Prezydium to obszar wewnętrznej strony pierścienia łączącego okręgi. Znajdują się tutaj ambasady ras uznających zwierzchnictwo Cytadeli, a także wiele sklepów, lokalów rozrywkowych czy drogich mieszkań, na które pozwolić sobie mogą najbogatsi. Znajduje się tu także Wieża Cytadeli.

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

5 wrz 2020, o 13:50

Świadomość, że rozpatrywanie ścieżek, którymi teoretycznie mógł swego czasu podążyć i które sprawiłyby, że rzeczywistość wyglądałaby teraz inaczej, niczego nie zmieni, nie była zbytnio kojąca. Niektóre wątpliwości, które ciążyły mu na sercu, wciąż mu towarzyszyły i pewnie będą mu towarzyszyć jeszcze przez pewien czas - zapewne dłużej lub krócej, w zależności od tego jak zakończy się przesłuchanie. Jedyne co wciąż stanowiło niepowtarzalny dogmat, to fakt że Steiger nawet po śmierci pozostawał w większej części taką samą tajemnicą jak za życia i że był człowiekiem o wielu maskach. Oraz woli, która w ten lub inny sposób zmieniła świat.
I która zapewne będzie zmieniać jeszcze przez pewien czas nawet pomimo tego, że on sam nie stąpał już po ziemi.
Złamał swoją nieruchomą postawę i nieświadomie potarł zdrową ręką unieruchomiony bark, gdy wspomnienia Chasci wywołały bardziej fizyczną odpowiedź ciała, przypominając o bólu którego doświadczył. Może była to mała cena za potencjalnie najlepszą wersję rzeczywistości, w której się znalazł, nawet jeżeli czasami ciężko było to dostrzec.
Uwaga Quentiusa zakotwiczyła go z powrotem w Sali Posiedzeń, zmuszając do spojrzenia na Turiańskiego Radnego i mimowolnie wyrywając z jego gardła bezgłośne westchnięcie.
- Ocena prawdziwego charakteru osób, które spotykam na swojej drodze i podejmowanie decyzji czy mogę im zaufać, czy nie, należy do tego samego zestawu umiejętności, co taktyczna ocena sytuacji lub pola walki. To nie tylko wiara, Radny Quentiusie - to wybór w oparciu o zestaw dostępnych informacji w danej chwili. Wierzę, że w pewien sposób jest to podobne do waszej pracy. - To co dla niego stanowiło pojedynczy element jego eskapady, dla polityków było codziennością. Ich pola walki się różniły, ale zestaw doświadczeń w pewnych rejonach wciąż się pokrywał, nawet jeżeli czasami w innej wersji. - Ma pan rację, że Khouri mógł tak postąpić. Tak samo jak Mathias Steiger mógł kazać zastrzelić mnie oraz Volyovą na samym wejściu, a nie rozdrabniać się w napawanie się swoją wygraną oraz próbować przekupić nas do pracy dla niego. Jednak w oparciu o moją własną obserwację ich obojga oraz informacje, które posiadałem, uznałem że z dużą dozą prawdopodobieństwa tak się nie stanie. I miałem rację.
W słowach turinina było jednak słodko-gorzkie ziarno prawdy. Skrywana uraza była obopólna. Do tej pory jego ocena charakterów była całkiem udana, chociaż wciąż pamiętał o porażkach, które również szły z jego doświadczeniem. Avis. Girbach. Nie był nieomylny. Z drugiej strony, paradoksalnie to właśnie ludzie najbardziej zasłużyli na jego zaufanie, a nie jego właśni rodacy. Khouri, który ryzykował dla nich życiem. Maya, z którą związało go coś więcej pomimo dzielących ich różnic. Skinner, który wyszedł ze swojej skorupy i również postanowił zaryzykować.
Przeniósł spojrzenie z powrotem na Radną Esheel, gdy zmieniła temat. Jej uwaga nieco zbiła go z tropu, sprawiając że nie odpowiedział od razu, szukając ukrytego znaczenia jej słów. Oficjalnie nie posiadał załogi, o czym zapewne wiedzieli, więc czy w pytaniu kobiety kryło się dążenie do prawdy kryjącej się za samotnym Widmem pilotującym ludzką fregatę? Czy była to tylko uwaga odnośnie tego, że wiele dokonali razem z Mayą, Khourim i Skinnerem, którzy jednak zapewne nie byli przez Radę postrzegani jako "załoga"?
Czy może Radna Irissa zdecydowała podzielić się z Radną Esheel wiedzą na temat Etsy i pytanie salarianki miało drugie dno, odwołując się do tego jedynego członka załogi, o którym nie było śladu w raporcie? Wybór asari mógł mieć pewien sens. Esheel, ze swoim naukowym podejściem, prawdopodobnie byłaby najbardziej otwarta na taką informację ze wszystkich Radnych, potrafiąc dostrzec wagę SI za ogólnymi uprzedzeniami i strachem.
Wybrał najbezpieczniejszą opcję.
- Obawiam się, że nie rozumiem, pani - odpowiedział po chwili ciszy.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

10 wrz 2020, o 10:08

Załoga Elpis nie widniała w żadnych rejestrach, ani aktach, które radni mogli sobie sprawdzić - bo nie istniała, z grubsza. Przynajmniej nie na papierze. Widmo był sobie kapitanem okrętu, ale też jego pilotem, nawigatorem i wieloma innymi stanowiskami. Jako, że statek wszedł w jego posiadanie poza Radą, do tej chwili nie przywiązywano do niego otwarcie wielkiej uwagi i jeśli był powodem spekulacji, to nigdy się nimi nie podzielono z Vexariusem.
Aż do teraz.
- Elpis - powiedziała Esheel, zerkając do akt, być może by upewnić się w nadanej okrętowi nazwie. - Fregata, duża. Cywilna. Ziemskiej budowy, ziemskie systemy. Praca na statku tej wielkości musi być uciążliwa. Wyczerpująca.
Salarianka mówiła szybko, ale między poszczególnymi zdaniami robiła krótkie przerwy. Choć nie były pełne i bogato skonstruowane, przedstawiały jej tok rozumowania, który Widmo mógł łatwo zrozumieć.
Pozostali Radni milczeli, obserwując go z uwagą. Żadne nie wydawało się być tak zainteresowane tematem jak Esheel, by wspomóc ją w argumentacji, a może po prostu czekali, patrząc jak się to rozwinie. Salarianka wydawała się mówić konkretnie, mając coś wyraźnie na myśli, choć nawet ona potrzebowała trochę czasu i krążenia dookoła tematu by postawić jakieś wnioski.
- Tyle stanowisk do obsadzenia. Pilot. Nawigator. Inżynier, nadzorujący systemy i maszynownię. Dokonujący napraw. Czy to praca dla jednego człowieka?
Jej wzrok przesunął się po jego sylwetce, zatrzymując na uszkodzonym barku, na ranach z boku głowy, lekko pochylonej postawie. Wraz z jej spojrzeniem podążał wzrok reszty radnych. Musieli dochodzić do tych samych wniosków, gdy mówiła, nawet jeśli wcześniej też nie wiedzieli do czego mogła dążyć.
- W takim stanie poprowadziłeś statek z Chasci do Przekaźnika, a później tutaj. To imponujące - zauważyła, kiwając lekko głową. Esheel nigdy nie przejawiała zbyt wielu emocji w swoim głosie - także teraz w tym stwierdzeniu nie pobrzmiewało niedowierzanie, sarkazm ani nic innego. Ot, przedstawiała fakt. - Niewiarygodne wręcz.
Umilkła przez chwilę, znów przekrzywiając lekko głowę.
- A potem zostawiłeś statek bez kapitana, bez pilota, spotykając się z flotą - cmoknęła lekko. - To odważne. Albo głupie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

12 wrz 2020, o 12:34

Salariańska inteligencja Esheel pozwalała jej wyciągać wnioski szybciej niż inni i dostrzegać niejasności w miejscach, które wydawały się wątpliwe pod względem logiki, ale on dopiero z opóźnieniem zorientował się, że pierwsze pytania kobiety były czymś więcej niż spontanicznym zastrzykiem ciekawości. Radna nie próbowała dowiedzieć się o jego załogę i nie sugerowała, że ktoś jeszcze pomagał ma na statku, nawet jeżeli jej pierwsze pytania tego dotyczyły. Bo przecież wiedziała, że jej nie ma. Doktor Hess był na Elpis, gdy odwoził go z wulkanicznej planety i chociaż spędził tam zaledwie kilka godzin, to ciężko było nie dostrzec, że poza Widmem nikt inny nie kręci się po korytarzach, nie siedzi w CIB czy nie zagląda do mesy. Być może podłoże tej konwersacji nie było takie nagłe, jak mógł z początku sądzić.
Nie odpowiedział od razu na jej pytania, wytrzymując spojrzenie i wzrok przesuwający się po jego ranach - jawny dowód w jego obecnych ograniczeniach manualnych.
- Elpis posiada jedyny w swoim rodzaju zaawansowany system automatyzacji. Praktycznie lata sama - odpowiedział spokojnie. Co w zasadzie było prawdą w każdym słowie. - Nie wracałem jednak sam. Leciała ze mną Maya Volyova, więc posiadałem dodatkową parę rąk i statek nigdy nie został tak naprawdę pusty - przypomniał lekko.
Niezbyt podobała mu się nagła zmiana tematu z jego misji na Elpis, chociaż temat Chasci też nie należał do najprzyjemniejszych. Jego ciało balansowało na granicy adrenaliny, stawiając go w stanie niepewnej ostrożności przez to, że nie wiedział jak postępować w kwestii Etsy. Irissa pominęła ja w raportach, ale jakie były jej plany? Jeżeli teraz zacząłby kłamać w żywe oczy, a za minutę Radna Asari odezwałaby się, że ma nowy temat do omówienia i jej podwładny ma SI na statku, całą jego wiarygodność i zeznania trafiłby szlak.
- Przyznaję jednak, że chciałem poruszyć kwestię swojej załogi - kontynuował po krótkiej przerwie, spoglądając na Esheel. - Latanie Elpis w pojedynkę jest możliwe, ale rzeczywiście dalekie od optymalności. Chciałem to jednak zrobić po przesłuchaniu, jeżeli ja i Maya zostaniemy oczyszczeni z zarzutów. Do tego czasu wydawało mi się to kwestią... drugorzędną, skoro nie wiem co przyniesie najbliższa przyszłość.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

17 wrz 2020, o 20:12

Esheel długo milczała po jego odpowiedzi, ale jej wzrok nie odsunął się od niego ani na sekundę. Jej twarz pozostała nieprzenikniona, a za lekko wytrzeszczonymi oczami schowane były emocje. Co było prawdą, co było kłamstwem? Ile dowodów posiadała radna, a ile z jej słów było jedynie analizą, a może domniemaniem? Jak wiele wiedzieli pozostali radni? Ile rzeczy przemilczała radna Irissa? Czy w tym momencie Viyo został wystawiony na próbę, lepszą niż każdy detektor kłamstw, jaki można było odnaleźć na rynku? Czy jego jedna odpowiedź miała zaważyć na całym postępowaniu, które wobec niego wszczęto?
Czy podpisał na siebie wyrok?
- Załoga Elpis nie jest przedmiotem tego spotkania. - słowa Quentiusa przecięły powietrze niczym bicz, pobrzmiewając dwugłosem w nagle zaległej ciszy.
Turianin kliknął coś na swoim terminalu, co wysłało komunikat do wszystkich pozostałych - ich panele błysnęły powiadomieniem. Radna Iris i Esheel spojrzały odruchowo w dół, patrząc, co ich kolega miał ich do przekazania. Jedynie Irissa się nie ruszała. Spoglądała na Viyo z daleka, niczym woskowa figura zastygła w jednej pozie.
W jej oczach tliły się emocje, ale były mgliste. Dostrzegał je nie potrafiąc ich zidentyfikować, nie wiedząc czego mógł się po niej spodziewać. Wiedział za to jedno - wykonał pewien ruch. I wiedziała to również ona.
- Też tak uważam - odezwała się w pewnym momencie, odrywając od niego wzrok. Rozejrzała się po pozostałych. Wstąpiła w nią pewna maniera, którą znał tak doskonale z ich poprzednich spotkań, a której w niej nie było gdy wchodził do tej sali kilkanaście, może kilkadziesiąt minut temu. Zniknęła powłoka lekko zgarbionej, skruszonej wręcz asari, powróciła postawa swoistego lidera, którą prezentowała wielokrotnie na obradach rady. - Jeżeli Radni nie mają więcej pytań, obrady należy zamknąć.
Trójka radnych przeniosła na nią spojrzenie, milknąc na chwilę. Jedno zdanie wystarczyło, by znów odwrócić szale w pomieszczeniu. Wystarczyło, by postawić Irissę znów po stronie przesłuchiwanego, a nie przeciw niemu jak stała wcześniej.
- Nie mam więcej pytań - odpowiedziała Esheel, a pozostali skinęli głową w potwierdzeniu jej słów. Quentiusowi wydawało się przychodzić to z trudem.
- Dobrze - skwitowała radna asari. Znów jej wzrok przeniósł się na turianina. - Możesz opuścić pomieszczenie, pozostając na terenie Wieży Cytadeli. Zostaniesz zawołany gdy rada podejmie decyzję.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

18 wrz 2020, o 00:45

Sekrety, kłamstwa i półprawdy ostatnimi czasy tworzyły ciężki całun cienia, który okrywał całe jego życie. Towarzyszyły mu odkąd po raz pierwszy dostał niespodziewaną wiadomość na Palavenie, zaczynając go wciągać w swoje objęcia na długo przed tym, gdy to zauważył. Nagrana wiadomość na domowym komunikatorze, Widmo czekające na niego ze skrzyżowanymi ramionami pod turiańskim statkiem, odprawa okryta tajemnicą skrywająca wyprawę na AZ-99... Od tego się zaczęło. Kiedyś jego największym przewinieniem była zabawa słowami w obliczu interpretacji rozkazów tego czy innego kapitana, czy zwykłe pyskowanie, a teraz? Stał przed czwórką najbardziej wpływowych istot w galaktyce, patrząc im w oczy i bez namysłu mieszał prawdę z kłamstwem, nie wiedząc czy z każdym słowem nie zaciska sobie coraz silniej pętli na szyi, wplątany w sekretny, wymuszony sojusz z jedną Radną, podejrzenia drugiej oraz we wrogą niechęć trzeciego.
Słowa Quentiusa przecięły powietrze niczym bicz, przerywając tę konkretną linię pytań. Gdy pozostałe Radne zaczęły odwracać wzrok na swoje komunikatory, jego wzrok spotkał się ze wzrokiem Irissy. Ona jedyna nie odwróciła spojrzenia, świdrując go przez długość sali. Nie odzywała się do tej pory, stanowiąc ciche tło do przesłuchania, co samo w sobie opowiadało pewną historię biorąc pod uwagę że zwykle to ona była tą wiodącą głos Rady. Emocje, które tliły się w jej ciemnych tęczówkach, stanowiły nie mniejszą tajemnicę niż myśli pozostałych osób w pomieszczeniu.
Czy liczyła na to, że sam zainicjuje temat SI i powie prawdę, stawiając na pełną transparentność? Czy taka była narracja, którą próbowała zbudować, a on zamiast tego siłą wciągnął ją z powrotem w kłamstwa przeciwko pozostałym członkom Rady, wybierając nie prawdę i ryzyko, a bezpieczniejszą opcją, ale kontynuującą kłamstwa oraz sekrety? Czy może wręcz przeciwnie - dobrze odczytał jej intencję, w której pominięcie Etsy w przesłanych mu raportach było sygnałem, że zmieniła zdanie i że prawda o jego towarzyszce nie może wyjść na jaw lub nie w taki sposób, lub w takim gronie?
Czy były to emocje wywołane zawodem, złością i frustracją, czy może wręcz przeciwnie?
Cokolwiek by za nimi nie stało, zapadła pewna decyzja. Moneta tańcząca na krawędzi przewróciła się na bok, wybierając stronę. Oboje zdawali sobie z tego sprawę, ale tylko jedno z nich wiedziało co to tak naprawdę oznacza. Może nie potrafił przejrzeć emocji za błękitną maską, gdy odwzajemniał jej wzrok przez te kilka uderzeń serca, ale tego jednego był pewien.
Czas ponownie ruszył zwyczajnym biegiem, gdy asari niespodziewanie się odezwała, popierając słowa Quentiusa. Rzeczywistość wróciła na swoje miejsce wraz z kamienną maską przywódcy, którą z powrotem przybrała, przywdziewając ją niczym zbroję i ponownie skupiając na sobie część siły obecnej w sali. Drgnął niemal niedostrzegalnie, a potem jego spojrzenie przesunęło się po pozostałych Radnych, gdy ci zgadzali się z jej propozycją - nawet jeżeli niechętnie.
Kiedy uwaga z powrotem wróciła ku niemu, skłonił się sztywno na tyle, na ile pozwalały mu obrażenia.
- Oczywiście, Radna Irisso - powiedział tylko, po czym odwrócił się i ruszył powoli z powrotem w stronę wyjścia, czując na sobie ich spojrzenia. Przesłuchanie dobiegło do pewnego etapu, ale nie potrafił się rozluźnić, nie potrafił pozbyć się chłodu wypełniającego jego żyły. Dopiero, gdy rozsunęły się przed nim drzwi i wyszedł na zewnątrz, ponownie czując na twarzy świeższe powietrze Prezydium, zorientował się jak bardzo był spięty.
Zatrzymał się za progiem, czekając aż przejście z powrotem się zamknie i dopiero wtedy pozwolił sobie na powolne odetchnięcie. Jego wzrok przesunął się po okolicy, szukając Mayi oraz Vasir.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

18 wrz 2020, o 11:57

Mógł czuć na sobie spojrzenie radnych gdy odwrócił się na pięcie i skierował do wyjścia. A przynajmniej jednej z nich. Sekrety i kłamstwa, z którymi żył dotychczas samotnie, w ostatnim czasie niczym wirus przeniosły się na inne osoby. Etsy stała się jednym z nich, tworząc nić łączącą go z radną. Zdemaskowanie mogło nadejść o każdym czasie i nie mógł tego przewidzieć, ale mógł podejrzewać, że Irissa z pewnością próbowała. A to, po czyjej stronie stanie gdy ten moment nadejdzie, pozostało w sferze domysłów i spekulacji.
Powietrze w Prezydium było chłodne i orzeźwiające w porównaniu do zaduchu, jaki wydawał się panować w sali obrad. Być może część z tego była uwarunkowana obecnymi wydarzeniami i tym, jak na nie reagował - wyjście poza oceniający wzrok radnych, analizujących każdy jego ruch było momentem, w którym mógł zaczerpnąć oddechu. Reszta wieży cytadeli wydawała się opustoszała w jego bezpośredniej okolicy.
Nawet zbyt opustoszała. Funkcjonariusze, który wyszli po niego zniknęli. Wraz z nimi Vasir i Volyova również wydawały się nieobecne. Przez krótką chwilę turianin stał sam przed drzwiami, wzrokiem szukając znajomej twarzy.
- Vex! - głos nadszedł z prawej strony. Zza krawędzi przejścia wysunęła się asari, od razu skracając dystans między nimi.
Niebieskowłosej z nią nie było, a im bliżej znajdowała się asari, tym wyraźniej widział jej mimikę. Zanim się odezwała, wiedział już, że coś niepokojącego się stało, a nieobecność Volyovej czy kogokolwiek innego dookoła mogła tylko ten fakt potwierdzać.
- Zabrali ją - powiedziała od razu, stając naprzeciw niego. - Długo cię nie było. Przylazło nagle kilka osób z Przymierza. Żołnierzy.
Jako dezerterka na terenie Prezydium, pewnie nie miała zbyt wielu argumentów by ich zbyć, albo odwlec w czasie. Będąc na przesłuchaniu, turianin mógł stracić poczucie czasu, ale wychodząc na zewnątrz orientował się ile go upłynęło. Rada chciała szczegółów, które wymagały opowiedzenia.
- Chyba zabrali ją na Ziemię. Na proces - zasugerowała, wzruszając lekko ramionami by wyrazić niepewność. Nie znała sytuacji, mogła się tylko domyślać na podstawie tego co wiedziała i widziała, i słyszała gdy była na miejscu.
Najwyraźniej w kwestii terminów Przymierze bywało niesłowne.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

18 wrz 2020, o 14:07

Sala Posiedzeń była przestronna i z reguły pozwalała pomieścić o wiele większą liczbę osób niż te, które teraz się w niej znajdowały, ale te fakty nie przeszkadzały uczuciu zaduchu i dłoni zaciskającej się na szyi zelżeć chociaż odrobinę. Dopiero, gdy wyszedł na zewnątrz, uścisk na jego karku nieco się rozluźnił, pozwalając uldze wyjść na powierzchnię. Nie padły jawne oskarżenia, jego kłamstwa nie zostały otwarcie wytknięte, a całość nie zakończyła się w sposób, który jawnie przekreślał jego dalszą karierę i życie - był to swojego rodzaju sukces, który dawał pewną nadzieję. Małe światło na końcu tunelu, sugerujące że być może utkana narracja przetrwa próbę wytrzymałości pod którą poddawała ją Rada.
Im dłużej jego wzrok szukał Mayi i Vasir, tym bardziej jednak ulga zaczynała zamierać. Coś o wiele bardziej zimnego zaczęło wypełzać z jego żołądka, gdy zorientował się, że stoi na placu sam. Gdy dobiegł do niego głos Vasir, od razu obrócił głowę w tamtą stronę. Nie zdążył zadać swojego pytania. Zresztą nawet nie musiał, widząc jej minę.
- Kto? - odezwał się od razu, ochrypłym tonem, czując jak znajome pazury zaciskają się z powrotem w jego klatce piersiowej. Stał w kamiennym bezruchu, wpatrując się w asari. - Musieli się wylegitymować albo podać swoją jednostkę. Ile czasu temu?
Scenariusz, który rzuciła, był prawdopodobny. Nie byłoby nic w tym dziwnego - Przymierze zapewne monitorowało kto wchodzi i wychodzi z Prezydium, więc nawet jeżeli ta informacja nie wyszła od którego z Radnych, to mogli zorientować się sami. Dali biotyczce kilka godzin, ale możliwość że zmienili zdanie wciąż istniała.
Dlaczego jednak miał przeczucie, że tak nie było?
Być może zbyt długo był otoczony przez te wszystkie sekrety, być może zbyt przyzwyczaił się do faktu, że Castor czai się na każdym kroku. Ale świadomość, że mógł to być zabieg Reeda i jego agentów wciąż tkwiących w szeregach Przymierza, nie dała się tak łatwo zbyć. Tak samo jak idea, że już samo to wyprowadzenie mogło zostać zainicjowane na wiadomość od któregoś z Radnych na wypadek, gdyby potrzebowali jakiegoś bodźca przeciwko niemu.
Uniósł przedramię, pozwalając omni-kluczowi się rozświetlić. Potrzebował nazwiska lub nazwy jednostki. Cokolwiek co Etsy mogłaby porównać z plikami Castora, sprawdzając czy ktoś z jej żołnierzy nie pokrywa się z jego agentami lub nie ma trudniej dostrzegalnych powiązań. I o to zamierzał ją poprosić, jeżeli Vasir miała tą informację.
- Miała dostać czterdzieści osiem godzin - dodał, a w jego głosie przebiła się gorycz. - Ets, możesz monitorować wychodzące z Cytadeli okręty Przymierza?
Ostatnie słowa skierował do słuchającej ich SI, samemu odrywając wzrok od Teli i przesuwając nim po reszcie Wieży. Przesłuchanie, które miało w niej miejsce, zostało zepchnięte na dalszy plan, jakby nigdy nie stało na pierwszym.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

18 wrz 2020, o 15:16

Tela aktywowała omni-klucz żeby sprawdzić godzinę.
- Może dwadzieścia minut temu, maksymalnie pół godziny - odrzuciła, z powrotem dezaktywując urządzenie. - Uspokój się - rzuciła mu niemal od razu, widząc jego reakcję. Mówiła stanowczo, choć sytuacja, w której się znaleźli wydawała się sprzyjać atakom paniki, co można było widzieć po turianinie.
Viyo chciał natychmiast działać i Vasir nie wydawała się mu dziwić, ale mimo tego położyła rękę na jego zdrowym ramieniu uspokajająco. Zaniepokojenie z jej twarzy natychmiast zniknęło.
- Etsy wie. Kazałam im się wylegitymować, a jej sprawdzić ich dane - dodała, łapiąc tym razem jego przedramię, zmuszając go do zatrzymania się w połowie wstukiwania komunikatu do urządzenia. Złapania oddechu, którego jeszcze przed chwilą tak potrzebował po wyjściu z wieży. - Myślisz, że pozwoliłabym losowym żołnierzom ją zgarnąć? W takim momencie, gdy toczy się sprawa Castora?
Westchnęła lekko, odsuwając się i tym samym pozwalając mu pisać dalej. Uruchomiła własne urządzenie i znalazła w nim identyfikatory, które sprawdziła wcześniej. Przesłała je od razu do Vexariusa. Etsy, jak zwykłe, słuchała i nie musiał prosić ją bezpośrednio o reakcję.
- Oddział nie widniał w naszej bazie danych pozyskanej z Chasci. Przypisani są do fregaty SSV Cajamarca, zadokowanej w porcie - zakomunikowała. - Nie znalazłam powiązań z Castorem.
- Wojsko ma swoje zasady. Czterdzieści osiem godzin mógł dać jej ktoś z centrali, a potem minęło się to z rzeczywistością - mruknęła Tela, sama szukając odpowiedzi na gnębiące go pytania. - Nie mogłam nic zrobić. To wewnętrzne sprawy Przymierza, nie mogłam zatrzymać ich siłą.
Zniknięcie Volyovej wywołało w nim emocje, których można się było spodziewać. Vasir wyglądała na przejętą tym, że choć była na miejscu, w przeciwieństwie do niego, to nie zdołała zatrzymać przejęcia niebieskowłosej, która teraz musiała już siedzieć na obcym statku, czekając na uruchomienie silników.
- SSV Cajamarca opuszcza dok - potwierdziła Etsy, wcinając się poniekąd w rozmowę. - Czy połączyć cię z kapitanem?
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

18 wrz 2020, o 16:27

Słowa kobiety oraz dotyk jej dłoni na jego ramieniu sprawiły, że zamarł z ręką uniesioną nad omni-kluczem. Minęło kilka sekund, podczas których słuchał jej w milczeniu, nim w końcu ją opuścił. Jego ramiona opadły nieznacznie, jakby uszła z niego część powietrza; zastrzyk adrenaliny, który gwałtownie wypełnił jego żyły jeszcze parę uderzeń serca temu w odruchu nabytym przez ostatnie tygodnie, teraz przygasał stopniowo, gdy uświadomił sobie, że być może rzeczywiście zareagował zbyt gwałtownie.
- Nie, nie pozwoliłabyś - przyznał z westchnięciem, zamykając na chwilę oczy i unosząc zdrową dłoń do twarzy, ściskając dwoma palcami nasadę nosa. Maska pewności siebie, którą założył na przesłuchanie z Radą, opadła na chwilę, odsłaniając cholernie zmęczonego turianina, który przeszedł zdecydowanie zbyt wiele przez ostatnie miesiące, niż chciał przed sobą przyznać. Nawet ona była już popękana i ukruszona, styrana tym wszystkim.
- Potrzebuję urlopu, T. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo - powiedział cicho. Nie odzywał się przez chwilę, po czym z jego gardła wyrwało się długie westchnięcie, a palce oderwały się od czoła, żeby przesunąć dłonią po twarzy, próbując zebrać z niej całe zmęczenie.
- Wspinaczka wysokogórska. A za każdą krawędzią kolejny szczyt - mruknął, prawdopodobnie niezbyt zrozumiale. Uniósł ponownie omni-klucz, spoglądając na identyfikatory, które mu podesłała.
Więc być może za tym "porwaniem" wcale nie stał Reed. Może po prostu Przymierze tak działało, decydując się na przyspieszenie procesu i potraktowanie Mayi jako dezertera - którym niejako była. Poprawiało mu to nastrój, ale niezbyt wystarczająco. Cele więzienia Przymierza były dalekie od bezpieczeństwa dla błękitnowłosej biotyczki, nie mówiąc już o jej komforcie. I jeżeli uciekające resztki Castora nie były zajęte zacieraniem własnych śladów, to łatwiej będzie im uderzyć w sercu własnego kraju, niż w otoczeniu Rady.
Wpatrywał się przez chwilę pustym wzrokiem w wyświetlacz urządzenia, słuchając uspokajających słów Etsy oraz rozważań Vasir. Kobieta miała zapewne rację, w końcu siedziała w tym o wiele dłużej niż on. Nie zmieniało to faktu, że nie mógł przecież po prostu pozwolić im zabrać Mayę i czekać na najlepsze.
- Irissa obiecała mi, że będę mógł być obecny na jej przesłuchaniu w roli świadka - odezwał się po chwili. Pytanie SI zawisło w powietrzu; czy on mógł osiągnąć coś więcej niż Vasir, która była na miejscu, gdy biotyczka została zabrana? Czy jego słowa cokolwiek by zmieniły, jeżeli rzeczywiście było to poparte prawem, a nie działaniami Castora?
Nie musiał się nawet zastanawiać. Przecież nie mógł tak po prostu tego zostawić.
- O ile się nie mylę, to oficjalnie wciąż jestem Widmem, przynajmniej jeszcze przez kilka minut, dopóki nie podejmą decyzji - powiedział, podnosząc wzrok na Vasir i podłapując jej spojrzenie, chociaż ostatnie słowa skierował do Etsy. - Połącz.
Komunikator stanowił namiastkę tego co potrzebował, ale okręt rozpoczynał swoją podróż. Obserwował nawiązywaną łączność, a gdy ta otworzyła się w pełni i został przekierowany do kapitana SSV Cajamarca, wywołał jego obraz ponad wyświetlacz swojego narzędzia.
- Kapitanie - przywitał się na wstępie bez ogródek, nakładając maskę chłodu. - Widmo Vexarius Viyo. Oddział waszych ludzi zabrał właśnie na statek Mayę Volyovą, która stanowi ważny element śledztwa Rady Układów. Zgodnie z informacją, którą otrzymaliśmy od waszych ludzi, Maya Volyova dostała czterdzieści osiem godzin na stawienie się na Ziemi - czas, który jeszcze nie upłynął. Chciałbym dostać jakieś wyjaśnienie dla tego... przedwczesnego uprowadzenia.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

19 wrz 2020, o 16:02

Vasir nie kwestionowała jego wyborów, ani decyzji. Przynajmniej tym razem. Kiwnęła głową, nie wtrącając się do tego niejako monologu jaki prowadził bardziej ze sobą niż z nią czy sztuczną inteligencją, która słuchała z jego omni-klucza.
Przymierze wciąż było częścią Rady i jej podlegało. Być może radi nie mieli realnego wpływu na działania wojskowe poszczególnych odłamów, ale reperkusje, który mogli na nich nasłać, odbijały się na całej rasie. Dlatego ich wpływ sięgał tak daleko, choć była to garstka osób zasiadająca w jednej sali. Tej, którą przed chwilą opuścił, pozwalając im się naradzić na temat reperkusji, które planują wystosować wobec niego.
- Łączę - skwitowała tylko Etsy, krótko.
Połączenie nie zostało odebrane od razu. Mógł sobie wyobrażać, że najpierw odebrał je jeden z techników pokładowych, przekazał do swojego zwierzchnika, który wtedy przekazał to komuś innemu celem sprawdzenia identyfikacji Viyo. Dopiero gdy kilka osób utwierdziło się w przekonaniu, że nie oberwą za marnowanie czasu kapitana, zgodnie przekazali mu informację. A on chcąc, nie chcąc, zaakceptował przychodzącą wiadomość od samego Widma Rady.
Dla turianina, kapitan Rogers nie odstawał za bardzo od innych, żylastych mężczyzn pod pięćdziesiątkę, z którym dane mu było pracować. Patrzył w hologram surowo, miał nieprzyjemne spojrzenie, ale gdy postanowił się odezwać po wysłuchaniu tego, co Viyo miał mu do powiedzenia, jego głos okazał się ciepły w barwie.
- Widmie Viyo - odchrząknął, nie śpiesząc się z odpowiedzią. Gdyby turianin zerkął na status statku, który monitorowała na jego omni-kluczu Etsy, zauważyłby, że SSV Cajamarca wcale się nie zatrzymał. Opuszczał swój dok i kierował się do Przekaźnika Masy. - Otrzymaliśmy zgodę Rady Cytadeli na przewiezienie żołnierza na przesłuchanie.
Od razu aktywował swój omni-klucz by przesłać mu potwierdzenie. Viyo zauważył krótki, acz wyczerpujący rozkaz nadany kapitanowi, a pod nim upoważnienie podpisane przez Radną Fel.
- Data przesłuchania została zmieniona i czas, który do niego pozostał, nie wynosi już czterdziestu ośmiu godzin. Nie mamy wpływu na to, kiedy któryś z generałów wprowadzi taką zmianę. Może wzywa go inna, pilna sprawa poza planetą, a może chce to mieć z głowy. Nie wnikam w to i nie czuję się zobligowany do wtajemniczania Widma Rady w wewnętrzne sprawunki Przymierza. Mam zadanie do wykonania i je wykonam.
Odwrócił głowę, pewnie spoglądając na któregoś ze swoich podwładnych i kiwnął głową, a ten zakończył połączenie między Viyo a statkiem.
Cisza, która zapadła w pomieszczeniu, utrzymała się tylko bardzo krótką chwilę.
- Vex, wołają cię - odezwała się stojąca obok niego Tela, ruchem ręki wskazując na drzwi do sali obrad, w których stanęła ta sama asari, która zaprowadziła go na przesłuchanie wcześniej tego dnia.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

19 wrz 2020, o 21:34

Słowa kapitana SSV Cajamarca sprawiły, że szczęka turiana mimowolnie zacisnęła się mocniej. Nie zdążył zapytać który członek Rady wydał na to pozwolenie, bo mężczyzna był na tyle uprzejmy, że przesłał mu kopię komunikatu. Zamiast tego tylko wywołał ją w drugim oknie omni-klucza, przesuwając w milczeniu spojrzeniem po wiadomości.
Czy autoryzacja przesunięcia spotkania była jedną z wielu wiadomości, które Radna Fel wysyłała w trakcie przesłuchania? Czy to był jej własny ruch na szachownicy Irissy i jego, pozwalając na zabranie Mayi chociaż dopiero co o niej rozmawiali i tłumaczył jej wpływ na całą misję? Przesunął po raz kolejny wzrokiem po wiadomości, szukając informacji kiedy wypadała nowa data przesłuchania oraz który generał o nią poprosił.
Kapitan Rogers był uprzejmy, ale zdecydowany. Widma miały wpływ nawet na Przymierze, ale nie w momencie, gdy autoryzacja przyszła bezpośrednio od Rady - jedynego organu, który stał wyżej od nich. W normalnych okolicznościach Vex zapewne kontynuowałby rozmowę w zwyczajowym, uprzejmym tonie, ale teraz zbyt wiele się wydarzyło, żeby miał ochotę trzymać pozory. Nic nie odpowiedział, nie próbując zatrzymać mężczyzny; połączenie zostało przerwane, a on dalej tkwił w bezruchu, z oczami wbitymi w ekran omni-klucza, ale myślami krążącymi o wiele dalej, obracając w głowie to co usłyszał, pozwalając zimnej logice chwycić tą informację w swoje szpony. Po słowach Vasir wygasił omni-narzędzie i opuścił powoli rękę, ale nie ruszył się od razu.
Czy ruch wyszedł od Fel, czy od całej Rady? Czy może był po prostu nieznaczącym gestem, który według nich nie miał wpływu na cokolwiek, skoro przesłuchanie miało zaraz dobiec końca i pewne kwestie miały się wyjaśnić bez potrzeby udziału Voyovej? Gdy chodziło o polityków ich kalibru, zwykle nie istniało coś takiego jak "bez znaczenia".
Polityka. Zniszczył pajęczynę Steigera, ale tak naprawdę po prostu świadomie wybrał pozostanie w innej. I dopiero teraz zaczynał dostrzegać, że być może ta wcale nie była tak bardzo lepsza.
- Etsy, bądź gotowa do wylotu.
Odwrócił w końcu wzrok na Telę, a potem na wejście. Po chwili bez słowa ruszył z powrotem do Sali, w której miał się wyjaśnić jego ostateczny los - przynajmniej jeżeli chodzi o jego karierę.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

21 wrz 2020, o 17:37

Etsy potwierdziła krótkim piknięciem na jego rozkaz, po czym wycofała się z jego omni-klucza - przynajmniej w widoczny sposób. Urządzenie zgasło nieaktywne gdy przestał z niego korzystać, nie wzbudzając podejrzeń. Tela skinęła mu głową na pożegnanie i rzuciła ciche powodzenia pod nosem, nie zatrzymując go.
Gdy z powrotem znalazł się w sali posiedzeń rady, radych nie było na platformie. Pomieszczenie było zupełnie puste, nawet wywołująca go asari wymsknęła się na korytarz gdy wszedł za nią do środka. Na środku stała tylko jedna osoba - radna Irissa. Gdy usłyszała jego kroki, odwróciła się do niego przodem.
Nie wygląda ani na zadowoloną, ani niezadowoloną. Z pewnością zdążyła tak pokierować narracją, że wyszłaby na tym bez szwanku bez względu na to jaki wyrok zapadłby w sprawie turianina.
- Nie możesz ukrywać twojego problemu na pokładzie w nieskończoność. Esheel jest podejrzliwa - przywitała się na wstępie. Mówiła otwarcie, co mogło sugerować, że nie czuje potrzeby dyskrecji, bo faktycznie nikt nie słuchał ani nie podglądał. - Kiedy wreszcie prawda wyjdzie na jaw, nie licz, że stanę po twojej stronie. Analiza techniczna niczego nie wykazała więc nie mam powodów do obaw. Niczego nie widziałam.
Westchnęła, przerywając na chwilę. Zmierzyła go uważnym spojrzeniem. Może zastanawiała się nad tym, czy rada podjęła dobrą decyzję. Jak kreuje się przyszłość przed nimi, obarczona samowolką, której się dopuścił?
- Pozostajesz w statusie Widma - powiedziała w końcu, przerywając ciszę. Choć wynik spotkania był pozytywny, nie brzmiała w odpowiednio radosny sposób. Przekazywała informację, ale jej głos brzmiał karcąco. - Ale na razie udasz się na urlop. Bezpłatny. Dostaniesz miesiąc. Po nim oczekuję, że będziesz raportował wszystko z najwyższą dokładnością - dodała, a jej szczęka zacisnęła się z przejawu złości. - Jesteś na okresie próbnym, Viyo. Nie będziesz miał takiej swobody jaką miałeś wcześniej.
Odwróciła się do niego bokiem, nie odchodząc jeszcze, ale wyraźnie sugerując, że najchętniej znalazłaby się już gdzie indziej, kończąc ten proces. Być może potrzebowała odpoczynku, szczególnie po podróży, którą pokonała lecąc na Cytadelę.
- Volyovej proces został przyspieszony. Nie ma sensu ciągnąć tego za nami w biurokratycznym tempie - dodała. - Jeżeli postępowanie uzna, że dokonała więcej dobrego niż złego, będziesz mógł zwerbować ją do swojej załogi. Ale tylko wtedy.
To, co Volyova faktycznie zrobiła, a to co mogło wykazać postępowanie mogły się od siebie sporo różnić. Sądy bywały bezstronne, ale Maya w ostatnim czasie, podobnie jak on, działała w trybie cel uświęca środki, którego wojsko mogło nie doceniać.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

21 wrz 2020, o 22:38

Widząc niemal pustą salę, zwolnił kroku. Jego spojrzenie przesunęło się po pustych lożach, by w końcu zatrzymać się na oczekującej go Irissie. Czy pozostali Radni wyznaczyli ją jako posłańca ich decyzji ze względu na to, że przez ostatnie miesiące był niejako "jej" prywatnym agentem? Czy może sama to zaproponowała? Niemal słyszał echo słów Quentiusa, które musiały temu towarzyszyć - o ile nastrój Radnego Turian nie był tylko kolejną maską, którą postanowił zaprezentować podczas przesłuchania.
Zbliżył się do niej i zatrzymał w odległości kilku kroków.
- Nie zamierzam. Ale nie chciałem ryzykować po tym jak nie znalazłem żadnych wytycznych w wiadomościach od ciebie, pani, na wypadek gdyby to było celowe - odezwał się po chwili ciszy, orientując się że mogą rozmawiać swobodnie. Jego spojrzenie ponownie przesunęło się po lożach, tam gdzie uprzednio stali jej towarzysze; było jakieś nowe wrażenie w staniu tutaj, w wielkiej i pustej sali, nie musząc trzymać prostych pleców oraz dyplomatycznej maski, udając że ma się nad wszystkim kontrolę. Sala Posiedzeń do której przywykł, zawsze zawierała przynajmniej kilka par potężnych oczu, czujnych i wypatrujących każdego kłamstwa oraz oczekujących odpowiedzi, których nie mógł dać. - Bałem się, że pełna prawda mogłaby odciągnąć uwagę od Castora, a niezadowolenie pozostałych członków Rady z powodu... tego jak to zostało rozegrane, zaważyć na ich decyzji. Uważasz pani, że powinienem postąpić inaczej i poruszyć teraz jej kwestię otwarcie?
Również zamilkł na chwilę, porzucając formalną postawę. Pozwolił sztywnemu karkowi zgarbić się nieco pod naporem gojących się ran oraz ciężaru zmęczenia spoczywającego na ramionach, a zdrową rękę wsunął do kieszeni. Rada zdecydowała się nie przekazywać werdyktu w sposób oficjalny, nie owijając prawdy w miłe słowa; nie było tu teraz zresztą kamer i innych obserwatorów, którym mogłoby na tym zależeć. Jego pytanie nie miało ani wyzywającego, ani negatywnego podtekstu. Po prostu szukał potwierdzenia swojej decyzji, bo sam nie wiedział czy to było najlepsze co mógł zrobić, czy kobieta oczekiwała od niego czegoś innego.
- Nie liczę. Etsy to mój sekret, nie będę cię w niego wciągał. W razie czego mogę zeznać, że o niczym nie wiedziałaś, pani - powiedział po chwili ciszy, wracając do jej wcześniejszych słów. Spojrzał w stronę miejsca gdzie uprzednio stała Radna Salarian, zawieszając wzrok na pustym podium. Wiedza o SI była czymś innym niż Castor. Podzielenie się informacją o SI było zrzuceniem na Irissę odpowiedzialności której nie musiała brać, podczas gdy tajemnica związana z jego działaniami na Chasce służyła zachowaniu jej twarzy. Z powodu tego ostatniego nie miał żadnych wyrzutów sumienia, chociaż kobiecie zdecydowanie mogło to przyprawić więcej nieprzyjemności. Potrafił jednak uszanować jej decyzję odnośnie oderwania się od tematu SI. - I nie będę go ukrywać wiecznie. Myślałem, żeby powiedzieć o niej najpierw Radnej Esheel, skoro i tak już jest bliska wyciągnięcia własnych wniosków, ale miałem nadzieję, że podpowiesz mi czego mogę się po niej spodziewać. Nie miałem z nią zbytniej styczności, ciężko mi... oszacować wynik tej rozmowy.
Wciąganie Radnych w ten sekret po kolei wydawało się być bezpieczniejszą opcją niż nagłe postawienie ich przed tą informacją i pozwolenie im by grupowe uprzedzenia wzięły górę. Nawet gdyby został do tego zmuszony, posiadanie dwóch sprzymierzeńców w czteroosobowej grupie było bezpieczniejsze.
Kiedy Irissa przekazała mu decyzję o jego losie, przeniósł wzrok z powrotem na jej twarz, błądząc przez chwilę po ciemnych oczach i jasnych tatuażach, nim w końcu po prostu skinął głową. Ulga, którą odczuł, była powierzchowna i stanowiła cień tego co powinien czuć, ginąc pod naporem rzeczywistości oraz innych, nieco bardziej negatywnych uczuć w stosunku do całego procesu. Było to zaledwie połowiczne zwycięstwo, o ile tak można było to w ogóle odczuć. Druga połowa wciąż stanowiła niewiadomą, czekając na Ziemi.
Rozumiał też jej złość. Nawet jeżeli mieli odmienne zdania na temat jej źródła.
Nie powiedział nic, ale nie próbował też protestować. Okres próbny i tak był czymś więcej, niż miał nadzieję osiągnąć. Pod wieloma względami miał szczęście, że wszystko skończyło się w ten sposób. Obserwował ją, gdy obracała się bokiem chcąc odejść, ale nie zdążył zapytać o decyzję Radnej Ludzi, bo nazwisko Mayi padło pierwsze, skupiając jego uwagę. Teraz upoważnienie Fel brzmiało bardziej jak grupowy zabieg Rady, niż prywatny ruch wykonany przez kobietę.
- Od kogo będę mógł otrzymać nowy termin i miejsce jej przesłuchania? Żeby móc wystąpić w roli świadka albo złożyć własne zeznania - przypomniał lekko, śledząc asari spojrzeniem. Sądy bywały bezstronne, ale on chciał ograniczyć tą ich bezstronność do niezbędnego minimum, nawet jeżeli miało to być poprzez wpłynięcie na decyzję przez samą obecność oficjalnego Widma.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

23 wrz 2020, o 23:28

Irissa niemal od razu pokręciła głową, ucinając jego pytanie jako temat, w który teraz nie chciała się wdawać. Pomimo tego, że byli przez długi czas po jednej stronie, teraz wydawała się bardziej zdystansowana. Musiały spotkać ją jakieś reperkusje za działanie na własną rękę. Głupotą byłoby zakładać, że żaden inny radny w ten sposób nie operował, ale czym innym było po cichu dbać o swoje interesy, a doprowadzać do tak ogromnej w konsekwencje sytuacji bez świadomości pozostałych. Przyłapana na gorącym uczynku, dała pozostałym możliwość do skomentowania jej działań i podejścia pomimo tego, że od nich różniła ją tylko eskalacja sytuacji.
- Niczego nie uważam. Jedynie cię ostrzegam - odpowiedziała ostro, nie kontynuując po tym tematu. Skinęła głową gdy potwierdził zależność Etsy od niego i niemieszanie do tych spraw asari w przyszłości. Z pewnością miała już zabezpieczenia w planach, które uniemożliwiłyby komukolwiek zrzucenie za to choćby częściowej winy na nią. Sztuczna inteligencja na fregacie Widma, w dodatku skradzionej fregacie Widma, była jak tykająca bomba czekająca na eksplozję. Irissa nie planowała znajdować się w polu rażenia gdy ten dzień wreszcie nastąpi.
- Esheel jest praktyczna. Nie myśl, że spojrzy pobłażliwie na tę sytuację, nie bardziej iż Quentius czy Iris - odrzuciła. Nie była zbyt wylewna w swoich radach, ale z drugiej strony rzadko kiedy przy nim taka była. - Każdy z radnych ma coś, na czym mu zależy i coś, na co jest w stanie przymknąć oko żeby to zyskać. Polityka jest bardziej skomplikowana niż ci się wydaje. Gdyby było bezpieczne wyjście z tej sytuacji, dla własnego świętego spokoju bym ci o nim powiedziała.
Kwestia Volyovej wydawała się w tej chwili interesować Irissę najmniej. Z jej perspektywy było to co najmniej zrozumiałe. Dla niej sprawa się zakończyła i w ten czy inny sposób, była dla niej zwycięstwem. Pozostało jej odpocząć i zająć się naprawianiem wszystkiego, co zepsuli po drodze, a także nowym problemem na drodze Rady - postępowaniem w sprawie Castora i łataniem dziur stworzonych przez niego w galaktycznej wspólnocie.
- Jej przesłuchanie rozpocznie się gdy dotrą na Ziemię, w trybie przyspieszonym. Twoja pochlebna opinia o jej sprawowaniu i jej pomoc w trakcie śledztwa Rady Cytadeli zostały przekazane do generalicji Przymierza - odrzuciła oficjalnym tonem. - Nic więcej nie wiem.
Kiwnęła mu głową po raz ostatni, w geście, który miał być zarowno pożegnaniem, jak i wyrażeniem słowa powodzenia za pomocą gestu. Odwróciła się i ruszyła do wyjścia, innego niż to, przez które wszedł do środka, do komnat Rady do których nie miał wstępu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

25 wrz 2020, o 21:01

Ostre słowa kobiety sprawiły, że zamilkł, wiedząc że lepiej nie kontynuować tematu. Coś w jego wnętrzu zatliło się jednak niebezpiecznie, podsycając żar który ukrywał się między węglami goryczy od ostatnich dni, ten sam który pojawił się po wizycie na krążowniku Przymierza. Obserwował ją w ciszy, słuchając jej zdawkowej odpowiedzi i przesuwając spojrzeniem po napiętych mięśniach jej twarzy, skrywających frustrację, dystans i złość.
Każdy z radnych ma coś, na czym mu zależy i coś, na co jest w stanie przymknąć oko żeby to zyskać.
Jej słowa nie różniły się zbytnio od tego przed czym wielokrotnie przestrzegała go Vasir, po raz kolejny wytykając mu jego własną ślepotę. Lub naiwność. Powinien zapamiętać to po słowach swojej mentorki, powinien też pamiętać o tym po swoim pierwszym starciu z Quentiusem. Najwyraźniej potrzebował jednak trzeciego przypomnienia, które nieomal skończyło się dla niego końcem kariery, a być może i więzieniem. Większe dobro oraz pokój galaktyczny nie były tym na czym Radzie zależało najbardziej, pomimo ich zapewnień oraz ogólnej opinii, a Widma nie stanowiły samodzielnego ostrza stojącego ponad prawem, którego najważniejszym zadaniem była ochrona sprzymierzonych układów. Koniec końców Irissa, Quentius, Esheel i Iris byli takimi samymi politykami jak inni dyplomaci z politycznego światka. Sterowali światem, ale gdy przychodziło co do czego, ich własna skóra i potrzeba kontroli zaczynała liczyć się bardziej niż ogólne dobro. Castor stanowił dla nich kłopot, ale nie tylko dlatego, że manipulował setką aspektów galaktyki, ani dlatego że stanowił ukrytą, tykającą bombę, która mogła jej zagrozić, a dlatego że samo jego istnienie uderzało w ich własnych interesów oraz opinii. Patrząc po ostatnich kilkunastu godzinach, miał wrażenie że to jego samowolka stanowiła dla nich największy problem, a nie sekretna organizacja z ogromnymi środkami, która działała w tajemnicy pod ich nosem przez ostatnie kilkanaście lat, manipulując i zmieniając tory historii.
Spoglądając na Irissę, na bijący od niej chłód i zaciśniętą szczękę, nie mógł się nie zastanawiać, czy Rada nie wolałaby, żeby organizacja Steigera pozostała w cieniu, o ile to tylko by znaczyło, że dalej mieliby nad wszystkim kontrolę.
Milczał podczas jej odpowiedzi, a gdy w końcu skinęła głową, odwzajemnił ten gest sztywno. Odprowadził ją spojrzeniem, tkwiąc w bezruchu jeszcze przez kilka chwil po tym jak zamknęły się za nią drzwi. Jego wzrok przesunął się po pustych lożach, po ogromnym sklepieniu, po pustej przestrzeni pełnej wolnych ław i nieobecnych spojrzeń.
Podniosłe uczucie dumy i mocy, które czuł, gdy po raz pierwszy wychodził na środek sali, żeby odebrać swój status Widma, teraz było zaledwie niesmacznym wspomnieniem, karykaturą wytykającą jego własny, głupi idealizm.
Odwrócił się na pięcie i ruszył w przeciwną stronę, kierując się do wyjścia. Pchnął je ramieniem i wyszedł na zewnątrz, w objęcia świeższego powietrza, które tym razem nie przyniosło żadnej ulgi.
- Wychodzi na to, że dalej jestem Widmem, T. - odezwał się do Vasir, jeżeli ta nadal na niego czekała. W jego głosie trudno było się jednak doszukać entuzjazmu, który powinien temu towarzyszyć i nie próbował tego ukrywać przed kobietą.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

28 wrz 2020, o 13:53

Zamiary Rady skrywały się za ich gestami i słowami, które wypowiadali publicznie. Równie dobrze poszczególni członkowie mogli mieć inne cele, choć większość z nich musiała być zbliżona. To, co zrobiła Irissa, było jej otwartym działaniem jako jednostki, a co za tym idzie, sprzeciwieniem się pozostałym. Musieli być jednolitym rządem, bo gdyby publika dowiedziała się o tym jak naprawdę byli podzieleni, fasada runęłaby bezpowrotnie.
Tela czekała na zewnątrz, choć pisała jakąś wiadomość na swoim omni-kluczu. Na ogół nie mógł się nacieszyć jej towarzystwem na długo, ale teraz musiała stać pod tymi drzwiami dłuższy ułamek jej dnia, tak jak i on zastanawiając się nad tym jaki zapadnie werdykt. Pomimo ich osobistej relacji, to ona była pośrednio odpowiedzialna za to, że mianowano go na Widmo. To ona go obserwowała w trakcie misji na AZ-99 i Lyesii, i to jej rekomendacja potwierdziła jego przystąpienie do tych specjalnych oddziałów. Być może nieprzychylna decyzja w pewien sposób odbiłaby się też na jej karierze.
- Gratulacje. Obyło się bez kar? - odrzuciła, wyłączając niemal od razu omni-klucz. Uśmiechnęła się do niego pokrzepiająco, nie zważając na brak entuzjazmu w jego głosie. - Wszystkie sprawy dotyczące załogi zostały... załatwione?
Spytała, unosząc nieco brwi. W tym miejscu, pomimo tego, że w ich najbliższym otoczeniu nie było ani żywej duszy, nie mogli czuć się pewnie rozmawiając w pełni swobodnie. Musiał tu być jakiegoś rodzaju monitoring, nawet jeśli Irissa nie poleciła obserwować go do czasu procesu, a i po nim i jeszcze nie odwołała swoich rozkazów. Sprawa Etsy, a nawet Volyovej, była zbyt delikatna na wchodzenie w szczegóły.
- I co teraz? - dodała po chwili, przyglądając mu się z zaciekawieniem. - Mnie wysyłają na Tuchankę, ale chciałam poczekać do końca procesu. Ty lecisz teraz na Ziemię?
Kwestia procesu Volyovej wciąz była otwarta i dopiero za kilka, lub kilkanaście godzin turianin dowie się czy faktycznie może odetchnąć swobodnie, czy czeka ich szalona ucieczka z planety i wydobywanie kobiety z aresztu, jeśli chciałby trzymać się ich pierwotnego, awaryjnego planu.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

28 wrz 2020, o 15:44

Jego mruknięcie w odpowiedzi na pytanie asari było ni to twierdzące, ni to przeczące. Przesunął wzrokiem po Prezydium i jasnych alejkach otulających Wieżę Cytadeli, teraz częściowo opustoszałych, ale jego myśli krążyły dookoła czegoś innego. Nie mógł nazwać wyniku tego przesłuchania zwycięstwem, chociaż tym się powinno wydawać. Powoli jednak zaczynał się przyzwyczajać do nieustającego posmaku goryczy i wrażenia niesprawiedliwości, które towarzyszyły każdej, nawet słodkiej mieszance.
- Mhm. Przymusowy urlop, a potem okres próbny - odparł w końcu. Pytanie o Etsy sprawiło, że pokręcił nieznacznie głową, ociągając się odpowiedzią. - Na chwilę obecną. Będę musiał je poruszyć, gdy... ważniejsze sprawy nie będą zaprzątać głów Radnych - rzucił w końcu lakonicznie.
Zachowanie SI w tajemnicy nie było ani rozsądne, ani bezpieczne, szczególnie gdy w okolicy węszyła Radna Salarian, a na wolności znajdował się Reed. Zdawał sobie z tego sprawę i skręcało go w żołądku, że musi to zrobić, bo wiedział również, że trzyma w dłoniach ładunek wybuchowy, którego odliczanie już się zaczęło i bardzo szybko dobiegało końca. Ale równocześnie wiedział też, że nie może sobie na to pozwolić. Rada pokazała już, że jej priorytety leżą w innym miejscu. Jego głównym argumentem odnośnie SI było udowodnienie, że jest przydatna ponad miarę, ale jego własne dokonania udowodniały, że ta linia obrony jest niewiele warta, gdy w grę wchodziły prywatne interesy Rady. Nie było takich dokonań, na których zależało im bardziej. A na tym by się teraz skupili - na tym jak uderzy w nich opinia publiczna, gdy się dowie, że zrobili wyjątek dla Widma i że wydali zgodę na jego użytkowanie Sztucznej Inteligencji na pokładzie.
Jego urlop zamieniłby się w zawieszenie lub areszt. Straciłby stanowisko, a Maya rekomendację Widma podczas przesłuchania, która mogła stanowić różnicę między sukcesem, a porażką - a wręcz wolnością, a więzieniem. Elpis prawdopodobnie zostałaby skonfiskowana, Etsy skasowana i Maya spędziłaby swoje ostatnie miesiące za kratkami.
Nie, nie mógł sobie pozwolić na prawdę. Najlepsze co w tej chwili mógł zrobić, to zmienić swoje priorytety i zacząć przygotowywać się na to co wydawało się nieuchronne, zamiast wciąż kurczowo trzymać się swojej niespełnionej myśli o szczęśliwym zakończeniu, w którym wszystko udaje się naprawić. Nie wyglądało na to, żeby mógł swobodnie odetchnąć bez względu na wynik procesu.
Oderwał wzrok od bram Prezydium i wrócił myślami do rzeczywistości, obracając twarz w stronę asari.
- Tuchanka nie brzmi jak wycieczka marzeń - odparł, przywołując oszczędny uśmiech na usta. Skinął krótko głową, twierdząco. - Ja lecę na Ziemię, a potem czas pokaże co dalej. Drinki z parasolką pod palmami, zapewne.
Prześlizgnął się spojrzeniem po twarzy Vasir, po znajomych tatuażach odcinających się ciemniejszym fioletem na tle jej błękitnej skóry, po ciemniejszym spojrzeniu oraz charakterystycznie uniesionym kąciku ust. Być może wynik tego przesłuchania oznaczał również konsekwencje i dla niej, ale i tak zgodziła się mu pomóc. Wstawiła się za nim więcej niż raz, ratując mu skórę, a także życie jego rodziny. Nie był to dług, który mógłby łatwo spłacić. Ale kiedyś musiał zrobić krok do przodu, jeżeli nie chciał ciągle być komuś czegoś dłużny.
Żal było myśleć, że nawet jeżeli przesłuchanie Mayi pójdzie tak jak powinno, to istniała szansa, że widzi swoją mentorkę teraz po raz ostatni. Przynajmniej jeżeli chodziło o przyjacielskie warunki.
- Uważaj na siebie T. - powiedział w końcu, wyciągając rękę do kobiety. - Wiele rzeczy spierdoliło się na przestrzeni ostatnich miesięcy, ale wciąż zawdzięczam ci więcej niż byłbym w stanie spłacić.
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

30 wrz 2020, o 00:50

Tela skinęła głową, nie ciągnąc go za język w kwestii Etsy. Sztuczna Inteligencja była problemem, o którym z każdym miesiącem coraz więcej osób wydawało się wiedzieć. To tylko zwiększało zagrożenie, które na siebie ściągał. Etsy była nielegalna, podobnie jak jego pozyskanie jej wraz ze statkiem od ExoGeni. Przeszłość wydawała się powoli doganiać Vexa, choć ten swoimi zwycięstwami w trakcie misji próbował ją odganiać.
- Drinki z parasolką brzmią dobrze - przyznała, wzruszając lekko ramionami.
Będąc Widmem, które wiecznie było wzywane w różne miejsca galaktyki, Vasir przyzwyczaiła się z czerpania przyjemności z samej podróży. Odwiedził jej statek, który, choć mały, był dość wygodny i stosunkowo dobrze zaopatrzony. Być może nie było tam plaży, wody ani palm, ale był alkohol i odrobina wyobraźni. Wyjazd w jakiekolwiek wakacyjne miejsce wiązał się z odizolowaniem od Rady, która wymagała nieustannie coraz więcej.
Uścisnęła jego rękę, kiwając głową. W przeciwieństwie do niego, jej twarz nie wykrzywiał grymas niezadowolenia lub braku satysfakcji. Może Vasir miała zbyt wiele lat na swoim karku by w ten sposób się angażować w sprawy, które były potencjalnie przegrane - czyli takie, na których Viyo wydawał się skupiać. Rzadko kiedy widział, by narzekała na swoją pracę lub życie. Nawet jeśli myliła się co do tego, na co myślała, że się pisze aplikując i akceptując pozycję Widma, miała sporo czasu by uporządkować swoje myśli i znaleźć swoje miejsce w tym wielkim świecie. Teraz, jak i wcześniej gdy się spotykali, Vasir stąpała pewnie po metalowej podłodze Prezydium.
- Zawsze uważam. Mam tyle długów do odebrania, muszę je wszystkie wykorzystać zanim się przekręcisz - odpowiedziała z lekkim rozbawieniem, puszczając jego dłoń po krótkiej chwili. - Tak to jest, jak zawiera się układy z krótkożyjącymi gatunkami. Szczególnie z tymi, którzy zostawili w domu instynkt samozachowawczy.
Odsunęła się nieco, kierując do innego wyjścia z sali, w której stali teraz. To prowadziło do korytarzy głębiej w Wieży - być może miała coś do załatwienia z Irissą, lub kimkolwiek innym, kto tam pracował.
- Mam nadzieję, że wam się uda - powiedziała na koniec, już znacznie poważniejszym tonem głosu.
Nie sprecyzowała o kogo, lub o co mogło chodzić - skinęła mu głową po raz ostatni i odwróciła się, kierując do wyjścia.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

30 wrz 2020, o 21:25

Przyglądał się jej twarzy i rozbawionemu uśmiechowi, ale wiedział że pod warstwami tajemnic, którymi kiedyś się przed nim okrywała, wciąż znajduje się ktoś kto rozumie jego myśli. Vasir miała więcej doświadczenia w byciu Widmem niż on miał lat. Sama wspomniała, że kiedyś rzeczywistość ją również obdarła ze złudzeń, wyciągając na wierzch prawdziwe znaczenie pracy dla Rady, więc to co kotłowało się w jego głowie, zapewne nie było dla niej ani zaskoczeniem, ani nowością. Zresztą ostrzegała go przed tym więcej niż raz. Miała rację o jego nieuchronnym upadku idealizmu, miała rację o odnalezieniu balansu w pracy z Radnymi poprzez znalezienie na nich "haków". On był Widmem ile? Nawet nie pół roku. Dopiero poznawał smak goryczy i niechęci, który ona już niemal zdążyła zapomnieć lub z którym zdołała się zaprzyjaźnić.
Musiała się zaadaptować. Inaczej nie byłoby jej gdzie była teraz. Być może na tym polegało tak naprawdę bycie prawdziwym Widmem - nie na ilości zwycięstw i uratowanych galaktyk, a na poradzeniu sobie z tym co przychodziło później. Na zaakceptowaniu świadomości, że zamiast podziękowań czekają cię wyrzuty, zamiast pochwał groźby, zamiast wspólnego celu - prywatne interesy i rozczarowanie. I na wciąż parciu do przodu, leczenia "ran" jątrzących się w galaktyce oraz rozwiązywaniu jednego problemu za drugim.
Być może w pewien sposób sama wciąż była niepoprawną idealistką.
Zorientował się, że zbyt długo się jej przygląda w milczeniu, błądząc spojrzeniem po jej tatuażach, a myślami dookoła tego co kryje się za ciemnymi tęczówkami. Uśmiechnął się krótko i również puścił jej dłoń, opuszczając rękę.
- Już żałujesz, że zaakceptowałaś moją kandydaturę czy muszę się rzucić na kolejną sekretną organizację trzęsącą światem? - odparował retorycznie w tym samym tonie. Wsunął rękę do kieszeni, obserwując ją gdy się odwracała, ale gdy spoważniała skinął tylko nieznacznie głową.
Bez względu na to czy miała na myśli Etsy, czy Mayę, był jej wdzięczny za jej słowa. Podejrzewał, że to pierwsze - w końcu ona również wiele zawdzięczała SI zamieszkującej serce Elpis, a Mayę poznała zaledwie przelotnie - ale tak naprawdę nie miało to większego znaczenia.
- Ja też - odpowiedział półgłosem. Śledził ją spojrzeniem, gdy ruszyła do wyjścia, po czym sam w końcu również odwrócił się do przejścia powrotnego do windy. Obrzucił ostatnim spojrzeniem Wieżę Rady i ruszył w stronę doków.
Podróż powrotna przebiegła w spokojniejszym duchu niż przy eskorcie ochrony Rady. Nikt nie udawał, że go nie dostrzega, nikt nie trzymał palców przy spuście, nikt nie oceniał go w zaciszu własnej głowy. Zjechał na poziom portu, a potem odbył tą samą trasę co wcześniej, tym razem jednak wracając z powrotem w objęcia własnego okrętu.
Śluza Elpis zamknęła się za jego plecami, odcinając go od chłodnego hangaru i witając cichym szumem uruchomionych systemów. Okręt wydawał się teraz bardziej pusty niż zwykle; nawet gdy Mayi nie było przy jego boku, ani gdy nie siedziała z nim w mesie lub jego sypialni, wiedział że kręci się gdzieś w pobliżu lub czyta książkę u siebie w kajucie. Teraz nawet ta świadomość zniknęła. Stalowe ściany ponownie skrywały wyłącznie jego i Etsy, tak jak jeszcze kilka miesięcy temu, na samym początku tej całej eskapady.
Tylko los wiedział co musiała teraz myśleć Maya, tkwiąc w celi na pokładzie okrętu Przymierza.
- Zabierz nas śladem SSV Cajamarca, Ets - powiedział z westchnięciem. Wyrwał się z bezruchu, w którym tkwił tuż za progiem śluzy, ruszając w stronę mesy po szklankę z napojem, a potem do kokpitu.

Do: Siedziba Główna Przymierza
THEME                    VOICE                    ARMOR                    CASUAL
ObrazekObrazek
-5% (+25% z pancerzem tech.) do obrażeń w walce wręcz
-1PA do kosztu ataku w walce wręcz

Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Vex

Avatar użytkownika
Administrator
 
Posty: 1594
Posty fabularne: 82
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Strażnik
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Watson / Bekenstein
Status: It's complicated.
Kredyty: 23.710
Medale: 14
Determinacja (1) Żołnierz (1) Pionier (1) Nieproszony gość (1) Wyzwoliciel (1) Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1) Oko cyklonu (1) Najlepszy z najlepszych (1) Taktyk (1) Ultra-idealista (1) Purpurowa gwiazda (1) Bóg wojny (1) Sponsor (1)

Re: [WIEŻA CYTADELI] Sala Posiedzeń Rady

7 maja 2021, o 18:52


Mistrz Gry: Marshall Hearrow
Gracze: Rebecca Dagan, Xairana, Iris Fel, Matthew Tarczansky


“Spać się położę znużony
W twe zawinięty zasłony,
Odświeżająca ciemności!”

- Charles Baudelaire


Wyświetl wiadomość pozafabularną


Kiedy drzwi do Sali Posiedzeń otworzyły się, Iris mogła dostrzec, że brakuje tam pozostałych radnych, a jedynymi osobami, które znajdowały się w pomieszczeniu byli żołnierze Przymierza. W głównej mierze, po oznaczeniach na mundurach, można było poznać, że byli to komandorzy i admirałowie. W sumie pięciu. Na środku pomieszczenia widniała zaś sylwetka z holoprojektora samego admirała Hacketta. Sprawa zatem istotnie musiała być wielkiej wagi.
- Pani Fel – pierwszym, który dostrzegł idącą radną był komandor Muscow, ten sam, który nawiązał z nią połączenie wyciągając tym samym w środku nocy na pilne zebranie. - Bardzo dziękujemy za tak szybką reakcję.
Wszyscy niemalże jednocześnie odwrócili się w stronę Iris z uprzejmością skłaniając głowy. Ciężko było oprzeć się wrażeniu, że przynajmniej połowa z nich wyglądała na zakłopotanych.
- Panowie, wprowadźmy panią radną w nasz problem – odezwał się Hackett. - Jak zapewne pani słyszała jakiś czas temu w Mgławicy Żmii odkryto nową planetę. Udało się to niejakiemu profesorowi Aleksandrowi Volodajewiczowi. Jak wiadomo tereny te należą do Hegemonii Batarian, w związku z tym wysłanie tam misji naukowej było bardzo trudne.
- Profesor jednak się uparł – wtrącił żołnierz, który na plakietce nosił nazwisko Kamowski. - Kontradmirał Marek Kamowski, SSV Wizna. Prowadzimy niedaleko manewry patrolowe.
Żołnierz przedstawił się zgodnie z wojskową etykietą, po czym kontynuował:
- Jak mówiłem, profesor się uparł i udało mu się zorganizować ekspedycję naukową, która wyruszyła miesiąc temu za cel obierając sobie planetę TrES 1478.
Teraz przed oczami Iris pojawiła się mapa galaktyki z oznaczeniem planety o której była mowa.
- Kontradmirał Kamowski odbierał sygnał od statku profesora tylko do pewnego momentu, mniej więcej tutaj – na mapie pojawiło się małe pulsujące światełko w niewielkiej odległości o TrESu. - Potem statek kompletnie zniknął z radarów i nie było z nim żadnego kontaktu.
- Niby nic takiego, zdarza się, ale kolejne godziny szukania sygnału i wywoływania statku niczego nie dały – dokończył Kamowski. - Zgłosiłem zatem zaginięcie, przekazałem nagrania i zgodnie stwierdziliśmy, że należy wysłać misję ratunkową.
- Tak też się stało – dopowiedział Hackett. - Wysłaliśmy statek z naszymi żołnierzami dwa dni po zgłoszeniu zaginięcia, tylko że…
Urwał na moment, a w sali zapadła kompletna cisza. Część z dowódców popatrzyła po sobie zupełnie nie kryjąc się z konsternacją.
- Ten też zaginął, podobnie jak dwa kolejne – Kamowski wypuścił powietrze starając się nie patrzeć w oczy Iris i uparcie wpatrywał się w hologram mapy, jakby ten miał mu zesłać nagle jakieś objawienie.
- Postanowiłem w porozumieniu z admirałem Hackettem obrać kurs Wizną na planetę. Zaczęło się od zakłóceń na radarach, potem padły systemy naprowadzające i… wycofaliśmy się.
Ostatnie słowa powiedział z taką rezygnacją, że każdemu mogłoby się zrobić kontradmirała wyraźnie żal. Był przybity i ewidentnie nie mógł pogodzić się z faktem, że zupełnie nic nie był w stanie w tamtej sytuacji zrobić.
- Ostatnim transportem wysłaliśmy naszych najlepszych ludzi – odezwał się Hackett i na potwierdzenie jego słów przy projekcji mapy pojawiły się teraz nazwiska. - Są uznani za zaginionych, a Przymierza nie stać już na kolejną niewyjaśnioną sprawę. Rodziny zaczynają się niecierpliwić, zaraz cała sprawa zostanie rozdmuchana na skalę galaktyczną.
Nie dało się ukryć, że nierozwiązana sprawa zaginięć kładłaby się mocno cieniem zarówno na samym Przymierzu Układów jak i na sytuacji ludzkości w sprawach międzygalaktycznych. To mogło być dość problematyczne.
- Potrzebujemy ochotników i pani wsparcia w tej kwestii, również finansowego – powiedział Kamowski, z niemalże błagalną nutą w głosie. - Nie mamy pojęcia co czeka śmiałków na tej planecie, nie można podejść wystarczająco blisko aby ją zeskanować, mamy tylko zdjęcia z przestrzeni około-orbitalnej.
W tym momencie oczom wszystkich ukazało się zdjęcie omawianej planety. Była bardzo podobna do Ziemi, chociaż na jej powierzchni znajdowało się o wiele więcej zieleni niż na ojczystej planecie ludzi.
- Nie ukrywamy, że zależy nam również na dobrym PR – wtrącił Muscow, który od początku całego posiedzenia praktycznie milczał. - Z ramienia Przymierza gotów jestem koordynować akcję poszukiwawczą, ale nie oszukujmy się, wsparcie w postaci radnej na statku niesamowicie podniosłoby morale. Wstępny plan jest taki, że pani będzie obecna na statku ratunkowym, oczywiście zatrzymamy się w odległości bezpiecznej, tak aby anomalie planety nie sięgały naszych systemów. Z pokładu wystrzelimy dwie kapsuły, w których będzie obecnych po trzech chętnych do akcji.
- SSV Wizna oddeleguje na misję swojego człowieka, będzie to jedyny żołnierz na pokładzie kapsuły, ale za to najlepszy technik jakiego możemy w tej chwili zaoferować – powiedział Kamowski jednocześnie wyświetlając na swoim omni-kluczu dane wraz ze zdjęciem. - Chorąży Rebecca Dagan, będzie wsparciem bojowym i technologicznym.
- Jednocześnie umieściliśmy ogłoszenie o poszukiwaniu najemników gotowych do podjęcia się tego zadania. Zgłosiło się już pięć osób, każdy z innymi umiejętnościami, ale uzupełniającymi się nawzajem. Zrobiła się z tego niezła drużyna – Hackett wyświetlił wszystkim obecnym dane tych, którzy zgłosili się do misji. - Tylko, że każde z nich liczy na spore wynagrodzenie. Wszyscy czekają w Prezydium na decyzję.
Oczy wszystkich zwrócone były teraz w kierunku radnej, w oczekiwaniu na jej krok.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 9730
Posty fabularne: 272
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Krąg Prezydium

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość