Ojczysta planeta ludzi wkracza w złoty wiek - rozwojowi ulega przemysł, handel i sztuka. Postawiono na ekologię i lepiej zagospodarowano teren, dzięki czemu wszystkim, teoretycznie, żyje się lepiej, choć prawdę mówiąc stale rośnie przepaść między biednymi i bogatymi mieszkańcami.
LOKALIZACJA: [Gromada Lokalna > Układ Słoneczny]

Re: [GRECJA] Samos

1 cze 2015, o 13:55

Wyszło dobrze. Znacznie lepiej, niż można by się spodziewać. Jaana żałowała wprawdzie trochę, że po całym wysiłku, jaki kosztowało ją przyrządzenie czegoś nie tylko jadalnego, ale po prostu smacznego - że nie udało jej się tego odbić choćby w kilku łykach alkoholu, ale... Cóż. Życie, nie? Była tu najmłodszą, to nawet tacy pozornie zbuntowani jak chociażby Assanowicz postanowili trzymać ją od procentów z daleka. Oczywiście, raczej nie z troski. Po prostu alkoholu miało być więcej dla tych, którzy mieli pełne prawa się nim raczyć.
Ritavuori naprawdę jednak nie miała na co narzekać. Spędzając praktycznie cały czas w niemal wyłącznym towarzystwie Timmy'ego, ostatecznie przełamała warstwy dzielącego ich lodu. Nie opowiadała wprawdzie o sobie zbyt wiele (nie wnikała też w to, ile nastolatek tak naprawdę o niej wie), ale sama także nie pytała. Jasne, teoretycznie znajomość z młodym agentem miała być intratną, miała przynieść jakieś wymierne korzyści, ale... Powoli. Krok za krokiem. Zresztą, chłopak był zwyczajnie zbyt sympatyczny, by potraktować go przedmiotowo - a przynajmniej ciemnowłosa nie była do podobnego zachowania zdolna.
W każdym razie, budząc się rano, czuła się wypoczęta jak nigdy. Naprawdę, gdyby nie ciągłe przypominanie sobie, że są tu w pracy, mogłaby poczuć się jak na wakacjach. Dotąd przecież nie dane jej było się budzić tak spokojnie, bez pośpiechu i bez agresywnego ściągania jej z łóżka. Większość pobudek w ciągu ostatnich lat wiązała się z wbijanymi w jej dłonie igłami, szarpaniną bądź też półprzytomnym wynurzaniu się z narkotycznego stanu. Czegoś takiego, jak zwykły świt witany w obecności kogoś jej przyjaznego doświadczyła po raz ostatni w domu rodzinnym, tuż przed najazdem batarian.
Nic więc dziwnego, że teraz dzień - a przy tym także siedzącego obok Timmy'ego - przywitała szerokim, leniwym uśmiechem. Całkiem miłym spostrzeżeniem była zmiana, jaka zaszła w samym chłopaku. Z zastraszonego, stłamszonego życiem stał się... normalnym? I choć o tak wczesnej porze Jaana nawet nie próbowała wnikać, za co dokładnie agent jej dziękuje, uśmiechnęła się jeszcze szerzej bez słowa. Było dobrze. Było bardzo, bardzo dobrze.
Mając chwilę na oprzytomnienie, przetarła zaspaną twarz dłonią i wyczołgała się z łóżka. Nie spiesząc się do zajętej teraz łazienki, od razu pomaszerowała do kuchni, znajdującej się obecnie we władaniu Anniki. Przyjemne zapachy zwiastowały konkretne, smaczne śniadanie, które spożywać będą... No, może nie w gronie rodzinnym, ale i tak w niezłym towarzystwie.
Przysiadając na jednym z krzeseł Ritavuori przeciągnęła się jeszcze raz, prężąc plecy jak kot i dopiero po chwili zorientowała się, jakąż to drugą intonację zawierało stwierdzenie Losnedahl. Na bladych policzkach natychmiast wykwitły rumieńce.
- Ja nie... To w ogóle... - zająknęła się, a nie znajdując żadnych odpowiednich słów sapnęła wreszcie cicho, fuknęła i potrząsnęła lekko głową. - Jest miły - stwierdziła po prostu, tym samym ucinając temat. Też coś, żeby jeszcze miała się tłumaczyć!
Przed śniadaniem, po zwolnieniu łazienki przez Timmy'ego, zaliczyła jeszcze szybki prysznic i dopiero po tym czuła się gotowa do rozpoczęcia dnia. Jeszcze przez kilka chwil bawiąc się w wakacje, nie nawiązywała do tematu nieobecnej L'Roli oraz leniwego poranka, który raczej nie powinien im przysługiwać w pracy. Kiedy zaś wreszcie uprzyjemniane beztroską rozmową śniadanie dobiegło końca i można by wreszcie przejść do bardziej konkretnej, służbowej dyskusji, wtedy...
Drgnęła zaskoczona, gdy omni-klucz zaanonsował nową wiadomość. Zmarszczyła lekko brwi, gdy to samo uczyniły narzędzia Anniki i Timmy'ego. Czyżby to było na tyle jeśli chodzi o wypad turystyczny?
Odczytując otrzymaną notę, uśmiechnęła się szerzej. Zagadka! Wprawdzie do pełnej bystrości potrzebowała jeszcze co najmniej godziny, podczas której odpędziłaby resztki snu, ale nie mogła się nie ucieszyć. Szczególnie, że znała odpowiedź. Chyba.
- To proste - wypaliła bez wahania. - Chodzi o kogoś równego sobie. Albo tego, no... Zwierzchnika. - Jeszcze raz odczytując zagadkę, uniosła wreszcie spojrzenie na swoje towarzystwo. - Tak?
Nawet, jeśli jej odpowiedź rzeczywiście byłaby słuszną, nie bardzo wiedziała, co mieliby z nią zrobić. Odesłać do nadawcy? Z ciekawości sprawdziła, kto nim był, nie czyniąc jednak nic więcej. A jeśli nie odesłać, to co? Może to jakaś sugestia, żeby poszukali swej szefowej?
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 193
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

1 cze 2015, o 14:38

Lex bardzo chciała otworzyć oczy, ale poranne słońce skutecznie jej to uniemożliwiało. Jakim cudem zasnęła na plaży? Ouzo działało, to było pewne. Pamiętała, że piła z Erichem zdrowie kapitana. Pamiętała też, że w nocy znowu wskoczyła do wody i odpłynęła tak daleko, że Daniel popłynął za nią, przekonany, że się dawno utopiła. Co wcale nie byłoby dziwne, biorąc pod uwagę jej stan. Ale nie, pływała przecież dobrze. Pamiętała, że tłumaczyła Bożence coś o tatuażach, ale nie była teraz pewna o których konkretnie. Miała tylko nadzieję, że się specjalnie do tego nie rozbierała. Z drugiej strony miała teraz na sobie swoją bluzę, którą przyniosła z domku kiedy zrobiło się chłodniej, a pod spodem wciąż był strój kąpielowy, więc wyglądało na to, że przynajmniej tego wstydu sobie oszczędziła.
Obudziła się do końca dopiero gdy doktor Murawski spod tej bluzy wyciągnął swoją rękę.
- Wcale nie nic - mruknęła i podniosła się do pozycji siedzącej. Tak samo jak Assanowicz, była cała w piachu. Aż tak źle z nimi wczoraj było, że nikt nawet nie próbował zaprowadzić ich do domku? - Wczoraj całkiem coś.
Wciąż lekko kręciło się jej w głowie i podejrzewała że niedługo nadejdzie ta mniej przyjemna część trzeźwienia - chyba że wypije zaraz dwa litry wody - ale przerażenie Daniela śmieszyło ją niezmiennie. To nic, że się nic nie wydarzyło. Jeśli nie pamiętał, to mogła go przynajmniej postresować. Jeśli pamiętał - będzie mu wstyd za wczoraj i dzisiejszy poranek, i tak czy inaczej Lex będzie się bawić przednio.
- Zamawiam prysznic pierwsza - rzuciła i podniosła się z ziemi. - Pieprzona grawitacja...
Faktycznie, czuła się cięższa o drugie tyle i pewnie połowę tej wagi stanowił przyklejony do niej piach, a połowę ciężar w głowie. Zimny prysznic pomagał zawsze i potrzebowała go teraz bardziej, niż czegokolwiek innego. No i musiała wziąć leki.
Przed wejściem do domku ściągnęła z siebie bluzę i spodnie, by potem resztę siebie w miarę możliwości otrzepać z piachu. Potem od razu skierowała się pod prysznic, korzystając z faktu że Shaw albo jeszcze nie wstał, albo już łazienkę zwolnił i spędziła następne dziesięć minut pod strumieniem lodowatej wody, przeklinając cicho i oszukując samą siebie, że nigdy więcej nie wypije nieznanego sobie alkoholu. Ale chwilę później wyglądała już świeżo i uroczo, jak zawsze - ciemny makijaż zakrywał cienie pod oczami, a nawet jeśli nie udawało mu się to do końca, to odwracała od nich uwagę bluzka z - delikatnie mówiąc - nieskromnym dekoltem. Było gorąco, Crimson nie zamierzała się zakrywać po szyję. Czyste ubrania, mokre wciąż włosy pachnące szamponem i prawie litr wody wypity duszkiem sprawiły, że poczuła się dużo lepiej.
Przeszła do kuchni i zajrzała do lodówki. Bardzo potrzebowała zjeść coś smażonego albo po prostu tłustego, najlepiej natychmiast. Ogólnie to była z niej dupa nie kucharka, ale potrafiła zrobić coś na szybko, więc stworzyła jakieś względnie zjadliwe zapiekanki. Poparzyła się przy tym w trzech miejscach, za każdym razem klnąc niemiłosiernie, ale wreszcie wyciągnęła je i postawiła na stole.
- Dzieci, śniadanie! - zawołała w stronę pokoi i odchrząknęła cicho. Jej głos był bardziej zachrypnięty niż zwykle, ale chyba nie było się co dziwić.
Usiadła przy stole i zabrała się za jedną z nich. I w tym momencie na jej omni-klucz przyszła wiadomość. Odczytała ją i zmarszczyła brwi w szczerym zdumieniu, zerkając jeszcze pytająco na tego, kto akurat jej przy śniadaniu towarzyszył.
- Co jest do cholery - nie miała siły na łamigłówki i zgadywanki. - L'Roli się z nami bawi w kotka i myszkę? No błagam - jeszcze raz przesunęła wzrokiem po linijce tekstu. - Kaca. Na pewno chodzi o kaca.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

2 cze 2015, o 23:29

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Przed ogniskiem

Słońce wciąż stało wysoko i nie musieli się spieszyć. Bleys powiódł wzrokiem za młodą Marjaaną, którą widać kulinaria interesowały po stokroć bardziej niż samo ognisko. W jej oczach dostrzegł błysk niezależnego ducha. Cóż, jako oficer miał nawyk, a może i skrzywienie zawodowe, odruchowego organizowania ludziom pracy. Ale nie miał nic przeciwko temu, by wykazywali się innymi talentami i zmieniali miejsce przydziału. Człowiek wykonujący zadanie z pasją wart był dziesięciu zmuszanych do obowiązków, a oficer, który tego nie dostrzegał marnował potencjał swych ludzi. Gdy dziewczyna oddaliła się mogli spokojnie porozmawiać z Lex.
Uniósł brwi pozytywnie zaskoczony, gdy Alexis oznajmiła, że dobrała się do danych prototypowego myśliwca.
- Dziewczyna ma jaja - zwrócił się do Ericha trochę żartem i scenicznym szeptem, jakby Crimson nie było w pobliżu.
- I spore umiejętności - zwrócił się już do pani inżynier.
- Dobra robota - pogratulował Alexis - Szczerze mówiąc chciałem wiedzieć na co cię stać. Prześlij proszę te dane do centrali - Belford uruchomi swój omni-klucz i podał Alexis stosowny zakodowany kanał. Od siebie dodał pochwałę i informację, że to Crimson zdobyła te shematy. Nie lubił sobie przypisywać zasług swych ludzi. Dodał też prośbę do centrali o analizę zabezpieczeń Pretora, w razie gdyby czegoś naprawdę potrzebowali.
- Lubię być przygotowany na każdą okazję. Kieruje mną oczywiście troska o tak zdolnych ludzi jak kapitan Assanowicz i zabezpieczenie najnowszej myśli technicznej inżynierów ludzkości dla... - Belford uniósł dłoń szukając właściwego słowa - właściwych idei- dokończył.
- Może Przymierze porzuciło niektórych z nas. - spoważniał nagle przenosząc znów na moment wzrok na Ericha.
- Ale my nie porzucamy Przymierza - tak, Cerberus śledził każdy ruch ludzkości i był gotów pokierować ich na właściwą ścieżkę. To zawsze fascynowało Belforda i miał zamiar żetelnie wypełniać tę misję.

Nad ranem

Belford nie wiedzieć czemu obudził się w innym domku niż zamierzał. Choć wypił całkiem niemało, przy jego wadze i sporej ilości jedzenia sporządzonej przez Jaanę nie ścięło go jak dziewczyny i młodszych, niezaprawionych w bojach chłopaków. Ach tak, gdy niemal wszyscy już padli na plaży razem z Erichem poszli do domku powspominać stare żołnierskie czasy w służbie Przymierza. Elysium, zakładnicy brani przez batarian i wszystkie z tym związane rzeczy, o których nie wspominają kroniki i archiwa opisując tamto "chwalebne zwycięstwo Przymierza". To chyba nie był temat dla cywili, dlatego zabunkrowali się w domku osuszając niespiesznie ostatnią butelkę ouzo, na którą nie załapał się Talia. Zresztą gadał głównie Belford, a Shaw wtrącał coś czasem, lub opowiadał zwięźle krótkimi zdaniami.

Gdy Lex weszła do domku kapitan zdążył się już odświeżyć, a łóżko na którym spał było nienagannie po żołniersku zasłane.
- Cześć. Ktoś ma ochotę na kawę? - zapytał eksplorując kuchenną przestrzeń - Choć z własnego doświadczenia wiem, że na kaca działa lepiej sok pomidorowy. - Sam skorzystał z obu powyższych i po wypiciu szklanki soku napełnił i odpalił kawiarkę obsługując potem aromatycznym napojem wszystkich chętnych. Podziękował Lex za zapiekankę i wpałaszował ją ze smakiem.
Przeczytał wiadomość, która przyszła na ich omni-klucze z lekko uniesioną brwią. Przypomniała mu się rozmowa, którą mieli z Talią, wspominał o tym, że kapitan jest na pokładzie pierwszym po Bogu, ale to L'Roli uważała, że będzie rządzić podczas ekspedycji.
- Czyżby naszej pani doktor chodziło o to, by ją odnaleźć? - cóż, skoro miała czas na zabawę w zagadki, to raczej się jej nie paliło. Belford sięgnął po kawę i włączył lokalne newsy szukając co też niebieskoskórą mogło zainteresować w pobliżu?
- Może ktoś odnalazł proteański artefakt sprzed tysięcy lat, skoro dla człowiek nauki są tu ciekawsze rzeczy niż picie ouzo w naszym towarzystwie? - zastanawiał się głośno przeglądając kolejne nagłówki i popijając kawę. Zajrzał też co naukowcy publikują o tej całej koniunkcji planet w Układzie Słonecznym i kiedy dokładnie ma nastąpić.
ObrazekObrazek
-30% do kosztu regeneracji tarcz ✔ - 1 PA / strzał Motyką ✔ +15% do celności broni ✔
+5% do obrażeń broni i mocy ✔ +20% do obrażeń wręcz ✔ 20% szans na podpalenie omni-ostrzem ✔
+20% do pancerza ✔

Prawdziwy gracz pbfów potrafi pogodzić wszystko. - William Kraiven

Obrazek
Bleys Belford

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Dołączył(a): 13 cze 2014, o 20:59
Miano: Bleys Belford
Wiek: 40
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan Hekate
Lokalizacja: Omega/Hekate
Status: Oficer Cerberusa, oficjalnie kapitan prywatnego statku kurierskiego, ex Przymierze
Kredyty: 9.940
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1)

Re: [GRECJA] Samos

3 cze 2015, o 20:29

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Przed ogniskiem

Wojskowe podejście Bleysa do przyrządzania ogniska, chociaż w żartobliwym tonie, przypomniało snajperowi stare czasy. W połączeniu z gracką pogodą, gorącą kąpielą i wakacyjną atmosferą sprawiło, że Erich się rozluźnił - coś, co nie zdarzyło mu się od tak dawna, że już zdążył zapomnieć jakie to uczucie. Kiedy wyszedł z wody, zaczesał palcami jasne włosy na tył głowy, żeby mokre kosmyki nie wpadały mu do oczu i zasalutował kapitanowi z uśmiechem, gdy ten wyznaczył mu "misję". Zwiad terenu i wybór miejsca zasadzki na niecne, smażone kiełbaski? Pewnie. Dlaczego nie.
Znalezienie odpowiedniej lokacji zajęło mu kilka minut, po których wszyscy zaczęli się zbierać i zajmować swoje miejsca. Wkrótce zapłonęło również i ognisko, a wraz z nim pojawiło się przygotowane przez Jaanę jedzenie. Młoda biotyczka, pełna nieposkromionej energii i entuzjazmu, kręciła się między domkiem, a plażą, wprowadzając swój plan w życie.
Kiedy znaleźli się na chwilę sami w towarzystwie Alexis i Bleys wprowadził ją w ich przynależność, Erich podniósł wzrok znad smażonej ryby, nadzianej na ostry kij, którą podgryzał i skwitował jej zdziwienie krótkim uśmiechem. Przez kilka sekund zastanawiał się nawet czy nie wspomnieć o Ritavouri, ale potem rozmowa zeszła na inne tory i zaniechał tego pomysłu.
- Wódka. Na anyżu. I paru innych składnikach - odpowiedział na pytanie, próbując ostrożnie wyciągnąć długą ość ze swojego smakołyku. - I nie wiem. Doktor L'Roli wydaje się mieć zupełnie inny... image w publicznym towarzystwie.
Czy sprawiła to otoczka profesjonalizmu ich przełożonej, czy też inne pobudki - wkrótce okazało się, że asari nie pojawiła się na ich "rodzinnym" wieczorze. Mijały kolejne godziny, a zamiast Talii pojawiło się zdobyte przez Lex ouzo, które postarało się, by reszta wydarzeń była zdecydowanie bardziej niewyraźna.

Po ognisku:

Jeżeli coś mogło sprawić, by Erich mówił jeszcze mniej niż zwykle, to był to kac.
Jego żołnierska "odpowiedzialność" sprawiła wprawdzie, że nie dołączył do grupy, która postanowiła spędzić noc pod grecką chmurką, ale wieczór wspominek z Belfordem wcale nie wypadł łagodniej. Butelka ouzo, którą wyczyścili razem z resztą jedzenia, już się o to postarała. Snajper pamiętał jak przez mgłę, że kapitan opowiadał o ich pierwszym spotkaniu, potem o jakichś misjach, potem z Lex pili jego zdrowie, a Shaw próbował dowiedzieć czym jest tachometr chronometryczny stosowany w technologii... a może to było wcześniej?
Poranek był ciężki. Słońce świeciło za jasno, temperatura była za wysoka, a fale szumiały za głośno, ale pomimo tego dyscyplina Ericha wzięła górę. Jeżeli wojsko nauczyło go czegoś jeszcze, to tego jak sobie radzić z niechcianym kacem w przededniu treningów: część alkoholu wypocił w porannych ćwiczeniach, a resztę zabił zimnym, kilkunastominutowym prysznicem i porcją witamin. Wkrótce po wczorajszej libacji pozostało tylko wspomnienie.
Kiedy Lex wróciła z resztą plażowiczów do domku, leżał na swoim łóżku, czytając książkę. Na widok kobiety podniósł na chwilę wzrok i uśmiechnął się krótko, w ramach powitania, po czym wrócił do lektury. Nie skomentował stanu żadnego z nich, miał przynajmniej tyle przyzwoitości.
- Herbatę. Jeśli mamy. Dzięki - odparł na propozycję Bleysa, kiedy ten zaproponował kawę. Widząc, że poranna impreza przeniosła się do kuchni, zamknął książkę i wstał z łóżka, również zmieniając swoje stanowisko. Podwędził jedną z zapiekanek i przysiadł na parapecie okna, milczącym skinięciem głowy dziękując za herbatę, gdy i tą zrobił Belford.
Piknięcie omni-klucza - również nieco za głośne jak na poranne standardy - zmusiło go do przejrzenia nowych wiadomości. Informacja od L'Roli była równie enigmatyczna co cała wyprawa, ale komentarz Lex nieco ją poprawił, wywołując na ustach Ericha uśmiech.
- Równego sobie - mruknął, wyłączając wiadomości i wracając do popijania herbaty. Nie miał pojęcia co asari planuje osiągnąć w ten sposób ani jaki był cel zagadki. Czy mieli szukać odpowiedzi w kontekście obiektu w Samos? Czy musieli przejrzeć turystyczny plan i szukać atrakcji, która nawiązywałaby do rozwiązania? - Ale twoja odpowiedź podoba mi się dużo bardziej. Proponuję ją odesłać Talii. Sama się wtedy znajdzie.
Najpierw rodzinne ognisko, a teraz zabawa w podchody? Ciekawe czy na wieczór mieli zaplanowane karaoke.
Przez alkohol chyba robił się cyniczny.
THEME    ☉    ARMOR    ☉    CASUAL    ☉    FORMAL   ☉    VOICE    ☉    GG: 5349530
ObrazekObrazek
+10% obrażeń do walki wręcz         75% szansy na obalenie         -30% koszt regeneracji tarcz (8.4 PA)
+10% do celności (przy +1 PA)         +1 pochłaniacz ciepła do każdej broni
Erich Shaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 61
Dołączył(a): 3 lut 2015, o 23:46
Miano: Erich Shaw, "Epsilon"
Wiek: 29
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent Cerberusa, cyngiel do wynajęcia
Postać główna: Vegz
Lokalizacja: Nos Astra, home sweet home
Kredyty: 5.085

Re: [GRECJA] Samos

7 cze 2015, o 17:33

Jaana
Odczytując wiadomość Jaana nie była w stanie określić nadawcy. Normalnie takie coś należałoby uznać za zwykły SPAM a adres ID zupełnie nic nastolatce nie mówił. Już nawet nie wspominając o tym, bo ktokolwiek informował, że podobna wiadomość przyjdzie. Kiedy rozdzwoniły się omni-klucze pozostałych już można było się domyśleć, że oni dostali podobne. Zresztą Timmy energicznie przyznał Ritavuori rację kiwając głową. Gdy tylko Jaana wypowiedziała na głos swoją odpowiedź, wiadomość zamigotała i na hologramie wyświetliła się mapka. Była ona dość przejrzysta a układ ulic i przede wszystkim nazwy wskazywały na to, że jest to rozkład miasta. A przynajmniej jego część. To chyba była wystarczająca odpowiedź na jej pytanie.
Timmy uniósł tylko zdziwione spojrzenie i również wypowiedział odpowiedź na głos po czym jego urządzenie zrobiło dokładnie to samo, co przed chwilą omni-klucz Janny. Annice nie pozostało zatem nic innego jak powtórzyć czynność. Teraz cała trójka miała na holoekranach wyświetloną mapę z zaznaczoną trasą. Pytanie zaś nasuwało się jedno…
- Mamy tam iść? – Odezwał się Timmy oglądając zaznaczony na czerwono punkt. - Nie mamy tutaj żadnych więcej informacji, ale chyba na to wygląda…
Spojrzał znad wyświetlacza na Jaanę a potem na Annikę. Ta ostatnia jeszcze przez długą chwilę milczała wpatrując się w ekran.
- Talia bawi się z nami w podchody czy jaka cholera…. – mruknęła w końcu wyłączając wyświetlacz. Rozejrzała się po pomieszczeniu, aż w końcu po chwili zaczęła zbierać część swoich rzeczy. Tych, które według niej były potrzebne do dalszej części tej osobliwej zabawy. Nie musiała nic mówić Ritavuori, bo ta już z pewnością doskonale wiedziała co trzeba robić w takiej sytuacji. Młody Bennet przyglądając się kobietom dopiero po dłuższej chwili się podniósł.
Cóż, wyglądało na to, że naprawdę będą teraz biegać po mieście szukając doktor L’Roli.

Alexis, Bleys, Erich
Kiedy wszyscy w jednym momencie otrzymali na swoje omni-klucze wiadomość z początku mogło się to wydać niektórym dość dziwne. Potem może nawet trochę zabawne ale dopóki mieli jedynie przed oczami tekst, nic się nie działo. Dopiero słowa Lex wprowadziły odrobinę zamieszania. Kiedy tylko kobieta udzieliła swojej odpowiedzi jej omni-klucz zajaśniał najpierw na niebiesko, potem przeszedł w kolor fioletowy aby wreszcie zatrzymać się na czerwonym i zacząć nieprzyjaźnie pikać.
- Brawo Crimson, zjebałaś – zaśmiała się gdzieś za jej plecami Assanowicz stojąc przy Murawskim i wpatrując się w swój omni-klucz. Dźwięk, który wydawał ten Alexis był naprawdę nieznośny i do tego bardzo natarczywy. Daniel siedzący obok skrzywił się jedynie zapewne wciąż odczuwając skutki wczorajszego ogniska, a pipczenie urządzenia wcale nie zachęcało do powrotu do normalności.
Gdy tylko Erich wypowiedział swoje słowa dotyczące odpowiedzi, jego omni-klucz błysnął ukazując mapę, co wprawiło Dianę w jeszcze lepszy humor. Roześmiała się patrząc na Lex i powtórzyła słowa Shawa.
- Widzisz Crimson, trzeba było tyle nie pić – klepnęła ją w ramię po czym przez chwilę przyglądała jej urządzeniu. Wreszcie się skrzywiła i odeszła trochę dalej najwyraźniej nie mogąc już wytrzymać nieprzyjemnego dźwięku.
Tymczasem Bleys natrafił w ekstranecie na całkiem sporo na temat koniunkcji, chociaż w większości były to informacje o charakterze prześmiewczym. Takie, które szydziły z wydarzenia nazywając je „zabobonem ciemnych czasów” i wiele, innych, bardzo podobnych określeń. Było też dużo na temat historii koniunkcji i tego, jak wpływała ona na wcześniej żyjących ludzi w każdej epoce dziejów. Jedno było pewne, jeszcze kilka stuleci temu wiązano z nią ogromne emocje i określano jako nadzwyczajne wydarzenie. Noc koniunkcji miała obfitować w paranormalne wydarzenia, a niektóre miejsca na Ziemii miały otwierać tajemne przejścia do innych wymiarów. Takim miejscem była również wyspa na której się znajdowali, chociaż nikt w artykułach nie potrafił określić dokładnego miejsca pojawienia się owego „przejścia”. Jeśli zaś chodziło o godzinę wyznaczano ją na dzień dzisiejszy o 2:31. Gdyby Bleys chciał się dokładnie przyjrzeć ostatniemu artykułowi na samym dole, niemal w kącie dojrzałby napis kursywą Ceteris.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [GRECJA] Samos

7 cze 2015, o 21:43

Hm. Hm, hm. Sprytne. Całkiem sprytne. Mapka. Mapka zawsze jest spoko. Tylko... Hm.
Przez dobrą chwilę wpatrywała się w otrzymany schemat, komicznie marszcząc brwi. Zastanawiała się. Zastanawiała się bardzo intensywnie. Wiecie, zamierzała wymyślić coś mądrego. Jakiś wniosek, w obliczu którego wszystkie narody świata zaczęłyby klękać. Ostatecznie parsknęła jednak tylko i spojrzała na pozostałą dwójkę.
- Idziemy, nie? - zapytała retorycznie i nie czekając na odpowiedź wstała z miejsca. - Idziemy - poprawiła się tonem twierdzącym i poszła w ślady Anniki. Losnedahl nie musiała jej niczego tłumaczyć. Przecież wiadomo było, że: 1) idą, a skoro idą to 2) muszą się przygotować. Z punktu drugiego wynikał zaś punkt trzeci - żeby się przygotować, trzeba było ruszyć tyłek i zebrać najpotrzebniejsze rzeczy.
Do plecaka wrzuciła wodę, paradny, materiałowy kapelusz - idealny na safari - i masę innych szpargałów, które do niczego miały się nie przydać. Oczywiście, wzięła też broń, a do paska szortów przypięła generator tarcz. Cholera wie, co mogło ich spotkać na uliczkach. Strzelaniny nie były może standardową atrakcją turystyczną, ale L'Roli nie zabrała ich na wyprawę all inclusive. Prędzej czy później coś miało zechcieć ich pożreć, a skoro tak, to skąd wiadomo, że nie zachce akurat na uliczkach kurortu? Wiecie, będzie przechodziło sobie obok straganu ze słodkimi preclami i stwierdzi: hej, w sumie przed deserem wrzuciłbym na ruszt jakiś konkretniejszy obiad.
W każdym razie, gdy tylko była gotowa, zarzuciła plecak na ramię i powróciła do dwójki, która najpewniej również mogła już wychodzić.
- Idziemy - powtórzyła więc radośnie Jaana i jako pierwsza wymaszerowała z chaty. O informowaniu reszty nie pomyślała... Znaczy nie, pomyślała. Pomyślała dokładnie tyle, że na pewno też zagadkę rozwiązali - bo przecież była prosta - mają mapkę i sami dojdą do podobnych wniosków, co ona ze swym stadem. Iść. Iść tam, gdzie karze mapka. Proste. Oczywiste.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 193
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

8 cze 2015, o 16:46

Skrzywiła się i warknęła cicho. Dźwięk, jaki wydawał omni-klucz, prawie rozsadzał jej czaszkę. To, że nie było po niej na co dzień widać, w jak opłakanym jest stanie, nie znaczyło, że nie ma kaca wcale i można jej włączać alarmy pod nosem. Najpierw zastosowała jeden z najskuteczniejszych od wieków sposobów naprawiania sprzętu, a mianowicie postukała pięścią w bransoletę na przedramieniu. Jeśli nie zadziałało, warknęła głośniej i z jeszcze większym niezadowoleniem.
- Ktoś tu ma poczucie humoru na poziomie przeciętnego kamienia - mruknęła. - Albo pani doktor nie ma nastroju, bo jej podróż na Ziemię nie minęła tak, jak planowała - uniosłaby rozbawione spojrzenie na jedzących zapiekanki panów z Hekate, gdyby nie rozsadzało jej mózgu. - Nosz ja pierdolę, równego sobie - wycedziła do mikrofonu omni-klucza, powtarzając odpowiedź Shawa, która najwyraźniej zadziałała. - Równego. Sobie. Kochana pani L'Roli, może pani wyłączyć to przepiękne wycie, albowiem żartowałam, ludziom się to czasem zdarza.
Jeśli zadziałało, westchnęła z ulgą i oparła się. Jeśli nie, pozostało jej zrobić reset omni-klucza i albo przywrócić ustawienia gdyby to pomogło, albo nie włączać go dopóki nie spotkają asari i Lex nie będzie mogła jej opieprzyć za genialne pomysły. Może i Talia była starsza o pierdyliard lat, ale to nie znaczyło, że Crimson nie mogła dobitnie wyrazić swojego zdania na temat jej sposobów kontaktowania się z podwładnymi. Najlepiej, wynająć kogoś bo jest dobrym inżynierem, po czym zainfekować jej omni-klucz jakimś wyjącym gównem, wiedząc że ma kaca i nie ma siły bawić się teraz w czyszczenie dysku z zabawnych wirusów, podczas gdy powoli zaczynają krwawić jej uszy.
Tak czy inaczej, Lex zrobiła wszystko co mogła, by urządzenie ucichło, przynajmniej na chwilę obecną. Nawet jeśli nie dostała w końcu mapy, to skoro byli tu razem, razem mogli też wyruszyć na poszukiwanie zaznaczonego na niej skarbu. Erich rozwiązał zagadkę i nic mu nigdzie nie wyło, postanowiła więc trzymać się jego, a cała reszta problemów powinna rozwiązać się sama.
- Dopiję kawę i mogę iść - uniosła kubek z gorącym napojem, zaparzonym zresztą przez kapitana. - Potrzebuję jeszcze chwili, bo ciągle dzwoni mi w uszach, cholera. Chociaż przyznam że obudziło skutecznie.
Opuściła wzrok i skupiła się na kawie. Dopiero kiedy wypiła całą, po kilku minutach, ruszyła do łazienki żeby doprowadzić się już całkowicie do stanu używalności.
- Powinniśmy coś ze sobą wziąć? - rzuciła w przestrzeń, kiedy wyszła na korytarz z pustą torbą w jednej ręce i butami od pancerza w drugiej. Nie uśmiechało się jej chodzenie w nim po mieście w takiej temperaturze, nawet mimo chłodzenia w środku, ale chyba powinna mieć go na wszelki wypadek. - Idziemy na piechotę, czy lecimy?
Tak czy inaczej wrzuciła do torby pancerz, który po złożeniu nie zajmował wcale dużo miejsca, broń i podręczny zestaw narzędzi, takich, których omni-klucz zastąpić nie mógł. Przerzuciła ją przez ramię, dochodząc do wniosku że waży więcej niż się spodziewała. Potem doszła do drugiego wniosku, że w razie czego Murawsky wyglądał na całkiem silnego, więc nie przejęła się tym zbytnio. Złapała jeszcze lustrzane okulary przeciwsłoneczne i wyszła na taras przed domkiem, by tam poczekać na pozostałych.
- Ej, młoda, czekaj na nas - rzuciła do Jaany, która wybiegała właśnie ze swoich drzwi. Uśmiechnęła się i machnęła do niej. - Też idziemy, zbierają się już.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

9 cze 2015, o 14:14

Kiedy z klucza Alexis wydostało się przeciągłe, irytujące pikanie, Erich skrzywił się wyraźnie. Nie wiedział co było gorsze: ostry dźwięk, wgryzający się pod czaszkę i maltretujący wrażliwe z powodu kaca uszy, czy świadomość, że Talia pokusiła się o taki zabieg i wraz z notką przesłała im potencjalnie szkodliwe oprogramowanie. Swoje myśli zatopił w herbacie, unosząc kubek do ust i cierpliwie czekając aż inżynier upora się ze swoim omni-kluczem.
Pani doktor albo nie miała poczucia humoru, albo to właśnie był jego odpowiednik.
Po kilku łykach odstawił kubek na parapet obok siebie i ponownie odpalił własne narzędzie, widząc nową wiadomość. Przez chwilę przyglądał się mapie Samos i zaznaczonej trasie, po czym bez słowa połączył się z omni-kluczami obecnych w chatce i przesłał im to co otrzymał. Talia nigdzie nie wspomniała, że to zabawa indywidualna, a on nie miał w planach rywalizować w jej zagrywkach.



- Możemy skorzystać z promów do wynajęcia, ale to dość blisko - stwierdził na pytanie o środek transportu, dopijając herbatę do końca i wrzucając kubek do zlewu. Również przeszedł do głównego pomieszczenia, podchodząc do swojego łóżka. O ile podróż w pełnym pancerzu przez miasto mogła wydać się albo podejrzana, albo wręcz śmieszna, tak też przez głowę przemknął mu pomysł nałożenia go. Ostatecznie poszedł za przykładem Crimson, biorąc go w torbie razem ze swoim karabinem, a całość przerzucając przez ramię. Talia pewnie nie przewidywała walki w centrum miasta, ale sama wspomniała o potencjalnych zagrożeniach.
- Niewykluczone, że to będzie dopiero pierwszy przystanek - zauważył, wychodząc za Lex, kiedy wszyscy już byli gotowi.
THEME    ☉    ARMOR    ☉    CASUAL    ☉    FORMAL   ☉    VOICE    ☉    GG: 5349530
ObrazekObrazek
+10% obrażeń do walki wręcz         75% szansy na obalenie         -30% koszt regeneracji tarcz (8.4 PA)
+10% do celności (przy +1 PA)         +1 pochłaniacz ciepła do każdej broni
Erich Shaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 61
Dołączył(a): 3 lut 2015, o 23:46
Miano: Erich Shaw, "Epsilon"
Wiek: 29
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent Cerberusa, cyngiel do wynajęcia
Postać główna: Vegz
Lokalizacja: Nos Astra, home sweet home
Kredyty: 5.085

Re: [GRECJA] Samos

11 cze 2015, o 02:26

Bleys zagłębił się w lekturę artykułu. Czym mogło być owo "ceteris", które rzuciło mu się w oczy? Wiedział, że to łacina, liznął trochę owego zapomnianego, coraz bardziej martwego języka na zajęciach z historii astronomii. Tapnął słowo i przetłumaczył - 'reszta' lub 'inne'. Czy mogło chodzić o inne miejsca na Ziemi, w których miały dziać się niezwykłe rzeczy podczas koniunkcji? Spróbował odnaleźć w Ekstranecie czy ktoś pisał o innych miejscach na ziemi, lub sporządził ich mapę.
Belford uniósł lekko brwi, gdy jego prasówkę przerwało pikanie komunikatora Lex, jej urocze przekleństwa, a po chwili przyjście na własny omni-klucz wiadomości z mapą od Ericha. Podziękował swemu oficerowi i przyjrzał się mapce. Rzeczywiście było niezbyt daleko. Również dopił kawę stuknąwszy się kubeczkiem z Alexis i pokazał czytany artykuł Murawskiemu.
- Zagadki i podchody? L'Roli ma rzeczywiście oryginalne metody pracy. Może robi nam rozgrzewkę przed prawdziwymi wyzwaniami? Dam znać Hekate, by prom był w gotowości, gdyby trzeba było podrzucić nas gdzieś dalej. Teraz przejdźmy się - zadecydował wrzucając kubek do zlewu.
Tymczasem wyszedł po swoje rzeczy, pancerz i broń, które były spakowane do turystycznej torby. Wszystko miał przygotowane już od czasów, gdy "zwiedzał" Sur'Kesh. Zobaczył, że Jaana już opuściła domek i podążała zapewne za wskazówkami mapki. Bystra mała i bardzo żywa.
- Co sądzisz doktorze? - zagadnął, gdy wszyscy już się zrównali w drodze i Bleys streścił im pokrótce co też "w prasie" piszą o koniunkcji planet.
- To już dziś o 2:31, tajne przejścia w różnych miejscach na Ziemi, dziwne zjawiska, tajemnicze "ceteris"? - wskazał w artykule Danielowi - Jaka jest opinia badacza i człowieka nauki? - dociekał. Był ciekaw czy Talia zabrała doktora rzeczywiście tylko dla zabawy, czy chłopak posiadał jakąś rzetelną naukową wiedzę i orientację w obszarze jej zainteresowań.
ObrazekObrazek
-30% do kosztu regeneracji tarcz ✔ - 1 PA / strzał Motyką ✔ +15% do celności broni ✔
+5% do obrażeń broni i mocy ✔ +20% do obrażeń wręcz ✔ 20% szans na podpalenie omni-ostrzem ✔
+20% do pancerza ✔

Prawdziwy gracz pbfów potrafi pogodzić wszystko. - William Kraiven

Obrazek
Bleys Belford

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Dołączył(a): 13 cze 2014, o 20:59
Miano: Bleys Belford
Wiek: 40
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan Hekate
Lokalizacja: Omega/Hekate
Status: Oficer Cerberusa, oficjalnie kapitan prywatnego statku kurierskiego, ex Przymierze
Kredyty: 9.940
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1)

Re: [GRECJA] Samos

14 cze 2015, o 19:49

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: [GRECJA] Samos

15 cze 2015, o 18:55

Kiedy już wszyscy spakowani i zaopatrzeni w rzeczy, które uznali za najbardziej przydatne znaleźli się przed domkami przyszedł czas na wyruszenie tam, gdzie wskazywała mapka. Omni-klucz Lex wreszcie po resetowaniu dał sobie spokój z intensywnym pikaniem, co zdawało się uszczęśliwić nie tylko Crimson, ale i całą resztę obecną wcześniej w jej domku. Assanowicz szła zaraz obok niej z Danielem, do którego po chwili dołączył Bleys ze swoimi spostrzeżeniami z poszukiwań po extranecie. Młody doktor spojrzał na kapitana Hekate i uśmiechnął się.
- Koniunkcja… czyli ustawienie się wszystkich planet w jednej linii. To już wiemy. Wyróżniamy koniunkcję dolną i górną. Ta, która ma nastąpić dziś jest dolną, znaczy to mniej więcej tyle, że planety ustawią się za Słońcem a Ziemia będzie tak jakby „na czele” – tutaj Murawsky wyciągnął dłonie demonstrując dokładnie o do mu chodzi. Potem spojrzał na Bleysa, jakby sprawdzając czy mężczyzna zrozumiał, po czym kontynuował: - Ludzie od zawsze doszukiwali się w tym zjawisku czegoś nadprzyrodzonego… Czegoś zwiastującego nieszczęście, czy nawet koniec świata. Tylko, że potem odnaleźliśmy na Marsie technologię, która pozwoliła nam dowiedzieć się, że istnieje inne życie poza ziemskim. Od tego czasu koniunkcja planet w Układzie Słonecznym zeszła na dalszy plan i nikt się tym już więcej nie interesował. Jak wiadomo w takich chwilach fanatycy dochodzą do głosu i mieszają ludziom w głowach i nie inaczej było tym razem. To „ceteris”, które znalazł pan w artykule nawiązuje do Bractwa Cederejskiego, inaczej zwanych Cederejczykami. To bardzo stara organizacja, która skupia się właśnie wokół mistycyzmu koniunkcji planet. Wspomniane tajne przejścia mają być czymś w rodzaju portali do innych światów, cokolwiek to znaczy. Cederejczycy za punkt honoru postawili sobie utrzymanie lokalizacji przejść oraz ich faktycznego istnienia w tajemnicy. Dzień dzisiejszy jest dla nich bardzo dużym świętem. Z ciekawszych rzeczy, które o nich wiem, to, że składają krwawe ofiary z obcych i piją ich krew podczas rytuałów przemienienia.
Daniel nie zająknął się ani razu niemal recytując głowy wszystko, co wiedział na tematy, o które pytał go Bleys. Doktor faktycznie posiadał obszerną wiedzę i Talia najwyraźniej zadawała sobie z tego sprawę, więc można się było tylko domyślać, że nie chodziło jej tylko o zabawny charakter chłopaka.
Szli pieszo, gdyż tak jak powiedział Shaw nie było do zaznaczonego na mapie punktu wcale daleko. Atmosfera na ulicach była iście sielankowa i w zasadzie wszyscy faktycznie mogli poczuć się jak na wakacjach. Tylko temperatura mogła dawać się we znaki, bo faktycznie słońce przygrzewało bardzo mocno. Od Talii nie otrzymali do tej pory żadnej wiadomości, a to, co dostali na swoje omni-klucze nie posiadało konkretnego adresu ID, co samo w sobie już było dziwne. Mimo wszystko szli, jak nakazywała mapka i mogli dziękować niebiosom, że wędrują między budynkami, gdyż było tutaj sporo cienia. Wreszcie po około pół godzinnym marszu dotarli do zaznaczonego na mapie punktu. Tym miejscem okazał się być niewielki plac pokryty głównie kostką brukową poprzecinaną gdzieniegdzie pasmem zieleni i ustawionymi przy nich ławkami. Na skrajnych częściach zaś mogli dostrzec mosiężne figury czterech zwierząt: Lwa, Węża, Wilka i Orła. W centralnym miejscu placu znajdował się wysoki na około cztery metry monument przypominający coś w rodzaju laski zakończonej pustym kołem. Gdy tylko zbliżyli się do tej konstrukcji znów rozdzwoniły się ich omni-klucze. Podobnie jak poprzednio nadawca był nieznany, za to wiadomość była równie urocza, co poprzednia.
Wilk nocną porą poluje w ciemności. Lew rankiem dopada swoje ofiary. Wąż atakuje zaraz o zmierzchu. Orzeł w południe dopada zwierzyny. Cień drogę ci wskaże, lecz szukaj ofiary.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [GRECJA] Samos

15 cze 2015, o 19:30

Otoczka wyprawy bardziej intelektualnej aniżeli siłowej póki co zdawała się w pełni pasować młodej biotyczce, a jednak trudno było nie dostrzec tęczy uczuć, jaka odmalowała się na jej twarzyczce w odpowiedzi na monolog, jaki zafundował Bleysowi Daniel. Teoretycznie nie Jaana była adresatką tejże przemowy, stąd być może mogłaby darować sobie słuchanie prelekcji i udawać, że nic ją to nie obchodzi, ale... Skoro już zaczęła słuchać, skoro tak bardzo zależało jej, by cokolwiek zrozumieć, to po prostu nie wypadało arogancko przyspieszyć kroku i pogalopować przed całym pochodem, aurę powagi i dorosłości pozostawiając za sobą. Szła więc przykładnie, razem z resztą, słuchając pilnie i starając się nie uronić ani słowa, by wreszcie, na koniec...
- A podobno etap krwawych ofiar i recytowania dla nikogo niezrozumiałych litanii w nieistniejących językach mieliśmy mieć już dawno za sobą, teraz mieliśmy być już doskonali i tak bardzo nowocześni - parsknęła cicho, jak rasowa ignorantka i pokręciła głową z rozbawieniem. W przeciwieństwie być może do Murawsky'ego, czarnowłosa nie widziała nic fascynującego w dziwnym zgromadzeniu, jakim mieli być Cederyjczycy i... Może nawet nie do końca w całą tę historię wierzyła? W zasadzie była niemal pewna - tą pewnością, która należy się jeszcze nastolatkom - że te niby mistyczne zrzeszenie sprowadza się po prostu do grupy szaleńców nie mających najmniejszego pojęcia, co się z nimi dzieje, a otoczka tajemnicy i grozy dorobiona została przez tych, którzy wszędzie wietrzą spisek.
Biorąc pod uwagę ignorancję Jaany w tej kwestii łatwo było zaakceptować prędkość, z jaką porzuciła te bardzo poważne rozważania na temat koniunkcji na rzecz... Kolejnej zagadki. No więc - co my tu mamy?
Spory plac, fikuśne posągi i takie nie-wiadomo-co na środku. I zagadka, oczywiście, jakże by inaczej.
Tak, jak dotychczas podążała ramię w ramię z resztą, tak teraz bez wahania wysforowała się na przód. Początkowo zdawała się walczyć z chęcią potruchtania w kierunku kolejnych figur i pooglądania ich z bliska, ostatecznie z podobnych wojaży rezygnując i zatrzymując się w miejscu, które gwarantowało jej odpowiednią perspektywę oględzin. Usta dziewczynki poruszały się, gdy bezgłośnie powtarzała treść otrzymanej zagadki, sama biotyczka skrzywiła się zaś w pewnej chwili gdy, oglądając się ku słonecznej tarczy, naraziła się na ostry, rażący oczy blask promieni. Potem znów spojrzała na plac, przestąpiła z nogi na nogę i z wyrazem głębokiego zamyślenia chrząknęła cicho.
- No to... - zaczęła odważnie, westchnęła cicho, pozbierała słowa do kupy. - Cień pokazuje tam... - Dźgnęła palcem powietrze w kierunku figury lwa. - Więc pewnie od tego powinniśmy zacząć. A potem eee... Kolejnością pór dnia? Że ranek, południe i tak dalej? - Przekrzywiła lekko głowę spoglądając na grupę dorosłych. - Wychodziłoby wtedy, że najpierw lew, potem orzeł, potem wąż i na końcu wilk.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 193
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

16 cze 2015, o 20:57

Lex westchnęła, gdy tylko przeczytała nową wiadomość. Przewróciła oczami i przesunęła spojrzeniem po placu, jakby liczyła na to, że da jej on jakąś wskazówkę. Ale nie. Słońce, cień, zwierzęta, kółko na słupie. No szaleństwo.
- Pierdolę te zagadki - mruknęła, ale na tyle cicho, by jej głosu nie wyłapał mikrofon jej omni-klucza. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby znowu coś spieprzyła i tym razem... co, spadłby na nią jeden z posągów? Za to spojrzała na Jaanę i uśmiechnęła się lekko. To, co młoda mówiła, miało sens, chociaż podejrzewała, że każde inne rozwiązanie byłoby dla niej lepsze, niż takiego brak. A w głowie Lex obecnie była całkowita pustka. - Nieźle, może być tak. Lew, orzeł, wąż, wilk - zmarszczyła nos, przesuwając wzrok na słońce, a potem wzdłuż cienia wysokiego monumentu. - Jak dla mnie to wilk do tego zestawu ni cholery nie pasuje. Ale to tylko moja subiektywna opinia.
Niech się inni zajmowali rozwiązywaniem zagadek, Crimson w tym momencie miała lepszy pomysł na urozmaicenie sobie spaceru. Usiadła na pierwszej wolnej ławce w okolicy i z powrotem otworzyła ostatnią wiadomość. Mogli chodzić w kółko po mieście, wybierając kolejność posągów i zastanawiać się, dlaczego równy sobie nie ma kaca. Mogli rozwiązywać takich łamigłówek jeszcze trzydzieści, aż zapadnie noc, albo szlag ich jasny trafi.
Ale Lex szybko uruchomiła program namierzający i wybrała nadawcę tajemniczej wiadomości. Jak dobrze pójdzie, mogła znaleźć jego lokalizację i albo odwiedzić bezpośrednio doktor L'Roli, by powiedzieć jej, że do podchodów mogła sobie wynająć bandę harcerzy, albo znaleźć kogoś innego, kto te wiadomości im wysyłał. Bo mogło się okazać, że Talia w międzyczasie została wypchnięta z interesu, zamknięta gdzieś w piwnicy aż minie koniunkcja, a skarb dorwie ktoś inny. Cóż, może to była paranoja, ale Crimson wolała to sprawdzić. A fakt, że jej omni-klucz dla odmiany nie wył, był całkiem miłym dodatkiem do uroczego poranka.
- No gdzie jesteście? - mruknęła, pilnując przepływu danych, by w odpowiednim momencie w razie czego móc się wycofać. Nie chciała zostać przyłapana. Chciała tylko znaleźć punkt docelowy bez analizowania cienia, pory dnia i tysiąca metafor, tylko korzystając z umiejętności, które faktycznie miała.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

16 cze 2015, o 21:49

Belford słuchał z zainteresowaniem Murawskiego. Tak, wyglądało, że będzie wyjątkowo użyteczny podczas ekspedycji. Jak to się stało, że nikt nie poinformował go o fakcie, że to całe Bractwo Cederejskie będzie tak aktywne w okresie koniunkcji planet?
- To prawda. Nowoczesność nie jest wolna jednak od zagrożeń - odparł na słowa Marjaany na temat cederejczyków, młode umysły dostrzegały, jak świat dorosłych bywa wewnętrznie niespójny - Nowoczesność daje nam coraz większą szybkość. Ale to nie znaczy, że zawsze jesteśmy na kursie doskonałości - kapitan przesunął dłonią w powietrzu jakby właśnie miał obrać nowy cel dla swego okrętu na wirtualnej mapie.
- Niektórzy cofają się tak szybko, że zapominają o zdrowych zasadach, które odkryli nasi przodkowie, nawet jeśli powoli sunący i mało dla nas nowocześni - dodał jakby w zamyśleniu, bowiem, życie przeorało kilkakroć jego światopogląd i zaufanie do liderów ludzkości.
Gdy na placyku otrzymali kolejną wiadomość kapitana zaniepokoiło, że wciąż nie podano im adresata. A jeśli to nie L'Roli wysyłała te wiadomości? Bleys nawiązał połączenie z Hekate i działem technicznym Irii Durate.
- Sprawdźcie, czy ktoś wie coś na temat poczynań Bractwa Cederejskiego w okolicy - rzucił polecenie swoim ludziom. Nie podobało mu się, że tak późno dowiaduje się, że ktoś w okolicy może zagrażać obcym, to mogło narazić misję na szwank. Pobrał też numer kontaktowy do Talii i sam spróbował zadzwonić do asari.
Zauważył, że Alexis starała się już namierzyć nieznanego adresata wiadomości.
- Jeśli będziesz potrzebowała oprogramowania, czy mocy obliczeniowej udostępnię ci wsparcie Hekate. - rzekł do pani inżynier na stronie.
- Miejmy oczy szeroko otwarte - rzucił po chwili do Ericha i Assanowicz. Sam rozejrzał się czujnie po placu i podszedł do młodej Ritavuori. Pokiwał głową na wyciągnięte wnioski.
- Wydaje się słuszne. Lubisz zagadki? - Mała była bystra. Jej potencjał zapewne marnowałby się zamknięty w laboratorium na Cronosie. Tymczasem Belford rozejrzał się znów po zalanym światłem placu. Wszystko przypominało nieco zegar słoneczny.
- Czy ta symbolika może coś powiedzieć, doktorze? - zagadnął Murawskiego. Nie był to wszak normalny zegar słoneczny z pochyłym gnomonem pośrodku i tarczą cyfr. Słońce od wschodu wisiało nad wilkiem, zatem cień kładł się na zachód w stronę lwa.
- Gdzie jednak jest nasza ofiara? - zastanawiał się głośno.
Przeszedł po cieniu zakończonej kołem laski w stronę figury wielkiego kota. Przyjrzał się czy cień wskazywał coś swym okręgiem na ziemi? A potem podszedł obejrzeć figurę. Czy to zgodnie ze wskazówkami zegara, czy zgodnie z ich rozumieniem zagadki - ten posąg był wskazywany jako pierwszy. Nie był wciąż pewien o co chodzi z ofiarą. Czy chodziło o ofiarę lwa? Słońce wisiało nad wilkiem. Zaś linia, którą wyznaczyli, biegła do orła. Co jeszcze mógł wskazywać cień? Mogli sprawdzić jeszcze cień figury lwa. Z zagadkami zawsze był ten problem, że nie znając kontekstu trzeba było próbować z rozmaitymi rozwiązaniami.
ObrazekObrazek
-30% do kosztu regeneracji tarcz ✔ - 1 PA / strzał Motyką ✔ +15% do celności broni ✔
+5% do obrażeń broni i mocy ✔ +20% do obrażeń wręcz ✔ 20% szans na podpalenie omni-ostrzem ✔
+20% do pancerza ✔

Prawdziwy gracz pbfów potrafi pogodzić wszystko. - William Kraiven

Obrazek
Bleys Belford

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Dołączył(a): 13 cze 2014, o 20:59
Miano: Bleys Belford
Wiek: 40
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan Hekate
Lokalizacja: Omega/Hekate
Status: Oficer Cerberusa, oficjalnie kapitan prywatnego statku kurierskiego, ex Przymierze
Kredyty: 9.940
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1)

Re: [GRECJA] Samos

17 cze 2015, o 15:37

Wycieczkę na słoneczny plac Erich odbył w milczeniu, trzymając się bliżej niezidentyfikowanego końca grupy i z dłońmi w kieszeniach idąc za pozostałymi. Słowa Daniela, chociaż skierowane do Belforda, zostały na dłużej w głowie snajpera. Chociaż "Bractwo Cedaryskie" brzmiało jak mokry sen miłośnika konspiracji spiskowych, ciężko było nie wziąć pod uwagę takiej możliwości chociażby na chwilę. Nie gdy znajdowało się w jego położeniu. Czy raczej powinien powiedzieć "ich", bo czyż zdecydowana większość grupy nie pracowała dla sekretnej organizacji, pociągającej sznurki i sterującej ludzkością z ukrycia? Czym Cerberus różnił się od enigmatycznych Cedarczyków, poza porzuceniem mistycznej otoczki na rzecz bardziej przyziemnych i jasnych morałów? Ich fanatyczna otoczka mogła być doskonałą przykrywką dla łatwiejszych do zrozumienia pobudek: władzy i pieniędzy.
Najlepszym kłamstwem Diabła było przekonanie ludzi, że nie istnieje, jak mówiło pewne ziemskie porzekadło.
Kiedy dotarli do pierwszego celu, a ich omni-klucze znowu się rozdzwoniły z nową zagadką, Erich pozostawił jej rozwiązanie pozostałym członkom grupy. Nie przepadał za łamigłówkami i tajemnicami, a młoda Ritavouri zdawała się tryskać entuzjazmem za wszystkich. Zamiast tego przysiadł na jednej z ławek w pobliżu grupy i w ciszy zaczął przesuwać spojrzeniem po placu, pod maską znudzenia przyglądając się połaciom zieleni, okolicznym budynkom i innym ludziom. Słowa Bleysa i Lex miały swoją słuszność. Doktor L'Roli upewniła się, że tysiące uszu dowie się o ich wyprawie i być może miała jednak swój cel w tej konferencji. Może właśnie to planowała, a oni w tej chwili byli przynętą, mającą odciągnąć wszystkie ciekawskie oczy i Bractwo od jej prawdziwego celu wizyty, który wykonywała, gdy oni kręcili się bez celu po mieście za zagadkami.
Bez względu na to, Shaw szukał przyglądających się im ludzi, zapamiętywał twarze i notował w pamięci ułożenie kamer. W najlepszym wypadku, jeżeli ktoś ich śledził, mógł się przez przypadek ujawnić; w najgorszym, jeżeli Bractwo miało wystarczające wpływy i środki, mogły zwyczajnie wykorzystać do tego miejski monitoring, śledząc ich zdalnie i przekierwując wszystkie kamery tam gdzie się pojawiali.
THEME    ☉    ARMOR    ☉    CASUAL    ☉    FORMAL   ☉    VOICE    ☉    GG: 5349530
ObrazekObrazek
+10% obrażeń do walki wręcz         75% szansy na obalenie         -30% koszt regeneracji tarcz (8.4 PA)
+10% do celności (przy +1 PA)         +1 pochłaniacz ciepła do każdej broni
Erich Shaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 61
Dołączył(a): 3 lut 2015, o 23:46
Miano: Erich Shaw, "Epsilon"
Wiek: 29
Klasa: Szpieg
Rasa: Człowiek
Zawód: Agent Cerberusa, cyngiel do wynajęcia
Postać główna: Vegz
Lokalizacja: Nos Astra, home sweet home
Kredyty: 5.085

Re: [GRECJA] Samos

19 cze 2015, o 11:41

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Rzut kością

Avatar użytkownika
 
Posty: 652
Dołączył(a): 17 paź 2013, o 21:03

Re: [GRECJA] Samos

19 cze 2015, o 15:27

Wyglądało na to, że rozumowanie Jaany spotkało się z aprobatą wszystkich obecnych, bo tak naprawdę nikt nie zaprotestował. Daniel analizował na głos symbolikę zwierząt przedstawionych na placu i tym samym wyjaśnił Lex dlaczego wilk do całego towarzystwa pasuje opierając się na mitologii greckiej, jakimś podziale kontynentów i stref klimatycznych. Nie było to jakoś szczególnie istotne w kwestii ich podróży, raczej zwyczajna ciekawostka, ale doktor od razu dał sobie spokój, kiedy tylko Crimson udała się na stronę zająć się tym, co potrafiła najlepiej. Użyczone przez Bleysa wsparcie baz Hekate nie poszło na marne. Talia faktycznie miała nosa, co do talentów Alexis i w tym momencie, okazało się, że słuszną podjęła decyzję dołączając inżynier do ekipy. Chwilę później Lex, podczas gdy inni zajęli się badaniem placu, trafiła wreszcie na coś, co mogło okazać się przydatne. Wśród tysiąca ścieżek dostępu i masy przekierowań (komuś bardzo zależało na tym, by jednak nie natrafiono na ID) przed Crimson na wyświetlaczu omni-klucza pojawiły się wreszcie numery oraz coś jeszcze.
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Potem wyświetlacz mignął na czarno i wiadomość została skasowana. I tyle. Nie było już niczego więcej. Podobnie zresztą stało się na omni-kluczach pozostałych osób, na co Assanowicz uniosła wzrok na Lex ze zdziwieniem i zapytaniem wymalowanym na twarzy.
Jaana wraz z Bleysem, którzy najdokładniej ze wszystkich analizowali budowę placu mieli nieco więcej szczęścia. Być może kapitan Hekate po głębszym przyjrzeniu się uważnie każdej z rzeźb nie trafił na nic podejrzanego. Być może było tak coś, co Bleysowi umknęło i być może powinien wszystko przeanalizować ponownie, bardziej zagłębiając się w strukturę każdej z rzeźb, ale młoda Ritavuori rozwiązawszy zagadkę mogła wpadła na ukryty schowek jako pierwsza. Dokładnie w momencie, gdy w wyobraźni zostały połączone wszystkie cztery zwierzęta jedna z kostek brukowych na przecięciu środkowej linii oraz cienia wysunęła się to góry, tak, że młody Bennet biegający za Marjaaną prawie się na niej przewrócił. Ktokolwiek wreszcie nie uniósł kostki to zdziwienie, które mogło wymalować się na jego twarzy z powodu znaleziska musiało być dość spore. We wgłębieniu po kostce leżało nic innego jak fikuśnych kształtów klucz zdecydowanie nie pasujący do standardowych dziurek od klucza. Już pomijając fakt, że było to rozwiązanie co najmniej anachroniczne. Do klucza przywiązana była karteczka:
Karlovassi 37°47′N 26°42′E
Główny dom i jego brama. Drugi od lewej i drugi od dołu.

Po chwili także przyszły wieści ze statku, że na temat aktywności Bractwa Cederyjskiego nie było żadnych, ale to żadnych informacji, na które ktoś z załogi mógłby trafić. Poza oczywiście tym, co już wyłożył im Murawsky.
Erich miał trochę więcej szczęścia, głównie ze względu na fakt, że podzielili się rolami tak, aby każdy mógł wykonywać to, na czym się znał najlepiej. I to był dla nich w tej chwili duży plus. Rekonesans nie wykazał być może żadnych podejrzanych osób w ich okolicy, a przynajmniej nie takich, które Shaw mógłby od razu określić, jako kogoś, kto ich permanentnie obserwuje, ale przynajmniej starał się zapamiętywać twarze przyglądające się im. W końcu ośmioosobowa wycieczka plątająca się po środku placu z mosiężnymi zwierzętami i grzebiąca w chodniku była dość ciekawym zjawiskiem. Snajperowi mogła wpaść w oko jedna kamera, która faktycznie była skierowana jedynie na plac i ustawiona nieruchomo. Ciężko było jednak stwierdzić czy to zwykła usterka czy też celowe działanie kogoś po drugiej stronie.
Mistrz Gry

Avatar użytkownika
 
Posty: 8701
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 22:04

Re: [GRECJA] Samos

19 cze 2015, o 17:43

Wyszło na to, że... wyszło. Dosłownie. Spod ziemi. Chodnika, znaczy się. Podczas, gdy Timmy próbował nie dać się zabić podstępnej kostce brukowej, Jaana w podskoku znalazła się przy niej i, kucając tuż obok, ostrożnie sięgnęła do dość prymitywnej skrytki. Wiecie, tak ostrożnie, jak gdyby w środku miał znajdować się obrzydliwy, włochaty pająk, albo też równie mało sympatyczny, jadowity wąż. Gotowa w każdej chwili cofnąć dłoń, ostatecznie nie tylko tego nie zrobiła, ale też zamknęła smukłe palce na... kluczu. Podrywając się do pozycji pionowej, nie mogła zdusić okrzyku satysfakcji. Ha! Miało się tu coś pod czupryną, co?!
- Hej. Heeeej! - Jako, że trochę się porozchodzili, szesnastolatka zamachała intensywnie zaciśniętą pięścią, w której to krył się klucz. Z początku nawet nie zorientowała się, że do klucza załączona była notatka - na tę zwróciła uwagę dopiero wtedy gdy, postarawszy się o zainteresowanie sobą pozostałej części grupy (a przy okazji zapewne także kilku zupełnie przypadkowych przechodniów, dla których widok tak komicznego stada musiał być swoistą atrakcją turystyczną), mogła ponownie obejrzeć znalezisko.
- Patrz - rzuciła do towarzyszącego jej Benneta, odczytując zanotowane na karteczce współrzędne i dodatkowe kilka słów - niewątpliwie wskazówki co do ich kolejnego przystanku. Czy to tam znajdą Talię, czy to po prostu kolejny krok ku niej?
Nim ponownie zdążyli się zebrać w jedną grupę, Jaana uruchomiła omni-klucz i korzystając z najbardziej standardowego zestawu map, wpisała cyferki, w które zaopatrzony był klucz - dla odmiany ten zwykły. Nie zaszkodzi zawczasu zorientować się, gdzie dokładnie idą, prawda? Szczególnie, że dalsza część notatki, choć zapewne przydatna już na miejscu, teraz nie mówiła czarnowłosej zupełnie nic. Nie informowała, czego się spodziewać - bo, umówmy się, to, że mają oczekiwać domu i bramy, nawet konkretnie wskazanych, to w tej chwili żadna wskazówka, żadne... Ostrzeżenie? No, nie ważne. Ritavuori, skoro i tak stała w tej chwili jak kołek, tuż obok młodego Timmy'ego, zamierzała po prostu wykorzystać tę chwilę i z pomocą zdjęć satelitarnych sprawdzić nie tylko docelowe miejsce, ale też potencjalną drogę, którą mieliby podążyć.
KUGUAR NPC PANCERZ

ObrazekObrazek

+ 80% obrażeń w walce wręcz
+ 1 PA koszt ataku wręcz
75% szans na obalenie przy ataku wręcz
+ 10% do obrażeń od mocy
- 10% kosztu użycia mocy
+ 10% tarcz
- 1 PA kosztu użycia medi- lub omni-żelu
- 10% na zakupy produktów Rady Serrice
Jaana

Avatar użytkownika
 
Posty: 193
Dołączył(a): 22 mar 2014, o 14:39
Miano: Marjaana Ritavuori
Wiek: 16
Klasa: Szturmowiec
Rasa: Człowiek
Zawód: najemniczka
Postać główna: Rebecca Dagan
Lokalizacja: Aite
Status: eksperyment Cerberusa;
Kredyty: 18.951
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

19 cze 2015, o 20:56

Przez chwilę stała i przyglądała się Murawskiemu z nieprzeniknioną miną, by uśmiechnąć się i przesunąć dłonią czule po jego policzku, gdy skończył swój wywód.
- Jesteś taki mądry - westchnęła, pozwalając mu domyślać się, czy to sarkazm, czy faktycznie świadomość tego, dlaczego wilk tutaj świetnie pasuje, była dla niej spełnieniem marzeń.
Ktoś się ładnie zabezpieczył przed takimi jak ona. Ale jej nie doceniał. No i wsparcie Hekate też dużo dało. Z takimi możliwościami Lex była praktycznie niepowstrzymana. Uśmiechnęła się do tej myśli i ominęła kolejnego firewalla, by wreszcie wyprostować się z zadowoleniem.
- Mam cię - zmarszczyła brwi, widząc dziwny komunikat, by za chwilę unieść je do góry w zdziwieniu. Assanowicz też była zaskoczona i Crimson się jej nie dziwiła. - Znalazłam coś ciekawego i chyba zaraz popsuję pozostałym zabawę - rzuciła do niej, wstając z ławki.
Posłusznie podeszła do wołającej wszystkich Jaany, krzyżując ręce na klatce piersiowej i przyjrzała się znalezisku. Klucz. Fajnie, teraz wypadałoby znaleźć drzwi i wyglądało na to, że dziewczyna już się tym zajęła. Ale Lex jakoś zupełnie przestała się przejmować tym, że byli w trakcie całej tej wycieczki z podchodami. Wpisała w omni-klucz numer, który wyświetlił się jej chwilę temu, by sprawdzić, czy to czyjeś ID, czy może coś innego.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale mam takie pytanie... - odchrząknęła i spojrzała na Daniela. - Czy wśród tych historyjek o Cederyjczykach jest wzmianka o jakimś Wszechwiedzącym? Ktokolwiek wie, co to może znaczyć? - znów opuściła wzrok na swoje urządzenie. - Wygląda na to, że moja paranoja się opłaciła, bo to raczej nie Talia nas gania po całym mieście. Chyba że ma kryzys tożsamości po niesatysfakcjonującej podróży i teraz bawi się w faceta. Mógłby się ktoś z nią skontaktować? Wolę wiedzieć, czy mamy nadal ganiać jak banda wariatów po mieście, czy jednak możemy zignorować zagadki i zająć się tym, co trzeba.
Spojrzała pytająco na Bleysa, bo to on miał z panią doktor najlepszy kontakt. W końcu nie był do końca jej podwładnym, jak pozostali, tylko bardziej współpracownikiem. A przynajmniej Lex tak to widziała. Jeśli się nie zdecydował, sama westchnęła i nawiązała połączenie z asari, ale zdecydowanie wolała, żeby to zrobił ktoś, kto potrafił rozmowę przeprowadzić bardziej... dyplomatycznie.
- NPC - ARMOR -
ObrazekObrazek
+10% DO OBRAZEŃ WRĘCZ | 75% SZANSY NA POWALENIE | +10% PREMIA TECHNOLOGICZNA | +10% TARCZE

Obrazek
Alexis Crimson

Avatar użytkownika
 
Posty: 273
Dołączył(a): 2 cze 2014, o 23:05
Miano: Alexis Crimson
Wiek: 28
Klasa: Inżynier
Rasa: Człowiek
Zawód: Inżynier Cerberusa
Postać główna: Irene Dubois
Lokalizacja: Cytadela
Kredyty: 21.400
Medale: 1
Medal za długą służbę (1)

Re: [GRECJA] Samos

21 cze 2015, o 17:13

No proszę, Jaana i Timmy byli niczym drony rozpoznawczo-poszukujące, wystarczyło wypuścić same na placyk, by odkrywały wszystkie jego sekrety. Belford oderwał wzrok od omni-klucza, na którym właśnie poinformowano, go, że nikt o Cederejczykach w okolicy nie słyszał.
- Świetna robota - pochwalił młodzież - zorientował się szybko, że przy kluczu zapisane są koordynaty i wstukał je również na mapę.
- To ponad 20 kilometrów, niemal po drugiej stronie wyspy - rzekł podnosząc wzrok na towarzyszy. Pokiwał głową wysłuchawszy Alexis, dziewczyna miała talent. Polecił wszystkim by odeszli z dala od tajemniczej kostki brukowej. Jeśli ktoś zainstalował tu skrytkę, diabli wiedzą, czy nie dołożył w pobliżu jakichś pluskiew.
- Jak na razie nie mamy pojęcia kto stoi za tą maskaradą. Z tego co mi opowiadaliście, Talia zadawała wam w świątyni nieco podobnego sortu zagadki... - Belford potarł w zamyśleniu zarost na szczęce i zmrużył oczy - To może wskazywać, że albo maczała w tym palce i sama ma interes byśmy ganiali po mieście... Albo podjęła cudzą grę, w której my pełnimy rolę jej pionków. Nie mamy też pojęcia czy sama nie popadła w tarapaty - spojrzał na informację Lex o "Wszechwiedzącym" i tajemniczym numerze, który zniknął po chwili. Włączył cerberusowe skanowanie swego omni-klucza, miał nadzieję, że nikt nie grzebie przy ich urządzeniach.
- Jeśli to rzeczywiście czyjś numer komunikatora, lepiej spróbować namierzyć jego lokalizację kiedy się z nim połączę - odparł hakerce. Czymkolwiek były te cyfry i "Wszechwiedzący", miał zamiar zaprząc do dzieła WI Hekate, by pomogła w poszukiwaniach. Jeśli był to czyjś numer komunikatora miał zamiar nawijać po połączeniu, gdy Lex wspierana przez WI podłączoną do Extranetu, mogłaby namierzać rozmówcę.
- Spróbujmy zlokalizować "zagadkowicza" wszystkimi dostępnymi metodami, nim polecimy do Karlovassi - zasugerował. - Nie mamy obowiązku spełniać poleceń kogoś, kto nawet nie podpisuje się w wiadomościach. - Nie mogli być nawet pewni czy to robota asari. Spojrzał tymczasem na Ericha.
- Masz jakiś trop? - zapytał zauważywszy, że jego oficer rozglądał się pilnie wokół. Potem przerzucił wzrok na młodego Benneta. Jak dotąd wszyscy, prócz Jaany, zdawali się go ignorować. Ale czy agent Handlarza Cieni nie mógłby działać na ich korzyść?
- Timmy. A czy ty możesz nam pomóc w razie potrzeby? - zapytał bez ogródek.
- Twój mocodawca dowie się zapewne o wszystkim co tu się dzieje. - raczej stwierdził niż zapytał - Zatem można stwierdzić, że im sprawniej będzie szło naszej drużynie, tym więcej i szybciej On się dowie, prawda? - cóż, Handlarz Cieni nie karmiłby ich fałszywymi informacjami, to uderzałoby w jego reputację brokera. Prędzej mógłby zwyczajnie odmówić udzielenia informacji ale mógł też podjąć współpracę. Tak czy inaczej Bleys był ciekaw reakcji chłopaka.
ObrazekObrazek
-30% do kosztu regeneracji tarcz ✔ - 1 PA / strzał Motyką ✔ +15% do celności broni ✔
+5% do obrażeń broni i mocy ✔ +20% do obrażeń wręcz ✔ 20% szans na podpalenie omni-ostrzem ✔
+20% do pancerza ✔

Prawdziwy gracz pbfów potrafi pogodzić wszystko. - William Kraiven

Obrazek
Bleys Belford

Avatar użytkownika
 
Posty: 275
Dołączył(a): 13 cze 2014, o 20:59
Miano: Bleys Belford
Wiek: 40
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan Hekate
Lokalizacja: Omega/Hekate
Status: Oficer Cerberusa, oficjalnie kapitan prywatnego statku kurierskiego, ex Przymierze
Kredyty: 9.940
Medale: 2
Medal za długą służbę (1) Szaleniec (1)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ziemia

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość