek na ten temat.
- Pewnie szybko mnie wypierdolą z Przymierza - stwierdziła, uśmiechając się krzywo. - To wszystko to jakaś farsa. Kiedy wychodzimy? Mam się do czegoś przydać jeszcze?
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 269
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA] Nowy Orlean

31 sie 2017, o 04:05

Keegan stał nad jakimiś papierami, a dokładnie przed schematem willi. Pewnie mógłby to przejrzeć na jakimś rzutniku czy data padzie, ale przy takich rozmiarach łatwiej było mieć to na papierze. Wszystko rozłożone była na sporych rozmiarów stole. Oprócz samej mapy, wokół znajdowało się kilka innych rzeczy. Odpalony komputer, na którym mielone były jakieś dane, popielniczka, w której dogasał powolnie papieros oraz datapad. Wyglądał na strasznie skupionego, a można by nawet powiedzieć, że zmęczonego. Jeździł palcem po schemacie oraz mówił coś do siebie pod nosem bardzo cicho. Z tego wszystkiego wyrwał go głos Alexis. Wzrok miał bardzo zmęczony, jakby był duchem samego siebie. Albo ta całą kuracja nanobotami musiała być o wiele bardziej wyczerpująca niż się wydawało, albo stresował się tą misją.
- Nic się nie stało.
Odpowiedział krótko. Sięgnął po papierosa by zaciągnąć się dość mocno. Później już tylko go dogasił dość silnie. Obrócił się bardziej w jej stronę. Nie patrzył na nią, a przed siebie. W jakiś punkt na ścianie. W końcu parsknął cicho śmiechem.
- Wiem jak to jest. Kiedy straciłem obydwie nogi zachowywałem się bardzo podobnie do ciebie. Nawet po zamontowaniu protez jeszcze bardziej nie umiałem się kontrolować. Wszystko mnie irytowało i wkurwiało. Nawet najbliżsi. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, że takie rzeczy się zdarzają i trzeba jakoś z tym żyć. Wiem, że może nie jest to najlepsze porównanie, ale utrata czegoś ważnego zawsze tak się kończy.
Westchnął. Było to trochę dziwne, ale wydawał się teraz starszy. To znaczy tak wyglądał, bo sama jego wieku nie znała, ale w jej oczach mógł się postarzeć przez ten jeden dzień. Po prostu jakby coś w nim umarło. Spojrzenie, które znała wcześniej. Mieli je wszyscy, którzy ją wyciągali z tego szajsu w miasteczku, Chicago czy Cytadeli.
- Nie, nie wywalą cię. O to się martwić nie musisz. Z każdego da się zrobić żołnierza Lex, z każdego.
Zabrzmiało to trochę dziwnie. Jakby przekazywał jej jakaś cholernie prostą lekcję. Może, po prostu w końcu do niego dotarło, że w tym momencie nie chodzi już o niego, ale o nich. Musi się nimi opiekować i nauczyć ich wszystkiego. Coś w stylu przedwczesnego zostania ojcem, a teraz nauczenia swoich dzieci podstaw.
Przetarł dłonią oczy. Odwrócił się znowu w stronę papierów. Musiał wykonać swoje zadanie inaczej to wszystko, co im się udało osiągnąć mogło spalić na panewce.
- W nocy. Weźmiemy poduszkowiec i podpłyniemy tak blisko jak się da. Dzisiaj spróbujemy wykonać rekonesans, a jutro weźmiemy się za włamanie.
Wskazał na mapie rzekę płynącą obok willi. Była dość szeroka, a co ciekawe, od tej strony nie była zabezpieczona murem. Po prostu otwarty dostęp do budynku. A to wcale nie oznaczało, że dostaną się tam jakoś super łatwo. Nie wiadomo, jak mocno było zabezpieczone to małe wybrzeże.
- Chwilowo chyba nie. Możesz pomóc Royowi w przygotowaniu sprzętu oraz konserwacji. Największym problemem żołnierza, nie jest ryzyko śmierci, a nuda. Zdążysz się jeszcze o tym przekonać.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 6924
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA] Nowy Orlean

31 sie 2017, o 22:28

Wysłuchała jego odpowiedzi, uprzejmie powstrzymując się od komentarza. Wolałaby stracić nogi, niż Chase'a. W dzisiejszych czasach to było nieważne, utrata części ciała, dawało się wszczep albo protezę i tyle. Niektóre nawet ciężko było odróżnić od oryginału. Czy mogła dostać protezę Chase'a? Kopię, która działałaby tak samo jak oryginał, albo i lepiej? Raczej nie. Odkąd go straciła minęło wiele lat, a nie spotkała jeszcze nikogo, kto zapełniłby tę pustkę w jej życiu. Nieistotne spotkania, całkiem przyjemne, a czasem i upojne noce w objęciach mężczyzn, którzy nie znaczyli dla niej nic, to nie było to samo. Mogła okłamywać się, że nie potrzebuje niczego więcej, ale dobrze wiedziała, że tak nie jest. Tylko to, czego potrzebowała, nie miało wrócić już nigdy. Opuściła wzrok, wbijając go w swoje dłonie. Nie miała jeszcze na sobie rękawic. Zacisnęła i rozluźniła palce.
- Podziwiam twój optymizm - mruknęła, po czym spojrzała na niego z powrotem. Zmarszczyła brwi. - Wyglądasz jak gówno. Wszystko okej?
Może nie była najbardziej delikatną osobą w tym towarzystwie, ale nie potrafiła inaczej. A na pewno nie do Hogartha, do którego przyzwyczaiła już odnosić się w pewien specyficzny sposób. I tak zrobiła duży postęp, ucząc się jednak z nim rozmawiać. Choć trochę. No i przeprosiła, i spytała jak się czuje. Przechodziła samą siebie.
- To pójdę do niego - westchnęła i odepchnęła się od skrzyni, zostawiając Keegana samego.
Do Roy'a na początku nie mówiła nic. Po prostu usiadła obok niego, jeśli nie miała na czym, to na podłodze i przyglądała się mu przez dłuższą chwilę. W pancerzu Przymierza wyglądał... dziwnie. Pewnie każą mu zgolić brodę. Każdy żołnierzyk miał idealnie wygoloną twarz, przynajmniej z tych, których poznała. A szkoda. Bez zarostu Roy będzie się prezentował jak stare kurze jajo. Uruchomiła omni-klucz.
- Patrz, co dostałam - odezwała się w końcu, wyciągając rękę do brata. - Alestire. Szukałam tego sprzętu od miesięcy. Może wreszcie nie będzie się zacinał jak będę robić za dużo na raz - wyłączyła urządzenia i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. - Co robisz? Pomóc ci? Nudzi mi się.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 269
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA] Nowy Orlean

1 wrz 2017, o 19:42

Jej rozmówca skierował znowu na nią wzrok. Zaczął składać mapę, którą miał przed sobą. Chowając ją później do innych papierów leżących obok. Wciągnął mocniej powietrze do płuc, by potem głośno je wypuścić. Na pewno czymś się martwił lub coś mu leżało na sercu. Cokolwiek to jednak było wyglądało na to, że chyba nie zamierza się z nią tym podzielić.
- Tak, jest okej. Po prostu jestem trochę zmęczony.
Delikatnie się uśmiechnął. O ile można to było nazwać uśmiechem. Bardziej grymasem, który pokazuje się znajomym, których spotykasz po kilka latach i pytają się, „Co tam u ciebie?”. Nie znali się na tyle dobrze. Tym bardziej, że jego praca wymagała ogromnej wytrzymałości psychicznej, w tym milczeniu nawet, jeśli jest coś nie tak.
Wojsko niestety nie było „przygodą” jak to często nazywali ludzie, którzy dopiero dostali się do armii. To była ciężka harówa, gdzie codziennie trzeba było zmagać się z dylematami moralnymi. To też czekało i ją. Prędzej czy później może dojdzie do sytuacji gdzie i ona będzie wyglądać jak on.
- Jasne, pamiętajcie tylko, żeby się przygotować. Za parę godzin będziemy ruszać z robotą.
Skinął do niej głową i ruszył w stronę wyjścia z bunkra. Po drodze zaczął coś grzebać w komunikatorze, a potem zaczął z kimś rozmawiać. Nie mogła jednak usłyszeć, z kim, ani o czym. Wyszedł na zewnątrz, wpuszczając na chwilę do środka gorące powietrze z zewnątrz.
Roy za to siedział przy karabinach. Było ich kilka, jednak wszystkie dokładnie sprawdzał i czyścił. Jak widać i on starał się sobie znaleźć jakąś robotę na ten czas. Niestety budynek nie wyglądał na raj rozrywek. Był podzielony na 3 pomieszczenia. Główne, sypialnie oraz toalety. Wszystko było bardzo skondensowane. Gdyby dorzucić tutaj jeszcze z 5 osób to trudno byłoby się gdzieś normalnie przecisnąć. Patrząc na to z większym perspektywy miało to dużo sensu, bo trudno byłoby się domyśleć, że takie miejsce może istnieć.
Jej brat spojrzała jej rękę. Złapał nawet za nią na chwilę przyglądając się dokładnie, aż usłyszał od niej nazwę sprzętu. Zagwizdał ironicznie.
- No no. Mi złoili dupę na treningu, a ty dostałaś złotego roleta wśród omnikluczy. Chyba wybrałem złą jednostkę.
Zaśmiał się wracając do czyszczenia broni. W dłoniach miał motykę. Rozkładał ją przed sobą na części pierwsze. Wszystko musiało grać. Ich misja nie była jakimś typowym zleceniem od jakiegoś obszczymurka z Omegi czy innego gówna, a misja, jeśli którą spierdolą, pewnie skończą gorzej niż by mogli się spodziewać.
- Nie wiem, może przejrzyj pancerze? Po wydarzeniu w miasteczku wszystko spalili, wiec pewnie nawet nie są przygotowane lub cokolwiek z nimi zrobione. Ba, są nawet dalej w foli.
Zaglądając do skrzyni mogła zauważyć, że wszystko, co tam było to sprzęt prosto z fabryki. Nawet miały te śmieszne folie, na bardziej metalicznych oraz łatwych do porysowania fragmentach. To były naprawdę ładne cacuszka, ale wciąż nie były nawet rozłożone czy złożone. Miała, więc czym się zająć przez ten czas.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 6924
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA] Nowy Orlean

4 wrz 2017, o 22:40

Nie wiedziała, co więcej może ze sobą zrobić, żeby Keegan uznał, że jest przygotowana. Może powinna stanąć na zewnątrz i odwalić jakieś tai-chi połączone z czerpaniem energii z kosmosu, albo usiąść z karabinem w ręku i... właśnie, broń. W sumie do tej pory nie wybrała sobie żadnej. Stwierdziła, że powinna pogrzebać w skrzyniach i poszukać czegoś, co ją usatysfakcjonuje. Najlepiej właśnie coś strzelającego ogniem ciągłym. Karabin był miłą odmianą od pistoletu, którego używała do tej pory.
Ale to mogła zrobić za chwilę. Póki co uśmiechnęła się złośliwie do Roy'a, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Pomyśleć, że to mnie chcieli tam wrzucić. Na szczęście mój brat jest silny i wytrwały i da sobie radę - poklepała go po ramieniu i usiadła na jednej ze skrzyń. - To twoja Motyka? Muszę sobie coś znaleźć, bo nie mam broni, a moja sonda jest chujowa. Będę musiała w wolnej chwili przysiąść i zająć się tym programem, bo tam w miasteczku jak ją włączyłam to poleciała gdzieś w pizdu i tyle było z niej pożytku. Może ogarnę to jak w końcu wrócimy do domu.
Zacisnęła usta, przygryzając policzek od środka. Czuła, że potrzebuje zapalić, więc nie przejmując się ewentualnymi protestami współtowarzyszy - chociaż się tego po nich nie spodziewała - wyciągnęła papierosa i odpaliła go, chwilę później zaciągając się z błogością. W końcu całą drogę spała, a nie było nic lepszego po przebudzeniu, jak kawa z papierosem. Kawy nie miała, zostało jej więc tylko to drugie.
- Mhm - mruknęła, podnosząc się i mało kobieco, z fajką w ustach, zabrała się za rozpakowywanie pancerzy, tak jak polecił jej Roy. Zawsze lubiła ich zapach, ten świeżo po produkcji, który pozostawał jeszcze na jakiś czas w szczelności walizki i przez kilka kolejnych akcji. Potem znikał, zastąpiony zapachem zużycia, smrodem krwi i potu. Ale taka była w końcu ich uroda, pancerzy nie robiło się po to, żeby leżały i pachniały. Zresztą...
- ...nigdy nie rozumiałam, po cholerę naklejają te folijki - dokończyła swoją myśl na głos. - Robią to z ablacyjnego, to się nie porysuje samo z siebie. Po co my to w ogóle tu robimy? Ktoś ma dojechać? Dla kogo cały ten sprzęt?
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 269
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA] Nowy Orlean

5 wrz 2017, o 22:46

Roy roześmiał się szczerze kończąc rozkładanie motyki. Na stoliku przed nim leżała broń w kawałeczkach. Nawet nie wiedziała, że jej brat tak potrafi. Widać w rodzinie, Crimsonów to chyba normalne, że każdy na swój sposób para się techniką. W ten czy inny sposób.
- Dostałem ją z przydziału. Ponoć jest mocniejsza niż zwykła, wsadzili w nią jakieś ulepszenia. Właśnie, dlatego ją rozłożyłem, bo nie rozumiem gdzie są te ulepszenia.
I miał rację. Broń dla większości społeczeństwa niczym się nie różniła od tego, co dostawali inni. Jednak Lex mogła dostrzec te subtelniejsze różnice. Lufa ze specjalnego metalu, komora z szybszym spustem czy chociażby, akcelator, który nie łatwo znaleźć w broni tego kalibru. Ktoś się musiał nieźle napracować by broń dalej wyglądała jak normalna.
- Nie wiem, nie znam się na sondach Lex. Nawet nie potrafię zrozumieć, jak ty to wszystko ogarniasz. Zawsze miałaś łeb od tego, a skoro mówisz, że jest chujowo to nie mi to oceniać, ale jeśli tak jest to twoje umiejętności też nie należą do najlepszych.
Uśmiechnął się złośliwie łapiąc za jedną z części karabinu znajdującego się na stole. Zaczął go czyścić oraz nakładać na niego świeże pasty. Mimo, że broń wyglądała na całkowicie nową to jej brat starał się o nią dbać bardziej niż powinien. Pewnie uważał to za kolejny ważny krok na jego nowej drodze życiowej.
-, Bo fajnie się je ściągą? – Parsknął jakby nie rozumiał, o co chodzi jego siostrze. – Nie nikt nie powinien dojechać. Z tego, co mi mówił Keegan, kiedy spałaś w promie to po prostu dali nam na tyle dużo sprzętu, że po rozpoznaniu będziemy mieli, z czego wybierać.
Wzruszył ramionami. Miało to sen. Wojsko nie musiało się bawić w oszczędności. I tak, jeśli uszkodziliby coś to nie wzruszy to budżetu, jaki przeznaczany jest na armię. Plus zwykli ludzie nigdy nie dowiedzą się, na co idą ich pieniądze. Im wystarczy, że mogą patrzeć na piękną flotę oraz schludnych marynarzy.
W końcu drzwi otworzyły się ponownie. Do środka wszedł Hogarth w rękach niosą dwa pudełka. Może dalej wyglądał na zmęczonego, ale na jego twarzy widniał niewielki uśmiech. Wręcz lichy, ale ten sam, którego Lex tak nienawidziła. Podszedł do stołu, na którym wcześniej sprawdzał mapę. Nagle do Lex dotarł zapach czegoś bardzo znajomego, ale czego nie miała od bardzo dawna. Ten zasrany trep niósł pizze.
- Zbiórka.
Przyjrzał im się opierając dłonie na swoich biodrach niczym pieprzony harcerz. Jedno na pewno było prawdą. Był cynicznym typem, dla którego to całe przedstawienia w wojsku znaczyły tyle, co nic.
- Wyruszamy w nocy. Mamy zielone światło. Wyśpijcie się, ogarnijcie, dobierzcie sprzęt co tam chcecie. To tylko rekonesans, więc jak macie brać broń to małego kalibru. A teraz.
Otworzył pudełka. Jedzenia było tyle, że starczyłoby na mały oddział. Wtedy dojrzała, że na jednym z pudełek znajduje się kartka, a na niej tekst „Keegan, niżsi stopniem nie są twoimi kelnerami, chuju. Zipper.”.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 6924
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA] Nowy Orlean

7 wrz 2017, o 19:50

- Mogłeś spytać, powiedziałabym ci - zasugerowała, zerkając na rozłożoną Motykę. Ale znała swojego brata na tyle dobrze, by wiedzieć, że jeśli postanowi zrobić wszystko sam, to zrobi to sam, nieważne ile razy będzie proponować mu pomoc. Miał swoje zasady i nimi się kierował, nawet jeśli dobrze wiedział, że są zdrowo popieprzone. Jak kompulsywna potrzeba robienia wszystkiego po swojemu.
Mruknęła coś w odpowiedzi, ale nie była w stanie w tej chwili wymyślić niczego bardziej elokwentnego niż standardowe "spierdalaj", więc powstrzymała się od komentarza. Skupiła się na swoich zafoliowanych elementach pancerza, odczepiając folię po kolei, bez słowa. Traktowała to bardziej jako zajęcie odprężające, jak wypstrykiwanie folii bąbelkowej, które w sumie do niczego nie było nikomu potrzebne, ale robiła to, bo jej kazali. Najbardziej chciała już zostawić to wszystko za plecami i znaleźć się w swoim własnym łóżku. Nawet przeskoczyła już pragnienie nawalenia się w jednym ze znajomych barów, teraz chciała tylko spać przez kilka dni.
- Świetnie - stwierdziła. - Ja nie będę niczego zmieniać. Broń tylko muszę sobie wybrać. Nie wiem na chuj nam tyle męskich pancerzy. Tak jakbyście się mieli z Hogarthem trzy razy przebierać.
Najpierw, oczywiście, poczuła zapach pizzy, a dopiero potem zobaczyła Keegana. Uniosła na niego zdziwione spojrzenie i wyprostowała się na skrzyni, na której siedziała, tymczasowo odkładając trzymany naramiennik na podłogę obok. Odsunęła się za to na skrzyni do tyłu, siadając na niej okrakiem i robiąc przed sobą miejsce na pudełko z gorącym posiłkiem. Poklepała dłonią pokrywę przed sobą i uśmiechnęła się do Hogartha. Kiedy przynosił jedzenie to nawet dał się lubić. Pewnie jak już zjedzą, to nagłe uderzenie sympatii jej przejdzie.
Wzięła sobie jeden kawałek i zabrała się za jedzenie, wzrokiem przesuwając po widocznej kartce z liścikiem, ale jej nie skomentowała. Nie czuła zresztą potrzeby nawiązywania bliskich stosunków z Keeganem, a Roy'owi nie miała nic do powiedzenia. Cisza nie była krępująca, a może to sama Lex była już pod tym względem znieczulona. Jednego już przeprosiła, z drugim się dogadała, mogła w milczeniu czekać na konkrety. Może faktycznie potem się zdrzemnie. Pewnie znalazłby się tu gdzieś kawałek miękkiego materaca, albo i twardego, z którego mogłaby skorzystać, biorąc pod uwagę że czekało ich jeszcze tyle czasu do akcji.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 269
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [USA] Nowy Orlean

10 wrz 2017, o 18:27

Reszta dnia minęła w dość nudnym nastroju. Przygotowanie pancerzy, dopracowanie reszty zwiadu czy zwykła drzemka. Niestety życie żołnierza nie było ciągłą akcją, gdzie działy się nie wiadomo, jakie rzeczy. Szczególnie, że tym razem to oni byli tymi, którzy przypuszczają atak, więc mogli decydować jak chcą to zrobić niż wymyślać na szybko plany, które równie dobrze nie miałyby prawa nigdy się powieść.
Lex zasnęła gdzieś popołudniu, kiedy wszyscy już byli zbyt zajęci sobą by cokolwiek od niej chcieć. Dopiero w środku nocy poczuła czyjąś rękę szarpiącą ją za ramię. Nad jej twarzą stał jej brat w pełnym rynsztunku. Pod pachą miał hełm, a w wolnej ręce karabin.
- Szykuj się. Za 20 minut ruszamy.
W głównym pokoju siedział Keegan sprawdzając coś po raz ostatni na planach budynku. To nie dzisiaj mieli do niego się włamywać. Dzisiaj mieli tylko sprawdzić ochronę oraz jeśli będzie taka możliwość na włamanie się do systemu. Jeśli mieli by dostęp do kompleksu już wcześniej pewnie udałoby się im zmniejszyć ryzyko wykrycia podczas misji.
Po zbiórce opuścili budynek. Było naprawdę ciemno, do tego klimat bagna nie nastrajał zbyt pozytywnie. Dobrze, ze mieli hełmy plus sprzęt z noktowizją. W innym przypadku naturalne pułapki mokradeł oraz komary załatwiłyby ich na dobre.
Dalej już było z górki. Dotarli do niewielkiego blaszanego budynku znajdującego się zaraz na rzeką. Środek wyglądał jak cholernie stary warsztat ze sprzętem, z którego nie korzystało się już od dawien dawna. Zresztą nic dziwnego. Pojazd, który mieli tam dotrzeć do najnowszym też nie należał. Był to starej produkcji poduszkowiec, jednak trochę zmodyfikowany.
Kiedy Keegan odpalił silnik, a wirnik ruszył, byli gotowi do drogi. Maszyna była naprawdę cicha jak na swoje gabaryty. Pewnie musieli nad nią siedzieć mechanicy, którzy bawili się jeszcze starą technologią.
Załadowali się wszyscy i ruszyli. To miejsce nocą stawało się naprawdę nieprzyjazne. Fauna i flora, która nocą mogła sprawiać, że człowiek naprawdę mógł czuć strach. Szczególnie, że od czasu do czasu coś się ruszało w krzakach lub zaroślach. Dopiero Keegan potwierdził ich przypuszczenia.
- Aligatory.
Powiedział naprawdę cicho, kiedy grzbiet jednego z nich przepłynął obok łodzi, a potem zniknął gdzieś po wodą.
W końcu dotarli na miejscu. Willa była dobrze oświetlona przez lampy znajdujące się na terenie posesji. Nikogo w okolicy chyba nie było, gdyż nie zobaczyli żadnej ochrony pilnującej budynku czy psów wartowniczych. Dopiero, kiedy podpłynęli wyjątkowo blisko łódź zatrzymała się. Wyskoczył z niej najpierw Keegan, lądując w rzece. Woda była cholernie zimna, do tego dochodziło zagrożenie ze strony zwierząt.
- Szybko, na brzeg.
Zarządził ich dowódca i ruszyli szybkim krokiem w stronę brzegu. Stamtąd powinno już być z górki.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 6924
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [USA] Nowy Orlean

19 wrz 2017, o 21:39

Śnił się jej Chase. Dawno już się to nie zdarzało, ale ostatnie wydarzenia ożywiły wspomnienia, które Lex zdążyła już wypchnąć nawet z podświadomości. Teraz najwyraźniej wróciły, i to ze zdwojoną siłą. Znajome oczy, dotyk dłoni, uśmiech, który teraz okazał się tylko zaplanowanym kłamstwem. Chuj z tym, że potem się serio zakochał. Teraz trudno było myśleć o tym, nie pamiętając o wszystkim, co powiedzieli jej w Przymierzu. Zresztą w pewnym momencie snu Chase zmienił się w Keegana, a z tym już nie potrafiła sobie poradzić. W miarę przyjemny sen przeistoczył się w cholernie wkurwiający, ucieszyła się więc, gdy została z niego wybudzona. Uśmiechu młodego Hogartha nie lubiła, a na myśl o dotyku jego dłoni chciało się jej rzygać, także nic tylko wstać i zająć się tym, co trzeba, zamiast zanurzać się w snach.
Mruknęła coś twierdząco i usiadła, opierając łokcie na kolanach i przecierając twarz dłonią. Musiała ją umyć zanim stąd wyjdą, tak samo jak ręce. Generalnie czuła się brudna. Może przyczyną nie była jednak tylko temperatura i okolica, ale też towarzystwo i to, czym mieli się teraz zająć. Tak bardzo chciała już wrócić do domu i pójść spać w swoim łóżku.
Wsiadła do poduszkowca, zgarniając jeszcze po drodze jakiś karabin - mogła być i Motyka, jeśli taką znalazła. Albo jakaś strzelba. Wolała mieć broń i możliwość reakcji na niespodzianki, które mogły im się tam przydarzyć. Ostatecznie wzięła Patroszyciela i w pojeździe zajęła się sprawdzaniem, czy wszystko z nim w porządku. Starała się nie myśleć o uroczych zwierzaczkach, koczujących w wodzie wokół nich, bo bała się, że obudzi to w niej emocje, których nie mogła teraz zdusić lekami. W końcu nie była nienormalna, to wszystko był wymysł Simona, a ona psychotropów nie potrzebowała. Mimo wszystko, czuła się bez nich pusta. Czuła, że coś jest nie tak i czekała tylko, aż jej spokój runie, zostawiając wielką czarną dziurę, która pochłonie cały jej umysł. Spodziewała się tego, czekała na to.
Gdy wyskoczyła z poduszkowca, woda sięgała jej prawie do połowy klatki piersiowej. Obaj mężczyźni zanurzeni byli zaledwie do pasa. Po raz kolejny mogła przeklinać swój wzrost, ale nie miała nawet na to siły. Chciała, żeby już było po wszystkim. Miała pendrive'a z programem, miała swoje umiejętności i najwyższej klasy omni-klucz. Cała reszta jej nie interesowała. Wyskoczyła na brzeg jak tylko do niego dotarła i rozejrzała się po posesji.
- Mogłabym taką mieć - mruknęła pod nosem. - Tylko kurwa bez krokodyli.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 269
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)


Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość